Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy.

05.03.13, 10:36
Parę lat temu spotkałam go na ulicy. Kolegę z podstawówki. Ledwo go poznałam, brudny, zaniedbany, trochę pijany. W podstawówce był najzdolniejszy. Potem skończył elitarne liceum- studiów już nie, wyrzucony po II ( chyba roku) za nadużywanie alkoholu. Przez wiele lat był na utrzymaniu matki- do szczęścia niewiele mu było potrzebne- dach nad głową ( zameldowany z matką), jakieś jedzenie ( zjadał trochę tego co ugotowała matka), stare ciuchy i z prac dorywczych na alkohol. Po śmierci matki o mało się nie zapił na śmierć. Nie pije od 4 lat. Chce wyjść na prostą. Pomagam jak mogę, bo mi go żal. Załatwiłam obiady z pomocy społęcznej, ale mają mu je odebrać ( brak środków), daję stare ubrania męża, czasem mąż da kilka złotych, ale NIE chcę brać go na utrzymanie ani brać za niego odpowiedzialności. CHCEMY mu pomóc, ale nie wiemy jak, bo.......
1. Ma 55 lat
2. W życiu przepracował ( na etacie) może 2-3
3. Nie ma żadnego wykształcenia formalnego prócz matury LO
4. Nie ma żadnych umiejętności np. stolarz, posadzkarz
5. Jest zbyt zdrowy, żeby jakakolwiek komisja orzekła niepełnosprawność
6. Wygląda jak menel
7. Ma organiczny wstręt do wody i mydła i smierdzi na odległość ( nikt nie wierzy, że nie pije od 4 lat, ale to prawda)
8. Jest zdegenerowany przez ponad 30 letnie picie, niezaradny życiowo, niezorganizowany, rozlazły, żyje na zasadzie "jakoś to będzie"
9. Nie ma znajomych, przyjaciół, bliskiej rodziny
10. Jest zameldowany razem z kuzynką w mieszkaniu matki ( kuzynka przebywa za granicą, opłaca czynsz mieszkania).
Co robić- poradźcie!!!!!
Czy jest szansa, żeby takiemu człowiekowi jakoś pomóc ( wiem, że nie jest to pozytywna jednostka, wzorowy obywatel, ale jednak człowiek).
Czy znacie jakieś instytucje pozarządowe, które zajmują się takimi ludźmi? Pomoc społeczna na WSZYSTKICH szczeblach odsuwa problem, tłumaczy się kryzysem, dużą liczbą podopiecznych i tym, że jakieś minimalne świadczenia przyznała.
Czy jest jakiś sposób, żeby umieścić takiego człowieka w domu opieki?
Gdzie można szukać pracy jeśli zawodzi Urząd Pracy ( brak ofert, a jeśli są to odrzucają kandydaturę po pierwszej rozmowie)?
Będę wdzięczna za każdą radę.
Pozdrawiam - Hanka
    • nick_g_azetowy Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:41
      Świata nie zbawisz.
      A może pomożesz jednej samotnej matce z malutkim dzieckiem na utrzymaniu, pensji najniższej krajowej i wynajmowanym mieszkaniu, bo na własne nigdy nie będzie jej stać?
      Ręce opadają.
      Ten człowiek zasługuje na pomoc, bo przestał pić?
      Skoro pił 30 lat, to teraz zbiera konsekwencje swojego picia i tyle.
      • morgen_stern Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:43
        To pomóż sam / sama takiej matce, innych nie pouczaj, co mają ze swoimi pieniędzmi robić. Żenujące są takie posty.
        • nick_g_azetowy Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:49
          Ze swoimi pieniędzmi niech robi co tylko chce. Niech mu daje a nawet utrzymuje. Instytucje nie powinny pomagać takim ludziom, bo oni pomocy nie chcą.
          • morgen_stern Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:53
            Przed chwilą pisałeś / aś, że ma pomóc samotnej matce, więc zdecyduj się - rozporządzasz czyjąś kasą, czy nie? Nie wycofuj się teraz rakiem.
            Jeśli instytucja stworzona do pomocy takim ludziom mu pomoże, czegoś ci ubędzie? Ktoś ci coś zabierze? Szlag cię trafi z tego powodu? Korzystasz z pomocy dla niepijących alkoholików i dostaniesz teraz mniej?
      • zdzisnadzis Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:10
        gazeta_ mi _płaci powróciła pampparampampampam..
        • morgen_stern Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:09
          Masz rację, poczytałam go na innym forum i to jest gazeta tongue_out znowu go muszę wygaszać...
      • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:48
        Świata nie zbawię.
        Idąc tropem Twojego rozumowania samotna matka ponosi konsekwencje tego, że jest samotna, bo......"wpadła", źle wybrała partnera itd, a pensję też ma najniższą ze swojej winy bo np. nie ma zawodu, bo się nie uczyła itd.
        Dlaczego mam pomagać "samotnej matce" a nie temu człowiekowi????
        A to, że przestał pić to sukces. Tak, mógł nie zaczynac, ale zaczął.
    • morgen_stern Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:42
      Przyszło mi do głowy to:
      www.bratalbert.org.pl/portal/
      Wiem, że to dla bezdomnych, ale może choć będą wiedzieli, do kogo można się zgłosić, pokierują dalej?
      • lelija05 Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:44
        A może tam?
        siostramalgorzata.blog.onet.pl/
        • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:02
          Stronę dołączam - zaraz zobaczę co proponują. Dziękuję.
          • lelija05 Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:04
            Widziałam wywiad z tą siostrą i krótki reportaż o tym czym się zajmują.
            Zrobiła na mnie duże wrażenie.
      • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:01
        Dzięki, zaraz wejdę na tę stronę.
    • default Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:44
      Moim zdaniem z powodów wymienionych w pkt nr 8 takiemu człowiekowi nie da się pomóc, bo ona tak naprawdę żadnej pomocy nie chce.
      Wczoraj natknęłam się przyapdkowo na kuzyna mojego męża, faceta o niemal identycznych "parametrach" jak Twój znajomy - i byłam zadowolona, że on mnie nie spostrzegł, bo ja już straciłam wszelki zapał do pomagania mu. Zawsze kończyło się tak samo... czyli powrotem do życia z dnia na dzień i zdobywania kasy wyłącznie w celu napicia się.
    • triss_merigold6 Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:45
      Zajmij się kobieto swoją rodziną. Chcesz zmuszać różne instytucje, żeby wydały pieniądze podatnika na utrzymywanie gościa zdrowego ale organicznie niezdolnego do pracy?! Bezczelność.
      • nick_g_azetowy Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:48
        Nic dodać, nic ująć. Bezczelność.
        • triss_merigold6 Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:50
          Ale wskazanie na schronisko dla bezdomnych Brata Alberta jest dobre. Była (jest?) też fundacja Barka, która zajmowała się takimi przypadkami.
      • morgen_stern Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:51
        Po pierwsze nikt tych instytucji nie "zmusza", na pewno są takie stworzone do pomocy podobnym ludziom.
        Trochę mnie zadziwiasz. Naprawdę jestem daleka od pomagania na siłę nierobom i rozczulania się nad niepijącymi alkoholikami, ale kurde czy komuś czegoś ubędzie, jeśli temu człowiekowi da się szansę? Jeśli nie pije od 4 lat po tylu latach chlania to naprawdę dokonał czegoś wyjątkowego. Jestem w stanie zrozumieć, że to nie jest gość, który zaraz zakasa rękawy i będzie się mocować z życiem. I teraz należy go olać i dać mu zdechnąć pod płotem? Co się z wami dzieje, ludzie?
        • triss_merigold6 Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:55
          No to Brat Albert, fundacja Barka czy podobne ale człowiek musi chcieć skorzystać z ich pomocy i poddać się określonym wymogom grupy.
        • atteilow Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:02
          Co sie dzieje? Wczoraj w watku o tym że w Polsce jest coraz gorzej, jedna nawiedzona miala rozpisany plan wysiedlania z Europy osób niezaradnych. Jakos mało bylo sprzeciwów odnośnie tego wpisu. A co z niezaradnymi obciążonymi dodatkowo nałogiem? Alkoholizm to wybór, po pewnym czasie stający się chorobą. Wiec na pewnym etapie ten zdolny czlowiek mógł inaczej pokierowac swoim zyciem. W tym wieku chyba juz nie da sie mu pomóc. Mozna tylko czekać na...
          • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:11
            Kiedyś z pewnością mógł. Mógł wiele zdziałać. Mógł, ale tego nie zrobił. Alkohol, wychodzenie z założenia, że "jakoś to będzie" ( jego młodość to lata osiemdziesiąte, gdzie jednak nikt nie umierał pod płotem, zasiłki były, renty były- nie twierdzę, że to było w porządku, ale tak sie działo). Tak pokierował swoim życiem. Ale....jest, żyje, oddycha, chodzi, i co z nim dalej????
          • aguila_negra Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:26
            > Wiec na pewnym etapie ten zdolny czlowiek mógł inaczej pokierowac swoim zyciem.

