Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos?

05.03.13, 21:43
A wy byście się o tym dowiedziały, bo musiałybyście się po prostu tłumaczyć w danym urzędzie z tego donosu, to co byście zrobiły z tą rodziną? Utrzymywały dalej kontakty? Powiedziały co tym myślicie i się odcięły? Wybaczyły, chociaż nikt nie przeprasza? Raczej śmieje się w twarz. Donos nie dotyczył jakiejś poważnej sprawy, nikt na niej nie ucierpiał, bardziej coś w stylu ścięcia drzewa we własnym ogrodzie bez odpowiedniego pozwolenia z urzędu.
    • aquarianna Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 05.03.13, 21:50
      Zerwałabym kontakty. Definitywnie i bezpowrotnie. No chyba, że donosiciel przypełzłby na kolanach i szlochając błagał o drugą szansę, bo nie wiedział wcześniej, co czyni. Generalnie brzydzę się wszelkiego rodzaju donosicielstwem i kablowaniem, a już w rodzinie w ogóle takich sytuacji nie dopuszczam.
      • wuika Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 05.03.13, 21:52
        Jakby Twój brat / siostra uparli się, że wsiądą pijani do auta, to też uznałabyś za ostatnią szumowinę osobę, która zadzwoniłaby na Policję?
        • aquarianna Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 05.03.13, 22:03
          wuika napisała:

          > Jakby Twój brat / siostra uparli się, że wsiądą pijani do auta, to też uznałaby
          > ś za ostatnią szumowinę osobę, która zadzwoniłaby na Policję?

          Zamiast dzwonić na policję zabrałabym jemu/jej kluczyki.
          • wuika Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 05.03.13, 22:05
            To teraz podam Ci przykład moich znajomych: dzwoni do kumpeli jej brat, pijany w trzy dupy, że właśnie wsiada do auta i jedzie do niej, bo musi pogadać pilnie. Odkłada słuchawkę i dawaj. Nie masz fizycznej możliwości zapobiegnięcia temu, że kretyn weźmie i wsiądzie do auta nawet nie po kielichu, co po kilku. W tym wypadku uznałabyś za normalne, że po telefonie na policję rodzina nie chce Cię znać i uważa za podłego donosiciela?
            • aquarianna Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 05.03.13, 22:11
              Nie udupiam własnej rodziny, takie mam zasady. Pewnie znalazłyby się jakieś sytuacje wyjątkowe, gdybym musiała zareagować dzwoniąc na policję (np. groźby), ale donoszenie dla donoszenia, a już zwłaszcza o jakieś pierdoły, to nie w moim stylu.
              • jamesonwhiskey Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 00:13
                to gdyby narabany przjechal grupe przedszkolakow wracajacych z teatru
                ty bys sobie poprostu wypila herbate i poszlla spac ?
              • imasumak A prawdopodobieństwo, że brat spowoduje 06.03.13, 00:21
                wypadek po pijaku nie należy do sytuacji wyjątkowej?
              • totorotot Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 07:15
                aquarianna napisała:
                > Nie udupiam własnej rodziny,
                takie mam zasady. Pewnie
                znalazłyby się jakieś syt
                > uacje wyjątkowe, gdybym musiała
                zareagować dzwoniąc na policję
                (np. groźby), al
                > e donoszenie dla donoszenia, a
                już zwłaszcza o jakieś pierdoły, to
                nie w moim s


                A takiej sytuacji, jaką opisywała jedną forumowiczka o kuzynie, który znęcał się nad zwierzętami jak bys zareagowała?
              • mallard Aquarianna! 06.03.13, 08:58
                "pijany w trzy dupy [...] właśnie wsiada do auta"

                "a już zwłaszcza o jakieś pierdoły"

                Gratulacje...
          • totorotot Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 07:16
            >
            > Zamiast dzwonić na policję
            zabrałabym jemu/jej kluczyki.


            Łatwiej odebrać kluczyki niż pile łańcuchową.
    • mancipi Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 05.03.13, 21:59
      pytanie co tym donosem chciał osiągnąć-jeżeli rzeczywiście doszło do nieprawidłowości to ok, rozumiem, moja wina. natomiast jeżeli to tylko po złości to raczej nie omieszkałabym rozluźnić kontakty ze wskazaniem przyczyny. odnośnie przykładu to raczej bym się zapytała o co kaman, bo imo akurat ten przepis jest durny (mam na myśli zwykły ogród i zwykłe drzewo a nie własność małego parczku czy pomniki przyrody za płotem)
      • aqua48 Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 05.03.13, 22:08
        Gdyby donos był prawdziwy, to trudno, musiałabym się tłumaczyć i nie miałabym żalu do donosiciela tylko do siebie. Ale gdyby to był fałszywy donos, a ja traciłabym czas w urzędzie tłumacząc się z tego czego NIE zrobiłam, oj...
    • sandrad2 Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 05.03.13, 22:29
      akurat za ścięcie drzewa bez pozwolenia to są horrendalne kary. więc bym nie bagatelizowała tego. szczególnie jeśli ma się sąsiada który lubi donosić a sam drzew nie ścina wink
    • jamesonwhiskey Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 00:12
      rozluznienie kontaktow bylo by zbyt banalne
      nabylbym ze dwie torebki suszu roslinnego
      podrzucil gdzies w domu ofiary bedac tam z ostatna wizyta
      i napisal donos
    • wuika Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 06:26
      Za pierdołowaty donos (ścięcie drzewa, nie taka ilość osób w domu - inne opłaty za śmieci, jakieś dorabianie na lewo) pewnie bym się wkurzyła i przynajmniej na jakiś czas minimum to ochłodzenie kontaktów. Przy poważnych donosach (nie, nie dotyczą mnie suspicious), jak np. jeżdżenie po pijaku, znęcanie się nad kimś, etc., uważam, że każdy jest zobowiązany interweniować. Jeśli nie da się inaczej, donosem do odpowiednich służb.
      • hellulah Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 09:06
        Ja tak jak ty, dodam jeszcze, że w pierwszym przypadku wprost bym zapytała o co kaman, czyli postarała się dojść do przyczyn, co kierowało tymi osobami, że chcieli mi koło piór robić np. za tę liczbę osób w mieszkaniu czy drzewko w ogródku (zakładam, że wyimaginowane te problemy, bo ja sztywniara jestem i przepisów się trzymam), za co i po co ten żal i potrzeba odwetu.
    • default Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 09:12
      Ja bym zerwała kontakty za każdy donos - czy to w sprawie ścięcia drzewa, palenia śmieci czy w sprawie poważnej jak jeżdżenie po pijaku czy znęcanie nad kimkolwiek. I wcale nie dlatego że uważałabym, że samo poinformowanie odpowiednich czynników jest złe, ale FORMA, czyli potajemny donos za plecami. Co innego gdyby najpierw osoba powiedziała do mnie w oczy: robisz źle i jeśli nie zaniechasz to uprzedzam, że zawiadomię kogo trzeba.
      Pewnie wtedy też bym się na taką osobę zeźliła, ale byłaby możliwość rozmowy itd., a nie zdradzieckie wbicie noża w plecy.
      • deszcz.ryb Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 09:35
        A jak byś wybrnęła z sytuacji opisanej powyżej: wiesz, że jedzie do ciebie samochodem pijany brat/wujek/babcia? W tej chwili jedzie, za chwilę MOŻE KOGOŚ ZABIĆ? Jak mogłabyś zapobiec nieszczęściu - tylko przez telefon na policję.

        A zresztą co za pieprzenie o "wbijaniu noża w plecy" - jak ktoś jest przestępcą, kradnie, jedzie po pijanemu, czy nawet popełnia jakieś malutkie machlojki, to czemu dziwi się, że innym - uczciwym - ludziom to przeszkadza? Złodziej czy jemu podobni w każdej chwili powinni się spodziewać, że pójdą siedzieć albo będą mieli jakieś kłopoty z prawem. Taka osoba sama sobie wbija nóż w plecy i skoro tego sama nie widzi [chociaż jest dorosła], to już jej problem.
        • default Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 11:33
          Nie przesadzajmy, wszyscy się uczepili tego prowadzenia po pijanemu, a pytanie było o donos w sprawie pierdoły. Wiadomo że są sytuacje ekstremalne, gdzie występuje realne niebezpieczeństwo, któremu należy zapobiec natychmiast, w jakiejkolwiek formie - i tego nie kwestionuję. Natomiast jeśli ktoś z rodziny nie powie mi najpierw w oczy, że zastanawia się czy nie powiadomić organów, że :
          - ścinam drzewa bez pozwolenia,
          - pobieram czynsz za wynajem i nie zgłaszam do US,
          - palę śmieci w kotłowni,
          - zatrudniam na czarno
          itp. , tylko najpierw, po cichu i za moimi plecami wysmaży donosik - no to sorry, ale to jest zwykłe ku...stwo. Jak dla mnie stawia intencje tej osoby w bardzo złym świetle i raczej trudno mi uwierzyć, że kieruje się ona uczciwością, praworządnością i interesem społecznym. Raczej przemożną chęcią narobienia mi koło pióra sad
          • wuika Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 11:48
            Tylko widzisz, dla Ciebie pierdołą jest np. spalanie śmieci w kotłowni, a wylewanie szamba na pole sąsiada też jest ok, czy już można donieść? Dla innych: siadanie za kółkiem po pijaku. Dla kogoś: znęcanie się nad psem. Dla jeszcze innych: oklepywanie dziecka. To wszystko są szkodliwe rzeczy. Nie przy wszystkich jest czas na reakcję, nie zawsze jest jak próbować wytłumaczyć, że ktoś postępuje źle i jak nie przestanie – doniesienie. Są też sytuacje, gdzie wg. mnie nie ma miejsca na tłumaczenie, prośby o zmianę itp. – to w przypadku ewidentnych krzywd osób trzecich. Nie tak prosto postawić granicę, gdzie się dzieje jakaś pierdoła.
            • default Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 12:19
              Wuika, ale mi nie chodzi o klasyfikowanie wykroczeń wg jakiejś mojej skali ważności - o tym doniosę, bo ważne, o tym nie, bo dla mnie to pierdoła.
              Chodzi mi o to, że ogólnie mam wstręt do FORMY, jaką jest cichy donosik (najczęściej anonimowy) za plecami zainteresowanego. Bo nigdy nie uwierzę, że osoba popełniająca taki donos ma na uwadze praworządność i interes społeczny i kieruje się szlachetnymi pobudkami. No chyba że jednocześnie wysyła kopię zainteresowanemu i podpisuje się swoim nazwiskiem.
              Poza tym - są różne okoliczności. W sytuacji owego pijaka, który dzwoni do mnie, że właśnie jedzie i jest narąbany - oczywiście mówię mu, żeby zjechał natychmiast do bandy, jeśli nie chce być zatrzymany, bo w tej chwili dzwonię na policję. Kiedy widzę, że ktoś się znęca nad psem czy dzieckiem - zapewne idę najpierw osobiście obić mu mordę, a jak się stawia - zapowiadam wizytę policji (miałam zresztą takie sytuacje).
              Ostatnia rzecz jaka by mi przyszła do głowy, to cichutko, po kryjomu w kąciku nabazgrać donos i wysłać go anonimowo do odpowiednich organów.
              • wuika Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 12:31
                To w takim razie rozumiem dokładnie, o co Ci chodzi. Czyli: jeśli rozumiem, że ktoś robi źle, bo to, tamto, czy owamto (normy, przepisy, uregulowania, zwykła przyzwoitość), to go informuję o mym zdaniu, jeśli zagraża bezpośrednio komuś, to interweniuję, na ile jestem w stanie. A jeśli to kategoria: nic pilnego? W sensie: palenie śmieci, zatrudnianie kogoś na czarno, czy tego typu zachowania, które samym swym istnieniem robią komuś szkodę, ale nie natychmiastową i nie taką, którą od razu można przerwać / zadośćuczynić. Gdybyś miała kogoś takiego w rodzinie, to dopuszczasz sytuację, że starasz się wpłynąć, namawiasz, itp., a ktoś uparcie brnie w takie zachowania, więc donosisz do odpowiednich służb?
                • aguila_negra Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 12:42
                  Czy podkablowałabyś własną siostrę do US, że niania jej dziecka pracuje u niej na czarno, choć tak im obu pasuje? Albo męża, że zrobił komuś remont łazienki i nie wystawił za to faktury, bo klient prosił, żeby było bez VAT? Na ojca byś doniosła, że ukrył dochody z niejawnego źródła i nie rozliczył się z nich w PIT?
                  Jeśli tak, to czym konkretnie byś się kierowała donosząc w ten sposób na bliskich?
                  • wuika Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 12:48
                    Nie wiem, czy bym złożyła. Tak jak nie robię zdjęć osobom przeskakującym na przejściu na czerwonym i nie gnam z tym na policję. Ale takim, którzy parkują, jak barany - zdarzało mi się. Nie umiem odpowiedzieć na wszystkie postawione pytania. Wiem natomiast, że - co było tu wspomniane - popełniając wykroczenie / przestępstwo, to ja zaczynam od robienia czegoś złego. Donos może złożyć każdy i jest to konsekwencja mojego głupiego / złego działania.
                    • aguila_negra Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 12:55
                      > Nie umiem odpowiedzieć na wszystkie postawione pytania.

                      I o tym pisze Default. Nie zawsze i nie każdy donos jest faktycznie uzasadniony.
                      A tak chciałyby to widzieć niektóre osoby.

                      > Wiem natomiast, że - co było tu wspomniane - popełniając wykroczenie / prze
                      > stępstwo, to ja zaczynam od robienia czegoś złego. Donos może złożyć każdy i je
                      > st to konsekwencja mojego głupiego / złego działania.

                      Że może złożyć każdy to naturalne. Samemu przez własną głupotę też można wpaść. Ba, nawet najbliższa rodzina może kogoś wsypać niechcący. I tutaj mówi się trudno. Ale jeśli ktoś bliski z premedytacją i bynajmniej nie dlatego, by pomóc, zaczyna kopać komuś doły za jego plecami, to moje zdanie jest dokładnie takie samo jak Default.
                      • wuika Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 13:01
                        Moje w takim razie też. Ale jak widać na różnych tutaj przykładach, ta 'pierdoła', o którą nie warto walczyć, zwracać uwagi i w ostateczności zgłaszać donosów, jest różnie definiowana, wraz z tolerancją dla pijaka za kierownicą włącznie. I tu obrażanie się za choćby i drastyczne skutki donosu (zabranie prawa jazdy, sąd i te sprawy) nie powinno mieć miejsca.
          • deszcz.ryb Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 12:10
            >Jak dla mnie stawia intencje tej
            > osoby w bardzo złym świetle i raczej trudno mi uwierzyć, że kieruje się ona uc
            > zciwością, praworządnością i interesem społecznym. Raczej przemożną chęcią naro
            > bienia mi koło pióra sad

            Nie rozumiesz. Jeżeli ścinasz drzewa bez zezwolenia, palisz śmieci, zatrudniasz na czarno i inne to SAMA SOBIE ROBISZ KOŁO PIÓRA! Sama świadomie łamiesz prawo! Jak możesz mieć pretensje do kogokolwiek, że na ciebie doniesie? To może [świadomie przejaskrawiam] złodziej czy morderca powinien mieć pretensje do tego,kto go złapał?

            Nie wiem, jak można mieć o to pretensje, nie łam prawa i wszystko będzie ok. Niby wymieniasz drobnostki, ale takie drobnostki TEŻ przyczyniają się do zmiany poziomu jakości życia społecznego. W Krakowie m.in. przez debili palących w piecach śmieciami przez pół roku utrzymuje się smog [astmatycy, starsi ludzie i małe dzieci mają przerąbane]. Jak zatrudniasz na czarno czy pobierasz czynsz za wynajem, to oszukujesz urząd skarbowy i [niekiedy] działasz na szkodę osoby zatrudnionej. Pozwolenie na ścięcie drzewa też pewnie nie jest wymagane ot tak z sufitu, tylko ma jakieś uzasadnienie.
            • aguila_negra Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 12:51
              > Jak możesz mieć pretensje do kogokolwiek, że na ciebie doniesie?

              A dlaczego nie? Jeśli świadomie łamiesz prawo, to chyba nie po to, by ktoś na Ciebie doniósł, prawda? Więc nie rozumiem, dlaczego nie można mieć pretensji czy żalu, a tym bardziej, że mowa o najbliższej rodzinie.

              > To może [świ
              > adomie przejaskrawiam] złodziej czy morderca powinien mieć pretensje do tego,kt
              > o go złapał?

              Nie złapał. Doniósł. I wyobraź sobie - to też jest przykład przejaskrawiony - że takie zachowania w bandach czy innych mafiach są traktowane jako zdrada i są wewnętrznie surowo karane. Nie twierdzę, że tak powinien wyglądać świat, ale usiłuję wytłumaczyć ludzkie reakcje na pewne typy zachowań osób najbliższych, tych, które powinny się wykazać lojalnością ze względu na pokrewieństwo czy przynależność do jakiejś społeczności. Czy dla Ciebie normalną reakcją byłoby "och dzięki Ci siostro najdroższa, żeś na mnie doniosła do urzędu, bo wiem, że zgrzeszyłam"? Co jest dla Ciebie ważniejsze - lojalność wobec najbliższych czy lojalność wobec aparatu państwowego? Powołana na świadka w sprawie własnej siostry zeznawałabyś przeciwko niej, choć prawo daje Ci możliwość odstąpienia od zeznań?

              > Nie wiem, jak można mieć o to pretensje, nie łam prawa i wszystko będzie ok.

              A Ty nigdy w życiu nie złamałaś prawa?
              • wuika Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 12:59
                Jeśli ktoś świadomie łamie prawo, to pomijając kwestię masochizmu, robi to z założeniem, żeby nikt na niego nie doniósł, ale jeśli nie jest skrajnym kretynem, powinien liczyć się z tym, że ktoś może na niego donieść.
                I o ile potrafię zrozumieć lojalność na linii ja - rodzina, a nie ja - państwo, czy jakaś tam instytucja, to ta lojalność łamie się i powinna się łamać w przypadku jawnej krzywdy kogoś. I tu już wchodzą sprawy indywidualnej wrażliwości. Spalisz śmieci w kotłowni i wylejesz ścieki na pole - nic wielkiego. Ale Kraków nie ma czym oddychać. Zatrudnisz nianię na czarno - też fajnie, nie zapłacicie ZUSu i podatków, ale jak Tobie zaoferuje się umowę-zlecenie bez żadnych socjalnych zabezpieczeń, bo tak taniej (bo ZUS drogi jest, skoro musi 'oskubać' na więcej mniejszą ilość płacących) to już zbrodnia nie z tej ziemi.
    • panirogalik Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 09:42
      Zależy co by to było. Ścięcie drzewa we własnym ogrodzie to dla mnie nie jest takie wielkie przewinienie, wszystko to też zależy od konkretnej sytuacji, co to za drzewo, co to za ogród itp. Ale gdybym wiedziała że szwagier, brat, kuzyn wsiada po pijaku za kierownicę to tak, zadzwoniłabym na policję i potem ograniczyła kontakty z taką osobą bo to nie jest towarzystwo dla mnie, ja się z takimi leszczami nie zadaję.
    • aguila_negra Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 09:57
      green-monkey napisała:

      > Powiedziały co tym myślicie i się odcięły?

      Dokładnie tak. Nie utrzymywałabym kontaktów z rodziną, która robi takie rzeczy.
    • deszcz.ryb Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 10:24
      A wg mnie powinnaś się puknąć w głowę i uznać, że rodzina miała rację - skoro robiłaś coś niedozwolonego, to każdy mógł na ciebie donieść - sąsiad albo nawet całkiem obca osoba. Co to zmienia, że doniosła rodzina? To TY zawiniłaś, więc powinnaś ponieść karę. Następnym razem po prostu nie rób już takich rzeczy i problem z głowy.
      • aguila_negra Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 12:57
        deszcz.ryb napisała:

        > Co to zmienia, że doniosła rodzina?

        Dla Ciebie poważnie nie ma to żadnej różnicy?

        > Następnym razem po prostu nie rób już takich rzeczy i problem z głowy.

        Piszesz jak małe dziecko.
      • default Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 13:24
        deszcz.ryb napisała:

        > A wg mnie powinnaś się puknąć w głowę i uznać, że rodzina miała rację - skoro r
        > obiłaś coś niedozwolonego, to każdy mógł na ciebie donieść

        Deszcz, za pozwoleniem, ale to Ty się puknij w głowę. Mówimy o DONOSACH, a to jest coś z definicji obrzydliwego. Nikt tutaj nie kwestionuje słuszności reagowania na niesprawiedliwość, krzywdę czy łamanie prawa, ale primo : naprawdę są inne formy reagowania niż donos, secundo: sytuacje są różne i nie można do wszystkich przykładać takiej samej miary, tertio : jeśli chodzi o rodzinę, to powiem tyle "bliższa ciału koszula" (i proszę nie wyjeżdżać z ekstremalnymi przykładami chronienia męża-pedofila czy coś w tym guście big_grin).
    • nabakier Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 12:38
      Ochłodziłabym relacje z pewnością. Donosicielstwo jest czymś, co zasługuje na ostracyzm. Zaufanie straciłabym pewnie na zawsze ("pewnie", bo jeszcze mnie to nie spotkało, ale mój maż przeglądał swoje akta w IPN i się doczytał w tej materii sporo- widziałam, jak to go pognębiło-właśnie to, że to ktoś bliski).

      Przy czym nie mylę donosicielstwa z jawną i zasadną reakcją na nieprawidłowości, bo to są odrębne rzeczy.
      • green-monkey Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 16:27
        No więc nie chodzi o palenie śmieci, ścinanie drzewa, jazdę po pijaku, ani dręczenie najbliższych ani zwierząt. Nikt absolutnie na tym nie tracił ani nie zyskiwał, mam na myśli bliskich, innych ludzi czy państwo. Było to czasowe rozwiązanie, które było pewne, że bez donosów się zmieni, gdy pewne sprawy uda mi się załatwić, o czym zainteresowani byli powiadomieni. Sądzę, że wśród was też są osoby, które z takim donosem mogą się liczyćsmile. Co kierowało drugą stroną, oczywiście pieniądze, które w żadnym przypadku z donosem, czy bez donosu z rozwiązaniem tej sprawy, czy nie mi się nie należały i o tym doskonale wiedziałam i praw żadnych nie rościłam. Potrzebowałam czasu, a nawet nie ja, tylko z urzędu na domknięcie kilku rzeczy. Donos pisała rodzina, z którą spędzałam wigilie, podpisał dziadziuś, a złożyła matka chrzestna. Urzędniczka sama ich namawiała, żeby jeszcze się wstrzymali, wiem to od niej, ale powiedzieli, że nie ma takiej opcji. Myślę, że było to na zasadzie niech nie myśli sobie smarkula. Więc pukam się w czoło jak jedna z forumowiczek pisała, ale nic pukanie nie daje. Żal mi po prostu, że mam taką spsiałą rodzinę.
        • nabakier Re: Gdy ktoś z rodziny złożyłby na was donos? 06.03.13, 16:38
          Ja mam takie osobiste rasistowsko-ontyczne przekonanie, że donosiciele to osobny gatunek człowieka. Z tym się trzeba chyba urodzić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja