ashlebbc9
10.03.13, 21:19
Szczerze współczuję wszystkim lekarzom. Szczerze.
Mam koleżankę, która jest stomatologiem. I jak czasami opowiada mi, jacy pacjenci jej sie trafiają, to naprawdę podziwiam ją za cierpliwość.
Przykład: regularnie przychodzi do niej na leczenie młody chłopak. Ponoć bardzo kulturalny, ale strasznie (przed leczeniem) pobudzony. Dosłownie. Na niczym się nie może skupić, podobno nerwowo co chwile grzebie w kieszeniach, nie słucha tego, co do niego mówi (sytuacja po wykonaniu zdjęcia RTG, i następnie omawianiu, co i jak), tylko cały czas się rozgląda itp.
Tak samo, zanim zabierze się u niego za leczenie - jest podobny cyrk. Cały czas zagaduje, przeciąga moment rozpoczęcia leczenia (wiem z jej opowiadań).
Ujmując krótko: bardzo trudny pacjent. Pacjent, którego ja po paru minutach w gabinecie bym z niego wyprosiła. A ona cierpliwie wytrzymuje to wszystko.
Opisałam akurat ten przykład, bo wydaje mi się najbardziej uciążliwy.
I dlatego szczerze współczuję wszystkim lekarzom, z naciskiem na dentystów (którzy przyjmują chyba największą grupę rozhisteryzowanych pacjentów).
Z wszelkiej maści dentofobami, ludźmi pobudzonymi psychoruchowo ja NIE dałabym rady pracować.
I współczuję, i podziwiam - za ogrom cierpliwości.