            Mógł, ale tego nie zrobił. Kto z nas nie popełnia życiowych błędów, których potem nie jest w stanie sam naprawić? Uważasz, że komuś takiemu nie należy się pomoc i druga szansa?

            > W tym wieku chyba juz nie da sie mu pomóc.

            W jakim wieku? Facet ma dopiero 55 lat. Rozumiem, że Ty ok. 20, skoro wydaje Ci się, że w wieku 50+ można już tylko czekać na śmierć uncertain
            • atteilow Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 12:03
              aguila_negra to prsonalnie do ciebie. Twoja chojnosć jest nieoceniona. Dlaczego w przypadku alkoholika, a nie pracownika? Na podst. wczesniejszych wypowiedzi, w ktorych to zaciekle bronisz najniższych stawek. Potwierdza sie teza, ze o wiele latwiej rzucic jakąs jałmużna, nie wymagając nic w zamian oprocz wdzięczności, niż uczciwie zapłacić za wykonaną pracę. Rzucic jalmużna i odejsc w poczuciu spełnienia dobrego uczynku, a odnośnie pracowników pojawiaja sie zawsze jakieś wymagania, próby podporzadkowania ich sobie w calości, wymuszanie najniższej z mozliwych stawek. Co to za zjawisko?
              • aguila_negra Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 12:50
                atteilow napisała:

                > aguila_negra to prsonalnie do ciebie. Twoja chojnosć jest nieoceniona. Dlaczego
                > w przypadku alkoholika, a nie pracownika? Na podst. wczesniejszych wypowiedzi,
                > w ktorych to zaciekle bronisz najniższych stawek.

                Słucham?? O czym Ty teraz piszesz? W którym miejscu bronię zaciekle najniższych stawek?
                Już pomijam - co ma w ogóle piernik do wiatraka?
                • triss_merigold6 Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 12:52
                  Zapewne o to, że w innych wypadkach jesteś zwolenniczką twardej walki o przetrwanie i pozycję (na rynku pracy) bez wspomagania (uwaga! to nie jest zarzut z mojej strony), a tu pochylasz się nad kimś kto słabo rokuje z własnej winy.
                  • aguila_negra Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:06
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Zapewne o to, że w innych wypadkach jesteś zwolenniczką twardej walki o przetrw
                    > anie i pozycję (na rynku pracy) bez wspomagania (uwaga! to nie jest zarzut z mo
                    > jej strony), a tu pochylasz się nad kimś kto słabo rokuje z własnej winy.

                    Ale nadal nie rozumiem, co ma jedno do drugiego?
                    Pomijam już, że nie wiem, o jaką "twardą walkę o przetrwanie chodzi", której rzekomo jestem zwolenniczką.
                • atteilow Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:01
                  aguila_negra napisała:

                  > Słucham?? O czym Ty teraz piszesz? W którym miejscu bronię zaciekle najniższych
                  > stawek?
                  > Już pomijam - co ma w ogóle piernik do wiatraka?


                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,142944484,142949544,Re_Posiadanie_tego_czy_owego_nieposiadanie_ws.html

                  • aguila_negra Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:13
                    > forum.gazeta.pl/forum/w,567,142944484,142949544,Re_Posiadanie_tego_czy_owego_nieposiadanie_ws.html

                    OJP sad A w którym miejscu wg Ciebie tak zaciekle bronię niskich stawek? Tłumacząc mechanizm zasad rynkowych tym, które najwyraźniej nie mają o tym pojęcia?
                    I ponawiam pytanie - co to w ogóle ma wspólnego z kwestią człowieka, który nie jest w stanie sam sobie dać rady i któremu wypada pomóc znaleźć punkt zaczepienia? Toż tu nawet nie ma żadnych punktów stycznych z tamtym tematem. Serio, chyba na siłę szukasz dziury w całym.
                    • wjw2 Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:31
                      No, skoro temu człowiekowi "WYPADA pomóc", to zatrudnij go w swojej firmie....
                      • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:37
                        Ponawiam pytanie CO robić z takimi ludźmi????
                        • aneta-skarpeta Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 14:47
                          najpierw zmusic go, aby sie zaczął myć

                          poważnie

                          dostaje ciuchy, ma gdzie mieszkac- to duzo

                          jesli on chce cos zmienic ze swoim zyciem to zacznie sie wreszcie myc

                          inaczej nie pojdzie dalej
                      • aguila_negra Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:38
                        wjw2 napisała:

                        > No, skoro temu człowiekowi "WYPADA pomóc", to zatrudnij go w swojej firmie..

                        Uruchamiasz mózg choć na moment, zanim coś napiszesz?
                        • wjw2 Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:41
                          ad personam się wypowiedziałaś, teraz może coś ad meritum?
                          Czy to zbyt skomplikowane?

                          • aguila_negra Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:47
                            wjw2 napisała:

                            > może coś ad meritum?

                            Niestety, tak "błyskotliwa" rada, jaką wygenerowałaś post wyżej, nie zasługuje na dyskusję ad meritum. Pomyśl sama dlaczego, ja nie zwykłam tłumaczyć oczywistości ludziom dorosłym.
              • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:13
                To co prawda nie do mnie, ale odpowiem:
                - jestem przeciwna dawaniu jałmużny i dowartościowania się tym czynem ( gdyby tak było poszłabym po linii najmniejszego oporu- raz na miesiąc wręczałabym mojemu szkolnemu koledze 100-150 zł i poprawiała sobie samopoczucie.
                - uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłaby praca, ale na miarę jego realnych mozliwości ( wieku, braku kwalifikacji, wieloletniego alkoholizmu).
                Pozostaje stale to samo pytanie - co robić z takim człowiekiem.
                Dzięki tej dyskusji mam kilka adresów i kilka pomysłów. Rozpiszę to, dam mu namiary, niech próbuje szukać. Nie daję rybki, daję wędkę i przy pomocy części z Was....sieć.
                • aneta-skarpeta Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 14:49
                  a co on na to wszystko? chce cos zmienić? faktycznie cos zmienia?

                  jak sie ogarnie czystosciowo to w sumie moze rózne rzeczy robic- niskopłatne, ale nawet na czarno, ale musi chciec
        • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:09
          Jest dokładnie tak jak mówisz. Nie dałabym złotówki na wódkę. Nie dałabym złotówki gdyby pił. Co ma taki człowiek robić? Jeżeli są instytucje, które statutowo zdecydowały się na pomoc to nie ludziom sukcesu, nie naciągaczom, ale włąsnie takim, którzy znaleźli się już nie na marginesie, ale po za marginesem życia. Alternatywą dla tych ludzi jest.... chyba uśmiercenie ich, bo tak skonają pod płotem. Eutanazja jest bardziej humanitarna.
          • aneta-skarpeta Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 14:52
            ale spokojnie
            ma opłacone mieszkanie
            jest w neizłej formie- nie schorowany

            jemu sie po prostu nigdy nie chciało pracowac- to nie wina państwa, tylko jego. taka prawda

            jakby mu sie chcialo umyc i ubrac czyste ciuchy- ktore dostał to mialby szanse znalesc chocby najgorsza prace, chocby na czarno

            ale czy on cos zmienia?
      • przystanek_tramwajowy Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:55
        triss_merigold6 napisała:

        > Zajmij się kobieto swoją rodziną. Chcesz zmuszać różne instytucje, żeby wydały
        > pieniądze podatnika na utrzymywanie gościa zdrowego ale organicznie niezdolnego
        > do pracy?! Bezczelność.

        Triss, to co piszesz jest małe i podłe. Nie pomyślałaś, że kiedyś ktoś wydał pieniądze podatnika na leczenie twojego konkubina alkoholika? Że może ktoś podał mu rękę, dzięki czemu ty dzisiaj budujesz sobie z nim swoje małe drobnomieszczańskie szczęście?
        • triss_merigold6 Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:57
          Wydał pieniądze na leczenie? Nie, mój facet nie korzystał z państwowych terapii. Ponadto zawsze pracował, był ubezpieczony i nie żył na krzywy ryj z dobrej woli innych ludzi.
          • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:13
            A może miał w życiu więcej szczęścia, którego zabrakło mojemu szkolnemu koledze???
            • morgen_stern Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:20
              Był słabszy, miał wokół siebie mniej życzliwych ludzi? Miał mniej kasy? Jego alkoholizm był bardziej zaawansowany, miał słabszą wolę? Naprawdę, ludzkość nie składa się z samych übermenschów, są wśród nas także słabsze jednostki. Mamy ich od razu zrzucać ze skał?

              Jeszcze raz powtarzam, że jestem naprawdę daleka od rozczulania się nad obszczanymi darmozjadami, ale kiedy widzę, że ktoś robi pierwszy, trudny krok bardzo chciałabym, aby ktoś pomógł mu zrobić następne.
              • aguila_negra Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:27
                > Jeszcze raz powtarzam, że jestem naprawdę daleka od rozczulania się nad obszcza
                > nymi darmozjadami, ale kiedy widzę, że ktoś robi pierwszy, trudny krok bardzo c
                > hciałabym, aby ktoś pomógł mu zrobić następne.

                Myślę dokładnie tak samo.
              • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:28
                Z tego co wiem, a nie miałam z nim kontaktu naprawdę bardzo, bardzo długo to wszystko po trochu:
                - szkolne sukcesy ( olimpiady itd) przewróciły mu w głowie
                - nie spotkał życzliwych ludzi
                - rodzice nie zostawili mu kasy, co więcej mieszkanie przepisali testamentarnie na kuzynkę
                - rodzice go odrzucili za picie ( jego słowa)
                - z pracy go wyrzucili za picie ( i nikt mu ręki nie podał)
                - na stresy szukał rozwiązania w...piciu, ale
                - od 4 lat nie pije
                - nawet w ekstremalnie trudnych warunkach ( regularny głód!) nie ukradł bułki za 40 groszy.
                Moim zdaniem trzeba spróbować mu pomóc, nie utrzymywać, ale pomóc. I stąd moja prośba.
                • echtom Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:36
                  > - rodzice nie zostawili mu kasy, co więcej mieszkanie przepisali testamentarnie na kuzynkę

                  Wydziedziczyli go?
                  • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:41
                    Chyba tak. Nie widziałam testamentu, ale podobno ( jego odpowiedź na pytanie mojego męża) w testamencie był zapis, że pije , jest alkohlikiem i stał sie niegodny dziedziczenia.
      • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:05
        Czy mam się zajmować swoją rodziną czy nie to już nie Twoja sprawa. Chcę dać wędkę ( a może nawet sieć) człowiekowi, który sam sobie nie poradzi. Zawinił, pił, zmarnował życie to święta prawda, ale co dalej...........? Jeśli masz jakiś pomysł to się podziel, może jest to człowiek organicznie niezdolny do pracy, ale jest, żyje.
      • ksionzka Kocham takie pie....egoistki 05.03.13, 12:58
        Gdyby świat składał się z takowych na ulicach leżałyby trupy ludzi, którym się noga powinęła. ? życiowo. Po co pomagać? Po co w ogolę mają żyć? Estetyczne nas razić? Raz w tygodniu na rynku, kula w łeb.
        Ludzie łamaliby nogi a paniusia nie stanęłaby żeby pomóc bo ona ma swoją rodzinę, śpieszy się do pracy.
        Instytucje pomocowe nie istniałyby bo ona sobie nie życzy wydawać pieniędzy na łamagi życiowe, które ponoszą konsekwencje własnych czynów. ( od alkoholików po maltretowane kobiety)

        Zapomina paniusia o jednym. W życiu każdemu noga się powinie. Los bywa mściwy.

    • kadfael Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 10:55
      A czy on w ogóle chce tej pomocy? Na siłę nie da się nikomu pomóc. A z punktu 8 wygląda na to, że raczej nie chce. Tak naprawdę to temu człowiekowi potrzebna byłaby nie pomoc materialna, tylko jakaś terapia, która by go przywróciła do normalnego funkcjonowania. Faktycznie wymienione przez dziewczyny instytucje mogą coś takiego prowadzić. I jeszcze można spróbować w Markocie.
      • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:15
        Dorzucam Markot. Dzięki. Terapia na pewno, ale prócz tego człowiek musi zaspokoić najbardziej prymitywne i elementarne instynkty- głód. Z tego co widzę miota się, chce pomocy, ale nie potrafi tego zdefiniować.
    • echtom Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:00
      Parę dni temu poruszyłam w swoim wątku problem, co zrobić ze zdrowym, sprawnym i kompletnie nieogarniętym życiowo człowiekiem w średnim wieku, ale nikt nie umiał na to odpowiedzieć. Nie jest lekko - systemowe rozwiązania istnieją tylko dla dzieci i niedołężnych osób starszych. Pracy przy jego kwalifikacjach i podejściu mu nie załatwisz, pozostaje partyzantka typu parę groszy na jedzenie. Z postu zrozumiałam, że ma jakieś mieszkanie - z czego je utrzymuje?
      • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:18
        Mieszkanie zapisała matka w testamencie jego dalekiej kuzynce przebywającej obecnie za granicą. Kuzynka płaci czynsz, gaz i energię ( też podatki).Jest zameldowany w mieszkaniu PO matce będącym własnością kuzynki. O ile wiem kuzynka dała matce pieniądze na wykupienie z gminy?spółdzielni tego mieszkania.
    • blond_suflerka Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:04
      Ja myślę, że jedyną szansą dla niego jest jakiś ośrodek, który zapewnia pomoc psychologiczną. On po prostu musi nauczyć się żyć od podstaw i sam tego nie zrobi. Nie zrobisz tego też Ty, niestety.
      Praca z psychologiem jest szansą na zmianę jego sposobu myślenia a bez tego on raczej nie zrozumie, że pomoc, którą mu się udziela to wędka a nie ryba. I że dorosłość to samodzielność. Po drugie-po latach życia w taki sposób zapewne ma wiele fobii(jak ta z wodą) i tutaj pomoc fachowca jest konieczna.
      A ośrodki swoją drogą uczą normalnego życia. Trzeba rano wstać, umyć się, zjeść, posprzątać, zrobić coś dla społeczności, itd. To jest wdrażanie do normalnego życia o którym on już zapomniał.
      A Twoja postawa świetna, bardzo mi się podoba.
      • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:20
        W pełni zgoda tylko gdzie szukać takiego ośrodka? Kto go przyjmie? Jak go tam skierować? Jakie kroki podjąć?
        • blond_suflerka Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:30
          A czy on jest chętny iść do takiego ośrodka? Oraz czy jest w stanie rozmawiać z obcymi? Umiałby/chciałby porozmawiać z psycholgiem?
          • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:32
            Myślę, że rozmawiać z psychologiem może. Jeśli psycholog zaproponuje coś sensownego, a nie "niech pan wexmie swoje życie w swoje ręce" to byłby skłonny.
            • blond_suflerka Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:34
              A jakie to miasto?
              • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:35
                Warszawa.............
                • blond_suflerka Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 12:04
                  priv
                  • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 12:07
                    Dzięki zaglądam
    • esr-esr Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:07
      poszukać jakiejś organizacji non profit oferującej pomoc terapeutyczną za pracę w ośrodku? właśnie czegoś w podobnym stylu do brata alberta.
      człowiek ewidentnie się zagubił w życiu, być może nigdy nie poradzi sobie tak jak inne osoby dorosłe, ale to nie jest powód żeby go skreślać ze społeczeństwa (jestem zdumiona niektórymi postami - możemy ustalić, że pomoc dla tego pana będzie z moich podatków). szczególnie osoby wybitnie zdolne z przedmiotów ścisłych mają takie problemy, piją, mają zaburzenia typu asperger.
      • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:23
        Z obserwacji - ponad 4 letnich- nie mam wątpliwości, że sobie NIE poradzi. Ta wybitnie zdolna jednostka ( bo taki był w szkole) w tej chwili ma problemy z najbardziej elementarnymi czynnościami dnia codziennego. Wynotowałam chyba 3 adresy podane przez te z Was- dzięki-, które jednak widzą w nim człowieka. Tak nie jest to jednostka godna pochwały, naśladowania, ale jest to człowiek. Będę próbowała- jeśli coś Wam przyjdzie do głowy - napiszcie.
        • lelija05 Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:35
          Złota kobieta jesteś, powodzenia.
          • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:36
            Na co dzień jestem jędzą. Typowym Bliźniakiem zodiakalnym. A za powodzenie dziękuję bo się przyda.
            • lelija05 Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:40
              Można być jędzą i mieć dobre serce smile
              Najważniejsze, że ci się chce.
    • redheadfreaq Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:07
      Możesz spróbować tu: fise.org.pl/

      Jednak podstawowy problem jest taki, że to JEMU musi się chcieć i niestety, na razie wygląda na to, że Tobie chce się bardziej.
      • lily-evans01 Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:17
        Nie chce mu się?
        No luuuudzie! Facet przestał pić po 30 latach. To już naprawdę wiele.
        Musi nauczyć się normalnego życia, planowania, szukania pracy itp. od podstaw.
        Ośrodek, w którym można mieszkać w zamian za pracę, to już bardzo dużo.
        Sądzę, że on chce żyć normalnie - ale nie wie, jak się za to brać, a jego wygląd, wysławianie się i zerowe kompetencje pracownicze są też ogromnymi przeszkodami w tym, żeby zaczął sam się utrzymywać. I czuć się odpowiedzialnym za swój los.
        Takimi wykluczającymi postami nie zlikwidujecie pomocy dla "meneli".
        Wolałabym pomóc temu facetowi, niż np. mojemu sąsiadowi, któremu mops opłaca mieszkanie i opał, a on, co zarobi ze zbioru złomu, to wydaje zaraz na alkohol. I też od wielu lat pracą się nie zhańbił, a zmienić się NIE CHCE. I jeszcze się naśmiewa, że inni zapieprzają do pracy, a on siedzi sobie na podwórku, zajada konserwę, pije piwko i obserwuje życie.
        • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:35
          Tak jest dokładnie i dlatego szukam konkretnego ośrodka- raz jeszcze dziękuję wszystkim za adresy- jeśli się dowiecie o innych- to dajcie znać. Chciałabym, żeby ktoś dał mu kopa na nowe życie. żeby miał cokolwiek. Niech pracuje, nawet bardzo ciężko, niech dostaje za tę pracę mało, ale niech ma coś, cokolwiek.
      • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:31
        Dzięki, zaraz zaglądam na stronę. Pewnie chce mi się bardziej, bo widzę beznadziejność sytuacji, w której on się znalazł. On twierdzi, że jakoś to będzie ( skutki zdegenerowania, picia wegetacji przez wiele lat) ja boję się, że to jakoś może się skończyć pod płotem.
    • nowi-jka Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:15
      co tzn "organiczny wstręd do wody i mydła"?
      tzn ma alergie czy lenia zeby sie umyć

      wg mnie uszczesliwiasz go na siłe
      dopóki znajda sie takei osoby jak ty co mu podaja pomocna dłoń to on niewiele musi a nawte to niewiele to dla niego za duzo

      Skoro nawet umycie sie to dla niego za duzo to czego ty od niego wymagasz? A jzu gadanie ze Państwo ma takim DAC. Ja nie chce zeby moje podatki szły na smierdziuchów którym sie nic nei chce bo "jakos to bedzie"
      • morgen_stern Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:23
        Jest coraz zabawniej. Teraz np. dowiedziałam się, że należy być dobrze umytym i pachnieć, żeby uzyskać pomoc.
        • lily-evans01 Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:59
          Kurde, szefowej w korporacji, jak złapie prawdziwą, kliniczną depresję, też nie będzie chciało wstać się i umyć, no i zacznie śmierdzieć...
          Oby te mądrale powyżej nigdy czegoś takiego nie przeżyły... Ja już widziałam, jak wyglądała znajoma po stracie dzieci, wcześniej zawsze odpicowana lalunia, a gatunku tych, co to nawet w góry pójdą w szpilach i w mini. I ile czasu zajęło jej dźwiganie się z tego, rok poza życiem zawodowym i jakimkolwiek innym (zwolnienia, przyplątały się też schorzenia psychosomatyczne) - dobrze, że ma taką pracę, że mogła wrócić bezbólowo. W innym zawodzie by pewnie teraz zdychała z głodu, a bank by jej licytował mieszkanie.
          morgen, dodam jeszcze - w wypadku pań nie można zapomnieć o lekkim, dyskretnym makijażu wink.
      • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 11:40
        Wiesz ja nie chcę, żeby moje podatki szły np. na współfinansowanie partii politycznych do których czuję wstręt, a jednak idą.
        Nie jestem psychologiem dlaczego nie chce się myć. Mój mąż dał mu kilkanaście próbek szamponów i mydełek z róznych hoteli i... rzadko je używa.
        Co proponujesz robić z takimi ludźmi? Bo ich istnienie jest faktem. Nie znikną dlatego, że chcielibyśmy, żeby nie chodzili po ulicach.
    • esr-esr Centrum Integracji Społecznej 05.03.13, 11:53
      Barka ma centrum integracji społecznej - taki ośrodek, gdzie uczy się ludzi życia w społeczeństwie, uczy się też zawodu. oni są w poznaniu, ale może w warszwie też polecą jakieś miejsce.
      barka.org.pl/cis/content/historia
      • hanna_sty Re: Centrum Integracji Społecznej 05.03.13, 11:55
        Dzięki- już wchodzę na ich stronę.
        • esr-esr Re: Centrum Integracji Społecznej 05.03.13, 12:03
          ja sobie poczytałam i fajnie tam mają, np prowadzą duże gospodarstwo rolne, owce hodują. osoby wykluczone często bardzo lubią pracę przy zwierzętach - one są wdzięczniejsze od ludzi.
    • imasumak Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 12:27
      Moja kuzynka jest przełożoną w zakonie żeńskim na Ukrainie i tam mają takiego pana powiedzmy Kazia, który nie pije już od ponad 10 lat, do nich trafił jakieś 8 lat temu i w zamian za drobne prace remontowo -techniczne + skopanie ogrodu gdy trzeba, porąbanie drzewa etc ma wikt i opierunek.
      Pan Kaziu był w podobnej sytuacji wyjściowej jak Twój kolega - tzn kilka lat już nie pił, ale był zdegenerowany alkoholem, cuchnący, zaniedbany, niezdolny do normalnej pracy.
      Do tego zakonu trafił przez jakąś organizację kościelną - możne tym tropem trzeba iść?
      • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 12:43
        To bardzo dobry pomysł tym bardziej, że jedynym chyba atutem tego człowieka jest bardzo dobra znajomość rosyjskiego.
        Dziękuję.
        • bi_scotti Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:51
          A AA? Nie wiem jak dzialaja w PL ale u nas bardzo wspieraja takich swoich czlonkow jak Twoj znajomy. Nie tylko w utrzymywaniu trzezwosci ale w ukladaniu sobie trzezwego zycia lacznie z basics typu mycie, zakupy, nawigowanie budzetu, korzystanie z dostepnej pomocy spolecznej etc. I jeszcze a propos owej pomocy - jest cala masa instytucji, w ktorych ludzie sa oplacani za to zeby wspierac tych czlonkow spoleczenstwa, ktorym bywa kiepsko. Ktos, do diabla, dostaje pensje za to, ze liczy wysokosci zasilkow, wyplaca je, prowadzi ewidencje - jestesmy wszyscy sobie wzajemnie potrzebni. Szczegolnie te osoby, ktore pracuja w szeroko pojetej "budzetowce" powinny blogoslawic fakt, ze sa owi potrzebujacy, bo inaczej sami nie mieliby zatrudnienia!
          Wczoraj w Gazecie byl tekst o tej Fundacji Barka - to chyba dobry trop.
          Moze ten Twoj kolega chcialby byc na poczatek jakims volunteer? My np. wspieramy ex-alkoholikow i ex-bezdomnych pomagajac im na poczatek w pracy spolecznej przy np. pakowaniu paczek z jedzeniem w Food Bank. Dla wielu z tych ludzi opcja, ze moga cos zrobic dla innych staje sie autentycznym pierwszym krokiem w bardziej samodzielne zycie pod kazdym wzgledem.
          No i jeszcze tak mysle, ze skoro to Twoj kolega szkolny to pewnie sa i inni koledzy z tej samej szkoly, ktorzy go pamietaja i moga miec jakies pomysly jak pomoc. Czy ktos pamieta taki stary film: www.imdb.com/title/tt0035415/ Jedna z postaci jest wlasnie alkoholik, ktoremu pomagaja szkolni koledzy ... smile
          • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:57
            Dzięki. AA działa, ale tak sobie. Znajomy chodzi, owszem i pewnie to ułatwiło mu zerwanie z piciem. Z klasy 2-3-4 osoby jakoś się nim zainteresowały, ale jestem z pokolenia, które rozproszyło się po świecie i Polsce.
            Wolontariat byłby ok, ale jak zobaczyli go w hospicjum to zrezygnowali z pomocy.
            Jest pomoc społeczna, która pomaga symbolicznie i grozi, że zaprzestanie bo mało środków.
            Jest luka. Będę próbowala zainteresować się podanymi przez dziewczyny namiarami.
    • gato.domestico Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:56
      moze jako niewykwalifikowany robotnik sprawdzilby sie...pewnie nie sa to kokosy ale od 1-1 przezyje...kopanie rowow to nie intratne zajecie wiec pewnie i chetnych niewielu...
      • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 13:59
        Moim zdaniem w jego przypadku nawet 500-600 zł miesięcznie byłoby na początek ok, ale.... facet ma 55 lat! wygląda na więcej. Jest wychudzony, ospały, powolny, słabszy niż młodsi bezrobotni np. wychodzący z więzień. Urząd Pracy raz zaproponował mu to w ramach prac interwencyjnych, ale jak go zobaczyli to...nagle mieli komplet pracowników.
        • sztokfisz Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 14:28
          No ale popatrz np. na panów sprzątających wózki w marketach (nie tych żebrzących, ale tych zatrudnionych przez market) - wielu z nich wygląda podobnie jak twój kolega zapewne.

          Od pewnego czasu w marketach widać dużo, starszych, zmordowanych przez życie, pracowników. Pewnie inni nie garną się do tej pracy...

          ja bym próbowała z tą siostrą Chmielewską, ona ma duże serce do tych, którzy jak to ona pisze "wypadli" z systemu
        • bi_scotti Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 14:32
          Sortowanie czegos tam, chocby i darow w jakiejs organizacji charytatywnej - na to powinno mu starczyc sily. Podobnie z klejeniem kopert czy innych tego typu prac biurowych, ktorych w roznych organizacjach nikt nie chce robic, nawet w klubach partii politycznych smile
          Pierwsza sprawa to chyba jednak basics typu higiena, czyste ubranie - on sam musi zobaczyc sens w zadbaniu o siebie chocby minimalnie. Mialabys sile i chec pomoc mu np. ogarnac mieszkanie, w ktorym pewnie jest tak brudno i zaniedbane, ze i moze umyc/oprac sie ciezko ... ? Good luck.
          • gato.domestico Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 14:38
            motywowanie tak, ale sprzatanie 55 latkowi-sprawnemu...no sorry...
            • aguila_negra Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 14:48
              gato.domestico napisała:

              > motywowanie tak, ale sprzatanie 55 latkowi-sprawnemu...no sorry...

              Jeśli przez całe życie tego nie robił, to najprawdopodobniej nie ma bladego pojęcia, jak się do tego skutecznie zabrać, żeby były efekty. Chyba lepiej pokazać mu i na początku ogarnąć to mieszkanie razem z nim, nauczyć go sprzątania. To, że jest sprawny nie ma tu nic do rzeczy.
              • hanna_sty Re: Jak pomóc- czyli prośba o radę emamy. 05.03.13, 18:24
                Zrobiłam tak: kupiłam szczotkę, środki czystości, wzięłam z domu stary odkurzacz i zawiozłam mu. Powiedziałam, że ma 2 dni na sprzatnięcie mieszkania - napisałam na kartce co ma zrobić i jak. Zapachniało przedszkolem, ale.......może osiągnę cel.
                Zobaczymy. Jutro podzwonię do Barki, Monaru, siostry Chmielewskiej, Fundacji Brata Alberta.
                Zobaczymy.........
                Dzięki za podpowiedzi i jeśli będziecie miały jeszcze pomysły poproszę o następne.
                Pozdrawiam - Hanka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja