Wielka miłość do dziecka, też tak macie?

08.03.13, 14:29
Odkąd zostałam mamą (jakieś 7 m-cy temu) zupełnie zwariowałam na punkcie swojej córci. Jest spełnieniem moich marzeń, kocham ją miością tak wielką, że nie da się tego opisać. Po prostu motyle w brzuchu i łzy w oku, gdy nauczy się czegoś nowego. Mam pytanie, czy też tak macie? Czy ja już zupełnie zwariowałam? Nie jestem "zapuszczoną" mamą. Dbam o siebie, planuję powrót do pracy... chodzi mi o to uczucie do niej, nie myślałam, że może być tak wielkie...
    • chipsi Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 14:32
      Mamy smile Tak, zwariowałaś ale to bardzo dobrze.
    • carmita80 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 14:34
      Nie, nigdy tak nie mialam. Dzieci maja 10 i 5.5 kocham je ale traktuje normalnie czywiscie ciesza mnie ich osiagniecia itd ale nie poswiecam im calej mojej uwagi itd.
    • beataj1 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 14:37
      Przede wszystkim nigdy nie przyszło mi do głowy by opisywać miłość jako wielką albo nie. Mam córkę 8 miesięczną i ją kocham. Po prostu. Miłość dla mnie jest zero jedynkowa. Albo kocham albo nie - nie ma stanów pośrednich.
      Kocham moją córkę, faceta, rodziców. Nikogo nie kocham mocniej ani słabiej. Każdego kocham inaczej.
      • ichi51e2 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 18:06
        Amen.
      • claudel6 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 02:12
        och jej. no. gratulacje. ja np. potrafię stopniować miłość. wiem,d la kogo bym poświęciła życie bez wahania a dla kogo bym się zawahała mimo miłości.
        • memphis90 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 27.01.16, 18:23
          Phi, to co to za miłość, skoro możesz ją "stopniować"?
          • princesswhitewolf Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 27.01.16, 23:26
            <polszeptem>...to milosc egzaltowanych "spiewaczek operowych". Dramat musi byc i wznioslosc. Inaczej ich zycie nie ma sensu lol...
    • mw144 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 14:46
      Zdecydowanie tak nie mam. Kocham sowje dzieci, ale to dodatek do życia, nie cel. Najszczęśliwsza jestem jak zapakuję towarzystwo i wywiozę do babci na tydzień, a w domu mam ciszę i spokójsmile
      • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 15:05
        To po co Ci dzieci?
        • ina_nova Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 15:08
          A Tobie po co?
          • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 15:33
            Ja chciałam byc mamą. Poprostu. Ty chyba nie, pewnie wyszło z przypadku, skoro jesteś najszczęśliwsza jak dzieci nie ma w domu.
            • croyance Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:45
              Czyli masz dzieci po to, zeby zaspokajaly Twoje emocjonalne potrzeby.
              Normalne, ale wcale nie lepsze niz inna motywacja.
            • mondovi Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 20:04
              Moje dziecko przyniósł zbłąkany bocian. Przez pierwsze miesiące czułam się przede wszystkim mamą, a mój syn był pepkiem mojego świata. Płakałam, gdy miałam go zostawić na 5h, umierałam z nerwów, gdy miał iść do przedszkola, martwiłam się, jak sobie poradzi w szkole, gdy pierwszy raz nocował u kolegi. Dziś ma 7 lat, okrzepłam w uczuciach, kocham go niezmiernie, ale uwielbiam mieć bezdzietny weekend - raz na jakiś czas. Poczekaj, bo miłość do dziecka również ewolucję przechodzi. I hop siup - nie oceniaj.
              • echtom Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 09:23
                > Poczekaj, bo miłość do dziecka również ewolucję przechodzi.

                Bardzo fajnie piszesz. Z niemowlakami i maluchami chciałam być non stop, przy pierwszych wyjazdach w podstawówce tęskniłam, nastolatki wypuszczałam z domu chętnie, przy dorosłych nie mogę się doczekać, kiedy pójdą na swoje. Normalna ewolucja więzi i miejsca, jakie dziecko zajmuje w życiu matki.
                • mondovi Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 11:47
                  Bo taka jest prawda wink Świetnie być centrum wszechświata niemowlaka, ale potem, chociaż to samo dziecko ciągle jest pępkiem, trzeba mu luzować cugle - to trudne. Gdy mi syn powiedział - mamo, było tak fajnie, że zapomniało mi się o tobie, nie tęskiniłem - chciało mi się płakać, wyć, robić wyrzuty - no jak mogłeś - ale wiem, że taka jest kolej rzeczy i to jest zdrowe. Mam jedynaka, cieszę się - wbrew sobie - bo gdzie te uśmiechy na sam mój widok, wystarczyło po prostu być tuż obok i euforia, a ja constans ciągle bym chciała, tyle, że to nie wróci. Uczę się relacji z synem. Mamo, mówi, nie masz racji, bo Dudek powiedział - a on już jest w trzeciej klasie, że... więc smile Zatem, gdy pojedzie gdzieś na weekend - proszę bardzo - dziecku to potrzebne - mi również.
                  • croyance Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 13:55
                    Bo milosc do dziecka - zwlaszcza na tak wczesnym etapie - to IMO po prostu rozszerzona milosc wlasna.
                    • echtom Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 14:00
                      Croyance, ogromnie cenię Twoją wiedzę i spojrzenie na ludzi i ich zachowania, ale w temacie dzietności akurat ekspertem nie jesteś wink
                      • croyance Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 14:35
                        Faktycznie nie jestem big_grin
                        Ale moj maz ma syna, i to jego opinia: ze milosc do dzieci to taki rozszerzony egocentryzm.
                        • franczii Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 10.03.13, 07:16
                          Milosc ojca do dziecka troche sie rozni od milosci matki. Zwlaszcza na poczatku.
                    • mondovi Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 10.03.13, 20:03
                      Coś w tym jest - cudownie być zawsze i bezwzględnie najwspanialszym człowiekiem na ziemi, guru i wyrocznią. Każdy uśmiech jest plastrem na rany i zadry w sercu - czego trzeba więcej dla dobrego samopoczucia? Plus bomba hormonalna wink
                  • wioskowy_glupek Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 27.01.16, 23:20
                    Nie, to nie jest normalne, że dziecku gdzieś jest tak dobrze, że nie tęskni za rodzicami.
            • lily-evans01 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 10.03.13, 19:02
              Eee, nie przesadzaj, masz bardzo malutką córeczkę.
              Za jakiś czas zatęsknisz za wolnym dniem bez małej, za czasem tylko dla Ciebie albo tylko we dwoje.
              Z radością wyślesz ją na wakacje do dziadków, a z jeszcze większą powitasz z powrotemsmile.
            • madi138 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 27.01.16, 18:39
              Oj, nieładnie. Pogadamy za parę lat, jak już urodzisz przynajmniej jeszcze jedno, hormony wrócą do normy, wrócisz do pracy i będziesz padać na twarz zmęczenia. Wtedy zrozumiesz, jak można jednocześnie kochać dzieci nad życie i upajać się każdą chwilą samotności. smile
      • pinkdot Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 10.03.13, 19:25
        > Zdecydowanie tak nie mam. Kocham sowje dzieci, ale to dodatek do życia, nie cel
        > . Najszczęśliwsza jestem jak zapakuję towarzystwo i wywiozę do babci na tydzień
        > , a w domu mam ciszę i spokójsmile

        Oj, ja też tak mamsmile.
    • default Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 14:49
      Nigdy tak nie miałam. Kocham moją córkę, zawsze tak było, ale nigdy tego nie rozkminiałam i nie sikałam po nogach z rozczulenia nad tą miłością. Po prostu - normalka smile
    • nowi-jka Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 14:57
      ja jestem mama 4,5 roku i nadal tak mam smile
      i wiem ze dzieci kocham najbardziej wiec moja miłosc nie jest zero-jedynkowa.
      To zmienia sie z biegiem czasu bo inaczej reaguje sie na 7m-czna córke a inaczej na dwulatke ale nadal jest to uczucie które wzrusza i łapie za gardło i jest niewypowiedziane
      • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 15:06
        Cieszę się, że nie jestem sama smile
    • m_incubo Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 15:07
      Nie, nie mamy tak. Na szczęście.
      • thaures Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 15:19
        Nigdy tak nie miałam, kocham ich, nieraz jestem z nich dumna, nieraz nam ochotę udusić ( mam 14 i 19 -llatka ) Aż się przestraszyłam,że będę sama... Na szczęscie nie.
      • chipsi Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 11.03.13, 08:51
        Na szczęście?? Szczęściem jest że miłość do dziecka nie daje ci radości czy że go nie kochasz? Kobiety, co z Wami?! Rozumiem że można dziecka nie pokochać ale żeby się z tego cieszyć?
        • lokitty Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 28.01.16, 13:03
          Może nie o to chodzi, że nie kochają, ale że nie przeżywają takiej egzaltacji?
    • drosetka Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 15:18
      ufff a więc ja jestem normalna a nie moja sąsiadka. Mjja sąsiadka zawsze mnie zadziwiała i wydawała mi sie bardzo nieszczera(wybacz, to teraz nie do ciebie autorko) z tym ogłaszaniem wszem i wobec swojej miłości do dziecka. Męczyła mnie z opisami swojego uwielbienia...U mnie raczej było normalnie, jak u reszty dziewczyn które napisały. Ale czułam sie przez to wybrakowana, że może jestem niewystarczająco dobrą matką, może zbyt mało kocham???nie wiem, na codzień dzieci są, kocham ale przyjmuję to najzupełniej normalnie, jak wielkie to jest uczucie uswiadamiam sobie dopiero wtedy jak cos im zagraża albo nie widzę ich dłużej niz dwa tygodnie
      • lokitty Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 28.01.16, 13:06
        Yhm. Mam taką znajomą, która co rusz wrzuca na FB zdjęcia ze swoim synkiem i infantylnymi podpisami, z serduszkami, buziakami i takimi innymi. Kiedy o nim opowiada, bardzo się egzaltuje.
        Tyle, że w rzeczywistości to jest panna, która tylko patrzy, komu podrzucić dziecko i poimprezować - albo wyjechać bez niego (nawet bardzo często). I najczęściej wykochany syneczek ląduje całymi dniami u babci, którą ona sama uznaje za patologię wink. Ale cmok cmok buzi buzi musi być.
    • eilian Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 15:23
      Nie, nie mam tak. Boję się takich mamusiek.
    • malwi.2 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 15:32
      nie mam tak
      szanuję, akceptuję, dbam, wspieram, pomagam poznawać świat...
      mam swoje cele małe i duże

      ale może nie potrafię tak dlatego (kochać wielką miłoscią), ze pewna osoba z mojego otoczenia bardzo afiszuje sie ze swoja miłoscią do dzieci i jednoczesnie nie pozwala swym dzieciom zyc po swojemu i na dodatek próbuje wzbudzić poczucie winy, ze one tej "pieknej" miłosci nie doceniają ... trudne realacje
    • guderianka Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 15:42
      Dbam o siebie, planuję powrót do pracy... chodzi mi o to uczucie do niej, nie myślałam, że może być tak wielkie...
      no widać niezbyt wielka skoro już myślisz o powrocie do pracy suspicious
      • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:03
        To że wrócę nie oznacza, że nie chcę z nią być. Poprostu niektóre mamy nie mają wyjścia, muszą wrócić, chociażby w celach zarobkowych.
        • echtom Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 09:26
          To po co piszesz, że "planujesz".
          • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 10:25
            Nie rozumiem czemu obchodzi Ciebie mój powrót do pracy. Odpowiedz na pytanie zadane w wątku albo nie wypowiadaj się więcej.
            • echtom Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 10:33
              Za ostro. Na pytanie już odpowiedziałam.
              • froshka66 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 29.01.16, 16:01
                ostro, bo tak zagłuszamy poczucie winy...
                Jak tak kocha powinna to byc w domu przy dziecku, n'cest pas ?
      • zabka141 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 27.01.16, 22:10
        Milosc do dziecka i powrot do pracy sie nie wykluczaja, jak dla mnie to nawet czesto ida w parze.

        A do autorki watku - tez tak mam. Juz 2 lata prawie i nie mija smile Tez nie moge uwierzyc jak bardzo mozna kogos kochac i jak bardzo ktos moze cieszyc. Wlasnie dzisiaj mialam taki dzien ze naprawde czulam sie taka szczesliwa spedzajac czas z corka (po pracy! smile.
    • kerri31 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 15:45
      Tez tak mam i uwazam to za naturalny objaw macierzynstwa. Niestety nie wszystkie kobiety sa takie. Przykre.
      • eilian Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:02
        A ja uważam, że to właśnie NIE JEST "naturalny objaw macierzyństwa", tylko niezdrowa obsesja. Odpieluchowe zapalenie mózgu - to jest przykre.
        • antyideal Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:34
          A na jakiej podstawie te smiale wnioski, ze to obsesja ?
          • eilian Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 19:53
            a na podstawie przekory, li tylkowink. Na takiej samej zasadzie jak pani wyżej twierdzi, że to jest naturalny objaw macierzyństwa a inny odczucia macierzyńskie są gorszego sortu.
    • kkalipso Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:06
      Oczywiście,że tak,ona jest najważniejsza.Najlepiej się czuję jak jest blisko mnie,nigdy bez powodu nie podrzucam jej nikomu i nie cieszę się z tego,że "u siostry"a ja mam wolne.

      Nie pokazuję tego za bardzo,nawet można by było o mnie powiedzieć ,że jestem surowa ale to tylko pozory córka wie o tymsmile
      Nie zgłupiałam lubię inne dzieci nie tylko swoje i jak córka coś przeskrobie to jej nie bronię,ponosi konsekwencje.
      • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:11
        Dzięki smile
    • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:10
      Wnioski:
      - miłość jest zerojedynkowa (albo jest alo jej nie ma)
      - miłość matczyna może być różna (z pasją, bez pasji, normalna, na odległość - tych, którzy wywożą dzieci do babci dla świętego spokoju)
      - nie warto radzić się na forach, bo łatwo można być "łapanym za słowa", wyzwanym..
      - tylko 2% wypowiadających wykazuje się zrozumieniem tematu i empatią, reszta to trole
      - róbmy swoje.
      • antyideal Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:16
        Jestes na forum emama, helou, tu podejmowanie tematu milosci do dziecka jest faux pas wink
      • croyance Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:48
        Dla jednych milosc to uczucie, dla innych relacja, dla jeszcze innych to, co w praktyce sie dla drugiej osoby robi.

        Ja przychylam sie raczej do tej drugiej i trzeciej definicji: motylki w brzuchu i tak dalej sa moze przyjemne, ale prawdziwa milosc to IMO nie to, co sie CZUJE, ale to, co sie robi. Jesli matka opiekuje sie dzieckiem, dba o jego potrzeby, umie sie z nim komunikowac etc. to to jest IMO wiecej warte, niz egzaltowane emocje.
        • azja001 Re: Zgadzam się z tą teorią całkowicie 08.03.13, 16:58
          Najważniejsze to stworzyć takie relacje, dzięki którym dziecko może swobodnie dorastać, rozwijać swoje umiejętności, budować poczucie własnej wartości tak aby gładko wejść w dorosłość i radzić sobie w niej dobrze.
          Myślę że ciągłe powtarzanie że kochamy nasze dziecko nic nie da jeśli rzeczywiste relacje kuleja.
          Nie mam zamiaru umniejszać uczuć i wielkiej miłości autorki bo na tym poziomie życia dziecka to normalne, szczególnie dla emocjonalnej i uczuciowej osoby.
        • nabakier Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 17:36
          Mówisz, że emocje to z klucza- egzaltowane? Hm...
        • nangaparbat3 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 20:08
          croyance napisała:

          > Dla jednych milosc to uczucie, dla innych relacja, dla jeszcze innych to, co w
          > praktyce sie dla drugiej osoby robi.
          >

          Myślę, ze i relacja, i uczucie, i dzialanie. I że uczucie jest podstawą, pozwala opiekować się dzieckiem - co jest niezmiernie absorbujace i męczące - bez nadmiernego zmęczenia, gratyfikuje wysilek, pobudza energie, takie tam. Wydaje mi sie, ze bez uczucia macierzyństwo byloby udreką przede wszystkim dla matki.
          Ale uwaga: uczucie i deklarowanie uczucia (tudzież brak uczucia i deklarowanie braku) absolutnie nie są tożsame.
        • claudel6 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 02:18
          ale j bez tych egzaltowanych emocji, ktore CZUJĘ a nie tylko wyrażam, nie dałabym rady być matką. nie jestem stworzona kompletnie do odbębniania tych wszystkich obowiązków przy dzieciach. bez tego zakochania, ktore mnie gna w ten kierat, byłabym fatalną matką, nieszczęśliwą, ze prawdziwe fajne zycie dzieje gdzie indziej.
          • echtom Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 09:33
            > nie jestem stworzona kompletnie do odbębniania tych wszystkich obowiązków przy dzieciach.

            Coś w tym jest. Nienawidzę wszelkich powtarzalnych czynności pielęgnacyjnych, a przy trójce dzieci przychodziło mi to zupełnie bezboleśnie.
        • franczii Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 06:58
          Jesli matka opiekuje sie dzieckiem, dba o jego potrzeby
          > , umie sie z nim komunikowac etc. to to jest IMO wiecej warte, niz egzaltowane
          > emocje.

          Piszesz tak, jakby uczucia i dbanie o potrzeby ukochanej osoby mialy sie wykluczac? A nie uwzgledniasz mozliwosci ze pragnienie dbania o dziecko, opiekowania sie nim i komunikowania moze rodzic sie wlasnie z tych emocji i uczuc?
          • franczii Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 07:04
            To co ty piszesz to jest poczucie obowiazku. Nie twiedze, ze to zle bo jesli ktos nie doswiadcza uczuc to niech przynajmniej wypelnia obowiazki z poczucia odpowiedzialnosci. Ale dbanie o potrzeby innej osoby z samego poczucia obowiazku to jest orka. kiedy natomiast stoi za tym uczucie i emocje to wszystko jest latwiejsze, nawet przyjemne.
      • sanrio Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 11.03.13, 05:42
        Mika, nie przejmuj się. Opisałaś to co czujesz, masz prawo. Powiem Ci, że ja przechodziłam przez nawał takich silnych emocji jak córka miała między 1,5 roku a około 3 lat - przedtem nie a potem też niewink
        Tak jak ktoś napisał - miłość do dziecka ewoluuje, to normalne. Tobie też trochę okrzepnie, choć teraz pewnie wydaje Ci się to nierealne a matki, które piszą, że lubią być bez dzieci to trolle - zobaczysz, poczujesz to samo prędzej czy późniejwink
        • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 11.03.13, 14:12
          Dzięki!
    • agaja5b Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:15
      Poczekaj az zacznie Ci tupac nogami ze złości i odstawiać wszelkie inne akcje, pogadamy wtedy o innych odcieniach miloścismile Oczywiscie że normalne jest zalanie przez czułość do dziecka, odczucie wszechogarniającej matczynej miłości. Niektóre matki czuja to juz od pierwszego wejrzenia (nie wspomne o pierwszym wejrzeniu na obsikany test) inne maja przypływ po kilku miesiącach.
      Nie chcę umniejszać ani podważać Twoich odczuć i świeżych doświadczeń jako matki. Ciesz się tymi uczuciami, to jest piękne doświadczenie, potem jest trudniej.
      • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:25
        Domyślam się, że tak właśnie będzie smile będę wtedy ćwiczyć swoją cierpliwość smile
      • agaja5b Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:29
        Poza tym dodam że większość dziewczyn nie do końca zrozumiało o co Ci chodziło. Dopowiedziały sobie historię o córce zniewolonej przez chorą miłość matki. Oczywiscie że tak sie zdarza ale co mozna powiedzieć na ten temat w odniesieniu do matki 7 miesięcznego niemowlęcia? Przykre, że potraktowały Cie jak nienormalną. Nie warto kierować sie odczuciami innych. Pewnie każda z nas kocha swoje dzieci tylko w różny sposób to okazuje, albo boimy się tego zalewu uczuć, bo nie wiemy co z tym zrobić, boimy się uzależnic swoje dziecko od siebie, boimy sie że cos stracimy na innym polu. Ale nazywanie nienormalnością odczucia wielkiej miłości do dziecka? Wielkiej bo autorka bardzo prawdopodobne nigdy wcześniej tak wielkiej fali nie doświadczyła, jak większość z nas.
        • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:35
          Rzeczywiście ciężko o 'zniewolenie' w przypadku 7-miesięcznego dziecka. Raczej możemy mówić o odpowiadaniu na jego potrzeby. Miałam na myśli tylko i wyłącznie swoje uczucia, to co siedzi we mnie odkąd ją poznałam. Jaką będę mamą w przyszłości, tego niewiem. Ale na pewno będę kochać swoje dziecko, to się nie zmieni.
          • echtom Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 09:37
            Fajnie piszesz o uczuciach, tylko niepotrzebnie się asekurujesz, że dbasz o siebie i planujesz powrót do pracy, kiedy tak naprawdę wolałabyś zostać z dzieckiem w domu.
            • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 10:28
              Napisałam tak na wypadek gdybyście zaczęły mnie oskarżać o całkowite poświęcenie się z miłości. A tak nie jest. Mam inne cele w życiu, mimo tego że zostałam mamą i że pokochałam swoje dziecko.
      • wespuczi Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:38
        z moich obserwacji te zakochane na smierc i zycie z motylkami w brzuchu, gdy dzieci rosna, buntuja rozwijaja sie, zaczynaja mowc nie - dostaja skretu i focha puszczaja bo ten jej aniolek nie jest idealny w 100%, albo zupelnie odpuszczaja i rozpuszczaja, bo zalamane ze nad dzieckiem trzeba nie raz ciezko pracowac.
        wlasnie mialam doczynienia z jedna taka - odkad ja znam dzieci chciala dwojke, bedzie z nimi caly czas - nie porzuci ich przeciez i nie pojdzie do zadnej pracy, a dzieciom teraz 5 i 2 lata, dra japy, bija sie caly czas, bija inne dzieci - no ale na zdjeciach slodko wychodza.
        • agaja5b Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:45
          No proszę Cię. Jak sama masz złe doświadczenia w tym temacie to nie znaczy że trzeba je projektowac na innych. Ja tez widziałam różne przypadki, które mi sie do końca nie podobały i co z tego? Moge wyciągać wnioski, autorka wątku może wyciągać wnioski, np że zdrowo jest nie skupiać się tylko na dziecku na dłuższą metę, ale czy to ma odniesienie do matki 7 miesięcznego dziecka? Spokojnie.
        • pederastwa Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:59
          Ale to o czym piszesz nijak się ma do przemyśleń autorki wątku. A mimo to zdążyłaś już ja obrazić.
    • pederastwa Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:20
      Mam podobnie.
      I czasem aż mnie samą to dziwi. Dlatego nie afiszuję się przy ludziach.
      Ale ciągle potrafię się wzruszyć, że mam synka.
      • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:30
        Ja też się nie afiszuję, chyba najpierw tzreba mieć przed kim. To co robię w swoim życiu to tylko moja sprawa. I też się zaskoczyłam, że tak pokochałam swoje maleństwo. Wcześniej nie podejrzewałabym się o to. Tym bardziej, że ja takich uczuć nie dostawałam.
      • azja001 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:34
        Moje dziecko to osóbka, którą kocham najbardziej na świecie. Nie mam aż tak dużo osób do kochania więc czuję to wyraźnie. Ale nigdy nie szalałam z tej miłości, może dlatego że nie jestem z natury szczególnie wylewna.
        Pamiętam że gdy był niemowlakiem to miałam największe przypływy czułości szczególnie gdy już słodko spał wink i usmiechał się sam do siebie przez sen, mogłam tak stać i patrzeć bez końca na niego.
        Teraz dorasta, za chwilę będzie niezależny(mam nadzieję) i miłością do niego trzeba będzie się podzielić z inną babeczką.
        • pederastwa Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 17:06
          No mój jest właśnie niemowlakiem. A ja, stara baba, się rozczulam jak śpi, albo jak się ledwo rozbudzony uśmiecha do mnie.
          Myślę ze ten "haj" niedługo minie, a raczej przekształci się coś innego. Nie spodziewam się żebym miała takie rozkminy w stosunku do przemądrzałego ośmiolatka, czy pyskatego nastolatka. Wszystko ma swój czas.
          • mallard Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 27.01.16, 14:17
            pederastwa napisała:

            > Nie spodziewam się żebym miała takie rozkminy w stosunku do przemądrzałego ośmiolatka
            > , czy pyskatego nastolatka. Wszystko ma swój czas.

            To prawda. Niech Ci też pod żadnym pozorem nie przyjdzie do głowy powiedzieć mu jaki miałaś nick... wink
            • livia.kalina Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 27.01.16, 18:11
              "To prawda. Niech Ci też pod żadnym pozorem nie przyjdzie do głowy powiedzieć mu jaki miałaś nick..."

              Książki Lema też ma przed dzieckiem ukrywać?
    • karra-mia Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 16:39
      Nie czuję motyli w brzuchu, ale tak kocham ich najmocniej i nikogo nie kocham tak, jak moje dzieci. Czasem mam ich dość, cieszę się, jak ida do babci, ale za chwilę już tęsknię.
      Jednak rozumiem, że każdy odczuwa inaczej, co nie znaczy mniej czy więcej.
    • schere Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 17:05
      7 miesięcy - sama słodycz... poczekaj na bunt dwulatka, czterolatka i każdy następny.
      A jeśli idzie o ćwiczenie cierpliwości to jestem pewna, że przeciętny pięciolatek doprowadziłby do ataku wściekłości mnicha tybetańskiego wink.
      • roodolff Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 17:22
        Nie mam i nigdy nie miałam. Kocham moją 4-letkę, czasem rozczula mnie, ale też czasem miewam jej po dziurki w nosie i z radością "wywożę z domu" wink
        Uwielbiam mieć czas tylko dla siebie, co nie jest aż takie proste i częste, kiedy ma się rodzinę i męża o dość tradycyjnym podejściu do małżeństwa (co mi nie przeszkadza, ale sprawia, że ten czas tylko dla mnie jest tym cenniejszy).

        A już pytanie, po co ci dzieci, skoro je wywozisz (czy jakoś tak), jakie padło powyżej, to dla mnie żenada, sorry... Miłość nie podlega ocenie. I nie dam sobie ręki uciąć, czy aby te "wywożone" przez matki egoistki wink dzieciaki nie będą jako dorośli fajniejsze niż te, poza którymi mamuś świata nie widzi tongue_out
        • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 17:52
          Ja nie napisałam, że będą czy nie fajniejsze.
          Po prostu zastanawiam się po co robi się dzieci skoro jak już są to z "radością wywosi się je z domu". Ja uwielbiam spędzać czas ze swoją córcią, wyobrażam sobie że jak będzie większa będziemy robiły to czy tamto.. Nie lubią zostawiać jej z kimś innym. Też lubię mieć czas dla siebie, ale mam go w momencie gdy mała śpi, idzie na spacer z mężem, lub gdy bawi się sama z boku ja np. czytam lub gotuję. W wiele miejsc zabieram ją ze sobą. Nie uważam za konieczne tego żeby zawozić ją do babci, bo muszę coś zrobić. No chyba że przez "czas dla siebie" rozumiesz leżenie z nogami do góry i pierdzenie w kanapę.
          • roodolff Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 18:10
            mika.pola napisała:

            > Ja nie napisałam, że będą czy nie fajniejsze.
            > Po prostu zastanawiam się po co robi się dzieci skoro jak już są to z "radością
            > wywosi się je z domu". Ja uwielbiam spędzać czas ze swoją córcią, wyobrażam so
            > bie że jak będzie większa będziemy robiły to czy tamto.. Nie lubią zostawiać je
            > j z kimś innym. Też lubię mieć czas dla siebie, ale mam go w momencie gdy mała
            > śpi, idzie na spacer z mężem, lub gdy bawi się sama z boku ja np. czytam lub go
            > tuję. W wiele miejsc zabieram ją ze sobą. Nie uważam za konieczne tego żeby zaw
            > ozić ją do babci, bo muszę coś zrobić. No chyba że przez "czas dla siebie" rozu
            > miesz leżenie z nogami do góry i pierdzenie w kanapę.

            Kocham ten poziom big_grin
            • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 19:03
              To się cieszę.
        • nangaparbat3 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 20:22
          roodolff napisał:

          > A już pytanie, po co ci dzieci, skoro je wywozisz (czy jakoś tak), jakie padło
          > powyżej, to dla mnie żenada, sorry... Miłość nie podlega ocenie. I nie dam sobi
          > e ręki uciąć, czy aby te "wywożone" przez matki egoistki wink dzieciaki nie będą
          > jako dorośli fajniejsze niż te, poza którymi mamuś świata nie widzi tongue_out

          Najszczęśliwsza jestem jak zapakuję towarzystwo i wywiozę do babci na tydzień, a w domu mam ciszę i spokójsmile

          Tak to było i w tym kontekscie uwazam, ze pytanie bardzo na miejscu.
          • roodolff Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 08:02

            > Najszczęśliwsza jestem jak zapakuję towarzystwo i wywiozę do babci na
            > tydzień, a w domu mam ciszę i spokójsmile

            >
            > Tak to było i w tym kontekscie uwazam, ze pytanie bardzo na miejscu.

            Wiesz ja w głowie słyszę ten tekst mówiony z uśmiechem, czyt. żartem. I ja to rozumiem.
            Jednak wydaje mi, że po pierwsze autorka tych słów nie potrzebuje adwokata, a po drugie autorka wątku nie tylko w tym miejscu pokazuje żenujący poziom.

            Dlatego ja się wymiksuję z tej rozmowy - jest nudna i bezsensowna, a autorka wątku niedojrzała i nietolerancyjna, w mojej ocenie. Myślała, że zbierze brawa za swą bezgraniczną miłość do dziecka? No to fajnie, że jej fajnie, ale brawa ja biję raczej paniom, które kochają dzieci, nie zatracając siebie, a przede wszystkim umieją zachować dystans do siebie i utrzymać poziom dyskusji.
            • stuletnia_stokrotka Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 08:05
              roodolff napisał:


              >
              > Dlatego ja się wymiksuję z tej rozmowy - jest nudna i bezsensowna, a autorka wą
              > tku niedojrzała i nietolerancyjna, w mojej ocenie. Myślała, że zbierze brawa za
              > swą bezgraniczną miłość do dziecka? No to fajnie, że jej fajnie, ale brawa ja
              > biję raczej paniom, które kochają dzieci, nie zatracając siebie, a przede wszys
              > tkim umieją zachować dystans do siebie i utrzymać poziom dyskusji.

              pozwól,że się podpiszę pod twymi słowami
              • nangaparbat3 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 08:18
                Nie dopuszczacie zwyklej potrzeby ekspresji Autorki watku? Mnie to nie razi, razi raczej potrzeba strofowania, oceniania, wytykania. skad się bierze? dlaczego wybucha, kiedy inna kobieta pisze: miłość do mego dziecka, niemowlęcia, zalewa mnie, zagarnia? Czemu to zlosci aż tak, że trzeba dokuczyć?
                • stuletnia_stokrotka Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 08:23
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Nie dopuszczacie zwyklej potrzeby ekspresji Autorki watku? Mnie to nie razi, ra
                  > zi raczej potrzeba strofowania, oceniania, wytykania. skad się bierze? dlaczego
                  > wybucha, kiedy inna kobieta pisze: miłość do mego dziecka, niemowlęcia, zalewa
                  > mnie, zagarnia? Czemu to zlosci aż tak, że trzeba dokuczyć?
                  >

                  no ale autorka sama neguje miłość matki do dziecka w momencie,kiedy ta matka twierdzi z przymrużeniem oka,ze najszczęśliwsza jest wtedy,gdy dzieci wyjeżdżają..czyli jedynie wersja autorki jest jedyna i słuszna? tylko motyle w brzuchu bo jak nie to zapewne dziecko jest mniej kochane i z wpadki? przecież to głupie jest jakby nastolatka to pisała tongue_out
                  • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 10:51
                    O tym że napisane było z "przymrużeniem oka" wie chyba tylko sama, dla mnie - autorki wątku, to nie jest śmieszne.
                  • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 10:54
                    I nie napisałam, że dziecko z wpadki jest mniej kochane. Ktoś tu sobie dopowiada. CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM!!!
                • roodolff Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 08:24
                  Ależ mnie właśnie dotknęło to, że ona wytyka, poucza i ocenia. To że sama realizuje się gotując z dzieckiem (na rękach/pod nogami/w leżaczku?) nie znaczy, że każdego to satysfakcjonuje, że czyta co chwila odrywając się od książki, żeby zobaczyć, czy z dzieckiem ok, niech tak czyta, jej prawo - ja wolę całkowicie pogrążyć się w lekturze.

                  Do tej wielkiej miłości nic nie mam, oby tylko w rzeczywistości była tak wielka i równie m ą d r a, co jeszcze ważniejsze.

                  Niech żyje kobieca konsekwencja! (to autoironia - wyjaśniam autorce wątku tongue_out)
                  • nangaparbat3 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 09:28
                    A wiesz, jestem pewna, że to bezrozumne, hormonalne kochanie jest o wiele wazniejsze od madrości. Podstawy buduje to, co ewolucyjnie wczesniejsze, bez tego wszystko sie potem wali.
                    • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 10:49
                      Brawoooo!
                    • roodolff Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 11:49
                      nangaparbat3 napisała:

                      > A wiesz, jestem pewna, że to bezrozumne, hormonalne kochanie jest o wiele wazni
                      > ejsze od madrości. Podstawy buduje to, co ewolucyjnie wczesniejsze, bez tego ws
                      > zystko sie potem wali.

                      Z tym się oczywiście zgodzę. Po prostu nie można wrzucać do jednego worka niemowlaka, kilkulatka, nastolatka... A może ta matka, która jest taka szczęśliwa, gdy rodzina wyjeżdża, pisze o nastolatku, który z chęcią jedzie na ferie do babci w górach.

                      Niewątpliwie, w miarę rozwoju dziecka potrzeba natomiast moim zdaniem coraz więcej mądrości, bo instynkt może się okazać zawodny - w końcu nie żyjemy już w buszu, lecz w cywilizowanym świecie, który rządzi się swoimi prawami, nie zawsze zgodnymi z tym, co on podpowiada (a i hormony się wyciszają). A maleńkie dziecko jasne - potrzebuje poznawać świat pozostając w bezpiecznych ramionach kochającej mamy. Bez dwóch zdań smile
                      • nangaparbat3 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 10.03.13, 19:08
                        Też się zgodzę, chociaz musze szczerze wyznać, że świat zmienia sie tak prędko, ze baaaaardzo trudno byc mądrą matka nastolatki.
                  • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 11:00
                    Wierz mi też pogrążam się całkowicie lekturzesmile i nie potrzebuję do tego utykania dziecka po babkach/koleżankach. Co już wcześniej pisałam. Ciągle piszecie tak jakby Wasze dziecko Wam "przeszkadzało". Jeśli tak jest, to taką postawę neguję (jeśli wogole coś neguję a było mi zarzucone), jeśli nie to macie do tego prawo. Wasza sprawa.
                    • nangaparbat3 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 10.03.13, 19:12
                      wiesz co - czulam dokladnie to samo co Ty - do jakichś 14 miesięcy. Wbrew pozorom niemowlę jest wyjatkowo malo wymagajace w porownaniu z tym, co dzieje sie później. Tak jak pisala Rot.... (przepraszam, trudny dla mnie nick), kazdy etap zycia dziecka wymaga innej miłosci, plus w chwilach choroby czy innego kryzysu powrotu do wcześniejszego etapu, często.
                • kama265 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 27.01.16, 15:04
                  mnie na przykład oburzyło tylko pytanie twórczyni wątku, po co Ci dzieci. Bo pani oczekuje samych zachwytów nad sobą i swoją miłością (heheheh 7 m-cy, ja mam syna 19-latka, to dopiero ja mogę mówić o miłości do dziecka wink), a sama dość bezpardonowo atakuje kogoś, kto właśnie nie podziela (ma prawo) jej sposobu przeżywania macierzyństwa (bo może pani wątko - twórczyni nie przyszło do głowy, ale nie każdy ma super spokojne dziecko, przy którym ma się czas wolny i spokojnie można poczytać) i zadaje agresywne w mojej ocenie pytanie. I wydaje mi się, że każdy, kto ma odrobinę wyczucia zrozumiał, że pani pisząca o wywożeniu dzieci pisała z przymrużeniem oka. mogę zadać podobne pytanie: czemu złości niektórych, że nie każdy podchodzi z jednakowym entuzjazmem / ogromem uczuć / zachwytem do swojego macierzyństwa?
      • kozica111 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 17:25
        Rozanielenie wskazuje na wysoki poziom hormonów.
      • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 17:41
        Dzięki, uśmiałam się smile
      • kkalipso Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 21:04
        schere napisała:

        > 7 miesięcy - sama słodycz... poczekaj na bunt dwulatka, czterolatka i każdy nas
        > tępny.

        Nie zawsze tak jest.U mnie każdy następny rok był lepszy a teraz to już całkiem super(niecałe 4)sama sika,sama je,sama się ubiera wszystko sama jak Zosia samosia bez porównania do rocznego dziecka,za którym trzeba latać ,przebierać,pilnować.
    • nabakier Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 17:34
      Mnie odpieprzyło na tle dzieci. Jak mnie "natchło"- tak nie puściło od poczęcia, ciąży, przez poród i potem. odwaliło mi potężnie- wieloletnia euforia. Ale wiem, że to był jakiś nienormalny rzut hormonalny- już wtedy zdawałam sobie sprawę, że to dziwne. A teraz mi przeszło, jak myślę o małych dzieciach, to brr. ... autentycznie współczuję młodym matkom. Też chyba hormony wink
      Tak, że -dystans. Biologia (tylko i az, hehe). Bierz, co dają i patrz na siebie jak na filmie smile
      • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 17:54
        Dzięki, usmiałam się smile
      • kkalipso Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 21:00
        nabakier napisała:

        już wtedy zdawałam sobie spraw
        > ę, że to dziwne.

        Dziwiłaś się ,że kochasz swoje dzieci czy jak mam to rozumieć?

        >A teraz mi przeszło, jak myślę o małych dzieciach, to brr. ...

        Ale swoje nadal kochasz ,prawda?I z drugiej strony -jak byś wpadła to znów byś pokochała całym sercem bo to twoje,o cudzych tu nie mówimy więc po co się wzdrygać.

        • kosmopolis Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 21:41
          Swoje się kocha. U mojego to nawet pieluchy były pachnące wink Naprawdę - lubiłam "zapach" kupy niemowlęcia karmionego piersią (dodatek mleka modyfikowanego szybko zmieniał walory zapachowe). Ale jak teraz myślę o pieluchach innych niemowląt... Brrr. Jak może będę miała kolejne niemowlę, to pewnie znowu mi te kupy będą pachnąć.

          I wiedziałam, że to dziwne. Tak samo, jak odstawiałam dziecko od piersi i wyłam, po prostu wyłam z rozpaczy. Już nie chciałam karmić, ale było to dla mnie straszne. I tak, wiedziałam, że to hormony na mózg mi się rzucają, co nie zmieniało faktu, że całkowicie im się poddawałam.
        • nabakier Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 09.03.13, 09:18
          > Dziwiłaś się ,że kochasz swoje dzieci czy jak mam to rozumieć?

          Nie, skąd. Po prostu w pewnym momencie zrozumiałam, że ta euforia ma swoje pochodzenie- hormonalne. Miłość pozostała, a dystans do siebie- bezcenny smile

          > Ale swoje nadal kochasz ,prawda?I z drugiej strony -jak byś wpadła to znów byś
          > pokochała całym sercem bo to twoje,o cudzych tu nie mówimy więc po co się wzdry
          > gać.

          O nie, nie. żadnych dzieci. gdybym wpadła, to bym usunęła. Wzdryganie zaś jest znowu, moim zdaniem oczywiście, pochodzenia hormonalnego. Naprawdę, jak widzę taką bidną matkę z wózkiem i drugim brzdącem u boku, to mi jej żal, i pojawiają się myśli: łorety, nigdy więcej.
          A ponieważ pamiętam tamta euforię, to patrzę na to...z dystansem właśnie. Bo miłość ma składową hormonalną. Nic złego, ale korzenie warto rozumieć.
      • gama2003 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 27.01.16, 14:49
        Dokładnie. Miałam takie zalewające uczucie miłości, że mimo rozczulenia sama siebie śmieszyłam. Tuliłam swieżo narodzone dziecko z tak absolutnym zachytem, że niemal byłam zdziwiona, iż inne matki z sali nie wzdychają nad urodą mojego smile. Dosłownie oczekiwałam omdleń z zachwytu, jednocześnie czując absurd tej sytuacji. Oczywiście przeżywałam te ekstazy w duchu wink. Koleżanki z sali pewnie dokładnie to samo czuły do swoich zawiniątek. Cudowny haj biologii i super.
        Nieprzespane noce i kolki trochę mnie sprowadziły na ziemię, bunty i inne cuda po drodze też.
        Teraz dzieciarnia starsza, miłość ta sama, ale bez natchnionego wzruszenia. Takie się zdarza, jasne, ale tak na codzień miłość nie zmienia natężenia, ale - środki wyrazu. I trochę, przy starszych dzieciach, trzeba uważać, bezkrytyczna miłość czasem utrudnia wychowywanie wink
      • princesswhitewolf Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 27.01.16, 23:28
        niewatpliwie nabakier nie jestes kolejna egzaltowana tepa klacza tylko jestes inteligentna i masz sporo refleksji nad swoimi uczuciami. Brawo
        • kalina_lin Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 29.01.16, 08:58
          Tępą klaczą? Egaztowaną? Naprawde?

          Odpowiem ci wpisem samej nabakier:

          nabakier 08.03.13, 17:36
          Mówisz, że emocje to z klucza- egzaltowane? Hm...

          A tak przy okazji - odpowiadasz osobie, która tu już od dawna nie pisze.
    • anel_ma Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 17:46
      jesteś normalna, u mnie to trwa juz 4,5 roku z przerwami codziennie na wkurzanie, irytacje i zmęczenie wink
      • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 17:55
        Oczywiście też jestem zmęczona i poirytowania. O tym nie pisałam, bo to temat na inny wątek, ale fajnie, że ktoś ma podobnie, pozdrawiam smile
    • kateaga Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 17:49
      To normalne smile, ale......nie zapominaj o ojcu swego dziecka, bo możesz kiedyś obudzić się rano , a on będzie juz spakowany . I mówię to całkiem poważnie. Równowaga to podstawa szczęścia rodzinnego.
      • heca7 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 17:59
        Ja też kocham ale bez tych motylków w brzuchu wink A pewnie byłoby mi łatwiej tak wzniośle się unosić nad dziećmi gdybym je czuła(te motylki). Mam troje i szczerze to najbardziej cieszę się, że już są dość duże (6, 7i5r,11). Niemowlęta mnie nigdy nie zachwycały. Za to takie 7-11 letnie dzieci już są baardzo fajne i fajnie się z nimi przebywa. Czekam tylko jak najmłodszy podrośnie to będzie cud.
        Ale ja tak miałam od zawsze. Nigdy , przenigdy z własnej woli nie wzięłam na ręce cudzego noworodka, niemowlaka czy roczniaka. Jak powiedział słynny pisarz- jak zachwyca skoro nie zachwyca?
      • mika.pola Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 18:03
        Nie zapominamsmile odkrywamy siebie na nowo w nowej rolismile dzięki
    • aguar Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 18:01
      Też tak mam. Pozdrawiam.

    • 2013mama Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 19:35
      Moja miłość do dzieci jest wielka, ale nie zwariowałam na ich punkcie, nie są całym moim światem, chociaż nie wyobrażam sobie życia bez nich i to swoje życie za nich bym oddała. Jednak przeżyłam też depresję poporodową, więc to też inaczej oceniam każde z moich dzieci.
      Mika - masz jeszcze małą pociechę, a zobaczysz, jak ta miłość będzie rosła, gdy córcia postawi pierwsze kroki, powie pierwsze słowa, pójdzie do przedszkola, do szkoły. MIłość jest z wiekiem coraz większa.
      • 18lipcowa3 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 13.03.13, 11:38
        tak ,zwlaszcza o 12 w południe jak śpią
    • aandzia43 Re: Wielka miłość do dziecka, też tak macie? 08.03.13, 20:31
      chodzi mi o
      > to uczucie do niej, nie myślałam, że może być tak wielkie...


      Też nie myślałam, że może być tak wielkie smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja