Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekonanie?

18.03.13, 10:19
Już kolejna osoba tłumaczy mi że drugie dziecko nie kosztuje. Koleżanka tłumaczyła mi że ma ubranka po starszym więc gdy zdecyduje się na drugie to nie będzie już takich wydatków. No dobra, ma ubranka, wózek, łóżeczko ale i będzie musiała chwilowo zrezygnować z pracy. Tłumaczę ze potem będzie tylko gorzej (finansowo), bo opiekunka/przedszkole x2, rowerekx2, książki x2, jedzenie x2. Ta jednak się upierała że to nie tak, że drugie się jakoś (?!) wyżywi przy pierwszym itd. A już hasło "mama mi nie pomaga przy jednym ale przy drugim to już będzie musiała" mnie powaliło. Sama mam jedynaczkę i się zastanawiam czy ja tak dramatyzuje czy koleżanki zbyt lekko podchodzą to tematu? Może niepotrzebnie rozwijam poruszony przez znajomych temat "drugie dziecko nie kosztuje"?
Mówię wyłącznie o sferze finansowej, nie o wyższości rodzeństwa nad jedynakami czy odwrotnie.
    • dorotakatarzyna Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:22
      Najwyraźniej są to osoby, które drugiego dziecka nie mają. Jako matka trójki zapewniam, że kosztuje.
      A jak im się urodzi dziecko innej płci? Będzie jak u mojego szwagra, młodszy chłopiec chodzi w dziewczęcych rzeczach - po starszej siostrze...
      • clio_1 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:24
        Kosztuje, mniej niż pierwsze IMO (chociażby kwestia częściowej wyprawki - to co się jeszcze nadaje można używać - wózek, łóżeczko, niektóre ubranka), ale kosztuje - od nowa niania/żłobek, potem przedszkole, jedzenie, wakacje, zajęcia - czyli to samo co przy pierwszym.
        • mia_siochi Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 20:00
          Wiesz, gdyby mi się teraz urodziło drugie (w mam na stanie 2 latka) to żadnej wyprawki bym nie miała. Ubrania rozdaję na bieżąco, wózka nie mam od dawna, ok-łóżeczko mam,ale to tyle. Wszystko musiałabym kupić, drugie kosztowałoby dokładnie tyle co pierwsze.
      • annabetka Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 23:37
        No ale jak to "drugie nie kosztuje"??? Że ubranka się ma po pierwszym? a mleko,a leki,a lekarze,a pieluchy,a opiekunka,a zupki srupki"P? A Drugie to gorsze od pierwszego któremu ptasie mleko się pod dzióbek podawało?
        No jestem zaskoczona że tak można myślećsad
    • e-milia1 wiesz, troche w tym racji 18.03.13, 10:26
      ma sie rzeczy po pierwszym. ja np. mam dziewczynke i chlopaka, ciuchow po malej nie dam synkowi wiec potrzebuje nowych, chlopiecych. mam jednak duzo znajomych i od nich dostalam kupe rzeczy. dostalam tez zabawki dla chlopaka, pierdolki. wozek musialm kupic bo po corce sie zepsul, kupilam jednak uzywany. teraz kupilam spacerowke... szczerze, to mam wiecej dla niego niz mialam dla corki wtedy. na razie nie czuje wiekszego obciazenia finansowego (syn ma 11 miesiecy, czesciowo na piersi jeszcze i nie je sloiczkow wiec taniej). corka ma skonczone 6 lat i ona zaczyna kosztowac, bilety trzeba jej kupic, nie ma juz tylu znizek. wiem tez, ze z czasem bedzie pewnie ciezej,
      • e-milia1 Re: wiesz, troche w tym racji 18.03.13, 10:28
        jestem na wychowawczym i panstwo niemieckie placi mi przez pierwszy rok wiec jest ok. mysle, ze jak te pieniazki sie skoncza to poczuje bardzo to, ze mam 2 dzieci, ale na razie nie chce o tym myslec. syn do przedszkola pojdzie dopiero za rok...
        • gabi683 Re: wiesz, troche w tym racji 18.03.13, 15:53
          Każde dziecko kosztuje mam czworo wiem co mówię.
          --
          Podczas, gdy obrabiasz mi tyłek nie zapomnij mnie w niego pocałować smile
        • annajustyna Re: wiesz, troche w tym racji 18.03.13, 18:03
          Pojdzie, jak bedzie miejsce sad.
      • to_ja_tola Re: wiesz, troche w tym racji 18.03.13, 16:19
        e-milia1 napisała:

        . szczerze, to mam wiecej dla niego niz mialam dla corki


        dokłądnie.miałam tak samo.Miałam wiele rzeczy bez których obyłam się przy pierwszym dziecku,a przy drugim nagle uznałam,że ich potrzebuję .
    • ciezka_cholera Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:27
      Pewnie tak mowia mamy malutkich dzieci, takich do roku, one faktycznie poza wyprawka i pieluchami nie kosztuja wiele (i koszt opieki jesli rodzice pracuja). Jesli wyprawke ma po starszym, to pozostaje tylko koszt pieluch (tez niepomijalny, jak sie nad tym zastanowic). Pozniej bajka sie konczy i ogromna wiekszosc kosztow trzeba przemnozyc przez liczbe dzieci.
      • e-milia1 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:30
        to fakt. jak widze ile musimy zapalcic za 2 doroslych plus dziecko to mi zle jak sobie pomysle ile bede placic gdy mlody troche podrosnie. corka na basenie placi prawie tyle co my, w zoo polowe....
        • zuzanna56 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:38
          e-milia1 napisała:

          > to fakt. jak widze ile musimy zapalcic za 2 doroslych plus dziecko to mi zle ja
          > k sobie pomysle ile bede placic gdy mlody troche podrosnie. corka na basenie pl
          > aci prawie tyle co my, w zoo polowe...


          A potem płaci się jak za 4 osoby dorosłe jak są w wieku nastoletnim.
          • clio_yaga Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 18:42
            > A potem płaci się jak za 4 osoby dorosłe jak są w wieku nastoletnim.

            To samo chciałam napisać, u mnie jeszcze córka załapuje się na niektóre zniżki (11 lat), ale np. za kolonie płace x2, czyli około 3,5 tys za oboje, noclegi na wyjazdach tylko córka ma jeszcze 50% zniżki, książki x2, bo młoda idzie nową podstawą programową, więc nic po starszym bracie mieć nie może, ubrania, buty oczywiście też odpadają.
            Tak więc drugie dziecko kosztuje tyle samo co pierwsze, a bardziej wymagające może i więcej.
    • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:31
      Drugie dziecko nie kosztuje,jak się go nie ma.
      Jak się ma to wydaje się na nie kupę kasy.
      • zuzanna56 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:36
        Nie wiem skąd to przekonanie. Może są trochę niższe wydatki bo jest łóżeczko, pościel czy wózek i jakieś ubranka, ale generalnie poza tym, kosztuje tyle co pierwsze i tyle ile chcesz wydać.
        Może tak się odczuwa przez pierwszy rok, jeśli już.
        • patik110 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 09:39
          Może chodzi o odporność na dziecięcy marketing? Ja przy pierwszym dziecku - dodam, że także pierwszym zarówno w mojej, jak i męża rodzinie - miałam lekki "odpał". Kupowałam sporo niepotrzebnych gadżetów, fikuśnych ale niepraktycznych ubranek itp.
          Przy drugim dziecku byłam już odporna na wiele "wynalazków" - no i część z nich nadal miałam w domu smile
          No i przy kolejnym dziecku miałam już przetestowane butelki, smoczki, pieluchy, kremy, kaszki i tak dalej... nie szukałam już po omacku, marnując pieniądze.
          Tak więc drugie dziecko w moim przypadku mniej kosztowało, ale NADAL KOSZTOWAŁO.
    • kolpik124 zależy 18.03.13, 10:31
      U mnie odstęp między dziećmi to prawie 5 lat, więc pewne koszty przy młodszym faktycznie mam niższe - fura ubrań, sporo zabawek, książeczki, rowerki itp gadżety - mam w "spadku" po starszym dziecku.

      Dochodzą tez oszczędności na wydatkach, które ponieśliśmy przy starszym,, a które nauczeni doświadczeniem odpuściliśmy sobie przy młodszym - np. szeregu zupełnie nieprzydatnych gadżetów okołoniemowlęcych.

      Na ole generalnie to nie są duże oszczędności.
      • ada16 Re: zależy 18.03.13, 10:37
        Może nie kosztuje , jak jest bardzo małe, ale dzieci rosną . Idą do przedszkola, szkoły ,
        i wtedy dokładnie x2
    • brak.polskich.liter Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:34
      Wyglada na to, ze kolezanka glownie sama siebie usiluje przekonac. Miota sie kobiecina (nie wnikajac w przyczyny) i dlatego przybredza.
    • joanna29 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:35
      Jako mama 2 dzieci powiem, że owszem początkowo może drugie dziecko kosztować stosunkowo mniej niż na początku trzeba było wydać na pierwsze. Później już jednak o ile jakiś koszt drugiego dziecka zawsze się znajdzie.
      Uważa jednak również, że na dzieci wydaje się tyla na ile pozwalają finanse domowe. Bywają biedne rodziny, gdzie 2 śpi w jednym łóżku, odzież i obuwie są zawsze noszone pokoleniowo, a dzieci dzielone kromka chleba. Nie każde dziecko też dostaje prezenty czy ma zajęcia dodatkowe. Jednak ja mając taką perspektywę dla dzieci wogóle bym się na niedecydowała.
    • guderianka Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:36
      finansowo- nie zauważamy różnic bytowych- w naszym przypadku, gdy różnica wieku wynosi 6 lat. Ubrania to jedno, żywienie żaden problem, trudniej jest w chorobie dwojga dzieci. Różnicę w wydatkach dużych zauważam przy trzecim-konieczne nowe auto, inne płatności na wyjazdach , remont i przystosowanie mieszkania. W drobnych wydatkach kwota -nadal bez różnicy-pieluchy to ok.100zł-ale odszedł comiesięczny wydatek na przedszkole (ok 400zł)-bo Młodsza poszła do szkoły.
    • lelija05 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:36
      Chipsi, twoim znajomym wydaje się, że małe dzieci, zawsze będą małe, nie myślą o tym, co będzie gdy podrosną - pójdą do szkoły, na studia.
      Bardzo to ograniczone myślenie, że wychowanie dzieci ogranicza się do ich wyżywienia oraz ubrania w byle co.
      • chipsi Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:48
        Wiesz jaki jest ich główny argument? Bo ich mama tez miała kilkoro i poobdzierani nie chodzili. Fakt, nas było 4 rodzeństwa, pracował tylko ojciec i kokosów nie zarabiał a nie żyło nam się źle. Wygląda na to ze teraz dziecko kosztuje więcej niż kiedyś.
        • lelija05 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 11:03
          Ale to były inne czasy, żeby jechać na wczasy nie trzeba było zarabiać kokosów, było dofinansowanie i dostawało się jeszcze "gruszę", wszelkie zajęcia pozalekcyjne były albo darmowe, albo kosztowały grosze, jedzenie też było tańsze i mało kto zwracał uwagę, że bluza jest z zeszłego sezonu i po starszej siostrze, dzieci nie miały ipodów itde itde, można by długo wymieniać, porównanie z czasami naszej młodości jest jak kulą w płot.
    • princy-mincy Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:36
      wg mnie moze kosztowac mniej, ale nie jest tak, ze nie kosztuje wcale, zwlaszcza jesli dzieci sa roznej plci albo urodzily sie o roznych porach roku (jedno zimowe, drugie letnie) wtedy nie wszystkie ubrania sie da wykorzystac
      poza tym- pieluchy, niania, zlobek, przedszkole kosztuja tak czy inaczej
      potem ksiazki do szkoly, wyjazdy wakacyjne itp tez

      a argument, ze mlodsze sie jakos wyzywi przy starszym- jakis kosmos dla mnie, czy to znacyz, ze mlodsze ma zjadac resztki po starszym?
      • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:45
        Osobiscie jestem zaskoczona tym,jak niewiele moga dzieci kosztowac.Córka w gimnazjum,wcale nie generuje jakichs wiekszych kosztów.Mały póki co tez nie.
        • dorotakatarzyna Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:50
          lola211 napisała:

          > Osobiscie jestem zaskoczona tym,jak niewiele moga dzieci kosztowac.Córka w gimn
          > azjum,wcale nie generuje jakichs wiekszych kosztów.Mały póki co tez nie.

          Poważnie? Gimnazjalistka nie generuje kosztów? U mnie to właśnie gimnazjalistka kosztuje najwięcej... Więcej niż cała reszta i ja smile
          • annajustyna Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 18:05
            Moze sfiksowal na punkcie markowych ciuchow?
        • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:52
          Nie wiem co znaczy twoje nie generuje kosztów? Czy to znaczy,że gdybyś nie miała dzieci wydawałabyś tyle samo?
          • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 20:30
            Owszem,tylko na co innegosmile.
        • chipsi Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 11:00
          Lola, śmiem wątpić. Gimnazjalistka nie potrzebuje ciuchów, normalnej porcji jedzenie? Nie ma książek ani telefonu? Nie wychodzi ze znajomymi czy na dodatkowe zajęcia? (w to jeszcze mogę uwierzyć)
          • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 20:44
            Ciuchów ma niewiele,bo nie cierpi zakupów.Przetrzepala moja szafe i donasza kilka moich spódnic,bluzek,sweterków.Serio jak policze ile w roku wydaje na jej ubrania, to jakas zalosna kwota tego jest.
            Je tyle co nic.Miseczka płatkow na sniadanie, obiad -porcja na deserowym talerzyku, kolacja to jogurt lub 2 grzanki.Codziennie owoce.Mało tego wychodzi.
            Telefon ma mój, odkad mam drugi słuzbowy.Ksiazki wypozycza z biblioteki.Jedynie co miesiac kupuje mangę, bo tym sie interesuje, to jakies 20 zł.Wyjscia ze znajomymi generujace jakies koszty to z raz na 2 miesiace.Szkola tez niewiele kosztuje- tyle co podreczniki plus oplaty.
            Tania w utrzymaniu dziewczyna.
            • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 22:25
              Zajęć dodatkowych nie ma? Na urodziny do znajomych nie chodzi, do kina, teatru, na wystawy, koncerty, obozy, kolonie, zielone szkoły...? sportu nie uprawia? chyba, że tego wszystkiego nie wliczasz w koszty utrzymania dziecka.
              • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 08:36
                Zajec dodatkowych nie ma.Na urodziny do znajomych chodzi ze 3 razy w roku, prezenty sobie dziewczyny robia hand made,kino,teatr kilka razy w roku,koszt praktycznie niezauwazalny w domowym budzecie.Na koncerty nie chodzi.Na kolonie i obozy nie jezdzi od kilku lat, bo nie chce, a jak jezdzila, to były to obozy harcerskie, ktore kosztuje kilka stów.W ramach sportu jezdzi na rowerze,czasem basen,zima łyzwy.To ciagle nie sa jakies duze, zauwazalne wydatki.
            • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 07:58
              No jak tylko szkoła i dom to tanio to wychodzi.Jak dziecko ma zainteresowania to już drożej.ale fakt,nie każde dziecko ma.
              • chipsi Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 10:57
                Dodam nieskromnie że dla niektórych szkoła i dom to połowa wypłaty. Przypomnijcie sobie dyżurny wątek o wyprawkach do szkoły, tak było drogo a tu się nagle robią groszowe sprawy smile
                • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 11:41
                  chipsi napisała:
                  > tak było drogo a tu się nagle robią groszowe sprawy smile

                  Hint: o groszach pisze Lola tongue_out
                  • wuika Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 11:45
                    O groszach pisze też cała masa ludzi na "Oszczędzamy", gdzie przecież wyżywienie jednej osoby da się zmieścić w 200zł miesięcznie, rzeczy dziedziczyć oraz odpowiednio wybierać przedszkola i szkoły (to widziałam raz, ale utknęło mi w pamięci na długo, jak wiadomo, zwłaszcza przedszkoli mamy jak grzybów po deszczu, a miejsc wolnych, że ho-ho, nic, tylko przebierać, oczywiście tylko w państwowych) tak, żeby i wyprawka była niedroga i koszty zużywanych rzeczy (materiały papiernicze i np. stroje) niewielkie.
                    • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 12:06
                      Ja się odnoszę do Loli konkretnie. Bo u Loli te grosze to pewnie ze dwa tysiączki tongue_out

                      Co do forum Oszczędzamy - na mój gust ewoluuje z forum "Dziadujemy" w całkiem dobrym kierunku. Można znaleźć tam np. fajne przepisy kulinarne, nie polegające na wlaniu keczupu do wywaru z kostki rosołowej i mamy tanią i pyyyszną pomidoróweczkę.
                      Tam chyba też (ale nie pamiętam) znalazłam sposób na oszczędzenie do kilkunastu litrów wody dziennie, za pomocą butelki z wodą włożonej w rezerwuar tongue_outPP
                      • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 08:41
                        Skad.
                        Wydatki na córke naprawde sa niewielkie.Ktos tu pisze o braku zainteresowan.Alez ona je ma, tyle ze nie sa kosztowne.Owszem, jesli dziecko uprawia jakis sport,ma pasje wymagającą nakladów finansowych, to to kosztuje.Bledem jest jednak zalozenie, ze kazde hobby wiaze sie z duzymi wydatkami.
                        Ciagle czytam ile to nastolatek pochłania finansów i ciagle tego nie odczuwam.
                        • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 08:58
                          No masz rację.Zainteresowania to podstawa w wydatkach.Moja np rysuje,maluje.Robi to na zasadzie wyciszenie w domu i chodzi na zajęcia.Koszt zajęć plus koszt przyborów troszkę kosztuje.Potem jazda konna.Żadne wyczynowo,ot jeździ dla przyjemności.Ale nawet dojazdy są kosztem,bo osprzęt to raczej jednorazowo.Latem obóz,ponieważ chce zrobić stopień żeglarski to obóz koło 2 tysi wyniesie.No są to koszty i trudno udawać,że ich niema.A że to finansujemy i starcza nie znaczy,że będę udawać ,że to grosze,bo nie grosze.Ale oczywiście dla nas,bo wiem,że jak ktoś miesięcznie wydaje 20 tysi to faktycznie nie zauważy stówki na coś i drugiej na coś tamsmile
                          • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 17:46
                            O wielkich kosztach czytam tu od dawna.A w realu naprawde malo który nastolatek ma kosztowne hobby,nie jest to norma w kazdym razie.To o jakie inne koszty chodzi zatem?
                            • ewma Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 20:13
                              lola211 napisała:

                              > O wielkich kosztach czytam tu od dawna.A w realu naprawde malo który nastolatek
                              > ma kosztowne hobby,nie jest to norma w kazdym razie.To o jakie inne koszty cho
                              > dzi zatem?

                              Akurat, wśród dzieci znajomych i w szkole córki, wiekszość dzieci chodzi na angielski,(niektóre nawet 2 języki) co miesięcznie kosztuje 200 zł,moja córka 2 razy w tygodniu chodzi na zajęcia taneczne - 100 zł.
                              Jest to niby, "tylko" 300 zł,ale gdy doliczyć wyjścia z klasą,wycieczki,składki,itd.,to kupa kasy.
                              I co moje drugie,czy nawet 3 dziecko,nie wymagałoby takiego nakładu finansowego?
                              • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 20:44
                                ,ale gdy doliczyć wyjścia z klasą,wycieczki,składki
                                > ,itd.,to kupa kasy.
                                Tzn ile konkretnie?
                                • ewma Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 21:38
                                  lola211 napisała:

                                  > ,ale gdy doliczyć wyjścia z klasą,wycieczki,składki
                                  > > ,itd.,to kupa kasy.
                                  > Tzn ile konkretnie?

                                  W tym miesiącu, to konkretnie 292 zł.
                                  • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 23:10
                                    Policz srednio rocznie.
                        • chipsi Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 09:11
                          Lola, piszesz że nie odczuwasz bo być może pozwalają Ci na to Twoje rodzinne dochody. Jeśli ktoś zarobi powiedzmy 10 tys. to to co wyda na wakacje dla dziecka to grosze i jeszcze odłoży na drugie. Jak ktoś zarobi 1 tys to nawet zaspokojenie podstawowych potrzeb żywieniowych dziecka będzie nie lada wyzwaniem. Więc nie myl braku wydatków z nieodczuwaniem ich w rodzinnym budżecie.
                          • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 17:49
                            Ok.Bez wzgledu na dochody jak licze, to mi utrzymanie dziecka tanio wychodzi.
                            • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 18:59
                              No ale to twoje dziecko niewymagające.Inni maja inne dzieci.Ze tak powiem droższe.
                              • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 19:39
                                Czyli jak zwykle-róznie jest.
                            • morekac Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 20:57

                              > Ok.Bez wzgledu na dochody jak licze, to mi utrzymanie dziecka tanio wychodzi.

                              Ale wychodzi ci tanio w porównaniu z pierwszym? Czy na to drugie skąpisz?
                              • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 23:12
                                Wychodzi mi tanio i jedno i drugie.No jakos w obu przpadkach nie widze tych mega kosztów, które ponoc sa tak oczywiste.
                                • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 23:28
                                  lola211 napisała:
                                  > Wychodzi mi tanio i jedno i drugie.No jakos w obu przpadkach nie widze tych meg
                                  > a kosztów, które ponoc sa tak oczywiste.

                                  Lola, ale nie ma "tanio" bez uwzględnienia wysokości zarobków. Się nie da się tak.

                                  Czy np. 400zł miesięcznie na utrzymanie dziecka (bez jedzenia, chodzi mi o wydatki szkolne, hobby, zajęcia dodatkowe, ubrania, książki, zachciewajki itp.) to tanio czy drogo?
                                  • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 23:32
                                    Malo.
                                    Duzo dla osób zyjacych w niedostatku,ale przeciez wiekszosc ematek ma raczej za co zyc, a ciagle czytam o tym ile to nastolatek kosztuje.To sie spodziewam kwot z tysiąc minimum.
                                    • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 07:38
                                      Serio muszę wydać po tysiaku miesięcznie,żeby zauważyć,że nastolatek nie samym powietrzem żyje,bo jak jest to ledwo 400 to śmiech na sali i mało?
                                      Są różne dzieci.Twoje zadowoli się ciuchami matki i płatkami na śniadanie inne nie.To skąd twoje niedowierzanie,że inni rodzice mogą ponosić inne koszty.
                                      • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 09:03
                                        To nie jest niedowierzanie.
                                        Jak najbardziej jestem w stanie zrozumiec, ze nastolatek MOZE kosztowac sporo.Moze,a nie ze MUSI,jak sie tu przedstawia od kiedy pamietam.Z ta teza polemizuje- nastolatek kosztuje, ze ho ho.A jak przychodzi co do czego, to te ogromne koszty zamykaja sie w kilkuset złotych.Faktycznie-nie do udzwigniecia..
                                        • wuika Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 09:09
                                          Przy trzech nastolatkach Twoje głupie 400zł rośnie do 1200zł - to jest CAŁA minimalna pensja.
                                          • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 15:56
                                            1200 zł i az troje dzieci to jest duzo tylko dla tych,ktorych po prostu na taka ilosc dzieci nie stac.
                                            • chipsi Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 18:34
                                              Lola, określenia "tylko" użyłaś tutaj bardzo niefortunnie, bo ci "tylko" to duża część społeczeństwa, jeśli nie większość. Dobrze jeśli ktoś ma więcej ale jeśli przy tym mówi komuś, dla kogo 1200 to cała wypłata, że dziecko NIC nie kosztuje (bo co te kilka tysiaków) to może wzbudzić instynkty mordercze. I nie są one spowodowane zazdrością (jak być może uważasz) tylko alergią na chamską ignorancję.
                                              • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 20:02
                                                Aha, czyli istnieje tylko jedna prawda.Taka, ze dziecko kosztuje majatek.I nie mozna inaczej uwazac.Bo mozna urazic.
                                                I w ten sposób podtrzymuje sie mity, ze koszt utrzymania dziecka =koszt postawienia domu.
                                                To ze ktos malo zarabia nie zmieni faktu, ze 400 zl na utrzymanie to nie jest drogo.Bo nie jest.
                                                • ewma Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 20:40
                                                  lola211 napisała:

                                                  > Aha, czyli istnieje tylko jedna prawda.Taka, ze dziecko kosztuje majatek.I nie
                                                  > mozna inaczej uwazac.Bo mozna urazic.
                                                  > I w ten sposób podtrzymuje sie mity, ze koszt utrzymania dziecka =koszt postawi
                                                  > enia domu.
                                                  > To ze ktos malo zarabia nie zmieni faktu, ze 400 zl na utrzymanie to nie jest d
                                                  > rogo.Bo nie jest.

