Źle się dzieje z naszą klasą

04.03.13, 21:22
Źle się dzieje z naszą klasą tj. mojego starszaka. Coś mi nie bangla i zastanawiam się jak to ugryźć i czy w ogóle. Problemy ogólnowychowawcze były od zerówki, miał być wdrażany jakich program naprawczy pod egidą dyrekcji i psychologa szkolnego, ale przycichło, a przynajmniej ja nic nie wiem. Do wychowawczyni zastrzeżeń dotąd nie miałam, materiał realizuje sprawnie, wyjść i wycieczek mają dużo, babka ma dobrą opinię (info od rodziców starszych dzieci), stara się.
Coś jest nie tak z atmosferą, z układami między dziećmi i to bardziej niż standardowo nie tak, bo właśnie drugie dziecko rodzice przenoszą do innej klasy. Dziecko nie sprawiające problemów, dodam.
U wychowawczyni byłam ostatnio, pierwszy raz resztą, chodziło o wyjaśnienie konkretnej akcji ze strony jednej z dziewczynek w stosunku do starszaka i uzyskanie informacji co się do cholery dzieje i czy w klasie są jakieś nagminne nękania, kozły ofiarne itp. Poza uspokajającymi zapewnieniami wiele się nie dowiedziałam.
Syn opowiada nierówno i skąpo, raz wraca ze szkoły zachwycony, raz mniej, amplituda w standardzie. Są dzieci, których nie lubi i takie, które lubi - czyli też w standardzie.
To co mi się nie podoba, to zdominowanie klasy przez kilkoro dzieci z różnymi deficytami, one zwyczajnie nagminnie przeszkadzają podczas lekcji, zaczepiają notorycznie i nie da się ukryć - zabierają nauczycielce czas kosztem innych.
Są też nierówno traktowane, za to samo zachowanie inne dziecko dostaje uwagę, a Jaś/Małgosia nie (bo pani musiałaby im wpisywać z 10 uwag dziennie). Dzieci to widzą i złoszczą się, że niesprawiedliwie, a nikt im jasno nie wytłumaczył, że Jaś/Małgosia mocno odbierają od normy i mają taryfę ulgową.
I nie wiem, ruszać na zebraniu temat czy nie ruszać i jak?
    • kropkacom Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 21:31
      Nauczyciele nie widzą problemu? Bo jeśli oni (głowni zainteresowani prowadzeniem zajęć w spokoju) nie obczaili, ze coś nie tak to może to jest problem twojego syna? To, że ktoś przeniósł dziecko jeszcze chyba nic konkretnego nie oznacza.
      • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 21:46
        Kropka, 2 osoby zabrały grzeczne spokojne dzieci, a trzecia zamierza to zrobić od nowego roku z powodu atmosfery w klasie - daje do myślenia, nie? Istnieje duże ryzyko, że najmniej liczna klasa w szkole publicznej szybko zmieni się w miejsce, do którego będą wpychane bardziej problemowe dzieci z rejonu a to będzie rzutować na poziom i zachowanie.

        To nie jest problem mojego syna, on nie chce zmieniać klasy czy szkoły - pytałam. Ma kolegów, niektóre dzieci zlewa, na niektóre narzeka, bardzo lubi świetlicę - niby nic niepokojącego.

        Nauczyciele to widzą, rodzice tych dzieci jakby mniej.
        • bri Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 14:28
          Powyżej drugiego każde następne dziecko będzie zabierane z powodu owczego pędu raczej niż ze względu na jakieś rzeczywiste problemy. Zastanów się co robisz - Twój syn się nie skarży, sama żadnych znaczących problemów nie dostrzegłaś, no ale skoro dwie osoby już dzieci przeniosły (z bliżej nie określonych powodów), a trzecia się zastanawia, to Ty też zaczynasz panikować.

          W klasie zachodzi proces grupowy, które obecnie wchodzi w fazę konfliktu i buntu. This too shall pass.
    • mirmunn Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 21:38
      A klasa zwykła czy integracyjna?
      Bo jak integracyjna (tak wygląda z opisu)- to nie poradzisz- takie "kwiatki" są wpisane w ryzyko- w zamian za małą liczebność i 2 nauczycieli... chyba, że przeniesiesz dziecko do zwykłej.
      Jeśli zwykła- można by podnieść temat na zebraniu, napisać pismo do dyrekcji, do kuratorium, wymusić załatwienie nauczania indywidualnego (w szkole, nie w domu) dla zaburzonych, powołując się na bezpieczeństwo, postępy klasy itd.
      • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 21:49
        Nie, no błagam, nie posłałabym dziecka do klasy integracyjnej.

        Nie wiem czy dzieci mają orzeczenia i szczerze mówiąc mam gdzieś czy Zosia non stop chodzi po klasie i gada z powodu adhd czy z innego powodu, a Jaś sprawia wrażenie opóźnionego w rozwoju i tłucze innych, bo ma fas, niewydolnych rodziców czy taki temperament.
        • mirmunn Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 21:54
          no to działajcie z innymi rodzicami- lepiej grupą niż w pojedynkę
          szkoda dzieciaków, te zaburzone i tak pozostaną zaburzone, a normalne dzieciaki tracą
          • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 22:02
            W tym problem, że nie jestem stadna i że praktycznie nie utrzymuję kontaktów z innymi rodzicami (poza dwiema matkami). Mówię dzień dobry odbierając dziecko ze świetlicy i pojawiam się na zebraniach. Wiem, że część żyje szkołą i tym co Marysia powiedział Basi, ale sorry, nie mam na to czasu ani ochoty.
            Zresztą mam wrażenie, że problem atmosfery jakoś bardziej dotyczy dziewczynek, są jakieś kółka wzajemnej adoracji, jakieś dominujące gwiazdy. Ta trójka dzieci, która odeszła/odejdzie to dziewczynki.
            • an_ni Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 22:07
              no coz to podnies temat sama na zebraniu
              moze ktos cie poprze i juz bedzie grupa
              aczkolwiek moze byc jatka, ale uwazam ze trzeba temat podniesc i zobaczyc co na to nauczycielka
            • peggy_su Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 22:35
              No to może tylko wśród dziewczynek jest ten problem z atmosferą, chłopcy zwykle zlewają takie rzeczy, intrygi dziewczynek często ich nie dotyczą.
              • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 22:45
                Ale to rzutuje na całość, bo - kiedy inni zaczynają zabierać dzieci - zmieniają się proporcje między nie sprawiającymi większych problemów, a sprawiającymi problemy, na niekorzyść tych pierwszych.
                To co wiem, szczątkowo zapewne, wiem z relacji własnego dziecka, syna koleżanki i ech dochodzących od innych rodziców. Pewnie to mało obiektywne, relacjonowane pod wpływem impulsu i tak naprawdę to plotki. I co, mam powiedzieć na zebraniu, że słyszałam coś tam? Mogę trzasnąć publicznie mamie Oliwki w twarz, że Oliwka w II klasie nie trybi czytania, liczenia i pisania, dostaje histerycznych ataków płaczu i nie usiedzi na d..ie, ale sądzę że mama Oliwki to już wie i olewa.uncertain
                Faktem jest, że dzieci są zabierane z powodów wewnątrzklasowych i to jest b. niepokojące.
                • opium74 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 08:57
                  ale skąd wiesz że mama Oliwki olewa??
                  jesteś pewna że w domu nie ćwiczą dodatkowo, że nie chodzą na jakieś terapie??
                  Ja wiem że zawsze chce się najlepiej dla swojego dziecka ale z Twoich postów az wylewa się brak tolerancji i chęć wypchnięcia dzieci z lekkimi problemami poza nawias...
                  • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 09:06
                    Jakby to delikatnie ująć... bo byłam z dziećmi na kilku wycieczkach i miałam okazję poobserwować swobodne zachowanie dzieci, a mamę Oliwki widziałam, słyszałam i sprawia wrażenie baby wrzaskliwej, tępej jak obuch od siekiery, z podejściem ona tak ma i co zrobisz.
                    Może to błędne wrażenie, może pracują z dzieckiem ale efektów tej pracy nie widać.

                    Och, tolerancyjna nigdy nie byłam szczególnie, ale na razie tylko rozważam, zastanawiam się, co powoduje, że w klasie jest od dawna ogólnie niefajna atmosfera i czy można coś z tym zrobić. A jeśli tak, to co. Bo to nie problem w jednej Oliwce czy Adasiu, tylko w całej klasie.
                    • notting_hill Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 15:01
                      Ano, taki urok szkół publicznych. Prawo do kształcenia mają wszystkie dzieci, i te z rodzin dbających i te ze zlewających. A nauczyciel się może i stara, ale co on może... W czasach zatęchłej komuny, czyli za moich czasów szkolnych też bywały dzieci zaniedbane bądź zwyczajnie opóźnione (bo przecież rejonizacja), ale one nie nadawały tonu klasie, bo w niedemokratycznym duchu były pacyfikowane przez system.

                      Teraz już zaczynasz rozumieć, Triss, dlaczego niektórzy rodzice chcąc zapewnić dziecku bezszkodową wczesną edukację posyłają je do społecznych szkół? Bo dobra społeczna szkoła, która ma dużo kandydatów, wybiera sobie dzieci i rodziców jakie w ich mniemaniu "rokują". I nie przyjmuje wszystkich jak leci. Że to niedemokratyczne? No, wiem, i też uważam podobnie jak bodajże Adam Leszczyński, który jakiś czas temu popełnił artykuł w GW, że szkoły społeczne tworzą jeszcze większą przepaść edukacyjną, bo wysysają najbardziej zainteresowanych nauką i najbardziej aktywnych i posiadających zasoby rodziców, ale na swoim dziecku postanowiłam nie ćwiczyć w praktyce idei sprawiedliwości społecznej. Kilkoro moich znajomych próbowało, ale w drugiej klasie mniej więcej też polegli.
                      • lily-evans01 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 19:00
                        Już dawno niczyj post mnie tak nie rozśmieszył...
                        Buhahahaha.
                        Kolejna nawiedzona wielbicielka szkół płatnych.
                        (Triss wie, czemu się tu szczerze śmieję w tej chwili wink ).
                        • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 20:27
                          Może doprecyzuję: rozważam posłanie dziecka do niepublicznego gimnazjum jeśli będzie za słaby, żeby dostać się do bardzo dobrego nierejonowego przy którymś z liceów. I tu mniej mi zależy na nauce, a bardziej na bezpieczeństwie i uniknięciu integracji z sąsiednim blokowiskiem. Najwyżej zapłacę za selekcję, IMO warto.
                          • lily-evans01 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 21:09
                            Mam wrażenie, że w gimnazjum psychika jest w miarę uformowana i dziecko, które przejdzie do szkoły niepublicznej, nie zostanie nakarmione bzdetami, typu: jesteśmy lepsi, bo płacimy, a w rejonie są biedne dzieci (takie teksty moja córka potrafi przynieść ze szkoły).
                            A skomentowałam w ten sposób, bo kilka razy udzielałaś się w moich wątkach o szkole - stąd chyba wiesz, jakie jest moje obecnie zdanie na temat szkół niepublicznych, zwłaszcza podstawowych. Mam doświadczenia z pierwszej ręki, że tak powiem wink.
                            Gdybym miała naprawdę dużo kasy, to zapisałabym córkę do szkoły międzynarodowej, przygotowującej do IB. Tam atmosfera jest trochę inna, bo i dzieci z różnych stron Europy czy świata wyznają różne systemy wartości.
                            Co do gimnazjum, moja myśl nie sięga jeszcze tak daleko - niemniej są też te nierejonowe, gdzie dostają się naprawdę dobrzy uczniowie, gdzie są dwujęzyczne zajęcia itp. I raczej w tym kierunku będę zmierzać razem z moją panną, na pewno już nie do szkoły płatnej.
                          • riki_i Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 13:01
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Może doprecyzuję: rozważam posłanie dziecka do niepublicznego gimnazjum jeśli b
                            > ędzie za słaby, żeby dostać się do bardzo dobrego nierejonowego przy którymś z
                            > liceów. I tu mniej mi zależy na nauce, a bardziej na bezpieczeństwie i uniknięc
                            > iu integracji z sąsiednim blokowiskiem. Najwyżej zapłacę za selekcję, IMO warto

                            Selekcją jest realne życie. Dorosłość, która każdego prędzej czy później dopadnie.

                            Mam studentów - wychuchane dzieci. Miewałem kontrahentów - czterdziestoletnie dzieci tatusiów. Wszędzie dookoła pełno ludzi nieporadnych i sfrustrowanych.

