Dodaj do ulubionych

Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci

07.03.13, 06:57
Zainspirowana wątkiem triss i jednocześnie przerażona faktem, że zdecydowałam się przenieść dziecko do szkoły publicznej - mam pytanie: ile dzieci z zaburzeniami zachowania przypada u Was na klasę? Myślę o zaburzeniach lub patologiach utrudniających życie reszcie klasy, czyli np. ciągłe wstawanie na lekcjach, zaczepianie kolegów, agresja, bicie innych dzieci. Do tego dodałabym pytanie o dzieci, które może nie mają zaburzeń zachowania, ale są "patologią" i np. kradną rzeczy innych dzieci, niszczą je, sieją postrach w klasie itp.
Co robią nauczyciele z takimi osobnikami?
Jakie instrumenty można zastosować, żeby drugoroczny osiłek nie terroryzował np. 8-letnich dziewczynek albo żeby dziecko z ciężkim ADHD nie rozwalało całej lekcji?
I wreszcie - jak Wasze dzieci znoszą obcowanie z takowymi osobnikami? Jak sobie radzą z zaczepkami, zabieraniem rzeczy?
Chodzi mi głównie o realiza szkoły podstawowej.
Obserwuj wątek
    • melancho_lia Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 07:15
      U nas- dwóch osobników w klasie z wyraxnym problemem wychowawczym/emocjonalnym kij wie jakim.
      Jeden z rodziny patologicznej (matce zdarza się na rauszu go odbierać, wszczynać awantury) skory do bicia, zaczepiania, przekleństw, nie słuchania poleceń nauczyciela. Drugi z kolei leje wszystkich jak popadnie, przeklina i inne tego typu zachowania prezentuej (tu akurat kwestia wychowania, bo byłam kiedyś swiadkiem jak jego ojciec zachęcal go do właśnie siłowego rozwiązania błehago konfliktu z kolegą).
      W równoległej klasie jest dzieciak, który od czasu do czasu dostaje amoku i wtedy bije nawet nauczycieli (mówimy cały czas o 6-7 latkach).
      U nas generalnie pani sobie radzi, takie wstające czy wiercące się jednostki nie stanowią problemu- mądry nauczyciel zagospodaruje takie dzieci (mój nadruchliwiec jest wysyłany po gąbkę, pomoce szkolne, pomaga w sprzątaniu itp.), większy problem to dzieciaki z problemami wychowawczymi, a własciwie ich rodzice. Bo niestety rodzice tych dwóch delikwentów absolutnie nie angażują się by problem rozwiązać.
      U nas w szkole jak jest w jakiejś klasie np. 2-3 którzy grupowo rozwalają lekcje to są rozdzielani po klasach równoległych. W pojedynkę łatwiej zapanować. W szkole jest psycholog, który pomaga i podpowiada jak radzić sobie z tymi trudniejszymi przypadkami.
      Na razie jakoś to wystarcza.

      Mój syn, pomijając że jest ruchliwy, na zaczepki po prostu nie reaguje. Z jednym z tych rozrabiaków nawet się koleguje i sobie radzi. Sam mi tylko opowiada, ze zdziwieniem, że niektórzy się tak a tak zachowują.
      • carmita80 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 08:03
        Mowa o szkole podstawowej? U corki 5kl (10l) jest dziecko z adhd, problemu nie ma, bo dziecko ma asystenta, oprocz tego jest nauczyciel i asystent. Przerwy sa dwie, jedna 15 minut dyzuruja nauczyciele i asystenci, druga godzinna, do opieki nad dziecmi tak podczas obiadu jak i przerwy sa zatrudnione specjalne osoby. Oczywiscie jak to w kazdej szkole i klasie jest kiloro bardziej trudnych, klopotliwych dzieci ale nauczyciel i asystent sobie radza. Jest system kar ale czegos takiego jak wpisywanie uwag dla rodzicow nie ma. W klasach starszych sa zamontowane czujniki mierzace poziom halasu, jest sygnalizator na wzor ulicznych zwiatel i gdy jest ok swiatlo jest zielone, gdy poziom zbliza sie do granicy wlacza sie pomaranczowe i dzwoni a gdy przemroczy wyje i miga czerwone swiatlo. Oczywiscie klasa sie ucisza ale zalapauje kare np. zamiast isc na dluga przerwe wszysch zostaja i robia cwiczenia np. z matematyki albo czytaja itp. Pojedyncze osoby zostaja ukarane w zaleznosci od rodzaju przewinienia np. za przeszkadznie ostrzezenie, brak zmiany delikwenta zdjecie laduje na pomaranczowym kolorze i wychodzi na korytarz (gorzej jesli go dyrektor tam spotkawink) jesli ponownie lub nadal zle sie zachowuje zabrany zostaje mu czas na zabawe (raz w tygodniu extra czas) plus idzie do dyrektora a ten ustawia mu stolik obok swojego pokoju i gosciu caly dzien robi zadania np. matematyczne. W mlodszych klasach jest latwiej utrzymac dyscypline. Jesli dochodzi do aktow przemocy, dokuczania to jest to traktowane bardzk powaznie i reaguje sie natychmiast, bo na akty bullying nie ma wogole miejsca a konsekwencje moga byc bardzo powazne. O kradziezach nie slyszalam, moja corka chodzi szosty rok do szkoly.
      • marina2 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 08:26
        obecnie w klasie 2 sp u syna jest jedno dziecko ze zdiagnozowanym adhd-nie jest agresywny raczej hałasliwe,w terapii i na lekach - i drugie "dziwne" z problemami rodzinnymi.nauczycielka sobie radzi.naprawdę.
        na czwórkę moich dzieci takie doświadczenie.kiedyś dzieci chodziły do szkoły niepublicznej tzn. pozostała trójka i "tam to dopiero się działo".w klasie u syna 5 chłopców z adhd na 18 uczniów.wychowawczyni 1-3 nie była w stanie czasem prowadzić lekcji.chłopcy wchodzili ze sobą w różne spory w czasie lekcji.rodzice głusi "moje dziecko jest święte to wina Jasia".
        u córki w klasie dwóch adhdowców średnie natężenie problemu/tyko raz podpalenie kolegi,rzuty doniczką w uczniów,odpalane petardy kilka razy/.u trzeciego syna zdiagnozowany adhdowiec w terapii - pani panowała nad klasą.ze szkoły niepublicznej dzieci wzięłam.
        uwazam ,że niepubliczność szkoły w tym konkretnym przypadku nie dawała ani gwarancji bezpieczenstwa ani wyższego poziomu merytorycznego.dzieci chodzily popołudniami na korki.wyniki z testów po sp były wysokie/wyższe jednak mialy szkoły publiczne w miescie te najlepsze kameralne/,ale te dzieci tłukły testy od 5 klasy raz w tygodniu.natomiast w gimnazjum bez fajerwerków.moje dzieci po przejściu do szoly publicznej odetchnęły ,bo: skończył się wyścig szczurów,miały bliżej do szkoły i chodziły tam na własnych nogach ,a nie dowożone w korkach od 7 rano,rozwinęły się społecznie,bez problemu miały kontakty towarzyskie na osiedlu.I przysięgam uważam,ze nauczyciele z rejonówki są o niebo lepiej przygotowani merytorycznie do tzw. trudnych przypadków.szybciej reagowali na wszelkie wybryki nie bojąc się ,że szkola stracie sponsora.zapewne nie w kazdej rejonowce tak jest ,ale naszej tak.
        dzieci mam na każdym stopniu edukacji to jest od studenta do sp i mam wgląd w losy dzieci ze szkoły niepublicznej.otóz ta konkretna szkoła nie zapewniła świetlanej przyszłości edukacyjnej .dzieciaki - prawie połowa- są na płatnych studiach lub na kierunkach raczej z przypadku.
        • lilka69 marina-klamiesz albo jestes glupia 07.03.13, 10:47
          i nie odrozniasz zwyklego brykania dziecka od ahdd.
          5 dzieci na 18 miala adhd? wynika z tego majac zwykle rownowage plci w klasie, ze tylko 3 chlopcow byla normalna.
          poza tym dalas dziecko do pierwszej lepszej szkoly prywatnej czy spolecznej ( nie piszesz).

          w takiej szkole az 18 dzieci w klasie??? to juz na starcie eliminuje taka szkole.
              • maggorlo Re: marina-klamiesz albo jestes glupia 07.03.13, 15:25
                Nie wiem czy to kwestia kryzysu i cięcia kosztów, ale potwierdzam: ilość dzieci w klasach szkół niepublicznych i publicznych bywa podobna. Robiłam rozeznanie przed wyborem szkoły dla mojej pierwszoklasistki i zrezygnowałam z prywatnej edukacji. Te które brałam pod uwagę miały limit 20 uczniów na klasę. Klasa mojej córki w szkole publicznej liczy 22 dzieci.
              • olena.s Re: marina-klamiesz albo jestes glupia 07.03.13, 15:41
                Liczebność klas nie jest specjalnie istotna (przynajmniej w pewnym zakresie nie jest istotna - poczytaj sobie gł -ębsze analizy badań międzynarodowych) istotne jest, jakimi narzędziami dysponuje nauczyciel. U mnie te narzędzia są i wszystko działa dobrze. Te narzędzia to: zintegrowana działalność wychowawcza od przed-zerowki w górę, pomoc doświadczeńszych pedagogów i generalnie kooperacja nauczycieli, dobra dyrekcja, jasna, pozbawiona barier komunikacja z domem rodzicielskim, jasny i znany system środków powsciągających do zawieszenia/usunięcia ze szkoły włącznie, rodzice - wolontariusze, sensowny program.
                A w najmłodszych klasach nauczycielka ma pomoc.
                A, i co ważne, szkoła jest mało nastawiona na kontrolowanie i ocenianie, a mocno na dążenia. Sporo czasu się oszczędza przy tym.
    • marina2 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 08:29
      "Co robią nauczyciele z takimi osobnikami?
      Jakie instrumenty można zastosować, żeby drugoroczny osiłek nie terroryzował np. 8-letnich dziewczynek albo żeby dziecko z ciężkim ADHD nie rozwalało całej lekcji?
      I wreszcie - jak Wasze dzieci znoszą obcowanie z takowymi osobnikami? Jak sobie radzą z zaczepkami, zabieraniem rzeczy?
      Chodzi mi głównie o realiza szkoły podstawowej. "
      nie mam pojecia co robią - radzą sobie.
      w niepulicznej wzdychali,pisali uwagi,próbowali delikatnie nakłonic rodziców na kontakt z psychologiem poza szkoła.w szkole nie było pedagoga.
      • kanga_roo Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:00
        nie wiem, czy w klasie/szkole mojego dziecka są dzieci z zaburzeniami i jakimi
        niepotrzebna mi ta wiedza, nie jestem pedagogiem szkolnym, nauczycielem ani dyrektorem placówki. od dziecka nigdy nie miałam sygnałów, że coś nie halo z kolegami, że są agresywni, przeszkadzają, prześladują. ani przez dwa lata przedszkola (publicznego), ani przez rok szkolnej zerówki (państwowej) ani przez pół roku pierwszej klasy (jak wyżej).
        nie chce mi się wierzyć, że nasza szkoła jest taka wyjątkowa, raczej sądzę, że kadra placówki jest fachowa i radzi sobie dobrze.
        w związku ze zgłaszanymi przez nas problemami z wyśmiewaniem (z wyglądu) dzieciaki miały zajęcia n/t z pedagogiem szkolnym. jest OK.
        moim zdaniem demonizujesz szkoły państwowe, mimo, że sporo osób w tym i innych wątkach pisze Ci, na podstawie własnych doświadczeń, że - porównujac - to w państwowych jest "normalniej"
      • triss_merigold6 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 08:52
        O, orzeczenie nauczania indywidualnego z powodu ADHD i agresji miał chłopiec, który chodził do zerówki ze starszakiem. Mimo tego panie wychowawczynie pod naciskiem dyrekcji i rodziców, przyjmowały go na zajęcia, bo nie wiedziały, że mają pełne prawo odmówić. Gdyby komuś coś się stało, to miałyby prokuratora na karku. Nie wiedziały też (albo nie chciały się stawiać) , że w takiej sytuacji powinny żądać polecenia na piśmie od dyrekcji szkoły, że mają wpuścić dziecko do klasy.
          • triss_merigold6 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:17
            Od kiedy to takie orzeczenia się upublicznia na zebraniu dla rodziców?!
            Ja się dowiedziałam późno, oczywiście z głuchego telefonu rodzicielskiego i nie ingerowałam, wychodząc z założenia (NAIWNIE BARDZO - przyznaję), że do szkoły już chodziłam i że jest to problem do załatwienia przez szkołę.
            Pretensje oczywiście mam do dyrekcji, bo wychowawczynie były młode i robiły jakieś staże - to oczywiste, że się nie rzucały. No i mogę mieć pretensje o to, że nie znały prawa, a powinny.uncertain
            • pade Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:23
              > Ja się dowiedziałam późno, oczywiście z głuchego telefonu rodzicielskiego
              a jednak się dowiedziałaś, bez upubliczniania

              i nie
              > ingerowałam, wychodząc z założenia (NAIWNIE BARDZO - przyznaję), że do
              > szkoły już chodziłam i że jest to problem do załatwienia przez szkołę.

              tak, to jest problem do załatwienia przez szkołę, tylko, gdy nie ma skutecznego działania interweniuje się dalej, aż do skutku

              no powinny
              i w ogóle, nie wiem czy to widzisz, ale z Twoich wypowiedzi wyłania się obraz nieudolnej wychowawczo placówki, a nie "zaburzonych osobników"
        • guderianka triss 07.03.13, 09:42
          Triss-jeśli uczeń miał w orzeczeniu z PPP przyznane nauczanie indywidualne ale z możliwością chodzenia do szkoły, to jak najbardziej mógł w niej przebywać, przychodzić na zajęcia, w późniejszych klasach na godzinę wychowawczą, klasowe święta itp
      • lily-evans01 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 08:59
        No wybacz, ale pełno jest wątków o tym, że np. w jednej klasie jest po kilkoro dzieci z zaburzeniami zachowania i zastanawiam się, jaki to ma sens, bo one oddziałują na siebie, męczą siebie i klasę, a i nauczyciel nie zapanuje.
        Nic na to nie poradzę, że nie uważam za normalne, że uczeń np. demoluje wyposażenie klasy, wyzywa, bije niezaczepiany albo niszczy lub kradnie czyjeś rzeczy, też nie zaczepiany. A można niejeden wątek tego rodzaju przeczytać np. na "wychowaniu bez porażek", tutaj lub na "starszym dziecku".
        Tak, niestety obrywają na tym dzieci grzeczne, spokojne, ciche, wrażliwe, uczące się. Co w tym dziwnego, że bardziej mi ich szkoda niż naczelnego rozrabiaki? Zauważ, że potem dzieje się tak, jak u triss - rodzice zabierają grzeczne, normalne dzieci do innych klas lub szkół.
        A przecież każdy do cholery ma prawo do edukacji, do bycia w grupie rówieśników i ja to świetnie rozumiem. Pytanie - czy takim uczniom z nieprawidłowymi wzorcami zachowania (wszystko jedno, czy to chuligan, czy dziecko uprawiające bullying, z FAS, RAD czy innym ustrojstwem) szkoła pomaga zmienić się? Pracuje z nimi nad prawidłowym zachowaniem (dodajmy efektywnie)? Czy tylko karze - nierzadko w sposób kompletnie nieskuteczny?

        Ze swoich czasów pamiętam takich paru kolesiów, którzy swoją głupotą, chamstwem i wrzaskami rozwalali każdą lekcję, na dodatek bili dziewczyny. Od 5 klasy nikt nad nimi nie panował. Podstawówka była koszmarem dla mnie, niewiele dawało się skorzystać z lekcji, bo przeszkadzacze stawiali sobie za punkt honoru doprowadzić nauczyciela niemal do płaczu. A to było ponad 20 lat temu...
              • triss_merigold6 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:12
                Bzdury, to zależy też od wsparcia dyrekcji i woli podjęcia konkretnych działań.
                Nauczyciel musi mieć to wsparcie i odwagę, żeby wejść w konflikt z częścią rodziców. Nauczyciel może np. za każdym razem gdy dzieje się coś nie halo, wzywać rodzica do szkoły. Przy młodszych dzieciach to działa. Z doświadczenia innych nauczycieli wiem, że jak taka mamusia przejdzie się do szkoły 3x w ciągu tygodnia, to ją motywuje, żeby wpłynąć na dziecko bardziej. Nauczyciel ma też instrument w postaci groźby obniżenia oceny z zachowania - i znowu, u młodszych to działa.
                No ale wtedy przestaje być miło i dyplomatycznie.
              • asia_i_p Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:18
                To zależy tyko i wyłącznie od nauczyciela. Jeden sobie poradzi, a inny z całym
                > pakietem narzędzi polegnie.

                Problemy najczęściej chodzą szkołami, nie nauczycielami. Jeżeli szkoła ma podejście "nie mówimy o problemie, więc nie ma problemu" to często ci nauczyciele, którzy sobie radzą, radzą sobie metodami, których wolałabym, żeby wobec mojego dziecka nie używano. Ważna jest atmosfera w całej szkole i podejście dyrekcji - wtedy nawet początkujący nauczyciel wie, do jakiego standardu ma dążyć i może prosić o wsparcie, a nie eksperymentować na własną rękę. Dodatkowo po paru latach powstaje sprzężenie zwrotne, i na plus i na minus, bo ludzie wybierają określone szkoły lub unikają określonych szkół, i w tych unikanych jest większe prawdopodobieństwo na trafienie na dzieci z problemami, których rodziców to nie obchodzi.
        • triss_merigold6 To może obrazowo 07.03.13, 09:07
          U mnie w klasie najwyraźniej jest kilkoro takich dzieci, a innym też się udziela ogólna atmosfera chaosu, hałasu, poddenerwowania, napięcia i dołączają.

          Jak panienka wstaje fefnaście razy w czasie lekcji po chusteczkę, wyrzucić chusteczkę, zatemperować kredkę, zatemperować ołówek, do toalety, po wodę etc. i za każdy razem przechodząc zagadnie inne dziecko, zrobi minę, rozśmieszy, pochyli się na ławką koleżanki i pani zawraca uwagę przerywając tok lekcji "Oliwka usiądź, Oliwka nie rozmawiaj" to IMO wpływa to na całą klasę.
          A jak takich dzieci jest troje czy czworo i tak na zmianę sobie krążą, to inne dzieci też tracą motywacje, żeby siedzieć na d..ie i nie miotać się nerwowo.
          A teraz sobie wyobraź, że tak jest dzień w dzień.
          • pade Re: To może obrazowo 07.03.13, 09:17
            Wiesz co, idź lepiej do pedagoga, niech Cię dokształci.

            Dzieci w wieku 6-7 lat mają prawo nie usiedzieć ciurkiem 45 minut, tak ciężko to zrozumieć?
            Twoje dziecko ma naprawdę kiespką wychowawczynię skoro nie potrafi zorganizować dzieciom krótszych lekcji, przerw poświęconych na zabawę ruchową i odpoczynku na dywanie. To są sposoby na nadruchliwe dzieci. Ponadto działa tez umowa: możesz wstać raz, o tej i o tej godzinie, i tu uczymy się zegara czy czegoś tam.
            echh, zaczynam tracić cierpliwość do Was obu..
            Aha, na Twoim miejscu zastanowiłabym się, czy Twój syn nie ma czasem problemów z koncetracją. I wróciłabym pamięcią do własnych czasów szkolnych. Na bank w pierwszej klasie dzieci siedziały jak trusie???
            • triss_merigold6 To są dziewięciolatki 07.03.13, 09:20
              Cherie, to są dziewięciolatki. II klasa sp. W zerówce i I klasie nie komentowałam tego krytycznie, bo właśnie uważałam, że jeszcze mają prawo i jeszcze system nerwowy dziecka niekoniecznie pozwala na wytrzymanie 45 minut bezszmerowo.
            • lily-evans01 Re: To może obrazowo 07.03.13, 09:23
              Przerwy śródlekcyjne są. Jest to regulowane przepisami co do toku lekcji, nauczyciele się do tego stosują.
              Dzieci wychodzą na dwór częściej niż kiedyś to się robiło.
              U mojej córki w klasie w tej chwili dość skutecznie uczy się dzieci, że mają korzystać z toalety na przerwach (lub w tej przerwie śródlekcyjnej), a na początku lekcji wziąć wszystko z szafki, co będzie potrzebne. Potem wstaje się właśnie na te przerwy.
              6-7-latek może wysiedzieć 20-25 minut, z tego co pamiętam, akurat więc ta przerwa wypada w połowie lekcji i normalnemu dziecku to wystarcza.
              To akurat świetnie pamiętam ze szkoły. Większości jakoś wystarczało, paru rozrabiakom nie, ale z nimi były problemy do końca podstawówki, także z nauką, nie tylko z zachowaniem.
            • aneta-skarpeta Re: To może obrazowo 07.03.13, 09:34
              u nas w klasie dzieci zdrowe i bez deficytów strasznie rozrabiały- kilku chlopców- po prostu roznosiła ich energia

              pani znalazła szybko na nich sposób
              to typy zadaniowców, mądrych chlopaków, ktorzy mieli matematykę w małym palcu

              wiec robili zawsze zadania, kartówki szybciej i rozpierdziucha gotowa, wiec wychowawczyni zasypywala ich dodatkowymi zadaniami- i to działało, bo oni bardzo to lubili

              i byli spokojniejsi

              inna kwestia, ze w 1, 2 klasie faktycznie musieli czasem byc puszczeni na dywan, bo az kipieli
              • gryzelda71 Re: To może obrazowo 07.03.13, 10:21
                wyc
                > howawczyni zasypywala ich dodatkowymi zadaniami- i to działało, bo oni bardzo
                > to lubili

                Mój syn się nudzi na lekcji,bo szybciej niż inni wykonywał polecenia(nie mylić z geniuszem).Na moją nieśmiałą propozycję,że może coś dodatkowego,pani upomniała mnie,że to ona lekcje prowadzi i żebym się nie wtrącała.
                Ale już uwagi,że dziecko się nudzi,poleguje na ławce pisze i liczy,że coś z tym zrobię,na co jej raz powiedziałam,ze to ona lekcje prowadzi,więc niech sobie radzi.Była bardzo oburzona.
                Niestety,nie miałam gdzie przenisc syna,bo jest tylko jedna III klasa.Szkoły nie chciałam zmieniać,bo jest dobra,tylko pech chciał,ze trafił na taką panią.Ale jeszcze pół roku.
          • minor.revisions Re: To może obrazowo 07.03.13, 22:59
            > Jak panienka wstaje fefnaście razy w czasie lekcji po chusteczkę, wyrzucić chus
            > teczkę, zatemperować kredkę, zatemperować ołówek, do toalety, po wodę etc. i za
            > każdy razem przechodząc zagadnie inne dziecko, zrobi minę, rozśmieszy, pochyli
            > się na ławką koleżanki i pani zawraca uwagę przerywając tok lekcji "Oliwka usi
            > ądź, Oliwka nie rozmawiaj" to IMO wpływa to na całą klasę.

            Pani ma posadzić Oliwkę w pierwszej ławce przed swoim biurkiem, żeby Oliwka nie miała kontaktu wzrokowego z innymi dziećmi i żeby nie przechodziła koło nich, idąc "po chusteczkę".
            Ponadto delegować Oliwkę do wytarcia tablicy, podlania kwiatków, po kredę itp.
            To sa elementarne strategie postępowania z hiperaktywnymi dziećmi w klasie, dostępne w google i w wielu opracowaniach.
        • pade Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:09

          i nie wiem gdzie widzisz te "pełno" wątków..chyba, że podsumowujesz jakiś okres, np. 10 -lat
          i weź jeszcze pod uwagę fakt, że nawet gdyby było takich wątków 100, to oznacza to tylko, że w stu klasach jest problem, a nie w całej Polsce

          u Triss jest problem z wychowawczynią a nie z dziećmi,
          dzieci jak to dzieci, brak wzorców w domu plus wychowawca, który nie potrafi stawiać granic więc jest jak jest

          ogólnie to obie jesteście przewrazliwione i to mocno
          • lily-evans01 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:18
            Jak piszę gdzieś wyżej, pamiętam, co się działo w mojej podstawówce, w mojej klasie i jak bardzo utrudniało to naukę.
            Na szczęście byłam dzieckiem zdolnym. Dostałam się do dobrego LO i od pierwszego dnia poczułam się jak w NIEBIE - bo nie było tych wstających milion razy kolesiów, rzucających chamskie uwagi nauczycielowi, bez przerwy szturchających dziewczyny, drących się na lekcji, grzebiących w cudzych teczkach itp. Jak dobrała się taka paczka i nic nie zrobiono w porę, to ciężko było wytrzymać przez cały okres klas V-VIII.
            A jak dziecko jest mniej zdolne i naprawdę potrzebuje skorzystać z lekcji... To ciężko może być.
            Gadanie, pouczanie przez nauczycieli, wpisywanie łebkom uwag, zostawianie rodziców po zebraniu - NIC się nie sprawdzało. Dodam, że oceny mieli straszliwe i ledwo byli za uszy ciągnięci z klasy do klasy, często to idzie w parze.
            • pade Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:27
              No ale z czym Ty chcesz walczyć? O co właściwie Ci chodzi?
              O getta dla zaburzonych czy co?
              Jak świat światem zawsze były dzieciaki gadatliwe, nadruchliwe, agresywne, zaniedbane i różne inne. Nie ma idealnych dzieci. Ani Twoja córka nie jest idealna, ani syn Triss. Trza się z tym pogodzić, po prostu.
              Natomiast trzeba interweniować, gdy dzieje się krzywda dziecku, interweniować skutecznie, a nie liczyć na to, że ktoś inny to za nas załatwi.
                    • pade Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 10:12
                      Ale zanim się deficyt wyklaruje, zdiagnozuje i zacznie terapię to mija trochę czasu.
                      Tylko ciężkie, ewidentne przypadki są diagnozowane w przedszkolu, albo w zerówce. Większość dopiero w SP, i to nie z powodu indolencji a dlatego, że układ nerwowy dzieci rozwija się w róznym tempie. Czasem to, co było poważnym problemem w 2 klasie, w 3 zanika. Powód-dziecko dojrzało.
                      • joa66 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 21:19
                        Z jednej strony z radością pozbyliśmy się tej wizji szkoły, która ma wychowywać, bo kojarzyło się nam to z indoktrynacją, z dominacją państwa nad rodziną i społeczeństwem. Bezpiecznie jest patrzeć na szkołę jako na instytucję, która zajmuje się wiedzą i kompetencjami intelektualnymi, a od wychowywania jest rodzina. Z tym że rodzina znajduje się w kryzysie: mentalnym, kulturowym, ekonomicznym. Rodzina też się zawęża w swoich funkcjach, a rodzice często nie wiedzą, jak się określić wobec własnych dzieci. A do tego nie zadaliśmy sobie poważnego pytania w dyskursie publicznym o funkcję szkoły. To, co nam dziś zostało, to przekonanie, że edukacja jest ważna dla rozwoju gospodarczego. I jedyne, o czym się publicznie, głośno debatuje, to kwestia tego, czy szkoły wypuszczają na rynek bezrobotnych, czy nie. Powrót do funkcji wychowawczej wydaje mi się możliwy tylko wtedy, gdy będzie się to działo w kontekście jakiegoś większego działania społecznego, angażującego nie tylko szkoły, ale także środowiska lokalne. Trudno dziś wyobrazić sobie sytuację, że szkoła zaczyna pełnić rolę wychowawczą, wytwarzać własne normy obyczajowe, normy zachowania, które ignorują to, co dzieje się za jej murami. Wiązałoby się to ze zbyt dużym oporem społecznym, z przekonaniem, że rodzice pozbawiani są odpowiedzialności. W tej chwili rodzina nie pełni funkcji wychowawczych lub pełni je słabo, ale zarazem nie da sobie narzucić, żeby ktoś robił to za nią. Ale oczywiście, gdy dochodzi do jakichś trudnych kwestii, w rodzaju „wychowania seksualnego”, to wtedy rodzice chętnie mówią, że to jednak szkoła powinna za nich tę robotę wykonać i przygotować dzieci do odpowiedzialnego życia.



                        nowyobywatel.pl/2013/01/16/co-z-ta-szkola/
                  • lily-evans01 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 10:03
                    Dlaczego więc często gęsto jest tak, że nie ma żadnej pracy nad tym deficytem?
                    I szkoła nie wisi nad rodzicem, nie egzekwuje terapii, wizyt w poradni, tego, co potrzebne?
                    Albo jeszcze lepiej - nauczyciel nie umie wdrożyć zaleceń postępowania z uczniem, które są wymienione w orzeczeniu z poradni?
                    Pracując krótko w gimnazjum miałam już uczennicę, która sylabizowała i to jeszcze nieudolnie. Kompletne niezrozumienie tego, co na lekcjach nadrabiała agresją wobec klasy. Miała orzeczenie o dysleksji i o jakichś tam deficytach neurologicznych - jak ją wzięłam na spytki, to okazało się, że nic nie ćwiczy, nie chodzi na żadną terapię itp. Rodzice hodowali po prostu durnotę, a szkoła tym się nie interesowała.
                    A okazało się, że całkiem z sensem rozumuje, jak jej np. pozwoliłam słuchać audiobooka zamiast czytać lekturę.
                    • pade Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 10:17
                      Ta "szkoła" to jest konkretny człowiek, w przypadku tej dziewczyny to jest wychowawca, który nie powinien w ogóle wykonywać tego zawodu

                      W gimnazjum, w klasie mojego syna jest dziesięcioro dzieci z orzeczeniami z PPP, i to są poważne zaburzenia. Pierwsza klasa to był koszmar, wkroczył pedagog, psycholog, są warsztaty, zajęcia, jest lepiej. Tyle, że rodzice się nie certolą, a interweniują przy każdym, nawet drobnym incydencie.
                      Powtarzam-współpraca, a nie zła szkoła, zły system, niedobre dzieci...
                      nie lubię takich uogólnień
                      • lily-evans01 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 10:27
                        A teraz ujawnię Ci, jaka była przyczyna nie gonienia rodziców do roboty i nie egzekwowania od dziewczynki uczęszczania na zajęcia rewalidacyjne... Byłam ciekawa, jak ten przypadek zostanie odebrany.
                        Zaznaczam, gimnazjum było PUBLICZNE. Otóż rodzice dziewczyny mieli knajpę z dyskoteką, byli chyba jednymi z najbardziej zamożnych rodziców w tej szkole (rejon był nie za ciekawy). No i robili jakieś tam bale gimnazjalisty gratis, na wypasionej sali, z didżejem (produkty kupowano w dyskoncie i tylko za surowiec do przekąsek, kanapek i napoje uczniowie płacili, grosze zresztą) , być może szkoła też miała inne korzyści, nie chcę wnikać wink.
                        Na dzień dobry, gdy zostałam zatrudniona, pani dyr. spytała mnie jak radzę sobie z panną xxx - i uprzedziła mnie, że z tą dziewczynką i je rodzicami trzeba OSTROŻNIE... wink.
              • lily-evans01 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:42
                Po pierwsze, jeśli coś złego dzieje się na terenie szkoły, to nauczyciel ma obowiązek interweniować. A nie rodzic chodzić, dopraszać się i udowadniać, że to Antek ciągle kopie Zosię i pluje jej na głowę, a nie odwrotnie wink.
                Po drugie - stwierdzasz to jako fakt, że zawsze byli ludzie zaniedbani, agresywni i to brzmi strasznie przykro, jak pogodzenie się z tym. Marzą mi się po prostu jakieś programy naprawcze, nie po to, żeby piętnować, ale po to, by pomagać i eliminować pewne problemy u podstaw życia społecznego.
                A mam wrażenie, że w polskiej szkole np. dziecko niezaradnej matki i ojca alkoholika, tak przykładowo, mające problemy z nauką plus jakiś deficyt zachowania, jest pozostawiane samo sobie. Jeśli nawet jest skierowane na badania do PPP czy jakieś zajęcia terapeutyczne, to nadal nic się nie dzieje, jeśli nie chodzi albo nie ma żadnych postępów.
                Znam tylko jedną nauczycielkę, która już od zerówki celowo dowartościowywała najuboższe dziecko z pijącej rodziny, które było obiektem wyśmiewania. Dzieci miały ciągle jakieś konkursy, nagrody itp. - znajoma zachęcała małego, żeby ciągle brał udział w tym, w czym był mocny, a mocny był w sporcie. Zajmował I miejsce, podnosiło to jego samoocenę, a przy tym dzieci dostawały różne niewielkie nagrody rzeczowe. Niby nic, ale dzieciak potem miał jakiś modny piórnik, modną wtedy czapkę z daszkiem, słodycze do częstowania kolegów. Zresztą starała się, żeby każdy mógł w czymś zabłysnąć i pochwalić się czymś przed klasą, zwłaszcza te dzieci, które miały jakieś "braki". I jej klasy naprawdę fajnie funkcjonowały społecznie.
                • pade Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 10:00
                  > Po drugie - stwierdzasz to jako fakt, że zawsze byli ludzie zaniedbani, agresyw
                  > ni i to brzmi strasznie przykro, jak pogodzenie się z tym
                  A to nieprawda? Na całym świecie tak jest, było i będzie.
                  Chyba, że wprowadzi się obowiązkowe szkolenia teoretyczne i praktyczne dla rodziców, a potem każdej rodzinie przydzieli się kuratora, dożywotnio.
                  Dzieci się same nie wychowują, robią to ich rodzice. Tam, gdzie zawodzą rodzice, może pomóc szkoła, ale rodziców nie zastąpi.
                  Lily, straszna z Ciebie idealistka, dodatkowo projektujesz na swoje dziecko traumy z własnego dzieciństwa. To jej dobrze nie wróży.
                  Może więcej optymizmu, co?smile
                    • triss_merigold6 Dobra, a taka sytuacja? 07.03.13, 10:10
                      Też z klasy mojego dziecka.
                      Jest chłopiec z rodziny nieźle sytuowanej, ale ze specyficznym podejściem do wychowywania. Chłopiec ma problemy z nauką po całości, nie ogarnia po prostu - chodzi na zajęcia wyrównawcze od zerówki, ma korepetycje w domu i dalej nie ogarnia. Prawdopodobnie niezdiagnozowane upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim, niezbyt nadaje się do masowej szkoły, jest agresywny wobec innych dzieci, a inne dzieci traktują go per debil, głupek.
                      • pade Re: Dobra, a taka sytuacja? 07.03.13, 10:20
                        I znowu potwierdzasz, że wychowawczyni do bani.
                        Powinna skierować dziecko do PPP i to natychmiast. A rodzice też jacyś nieogarnięci, korki zamiast odpowiednio dobranej terapii...ręce opadają...
                        • triss_merigold6 Re: Dobra, a taka sytuacja? 07.03.13, 10:27
                          Tak, rodzice nieogarnięci, bo nie widzą jak bardzo dziecko dostaje i nawet gdyby non stop siedziało nad książką, to i tak nie załapie. Ale oni w ogóle mają specyficzne podejście.

                          Wychowawca nie może skierować dziecka do PPP, może to zalecić jedynie. Szkoła nie może zmusić rodziców, żeby poszli z dzieckiem do poradni, nie ma takich uprawnień.
                      • lily-evans01 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 10:32
                        Wyobraź sobie, że w czasie wojen światowych i innych konfliktów zbrojnych wielu ludzi straciło mamę i tatę. Były też dzieci, którym odebrano na trwałe ich tożsamość kulturowo-religijną, by mogły przeżyć (vide "dzieci Sendlerowej").
                        Oczywiście, że rodziców nie sposób zastąpić. Tylko, że tak rozumując, taki np. pan Michał Głowiński ze względu na swój życiorys powinien być samotnym żulem, a nie profesorem (żydowskie dziecko dla bezpieczeństwa odebrane rodzicom i umieszczone w katolickim sierocińcu).
                • bri Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 10:38
                  Programy naprawcze nic nie dadzą, jeśli dziecko trafi na głupiego i leniwego nauczyciela. Nauczyciele powinni być oceniani za wyniki swojej pracy, a nie według stażu, funkcji w związku zawodowym, zdobytych fakultetów itp. Tak samo powinni być oceniani dyrektorzy placówek, bo od nich zależy bardzo dużo.
        • kanga_roo Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:16
          no wybacz, ale to, co napisałaś, świadczy jak najgorzej o nauczycielach, nie o dzieciach. na pewno są tacy nauczyciele, którzy sobie nie radzą, i zawsze będą. ale wielu nauczycieli potrafi pracować nie tylko z cichymi, milusimi dziewuszkami, które lubią się uczyć, ale i z całą resztą. bo, wybacz, ale to właśnie uczniowie sprawiający problemy bardziej potrzebują, by z nimi pracować, by zwrócić na nich uwagę i im pomóc.
          troszkę wiem na temat, chodziłam do szkoły w dzielnicy, gdzie obok bloków i willi były stare kamienice zamieszkiwane przez patologie wszelkiego rodzaju. do tego w tej samej szkole pracowała moja mama, wiem, jacy do niej trafiali uczniowie. wiem, jacy byli u mnie w klasie. a jednak szkoła sobie radziła, dzieciaki ją kończyły, ja nie kojarzę sytuacji takich, jak opisywane przez Ciebie.

          z kolei w przedszkolnej grupie starszaka było dwóch braci - Romów (nie mam nic do Romów, ale podkreślam to, bo było im trudniej zintegrować się z resztą grupy). rozwalali strasznie zajęcia. do czasu, kiedy jednego z braci przeniesiono do innej grupy - pojedynczo byli OK i fajnie funkcjonowali w środowisku przedszkolnym.

          da się, naprawdę.
          ps. przeczytaj sobie Rowling "trafny wybór". fajna książka, ale ja polecam głównie ze względu na opisy relacji szkolnych.
    • asia_i_p Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 08:46
      U mojej córki w klasie albo nic, albo dziecko jest tak z patologią zżyte, że się nie skarży. wink No owszem, F. się położył na środku korytarza, a N. i M. nad nim skakały i cała trójka dostała uwagi, albo K. zbił całą swoją plastelinę w kulkę i przykleił celnym rzutem do sufitu - ale to raczej takie anegdotyczne sytuacje i dzieją się na przerwach. Klasa jest mała - 19 osób - i na lekcjach pracuje prawidłowo (choć to co zostawiają po lekcjach wzbudza we mnie intensywną chęć chwycenia za miotłę i pozamiatania).
        • lily-evans01 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:31
          Możecie się śmiać, ale ja znam też te problemy od drugiej strony - uczyłam w gimnazjum, bardzo szybko zresztą zrezygnowałam.
          Była np. taka sytuacja - dwie uczennice w I klasie polubiły się, zapraszały, jedna miała że tak powiem dom lepiej wyposażony. No i na którejś z przerw ta druga wyciągnęła jej klucze z plecaka, zwagarowała, poszła do niej do mieszkania, wyciągnęła dvd, biżuterię, kasę itp. Przekazała to uwaga komuś DOROSŁEMU, kto miał to posprzedawać.
          Ta druga idąc do domu zorientowała się, że nie ma kluczy, a jak rodzice zobaczyli, że im dom ogołocono, to na drugi dzień była policja w szkole i tak doszli, kto był sprawcą.
          Byłą też dziewczyna, która pobiła inną o jakiegoś chłopaka - tamta znalazła się w szpitalu z pękniętą śledzioną.
          Po takich incydentach oczywiście te panny miały kuratora - ale co z tego? Zło już się stało. Ktoś został niemal zatłuczony, ktoś inny okradziony.
    • aneta-skarpeta Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:30
      w poprzedniej szkole mojego był chłopiec z aspergerem i ADHD

      mieli mądra wychowawczynię- widziałam róznicę jak tych chłopców nie bylo i jak doszli- w 3 klasie

      pani klasie wyjasniła jak traktowac jak nie prowokowac tych chłopców, zadziwiajaco klasa dojrzale podeszła do tematu i i porblemów specjalnych nie widziałam
    • guderianka Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:41
      U Starszej-VI klasa- jest jeden chłopiec , który się kaleczy-wbija sobie igly, agrafki pod skórę, cyrkle itp.? Już na niego nikt nie zwraca uwagi, chociaż wzbudza to obrzydzenie. Jest też jeden chłopiec ofiara- nikt go nie lubi, jest wyszydzany, wyśmiewany, bity itp. Moja córka jako jedyna się z nim zadaje (dołączyła do klasy w III klasie i wszystkich przyjęła jako tabula rasa)-w takim sensie, że go broni, siada z nim (też jest wyśmiewana ale ma pozycję lidera wiec się nie przejmuje)
      U Młodszej-klasa 0-nie ma takiej osoby
    • bri Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:49
      W klasie jest trzydzieścioro dzieci (10 dziewczynek, 20 chłopców). O indywidualnych diagnozach dot. zaburzeń nie wiem, bo takie rzeczy wymagają dyskrecji - nauczycielka o tym nie plotkuje, rodzice też nie. Z moich obserwacji na wycieczkach, z relacji córki i od innych rodziców wiem, że w zasadzie jeden tylko chłopiec wykazuje nadmiarową agresję i sprawia większe problemy. Ponieważ jego rodzice nie reagują, kilka osób już rozmawiało bezpośrednio z nim i to wydaje się przynosić efekty, postraszony przez rodzica ofiary zmienia swoje nastawienie.

      To oczywiście nie znaczy, że na lekcjach cały czas jest ciuchutko i nikt nie wstaje. Do tego nie trzeba u dzieci żadnych zaburzeń. Trudności w utrzymaniu koncentracji są naturalne, a każda okazja jest dobra, żeby się z rówieśnikami powygłupiać. Rozgardiasz na lekcjach powodują zresztą w równej mierze ruchliwi chłopcy, co płaczące z byle powodu dziewczynki.

      To już druga klasa, w pierwszej klasie wychowawczyni dość mocno narzekała na problemy z utrzymaniem dyscypliny na lekcjach, miała w związku z tym różne prośby do rodziców, itd. W tym roku jest wg niej już znacznie lepiej. Cześciowo dzięki temu, że na specjalną prośbę rodziców szkoła zamieniła 4-5 osobowe stoliki na normalne dwuosobowe ławki, a nauczycielka sama dobrała dzieci w pary i wskazała im miejsca. Poza tym dzieci są starsze i trochę się już do szkoły przyzwyczaiły. Miałam okazję być na lekcji w tym roku i dzieci zachowywały się w mojej ocenie dosyć grzecznie.
      • lily-evans01 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 09:56
        No właśnie, ale ja tu widzę nieudolność szkoły - dziecko zmienia swoje zachowanie dopiero postraszone przez innych rodziców. Coś tu jest nie halo, bo to nie Wy powinniście rozwiązywać ten problem. Na następnym poziomie edukacji chłopak będzie większy, roślejszy i nie będzie już się bał, że czyjś tatuś spuści mu łomot. Widać, że nie uwewnętrznił pewnych norm, a szkoła chyba nic SKUTECZNIE nie robi w tym kierunku.
        • pade Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 10:07
          A co szkoła miałaby Twoim zdaniem zrobić?
          Przydzielić mu opiekuna? Po lekcjach też? Wprowadzić "program naprawczy"?
          Doprawdy Lily, wiadomo chyba ile pieniędzy mają szkoły na edukację. Tragedii nie ma, ale kokosów tez nie. Terapii, diagnoz jest dużo, ale..jeśli rodzic takiego "zbira" nie reaguje na uwagi nauczycieli, albo jeszcze ma pretensje, ze pani się biednego syncia uczepiła, to co Twoim zdaniem nalezy zrobić w tej sytuacji?
          Jedynym rozwiązaniem jest współpraca szkoły z rodzicami, w przypadku dziecka z zaburzeniami, czy zachowaniami agresywnymi, ale to są bardzo rzadkie przypadki.
          • lily-evans01 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 10:35
            Carmita - powyżej - pisze właśnie o asystentach dla dzieci z ADHD. W UK takowego asystenta mają też dzieci z autyzmem itp. zaburzeniami funkcjonowania społecznego.
            A my godzimy się na bylejakość i pogłębianie problemów tych dzieci, bo "budżet mały". Jakoś dziwnym trafem państwo znajduje w swoim budżecie środki na fanaberie, a na tak istotne rzeczy nie. Ale matki wzruszają ramionami i mówią: no cóż...
            Żeby nie było, że nic nie robię: działam w pewnym stowarzyszeniu rodziców na rzecz poprawy jakości szkół. Ale miasto też niestety ma swoich prawników. Sprzedaje grunt miejski szkole katolickiej kierowanej przez opus dei za BEZCEN, a na remonty szkół dostępnych dla WSZYSTKICH kasy znaleźć nie umie.
            • pade Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 10:49
              W szkole moich dzieci są utworzone specjalne klasy - klasy indywidualnego rozwoju dla dzieci z trudnościami, wszelakimi. Dodatkowo szkoła realizuje programy unijne, w celu wyrównania deficytów ale też wsparcia dzieci uzdolnionych (moja córabig_grin). Mnie osobiście ciężko jest przyznać, że szkoła "nic nie robi".
              • lily-evans01 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 11:14
                Może to zależy od tego, czy dane miasto/gmina postrzega w sposób perspektywiczny, czy też nie...
                U nas o wszystko walczą stowarzyszenia rodziców, czy to chodzi o szkoły, czy o przedszkola.
                A nawet standardowych placówek jest coraz mniej - w tym szkół zbierających np. trudniejsze środowiska, gdzie nauczyciele umieli sobie radzić z takimi sytuacjami i mieli w małym palcu procedury interwencji.
                • bergamotka77 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 11:32
                  Bo ja uwielbiam niektorych zulow - sa czasem bardzo madrzy zyciowo i maja specyficzne poczucie humoru. Czesto nieagresywni w przeciwienstwie do gowniarzy z gimnazjum. Stoja, popijaja, komentuja rzeczywistosc a te malolaty sa zdolne do wszystkiego. Mialam kiedys kolege ze studiow - mieszkal w akademiku w nieciekawej dzielnicy i jemu, wychuchanemu jedynakowi, umiejetnosc dogadywania sie z kazdym bardzo pomogla. Spotkal raz wyrostkow z nieciekawymi zamiarami okradzenia go ale tak ich rozbawil tekstem w stylu "Hej chlopaki zbieracie na browara? Moge sie przylaczyc bo tez mam pustki" udajac "rownego" ze dali mu spokoj i wrocil bezpiecznie do domu. A moglo byc niefajnie. Moj syn tez ma swoje grono dobrze ulozonych chlopcow ale dobrze zyje ze wszystkimi.
            • aga_sama Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 20:25
              To nieprawda, że nie ma pieniędzy. Na zdrowego ucznia gmina dostaje ok. 5 tyś. na dziecko z autyzmem lub Zespołem Aspergera - dodatkowo 45 tyś... Na dzieci niepełnosprawne gmina dostaje dodatkowe środki i finansuje z nich edukację dzieci zdrowych, bo tu dostaje zdecydowanie za mało.
              Oczywiście na tych dzieciakach wszyscy psy wieszają. Asystenci dobrze dobrani szybko takie dzieci ustawiają. Mój jeszcze jakoś funkcjonuje z Aspergerem, ale jak w zeszłym roku miał kryzys i poszłam do urzędu, żeby mu asystenta zatrudnili, to usłyszałam, że zwiększona subwencja idzie na system... na papier toaletowy i prąd w przedszkolu integracyjnym, ktore nie miało dla niego miejsca oraz na woźną w poradni, która nie miała dla niego zajęć.
              To tyle w kwestii pieniędzy. Najlepiej byłoby, żebyśmy sami zapłacili komuś na czarno 2 koła miesięcznie, żeby z naszym dzieckiem chodziła do przedszkola.
        • bri Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 10:19
          Mam duże zaufanie do nauczycielki i do dyrekcji i moim zdaniem szkoła robi co może w zakresie swoich możliwości. Szczegłów indywidualnych działań nie znam i całe szczeście. Też nie chciałabym, żeby w razie jakiś problemów wychowawczych mojego dziecka szkolny pedagog czy wychowawczyni rozpowiadali na prawo i lewo, co się w tej sprawie robi i czego się dowiedzieli. Ale wiem o zajęciach mających nauczyć dzieci tolerancji, życzliwości, opiekuńczości wobec kolegów i koleżanek i widać, że są skuteczne (szkoła organizowała Dni Życzliwości - bardzo fajne święto). Atmosfera po tych warsztatach się poprawiła.

          Nie wiem, jakie Ty sobie wyobrażasz działania, ale to jest tylko ośmioletni chłopiec i to nie on jest odpowiedzialny za to, że ma pie...iętych rodziców. Nie da się go przekręcić w drugą stronę pstryknięciem palców, to jest proces i wpływ na niego ma całe jego środowisko. Poprawa jest widoczna, chłopiec trochę złagodniał, a dzieci nauczyły się lepiej sobie z nim radzić.
            • bri Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 10:54
              W przeciwieństwie do Ciebie nikt nie histeryzuje i nikogo ta sytuacja nie przeraża. Może dlatego jakoś łatwiej jest nam z nadzieją patrzeć na przyszłość naszych dzieci z tym chłopcem w jednej klasie.

              Weź pod uwagę, że w Twojej sytuacji problematyczne jest nie tylko zachowanie, zaburzenia i deficyty innych dzieci, ale kto wie czy nie przede wszystkim zachowanie, zaburzenia i deficyty Twojej córki. Wiem, że Twoja córka jest cicha, spokojna, agresywność "zero", ale to sprawia, że ona również odstaje od rówieśników i zapewne ma trudności z radzeniem sobie z pewnymi zachowania koleżanek i kolegów, które z żadnych deficytów nie wynikają.

              Zanim rozpoczniesz wielką krucjatę przeciwko dzieciom z zaburzeniami pomyśl o tym, że Twoje córka również jest wśród nich. Oczywiście wiemy, że wydaje Ci się, że robisz co w Twojej mocy, żeby córce pomóc, ale ktoś inny może mieć inne zdanie. Nie znam Cię, więc biorę pod uwagę, że mogę się mylić opierając się jedynie na tym co piszesz na forum, ale odnoszę wrażenie, że spora część problemów Twojej córki wynika właśnie z Twojej postawy wobec różnych życiowych problemów. Pomyśl sobie, że nauczycielka wzywa Cię na dywanik i wysyła na zajęcia mające podnieść Twoje rodzicielskie kompetencje? Że szkoła postanawia, że Twoja córka ma obowiązkowo uczestniczyć w zajęciach wyrównawczych dla dzieci z problemami? Że inni rodzice przychodzą do Ciebie z pretensjami, że Twoja córka rozwala lekcje, bo nie nadąża z materiałem, za bardzo się guzdra itp. Jak Ci z tym? Szczerze powiedziawszy to czytając o Twoich ciągłych pielgrzymkach do nauczycielki i skargach na rozwydrzone bachory myślę, że zarówno szkoła jak i dzieci w klasie mogą odetchnąć z ulgą, kiedy córkę przeniesiesz gdzie indziej.
          • alyeska Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 11:02
            Nie uwazasz, ze jestes wybitnie przewrazliwiona na punkcie swojej corki.? Bez przerwy piszesz o jej klasie, o wychowawczyni, zmieniasz dziecku szkole w ciagu roku. Rozpatrujesz jakiekolwiek jej czy wobec niej zachowanie na kazda mozliwa strone. Dzielisz wlos na czworo, analizujesz kazda drobnostke. Mysle, ze najwiekszy problem masz Ty i zarazasz ja swoim strachem i nadmierna opiekunczoscia. Twoja corka nie nauczy sie samodzielnosci, rozwiazywania problemow ani radzenia sobie w roznych okolicznosciach bo Ty jej na to nie pozwolisz. Co bedzie dalej? Pozostanie kompletnie nieudolna i bedziesz jej kazdy krok obserwowac na studiach i w pracy tez? Pomysl o tym. Trzymanie dziecka pod kloszem nie przyczyni sie do jej rozwoju. Swiata i wszystkich ludzi wokol nie zmienisz mozesz jedynie starac sie nauczyc swoje dziecko aby umialo sie w nim zaadoptowac a Ty tego nie dostrzegasz. Udusisz ja swoja nadopiekunczoscia i zaszczepisz w niej poczucie, ze wszyscy wokol sa zli bo jej nie rozumieja i nie zachowuja sie tak jakbys sobie zyczyla.
    • bergamotka77 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 10:40
      polecam mój wątek:

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,142039339,142039339,Matki_synow_ogarnijcie_sie.html
      W kazdej klasie jest minimum 1-3 takich dzieci, ale na te 27-30 osób to i tak nie jest dużo. Niekoniecznie z deficytami, czasem po prostu rozbrykane i źle wychowane. Nie nastawiaj się że w podstawówce publicznej będzie raj ale moim zdaniem lepsze to niż getto prywatnej edukacji. Dziecko nauczy sie funkcjonować w normalnym zyciu - z ludzmi ze wszystkich warstaw społecznych w zyciu tez nie spotykamy tylko bogatych i wykształconych.
        • lilka69 Re: bergamotka 07.03.13, 10:55
          przy okazji odpowiadam na pytanie: u mojego dziecka w klasie albo sa o przecietnej ruchliwosci albo wyjatkowo. 10 osob w klasie ( nie licze dziecka z dysfunkcja ruchowa).
        • bergamotka77 Re: bergamotka 07.03.13, 11:07
          lilka

          jesli dla ciebie istnieja na swiecie tylko zule oraz bogaci i wyksztalceni i nie rozumiesz znaczenia pojecia "wszystkie warstwy spoleczne" to ja nie mam nic do dodania. Bije z twoich postow taka wlasnie arogancja bogatych i i uprzywilejowanych. Tez nie pochodze z biednej rodziny ale nauczono mnie szacunku dla kazdego czlowieka i nieoceniania po zewnetrznych atrybutach, pochodzeniu czy stanie majatkowym. I tak wychowuje dzieci.
          • lilka69 Re: bergamotka 07.03.13, 12:20
            nie. bergamotka. to ty wprowadzasz ten podzial- na bogatych , wyksztalconych i zuli.

            pomiedzy nimi jest masa innych stanow: wyksztalcenia i zamoznosci.

            ale zul to zul. kryminalista to kryminalista. zaraz dasz mi przyklad z wyzszej sfery , ktora ograbia urzad skarowy a w konsekwencji panstwo ale dla mnie duzo bardziej meczacy jest kieszonkowiec, duren, ktory kradnie lusterka boczne z aut, radia samochodowe, wlamywacze, zlodzieje rowerow. to wszystko ma dzieci, ktore chdza do panstwowych szkol.
      • maghdalena33 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 13:19
        Tak, tylko dziecko w wieku dorosłym idąc do pracy może spotkać takiego chama i buca ale na stanowisku dyrektorskim czy kierowniczym. Jak wówczas sobie poradzi kiedy izolowane od dzieciństwa nie miało kontaktu z chamami i bucami?
        W życiu często można spotkać ludzi którzy zachowaniem nie obiegają od zachowania żuli ale mają genialne wykształcenie, ukończyli najlepsze uczelnie. Wykształcenie nie idzie w parze z wychowaniem.
          • maghdalena33 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 13:35
            Lily jeszcze nie posłałaś córki do nowej szkoły a już się martwisz, że będą ją okradali czy tłukli?
            Jakoś w klasie mojej córki tego nie ma. Owszem, skarżyła się, że jakiś chłopiec ją popchnął, coś jej zabrał ale nauczyła się bronić. Jakoś nie słyszę skarg aby ktoś kogoś pobił czy okradł.
            Dlaczego jeszcze przed zmianą szkoły masz czarne wizje?
            • penelopa40 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 15:16
              SP
              w klasie córki nie było takich dzieci,klasa nie jest zgrana, ale nie ma zastraszania, bicia, kradzieży itp.
              spadochroniarz był jeden, potem jego brat, zachowywali się bardzo spokojnie
              w ostatniej klasie doszła dziewuszka typ patologiczny, chciała skłócić klasę, nie wyszło jej, nikt jej nie lubi ale nikt jej też nie gnębi...
            • lily-evans01 Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 15:22
              Może dlatego, że przez pół roku pracowałam w gimnazjum w nieciekawej dzielnicy...
              W każdej klasie było po 6-7 dzieci z orzeczeniami wszelkiego typu, bójki, kradzieże, interwencje policji itp.
              Co się wtedy napatrzyłam i nasłuchałam, to mi wystarczy na resztę życia. Nie uwierzyłabym wcześniej, że dzieci mogą być TAKIE.
    • anorektycznazdzira Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 22:06
      U córki- trzech chłopaków i dwie dziewczyny, z tego jedna osoba miała orzeczenie. Szkoła nie zrobiła NIC, nauczyciele powyżej 1-3 totalnie niewydolni.
      Tak było w szkole podstawowej, w gimnazjum porąbanych nastolatków z jazdami jest pół klasy, ale nauczyciele są cudowni, wielki szacun, są super.
      U syna (SP) wygląda na to, ze 1 chłopak, ale to pierwsza klasa i patrzę na razie, jak się sytuacja rozwinie.
    • ga-ti Re: Deficyty zachowania w klasach Waszych dzieci 07.03.13, 23:15
      Średnio od 1 do 3 'trudnych' dzieciaków w klasie. Do tego pewnie kilka z 'trudnymi' rodzicami smile
      Moje dziecko sobie radzi, jakoś się zbytnio nie przejmuje, ale też i nauczycielka doświadczona, nie daje sobie na głowę wchodzić ani dzieciom, ani rodzicom.

      Aha, akcji typu kradzieże, czy znęcanie się nad innymi u młodego w klasie nie wystąpiły (jeszcze?).
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka