Czerwony alarm...słusznie czy nie?

21.03.13, 09:23
Niedawno mój facet zaczął pracę w nowej firmie. Co czwartek mają organizowane przez firmę spotkania w pubie po pracy. Na 17 osób 15 to kobiety - w większości wolne, około 30 letnie.
No i...włączył mi się czerwony alarm. Niby wiem, ze jak nie będzie chciał to nie zdradzi a z drugiej strony...okazja czyni złodzieja. Jeszcze zawsze wraca solidnie podchmielony... A po alkoholu to wiadomo - łatwiej się nawiązuje bliższe kontakty. I nie wiem co zrobić. Głupio mi zabronić mu tych wypadów. Z nim chodzić nie będę, bo nikt tam nie zabiera ludzi spoza firmy. Z trzeciej strony już raz dostałam po nosie z poprzednim facetem i wszystko we mnie wrzeszczy żeby interweniować, bo znowu się obudzę jak już będzie po zawodach. Nie wiem co zrobić. Poradźcie. Co to w ogóle za zwyczaje, żeby co czwartek firma robiła takie wypady?! Myślałam, że może ściemnia, ale nie - rozmawiałam ze znajomymi i rzeczywiście każdy dział w inny dzień tygodnia ma ustalony taki wypad integracyjny...Boję się, ze się będą tam za bardzo integrować...
    • kerri31 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 09:29
      Integracje co tydzień? Musi być bardzo bogata firma albo szefostwo lubiące się napić, skoro szuka takiej okazji...
      Przecież nie musi tam chodzić co tydzień, wystarczy być asertywnym i zakomunikować, że ma się też swoje prywatne życie po pracy, również w czwartki.
    • arwena_11 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 09:45
      A musi chodzić? Czy chce?
      Ja z moim mężem miałam umowę, razem pracujemy ( on w pracy ja w domu z dziećmi ) i razem odpoczywamy. Chce wieczorem wyjść sam, to musi zatrudnić niańkę lub mamusie swoją. NIe miał ochoty.
      Na wyjazdowym szkoleniu był raz. Tydzień w Zakopanym. Wysłano 4 osoby. Męża i jego kolegę i dwie dziewczyny. Tylko, że oboje nie widzieliśmy potrzeby jego integrowania się z singielkami. Moi rodzice zaoferowali się zostać z dziećmi na ten tydzień. Wynajęłam pokój w tym samym hotelu i mieliśmy super tygodniowe wakacje. Szkolenie kończyło się codziennie o 13. Więc ja się wysypiałam, mąż szedł na szkolenie, a potem mieliśmy dużo czasu dla siebie.
      Co lepsze kolega singiel był zachwycony tym, że ma pokój tylko dla siebie.
      Najmniej zadowolone były te dziewczyny. Nie wiem czego oczekiwały, ale towarzystwa na posiłki i wieczory musiały sobie szukać same.
      Nie znoszę takich "integracji" na siłe. Największy szacunek miałam, kiedy jeszcze pracowałam w banku. do dyrektora kredytów. Mieliśmy "christmas party", po polsku nazwać się tego oczywiście nie dałowink . Zakaz przychodzenia z osobą towarzyszącą. Ja byłam wtedy jeszcze sama, więc było mi wszystko jedno. Ale pan dyrektor, przybył jako jeden z pierwszych i z własną osobistą małżonką. Miny prezesów bezcenne. A impreza polegała na tym, żeby się uchlać, nażreć i narobić sobie wstydu. Po godzinie się zmyłam, bo zabawa w pijanym towarzystwie to żadna przyjemność.
      Najlepiej było w poniedziałek po imprezie, niektórzy chodzili opłotkami, żeby nie natknąć się na innych. Opowieści o tym kto z kim i gdzie chodziły jeszcze kilka miesięcy.
    • gryzelda71 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 09:49
      O bosze ich dwóch i 15 bab?I tak tydzień w tydzień?I oczywiście trzeba trzeba się integrować hehehe
      • olakociak Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 09:53
        No to trochę sfeminizowany zawód jestsmile
        • gryzelda71 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 09:59
          I pewnie chodzi tam bo MUSI inaczej z roboty wyleci.
          Cuda panie tydzień w tydzień musowa integracja z piwem w tle.
          Może mu się znudzi?
    • olakociak Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 09:52
      Hmmm nie musi. Natomiast dziś jak mi powiedział, że będzie później i zobaczył moją niewyraźną minę to spytał czy chcę żeby nie szedł i nie wiedziałam co mu powiedzieć. Jakoś tak głupio się czuję jako zazdrośnica - "nie, nie będziesz tam chodził, bo tam za dużo wolnych samic się pałęta" :p I nie wiem...Najlepsze jest to, że nasz wspólny kolega po 5 msc pracy tam i swoich " friday beer" zostawił swoją dziewczynę (po 6 latach) i jest teraz w związku z nową panią właśnie z pracy... Oż w mordę. Z jednej strony chciałabym być otwarta i tolerancyjna, a z drugiej...no stracha mam, że zostanę na lodzie.. A wy byście twardo zabroniły? Jak powiem, że ma nie chodzić to nie będzie, ale czy to dobry sposób?
      • wuika Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 09:57
        Powiedzieć otwarcie, że przymusowe integracje co tydzień, to po pierwsze włażenie pracy w życie prywatne. Po drugie, nie pasuje Ci, że tyle swojego WOLNEGO czasu spędza niejako w pracy. I trzecie - tak, jasno powiedzieć, że zagęszczenie wolnych panien w towarzystwie niepokoi Cię. I niech coś z tym zrobi.
        • niuniek3 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 09:59
          Impreza firmowa co tydzien to przesada - jak ktoś jest wolny to jeszcze. Powiedz, mu że to przesada, powiedz że jesteś zazdrosna. Nie może chodzić np. raz w miesiącu?
      • triss_merigold6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 09:59
        A tak szczerze, dlaczego chcesz wykazać się jako otwarta i tolerancyjna?

        Nie musiałabym zabraniać, mój by zabił śmiechem pomysł cotygodniowej przymusowej integracji z kompletnie obcymi ludźmi.
        • gryzelda71 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:00
          No po cotygodniowej integracji przestana byc obcywink
          • triss_merigold6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:06
            O, to na pewno.
            • gryzelda71 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:17
              Sama po miesiącu byłabym znudzona takimi wypadami.
              • iwoniaw Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:21
                Byłabyś znudzona, albo stwierdziłabyś, że ten Zenek z sąsiedniego biurka to po godzinach całkiem dowcipny i pogadać można - o książkach, filmach, polityce, podróżach, dupie Maryni i czym tam jeszcze, a z tym facetem, co w jednym mieszkaniu mieszkacie to już właściwie od kwartału nie miałaś okazji rozmawiać dłużej niż 5 minut, a i to tylko wymieniając się ustaleniami, kto odbiera dziecko z przedszkola, a kto płaszcze z pralni...
                • gryzelda71 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 11:21
                  W takim wypadku integracja by kwitła,ale dwuosobowa zapewne.
                  • triss_merigold6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 11:22
                    Bardzo pocieszyłaś autorkę.uncertain
                    • gryzelda71 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 11:55
                      Do romansu nie trzeba spotkań integracyjnych.
                      • iwoniaw Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 13:41
                        Nie trzeba. Natomiast do przywiązania i budowania bliskości bezwzględnie trzeba wspólnego czasu, a nie mijania się w biegu pod hasłem "wszystko inne ważniejsze, nawet picie z obcymi ludźmi co tydzień".
        • olakociak Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:05
          No to dobrze, że ematkom tez się to wydaje dziwnesmile Śmiało powiem, że to za często i ma się hamowaćbig_grin Bałam, że wyjdę na jakąś psychiczną co wszędzie wietrzy podstęp i zagrożenie - tyle się teraz mówi o wolności jednostki, że zgłupiałam.
        • riki_i Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 22.03.13, 12:54
          triss_merigold6 napisała:

          > Nie musiałabym zabraniać, mój by zabił śmiechem pomysł cotygodniowej przymusowe
          > j integracji z kompletnie obcymi ludźmi.

          Kogo nie ma, ten sam się kasuje. Jeśli to oblig, to firma szybko mogłaby z niego zrezygnować.
          • triss_merigold6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 22.03.13, 13:22
            Mój pracował w korpo, jeszcze w połowie lat 90-tych i różne warianty integracji widział. Owszem, jako dwudziestolatek z przyjemnością mógł pochlać na wyjeździe na koszt firmy, ale panienek stamtąd nie brał ani kolegów. Teraz ma prawie cztery dychy na karku i sorry, nie będzie tracił czasu na coś takiego.
            • riki_i Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 22.03.13, 13:39
              Oj, coś mi się wydaje, że chętnie by trochę tego czasu potracił , gdyby tylko nie groziło to natychmiastową utratą ogniska domowego i ciepła z niego płynącego. Poza tym skoro on teraz w ogóle nie pije, to jest to też istotny demotywator. Siedzenie po trzeźwemu wśród pijących ludzi jest niezłą katorgą.
              • triss_merigold6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 22.03.13, 14:19
                Naprawdę uważasz przymus bratania się z ludźmi z pracy za atrakcyjny? To może być atrakcyjne dla młodych słoików, którzy poza robotą nie mają znajomych i są kompletnie wykorzenienie, gdyby nie praca nie mieliby się do kogo odezwać czy właśnie dla samotnych kobiet.

                A przebywanie niepijącego w towarzystwie pijących nie boli, najwyżej nudzi. Ostatecznie ja abstynentką nie jestem i nie muszę się ukrywać z piwem w domu.
      • iwoniaw Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:04
        Wiesz co, jakby mi mąż powiedział, że RAZ będzie później ze względu na imprezę w firmie z konkretnej okazji, to no problem, bywa. Zresztą czasem wychodzi w tym trybie i żadne straszne rzeczy się nie dzieją. Natomiast.
        Natomiast cotygodniowe (?!) imprezy po godzinach to ZUPEŁNIE inna bajka i na pewno bym się na coś takiego nie godziła, niekoniecznie z powodu kobiet biorących w tym udział. Nie godziłabym się także, gdyby tam byli sami faceci - z powodów, o których napisała Arwena11. Czas wolny to czas wolny. Rodzina też ma prawo do czasu męża i ojca, tak samo jak on poza godzinami pracy ma więcej zobowiązań wobec żony i dzieci niż wobec firmy.
        W ogóle idea "pracy, która jest naszym wspólnym domem i rodziną oraz zapewnia nam zajęcia także na czas wolny, gdyż życie prywatne to zbędna i legendarna abstrakcja" bardzo mi się nie podoba i zwalczałabym w moim bezpośrednim (tzn. dotyczącym mnie i domowników) otoczeniu takie pomysły.
        • triss_merigold6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:09
          Dokładnie.
          Nasza firma naszym domkiem, jesteśmy jedną wielką rodziną to wyłącznie korpoideolo służące maksymalnemu dojeniu pracownika.
          • lacitadelle Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 11:45
            Otóż to. Ja kiedyś zmieniłam pracę, bo męczyła mnie niby nieobowiązkowa comiesięczna integracja wieczorna (plus trzydniowe weekendowe wyjazdy raz na pół roku). Co tydzień to dla mnie niewyobrażalne przegięcie.
      • pade Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:07
        A czemu pytasz innych o zdanie?
        Przeciez wyraźnie widać, że te wyjścia Ci nie pasują, że Ci z nimi źle.
        Masz prawo tak sie czuć, bez pytania innych o zgodę.
        Czas jasno i klarownie przedstawić to mężowi i postawić granice, np. on wychodzi w czwartek, to Ty w piątek. Albo wychodzi raz w miesiącu (i Ty też).
        I poczytaj cokolwiek o asertywności. Asertywności względem siebie.
        Bo zaciskanie zębów ze strachu, żeby mąż nie odszedł, nie wyjdzie Ci na zdrowie.
      • arwena_11 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:20
        Kobieto, przestań być politycznie poprawna i powiedz mężowi co czujesz.
        Naprawdę myślisz, że jeżeli któraś z koleżanek będzie chciała poderwać twojego męża to będzie miała jakiekolwiek skrupuły?
        Albo powiedz, że ty też wychodzisz się pobawić z kolegami. Ciekawe jak mąz zareaguje.
      • jagienka75 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 12:07
        Co ma być, to będzie. Impreza imprezą, ale nawet mnie samej nie chciałoby się łazić na nie co tydzień. Raz na jakiś czas można iść, ale kilka razy w miesiącu? Przesada.
        Nie zabroniłabym chodzić. To dorosły facet.
    • zwariowana_wariatka Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:09
      hm tylko dlaczego zakładasz, że którakolwiek byłaby Twoim mężem zainteresowana?
      ja wiem, że wszystkie ematki mają boskich mężów, ale na ulicach jakoś tego nie widaćbig_grin
      wyluzuj.
      • triss_merigold6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:11
        Proste. Bo to wolne trzydziestoletnie baby, część zapewne przyjezdna. Weszły w okres intensywnego szukania kandydatów na mężów i ojców, bo za chwilę na rynku zostaną zastąpione przez młodsze i też zdeterminowane.
      • olakociak Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:19
        Facet nie jest moim mężem. Jesteśmy w konkubinacie bez dzieci, więc...w sumie jakby mu się coś we łbie zalęgło to łatwiej by mu było pójść w siną dal bez większych problemów.
        Czy jest atrakcyjny to nie wiem. Jakoś nigdy nie pytałam znajomych czy jest wystarczająco fajny żeby się na niego rzucaćsmile
        • lauren6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 11:49
          Nie wiem jak atrakcyjny jest Twój partner, ale weź poprawkę na to, że po 30-stce wymagania spadają. Dla wielu kobiet nie ma obrączki na palcu = kawaler do wzięcia.

