wiu
11.03.13, 11:39
Bardzo proszę rodziców dzieci uczęszczających do szkolnej "zerówki", najbardziej rodziców pięciolatków, o komentarz - jak wyglądaja te świetlice, jak dziecko sobie w nich radzi, jak to się - że tak powiem - ogólnie sprawdza...
Jeśli mój syn (rocznik 2008) poszedłby do zerówki szkolnej, codziennie ok. 3 godziny musiałby spędzac w świetlicy. Byłam tam, rozmawiałam z dyrektorką, pedagogiem, itd. Świetlica raczej ciasna, raczej zatłoczona lub przynajmniej gwarna, zastawiona ławkami, jedna kanapa w rogu, jeden regał z ... czymś (zabawki? ksiązeczki?), jeden regał na plecaki, jeden niby-kontuar pani "Świetliczanki" (z góry przepraszam jesli kogos to okreslenie urazi, nie mam żadnych złych intencji, takei okrślenie jest najprostsze).
Podobno teraz chadza tam już jeden pięciolatek, po którym w ogóle nei można poznać, że ma jakiekolwiek z tą świetlicą problemy, oraz drugi - skrajnie odmienny przypadek - kiedy inny pięciolatek cały czas "trzyma się spódnicy pani", jest "biedny", zagubiony, niesmiały.
Jak nietrudno nie zorientować, wątek w zw. z hasłem "pięciolatki do zerówek"...