joasiiik25
19.07.04, 17:43
bylysmy przyjaciolkami jeszcze ze szkolnej lawki,wszedzie razem o zwierzalam
sie jej ze swoich klopotow sercowych i ona mi....istne papuzki
nierozlaczki,po maturze Goska wyjechala na studia ja studiowalam w rodzinnym
miescie,brakowalo mi jej,tak bardzoi sie cieszylam kiedy przyjezdzala do
domu...wyszlam za maz,zaszlam w ciaze wszystko bylo miedzy nami oki...los
chcial ze zamieszkalam w tym samym miescie co ona studiowala wiec znowu
bylysmy razem...odwiedziny,spotkania w razie czego moglam na nia liczyc no
i....urodzil sie Kacperek zadzwonila do szpitala z gratulacjami i powiedziala
ze odwiedzi nas jeszcze w szpitalu to tej pory nie odwiedzila...mialam jej za
zle,ze w tak waznej chwili nie cieszy sie ze mna moim szczesciem,ze nie
zadzwoni nie napisze sms no coz myslalam tak bywa,kazdy tlumaczyl,ze ona jest
zazdrosna i dlatego tak sie zachowuje...skonczylysmy studia i ona wrocila do
rodzinnego miasta ja zostalam,ostatnio bylam u rodzicow i zadzwonilam zeby
sie spotkac wieczorem z psami poszlam...gu mojemu zdziwieniu byla oschla i
malo zainteresowana mna,moim zyciem i synkiem...posiedzialam 10m i poszlam do
domu,na drugi dzien zaproponowalam spacer z wozkiem myslalam ze moze jej
glupio jest sie pytac o Kacperka,ze sie wstydzi tego,ze do tej pory go nie
widziala i wiecie co...nawet nie zajrzala do wozka stala jak wryta i patrzyla
na swojego psa...no coz poszlam na spacer sama glupio bylo mi mowic mamie ze
Goska nawet nie zajrzala do wozka,ze ja maly nie interesuje
moze to glupi problem ale zawiodlam sie na niej...boli mnie to,ze tak latwo
skreslila nasza przyjazn bo juz w moich oczach nie nosi miana "PSIAPSIÓŁKI"
asia i Kacperek(za 10 dni 3 miesiace)