          Odrobina zazdrości w związku jeszcze nikomu nie zaszkodziła. To coś innego niż bycie zaborczym. Będąc zazdrosna o te baby pokazujesz partnerowi, że Ci na nim zależy. Może takie podejście jest niemodne, nie wiem. Na pewno bardziej pomoże, niż zaszkodzi Waszemu związkowi.
        • zwariowana_wariatka Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 19:35
          uuu bez obrączki to niedopszwink wiem, że to nic nie oznacza, ale jak facet nie ma obrączki i jest bez partnerki, to zakładam pozytywną opcjęwink
      • nanuk24 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 21:11
        sadzac po ilosci rozwodow wokol z powodu zdrady, to jednak ryczacym trzydziechom wszystko jedno, ktorym tam do nich doczłapie.
        • liliankaa77 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 21:46
          już sobie wyobraziłam te ryczące trzydziechy polujące na brzuchatych, wyłysiałych zajętych facetówsmile
          • nanuk24 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 21:59
            W Polsce az tylu Dzordzow Klunejow nie ma, a zdrad jest ciut ciut i troche, a i kobiety tez nie takie piakne jak o sobie myslawink
            zgodnie z powiedzeniem: kazdy potwor znajdzie swoj otworwink
          • triss_merigold6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 22:28
            Na książąt z bajki nie polują, nie ta liga. Prezesi firm zwykle są już zajęci, a nawet gdyby chcieli zmieniać starszą żonę na model trophy wife, to nie wezmą panienki 30+.
            • riki_i Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 22.03.13, 13:22
              triss_merigold6 napisała:

              > Na książąt z bajki nie polują, nie ta liga. Prezesi firm zwykle są już zajęci,
              > a nawet gdyby chcieli zmieniać starszą żonę na model trophy wife, to nie wezmą
              > panienki 30+.

              Prezesi to zwykle są 50+ i kobieta w okolicy 30 jest jak najbardziej w ich targecie. Dwudziestoletnie dziunie biorą faceci najdalej w połowie czterdziestki (casus Łapickiego pomijam jako nierelewantny)
              • triss_merigold6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 22.03.13, 13:28
                Ok, ale punktem wyjścia jest sytuacja autorki i jej faceta, raczej młodszego gościa.
    • edelstein Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:22

      Dziwny zwiazelk,nie ufasz mu i trzyma die przy nim strach przed byciem sama.Jak bedzie chcial nowa kobiete to zadne wypada integracyjne nie beda mu potrzebne.
      • olakociak Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:28
        Ufam, ale wiem, ze sprzyjające okazje mogą zawrócić we łbie. Wiem sama po sobie, że gdzie z jakimś kumplem dobrze mi się gadało i momentami się zastanawiałam coby było gdyby...Pomimo tego, że M. kocham. Natura ludzka jest przewrotna i nie obliczalna. I nie, nie jestem z nim dlatego, że boję się być sama. Trochę sobie dopisałaś. Wg. ciebie każda zazdrosna kobieta nie ufa facetowi i jest z nim dlatego, że się boi samotności? Jakiś dziwny tok myślenia..
        • olakociak Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:29
          nieobliczalna, sorry za błąd
        • edelstein Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:55

          "no stracha mam,że zostanę na lodzie" a to kto napisal?
          Nie wierze w okazje,ktora czyni zlodzieja,jesli tak by bylo bylabym wielokrotna zlodziejka😃
    • jowita771 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:24
      Nie wyobrażam sobie żeby firma stawiała takie wymagania. Integracja co tydzień? Wyśmiałabym, gdyby mnie albo mężowi w pracy ktos kazał się tak często integrować.
    • kikimora78 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 10:33
      A to na pewno organizowane PRZEZ firmę? Czy po prostu pracownicy prywatnie sobie chodzą na takie spotkanka i płacą z własnej kasy?

      Jeszcze nie spotkałam firmy, która by takie imprezy robiła co tydzień, za to w wielu firmach są paczki, które na piwko wyskakują bo sie lubią, ale z firmą to nie ma nic wspólnego.
    • mw144 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 11:16
      Np. w Szkocji cotygodniowe (w czwartki lub piątki-nie pamietam) spotkania po pracy przy piwie są na porządku dziennym, więc może firma Twojego faceta zapożyczyła ten zwyczajsmile
      Co do zadrości - mój mąż w pracy ma "pod sobą" 30 bab, jakbym o każdą miała być zazdrosna, to dawno zeszłabym na zawał. Co ma być to będzie, nie zamierzam się stresować.
    • tully.makker Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 11:35
      Uciesz sie, ze misio wychodzi, bo ty wlasnie w czwartki postanowilas sie zapisac na krav mage, wiec i tak bylabys zajeta. W czwartkowe wieczory nie daj mu dojsc do glosu i szczegolowo opowiadaj, jacy fajni sa koledzy z krav magi, jeden ci pomagal podcas cwiczen, a drugi zaproponowal, ze bedzie cie podwozil, bo sie zgadalo, ze macie po trasie. Oczywiscie wszyesstko w tonie kolezenskim, bez zaadnych podtekstow. Jak nie pomoze, zapisz sie na dodatkowe zajecia z krav magi we wtorki. I wychodz radosna jak skowronek, zrobiona na (sportowe) bostwo.
      • olakociak Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 11:45
        Kochana jesteśsmile aż mi się gęba roześmiałasmile
    • olakociak Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 11:46
      Firma jest skandynawsko-szwedzkim koncernem i rzeczywiście socjal i dbanie o pracowników jest na wysokim poziomie.
      • olakociak Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 11:48
        Miało być duńsko-szwedzki...wyszło jakieś dziwadłosmile
        • zona_mi Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 20:16
          Pracowałam w szwedzkiej korporacji - integrują się rzeczywiście namiętnie, ale żaden z działów nie spotykał się co tydzień. Jeśli nawet co miesiąc, to raczej była inwencja pracowników na własną rękę, niż wymóg firmy.
    • kosmitka06 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 13:44
      Powiem Ci tak... z mojego punktu widzenia... musi się tam też dobrze bawić skoro chodzi co tydzień. Szczerze... to nieco to dziwne że co tydzień ale oki.
      A teraz Ty przetłumacz to sobie na swój rozum... czy Ty byś tak co tydzień chodziła z facetami którzy byliby Ci "obojętni"? Zależy też jeszcze czy np. wychodzi od razu po pracy i wraca po 2-3h czy są to wieczorne spotkania do późnej nocy...
      Szczerze... to ciężka sprawa bo co byś nie zrobiła będzie źle. To chyba Twój facet sam powinien przyjść po rozum go głowy co robi, ale tak... oni są "bezmyślni".
      A jak Wam się układa w związku?
    • kosmitka06 A zrób tak...? 21.03.13, 13:50
      Wymyśl coś na ten czwartek... tzn wiem że to już dziś ale może na następy. I zobaczysz jego minę... czy faktycznie mu zależy na tym spotkaniu integracyjnym, czy powie "nie, oki, robimy to co Ty chcesz".
      Wtedy też będziesz miała pewność czy żyje od spotkania do spotkania czy traktuje to jako lekką rozrywkę.
      Albo weź jakąś zaufaną przyjaciółkę (bo pewnie gdzieś w pubie się lokują) i niech go lekko podpatrzy. Wtedy będziesz miała 100% pewności czy jest się czego bać wink
    • kamunyak Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 14:04
      Nie, to nie jest normalne. Integracja co tydzien? nie znam takiej firmy. Myślę, że to taki utarty zwyczaj prywatnie, przez panie. Na dłuższą metę dosyc męczący raczej i bardzo wątpię zeby jakaś firma co tydzień fundowała pracownikom chlanie, szczególnie teraz, w kryzysie jakoby.
      Masz jak najbardziej prawo interweniować. Wcale nie wymijajaco czy szukać wymówek, wprost powiedz facetowi, że nie podoba ci sie iż poświeca tyle czasu obcym babom.
      Z tobą też chodzi co tydzień do pubu? jak znam życie to nie bo jest z tobą jest "na co dzień'. Czyli traktuje cię gorzej niz obce baby.
      • mamaemmy Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 20:01
        Słusznie.
        Nie zgodziłabym się nawet na cotygodniową popijawę z amymi facetami,a juz z zdesperowanymi starymi pannami big_grin-tym bardziej tongue_out
        Tyle,że moj pewnie by poszedł raz,a potem dalby sobie spokoj,.
        • liliankaa77 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 21:39
          masz rację, zdesperowane stare panny tylko czyhają na biednych misiówsmile
          a najczęściej to nawet z dopłatą by nie brałysmile
          ja Wam serio współczuję, że tak musicie pilnować swoich misiów
          i wmawiacie sobie, że wszystkie wokół na nich polują, żeby w razie zdrady mieć usprawiedliwienie i zredukować sobie dysonans poznawczy
          jak facet kocha to nie zdradzi
          nie wiem z kim Wy macie do czynienia
          co do wypadów integracyjnych: jakby facet nie chciał to by nie chodził
          a jak go trzeba krzykiem czy prośbą zmuszać żeby nie chodził, to coś jest nie tak
          • triss_merigold6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 22:32
            Cherie, zdesperowane stare panny zaczynają brać pod uwagę takich kandydatów, na jakich 5 lat wcześniej w ogóle nie zwróciłyby uwagi. One nie mają w kim wybierać i przebierać, bo jest różnica między chętnymi tylko do łóżka, a rokującymi kandydatami. Tych pierwszych mogą mieć mnóstwo, tych drugich niekoniecznie.
            • liliankaa77 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 22:40
              Widocznie w innym świecie żyjemy.
              Nie znam żadnej singielki/starej panny, która by chciała zajętego, czy obniżała wymagania, bo czas leci. Znam jedną, co bardzo chciała mieć dziecko i dopięła swego, ale w związek z tym panem wchodzić nie chciała.
              Wszystkie znajome singielki to takie, które nie chciałyby takich chłopów jakich mają ich koleżanki i tu fakt, IMO, mają za wysokie wymagania.
              Jeśli panie małżonki boją się o swoich chłopów, to niestety nie w zdesperowanych singielkach przyczyna. Serio, po co komu chłop, którego trzeba cały czas pilnować, żeby nie zdradził albo żeby nie wybywał na spotkania integracyjne?
              • claudel6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 23:41
                > Nie znam żadnej singielki/starej panny, która by chciała zajętego, czy obniżała
                > wymagania, bo czas leci.

                ROTFL
                w pewnym wieku to wszyscy nie garbaci faceci są zajęci.
                • liliankaa77 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 22.03.13, 00:29
                  ROTFL
                  dane GUSu wskazują na coś przeciwnego
                  • martishia7 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 22.03.13, 12:45
                    Uparcie piszesz o danych GUSu, ale nie uwzględniasz tego, co sama napisałaś w innym wątku. Upraszczając - wśród mężczyzn tzw. "odpadów atomowych" jest więcej. Co oznacza, że brakuje ich dla kobiet, które również się do tej kategorii (odpadów) nie zaliczają.
    • mynia_pynia Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 20:17
      Poprzedni szef moich koleżanek nie lubli siedzieć w domu z żoncią i przychówkiem więc co chwile organizował jakieś imprezy na mieście.
      Najlepszy tekst jaki słyszałam: X powiedz mi dlaczego seks z obcą osobą jest taki zajebisty a z żoną to nudą wiele - nosz q... flaki mi się wywróciły.
    • ciastko_z_kota Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 22:21
      otóż to. czerwony alarm słuszny, ale nie wiem, czy to koleżanki są 'winne'.
    • xika_da_selva System na kazdego faceta: 21.03.13, 23:01
      cotygodniowe?
      Dziwie sie, ze twojemu facetowi nie przyszlo do glowy, ze to moze sie jego dziewczynie nie podobac:o

      Eks mial integracyjne zapedy, ale ladnie mu wyjasnilam, ze to mi sie nie podoba, troche pochlipalam (fakt mloda bylam, swiezy zwiazek, lzy dzialaly swietnie), a potem zadalam magiczne pytanie z niewinna, ktore i tobie polecam, czyli:
      ´kochanie moje czy tobie by odpowiadalo, gdybym co tydzien wychodzila na piwo z 15 facetami i wracala podchmielona?´..
      podziala jak sen zlotysmile
      kobiety za bardzo wczuwaja sie w jakies poczucie dumy, role tolerancyjnej i cudownej partnerki.

      • liliankaa77 Re: System na kazdego faceta: 21.03.13, 23:22
        sorry, ale ja podziękuję
        zamiast stosować gierki lepiej zadać sobie pytanie: po co mi taki facet
    • claudel6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 21.03.13, 23:42
      15 bab? co tydzień do pubu? no ja jestem tolerancyjna, ale tolerancja ma swoje granice.
    • morgen_stern Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 22.03.13, 09:01
      Never. Idiotyczny pomysł i coś mi się zdaje, że panu bardzo się podoba popijanie piwka w wianuszku chichoczących panienek. Powiedziałabym jasno i dobitnie, że mi się to nie podoba i dlaczego.
      Poza tym co to za cotygodniowe zabieranie pracownikowi czasu wolnego, i to nawet nie na szkolenia, dokształcanie, a na siedzenie w pubie?? Mam dziwne podejrzenia, że to NIE JEST obowiązkowe.
      • triss_merigold6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 22.03.13, 09:21
        Lol, panu się teraz podoba. Pointegruje się i zostanie szybko wyjęty przez którąś z pań.
        Nowa pani nie będzie się szczypać więc pan zanim się obejrzy będzie miał obrączkę, dzidzię i absolutne zero spotkań integracyjnych, nie mówiąc już o koleżankach z pracy.
        • riki_i Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 22.03.13, 13:31
          triss_merigold6 napisała:

          > Lol, panu się teraz podoba. Pointegruje się i zostanie szybko wyjęty przez którąś z pań.
          > Nowa pani nie będzie się szczypać więc pan zanim się obejrzy będzie miał obrączkę,
          > dzidzię i absolutne zero spotkań integracyjnych, nie mówiąc już o koleżankach z pracy.

          big_grin big_grin big_grin

          Celna uwaga, zwłaszcza, że swemu chłopu zafundowałaś zdaje się właśnie taki obóz przetrwania. ;P
          • triss_merigold6 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 22.03.13, 13:59
            Bez przesady, nie narzeka.
    • ciociacesia fajne sa takie spotkania 22.03.13, 12:49
      my niestety z wlasnej kieszeni finansujemy, no i mamy jakies tam zycie rodzinne wszyscy wiec czesciej niz raz na miesiac nam sie nie udaje zmówic. no i zony oraz mezowie sa mile widziani.
    • lelija05 Re: Czerwony alarm...słusznie czy nie? 22.03.13, 13:38
      15 kobiet przy piwie?
      Współczuję tym dwóm rodzynkom, są tam za karę?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja