Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekonanie?

    • tully.makker Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 13:19
      No ja mam 3 dzieci, i rzeczywiscie uwazam, ze mlodsze dzieci kosztuja mniej. nawet jesli czasami najmlodszemu kupuje jakies sliczne nowe rzeczy, dla wlasnej glownie przyjemnosci.

      Ale oczywiscie nie jest tak, ze mlodsze dzieci nic nie kosztuja.
    • eliszka25 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 13:24
      mam dwoch synow, wiec z racji kosztow, to bardzo krzystnie wink. powiem tak, przez pierwsze kilka miesiecy mlodszy synek kosztowal nas tyle, co pieluchy, bo wszystko mialam po starszym. jednak im dziecko starsze, tym niestety oszczednosci sa mniejsze. owszem, na wielu rzeczach mozna zaoszczedzic, bo caly czas widze roznice np. w ubraniach: jak starszy powyrasta, to na nowy sezon kilka stowek idzie na ciuchy dla niego, a jak powyrasta mlodszy, to po prostu wyjmuje z szafy komplet rzeczy o rozmiar wiekszych. jednak, gdyby dzieci byly roznej plci, to oszczednosc ciuchowa bylaby co najwyzej w wieku niemowlecym, bo w sukienki bym syna nie ubierala.

      podobnie sprawa oszczednosci wyglada, jesli chodzi o inne gadzety. mlodszy ma po starszym rower, bobby cara, kask, sanki itp. jezdzimy cala rodzina na nartach i tu juz jest duza oszczednosc, bo mlodszy ma caly sprzet po starszym, ale jak podrosnie, to bedzie trzeba kupowac 4 skipasy, wiec oszczednosc sie zdecydowanie zmniejszy. jak dzieci pojda do szkoly, to juz sie w ogole malo oszczedza, bo co najwyzej na ciuchach, choc starsze duzo bardziej niszcza, wiec czesto wcale tak wiele tego nie zostaje. dochodzi za to wszystko, co trzeba kupic do szkoly, bo ksiazek i zeszytow po starszym bracie odziedziczyc sie raczej nie da big_grin

      reasumujac - na starcie mozna zaoszczedzic calkiem sporo, zwlaszcza jesli dzieci sa tej samej plci. jednak z wiekiem oszczednosci sa coraz mniejsze, a najdalej kiedy dzieci pojda do szkoly, zaczynaja kosztowac wlasciwie tyle samo.
      • heca7 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 14:09
        Nawet jeśli dzieci są tej samej płci to często rozmijają się sezonem ( jedno z lipca , drugie z grudnia) i ciuchy trzeba dokupować inne. Rosną często w innym tempie. U moich synów jest 20miesięcy różnicy. Nie ma mowy aby mieli jeden po drugim rowery. Jeszcze na początku pierwszy rower tak się dało. Bo starszy umiał na dwóch kółkach a młodszy nie. Ale teraz różnica we wzroście zrobiła się tak mała, że ten młodszy też musi mieć większy rower. Nie mogą też mieć roweru po siostrze bo ona ma "dziewczyński" wink Dobrze, że chociaż nie niszczą i można sprzedać wink
        • eliszka25 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 14:34
          u mnie jest 3 lata roznicy, obaj chlopcy z jesieni - maja urodziny w odstepie tygodnia, wiec bardzo ekonomiczny model rodziny poki co big_grin
    • upartamama Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 14:12
      Drugie dziecko kosztuje i to sporo.
      Ja mam dzieci różnych płci więc wszystkie ubranka musiałam córce kupić. Wiadomo, że po bracie uniseksy nosiła. Z racji tego, że dzieci są rok po roku musiałam wcześniej kupić spacerówkę, żeby syn miał w czym jeździć. Kupić 2 fotelik samochodowy. Łóżeczko miała po bracie ale jemu kupiłam turystyczne.
      Tak, że poniosłam praktycznie takie same koszty jak przy 1 dziecku.
      Jedyna oszczędność z drugiego dziecka była taka, że nauczyłam się karmić pirsią i rok nie musiałam kupować mm.

      Teraz płacę przedszkole x2
      zajęcia dodatkowe x2
      wyjażdy, wejścia, bilety x2 bo już się nie kwalifikują do darmowych wejść.
      Kupię coś jednemu, to drugiemu byłoby przykro, ale nauczyłam się, że np przybory plastyczne mają wspólne i nie ma dyskusji.

      Wszystko trzeba płacić x2 a jak wspólne wyjazdy to x4. Niestety jest to duże obciążenie ale takie życie. Cieszę się, że mam to drugie dziecko.
    • edelstein Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 14:12

      Wg mnie kosztuje tyle samo.Gdybym byla teraz w ciaty to ne 2dostalby wszystko nowe,jak i ne jeden.
    • kerri31 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 14:21
      Kosztuje tak samo jak pierwsze ,też je trzeba ubrać ,wyżywić i posłać do przedszkola, szkoły, zapewnić opiekę,spełnić zachcianki, posłać na wczasy .Wydatki na starcie typu ubranka od 56-98 czy wózek to kropla w morzu potrzeb.
      Jeden ksiądz kiedyś powiadał, że trzeba się decydować na liczne potomstwo, to przecież tylko dolanie więcej wody do garnka zupy...NO jeżeli on tak pojmuje żywienie dzieci to szczerze współczuję braku wiedzy o życiu. Pewnie sam wpieprza gnaty i golonki .
      • eliszka25 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 14:37
        sam nie jest ojcem rodziny, wiec tak naprawde nie ma zielonego pojecia, jak to wyglada.
    • agnieszka77_11 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 14:31
      Każde dziecko kosztuje, niezależnie czy jest tej samej płci czy innej. Na początku wydatki nie są może takie wysokie, ciuchy jedno może nosić po drugim, można pożyczyć czy kupić w lumpeksie (chociaż każde dziecko powinny mieć nowe buty). To samo wózek, łóżeczko czy fotelik samochodowy. Ale kosztują pieluchy, mleko, szczepionki, różne lekarstwa i kosmetyki oraz ma się więcej prania.
      Później wydatki są większe - 2xprzedszkole, 2xszkoła, 2xróżne dodatkowe zajęcia, 2xwakacje, 2xróżne zachcianki. A jak jest chłopiec i dziewczynka to dochodzi kwestia zabawek i ubrań. No i każdorazowo kwestia jedzenia czy leków.
      A gdy dzieci są już nastoletnie to każde z dzieci kosztuje baaardzo dużo. Wszystko dokładnie x2.

      Becikowe na niewiele też starczy, biorąc pod uwagę, że przy dzisiejszych cieciach wiele osób już go nie dostaje.
    • podkocem Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 15:47
      Na konto pierwszego dziecka odkładam co miesiąc część pensji. To samo powinnam robic dla drugiego, ale przeciez pensja nie mnozy sie magicznie po urodzeniu drugiego. Mam teraz zabrac pierwszemu by wyrownac? Czy po prostu podzielic odlozona kase na pol i od tej pory dalej odkladac obojgu ale mniej?
    • to_ja_tola Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 16:17
      koleżanka ma troche racji.Począwszy od ubranek,łóżeczka i całej masy potrzebnej dla dziecka miałam po starszym.Co do reszty?rower biegowy mam po starszym,zwykły tak samo.Hulajnogę też.Więc na razie nie jest x2.
      Oczywiście później będzie trochę gorzej,bo przedszkole/szkoła itp.
      Ale...na razie .Nie jest źle.
      • podkocem Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 18:23
        No właśnie....
        Na razie. Dlaczego ludzie wybiegają w przyszłość najdalej do 2-3 lat a potem "jakos to będzie"? Małe dziecko, nawet jeśli jest to pierwsze dziecko może mało kosztować. Ubranka po kuzynkach, zabawki od znajomych, pieluchy z biedronki, mleko z piersi, potem marchewka i kurczak drogie nie są. Można obyć się bez przewijaka i większości gadżetów. Zabawa finansowa zaczyna się duuużo później.
    • shellerka Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 17:01
      oczywiście, że kosztuje! zwłaszcza, jak jest przerwa powyżej 3 lat i do tego rodzi się płeć przeciwna. sorry, ale może i ubranka, w których "chodzi" niemowlę jakoś tam wyglądają, choć nie w moim przypadku, bo nie rozdzielałam ubranek na domowe i na wyjście, w związku z czym na części tych powyżej 6m-cy miałam przeurocze plamy z przecierków marchewkowych i szpinakowychwink.

      potem dokładnie tak jak piszesz - podwójne opłaty za przedszkole, choć to drugie ma często jakieś tam minimalne, bo minimalne, ale zniżki.

      podwójne koszty leczenia, bo najczęściej chorują podwójnie.

      poza tym od nowa szopka z płatnymi szczepionkami, mleko modyfikowane, dziecko fakt je mało, ale je. i jest to koszt.

      no i z wyposażenia po starszym ostało mi się ino łóżeczko, fotelik do auta i ten do jedzenia. wózek i całą resztę kupować musieliśmy od nowa. do tego trzeba się liczyć np. z podwójnym kosztem fotelików do auta, jak wyrastają w różnym czasie i nie nie da rady podmienić i dać młodszemu ten po starszym i tylko starszemu kupić nowy.
      • mruwa9 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 17:52
        kolejne dziecko nie oznacza podwojenia kosztow ani pracy. Jest tylko troche wiecej pracy i troche wiecej kosztow, ale nie dwa razy. Dla kolejnego dziecka, zwlaszcza przy niewielkiej roznicy wieku, trzeba kupic pieluchy, troche ciuchow, czesto dla fanaberii, a nie z bezwzglednej potrzeby, jakies kosmetyki.
        Gdy dziecko dociera do wieku przedszkolnego i szkolnego, oboje rodzice juz od dawna moga pracowac, wiec i dochody rodziny wzrastaja. No i nic tak nie mobilizuje rodzicow do staran o podniesienie dochodow rodiizny, jak dzieci na utrzymaniu.
        Mleko modyfikowane, przy karmieniu piersia, nie jest zadnym kosztem. Zero.A w pozniejszym wieku to nie problem zupe ze wspolnego garnka rozdzielic na cztery, zamiast na trzy talerze.
        W pozniejszym wieku kupno co sezon nowych butow dla kazdego dziecka to jest jakis wydatek, ale szczesliwie nie odczuwamy dyskomfortu ekonomicznego, mimo trojki dzieci. Ba, czwarte tez nie byloby problemem. Przynajmniej nie finansowo.
    • kamelia04.08.2007 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 18:33
      a w tej zgniłej łełropie, to sie jeszcze pieniadze dostaje przy drugim
    • barbibarbi Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 19:42
      Bzdura!
      Drugie dziecko tak samo kosztuje jak pierwsze, może groszowe sprawy można przyoszczędzić w kwestii ubrań, ale co wtedy jak jest dziewczynka i chłopiec? Jedzenie kosztuje dla drugiego dziecka tak samo, bilety do kina kosztują tak samo, książki, skladki, wycieczki, przedszkole, zajęcia dodatkowe, korepetycje, zabawki, buty, leki ........no prawie wszystko trzeba płacić podwójnie. Jedyna oszczędność to ewentualnie ubrania i to nie zawsze, przejazdy (jeśli są do jednej szkoły jednym samochodem) - więcej mi do głowy nie przychodzi.

      Trochę nie na temat, ale przypomniało mi się jak koleżanka opowiadała mi, że drugi kot w domu jej prawie nie kosztuje. Bo ten pierwszy ma delikatny żołądek i..................... to co zwymiotuje to ten drugi zjada! Sorki, tak mi się skojarzyło big_grin
      • ewma Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 19:54
        Rozwala mnie gadka,że kupienie butów każdemu w sezonie aż tyle nie kosztuje.
        Ja swojej "skarbonce" w tym miesiącu kupiłam już:
        -tenisówki do szkoły,bo po 2 miesiącach "stare" poszły w .....
        -tenisówki wysokie,takie na wiosne już
        -balerinki
        Nic wyszukanego,ale 260 zł wydane.
        Teraz dojdzie - dres,kolorowe "dżiny",bluza z numerem i kapturem,kurtka wiosenna.
        Jesli policzyłabym to razy 2,3 czy 4 dzieci,to wypłaty nie mam smile

        Osoby,które piszą,że dziecko numer 2 czy 3,niewiele więcej kosztuje,to pewnie te,które uważają,"po co nowe ciuchy,gdy i tak zniszczą".
        • ewma Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 20:01
          Wczoraj gadałam na temat wydatków z przyjaciółką,która stwierdziła,że dostanie zawału finansowego smile
          Ma syna w gimnazjum i córkę 12 lat.
          Syn,klasa sportowa,obóz 680 zł,teatr z polonistką 55 zł,kasa na prezenty dla 2 kumpli ~ 100 zł,
          nowe buty na trening 150 zł,ciuchy wiosenne ~ 450 zł.
          Córka,ciuchy wiosenne ~ 450,wypad klasowy do aqua 40 zł,zielona szkoła 400 zł
          A gdzie bilety miesięczne,kieszonkowe,przekąski,itd.
          CÓŻ jej miałam powiedzieć ? smile
          Po tej rozmowie wypiłyśmy 2 wina.
        • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 20:12
          Cytat
          Ja swojej "skarbonce" w tym miesiącu kupiłam już:
          -tenisówki do szkoły,bo po 2 miesiącach "stare" poszły w .....
          -tenisówki wysokie,takie na wiosne już
          -balerinki
          Nic wyszukanego,ale 260 zł wydane.
          (...)
          Jesli policzyłabym to razy 2,3 czy 4 dzieci,to wypłaty nie mam smile


          Prosta kalkulacja - mając 2,3,4 dzieci i taką samą wypłatę, nie kupuję tenisówek po stówce, tylko po 30.
          • ewma Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 20:49
            mama_kotula napisała:

            > Prosta kalkulacja - mając 2,3,4 dzieci i taką samą wypłatę, nie kupuję tenisówe
            > k po stówce, tylko po 30.

            A gdzie się kupuje tenisówki za 30 zł? Bo przeleciałam Deichmany,CCC i podobne,ale za 30 nie znalazłam.

            • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 21:02
              ewma napisała:
              > A gdzie się kupuje tenisówki za 30 zł? Bo przeleciałam Deichmany,CCC i podobne,
              > ale za 30 nie znalazłam.

              Ja kupowałam w ccc. I sklepach z butami (nie sieciówkach). Tenisówki pt. buty na zmianę do szkoły, bo syn niszczy parę na miesiąc (uprzedzając komentarze - identycznie podarł buty markowe za stówę, jak drze te po 30, więc nie jest to kwestia jakości). Sportowe na wf czy na trening to insza inszość.
              Ale ja nie o tym, bo to tylko przykład - chodziło mi o to, że tyle się na dzieci wydaje, ile się ma i nie ma co pomnażać aktualnych wydatków na 1 dziecko, bo to jest inna kalkulacja, pensja nie jest z gumy i przy większej liczbie dzieci szuka się oszczędności i tnie się tam, gdzie się da smile.

              Przy czym, to jest nieco inny temat, bo wchodzimy w temat ograniczonej ilości pieniędzy, ograniczonej coraz bardziej - wtedy człowiekowi nieco zmienia sie optyka, i zamiast mnożyć razy 2 wydatków dotyczczasowych człowiek pozyskuje wiedzę, gdzie są te tenisówki po 30zł, jak ugotować obiad, który łatwo pomnożyć, jak uszyć spodnie dresowe dla przedszkolaka oraz że pieluchy wielorazowe nie musza kosztować po 6 dych za sztukę (a takie mi też polecano), tylko można uszyć za niecałą dychę. Człowiek nagle pozyskuje wiedzę, kiedy wejścia do muzeum są darmowe, zaczyna szukać zniżek rodzinnych i tak dalej smile
              • undoo Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 02:53
                Kurka, znow sie zgadzamy big_grin Czlowiek sie uczy. Roznych rzeczy. Jak przerabiac ubrania z chlopiecych na dziewczece na przyklad w ramach nowego hobby i jak strzyc dzieci, a takze gdzie, co i kiedy taniej nabyc. Do tego dochodzi organizowanie sie ze znajomymi - odsprzedaz uzywanych sprzetow (lepiej wiedziec, z jakiej rodziny pochodzi fotelik samochodowy) i wymiana ubran (wymiana chlopiecych na dziewczece i na odwrot).

                Potrzeba matka wynalazku smile
              • ewma Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 07:48
                Ale nie wszystkie dzieci chcą chodzić tylko w butach z targu.
                Dzieci opisanej tu znajomej,też nie mają wszystkich ciuchów z najnowszej kolekcji,ale to normalne,że jeśli cała klasa nosi " lakierowane tenisówki do kostki",to jej córka też by takie chciała ,a nie klejone trampy z targu smile
                Z synem ,to samo:gdy większa część drużyny ma firmowe dresy,to on jeden nie chce chodzić w dresie z tesco smile
                Rozumiem,że gdy nie ma kasy,to nie ma wyboru,ale gdy ludzie piszą,że kolejne dzieci nie kosztują,to chyba tacy,którzy ubierają je w ciuchy ze spadku,łyżwy czy rolki po 3 kuzynie,kurtka już ciasna ,ale jeszcze pół roku może pochodzić,itd.
                • ewma Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 07:59
                  Przpomniałam sobie taką znajomą,która zawsze twierdziła,że nic z ciuchów dla swojej 2 dzieci nie kupuje,bo nie ma potrzeby i zawsze,gdy nas widziała na zakupach z dziećmi,to krzyczała,że wywalamy kase,bo w tamtym szmatlandzie można 100 razy taniej.
                  Tak było,dopóki nie zobaczyłyśmy ubrań tych dzieci !!!!
                  Masakra! Spodnie i rękawy wiecznie przykrótkawe,syn nosił gacie z różowymi serduszkami na kieszeniach-no bo po siostrze.
                  Kurtka zimowa w kolorze zółto-różowym,itd. Obojętne dla chłopaka to było, dopóki kumple nie zaczęli rechotać,że w babskich ciuchach chodzi.

                  Zawsze mnie to zastanawiało w imię czego ta kobieta skazywała swoje dzieci na wyśmiewanie.
                  Co chciała wszystkim udowodnić,swoja zaradnośc,że nie wydała złotówki na ubrania???
                  • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 11:31
                    Cytat
                    Przpomniałam sobie taką znajomą,która zawsze twierdziła,że nic z ciuchów dla s
                    > wojej 2 dzieci nie kupuje,bo nie ma potrzeby i zawsze,gdy nas widziała na zakup
                    > ach z dziećmi,to krzyczała,że wywalamy kase,bo w tamtym szmatlandzie można 100
                    > razy taniej.
                    > Tak było,dopóki nie zobaczyłyśmy ubrań tych dzieci !!!!


                    Mam sporo znajomych, które ubierają dzieci w lumpeksach. Dodam, że bardzo fajnie ubierają, ja w lumpeksach kupować niestety nie potrafię, zapach środka dezynfekcyjnego mnie dusi, grzebać w tym nie umiem. Ale są ludzie, którzy potrafią. Mam oprócz tego znajome, które mają rewelacyjne sposoby na przerabianie dziewczęcych ubranek na chłopięce i na odwrót.

                    Naprawdę, to, że jedna twoja znajoma nie ma gustu, nie świadczy o tym, że każde dziecko ubierane w szmateksie będzie obdarte, w za małych rzeczach i tak dalej.
                    • morekac Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 19:29
                      bardzo fajnie ubierają, ja w lumpeksach kupować niestety nie potrafię, zapach środka dezynfekcyjnego mnie dusi, grzebać w tym nie umiem. Ale są ludzie, którzy potrafią. Mam oprócz tego znajome, które mają rewelacyjne sposoby na przerabianie dziewczęcych ubranek na chłopięce i na odwrót.
                      W takim razie kolejne dziecko - nawet jeśli nie jest kosztowne w sensie ubrania czy wyżywienia, kosztuje mnóstwo pracy. Bo trzeba szukać tanich rzeczy, trzeba robić tanie dania - zapewne wkładając w to sporo pracy, bo półprodukty odpadają, trzeba zając się szyciem.
                      A czas to pieniądz... I nie mówcie, ze praca w domu to nie jest praca i że nie jest nic warta.
                      • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 20:32
                        Cytat
                        W takim razie kolejne dziecko - nawet jeśli nie jest kosztowne w sensie ubrania czy wyżywienia, kosztuje mnóstwo pracy. Bo trzeba szukać tanich rzeczy, trzeba robić tanie dania - zapewne wkładając w to sporo pracy, bo półprodukty odpadają, trzeba zając się szyciem.
                        A czas to pieniądz... I nie mówcie, ze praca w domu to nie jest praca i że nie jest nic warta.


                        Ależ oczywiście, nikt temu nie zaprzecza. Kiedy ma się mniej pieniędzy w znaczeniu: gotówka, trzeba włożyć więcej pracy choćby w planowanie posiłków i zakupów (czyli nie planuję radośnie z dnia na dzień, tylko siadam w niedzielę wieczorem i planuję cały tydzień, uwzględniając promocje z biedrony, lidla i tesco). Co do szycia, to akurat inna sprawa, ale chodzenie i grzebanie po lumpeksach, przeglądanie allegro i polowanie na okazje - to jest czas, czas, bardzo dużo czasu. Więcej czasu zabiera planowanie rozrywek dla dziecka - nie wezmę dziecka na kulki, wezmę je na wycieczkę do lasu i grę terenową - to wszystko trzeba obmyślić i przygotować. I tak dalej.

                        I teraz, w przełożeniu na moją pracę - godzina grzebania na allegro jest warta ok 30 usd. I jeśli mi się w ciągu tej godziny na allegro uda zaoszczędzić na okazjach 30usd - super. Jeśli nie, to mi się to po prostu nie opłaca, bo więcej zarobię programując i potem idąc do sklepu kupić rzeczy w normalnej cenie. No ale ja mam alternatywę w tym przypadku.
                        • morekac Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 22:55
                          nikt temu nie zaprzecza.
                          Zaprzeczają ci, którzy twierdzą, że drugie dziecko nic nie kosztuje...
                • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 11:24
                  ewma napisała:
                  > Ale nie wszystkie dzieci chcą chodzić tylko w butach z targu.

                  Ale life is brutal. I w pewnym wieku dziecko już wie, że pensja nie jest gumowa i wyżej dupy się nie podskoczy. I owszem, proszę bardzo, lakierowane tenisówki do kostki albo torebka monster haj, wybieraj córka, budżet przewiduje jedną rzecz. W pewnym wieku może sobie dziecko dorobić, np. korepetycjami. Wiem, że tobie się to wydaje nieprawdopodobne, ale ludzie tak żyją. I nie klepią biedy, po prostu musza dokonywać wyborów.


                  > Z synem ,to samo:gdy większa część drużyny ma firmowe dresy,to on jeden nie chc
                  > e chodzić w dresie z tesco smile

                  Once again - mówi się trudno, szuka się alternatyw. Np. kupuje się firmową używkę na allegro jeśli jest - jeśli nie ma, kupuje się dres z tesco. Widać, że nie miałaś noża na gardle i nigdy nie musiałaś kombinować smile)

                  > Rozumiem,że gdy nie ma kasy,to nie ma wyboru,ale gdy ludzie piszą,że kolejne dz
                  > ieci nie kosztują,to chyba tacy,którzy ubierają je w ciuchy ze spadku,łyżwy czy
                  > rolki po 3 kuzynie,kurtka już ciasna ,ale jeszcze pół roku może pochodzić,itd.

                  Ja się absolutnie nie zgadzam z tym, że dziecko nie kosztuje. Niemniej czasem sytuacja zmusza do tego, że ciuchy są ze spadku, łyżwy i rolki po kuzynie a kurtka z allegro. I, jak pisałam, wyżej dupy nie podskoczysz. Można, owszem, oszczędzić na czymś, tylko problem się pojawia, kiedy oszczędzać musisz na jedzeniu bądź rachunku za wodę.
                • undoo Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 15:01
                  Nawet w przypadku jedynaka moze sie zdarzyc, ze kasy w budzecie zabraknie i co wtedy? Srednio mnie wzruszyloby podejrzewam, ze moje dzieciatko tupie nozka, bo mu buciki nie pasuja. Na takie nas stac, takie masz. I masz szanowac. Brutalne? Pewnie tak, ale zycie bywa brutalne. Podobnie brutalne jak i to, ze dzieci powinny sie w domu udzielac, bo nie sa z definicji malymi bozkami wokol ktorych kreci sie swiat.

                  Z przykroscia stwierdzam, ze rosnie nam pokolenie, ktoremu sie nalezy, tak po prostu i nie musza nic w tym celu zrobic, bo wszystko mamusia z tatusiem pod nosek podsuna.
                  • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 15:21
                    Cytat
                    Podobnie brutalne jak i to, ze dzieci powinny sie w domu udzielac, bo nie sa z definicji malymi bozkami wokol ktorych kreci sie swiat.


                    Ooo to to to to to!
                    A potem dostaję reprymendę od własnej mamusi, bo dzidziuś MUSIAŁ odkurzyć mieszkanie i jak tak można dzidziusia wykorzystywać. No i się dzidziuś oczywiście poskarżył, jak to on musi pracować ciężko w domu i, nie dość, że odkurzać, to jeszcze przynieść sobie skarpetki z suszarni i zrobić matce herbatę tongue_out
                    Dzidziuś, bagatela, lat 10.
                    Na szczęście dzidziuś już zakumał ideę dobra wspólnego pt dom, więc do przodu, ku oburzeniu dziadków i znajomych wink
                    • undoo Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 16:50
                      Dziecko, ktore obsluguje komputer, nie powinno sie przerazac obsluga pralki, wszakoz ta ma duzo mniej opcji i guzikow...
                  • nowi-jka Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 11:18
                    undoo napisała:

                    >Srednio mnie wzruszyloby podejrzewam, ze moje dzieciatko tupie nozka, bo
                    > mu buciki nie pasuja.

                    MOze tupanie nóżka srednio by mni ewzruszyło tak jak i ciebie ale jego smutna mina bo znów go koledzy wysmiali jzu tak.
                    To nei jest wazne jakie si enosi buty ale o ile łatwiej sie zyje gdy sie od rówiesników nie odstaje.
            • lola211 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 08:48
              Ja kupuję,ale nie w sieciówkach.
        • kamelia04.08.2007 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 22:04
          ewma napisała:


          > Ja swojej "skarbonce" w tym miesiącu kupiłam już:
          > -tenisówki do szkoły,bo po 2 miesiącach "stare" poszły w .....
          > -tenisówki wysokie,takie na wiosne już
          > -balerinki
          > Nic wyszukanego,ale 260 zł wydane.


          bo cie stac na tyle.
          gdybys miała dwoje czy troje dzieci, to bys szukała tańszych butów w hipermarkecie, na targu, czy w taniej sieciówce.


          gdybym miała jedno dziecko, to bym też pewnie kupowała proste baleriny za 50 czy 60€. Mam dwoje, to tak kombinuje, by tyle zapłacic za dwie pary balerin, a w ogóle, to tak wymyślam, by buty sie nie dublowały rodzajowo, czyli na zime po jednej parze kazaków dla każdej, na lato po parze sandałów, na wiosne i jesień każda ma po jednej parze butów przechodnich.

          W ogóle baleriny, to takie buty "ni pies ni wydra". Na wczesną wiosne za chłodno na nie, na lato za gorąco. Spokojnie można je zastapic tenisówkami za 10€
    • mynia_pynia Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 19:58
      Kosztuje więcej bo samochód trza zmienić na większy żeby się pomieścić całą rodziną wink + foteliki tyłem.
    • aleksandra1357 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 21:26
      Drugie dziecko kosztuje dużo mniej.
      Mi na przykład podoba się to, że wszelkie rowerki, narty i łyżwy młodszy ma po starszym, a to dość duże wydatki. Tak samo odzież zimowa.
      Drugie dziecko kosztuje, jak pójdzie do przedszkola. Zajęcia dodatkowe niby koszt razy dwa, ale na benzynę wydaje się raz smile
      Poza tym cały dzień bawią się razem, a ja mam spokój - bezcenne!
      • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 21:43
        aleksandra1357 napisała:
        > Mi na przykład podoba się to, że wszelkie rowerki, narty i łyżwy młodszy ma po
        > starszym, a to dość duże wydatki. Tak samo odzież zimowa.

        No ale to u was akurat tak wyszło i się udało. Inaczej jest, kiedy dzieci rozmijają się sezonami (jedno nosi ten rozmiar co drugie w innej porze roku), albo jak jedno bardzo eksploatuje odzież i sprzęt, albo jak młodsze szybko dorasta do starszego - oddawałam ciuchy i sprzęt sportowy typu rower, łyżwy, rolki po córce mojej siostrzenicy, do zeszłego roku, teraz noszą ten sam rozmiar mimo 3 lat różnicy wieku, a buty młodsza ma większe niż moja córka ;P

        A i u was w pewnym momencie też nie będzie tak, że rowerek młodszy dostanie po starszym, bo dorośnie do większego, a starszy jeszcze na większym będzie jeździł (ja właśnie tę opcję na moich w tym roku przerabiam, starszy ma 24'', młodsza właśnie wyrasta mi z 20'', który odziedziczyła po starszaku - nijak nie idzie, muszę kupić drugi).

        To wszystko działa ładnie, póki dzieci są w wieku przedszkolnym. Potem idzie szkoła i jest coraz trudniej o dziedziczenie wink
        • aleksandra1357 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 21:53
          mama_kotula napisała:

          > No ale to u was akurat tak wyszło i się udało. Inaczej jest, kiedy dzieci rozmi
          > jają się sezonami (jedno nosi ten rozmiar co drugie w innej porze roku)

          To chyba działa do rozmiaru 86. Potem moje dzieci noszą jedną kurtkę przez dwa sezony (powoli rosną). Mam takie kurtki, które są trochę za duże na 2-latka i trochę za małe na 5-latka, więc od biedy obaj mogą nosić jedną kurtkę.
          Mój młodszy starszego nie przerośnie na pewno, bo jest filigranowy.


          (ja właśnie tę opcję na moich w tym roku przerabiam, starszy ma 24'', młodsza
          > właśnie wyrasta mi z 20'', który odziedziczyła po starszaku - nijak nie idzie,
          > muszę kupić drugi).

          Ja bym w tej sytuacji kupiła starszakowi jakieś małe 28. Albo używkę 24, a za rok nowy 28.

          > To wszystko działa ładnie, póki dzieci są w wieku przedszkolnym. Potem idzie sz
          > koła i jest coraz trudniej o dziedziczenie wink

          E tam, ja optymistycznie zakładam, że będą dziedziczyć wszystko co najmniej do 12 roku życia. Poczekam, czy życie to zweryfikuje wink
          • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 18.03.13, 22:11
            Cytat
            Ja bym w tej sytuacji kupiła starszakowi jakieś małe 28. Albo używkę 24, a za rok nowy 28.


            Na małe 28 jest za niski, nawet przy niskiej ramie, w zeszłym roku dopiero wsiadł na 24 i jest ok.
            Niezależnie od tego, jak będę kombinować, i tak trzeba w tym roku kupić jeden rower (używany, nowy, whatever), bo tu się dziedziczenie skończyło, oba mają ten sam rozmiar roweru. Plus - te rowery posłużą przez 2-3 lata, zanim młodzież wypruje ze wzrostem w temacie dojrzewania. Za to najmłodszemu i tak rower trzeba będzie kupić pod koniec roku, biegowy, bo po córce odddawałam wszystkie rowerki siostrzenicy i zostały do cna wyeksploatowane (ale widząc, co dzieci na podwórkach z rowerami robią, to ja się nie dziwię tongue_outP).

            Inna rzecz, że nie mam nabożnego stosunku do kupowania koniecznie nowych rzeczy, używki są ok, o ile są sprawne i nie wyglądają jak wyjęte ze śmietnika (tu weryfikacja myślowa, well, krzesełko do karmienia dla młodej wyjęłam ze śmietnika, oszlifowałam, polakierowałam, dorobiłam nową tapicerkę i blat i w sumie... tongue_outPP).
    • trawaa Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 08:05
      Dziwię się temu pławieniu w samozadowoleniu, jakie to kolejne dziecko jest drogie i że osoby posiadające coś ponad jedynaka są upośledzeni ekonomicznie. To forum jest ewenementem, tak antyprokreacyjnego miejsca ze świecą szukać.
      • ewma Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 08:35
        trawaa napisała:

        > Dziwię się temu pławieniu w samozadowoleniu, jakie to kolejne dziecko jest drog
        > ie i że osoby posiadające coś ponad jedynaka są upośledzeni ekonomicznie. To fo
        > rum jest ewenementem, tak antyprokreacyjnego miejsca ze świecą szukać.

        Uważasz,że ludzie wogóle, nie powinni się zastanawiać, czy podołają finansowo czy lokalowo,przy 2 czy 3 dzieci ???
        Mają się rozmnażać ile Bozia da ???
        Jeśli ktoś pisze ,że utrzymanie 1 czy 2,3 dzieci,jest bez różnicy finansowej,to jest chyba prokreacyjnym świrem.
        • igge Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 10:10
          kosztuje
          wizyty lekarskie
          okulary, soczewki
          wakacje, obozy sportowe, sprzęt
          jedzenie. woda, ciepło, żeby ogrzać kolejny pokój, ubrania
          benzyna, karta miejska
          bilety do kina, teatru, koncert
          książki, gry
          wycieczki, urodziny, prywatne szkoły
          itp
          nawet pies jeden kosztuje mniej bo karma, akcesoria,weterynarz niż dwa, a co dopiero dziecko
          Ale zawsze można gorzej żywić dwójkę niż jedno etc szukać oszczędności
          Nie cierpię argumentu, że nie stać nas na drugie dziecko
          • chipsi Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 11:20
            > Ale zawsze można gorzej żywić dwójkę niż jedno etc szukać oszczędności
            > Nie cierpię argumentu, że nie stać nas na drugie dziecko

            Igge, tu nie ma nic do lubienia, to są często niezaprzeczalne fakty. Jeśli ktoś z jednym dzieckiem ledwo wiąże koniec z końcem i nie stać go nawet na kino czy wycieczkę, że o zajęciach dodatkowych nie wspomnę, to niema gdzie szukać oszczędności.
            Aż chce się napisać "nie cierpię ignorancji".
          • mama_kotula Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 11:35
            igge napisał:
            > Ale zawsze można gorzej żywić dwójkę niż jedno etc szukać oszczędności
            > Nie cierpię argumentu, że nie stać nas na drugie dziecko

            Można, owszem, oszczędzać. W tym miesiącu zapłacić rachunek za wodę, a w przyszłym za gaz. Może jeszcze nie odetną. A dzieciom wkręcić, że kaszanka jest taka pyszna i salceson też, a zupa na kostce rosołowej to już w ogóle, nektar i ambrozja.
            Celowo przerysowuję. Bo chodzi o to, że czasami nie stać na kolejnego domownika, bo już nie ma na czym oszczędzać, bo żyje się pod kreską, a pieniędzy starcza wyłącznie na opłaty i bardzo, bardzo skromne jedzenie. I oczywiście, można to bardzo skromne jedzenie jeszcze uskromnić, ale właściwie w imię czego.
      • chipsi Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 11:08
        Czytaj proszę ze zrozumieniem. Nikt nie pisze ze rodzic kilkorga dzieci jest upośledzony ekonomicznie, upośledzeni są ci, którzy nie liczą się z dodatkowymi wydatkami na dzieci, czy to jedno czy pięcioro. Świece to by były potrzebne mi do oświetlenia domu, bo gdybym teraz dorobiła się kolejnego potomka, nie stać by mnie było na prąd. To nie te czasy że "jakoś to będzie" i w razie czego pójdę do lasu po grzyby i chrust. Mając możliwość regulacji poczęć i nie korzystając z niej mimo złych warunków bytowych trzeba być upośledzonym.
        • ewma Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 14:29
          Boże,gdy czytam hasła typu: " To trudno,mając więcej dzieci,musisz zacisnąc pasa,nie kupowac nowych ubrań i tak gotowac zupy aby starczyło na więcej żołądków" ,to mnie szlag trafia.
          Jednocześnie takie osoby piszą,że kolejne dzieci kosztuja niewiele,albo prawie nic.
          No w tych przypadkach, nie dziwi mnie to zupełnie.
      • ciezka_cholera Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 14:31
        Teza byla: "drugie (kolejne) dziecko nic nie kosztuje", poniewaz jest bardzo latwa do podwazenie, totez i wiekszosc osob piszacych ja podwazylo. Jakbys czytala uwaznie, to bys zauwazyla, ze czesto byly to matki wiecej niz jednego dziecka. Ja matka trojki spodziewajaca sie czwartego tez uwazam, ze jest ona nieprawdziwa. Nijak z tego nie wynika, ze rodzice nie-jedynakow sa nieodpowiedzialni albo uposledzeni ekonomicznie, poniewaz piszemy tylko o stronie kosztow, pomijajac strone dochodow, ktore przeciez moga sie sporo roznic w roznych gospodarstwach domowych. Niejedna rodzine bardziej stac na szescioro dzieci niz inna biedniejsza na jedynaka, ale to kwestia wyzszych dochodow tej pierwszej, a nie braku kosztow zwiazanych z liczniejszym potomstwem. I tyle.
    • ala1262 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 21:03
      to chyba skrot myslowy- tzn. drugi noworodek nie kosztuje, nobo: wyprawka po pierwszym, mleko z piersi.
      • morekac Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 22:54
        Noworodkiem jest się nader krótko... Niemowlakiem także. A mowlaki generują koszty - nazbiera się ich przez kilkanaście lat.
    • podkocem Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 19.03.13, 22:10
      Oczekuję drugiego dziecka i właśnie sobie uświadomiłam ile wyniosą mnie np wizyty u rodziny. Już przy jednym dziecku jest to niezły wydatek jesli chcemy lecieć we trójkę conajmniej dwa razy w roku do Polski i dwa razy do Hiszpanii, a co kiedy będzie nas czworo? Do tego się dowiedziałam, że po 2 r.z przewóz fotelików samochodowych jest płatny. Wynika z tego, że bedę potrzebowała 6 fotelików! 2 u dziadków w Hiszpanii, dwa w Polsce i dwa w Londynie. Na razie mamy dwa, cztery do dokupienia. Obawiam się, że drugie dziecko na emigracji to będzie finansowa jazda bez trzymanki!
    • anika772 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 19:13
      Nie podzielam tego przekonania.
      • ewma Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 20:03
        Jakim cudem, drugie dziecko nie kosztuje,albo kosztuje niewiele, skoro:
        - trzeba kupić książki,zabawki
        - plecaki do szkoły
        - buty,ogólnie ubrania
        - opłacić wycieczki,zielone szkoły,kina,teatrzyki,itd.
        - zajęcia dodatkowe
        - naukę jezyków,czasami korepetycje
        Mogłabym tak wymieniać,bez końca.
        Więc pytam JAKIM CUDEM ?
        Możecie mieć 2,3,czy nawet 4 i 5 dzieciaczków,ale na litość - nie gadajcie,że one nie "kosztują"
    • 3-mamuska Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 20.03.13, 23:36
      chipsi napisała:

      > Już kolejna osoba tłumaczy mi że drugie dziecko nie kosztuje. Koleżanka tłumacz
      > yła mi że ma ubranka po starszym więc gdy zdecyduje się na drugie to nie będzie
      > już takich wydatków. No dobra, ma ubranka, wózek, łóżeczko ale i będzie musiał
      > a chwilowo zrezygnować z pracy. Tłumaczę ze potem będzie tylko gorzej (finansow
      > o), bo opiekunka/przedszkole x2, rowerekx2, książki x2, jedzenie x2. Ta jednak
      > się upierała że to nie tak, że drugie się jakoś (?!) wyżywi przy pierwszym itd.
      > A już hasło "mama mi nie pomaga przy jednym ale przy drugim to już będzie musi
      > ała" mnie powaliło. Sama mam jedynaczkę i się zastanawiam czy ja tak dramatyzuj
      > e czy koleżanki zbyt lekko podchodzą to tematu? Może niepotrzebnie rozwijam por
      > uszony przez znajomych temat "drugie dziecko nie kosztuje"?
      > Mówię wyłącznie o sferze finansowej, nie o wyższości rodzeństwa nad jedynakami
      > czy odwrotnie.

      Bo to sa oboby myślące tylko tu i teraz, nie zastanawiają sie nad tym jak dziecko bedzie miało 5-20 lat...
      Mam 2 koleżanki jedna sie stara ,druga jest w ciąży z 3 dzieckiem i każda z nich uważa ze trzecie dziecko nie zmienia nic w rodzinie i nic nie kosztuje.

      Jak im zaczęłam wymienić ze kupić 3 pary butów zamiast 2 jest różnica nie za pierwszym czy drugim razem ,ale z wiekiem dziecka jest to coraz bardziej widoczne czy odczuwalne .
      To samo z reszta... I ciagle słyszę ze mam duze samodzielne dzieci...
      Ale jak mówię co to znaczy nakarmić nastolatka... Pranie kupowanie wszystkiego w większej ilości.
      Ale słyszę właśnie ze przecież prawie nic nie kupiły dla tego maluszka to mi sie odechciewa wszystkiego.
      Zrezygowala jedna z nich z basenu dla strszego bo ich nie stać ale mamusia chciała i machneli nowego dzieciaka... Szkoda słów.
      Drugiej sie wydaje ze 3 dziecko to jakoś tak bez echa i niezauwazalnie bedzie i bezproblemowe... Ze wierzyć sie nie chce ze to dorosłe kobiety maja takie pojęcie sprawy...

      Lubie te dziewczyny ale chyba prawda jest ze wszystkiego musimy nauczyć sie na własnej skórze.
      • morekac Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 00:01
        każda z nich uważa ze trzecie dziecko nie zmienia nic w rodzinie i nic nie kosztuje.

        Może to nie one zarabiają i nie one liczą kasę...
    • hellulah Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 11:25
      Nie wiem skąd, ale wiem, że to bzdura do rozbicia o kant zadka.

      Dziecko w rodzinie kosztuje, tak jak każdy członek rodziny. Oczywiście każdy kolejny kosztuje proporcjonalnie nieco mniej - singiel musi płacić czynsz choćby za minimalną powierzchnię, musi coś jeść, jeśli ma samochód, to musi go utrzymać - dochodzi druga osoba, i owszem zużycie nośników energii i wody wzrasta, ale też i koszty się rozkładają. Czyli przy umiejętnym i oszczędnym gospodarowaniu może koszty nie idą 2x, 3x, 4x w górę, tylko o 1.75x, 2.75x itd. w górę. Ale idą.

      Ubranka po rodzeństwie? buhahaha! Aparat ortodontyczny czy buty czy opłatę za obóz też po rodzeństwie? Koszt opieki? bilety komunikacji miejskiej (dojazd do szkoły)? po rodzeństwie? koszty utrzymania podczas studiów czy czesne - po rodzeństwie zapewne?

      • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 11:32
        Aparat ortodontyczny czy buty czy opłatę za o
        > bóz też po rodzeństwie? Koszt opieki? bilety komunikacji miejskiej (dojazd do s
        > zkoły)? po rodzeństwie? koszty utrzymania podczas studiów czy czesne - po rodze
        > ństwie zapewne?

        Trzeba miec zdrowe dzieci,bez wad zgryzu,rozwiązuje to koszta ortodonty i leczenia.
        Wozić można własnym autem do jednej szkoły,niższy koszt będzie,
        A na studia dziecko zarobi samosmile
        I co,tanie nie?big_grin
        • hellulah Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 12:00
          Oczywiście wiem, że jaja sobie robisz smile

          Przejrzałam wątek i nie pojmuję, czemu niektóre się tak upierają, że "nicniekosztuje".

          • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 12:02
            No żeby te wpędzone w koszta zazdrościływink
    • joxanna Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 13:16
      szczerze mówiąc dziwi mnie przekonanie, że jest takie przekonanie, że drugie dziecko nie kosztuje... Ja się nie spotkałam z takim przekonaniem, a tu - proszę - już chyba 150 wpisów na ten tematsmile
    • ilonka001988 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 16:47
      Może to też wynika z tego, że większość ludzi w Polsce żyje z dnia na dzień, świadomość ekonomiczna leży i kwiczy, ludzie nie planują wydatków, nie myślą co będzie, tylko JAKOŚ to będzie,
      Moje dzieciate koleżanki zdają się być szczerze zaskoczone tym że dziecko ich rujnuje finansowo, bo one myślały że skoro wystarczało (LEDWIE) na ją i faceta, to na dziecko też wystaczy, w końcu marchewka dla bobaska nie kosztuje dużo.

      A potem płącz i zgrzytanie zębów... i czarowanie rzeczywistości... że niby tak źle nie jest.
      • ewma Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 19:24
        > Moje dzieciate koleżanki zdają się być szczerze zaskoczone tym że dziecko ich r
        > ujnuje finansowo, bo one myślały że skoro wystarczało (LEDWIE) na ją i faceta,
        > to na dziecko też wystaczy, w końcu marchewka dla bobaska nie kosztuje dużo.
        >
        > A potem płącz i zgrzytanie zębów... i czarowanie rzeczywistości... że niby tak
        > źle nie jest.

        A potem słyszysz - "ja swoich nie wyślę, na wycieczkę/zieloną szkołe,itd.- bo gdybym miała dać wszystkim to bym z torbami poszła".
        Zgadzam się,większość ludzi nie myśli przyszłościowo,skoro teraz niewiele wydatków,to pewnie zawsze tak będzie.

        A może, to ja mam pecha,że moja córka:
        - nie chce nosić, moich i ojca ubrań
        - nie ma hobby,które byłoby całkowicie bezpłatne
        - pech,że jej szkoła organizuje wycieczki,zielone szkoły,obozy
        - lubi chodzić do kina - i z klasą i z przyjaciółkami
        - chce nowe buty i nie tylko te z targu
        - przyprowadza do domu znajomych,którzy o zgrozo !!! jedzą i piją u nas.
        -a teraz beszczelna mówi,że ząb ją boli i do dentysty chce smile
        • gryzelda71 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 19:28
          Dentysta na NFZbig_grin
          tak masz pecha hehehehe
          • wuika Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 21.03.13, 22:02
            No przecież z bólem to bez kolejki na NFZ powinno być tongue_out A niektórzy mają takie wypasione warunki, że nawet znieczulenie na NFZ się dostaje! Ino plomby białe suspicious
        • nowi-jka do ewmy 22.03.13, 09:30
          moja córka:
          > - nie chce nosić, moich i ojca ubrań
          > - nie ma hobby,które byłoby całkowicie bezpłatne
          > - pech,że jej szkoła organizuje wycieczki,zielone szkoły,obozy
          > - lubi chodzić do kina - i z klasą i z przyjaciółkami
          > - chce nowe buty i nie tylko te z targu
          > - przyprowadza do domu znajomych,którzy o zgrozo !!! jedzą i piją u nas.
          > -a teraz beszczelna mówi,że ząb ją boli i do dentysty chce smile

          doprawdy wez sie za jej wychowanei bo to co napisałas to skandal jest
          • ewma Re: do ewmy 22.03.13, 18:06
            nowi-jka napisała:

            > doprawdy wez sie za jej wychowanei bo to co napisałas to skandal jest smile

            Tak się wzięłam, za to wychowywanie,że nawet ból zęba jej minął smile
            A jak się rozkręce,to i wycieczki odwołam,inni siedzą w domu,to ona też może confused
    • kamelia04.08.2007 Re: Drugie dziecko nie kosztuje - skąd to przekon 22.03.13, 14:50
      jest to teza oczywiscie durna.

      Drugie dziecko może kosztowac mniej albo tylko ciut mniej czesc akcesoriów można wykorzyscac po starszym, ubrań też (o ile dzieci sa tej sanej płci). Reszta to już nowe - dodatkowe wydatki, czasem do tego stopnia, że trzeba zmieniac na wieksze samochód i lokum. Z samochodem, to przy 2 dzieci nie ma takiej koniecznosci, bo foteliki sie zmieszcza.


      To tak jakby napisac, ze zycie nie kosztuje, pieniadze nie sa w ogóle potrzebne, itd....
      No, ale watek sie rozbujał do prawie 200 postów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja