Szefowe kobiety

    • pszczolaasia Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 13:55
      mialam szefow mezczyzn mialam szefow kobiety. aktualnie moje szefostwo to malzenstwo ale szefowa "rzondzi"
      i powiem tak- jak kto jest swinia to i swinia bedzie. najgorszym moim szefem byl facet w poprzedniej pracy. aktualne szefostwo jest moim szefostwem od 95 roku wiec jakby by mi bylo targicznie to bym poszla sobie w cholere.
    • minor.revisions Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 14:40
      I kobiety i mężczyżni byli mniej lub bardziej OK, podkładanie świń mnie spotkało ze strony kobiet-współpracowniczek i mężczyzn-szefów (którzy próbowali na kogoś zwalic swoje błędy), ale to za mała próba statystyczna. Natomiast tylko ze strony mężczyzn przełozonych spotykało mnie molestowanie seksualne - to było dawno, kiedy ja byłam młoda, niedoświadczona i nie znałam swoich praw, a samo zjawisko istniało, ale jeszcze nienazwane i jeszcze się za to nie lądowało w sądzie.
    • iuscogens Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 14:44
      Od niedawna mam szefową, którą uwielbiam.
      Naprawdę, złota kobieta, wcześniej miałam szefa-histeryka, który nie umiał przyznać się do błędu i swoje pomyłki zwalał na innych (czytaj na mnie).
      Niebo a ziemia.
      Całkiem inny komfort pracy.
    • guderianka Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 15:35
      Trzy razy szef mężczyzna i raz kobieta. Na korzyść kobiety-porządek, mniej fochów, nerwów, konkret
    • arwena_11 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 18:23
      Mój mąż miał za szefowe kobiety. I w sumie na 3 czy cztery tylko jedna była ok.
      Pierwsza, stara panna po 50, pracoholiczka, potrafiła zadzwonić na porodówkę ( rano zawiadomił mąż pracę że go nie będzie bo od 12h rodzę ), potem potrafiła wydzwaniać na moją osobistą komórkę jak szukała mojego męża.
      Szczytem było zadzwonienie do mnie o godzinie 20, gdzie jest mój mąż, bo ona jeszcze jest w pracy a on już wyszedł. Powiedziałam jej, że sobie nie życzę, korzystania z mojego prywatnego nr i jak ma ochotę rozmawiać z moim mężem, to niech mu da słuzbową komórkę -na drugi dzień dostał a poza tym on pracuje do 16.
      To był impuls do szukania nowej pracy - po 5 miesiącach odszedł z bardzo dużym odszkodowaniem za niewypłacone godziny nad liczbowe.

      W kolejnej pracy pierwsza dyrektorka ok, ale kolejna idiotka. Zaczęła wprowadzać nowe mody - wigilie pracowe w knajpach ( obowiazkowe ), szkolenia pod miastem itd. Wcześniej mieli szkolenia na miejscu, bez nocnych wyjazdów. Czasami zastanawiałam się po co? Szkolą pracowników w piciu czy do agencji towarzyskiej? Po jaką cholerę robić szkolenie z noclegiem 15 km od domu. Mąż nigdy nie zostawał na noc i było to kiepsko widziane. Na szczęście ktos poszedł po rozum do głowy i po dwóch takich akcjach pani dyrektor już nie ma.
      Ta co jest teraz jeszcze niczym mi nie podpadłasmile
      T
      • nangaparbat3 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 19:35
        Popatrz, ile masz do powiedzenia o tych idiotkach, a ile o tej, ktora byla dobrą szefową. I co piszesz o aktualnej - jakbys czyhala na jej pierwsze potkniecie.
        • arwena_11 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 22:11
          Nie czyham, bo merytorycznie mnie ona nie interesuje. Dopóki nie wchodzi na mój teren niech robi co chce, nawet nocuje w pracy i przyjmie etat stróża. Na szczęście tu nie ma pracy po godzinach i już nikt nie organizuje obowiązkowych wyjazdów szkoleniowych czy integracyjnych.
          Czas po godzinach pracy mojego męża należy do mnie i dzieci.
          I chyba nie powiesz mi, że dzwonienie na prywatny numer, nie pracownika, jest oznaką dobrego wychowania? Nr został udostępniony JEDNORAZOWO, w trakcie jakiś ważnych projektów, kiedy potrzebne były konsultacje w dziwnych godzinach.
          Zresztą było dużo nieprawidłowości i odchodząc mąż wziął duże odszkodowanie ( bali się sądu pracy i tego, że inni pracownicy też zażądają kasy ).
    • anorektycznazdzira Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 19:19
      Zdecydowanie wolę zrównoważoną osobę niż "kobietę" lub "mężczyznę".
      Tak jako szefa jak i jako podwładnego.
      Już samo to, że ktoś przenosi na grunt zawodowy stereotypy dotyczące mężczyzn i kobiet robi z niego trudnego współpracownika w dowolnej zależności pionowej lub poziomej.
      Kilka dykteryjek z życia z cudownym, "nie-zazdrosnym", "nie-humorzastym" szefem płci męskiej mogłoby wbić w podłogę. Mam też gotowe kontr-przykłady mądrych i kompetentnych szefowych.
      Problem jest m.in. w tym, że ogół dobrze akceptuje u faceta przejawy autorytaryzmu i zwykłej złośliwości, które są interpretowane jako "zdecydowanie", a także klasycznej histerii, tylko wyartykułowanej nieco grubszym głosem, co z kolei jest pozytywnie oceniane jako "zdolność do artykułowania emocji i zaangażowanie". Wszystko piszę z obserwacji. Ludzie sobie nie uświadamiają, jakie mają mózgi przeprane w tym aspekcie uncertain

    • kol.3 Re: Szefowe kobiety 12.03.13, 20:08
      Każdemu szefowi zwykle coś mamy za złe niezależnie od tego, czy jest to kobieta, czy mężczyzna.
      Nigdy nie miałam dobrego szefa, niezależnie od płci. Nie zauważyłam żeby akurat szefowe były gorsze od szefów, choć tak naprawdę miałam mniej szefowych niż szefów, bo kobiety rzadziej zajmują stanowiska kierownicze. Moja ostatnia dyrektorka była o niebo lepsza od obu dyrektorów, ale to ją zdjęli, bo kobieta, obaj panowie zostali. Jeden rządzi na zasadzie "wszyscy to idioci, ja jeden jestem mądry", a drugi na zasadzie "niech ktoś to za mnie zrobi i coś zdecyduje, bo mnie się nie chce" i obu się udaje, bo faceci.
      Poza tym faceci - szefowie są dużo większymi plotkarzami i leniami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja