chipsi
18.03.13, 10:19
Już kolejna osoba tłumaczy mi że drugie dziecko nie kosztuje. Koleżanka tłumaczyła mi że ma ubranka po starszym więc gdy zdecyduje się na drugie to nie będzie już takich wydatków. No dobra, ma ubranka, wózek, łóżeczko ale i będzie musiała chwilowo zrezygnować z pracy. Tłumaczę ze potem będzie tylko gorzej (finansowo), bo opiekunka/przedszkole x2, rowerekx2, książki x2, jedzenie x2. Ta jednak się upierała że to nie tak, że drugie się jakoś (?!) wyżywi przy pierwszym itd. A już hasło "mama mi nie pomaga przy jednym ale przy drugim to już będzie musiała" mnie powaliło. Sama mam jedynaczkę i się zastanawiam czy ja tak dramatyzuje czy koleżanki zbyt lekko podchodzą to tematu? Może niepotrzebnie rozwijam poruszony przez znajomych temat "drugie dziecko nie kosztuje"?
Mówię wyłącznie o sferze finansowej, nie o wyższości rodzeństwa nad jedynakami czy odwrotnie.