cafe_latte80
23.03.13, 12:17
Witam zadałam to pytanie też na innym wątku ale bardzo proszę o radę.
Jedziemy z mężem i roczną córką pierwszy raz na Święta do teściów na parę dni, to dobrzy ludzie ale po tych wizytach jestem wykończona i zdenerwowana. Wszystko się układało dopóki tuż przed ślubem nie zaszłam w ciążę moi rodzice skakali z radości teściowie coś mruknęli do mojego narzeczonego "przynajmniej synu wiemy, że zdrowy Jesteś" nie było nawet "gratulacje".
W przygotowania do ślubu bardzo się zaangażowali potem zrobiłam badania okazało się, że spodziewamy się córki i że dziecko jest zdrowe to zaczęło się marudzenie, że czemu nie syn, że córka nazwiska nie odziedziczy, nie cieszyli się. Imię, które wybraliśmy też się nie podobało. Ciążę źle znosiłam były omdlenia i inne problemy nie zainteresowali się.
Naprawdę nie potrafię o tym zapomnieć mam uraz wiem, że w przyszłości jeśli będę w ciąży będzie to samo.
Po porodzie zakochali się we wnuczce. Teściowa bardzo się zmieniła, liczy się z moim zdaniem zanim małej coś poda o wszystko się mnie pyta. Problem jest z teściem ponieważ podczas wizyt tam siedzi mi non stop na głowie i udziela "dobrych rad", non stop gada i mi przeszkadza nie zapyta czy czegoś mi nie podać np kiedy karmię małą lub czy jej nie zabawiać żeby zjadła on siedzi obok rozwalony na kanapie i cały czas mnie poucza. Jak podaję małej wodę do picia to dziwi się, że nie dodaję cukru i mówi, że będzie w tajemnicy przede mną dodawał i dziecku podawał. Kiedy lulam małą drze się bo "trzeba dziecko przyzwyczajać do hałasu". Krytykuje wszystko, ostatnio na pierwszych urodzinach córki krytykował przy wszystkich prezenty od moich rodziców. To jest typ człowieka, który nie jest w sumie żadnym autorytetem ale uważa, że zna się na wszystkim i wszystkich musi pouczać nawet robotników na ulicy jak mają ocieplać bloki.
Mąż parę dni temu pojechał do rodziców i porozmawiał z nim zwrócił mu uwagę i poprosił o nie wtrącanie się i nie krytykowanie, teść wszystkiego się wyparł. Ale ja czuję, że przez te parę dni tam spędzone nic się nie zmieni. Na szczęście nie mieszkamy razem i widujemy się raz na parę miesięcy ale proszę o radę jak mam ten czas przetrwać bo nic nie poradzę na to, że już się stresuję i jeżę bo to gadanie mi cały czas nad głową bardzo przeszkadza i denerwuję mnie a też chciałabym mieć spokojne Święta ale obawiam się, że w końcu nie wytrzymam i zrobię awanturę.