                            Rozumiem chęć tego, aby nie zmarnować dziecka wśród powodzi zaniedbanych rówieśników, z ADHD itp. Uważaj tylko, żebyś nie wylała dziecka z kąpielą - tzn. zanadto nie odseparowała go od reala. Szkoła nie powinna być zbytnio wychuchana, no chyba, że jesteśmy na poziomie Kulczyka i dziecko odziedziczy po nas status i możliwości.
                        • dorek3 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 22:51
                          Ale co Cię tak rozśmieszyło? To wszystko prawda. Sama mam dzieci w społecznej szkole do której wprawdzie nie było rekrutacji wiec zostali przyjęci wszyscy "jak leci", ale nie ma problemów z relacjami, atmosferą. Wręcz przeciwnie ostatnio była cała akcja rodziców i wychowawczyni bo dzieciaki tworzą tak zgraną paczkę że zapominają po co do szkoły chodzą i pracują na 30% . Wspólnymi siłami jakoś towarzystwo wróciło na właściwe tory.
                          Niewątpliwie w klasie są dzieci z różnym potencjałem, ale nie można odmówić rodzicom zainteresowania problemami, edukacją, postępami. Szkoła jest totalnie nielanserska, w dzietnej okolicy wiec stanowi oazę normalności w przeładowanych, publicznych molochach w okolicy więc stąd może taka normalność. Trzeba patrzeć gdzie się dzieci do szkoły wysyła, sam fakt płacenia to za mało.
            • iwoniaw Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 22:53
              Musisz sobie przed podjęciem jakichkolwiek kroków doprecyzować, o co tu konkretnie chodzi, bo przecież nie wystartujesz na zebraniu/spotkaniu z nauczycielką z hasłem "niektóre dzieci czasem przeginają z przeszkadzaniem w lekcjach i nie są moim zdaniem adekwatnie karane, a dziewczynki tworzą grupki wzajemnej adoracji wykluczające pozostałych".
              Obawiam się, że możesz zostać wzięta za dziwaczkę i nawiedzoną wariatkę. To szkoła rejonowa, nie ma opcji, że cała klasa będzie w górnych rejonach stanów średnich i obdarzona dbającymi, zdrowymi na umyśle rodzicami. Spróbuj się dowiedzieć czegoś od tych poinformowanych co "Marysia powiedziała Basi" - będziesz miała rozeznanie, czy warto zaczynać temat. Te dziewczynki, co odeszły/odchodzą, to konkretnie czemu?
              A może jednak panikujesz niepotrzebnie? To tylko 6 klas, małe w końcu dzieci, nie musi to być od razu zapowiedź jakiegoś długofalowego kanału.
              • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 23:06
                Dziewczynki odeszły/odchodzą do równoległych klas z powodu atmosfery w klasie. Jedna osoba - ok, ale trzy?
                Zapowiedzią długofalowego kanału jest to, że klasa będzie liczyła 20 osób więc automatycznie wszystkie spady z rejonu trafią do niej i będzie jeszcze gorzej.
                Muszę rozważyć czy czekać, czy prewencyjnie też przepisać dziecko.
                • iwoniaw Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 23:17
                  A ta "atmosfera" to jakiś konflikt między dziewczynkami, czy prewencyjne usunięcie przez rodziców zadbanych dzieci z towarzystwa tych "problemowych"? Bo jeśli to początek świadomej selekcji w wykonaniu części rodziców, to za moment w szkole będzie podział na klasę lepszą i tę beznadziejną. Dziwię się, że dyrekcja na coś takiego idzie, ale to się w sumie często zdarza.
                  • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 23:24
                    Mam wrażenie, że to liczne narastające konflikty + jakaś ogólna atmosfera, ale nie wiem na 100% i właśnie chciałabym wiedzieć m.in. od wychowawczyni.
                    Tak, przenoszone są zadbane spokojne dzieci, co dla mnie jest jasnym sygnałem.

                    Dodam, że te problemowe, to nie tylko dzieci z ewidentnymi deficytami, ale też np. bystra panienka, która dość skutecznie rozgrywa dziewczynki przeciwko sobie i lubi rządzić, czy chłopiec któremu wolno wszystko, bo mu mama pozwala.
                    I te dzieci nie są problemowe w kontekście nauki czy zachowania na lekcji, ale mocno wpływają na relacje między dzieciakami.
                    To sie wszystko zaczyna jakoś niefajnie kumulować.
                    • cherry.coke Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 23:35
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Dodam, że te problemowe, to nie tylko dzieci z ewidentnymi deficytami, ale też
                      > np. bystra panienka, która dość skutecznie rozgrywa dziewczynki przeciwko sobie
                      > i lubi rządzić, czy chłopiec któremu wolno wszystko, bo mu mama pozwala

                      Ale sadzisz, ze uda ci sie znalezc szkole i klase, w ktorych nie bedzie rzadzacych ani rozpuszczonych dzieci?
                    • olena.s Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 06:00
                      Ja bym się spróbowała w dwóch zdaniach dowiedzieć od matek dzieci, które swoją progeniturę zabrały, o co szło. Bo jeżeli to jest kwestia ogólnej atmosfery, to znaczy, że klasa nie jest dobrze prowadzona wychowawczo.
                    • pade Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 08:45
                      np. bystra panienka, która dość skutecznie rozgrywa dziewczynki przeciwko sobie i lubi rządzić,

                      Taka gwiazda jest w każdej klasie, czasem jest ich więcej i rywalizują między sobą. U mojej córki jest to samo, kółka wzajemniej adoracji, ba! podział dziewczynek, bardzo widoczny, na dwie grupy, które ze sobą nie rozmawiają. I to nie z powodu konfliktów, tylko z powodu nadawania na zupełnie innych falach.
                      Milion razy chciałam córę z klasy zabierać, ale ona nie chce, to raz. Dwa, ma cudowną wychowawczynię.
                      A co do łażenia po klasie..Moja córa też chodziła, przez 1,5 roku, po chusteczki...
                      Strasznie się tym martwiłam, ganiłam córę, teraz sama nie wiem po co. Przeszło jej zupełnie.
                      Dziecko uzdolnione, mocno nudzące się.
                      Triss, konflikty między dziewczynkami to norma w każdej klasie.
                      • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 08:56
                        Ok, instytucję gwiazdy pamiętam z różnych etapów edukacji własnej, siostry, koleżanek.
                        Nie łudzę się, że istnieją grupy dzieci bez konfliktów i nie o to mi chodzi, żeby wszyscy się lubili szalenie. Natomiast IMO jest coś nie tak bardziej niż standardowo, trudno mi doprecyzować co, ale skutki są w postaci zabierania dzieci.
                        Chodzenie po klasie... wiesz, to 2 semestr II klasy, są po 2,5 rocznej adaptacji szkolnej (wliczając zerówkę). Nie powinno być tak, że jedno dziecko ma nieformalne przyzwolenie na łażenie, a inne nie. Poza tym owo chodzenie, wstawanie, kręcenie się itd. nie jest bezszmerowe, takie dziecko zagaduje innych, zaczepia, skupia uwagę, rozprasza dzieciaki, generalnie przeszkadza.
                        • pade Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 09:06
                          Ja tylko przedstawiam sytuację z własnego doświadczenia.
                          Córa jest w klasie 3 i z tego, co się orientuję, w każdej z klas przeprowadzane były warsztaty przez panią psycholog i pedagog, bo dochodziło do przemocy. Owszem, gwiazdy zawsze były, ale teraz ta instytucja jest powiązana z agresją i gnębieniem, niestety. Co wrażliwsze dzieci tego nie wytrzymują.
                          Po prostu, rodzice mają za mało czasu dla własnych dzieci, rekompensują im to spełnianiem wszystkich zachcianek, a efekty jakie są, wszyscy widzą.
                          Ja wiem, ze to duże uproszczenie, ale dokładnie tak przedstawia się sytuacja w klasie mojej córki. W równoległych klasach jest podobnie.
                          Gdybym chciała zabrać córę, musiałabym zmienić szkołę, a i tam nikt by mi nie dał gwarancji, że będzie lepiej.
                          • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 09:11
                            Warsztaty uczące dzieci współpracy i fajniejszych zachować, to moje dziecko miało w przedszkolu w czterolatkach (!) - grupa była z mocną przewagą chłopców, tłukli się strasznie i nauczycielki zareagowały natychmiast. Warsztaty były dla dzieci z rodzicami, pomogło.

                            Tak, z ech i plot wiem, że bywa jakieś gnębienie, organizowanie jednych dzieci przeciwko innym.
                            Inna sprawa, że IMO ta klasa jako całość wymaga większego zamordyzmu i wywarcia nacisku na rodziców (chociażby przez groźbę obniżenia dzieciom ocen z zachowania).
                            • pade Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 09:24
                              No właśnie, bili się. A dziewczynki rzadko się biją, więc problem "mniejszy".
                              Obniżenie oceny nic nie da. Kłótnie są najczęściej na przerwach albo w świetlicy, poza zasięgiem ucha wychowawczyni. Przynajmniej u córy tak jest.
                              Czasem to nawet nie są kłótnie, wystarczy wysyczeć do ucha nielubianej koleżance parę okrutnych słów, albo namówić kilka na ignorowanie jednej.
                              Patrząc z boku, nic się nie dzieje...

                              Najpierw porozmawiaj z rodzicami dzieci, które zostały zabrane z klasy. Z każdym z osobna, będziesz miała info z pierwszej ręki. Potem, jesli sprawa jest powazna idź do wychowawcy, następna w kolejności jest pedagog szkolna.
                              • olena.s Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 10:01
                                Bo w Polsce problem bullyingu - nawet nie ma dobrego określenia - nie jest traktowany poważnie i najwyraźniej nikt go rozpracowywać nie zamierza.
                        • pade Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 09:09
                          I jeszcze jedno. Rozumiem, że dziecko, które nie może usiedziec na pupie rozprasza inne dzieci. Ale na to nie ma lekarstwa, jesli wynika to na przykład z nadpobudliwośc. Dziecko może być ogólnie bardzo grzeczne, ale pupa swiędzi, nogi też, i trzeba wstać. To jest silniejsze od dziecka.
                          Ale z tego się wyrasta.
                          Lepiej, żeby dziecko chodziło po klasie niż biło i wyzywało inne dzieci.
                          Aha, w drugiej klasie chodzenie jest jeszcze dopuszczalne, tak samo jak wychodzenie na lekcji do toalety. Tak mi powiedziała pedagog.
                        • dzoaann Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 17:52
                          jak dla mnie wszystko co piszesz to o kant tylka mozna trzasnac... niejasna atmosfera? WTF? Wiesz dlaczego dziewczynki zostaly przepisane? Bo rodzice sie nad nimi trzesa, segreguja im znajomych, trzymaja pod kloszem i robia afere z niczego... i ty robisz to samo- twoje dziecko nie chce zmieniac klasy, ale ty widzisz problem, choc nie wiesz jaki, no i bedziesz zmieniac klase. W imie tego, ze w tej drugiej sa lepsze dzieci, a do twojej trafia "Spady"... swoja droga jak mozna tak nazwac dziecko???
                          • iwoniaw Nie sądzę, żeby dziewczynki zostały przepisane, bo 05.03.13, 18:26
                            "rodzice się nad nimi trzęsą" - nie znam ani jednej osoby, dla której zabranie dziecka z konkretnej klasy nie byłoby krokiem ostatecznym, po wyczerpaniu wszelkich innych opcji. Jeśli mówimy o prześladowaniu "ofiar" przez grupkę "gwiazd" działających w zmowie, to nie dziwię się wcale, zwłaszcza - jak ktoś już zresztą napisał w wątku - że często są to zachowania typu "z punktu widzenia nauczyciela nic się nie dzieje", a ofiara jest szykanowana właściwie non stop.

                            "Spady" nie jest to określenie najbardziej eleganckie i empatyczne, pełna zgoda - niemniej palec pod budkę, która ematka chętna pierwsza socjalizować zaniedbaną przez rodziców grupę dzieciaków z deficytami poprzez podrzucenie im jako zwierzątka doświadczalnego swojego 8-latka...
                          • triss_merigold6 Juz trochę wiem 05.03.13, 20:35
                            Zaprzyjaźniona matka rozmawiała dziś z mamą jednej z dziewczynek, spotkała ją w szkole.

                            Dziewczynka źle znosiła ogólny bajzel w klasie - hałas podczas lekcji, właśnie to rozpraszanie przez łażące/gadające dzieci, ciągłe zwracanie uwagi przez panią na tych rozkojarzonych. Jest w równoległej klasie, zadowolona, tam pani stosuje konsekwentnie większy zamordyzm i jakoś dzieci siedzą.

                            Bliższa ciału koszula, nie oczekuję cudów od publicznej szkoły, przygotowanie np. do testu szóstoklasisty zapewnię sama lekkim twistem, ale chcę żeby dziecko miało jakieś warunki do nauki. Spady, czyli dzieci, które nakłoniono w ten czy inny sposób do zmiany szkoły z powodów wychowawczych, są nieuniknione w przyszłości i będą jeszcze bardziej zaburzać proporcje w klasie.
                            I jestem za trzymaniem pod kloszem niż puszczaniem na żywioł, bo to ze szkodą dla dziecka.
                            • lily-evans01 Re: Juz trochę wiem 05.03.13, 21:13
                              U nas w szkole jest to samo, a płacę do bólu. Hałas, pedagog na lekcjach, skargi na pierwszaków, ogólne rozbieganie, darcie gęby, także na lekcjach niestety. Rodzice ofuknęli wychowawczynię, gdy miała pretensje na zebraniu, że to ona ma zrobić porządek. Jeśli jakieś dzieci się zwalczają, to interwencje pani dają niewiele, w kółko są te same głupie sytuacje.
                              Pani ma 25 lat doświadczenia w pracy w szkole i medal MEN.
                              Jestem zdania, że po prostu taka klasa dobrała się, a aroganccy rodzice podkręcają atmosferę - bywa i tak.
                              Może też przenieś syna do klasy równoległej, jeśli tam jest spokój?
                          • ewa_mama_jasia Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 08:38
                            A wiesz, jak jeszcze niedawno nazywane były niektóre dzieci w oficjalnych statystykach edukacyjnych? Odpady edukacyjne - w czym to się rózni od "spady"?
    • joanekjoanek Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 22:52
      Nie wiem, jak miałoby pomóc zebranie.
      Na zebraniu takie uwagi mogą się najwyżej przerodzić w konfrontację - z jednej strony Mamusie Idealne, ogłaszające z namaszczonym oburzeniem "Alesz Jakto Możliwe, Żeby Dzieci Się Wtymwieku TAK Zachowywały!!!", z drugiej strony Mamusie Defensywne z cyklu "Alesz Mój Józio Bynigdy!!!", potem przez moment jest magiel, a potem pat, bo co, no co można taką dyskusją osiągnąć?

      Jak dziecko nic nie zgłasza, a wiesz, że gdyby coś było mocno nie tak, toby zgłosiło - to ja bym to olała. Jak dziecko mniej komunikatywne, ruszyć do pedagoga szkolnego, wyłuszczyć mu to, co tu w wątku napisałaś, i dobitnie zażądać wyjaśnień. Musi coś zrobić, jeśli wystąpisz konkretnie z formalną prośbą o interwencję lub ocenę sytuacji. Domagaj się konsultacji z wychowawczynią, głębszej obserwacji klasy i kolejnego spotkania w krótkim czasie, kiedy to masz otrzymać raport z frontu i sugestie postępowania.

      Aha, i głową muru się nie przebije, więc jeśli wychowawczyni sobie w jakiś określony sposób nie radzi, ale jej zachowanie jest zgodne z procedurami (chodzi mi o stosunek do tych dzieci z deficytami), to jej nie zmusisz, żeby postępowała inaczej. Pedagog odpowie, czy tak jest.
    • man_po_prostu_man Przenieś dziecko do elitarnej szkoły 04.03.13, 23:23
      i nie będziesz miała problemu. Może brytyjska ? A najlepiej do szwajcarskiej szkoły z internatem.
    • joa66 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 23:24
      Z ciekawości - która to klasa?
      • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 23:26
        II sp.
        Jeszcze mam czas na bezbolesną zmianę dziecku klasy czy szkoły. Z drugiej strony - jeszcze nie jest za późno, żeby reagować i w tej konkretnej klasie te układy między dziećmi poprawić.
        • joa66 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 04.03.13, 23:35
          Tak tylko pytałam bo w byłej klasie mojego dziecka , mniej więcej w IV klasie, zaczął się serial brazylijski wśród dziewczynek. Nie znam szczegołow , jako matka syna, zostałam "wykluczona" wink, ale podobno było ostro (grupki, podgrupki i intrygi). Trwało to mniej więcej semestr. Wychowawca naprawdę nie należał do panikarzy, ale odbyło się specjalne zebranie dla zainteresowanych rodziców (czytaj rodziców dziewczynek). Psycholog szkolny też chyba brał w tym udział.

          Tak jak pisałam , "serial" się zakończył , rozmył i wszystko wróciło do normy, ale pamiętam, że ktoś mówił, że to się zdarza w tym wieku , zwłaszcza wśród dziewczynek.

          Ale u Ciebie może sytuacja była inna (bo i dzieci młodsze)
    • guderianka Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 07:43
      Piszesz, że do nauczycielki nic nie miałaś- ale dodajesz też, że są przez nią nierówno traktowane.
      Z mojego doświadczenia-poruszenie sprawy od razu na zebraniu nic nie da. Porozmawiaj najpierw z innymi rodzicami, najlepiej tymi, które od razu po szkole odbierają dziecko, które codziennie spędzają w szkole więcej czasu, rozmawiają z innymi rodzicami. Często są to mamy nie pracujące, więc nie pędzą tak jak rodzic , który spieszy się do pracy lub z pracy do.... Takie mamy są często skarbnicą wiedzy i mają duże pojęcie o różnych mniejszych lub większych tajemnicach i zdarzeniach z życia klasy, innych dzieciach i ich zachowaniu. Potem jak już posiądziesz większą wiedzę i zobaczysz, że nie jesteś w swoich odczuciach sama-może próbować zmienić coś na zebraniu. Aczkolwiek : zbliżają się śwęta, majówki, koniec roku. Nie sądzę by udało się coś zmienić-...
      • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 08:49
        No właśnie tego wolałabym uniknąć, takiego plotkarskiego zagłębiania się w szczegóły dziecięcych układów i rozbierania na czynniki pierwsze kto zaczął, kiedy i co inne dziecko na to etc. Z matkami nie pracującymi w ogóle nie mam kontaktu, nie zbierałam telefonów do innych rodziców i nie zadzwonię ot tak do zupełnie obcej pani/pana, żeby wyciągać informacje.

        IMO to nie jest kwestia do roztrząsania przez pojedynczych rodziców, tu powinna być jakaś pomoc pedagogiczna (psychologiczna?) odgórna dla klasy jako grupy, a nie poszczególnych dzieci. Nie wiem, warsztaty jakieś? Zajęcia integracyjne?
        • guderianka Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 08:58
          Wiesz, czasem takie plotki dają naprawdę sporo wiedzy-wiem bo sama jestem teraz mamą niepracująca, jestem w szkole dwa razy dziennie i mam czas by dowiedzieć się różnych rzeczy, o których inni rodzice nie mają pojęcia. To nawet nie chodzi o plotkowanie ale zauważanie, gdzie tkwią podstawy pewnych zachowań i sytuacji. U Młodszej w klasie też jest dziwnie-bo dziwne są dziewczynki-infantylne, różowe z charakteru, całujące chłopaków, siebie, przytulające się itp. Młodsza odstaje, ma problemy z aklimatyzajcą a inwencje nauczyciela by integrować biorą w łeb przez...rodziców właśnie. Np. pani napisała w dzienniczkach kontaktu by na Halloween dzieci przyszły w zrobionych własnoręcznie strojach. W takowych przyszło 3 dzieci-reszta w super wypasionych kupionych za grubą kasę, dziewczynki full make-up. Dziecko w poszewką na glowie (duch), moja obwiązana wstążkami (monster high)-wyróżniały się. Powstała niemiła atmosfera, dzieciom było przykro, że wyglądają najgorzej itp.-wina rodziców-którzy biorą udział w wyścigu szczurów już od małego. Ale-inni rodzice o tym nie wiedzieli, ba, nikogo nie było w sali, nie widzieli dzieci,nie widzieli zabawy-o sytuacji nie mieli pojęcia. Inna sytuacja-pani pozwala przynieść zabawkę w piątek-dziewczynki noszą cały tydzień bo rodzice pozwalają na łamanie zakazów itp. To są niuanse-ale istotne, które tworzą to co nazywasz atmosferą. Bez poznania rodziców nie będziesz do końca wiedziała o co kaman. Żadna integracja nic nie da, jeśli rodzice to zepsują...
          • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 09:16
            Z zabawkami to był problem od zerówki, jak dla mnie ciężko wydumany i też część rodziców nie była i nie jest w stanie zapanować nad kilkulatkami, żeby tych zabawek nie przynosiły. Teraz część dzieci przynosi psp i grają.
            • guderianka Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 09:23
              a widzisz
              czyli problem jest tak naprawdę w rodzicach
              jeśli nauczyciel nie jest w stanie zapanować i być konsekwentny to można sądzić, że i w innych sytuacjach nie wie jak się zachować
              Chyba musisz wziąć głęboki oddech i poczekać jeszcze rok- po III klasie będzie nowy nauczyciel-może lepszy, zdyscyplinuje rodziców
            • zuzi.1 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 09:30
              Obawiam się, że niewiele będziesz w stanie zrobic, szkoły często nie reagują nawet na ewidentne przewinienia dzieci z deficytami w szkole, dopiero postawione pod mur, gdy taki gagatek np. zaczyna się agresywnie zachowywac w stosunku do kolegów/koleżanek a i tak często się zdarza, że z agresora robi się na forum publicznym ofiarę prowokowaną przez inne dzieci, aby problem zamiesc pod przysłowiowy dywan. Pozostaje Ci raczej liczyc na to, że dzieciaki dorosną trochę i dojrzeją w kolejnej klasie, poukładają sobie lepiej swoje relacje, te słabsze się wzmocnią i zaczną stawiac innym granice i powoli sytuacja w klasie zacznie się normalizowac. Plus wychowawca w takiej sytuacji powinien narzucic większą dyscyplinę i wymusic na rodzicach zapisanie dzieci z deficytami, które rozwalają mu lekcje, na specjalne zajęcia psychologiczne. Nie rozumiem zgody wychowawcy na granie w psp na przerwach, przeciez na to, wychowawca ma realny wpływ, może tego zwyczajnie zabronic. Plus gdyby w kolejnej klasie były dalsze problemy rzutujące na naukę, rozważyłam na poważnie przeniesienie syna do innej klasy, dopóki szkoła wyraża na to zgodę.
          • ewa_mama_jasia Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 16:13
            Tutaj bede broniła rodziców. Pisze, że pani wymagała własnoręcznie zrobionych kostiumów. Ok, załóżmy że przychodzi cała klasa - rodzice utalentowani stanęli na wysokości zadania, inni zaangazowali dziadków, babcie i kuzynki po szkołach plastycznych. Dzieci, których rodzice nie mają zmysłu plastycznego albo dzieciom nie pomogli przy robieniu strojów też są poszkodowane, bo beda miały najgorsze stroje. Ja jestem antytalentem plastycznym i wiem, ze mając do wyboru zrobienie własnoręczne stroju a kupnem - z pewnością zrobiłabym to drugie. Nie dlatego, że jestem ambitnym rodzicem i dziecko bierze od małego udział w wyścigu szczurów a dlatego, że po prostu nie umiem. I gdyby moje dziecko liczyło na mnie, to byłoby jemu z kolei przykro bo miałby najbrzydszy strój.
            • guderianka Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 21:19
              Celem była wspólna praca dzieci i rodziców i nie wyróżnianie nikogo. Cel nie został osiągnięty. Ani wspólnej pracy, a dzieci były wyróżnione. Nie trzeba mieć talentu żeby wyciąć w prześcieradle otwory na oczy-proszę Cię..
              • olena.s Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 21:55
                No ale przez to cholerne ocenianie i nieustanne stopnie w szkołach dzieci się bez przerwy porównują! Nawet rodzice, niby dojrzali ludzie nie potrafią poza to wyjść. Stąd rodzice odrabiający za dziecko lekcje, angażujący ciocie po liceach plastycznych do malowania obrazów do konkursu, wujków stolarzy do robienia karmników i szaleństwo kwitnie.
                • lily-evans01 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 22:26
                  W klasach I-III nie ma ocen.
                  A mimo to, jak jest kiermasz świąteczny czy wielkanocny, to u nas niektóre mamcie przynoszą za dzieci palmy - w tamtym roku furorę robiła 2-metrowa, z gałęzi i bukszpanu, pomalowana farbą akrylową, z pisankami i kwiatami z bibuły. Nawet ja bym nie zrobiła takich kwiatów, a co dopiero 6-latka...
                  Niestety ludzie chcą wychodzić przed szereg i ich dziecko musi być we wszystkim naj, naj, naj. A to, że ono nawet ręki do tego nie przyłożyło, to umyka ich uwadze.
                  • guderianka Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 08:30
                    Dokładnie,,
                    MOja Młodsza-klasa 0-brała udział w konkursie pt "Statek marzeń' Narysowała statek i pokolorowała go na tęczowo, narysowała kilka bajkowych elementów. I mówiła że inne dzieci mają ładniejsze, makiety, jakieś wymyślne pojazdy itp.
                    Pewnie przegra...
                    No cóż..
              • ewa_mama_jasia Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 08:43
                Owszem, ale trzeba mieć odrobinę chociażby kreatywności plastycznej. Żeby nie był to 10 duch, tylko np. 2 monster high. Jedna z byle szmaty i kilku gałganków zrobi kapitalne przebranie, druga - nawet gdyby jej dawać świetne materiały nie za bardzo umie. Ja np. zrobię jaką chcesz analizę, napisze arykuł, sprawozdanie, książkę nawet, ale przebrania bardziej skomplikowanego niż wycięcie dziur w prześcieradle (fakt, to jest w granicach moich umiejętności) nie zrobię.
                • guderianka Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 09:02
                  To Ty
                  Sugerujesz że 23 rodziców ma tak samo jak TY ? wink
                  Bo tyle właśnie dzieci miało zakupione stroje ? wink
                  • ewa_mama_jasia Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 10:43
                    No tak, za 23 rodziców nie odpowiadam smile I bardzo dobrze, ze pani nagrodziła pracę samodzielną.
                    • guderianka Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 10:53
                      Też uważam, że postąpiła odpowiednio smile
                • olena.s Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 09:13
                  No ale w efekcie wygrywasz strojem, ale przegrywasz wychowawczo i obywatelsko, niestety.
                  • lily-evans01 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 09:21
                    He he, na stronie mojej szkoły jest już ogłoszenie o kiermaszu wielkanocnym i info, że będą sprzedawane ozdoby wykonane przez dzieci na zajęciach.
                    Mam nadzieję, że to oznacza, że ktoś poszedł wreszcie po rozum do głowy i nie będzie w tym roku parady drzew palmowych wielkości dorosłego faceta wink.
                    Co do mojej córki, w tamtym roku zrobiła palmę z bibuły, z lewą ręką w gipsie, ja pomagałam tylko przymocować poszczeg. warstwy, bo musiałaby trzymać obiema rękami. Oczywiście ta palemka była najmniejsza i najmarniejsza, reszta palm z klas 0-1 nosiła wyraźne ślady rodzicielskiej ingerencji.
                    Ludzie sami jednak robią taki gnój, brzydko mówiąc, palmy nie były na ocenę.
                    • asia_i_p Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 17:07
                      Akurat przy kiermaszu bym się nie kłóciła, żeby było samodzielnie. To nie konkurs ani zadanie domowe, za to nie ma ocen, a to się, brutalnie sprawę ujmując, ma sprzedać.

                      U moich sióstr w szkole sprzedawały się prace dzieci - w Trzebnicy się nie sprzedają. Rozmawiałam z wychowawczynią, mówiła, że ludzie nie kupują prac dzieci, podchodzą do tego jak do zwykłego sklepu, nie jak do promowania działalności artystycznej dzieci, a magnetofon do klasy kupić trzeba - organ prowadzący nie kupi, szkoła biedna jak mysz kościelna, więc każdy robił, co mógł, przy pomocy dzieci, ale jednak na takim poziomie wykończenia, żeby to poszło. Dzieci się wyżywały w tworzeniu stoiska i w samym sprzedawaniu (trzy razy by mnie sprzedały i kupiły, a ja bym nawet nie zauważyła - strasznie przedsiębiorcze pokolenie rośnie wink ). Uzbieraliśmy na ten magnetofon - zrobiłam dwie bombki, córka dwie, potem je jeszcze kupiłam, więc trochę to kosztowało - chyba zrzutka na magnetofon byłaby prostsza, ale rodzice się oburzają na zrzutki wink.
                      • lily-evans01 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 17:11
                        Tylko, że u nas kupują wyłącznie rodzice i kiermasz jest dla rodziców (rodzin), jest zamknięty dla postronnych osób z zewnątrz.
                        A każdy rodzic jest nękany przez dziecko, żeby kupił JEGO pracę, więc oczywiście kupuje wink.
                        • lily-evans01 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 17:12
                          Zresztą z innej beczki, choćby Dzień Misia - uczennica klasy 1 przynosi pracę na płótnie, gdzie miś to starannie naszyta aplikacja z filcu z haftowanymi detalami i naszytymi koralikami, guzikami itp.
                          Znasz dziecko z klasy I SP zdolne zrobić coś takiego w sposób perfekcyjnie staranny?
                          wink
                      • lily-evans01 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 17:16
                        A, i jeszcze coś - u nas bynajmniej nie ma potrzeby zbierać na szkołę, bo organ prowadzący życzy sobie takie czesne, że oko bieleje (jak na warunki mojego miasta wink.
                        Pieniądze przekazuje się do hospicjum dziecięcego, cena za dany rodzaj ozdoby jest ustalana z góry, no i oczywiście każdy rodzic kupuje pracę swojego dziecka, bo inaczej dziecię mu focha strzeli wink.
                        Tak więc uroda tych prac to nie jest żadne być albo nie być dla szkoły i jej wyposażenia.
                  • guderianka Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 09:25
                    To prawda-jeśli rodzice o tym wiedzą. A w większości nie wiedzieli bo nie włączają się w 'życie klasy"
                    Zwlaszcza, że nauczycielka nagrodziła troje dzieci, które miały stroje zrobione własnoręcznie
    • woman_in_love nie kop się z koniem i olej patologię 05.03.13, 13:55
      gdybyś miała być 1 albo 2 zabierająca dziecko, to można by mówić, że to może u ciebie coś nie tak, ale czwarta? 20 dzieci w klasie to 100% pewność że wsadzą tam zaraz jakąś dodatkową patologię, a wtedy nie będzie gdzie uciec, bo wszyscy inni też będą to chcieli zrobić.

      Chociaż z drugiej strony w gimnazjum będzie gorzej, więc może warto już teraz zrobić dziecku szkołę przetrwania smile haha

      A tak naprawdę to do mnie przemawia fakt, że ci dysfunkcyjni przeszkadzają w lekcjach = przeszkadzają w nauce, więc nawet jak nic złego fizycznie nie robią twemu dziecku, to może mimo wszystko czas się od nich odciąć i niech toną sami.
      • verdana Re: nie kop się z koniem i olej patologię 05.03.13, 14:27
        Triss, jesli nie chesz sie dowiedzieć, o co chodzi, to nie ma siły - nic nie zrobisz. Pogadaj z tymi, którzy dzieci zabierają. Powodów może byc wiele i bez ich znajomości nawet nie masz o czym rozmawiać z panią. W mojej dawnej klasie zabrano chyba 6 uczniów, z powodu jawnej dyskryminacji ze strony nauczycielki - ona po prostu tępiła nieinteligenckie dzieci.
        Natomiast nie oczekuj, ze znajdzie sie klasa, gdzie wszystkie dzieci będa grzeczne, spokojne i doskonale się uczące. Owszem, mozesz za coś takiego zapłacić, tylko wtedy nie licz na dobrą atmosfere w klasie - raczej na ciągłą rywalizację i eliinację tych, co "nie pasują" - też niedobre środowisko wychowawcze. Ale na pewno nie znajdziesz takiej klasy w państwowej szkole.
    • myelegans Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 16:51
      Dlatego mieszanie rocznikow co roku ma duzy sens, rozbija sie [paczki, ukladziki, rozdziela prowodyrow, ktorzy pozbawieni side kicks traca swoja wplywosc, miesza dzieci o roznym rozwoju emocjonalnym i spolecznym. Poza tym co roku powinien byc inny nauczyciel. To rozwiazaloby mnostwo problemow juz na wejsciu, ale rozumiem, ze to nie wchodzi w rachube. Just saying.

      W tym przypadku jezeli nie chcesz poruszac na zebraniu, nie masz twardych przykladow i faktow, nie chcesz rozmawiac z rodzicami, nauczycielka nie widzi problemu i jest malo receptywna to niewiele zdzialasz.
      Uodpornij mlodego po prostu, jak widac on sie w tym srodowisku lepiej czuje niz Ty. Ucz jak sie ma zachowywac jak jest zaczepiany, czy napadany werbalnie, czy fizycznie, ucz jak ma sie bronic. Jezeli niespecjalnie sie skarzy, to pewnie nie rejestruje.
      Albo poszukaj szkoly prywatnej, gdzie placisz i masz wieksze mozliwosci egzekucji i nacisku.

      Powodzenia
      • olena.s Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 17:09
        Matko kochana, tego nawet nie mów, bo zaraz się sabat zacznie. Mieszanie dzieciaków ematce nie mieści się w głowie - tzn mieszczą się tylko wady tego rozwiązania, zalety - jakoś niedostrzegalne.
        • myelegans Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 17:41
          big_grin
          Po 3 latach szkolnej edukacji z pierwszej reki widze wylacznie zalety sorry wink
          • olena.s Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 18:28
            Ja też, piąta klasa, do usług.
            Ale jak ktoś nie posmakował to ma wizję najwazniejszej cechy dobrej klasy czyli jej 'zgrania', zglajszachtowania. Miałam tu taki wątek, gdzie mnie niemal nie zarżnięto, a wychodzono z tego właśnie punktu widzenia przy dołożeniu poglądu o rwących się więzach przyjaźni i niszczącym wpływie tego systemu na psychikę dzieci.
            Moim zdaniem to efekt widzenia pożądanej edukacji jako tworzenia rywalizujących wrogich sobie plemion, które sa porównywane pod względem osiągnięć akademickich, liczby wypożyczonych książek, piątek i frekwencji. I jak tak na to spojrzysz to faktycznie zalety mieszania giną.
      • bramanka Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 19:06
        system jest doskonaly, zakosztowalam o na wlasnej skórze. szczerze zazdroszcze.
        ale przeciez dzieci nie radza sobie ze zmianami (czytaj: rodzice....)
    • anorektycznazdzira Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 20:14
      Z własnego (dziecka) życia powiem tak: jak klasa jest popie...na, to święty boże nie pomoże.
      Nauczycielki w miarę ogarnięte i realizujące program potrafią być skrajnie durne i niewydolne wychowawczo (to też z życia mojego dziecka).
      A dziecko, które siedzi w kanale nie będzie inteligentnie rozprawiać o licznych nieprawidłowościach, bo innego świata nie zna, nigdy nie było inaczej i nie wie, że się ma burzyć.

      Też mi zajęło jakiś czas, zanim zrozumiałam, że do klasy starszej córki chodziły wredne i pokręcone bachory a pani była kretynką. Wrednych bachorów było dosłownie kilka sztuk- wystarczyło do rozwalenia klasy. Pani była durnowata tylko w działce robienia porządku z osobami mającymi zagrania i o tendencjach mobbingowych, bo uczyła dobrze- też wystarczyło do zapewnienia totalnej porażki.
      Dziś żałuję, że nie zrobiłam jazdy kiedy ten syf się zaczynał. Potem już było tak bardzo za późno, że klasa się nigdy nie pozbierała, nawet, jak się im po półtora roku zmieniła pani na bardziej sensowną.
      • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 20:42
        Coraz bardziej się skłaniam ku Twojej teorii, bo już parę informacji od rodziców mam i nie wygląda to dobrze.
        Wygląda na to, że pani zbyt mało stanowczo reaguje - mimo, że mogłaby - na ogólny bajzel w klasie, ten ciągły hałas, chodzenie, rozpraszanie, nieprzygotowania dzieci, ciągłe drobne konflikty, jakieś dogryzania itp. W klasach równoległych - które nie są przecież złożone z idealnych dzieci - jest większy spokój i lepsze warunki do nauki, większa dyscyplina na lekcjach. Pani, do której trafiła dziewczynka z naszej klasy, nie op....la się z wzywaniem rodziców i przedstawianiem wizji konsekwencji i najwyraźniej rodzice wtedy potrafią lepiej usadzić potomstwo.
        Sorry, wolę żeby nauczyciel był skuteczny, miły szalenie i dyplomatyczny być nie musi. A "nasza pani" uczy dobrze, zadaje, sprawdza to, stara się, ale nie chce wchodzić w konflikt z rodzicami. Tak to widzę.
      • lily-evans01 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 05.03.13, 21:15
        Święta prawda.
        Widzę to samo.
        Pani z jednej strony żali się, z drugiej boi się tknąć rodziców i ich rozdęte ego.
        A fachowcem w nauczaniu jest naprawdę dobrym i jej praca dydaktyczna przynosi efekty.
    • xika_da_selva Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 09:31
      A moze to po prostu znak naszych czasow?
      W mojej podstawowkowej klasie tez było kilkoro osob z potężnymi deficytami (jeden z nich nota bene to obecnie b.dobry sportowiec reprezentujący Polske z sukcesami; od małego jedyne, co potrafil to wlasnie ten sport.
      Jak tak sobie kalkuluje, to ja jednak deficytow nie miałam, uczylam się więcej niż dobrze, zdarzalo mi się pomagać w matematyce kolezance z mocno pocharatana sytuacja rodzinna, co rok mielismy spadachroniarzy, bliźniaczki kradnące dzieciom szaliki, bo nie miały własnych, były 3 gwiazdy, które przez dwa semestry staraly mi się zrujnować zycie az w końcu sama sobie z nimi poradziłam, kilku dysfunkcyjnych przeniesionych do innych szkol po interwencjach, etc. I na dobre mi to doswiadczenie wyszlo- okazało się, ze w dorosłym zyciu również można spotkać cala mase ludzi z deficytami, cala mase manipulatorow i gwiazdeczek. Banalne, ale widze wielka roznice w zaradności życiowej (nie mowie o posiadaniu MBA jako szczycie zaradności) mojej i osob z bardziej hermetycznych srodowisk. W wieku prawie 30 lat nie radza sobie z niesprawiedliwoscia losu, z manipulantami, z wykorzystywaczami, itp.
      Nie chodzi mi o to, ze skoro ja tak miałam to każdy inny powinien ani tez, ze TY przesadzasz- ciesze się, ze w dzisiejszych czasach rodzicielstwo jest bardziej swiadome niż te 30 lat temu, ze wieksza uwagę zwraca się na warunki szkole i nie tylko dziecka. Ale może to standardowa sytuacja z SP, a wspomniane przez ciebie trzy matki wyciagaja swoje dzieci, bo panikują? Zwlaszcza, ze rodzony syn jakos nie rozpacza… Nie poddawaj się temu, pogadaj z innymi matkami najpierw, zbierz wszystko do kupy i starajcie się walczyc o to, żeby to raczej ci problematyczni zmieniali szkole, a nie Wy.
      • iwoniaw Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 11:01
        Cytatbyły 3 gwiazdy, które przez dwa semestry sta
        > raly mi się zrujnować zycie az w końcu sama sobie z nimi poradziłam, kilku dysf
        > unkcyjnych przeniesionych do innych szkol po interwencjach, etc


        Weź jednak pod uwagę, że nie każdy po dwóch semestrach dręczenia potrafi sam sobie z takimi gwiazdami poradzić, a jeśli "kilku dysfunkcyjnych" przebywa w twej klasie m.in. dlatego, że jest to ich szkołą rejonowa, to o przeniesieniu do innych szkół nie ma mowy. O przeniesieniu do innych klas najczęściej zresztą też, bo oni są w tej klasie przeważnie dlatego razem, że tylko jednemu nauczycielowi dyrekcja dała radę ich wcisnąć, gdyż pozostali znaleźli metodę, by ich ten problem nie dotyczył.
        • triss_merigold6 Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 11:08
          Już trochę wiem. Największym problemem jest chaos, bałagan w klasie podczas lekcji, takie niepozbieranie i brak dyscypliny - to męczy, rozkojarza, utrudnia bardzo prowadzenie zajęć i udziela się innym dzieciom. Błędów dotyczących całej klasy jako grupy popełniono mnóstwo na samym początku, od zerówki, kiedy to klasę dostały młode dziewczyny bez żadnego wsparcia dyrekcji i pedagoga - opinia zaprzyjaźnionej matki nauczycielki z wieloletnim stażem.
          • iwoniaw Re: Źle się dzieje z naszą klasą 06.03.13, 14:43
            No to już wiesz, dlaczego "takie" dzieciaki nie są rozdzielone do wszystkich klas równoległych - było je komu "wcisnąć" hurtem na wstępie, a reszta jest tylko pochodną tegoż faktu.
            Pytanie, czy obecna nauczycielka ma chęć i możliwość zdyscyplinowania klasy - skoro tego nie czyni, to pewnie nie; ciekawe, czy mogłaby liczyć na poparcie większości rodziców (no bo "mama Oliwki" ma zapewne wyrobioną opinię w kwestii "praw" swoich i swej pociechy oraz "powinności" szkoły).
            Ja, jak pisałam wyżej, jestem przeciwna socjalizowaniu innych kosztem mojego dziecka bardzo małoletniego (i jest to główny powód, dla którego dzieci wysłałam do szkoły publicznej, ale nie mającej tzw. rejonu, błogosławiąc fakt, że mam taką możliwość pod nosem), więc rozważałabym wyłącznie stopień zagrożenia i niepożądanych wpływów w stosunku do mojego osobistego, konkretnego dziecka. Ryzyko 20% "drugorocznych" w klasie w przyszłości nieodległej to - jak dla mnie - już nadto do zastanowienia się nad ewakuacją.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja