kikimora78
01.03.13, 14:01
No właśnie - jak?
Czasem mnie moja Królowa tak wku..., że nie wyrabiam i krzyczę na nią, ale już w momencie podniesienia głosu wiem, że jestem głupia jak but, bo to przecież zasadniczo nie jej wina, że mnie wkurza...
To nie jej wina, że musi do żłobka a chce się bawić w domu, nie jej wina, że na hasło "zakładamy buty" ona upiera się przy kapciach a nie chce normalnych butów, że jej czapka przeszkadza - spada na oczy, że w rękawiczkach nie może misia trzymać, nie jej wina, że jej się nudzi w foteliku w aucie... Wiem, że ona sobie takiego dnia nie wybrałą, ale po prostu czasem nie wyrabiam.
Ostatnio coś zmęczona jestem...