japanunieprzerywalempanieposle 11.03.13, 02:03 ja tego nie rozumiem jak papierosy moga 'smakowac'. przeciez to zaraz zoladek do ust podchodzi. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
thegimel Re: jak sie wciagneliscie w palenie? 11.03.13, 07:52 Idiotycznie. Pierwszą fajkę zapaliłam jak oblewałyśmy z kumpelą mgr, co jest najlepszym dowodem, że wykształcenie nie chroni przed głupotą. Fajki niestety zasmakowały - palone przy piwie, w towarzystwie. Natomiast przestały smakować jak zaszłam w ciążę - rzuciłam bez trudu z dnia na dzień. Potem w szpony nałogu wróciłam (nie wiem po co), teraz chcę sobie Tabex kupić i spróbować rzucić. Odpowiedz Link Zgłoś
thorgalla Re: jak sie wciagneliscie w palenie? 11.03.13, 08:46 Kiedyś chciałam założyć podobny wątek. Mając 14 lat spróbowałam bo wiadomo,ciekawość i stwierdziłam,że do końca życia nigdy tego ŚWIŃSTWA do ust nie wezmę.I dlatego nie rozumiem,jak można się tam zasmradzać. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: jak sie wciagneliscie w palenie? 11.03.13, 10:15 no bo niektorym nie smakują, a niektorym smakują mi zasmakowały. pierwsze pare razy to wiadomo, z ciekawosci i troszke dla szpanu. a potem i smak sie zmienił, i odczucia fizyczne, i pojawiła sie przyjemnosc z "międlenia" dymem... Odpowiedz Link Zgłoś
ladnyusmiech Re: jak sie wciagneliscie w palenie? 11.03.13, 10:23 A ja lubię zapalić okazjonalnie Tak lubię. Tak jak napić się. Okazja trafia mi się niezmiernie rzadko. Może dlatego jest w tym coś fajnego. Po kilku kieliszkach wina (mam słabą głowę) smakują mi papierosy czy tytoń. Odpowiedz Link Zgłoś
aquarianna Re: jak sie wciagneliscie w palenie? 11.03.13, 13:06 japanunieprzerywalempanieposle napisała: > ja tego nie rozumiem jak papierosy moga 'smakowac'. przeciez to zaraz zoladek d > o ust podchodzi. Nie smakują. Chodzi o efekty, które następują po zaciągnięciu się Ja na szczęście nie wpadłam w taki typowy nałóg, choć pierwszego papierosa zapaliłam z koleżankami w wieku 16 lat. Oczywiście z ciekawości. I popalałyśmy tak w wakacje, wspólnie jednego na tydzień Więcej było fajek na studiach, a potem znów przerwa na kilka dobrych lat. Teraz popalam jak to nazywam - towarzysko. Tylko na spotkaniach, tylko gdy palą inni, gdy jest ku temu atmosfera. Miewam taką dyżurną paczkę cienkich mentolowych lightów, która starcza mi czasem nawet na pół roku (inna sprawa, że jak otwarta, to potem już tylko do wyrzucenia się nadaje). Nigdy nie palę w domu, nigdy nie palę sama. Nie wiem czy to nałóg czy nie, bo jestem w stanie bez problemu nad tym panować. Odpowiedz Link Zgłoś