                                                  lola daj na luz.
                                                  Do tej pory, to ty twierdziłaś,że pierwsze dziecko nie kosztuje prawie nic,a kolejne to już zupełnie nic.
                                                  NIKT nie porównał utrzymania dziecka do budowy domu.
                                                  Te twoje 400 zł,które dla ciebie to pikuś,pomnożone np. razy 3 dzieci,dla kogoś, kto zarabia 1200,to juz cała wypłata.
                                                  I to sa podstawowe wydatki,nie mówiąc o wakacjach,wyjazdach,rowerach,skuterach,później kursem prawa jazdy.itd.
                                                  • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 20:46
                                                    Ja nie formułuje ogólnych twierdzen,tylko pisze o sobie i swojej rodzinie.
                                                    Jak bedziecie tak liczyc, to sie okaze, ze i 100 zł to duzo, bo np.jakis rodzic rencista ma 600 zl dochodu.
                                                  • ewma Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 21:20
                                                    lola211 napisała:

                                                    > Ja nie formułuje ogólnych twierdzen,tylko pisze o sobie i swojej rodzinie.
                                                    > Jak bedziecie tak liczyc, to sie okaze, ze i 100 zł to duzo, bo np.jakis rodzic
                                                    > rencista ma 600 zl dochodu.

                                                    Ale,wydatki na dziecko,to nie tylko jedzenie i miejsce do spania.
                                                    Posiadanie dziecka,zawsze wiąże się z wydatkami i przy kolejnych dzieciach,wydatki te rosną.
                                                    I nie oszukujmy się,że to nieprawda.
                                                    Wiadomo,że wyjście z 1 dzieckiem, a z 3,to inna kwota.
                                                    To samo dotyczy wszystkich rzeczy i sytuacji.
                                                    Trzeba pomnożyć ilośc ubrań,podręczników,plecaków,wycieczek,zielonych szkół,wyjść do kin,teatrów,oraz ilośc kieszonkowego. Amen.
                                                  • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 21:35
                                                    Oj.Każdy kto ma dzieci wie,że one kosztują.Nawet jak jedzą jeden jogurt dziennie i nie potrzebują więcej ciuchów niż 2 zmiany,a podręczniki dostały od koleżanki całkiem nowe.A wydaje na nie tyle ile może,czasem więcej czasem mniej,ale kredytu raczej na aparat ortodontyczny nikt nie weźmie,najwyżej dziecko ma krzywe zęby.
                                                  • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 21:57
                                                    No i tez nie do koncasmile, bo przy takiej roznicy wieku jak u nas chyba nic nie bedzie razy dwa.Zanim młody zacznie chodzic do teatru czy jezdzic na wycieczki, to córka bedzie juz dorosła.
                                                  • wuika Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 21:59
                                                    Będzie razy dwa: raz płaciłaś za pierwsze dziecko, drugi raz za drugie. Potem będziesz płacić za studia pierwszej i edukację drugiej.
                                                  • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 22:06
                                                    Ale to jest tak rozlozone w czasie, ze niedolegliwe.
                                                    I dlaczego mam placic za studia?Dzienne sa nieodplatne, a dorabiac student tez moze.
                                                  • wuika Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 22:09
                                                    A Ty nadal nie rozumiesz, że jest kwestia między "nie odczuwam specjalnie kosztów utrzymania dziecka" od "dziecko nie kosztuje prawie nic".
                                                  • wuika Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 22:10
                                                    Matko big_grin Miało być: jest różnica, a nie jest kwestia.
                                                  • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 22:36
                                                    Doskonale rozumiem.
                                                    To chyba oczywiste,ze dziecko cos kosztuje i nawet ci,co twierdza ze nie,nie maja doslownie na mysli zero kosztów.
                                                  • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 22:14
                                                    Jak dziecko wybiera kierunek dostępny w miejscu zamieszkania,to fakt,żadne koszty.Jak jadł tak i jesmile
                                                    Ale jak wyjedzie to kosztem jest utrzymanie.Ja wiem,że na forach czyta się jak to medycynę można łączyć z etatem,ale rzadko tak jest.A z drugiej strony mam dziecku nie dać żeby potem móc mówić ,że student nic a nic nie kosztuje?winkNawet ja dorobi na wakacjach,to wyda na co zechce.Tak pisze dziś bo za 3-4 lata może się zmienić moja sytuacja finansowa.
                                                  • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 22:39
                                                    We Wroclawiu jest w czym wybierac, jesli chodzi o uczelnie, zatem nie martwie sie akurat o koszt studiów.A dorabianie weekendowe tylko studenciakowi na dobre wyjdzie.Jesc dam i z domu nie pogonie, ale przydaloby sie doroslej osobie na przyjemnosci samemu zarobic.
                                                  • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 22:43
                                                    W Białym też,co nie znaczy że będę naciskać na kierunek miejscowy,żeby koszta były jak najmniejsze.
                                                    A te przyjemności to co?Wszystko poza jedzeniem i mieszkaniem?
                                                  • morekac Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 21:51
                                                    Do tej pory, to ty twierdziłaś,że pierwsze dziecko nie kosztuje prawie nic,a kolejne to już zupełnie nic

                                                    Urząd skarbowy zapewne z radością opodatkowałby jako przychód darowiznę z ubranek, więc właściwie nie wiadomo, czy dziecko nie przynosi przychodu. wink
                                                  • chipsi Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 21:53
                                                    > Jak bedziecie tak liczyc, to sie okaze, ze i 100 zł to duzo, bo np.jakis rodzic
                                                    > rencista ma 600 zl dochodu.

                                                    No a nie? Dla niego to majątek i dla mnie logiczne że w tej sytuacji świadomie dzieciaka sobie nie zafunduję. A są osoby co tego problemu nie zobaczą, co widać chociażby tutaj. Twoja logika to tak jakbym napisała że dzieci są łatwe w wychowaniu (bo moje to anioł) i to nie prawda że leczenie jest kłopotliwe, przecież katar długo nie trwa (bo moje dziecko tylko katar miało). A co będzie jak zachoruje poważnie? A co jak (czego nie życzę oczywiście) zabraknie Ci źródła dochodu? Spłodzisz kolejne dziecko bo to nie wydatek?
                                                  • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 22:03
                                                    Tak myslac to lepiej dzieci nie miec wcale.Ani jednego.
                                                    Ja zaszłam w ciąze pol roku po rzuceniu pracy i przejsciu na wlasny rozrachunek.Gdy jeszcze nie było zadnych zyskow, tylko koszty.W tym czasie zakonczylismy biznes, który prowadzilismy kilka lat.Rewolucja jesli chodzi o dochody.Bardziej ryzykownego momentu nie moglam wybrac.Wiedzac jednak jak faktycznie wyglada sprawa kosztów byłam przekonana, ze bedzie ok.I jest ok i sadze ze dalej tez bedzie.Malo kto obecnie ma sytuacje,gdzie ma pewnosc, ze dochody bedzie miec zawsze.
                                                • morekac Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 22:02
                                                  Nie sądzę, żeby dało się utrzymać dziecko do 18-tki za jedne 400 zł...
                                                  Ogólnie kryterium uprawniające do świadczeń z pomocy społecznej wynosi 456 zł na osobę w rodzinie - więc przyjęłabym raczej, że za mniej się nie da przeżyć...
                                • morekac Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 23:45
                                  No dobra - ale teza do udowodnienia jest taka: drugie dziecko nie kosztuje... IMO: skoro starsze dziecko coś cię jednak kosztuje i drugie kosztuje cię mniej więcej tyle samo, a nie zero złotych, to jednak przyczyniasz się do obalenia tezy.
                                  Masz po prostu sztuki tanie w utrzymaniu wink , ale nie oznacza to, że tylko jedno dziecko generuje koszty...
                                  A to, czy dziecko kosztuje mniej czy więcej, wynika z ogólnych dochodów rodziny, skłonności wydawania na dzieci przez rodziców oraz ewentualnych potrzeb dziecka (bo np. potrzebuje korków z chemii /ma skłonność do wymiatania żarcia z lodówki ...). Ale - niestety - nie ma tak, że drugie dziecko nic nie kosztuje...
                                  • ewma Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 07:51
                                    > Masz po prostu sztuki tanie w utrzymaniu wink , ale nie oznacza to, że tylko je
                                    > dno dziecko generuje koszty...
                                    > A to, czy dziecko kosztuje mniej czy więcej, wynika z ogólnych dochodów rodzin
                                    > y, skłonności wydawania na dzieci przez rodziców oraz ewentualnych potrzeb dzie
                                    > cka (bo np. potrzebuje korków z chemii /ma skłonność do wymiatania żarcia z lod
                                    > ówki ...). Ale - niestety - nie ma tak, że drugie dziecko nic nie kosztuje...

                                    Ale niestety,niektórzy nie rozumieją tego.Drugie dziecko,nie kosztuje NIC i tyle !!!!!
                                    Poza tym, skoro dajmy na to, miesięcznie wychodzi te 400 zł na jedno dziecko (bez wyżywienia),to normalne ,że drugie tyle wychodzi na drugiego potomka.
                                    • gryzelda71 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 08:31
                                      > Poza tym, skoro dajmy na to, miesięcznie wychodzi te 400 zł na jedno dziecko (b
                                      > ez wyżywienia),to normalne ,że drugie tyle wychodzi na drugiego potomka.

                                      To nie reguła.Dzieci maja różne zainteresowania,jedne darmowe(czytanie książek),drugie płatne(treningi piłki nożnej).Jednemu kurtkę kupi się na wyprzedaży drugiemu nie.Itd.
                                      Powiem,że gdyby nie dzieci wydawałabym mniej.Tak po prostu mniej o to co wydaje na dzieci.I nie będę udawać,że to nieistotny wydatek.
                                      • lola211 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 09:05
                                        Aja wydawalabym tyle samo,ale na co innego.Nie byłoby dzieci,wydalabym na siebie.
                                        • gryzelda71 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 09:12
                                          To znaczy,że teraz sobie czegoś odmawiasz?Jeśli tak to jednak odczuwasz koszt posiadania dzieci.
                                          • wuika Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 09:14
                                            Niekoniecznie musi odczuwać. Odczuwałabyś drastycznie i na co dzień fakt, że oszczędności zamiast kwotą X zasilane są kwotą X-400? Jeśli X to byłoby 500zł? smile
                                            • gryzelda71 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 09:19
                                              Ale tu nie mowa o odkładaniu danej kwoty(raczej trudni nie zaważyć ze zostaje stówka a nie 500),ale o wydawaniu.No sory skoro na siebie wydałabym te 400 a nie wydaje to chyba zauważam.
                                              • wuika Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 09:21
                                                Przy pewnym poziomie wydatków i (nie)gospodarowaniu na zasadzie: mam, to wydaję, naprawdę można nie zauważać. A lola kreuje się na taką osobę. Nawet to spójnie wychodzi: dzieci jej są niedrogie i nie zauważa kosztów ich utrzymania. Jakby dzieci nie było, wydawałaby na co innego, co nie oznacza, że normalnie jej brakuje kasy.
                                                • gryzelda71 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 09:28
                                                  Pisałam już,że jak miesięcznie rodzina wydaje 20tys to te 400 złociszy to jak na waciki.
                                                  Ja się ma mnie,dużo mniej to jest to kwota którą się odczuwa,nawet jak nie odmawiasz sobie nowej szminki.
                                                  • wuika Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 09:33
                                                    Ale właśnie dlatego nie ma sensu udowadnianie loli, że kolejne dzieci również kosztują. To jakbyś przeciętnej polskiej rodzinie udowadniała, że skoro mają jednego chomika, który ich kosztuje paczkę ziarenek i trocin raz na miesiąc, to drugi spowoduje nie wiadomo jaką wyrwę w finansach.
                                                  • lola211 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 16:08
                                                    smile) az 20 tysi trzeba wydawac, by 400 zł bylo niezauwazalne.Smiem twierdzic, ze jest niezauwazalne jak sie wydaje nawet cztery razy mniej.
                                                  • gryzelda71 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 16:14
                                                    Nieodczuwalne tak,ale zauważalne.No ale to ja tak mam i wierzę,że dla innych 400 w ta czy tamta nie ma znaczenia.
                                          • lola211 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 15:54
                                            Nie, nie odmawiam.Nie mam sytuacji,gdzie musze wybierac- kupic cos dziecku czy sobie.Po prostu dla siebie kupowalabym wówczas wiecej, pytanie-czy byłoby mi to w ogole potrzebne.Tylko po to,by wydac kase, sw koncu po to ona jestsmile.
                                            • gryzelda71 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 16:02
                                              No pacz jakie twoje dzieci przeciwieństw ciebie.Ty wydawałabyś i wydawała(na siebie),za to córa (niemowlak niekumaty jeszcze) minimum potrzeb,nawet ciuch po matce ponosibig_grin
                                              • lola211 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 16:06
                                                Tez nosiłam ciuchy matki, gdy mialam nascie lat.Córce tez pewnie sie zmieni.
                                                • gryzelda71 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 16:10
                                                  Znam odwrotne sceny,gdy matki podbierają z szaf córek,że ach jaka ma figurę noszę ten sam rozmiar co 15latkasmile
                                                  • lola211 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 16:19
                                                    Bywa, bo znam takie rodziny.Matki sa szczuple od zawsze i w koncu nadchodzi moment,gdy córka jest mniej wiecej jej gabarytów.Moja jest ode mnie o rozmiar mniejsza,ma inne proporcje,ale wiele z moich ubrań na nią pasuje.
                                                  • gryzelda71 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 17:01
                                                    Masz styl jak gimnazjalistka czy córka stylizuje się na starszą?
                                                  • lola211 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 18:13
                                                    Ani jedno ani drugie.
                                                    Czarne bawełniane bluzki czy biale koszulowe, spodnice typu bombka czy lekki klosz,sweterki mozna nosic w roznym wieku i ani dzidzia piernik ani stara malenka z tego nie wyjdzie.Oczywiscie nie zalozy spodnic ołowkowych czy klasycznych sukienek, bo nie ten styl, ale juz dzinsy i owszem.
                                      • zuzanna56 Re: Niestety,do niektórych nie dociera 21.03.13, 10:42
                                        gryzelda71 napisała:


                                        > .Dzieci maja różne zainteresowania,jedne darmowe(czytanie książek)
                                        > ,drugie płatne(treningi piłki nożnej).


                                        Dokładnie. Czasem jest tak, ze ma fajne zajęcia i płatne grosze w domu kultury a inny nastolatek lubi coś innego, co kosztuje kilkaset zł na miesiąc. U nas starsze dziecko, 16 letnie kosztuje nas o wiele więcej niż młodsze, 12 letnie, właśnie z powodu zainteresowań. Ale to się powoli zmienia, młodsze tez zaczyna więcej kosztować.
                                  • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 09:07
                                    W tym powiedzeniu chodzi o to,ze drugie kosztuje MNIEJ,a nie ze nic.Bo sie ma czesc potrzebnych rzeczy po pierwszym.Tylko w tym kontekscie to prawda.
            • hellulah Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 11:20
              Jesteś pewna, że nie chciałaby tych mangowych wydawnictw kolekcjonować jakby hmm więcej?
              • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 16:12
                Widac nie chce, skoro nie kolekcjonuje.
                • hellulah Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 18:26
                  Super. To faktycznie po taniości, żadnej kolekcji mang w wydaniach papierowych, żadnego oryginalnego anime, żadnych figurek, żadnych płyt J-pop, żadnych rekwizytowych gadżetów typu zegarek w stylu wiktoriańskim czy pierścień jakiegoś tam jednego z drugim bohatera z mangi shōjo, żadnych wyjazdów na konwenty, żadnych strojów na cosplaye, zero przyborów do rysowania i poradników... taniutko - prosto - bezproblemowo.

                  Serio - dziewczyna interesuje się mangą? Mów do mnie jeszcze.

                  • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 19:51
                    Konwenty, cosplaye jak najbardziej.Kolekcje mang posiada.Daruj sobie uszczypliwosci, bo nie masz pojecia.
    • 18lipcowa3 to zalezy od wielu czynnikow 18.03.13, 10:39
      wiele w tym prawdy co mowi kolezanka
      np o tym wyzywieniu, ludzi i tak sporo wyrzucają, to w takim razie przestaną- tu ma racje
      ubrania, akcesoria po starszym - tak , tu tez ma racje, ja mialam sporo po starszej,
      opłaty - zalezy,od roznicy wieku , u mnie starsza pojdzie do szkoly teoretycznie darmowej
      mlodsza pojdzie do przedszkola wtedy wiec oplata bedzie jedna

      no ale tak czy siak,nadal kosztuje, a to szczepienia, a to jakies bilety, wiecej prezentow, a potem im starsze tym wiecej wydatkow, wiadomo

      plusy z posiadania 2 dzieci, oraz dla kazdej z nich rodzenstwa- bezcenne
    • zastrzelony_czlowiek Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:40
      Jak nie kosztuje?
      Wyprawka, nawet jeśli po starszym, to jakiś promil kosztów. Jedzenie kosztuje, opiekunka/żłobek, przedszkole, ubrania, podręczniki, obozy, zajęcia pozalekcyjne, sprzęt sportowy, kultura/rozrywka...

      Mam wrażenie, że niektórym ludziom się wydaje, że tysiak becikowego to na całe życia potomka wystarczy. Przecież wychowanie dziecka to nie tylko jedzenie, ubranie i dach nad głową. To duża inwestycja tak pieniężna, jak i czasowa.

      U mnie drugie generuje większe koszty. Zwłaszcza ubraniowo-kosmetycznesmile
      • heca7 Re: zaraz mi się przypomina :) 18.03.13, 10:48

        Przygotowanie do porodu
        Pierwsze dziecko - Z namaszczeniem ćwiczysz oddechy.
        Drugie dziecko - Nie ćwiczysz oddechów, bo ostatnim razem nie przyniosły żadnego skutku.
        Trzecie dziecko - Prosisz o znieczulenie w 8 miesiącu ciąży.

        Ciążowe ubrania
        Pierwsze dziecko - nosisz stroje dla kobiet ciężarnych odkąd lekarz potwierdził, że jesteś w ciąży
        Drugie dziecko - nosisz swoje zwykłe stroje jak długo się da
        Trzecie dziecko - stroje dla kobiet ciężarnych to już twoje zwykłe stroje

        Imię dla dziecka
        Pierwsze dziecko - przeglądasz kalendarze, sprawdzasz znaczenie imion, sprawdzasz ja wybrane imię brzmi w zestawieniu z nazwiskiem
        Drugie dziecko - ktoś powinien nadać dziecku imię po ciotecznej babce, więc możesz to być ty
        Trzecie dziecko - otwierasz spis imion, zamykasz oczy i w co trafisz palcem, to będzie.

        Wyprawka
        Pierwsze dziecko - pierzesz świeżo kupione ubranka, prasujesz z lewej i prawej strony, dobierasz kolorami i starannie układasz w szafce przeznaczonej tylko do tego celu
        Drugie dziecko - sprawdzasz, czy ubranka po pierwszym dziecku są czyste i wyrzucasz tylko te z najciemniejszymi plamami
        Trzecie dziecko - kto powiedział, że chłopcy nie mogą mieć różowych śpioszków?

        Płacz dziecka
        Pierwsze dziecko - przy pierwszej oznace niezadowolenia (kwękanie, skrzywienie) bierzesz dziecko na ręce
        Drugie dziecko - podnosisz je tylko wtedy, gdy krzyki grożą obudzeniem pierworodnego lub wizytą zaniepokojonych sąsiadów
        Trzecie dziecko - uczysz starsze huśtania kołyską
        Przewijanie
        Pierwsze dziecko - Zmieniasz pieluchę, co godzinę, niezależnie od tego, czy jest brudna czy czysta.
        Drugie dziecko - Zmieniasz pieluchę, co 2-3 godziny, w zależności od potrzeby.
        Trzecie dziecko - Starasz się zmieniać pieluchę zanim otoczenie poskarży się na smród, bądź pielucha zwisa dziecku poniżej kolan

        W domu
        Pierwsze dziecko - spędzasz większą część dnia wpatrując się w dziecko.
        Drugie dziecko - spędzasz większą część dnia patrząc czy twoje starsze dziecko nie robi krzywdy młodszemu.
        Trzecie dziecko - spędzasz większą część dnia chowając się przed dziećmi

        Gdy upadnie smoczek
        Pierwsze dziecko - Wygotowujesz po powrocie do domu.
        Drugie dziecko - Polewasz sokiem z butelki i wsadzasz dziecku do buzi.
        Trzecie dziecko - Wycierasz w spodnie i wsadzasz dziecku do buzi.

        Aktywne formy spędzania czasu
        Pierwsze dziecko - zabierasz je na gimnastykę dla niemowląt i terapię grupową dla prawidłowego rozwoju.
        Drugie dziecko - zabierasz je na gimnastykę dla niemowląt.
        Trzecie dziecko - zabierasz je do supermarketu i pralni chemicznej

        Opiekunka
        Pierwsze dziecko - gdy zostawiasz dziecko z opiekunką, dzwonisz do domu, co najmniej 5 razy w ciągu dnia.
        Drugie dziecko - wracasz się od drzwi, bo zapomniałaś zostawić opiekunce numer, pod którym będziesz osiągalna.
        Trzecie dziecko - prosisz opiekunkę by zawiadomiła cię tylko, jeżeli zaistnieje konieczność

        Oczywiście , że drugie i następne dzieci kosztują. Ale część akcesoriów się już ma. I można ten etap pominąć. Z wiekiem jest jednak gorzej. O ile młodsze dziecko często nie zwraca uwagi, że ma rzeczy po rodzeństwie o tyle dzieci starsze często się buntują. Mają inny styl, inny wzrost i potrzeby. Zaczynają się dodatkowe zajęcia, których nie można przejąć bo bracie big_grin
    • kanna Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:46
      MOŻE kosztować niewiele, jeśli: masz nieduża różnicę, ta samą płeć, dzieci urodzone w podobnym czasie i sama się zajmujesz.
      Wydatki wtedy są większe praktycznie tylko na jedzenie.

      Kiedy jednak dziecko idzie do przedszkola (lub opiekunki) wydatki znacząco wzrastają.

      Natomiast DWA nastolatki kosztują pewnie dwa razy tyle, co jeden. Lub nawet więcej wink
    • lauren6 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:49
      Jak Bozia dała na pierwsze dziecko da i na drugie.
      Przy takim nastawieniu rzeczywiście nie kosztuje big_grin
      • hippo55 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 10:56
        nie kosztuje w większości przypadków robi się je za darmo wink
        • chipsi Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 11:01
          No tak, to wie nawet moja 6-latka smile Mówię jej, że nie stać nas teraz na siostrzyczkę (bo chciała) na co ona "mamoooo przecież dzieci się nie kupuje!".
          • zuzanna56 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 11:51
            chipsi napisała:

            > No tak, to wie nawet moja 6-latka smile Mówię jej, że nie stać nas teraz na siostr
            > zyczkę (bo chciała) na co ona "mamoooo przecież dzieci się nie kupuje!".


            Chipsi, nie mów jej tak sad

            zieci kosztują, pewnie, że tak, ale fajnie jest miec dwoje smile
            • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 12:07
              Fajnie jest też mieć 8.Co nie znaczy,że tylko pierwsze kosztuje.
            • chipsi Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 12:10
              To był jeden z argumentów. No i jak wytłumaczyć dziecku że mamusia po prostu nie chce/nie może itd. Fajnie mieć kilkoro dzieci o ile ma się taką potrzebę i możliwości - i tu wracamy do finansów - gdybym zrezygnowała z pracy nie utrzymalibyśmy nawet siebie bez żadnego dziecka. No ale to temat na dłuższą dyskusję smile
    • dziennik-niecodziennik Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 11:20
      mnie ogólnie rozbraja ze koszty posiadania drugiego dziecka są uwzględniane tylko w okresie tegoż dziecka dzieciństwa. wiadomo ze maluszek bedzie mial po starszym dziecku wiele rzeczy, a i nakarmic nie bedzie problemem. tylko ze maluszek rosnie i wkoncu trzeba bedzie dwoje nastolatków ubrac i nakarmic i poszłac do szkół stopnia różnego - i tu sie zaczyna robic gorzej i drożej.
      ale mam wrazenie ze o tym juz malo kto mysli...
    • ga-ti Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 11:20
      Dla drugiego dziecka miałam wózek, fotelik, bujak, przewijak, łóżeczko, wanienkę, krzesełko, zabawki i całą masę akcesoriów oraz doświadczenie, co kupić, a czego nie kupować, co się przyda a bez czego można się obejść oraz co jest zupełnie zbędnym wydatkiem. Miałam ubranka, ale w zasadzie tylko na początku, bo płcie inne i inna pora urodzenia, więc rozmiary się nie pokrywały. Ale też już znajomi mieli dzieci, więc trochę ciuszków dostawałam. Teraz wiadomo, że kosztuje i kosztować będzie jeszcze długo.
      Jednak dla trzeciego dziecka (jeśli będzie) będę musiała wszystko kupić. Jakoś moja dwójka dobiła wszelkie sprzęty. Ale też to będzie ciekawe, bo wybór większy, inny, a i finansowo lepiej. smile
    • zurekgirl Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 11:30
      Wydaje mi sie ze drugie dziecko w okresie Niemowlecym kosztuje nieco mniej, bo nie kusza juz glupawe zabawki"edukacyjne" i inne sterylizatory czy podgrzewacze. Oszczednosci koncza sie, gdy dziecko zaczyna siadac, bo fajnie zabrac tkie na kulki, na wakacje, na jakies zajecia muzyczne, a wtedy kosztuje tyle co pierwsze. Ja decyzje o drugim dziecku podjelam po analizie finansowej.
    • triss_merigold6 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 11:33
      Yyyy z czystej głupoty i braku wyobraźni?
      Mniej kosztuje pewnie tylko wyprawka o ile ktoś zatrzymał część rzeczy po starszym dziecku.
      • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 18:57
        CytatMniej kosztuje pewnie tylko wyprawka o ile ktoś zatrzymał część rzeczy po starsym dziecku.

        Co przy dużej różnicy wieku nie jest oczywiste - dla najmłodszej praktycznie wszystko musiałam kupić od zera. I to jednak kosztuje, nawet używane.
    • amy.28 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 11:34
      kosztuje jak jest starsze. Mnie drugi synek nie kosztował niemal nic, becikowe starczy na rok jego egzystencji (pieluchy, płatne szczepionki)

      w zasadzie wydatki zaczną się jak pójdzie do przedszkola ale to też nie jest nie wiadomo jaki koszt, bo to kwestia kilku stów które automatycznie "odpadną" bo starszy pójdzie do szkoły.

      Natomiast w perspektywie czasu jeśli obojga rodziców pracuje w firmach gdzie mają powiedzmy stabilną sytuację - to siłą rzeczy przez lata są podwyżki czy awanse i status materialny się polepsza. W chwili gdy dowiedziałam się o ciąży nie było nas stać na nic, a już na dziecko to w ogóle, to było wręcz przerażające za co my się utrzymamy. Zanim urodziłam mąż zmienił pracę i mogliśmy ze spokojem czekać na malucha. Jak syn miał pół roku założyłam firmę i już w ogóle było finansowo ok. Dlatego to dziecko zmusiło nas do podjęcia pewnych kroków i dobrze - bo gdyby nie ono to pewnie tkwilibyśmy w tym samym punkcie a decyzję o potomstwie odkładali w nieskończoność.

      Finanse są ważne ale uzależnianie od nich decyzji o dziecku jest bez sensu( w sensie o kolejnym).
      Najwięcej dziecko (kolejne) kosztuje bowiem nie na etapie przedszkola nawet tylko gimnazjum, liceum. Komórka (rachunki), wyjścia, kino, pub, wycieczki, angielski, korki, że o płątnych liceach itd czy dodatkowych zajęciach (taniec, aerobik) to już nie wspomnę.
      No i o ciuchach, kosmetykach, fryzjerach, dentyście, lekarzu, szkłach kontaktowych, podręcznikach, gazetach ITD.
      Powiedzmy że z 1000zł miesięcznie da się wydać. Lekko.

      I teraz jeśli 25 latka mówi że nie stać jej na dziecko to ma na myśli że teraz jej nie stać. Ale za 15 lat nie wie czy ją będzie stać czy nie. I co, ma czekać aż będzie mieć 40 i powie - ok, teraz mogę mieć dziecko? Fajnie. w wieku 40 lat może mieć super sytuację finansową. Ale jak będzie mieć 55 a jej dziecko wtedy wejdzie w fazę wielkich potrzeb materialnych to mogą ją z pracy wywalić i nowej nie znajdzie bo już będzie stara. I wtedy jej nie będzie stać na dziecko które żyje i ma 15 lat.

      Dlatego to jest zawsze ryzyko, bo sytuacja może się diametralnie zmienić na każdym etapie życia. Więc jedyne co warto analizować to nie co jest teraz finansowo - tylko co będzie potem, za lat 15 na przykład. Bo jeśli powiedzmy ONA jest pielęgniarką w państwowej służbie zdrowia, a ON nauczycielem biologii w liceum - i oboje zamierzają pracy nie zmieniać a ich perspektywy spoczywają w tych miejsach tylko plus mają hipoteke na 30 lat - to można łatwo wnioskować że za 10 lat ich sytuacja finansowa będzie podobna i a zmiana pracy wymaga przekwalifikowania i jest mało realna, bo mają zawody i miejsca pracy że jak się człowiek zaczepi to już tak tkwi do emerytury.
      Wyedy warto to analizować.

      Ale jeśli mamy powiedzmy małżeństwo gdzie chłop jest inżynierem w jakiejś wąskiej dziedzinie, a ona studiuje kolejne kierunki i pracuje w jakiejś firmie gdzie po latach ludzie awansują i dochodzą do wysokich stanowisk - to za 15 lat prawdopodobnie ich sytuacja będzie bardzo dobra. BO powiedzmy oboje są na rynku pracy cenieni i poszukiwani i łątwo im będzie nawet inną pracę znaleźć. I wtedy można sobie troje robić i się nie martwić.

      • naturella Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 12:00
        Tylko zawsze może się zdarzyć, że mąż wpadnie pod samochód. Dlatego należy mieć dzieci w sytuacji, kiedy samemu, z jednej pensji jest się je w stanie utrzymać.

        Nigdy nie rozumiałam tego, że drugie dziecko mniej kosztuje, albo wcale.
        Wyprawka - poplamione od ulewania i sprane ciuszki trzeba wymienić na inne. Wózek - jeśli jest mała różnica wieku, to i tak potrzebny jest inny (podwójny), czasem inna pora roku, inny rodzaj wózka potrzebny. Jeśli duża różnica wieku - wózek po 5 latach w piwnicy nie wygląda i nie pachnie najlepiejuncertain To samo z łóżeczkiem, fotelikiem samochodowym - lepiej chyba byłoby dostać od znajomych po ich dziecku, które przed chwilą wyrosło, niż trzymać w piwnicy czy na strychuuncertain

        Szczepionki, pieluchy, chusteczki do pupy, kosmetyki, później słoiczki - kosztują tyle samo, co przy pierwszym dziecku. I dla mnie to był niemały koszt, bo nie trzymałam godzinami dziecka w ciężkiej pieluszce, smarowałam tyłem Linomagiem za każdym razem i zużywałam masę chusteczek. Pewnie, można bez - ale to i przy pierwszym dziecku też?

        Opieka nad dzieckiem - niania dla dwójki kosztuje znacznie więcej, niż dla jednego. Przedszkole też nie chce być za darmosmile

        A później - buty dla dziecka, kurtki, kombinezony, zajęcia dodatkowe, logopeda, ortopeda, ortodonta... Wakacje, wyjazdy itp.

        Dla mnie to ewidentnie koszt razy dwa. Zwłaszcza, że nie godzę się na sytuację, że młodsze dziecko ma być pokrzywdzone, i nosić stare buty, zmechacone bluzy itp.
        • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 19:03
          Najwiekszy moj wydatek na malego to karuzelka za 2 stówy.
          Ciuszki odkupuje od kolezanki po jej synu- wszystko firmowe,drogie,w super stanie-płace jej symbolicznie, ze 200 zł na 2 wielkie torby.Zadne sprane czy zmechacone.Wózek głeboki dostalam za free od innej kolezanki.Kosmetyki kupilam raz i konca nie widac.Pieluchy to zaden wiekszy wydatek, zuzywa w rozsadnych ilosciach.Chusteczki do pupy sa tanie, a i tak wolalam przez jakis czas wacik i ciepła wode, bo te mokre chusteczki po wyjeciu sa zimne,a przykladane wprost na ciepła pupe powoduja nieprzyjemne doznania dla malucha.
    • tosterowa Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 12:24
      To chyba taki sam mit jak ten, że małe dziecko nie kosztuje - dopiero jak pójdzie do szkoły/gimnazjum. Wg mnie dziecko zawsze kosztuje tyle samo i dużo.

      Poza tym, nie zawsze ma się wyprawkę po pierwszym dziecku, np. ja się skutecznie pozbywam niemal wszystkiego, z czego syn już nie korzysta, więc przy kolejnym dziecku i tak musiałabym wszystko kupować. Już nie mówiąc np. o zamianie mieszkania na większe.

      Inna sprawa, że moim zdaniem nie ma co histeryzować, ludzie jakoś robią te dzieci mając chwiejną sytuację finansową, brak warunków i tym dzieciom pod względem finansowym raczej niczego nie brakuje. Mam zresztą taką prywatną obserwację, że to właśnie rodzice jedynaków przywiązują nadmierną wagę do kosztów zw.z utrzymaniem i wychowaniem dziecka.
    • nowi-jka Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 12:24
      kosztuje ale nie x2 tylko powiedzmy x1,5
      • mw144 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 14:22
        Czy to znaczy. że jak syn dostanie Prawo Jazdy to kupię 1 samochód, a córce tylko 3/4 samochodu? wink
        • nowi-jka Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 11:10
          niemówimy o samochodach tylko o zyciu w ogóle
          jak jedziesz na basen z dziecmi to wstep kosztuje x2 ale już paliwo dla tego drugiego nie kosztuje nic albo na oboje 1/2
          gdy dziecko siedzi i rysuje i pali sie lampka w jego pokoju to gdy usiadzie tam drugie dziecko to prądu nei zuzyje wiecej choc kredek i papieru tak
          gdy odkurzasz to czy po 4 osobach czy po 1 zuzywasz tyle samo prądu
          jesli kupisz głowke sałaty to mozesz zrobic sałatke i pól wyrzucic bo w 2 lub 3 osoby nie dasz rady calości zjesc a mozesz wyzywic kolejne dziecko
          gdy duza puszka kukurydzy za 3,50 jest za duzo na 3 osoby kupuje mała za 3,20 zeby nie wyrzucac ale za 30gr. wiecej mam kukurydzy dwa razy tyle wiec spokojnie dla 4 osób
          itd
          itd
          naprade ci to tak łopatologicznie trzeba tłumaczyć?
          • zuzanna56 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 12:38

            nowi-jka napisała:

            > niemówimy o samochodach tylko o zyciu w ogóle
            > jak jedziesz na basen z dziecmi to wstep kosztuje x2 ale już paliwo dla tego dr
            > ugiego nie kosztuje nic albo na oboje 1/2
            > gdy dziecko siedzi i rysuje i pali sie lampka w jego pokoju to gdy usiadzie tam
            > drugie dziecko to prądu nei zuzyje wiecej choc kredek i papieru tak
            > gdy odkurzasz to czy po 4 osobach czy po 1 zuzywasz tyle samo prądu
            > jesli kupisz głowke sałaty to mozesz zrobic sałatke i pól wyrzucic bo w 2 lub 3
            > osoby nie dasz rady calości zjesc a mozesz wyzywic kolejne dziecko
            > gdy duza puszka kukurydzy za 3,50 jest za duzo na 3 osoby kupuje mała za 3,20 z
            > eby nie wyrzucac ale za 30gr. wiecej mam kukurydzy dwa razy tyle wiec spokojnie
            > dla 4 osób



            Do pewnego stopnia to wszystko racja. Tylko że to kwestia wieku. W wielu 12-15 lat dzieci nie jeżdżą razem z mamą na basen, siedzą w osobnych pokojach, niektórzy chłopcy jedzą dwa razy więcej niż ja itd, itp. Mówię to jako matka nastolatków. Uważam że fajnie jest mieć dwoje dzieci, a nawet więcej. Ale każde dziecko kosztuje.
            • nowi-jka Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 12:47
              zuzanna56 napisała:


              > Do pewnego stopnia to wszystko racja. Tylko że to kwestia wieku. W wielu 12-15
              > lat dzieci nie jeżdżą razem z mamą na basen, siedzą w osobnych pokojach, niektó
              > rzy chłopcy jedzą dwa razy więcej niż ja itd, itp. Mówię to jako matka nastolat
              > ków. Uważam że fajnie jest mieć dwoje dzieci, a nawet więcej. Ale każde dziecko
              > kosztuje.


              1. czemu nie moga jezdzic razem z mama na basen?
              2. pod warunkiem ze maja drugi pokój
              big_grinbig_grinbig_grin
              • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 12:55
                Masz racje.Osoby z frakcji 2dziecko nie kosztuje zwykle nie maja tylu pokoismile
              • zuzanna56 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 13:09
                Pewnie że mogą smile Widzę z doświadczenia, że 16 letni syn i 12 letnia córka (którzy mają akurat basen w swoich szkołach) raczej woleliby iść na basen, łyżwy czy do kina ze znajomymi niż z mamą (córka może jeszcze nie, ale syn na pewno).

                Tak, moje nastolatki mają osobne pokoje, ale czasem przecież nawet jak nie mają, to jeden może palić światło w kuchni, drugi w dużym pokoju. Nastoletnie rodzeństwo osobno zwykle odrabia lekcje, czyta, siedzi w osobnych pokojach.

                Powtórzę: w wieku nastoletnim wiele się zmienia.
          • morekac Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 12:42
            gdy odkurzasz to czy po 4 osobach czy po 1 zuzywasz tyle samo prądu

            Ale po jednej sprząta się rzadziej...
            • nowi-jka Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 12:45
              przy kilkorgu dzieci tez odkurza sie rzadziej bo ci czas nei pozwala błahahaha za to rosnie tolerancja na bałagan
    • koza_w_rajtuzach Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 12:55
      Kosztuje, kosztuje.
      Ja pooddawałam po córce ubrania, sprzęty itd., niektóre sprzedałam, więc praktycznie wszystko musiałam kupić od początku. Dziecko i tak okazało się być innej płci, więc nawet jak już później mogłam zostawiać dla syna ubrania, to i tak nie miałam za bardzo co, bo jednak odzież chłopięca i dziewczęca różni się, raczej mało jest rzeczy uniwersalnych, już nie mówiąc o tym, że fajnie jest po prostu kupić dla dziecka coś, co jest tylko dla niego. Ale przecież nie tylko ubrania kosztują, bo i zabawki chcą mieć osobne, buty niemal w każdym miesiącu trzeba któremuś kupić, a to kurtka, to czapka. Córka w tym miesiącu dostała 4 lalki (w wieku 7 lat poprosiła o pierwszą lalkę, wcześniej jej nie interesowały), więc synowi też będę musiała coś kupić, bo dzieci takie sytuacje odbierają jako niesprawiedliwość. Wyjścia na jakieś kulki to już nie wydatek 15 zł, tylko 30 zł + jakieś jedzenie i picie razy 2 i tak ze wszystkim.
      W dodatku jedzą inne rzeczy. To co córka lubi, to syn tego nie ruszy, a co syn lubi, to córka nie ruszy, więc gotuję im osobno.
      Do tego koszta żłobka, przedszkola - za każde dziecko płaci osobno.
      Jedynie na książkach oszczędziłam. Córce kupowałam ich bardzo dużo, więc synowi już ich niewiele kupiłam. Nadal kupuję książki pod córkę, a syn do nich dorasta - chyba z 6 książek mu tylko kupiłam w ciągu całego życia, przynajmniej tak wynika wg moich obliczeń.
      Jak jest duża różnica wieku, to raczej nie trzeba kupować rowerek dla każdego, tylko młodsze dziecko naturalnie dziedziczy po starszym, choć mnie to nie dotyczy, bo moje dzieci są wyjątkowe i rowerków nie cierpią, nie usiądą i w ogóle nie ma możliwości, aby z nich korzystały wink).
    • simonkapl Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 13:14
      Kosztuje.
      Ja mam dwoch chlopcow i dziewczynke.Mlodszy moze czesc ciuchow nosic po starszym, tylko, ze jest duzo szczuplejszy, spodnie tak od wieku 4 lat sa totalnie zdarte na kolanach, buty zdzierane sa przez starszego tak z czestotliwoscia raz na miesiac.Corka wiadomo, wszystko musi miec kupowane.
      Jada na wycieczke szkolna, trzeba zaplacic za trojke, nie za jedno.
      Dajesz ciastko na podwieczorek, musisz dac trzy a nie jedno, jedzenie schodzi potrojnie.
      Kazde wyjscie kosztuje trzy razy wiecej.Kazda podoroz rowniez.
      Kazde kolejne dziecko to kolejne koszty.
    • wuika Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 13:17
      Głupio to pisać, ale ludzie są upośledzeni i niedorozwinięci ekonomicznie. Planowanie wydatków na miesiąc to już wyższa szkoła jazdy, a próba zbilansowania roku po prostu przerasta. Potem jest zdziwienie i oburzenie na rząd / kupców / złowrogich onych, bo przecież dopiero przed samym faktem wiadomo, że: trzeba kupić wyprawkę, święta kosztują, na wakacje nie pojedzie się za 5 zł, a koszt auta to nie tylko zakup tegoż, nie tylko paliwo, ale też ubezpieczenia, części zamienne, przeglądy, opony i inne takie. Dziecko to przecież tylko pieluchy, ubrania, zabawki i jedzenie. Zapomina się, że od czasu do czasu szczepienie, choroba, niania / żłobek / przedszkole, potem wyprawka, zrzuty na wycieczki i inne atrakcje. Kategoria rzeczy dodatkowych się rozrasta, a jak się zapytasz, ile kosztuje dziecko, to zapewne 0, bo i się opiera za darmo, i nie je prawie wcale, a że w tym miesiącu nie chorowało, to wydatki na zdrowie też wynoszą 0.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja