Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki

24.03.13, 10:55

Patrzcie jak się Pani nudzi smile Wymyśliła sobie,że przedszkole ma zapewnić dla jej dziecka wegetariańskie posiłki. I jaka dumna z siebie,że wydeptała smile www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13606741,Resort_zdrowia_oficjalnie__Dieta_wegetarianska_moze.html#MT
Popieram wegetarianizm, ale do głowy by mi nie przyszło,żeby wymagać ,żeby dla mojego jednego, jedynego dziecka gotowano w przedszkolu osobne posiłki. Rozumiem chorobę, konieczność specjalnej diety, ale nie fanaberię roszczeniowej, nudzącej się mamuśki. A wy jakie macie zdanie w temacie?
    • iuscogens Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:08
      Już założyłam wątek na ten temat, więc pewnie połączą.
      Tutaj link do wątku.
      Moje zdanie jest takie, że super że są takie roszczeniowe, nudzące się mamuśki, które nie siedzą cicho jak mysz pod miotłą, tylko robią coś pożytecznego i jeszcze są z tego dumne smile
      • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:16
        Zgadzam się z mentolką. Oby jak najmniej takich nawiedzonych mamusiek uncertain


        • iuscogens Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:21
          Muszę Cię zmartwić, trend jest jednoznaczny, takich nawiedzonych będzie coraz więcej smile
          • gabi683 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 08:01
            iuscogens napisał:

            > Muszę Cię zmartwić, trend jest jednoznaczny, takich nawiedzonych będzie coraz w
            > ięcej smile

            Tak to zamiast wymagać niech zrobi swoje wegetariańskie przedszkole kasy zarobi i nie będzie jej się nudzić
      • szmytka1 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:20
        a ja popieram iuscogens
      • woman_in_love fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 24.03.13, 11:35
        Nie ma najmniejszego powodu, by płacił za to podatnik albo inni rodzice. I nie chodzi mi nawet o to, że składniki do wegańskich posiłków mogą być droższe, tylko o to, że sam proces gotowania osobnych posiłków znacząco zwiększy koszty i naprawdę nie ma powodu, by dla zdrowych dzieci ponosić taki koszt.

        Pani Sikoń może i teraz jest szczęśliwa, ale karę za chwilę poniesie inna rodzina, bo samorząd utnie komuś miejsce, po to by opłacić te dodatkowe koszta, albo karę poniosą pozostali rodzice bo się im podwyższy opłaty, żeby móc opłacić te zwariowane eko czy wege pomysły pani Sikoń.

        Najlepszym rozwiązaniem jest by pani Sikoń sama otworzyła przedszkole dla wege dzieci, albo zatrudniła wege-opiekunkę.
        • ardzuna Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 24.03.13, 12:33
          Każdy powinien poczytać o piramidzie zdrowego żywienia i walczyć o to żeby jego dziecko w przedszkolu 4 ma 5 posiłków miało wegetariańskich. A jeśli w domu jada się dodatkowo czerwone mięso to w celu zapewnienia zdrowej zbilansowanej diety wszystkim dzieciom w przedszkolu należaloby z automatu zapewnić dietę wegetariańską. Obecnie dzieci mięsożerne w przytłaczającej większości jedzą niezdrowo i niezgodnie z zasadami dietetyki.

          Piramida zdrowego żywienia
          • przeciwcialo Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 24.03.13, 12:34
            Problem z dietą dzieci nie dotyczy białka ale węglowodanów ito te należałoby eliminowac a dokłądac białka.
            • ardzuna Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 24.03.13, 12:42
              Ależ dotyczy białka. I tłuszczu. Zajrzałaś do piramidy zdrowego żywienia? Nie wolno jeść tyle mięsa ile przeciętni mięsożercy jadają obecnie. Potem chorują na miażdżycę i nadciśnienie, a podatnik - również wegetarianin - płaci za ich leczenie.
              • przeciwcialo Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 24.03.13, 12:45
                Cóz, myslisz że piramidy tworzą abys byłą zdrowsza?
                Dzieci potrzebują białka i tłuszczy oraz niewielkiej ilosci węglowodanó a dostaja węglowodany z niwielka ilością białak i tłuszczu.
                • ardzuna Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 24.03.13, 12:52
                  Piramida zdrowego żywienia jest - jesli tego nie wiesz - instrukcją jak należy jeść żeby zachować organizm w zdrowiu. Jej zawartość jest jednoznaczna.
                  Dzieci i ludzie dorośli potrzebują znacznie mniej białka niż obecnie jedzą i znacznie mniej tłuszczu i węglowodanów, za to więcej świeżych warzyw i owoców oraz pełnoziarnistych produktów zbożowych i kasz.
                  • woman_in_love piramida "zdrowego" żywienia to mit 24.03.13, 13:25
                    i dawno została już skrytykowana a wręcz obalona. Nasze organizmy nie są przystosowane do "zbilansowanych" i rzekomo zdrowych współczesnych posiłków. To jeden z powodów plagi otyłości na zachodzie (drugi to wysokie przetworzenie żywności, a trzecie chemia). Człowiek pierwotny, którym byliśmy przez 200 000 lat nigdy nie miał takiej diety. Nasze organizmy są naturalnie przystosowane do tego, by przez kilka dni nie dojadać a potem się wręcz przeżerać. To naturalny cykl wynikający z tego, że niecodziennie się coś udało upolować albo zebrać. Dodatkowo nikt nie jadł węglowodanów w takiej ilości jak wynika to z piramidy zdrowego żywienia, bo nie było zbyt wielu źródeł takiego pożywienia. Owszem jak nic nie upolowali, to i przez miesiąc wcinali owoce i korzonki, ale głównie te niezawierające skrobi.
                    Przeżywały tylko osobniki mające najlepszą przemianę materii, które były w stanie to znieść, a my jesteśmy ich potomkami.

                    Od razu uprzedzam, że to, że średnia wieku wtedy była niska to wynika nie tyle z diety, co chorób, wypadków i śmierci w wyniku walki oraz dużej umieralności podczas porodów.

                    Wszystkie choroby cywilizacyjne pojawiły się dopiero kilka tysięcy lat temu i idealnie się to zbiega z udomowieniem zbóż, kukurydzy i zwierząt domowych (produkcja serów) i innych roślin hodowlanych.
                    • przeciwcialo Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 24.03.13, 13:37
                      Kto ci uwierzy wink
                      • ardzuna Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 24.03.13, 14:59
                        No więc nie widzę powodu czemu popierasz regularne jedzenie mięsa w przedszkolu. Należy tygodniami stosować dietę bezmięsną (korzonki) po czym karmić dzieci dużymi ilościami surowego mięsa (vide czasy sprzed opanowania ognia).
                        • przeciwcialo Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 24.03.13, 15:15
                          Bo z mięsa i ryb jest białko, z węglowodanów choroby cywilizacyjne.
                          • ardzuna Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 24.03.13, 15:25
                            Hahhahaha. Jaką dietę zaleca się sercowcom?
                            polskieserce.pl/index2.php?IdStr2=1272282204
                            • przeciwcialo Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 24.03.13, 15:29
                              My chyba o dzieciach dyskupujemy. Nie o ludziach dorosłych z chorobami serca.
                              • przeciwcialo Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 24.03.13, 15:33
                                niskocholesterolowo dla dzieci wcale zdrowo nie jest wink
                                • ardzuna Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 25.03.13, 01:47
                                  Dieta polymeal? Bardzo zdrowo z wyjątkiem czerwonego wina.
                                  Choroby cywilizacyjne biorą się ze złego żywienia na które składa się nadmiar węglowodanów prostych, tłuszczu i białka i niedomiar produktów niskoprzetworzonych w tym warzyw i produktów ze zbóż pełnoziarnistych.
                                • aguila_negra Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 25.03.13, 15:10
                                  przeciwcialo napisała:

                                  > niskocholesterolowo dla dzieci wcale zdrowo nie jest wink

                                  No co Ty, a przecież wg reklam Rama dla dzieci idealna. I Delma też wink
                            • anyx27 Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 24.03.13, 16:19
                              ardzuna napisała:

                              > Hahhahaha. Jaką dietę zaleca się sercowcom?
                              > rel="nofollow">polskieserce.pl/index2.php?IdStr2=1272282204

                              No właśnie jaką? Lekkostrawną, zbilansowaną, ograniczającą tłuszcze zwierzęce. Nie ma żadnej informacji o tym, że zakazane jest mięso. Nie popadaj ze skrajności w skrajność. 2 razy w tygodniu chude mięso jest ok.
                              • ardzuna Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 25.03.13, 01:48
                                "Niewskazane są również posiłki zawierające tłuszcze zwierzęce (np. kotlety"
                                To był cytat. Gdzie masz napisane że 2x w tygodniu chude mięso jest ok?
                                • woman_in_love Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 25.03.13, 11:40
                                  A masz napisane, że 2x w tygodniu chude mięso nie jest ok OK?
                                  I kotletów nie dawaj za przykład, bo tak obrobione mięso nie jest częścią paleodiety.
                                  • ardzuna Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 29.03.13, 20:47
                                    woman_in_love napisała:

                                    > A masz napisane, że 2x w tygodniu chude mięso nie jest ok OK?

                                    No jak niewskazane są tłuszcze zwierzęce to niby co jest w mięsie? Widziałas kiedyś beztłuszczowe mięso? Bo ja nie, ale chętnie poczytam twoje wynurzenia.
                            • woman_in_love to tak nie do końca 24.03.13, 16:30
                              Dieta, którą podałaś dla osób po zawale, z miażdżycą czy chorobą wieńcową jest dietą dla człowieka współczesnego, który nadmiernie się przejada. Na zasadzie, jak już musicie tyle jeść, to jedzcie właśnie to, bo najmniej szkodzi. Cholesterol czy miażdżyca nie była problemem człowieka pierwotnego, bo on nie wcinał nagminnie potraw ciężkostrawnych, wzdymających, zbyt tłustych a przede wszystkim nie przejadał się nagminnie.

                              W rzeczywistości, zalecenia tych dietetyków są jednak dość zbliżone do paleo diety. Bo co jadł wtedy taki człowiek:
                              1) mała zwierzyna (leśno-polna) (łatwa w upolowaniu), która miała małą możliwość obrony(=małe ryzyko śmierci dla łowcy) - typu zające, króliki, jakieś ptactwo nielotne, młode sarny albo antylopy, inna mała dziczyzna. I do takiego mięsa się przystosowaliśmy. Tłuste mięsa (krwiste, czerwone), czyli mamuty, niedźwiedzie i tym podobne były trudne do upolowania i były raczej od wielkiego święta a nie na co dzień.
                              I zobacz dietę po zawale mięśnia sercowego w sekcji mięsa - pasuje? No prawie idealnie.
                              2) do tego ryby (łatwe do złowienia),
                              3) różne skorupiaki i ślimaki (łatwe do znalezienia),
                              4) do tego owoce i warzywa (+korzonki), ale różnorodne, a nie że zaraz jakieś kasze,
                              5) różnej maści orzechy i migdały (to przecież też jeden z głównych elementów paleo diety),
                              6) do tego czasami jaja, ale nie że zaraz codziennie jajecznica z 5 jaj.

                              Do tego jesteśmy przystosowani, a nie do klopsików z kasza, albo sałatki greckiej z soją.

                              Jedyne czym poważnie różni się paleodieta od tej na stronie Polskiego Serca to brak zbóż, których nie uprawiano oraz nabiału, bo dostęp do nich był słaby albo żaden. I to jest to ważne novum w stosunku do dotychczasowego podejścia i stąd krytyka piramidy żywieniowej za to sztuczne wprowadzanie produktów zbożowych i nabiału, z trawieniem którego mamy problem. Człowiek pierwotny wprawdzie jadł zboża, bo przecież rosły sobie dziko, ale to było tylko tyle ile udało się z kłosów zebrać, czyli z rzadka i praktycznie nie przetworzone. I znów ta piramida żywieniowa jakoś to tam nawet uwzględnia, bo zaleca produkty zbożowe nieprzetworzone, ale i tak o wiele za dużo ich wprowadza do diety. Nabiał w diecie to też tragedia, chociaż 100 razy mniejszy niż parówki, ale nadal to nie powód by zaraz uważać że to super zdrowy posiłek.
                              • ardzuna Re: to tak nie do końca 25.03.13, 01:54
                                > W rzeczywistości, zalecenia tych dietetyków są jednak dość zbliżone do paleo di
                                > ety. Bo co jadł wtedy taki człowiek:
                                > 1) mała zwierzyna (leśno-polna) (łatwa w upolowaniu), która miała małą możliwoś
                                > ć obrony(=małe ryzyko śmierci dla łowcy) - typu zające, króliki, jakieś ptactwo
                                > nielotne, młode sarny albo antylopy, inna mała dziczyzna.

                                Jeśli już, to na surowo. Zapomniałaś dodać. Dieta do której jest przystosowany układ pokarmowy człowieka to dieta sprzed opanowania ognia. Małe ptaki czy ryby udawało sie złapać stosunkowo rzadko. Nijak to się ma do jedzenia poddanego obróbce termicznej mięsa 2x w tygodniu.
                                • woman_in_love ogień opanowano o wiele wcześniej niż pojawił 25.03.13, 11:35
                                  się homo sapiens, więc nie kombinuj ze swoim wegetarianizmem.

                                  A zrobił to co najmniej Homo erectus (na to są dowody), a może i ktoś wcześniej. Dowody są na to, że było to 790 tys. lat temu. Zatem gotowanie było dość powszechne, chociaż zjadanie gorącego serca czy mózgu świeżo upolowanego zwierzęcia również praktykowano. I przez tyle lat przystosowaliśmy się do w prosty sposób obrobionej termicznie żywności.

                                  "Małe ptaki czy ryby udawało sie złapać stosunkowo rzadko. " Kompletne bzdury. To był główny element pożywienia. Nasi przodkowie zajmowali się przez setki tysięcy lat łowiectwem i zbieractwem, a nie sadzeniem soi albo zboża, ani też nie wyrobem serów.
                                  • ardzuna Re: ogień opanowano o wiele wcześniej niż pojawił 29.03.13, 20:45
                                    woman_in_love napisała:

                                    > się homo sapiens, więc nie kombinuj ze swoim wegetarianizmem.

                                    Ale ewolucja przewodu pokarmowego zatrzymała się na etapie sprzed pojawienia się ognia. Tak czytałam, specem od przewodu pokarmowego nie jestem.

                                    > zechne, chociaż zjadanie gorącego serca czy mózgu świeżo upolowanego zwierzęcia
                                    > również praktykowano. I przez tyle lat przystosowaliśmy się do w prosty sposób
                                    > obrobionej termicznie żywności.

                                    Gorące, niedawno bijące serce to nie jest ugotowane serce. Czy twoje organy są ugotowane i działają mimo to?

                                    > "Małe ptaki czy ryby udawało sie złapać stosunkowo rzadko. " Kompletne bzdury.
                                    > To był główny element pożywienia. Nasi przodkowie zajmowali się przez setki ty
                                    > sięcy lat łowiectwem i zbieractwem,

                                    Małe ptaki czy ryby udawało sie złapać stosunkowo rzadko. Reszta pożywienia pochodziła ze zbieractwa.
                            • gabi683 Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 29.03.13, 08:06
                              ardzuna napisała:

                              > Hahhahaha. Jaką dietę zaleca się sercowcom?
                              > polskieserce.pl/index2.php?IdStr2=1272282204

                              a mówimy o przedszkolakach tongue_out
                          • ardzuna Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 25.03.13, 01:52
                            przeciwcialo napisała:

                            > Bo z mięsa i ryb jest białko, z węglowodanów choroby cywilizacyjne.

                            Kolejny cytat:
                            Z kolei działanie miażdżycorodne wykazują:

                            1) Nasycone kwasy tłuszczowe występujące w prawie wszystkich produktach zwierzęcych, w tym głównie w tłustych mięsach (krwiste, czerwone), podrobach, śmietanie, żółtkach jaj oraz pełnotłustych produktach mlecznych.

                            www.polskieserce.pl/index2.php?IdStr2=1271935216
                            Dalej twierdzisz że mięso to samodobro?
                            Przypominam ze na miażdżycowców idzie bardzo pokaźna część budżetu służby zdrowia, która mogłaby być wykorzystana nie na leczenie chorób dietozależnych, w dużej mierze spowodowanych jedzeniem mięsa.
                            • woman_in_love no ale podpierasz się badaniami, które są właśnie 27.03.13, 21:14
                              krytykowane. I to, że one teraz obowiązują nie znaczy, że za 10 lat też tak będzie.
                              Ta dieta cytowana przez ciebie jest niewątpliwe lepsza niż wcinanie smażonego schabowego czy klopsów, jednak to nie znaczy że jest lepsza od paleodiety.

                              A badania archeologiczne pokazują co innego - plaga chorób serca i innych chorób cywilizacyjnych zbiega się dokładnie z upowszechnieniem i wprowadzeniem do spożycia:
                              1) wszelkich zbóż,
                              2) produktów mlecznych
                              3) i mięsa - ale tego krwistego i czerwonego (czyli wołowiny, wieprzowiny), którego źródłem były zwierzęta hodowlane.

                              To nie znaczy jednak, ze każde inne mięso jest złe. Królik pieczony w ognisku 2 razy w tygodniu, jest dla nas zdrowszy - zgodnie z zasadami paleodiety - niż wcinanie codzienne jakichś wyrobów zbożowych z dodatkiem fety.
                              • ardzuna Re: no ale podpierasz się badaniami, które są wła 28.03.13, 22:34
                                Jesteś wyznawczonią paleodiety, ale może podaj jakiekolwiek sensowne badanie które byu potwierdzało swoje stanowisko. Mimo że wiesz lepiej od badań, ja nie uznaję twojego autorytetu dietodawczego i dlatego niestety musisz się powołać na kogoś madrzejszego żebym zaczęła traktować ciebie i twoja paleodietę poważnie.
                                Współczesna cywilizacja zaczęła się rozwijać na dobre dopiero z chwilą opanowania uprawy.
                        • woman_in_love ja nie popieram żadnej konkretnej diety 24.03.13, 15:20
                          Ja tylko uważam, że rodzice powinni ponosić finansową odpowiedzialność za swoje poglądy religijne i światopoglądowe. Jeśli ty czy pani z artykułu chcecie diety wege czy jakiejś innej to macie do tego prawo.

                          Najczęściej jest jednak tak, że większość rodziców opłaca dietę jakąś swoją i z tego tytułu, że jest ich dużo uzyskują korzyści skali i mają np. 12 PLN/za dniówkę. Potem przychodzicie wy i nagle coś wymagacie, i nie chcecie zrozumieć, że jedzenie waszego dziecka to będzie już 20 PLN albo nawet 50 PLN / dzień bo korzyści skali nie ma i jedzenie trzeba zamówić w innej firmie cateringowej albo opłacić pensję dodatkowej kucharki.

                          I tu jest problem.
                          • ardzuna Re: ja nie popieram żadnej konkretnej diety 24.03.13, 15:27
                            woman_in_love napisała:

                            > Ja tylko uważam, że rodzice powinni ponosić finansową odpowiedzialność za swoje
                            > poglądy religijne i światopoglądowe.

                            Płaci za posiłki. Dlaczego twoim zdaniem wegetarianie mają ponosić jakąś dodatkową odpowiedzialność finansową, a mięsozercy za swoje poglądy światopoglądowe nakazujące im uporczywe jedzenie mięsa - nie? Popierasz jedną konkretną dietę i to taką jaką uważasz za niezdrową (vide post wyżej o diecie idealnej).
                            • woman_in_love Re: ja nie popieram żadnej konkretnej diety 24.03.13, 15:42
                              "Dlaczego twoim zdaniem wegetarianie mają ponosić jakąś dodatkową odpowiedzialność finansową, a mięsozercy za swoje poglądy światopoglądowe nakazujące im uporczywe jedzenie mięsa - nie? Popierasz jedną konkretną dietę i to taką jaką uważasz za niezdrową (vide post wyżej o diecie idealnej)."

                              Chyba brak mięsa ci jednak szkodzi.

                              Napisałam wyraźnie. Wszyscy ci nieliczni, którzy mają jakieś poglądy inne niż reszta powinni ponosić dodatkową odpowiedzialność finansową za swoje poglądy, gdyż w naturalny sposób nie uzyskują korzyści skali. Tak samo, gdybyś przekonała rodziców w całym przedszkolu do wege diety to zakładam, że mielibyście tańsze posiłki niż dziecko, które ma dietę że tak powiem Dukana, bo osiągnęlibyście korzyści skali. I też nie uważam, że powinniście w takim wypadku dopłacać do posiłków mięsożercy. Jak najbardziej niech płaci więcej, za to, że trzeba mu zakupić posiłek w odrębny sposób.

                              Jest też 3 sytuacja, w miejscach, gdzie przedszkole liczy 200 osób, z czego 80 jest wege (albo 120), to też wszyscy mogliby osiągnąć satysfakcjonujące ich korzyści skali i ceny byłyby podobne i może nawet takie same, ale to też powinno wynikać z ekonomii a nie jakiejś solidarności społecznej.
                              • ardzuna Re: ja nie popieram żadnej konkretnej diety 25.03.13, 01:57
                                woman_in_love napisała:

                                > Chyba brak mięsa ci jednak szkodzi.

                                Za to tobie dostatek mięsa znakomicie wspiera chamstwo i agresję.
                                • duzeq Re: ja nie popieram żadnej konkretnej diety 27.03.13, 14:55
                                  Ze tez sparafrazuje ardzune:

                                  Hmmm, komus argumenty sie skonczyly?
                                  • ardzuna Re: ja nie popieram żadnej konkretnej diety 29.03.13, 20:49
                                    Alez to była merytoryczna odpowiedź na stwierdzenie "Chyba brak mięsa ci jednak szkodzi. "
                                • gabi683 Re: ja nie popieram żadnej konkretnej diety 29.03.13, 08:44
                                  ardzuna napisała:

                                  > woman_in_love napisała:
                                  >
                                  > > Chyba brak mięsa ci jednak szkodzi.
                                  >
                                  > Za to tobie dostatek mięsa znakomicie wspiera chamstwo i agresję.
                                  >

                                  No tak a ty nie jesteś w cale bez winy moja droga bo i z ciebie żmija wychodzi tongue_out
                                  • ardzuna Re: ja nie popieram żadnej konkretnej diety 29.03.13, 20:49
                                    Ja mam żmiję wewnętrzną której nie musze karmic mięsem big_grin
                            • memphis90 Re: ja nie popieram żadnej konkretnej diety 24.03.13, 21:03
                              Dlaczego twoim zdaniem wegetarianie mają ponosić jakąś dodatk
                              > ową odpowiedzialność finansową, a mięsozercy za swoje poglądy światopoglądowe n
                              > akazujące im uporczywe jedzenie mięsa - nie?
                              Bo w przedszkolach dzieci niewegetariańskie jedzą często bezmięsne posiłki i nie robią z tego problemu.
                              • ardzuna Re: ja nie popieram żadnej konkretnej diety 25.03.13, 01:56
                                Widocznie religia im nie nakazuje wpieprzać wyłącznie mięso.
                                Powiem więcej, byłyby zdrowsze gdyby w przedszkolu jadły wyłącznie warzywka i zboża, bo w domu paróweczek i danonków i tak będą miały pod dostatkiem.
                                • gabi683 Re: ja nie popieram żadnej konkretnej diety 29.03.13, 08:48
                                  ardzuna napisała:

                                  > Widocznie religia im nie nakazuje wpieprzać wyłącznie mięso.
                                  > Powiem więcej, byłyby zdrowsze gdyby w przedszkolu jadły wyłącznie warzywka i z
                                  > boża, bo w domu paróweczek i danonków i tak będą miały pod dostatkiem.
                                  >

                                  Ale co cię obchodzi co w domach!Wiesz najczęściej w szkołach podstawowych jest tak że dla nie których dzieci ten posiłek w szkole jest jednym w ciągu dnia !I wcale on nie jest z mięsem codziennie !Z reszta tak jak i w przedszkolach ,tak w PL dzieci są nie dożywione i dla mnie twoje zachcianki są fanaberią!
                                  • ardzuna Re: ja nie popieram żadnej konkretnej diety 29.03.13, 20:52
                                    gabi683 napisała:

                                    > Ale co cię obchodzi co w domach!Wiesz najczęściej w szkołach podstawowych jest
                                    > tak że dla nie których dzieci ten posiłek w szkole jest jednym w ciągu dnia !I
                                    > wcale on nie jest z mięsem codziennie !Z reszta tak jak i w przedszkolach ,tak
                                    > w PL dzieci są nie dożywione i dla mnie twoje zachcianki są fanaberią!

                                    Dieta wegetariańska nie oznacza niedożywienia więc nawet gdyby jadły całkiem po wegetariańsku w przedszkolu i już niewiele więcej w domu, nie byłyby z tego powodu poszkodowane. Poza tym mylisz przedszkola ze szkołami. Nie ma obowiązku przedszkolnego i jeśli kogoś nie stać na jedzenie dla dziecka (albo woli wydać na alkohol) to raczej dziecku za przedszkole też nie płaci.
                        • anyx27 Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 24.03.13, 16:13
                          ardzuna napisała:

                          > . Należy tygodniami stosować dietę bezmięsną (korzonki) po czym karmić dzieci d
                          > użymi ilościami surowego mięsa (vide czasy sprzed opanowania ognia).

                          Sparafrazuję kogoś z innego wątku - dodaj jakiegoś emotikona na koncu, bo jeszcze ktoś pomysli, że ty tak serio wink
                          • ardzuna Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 25.03.13, 01:59
                            Oho! Argumenty się koleżance skończyły.
                            • gabi683 Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 29.03.13, 08:50
                              ardzuna napisała:

                              > Oho! Argumenty się koleżance skończyły.
                              >

                              Z Panem Niesiołowskim idź pozbieraj szczaw ...
                              • ardzuna Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 29.03.13, 19:21
                                Kolejna nie ma nic do powiedzenia.
                                • gabi683 Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 30.03.13, 13:54
                                  ardzuna napisała:

                                  > Kolejna nie ma nic do powiedzenia.
                                  >
                                  Na to miast ty masz i opowiadasz same pierdoły tongue_out
                                  • ardzuna Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 30.03.13, 15:48
                                    Nie popisałaś się specjalnie merytorycznym udziałem w dyskusji. Lepiej byś zmilczała.
                        • gabi683 Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 29.03.13, 08:05
                          ardzuna napisała:

                          > No więc nie widzę powodu czemu popierasz regularne jedzenie mięsa w przedszkolu
                          > . Należy tygodniami stosować dietę bezmięsną (korzonki) po czym karmić dzieci d
                          > użymi ilościami surowego mięsa (vide czasy sprzed opanowania ognia).

                          Ale o czym ty dziewczyno mówisz ,wyluzuj .Co ty uważasz ze dzieci w przedszkolny na śniadanie obiad i podwieczorek jedzą mięso ?
                          • ardzuna Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 29.03.13, 20:23
                            Mówię o tym że postulaty w-i-l są kompletnie niespójne ze sobą.
                    • fragile_f Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 27.03.13, 16:37
                      > Od razu uprzedzam, że to, że średnia wieku wtedy była niska to wynika nie tyle
                      > z diety, co chorób, wypadków i śmierci w wyniku walki oraz dużej umieralności p
                      > odczas porodów.
                      >
                      > Wszystkie choroby cywilizacyjne pojawiły się dopiero kilka tysięcy lat temu i i
                      > dealnie się to zbiega z udomowieniem zbóż, kukurydzy i zwierząt domowych (produ
                      > kcja serów) i innych roślin hodowlanych.

                      Ehe.

                      A nie przyszlo ci do glowy, ze do chorob cywilizacyjnych wiekszosc osob wtedy po prostu nie dozywala? Myslisz, ze kobiety zyly wtedy wystarczajaco dlugo, zeby dostac osteoporozy? Albo zawalu serca? Albo cukrzycy? Czy nowotworu? Albo nadcisnienia?

                      Wiekszosc osob umierala w momencie kiedy wypadaly im zeby, nieliczni zyli dluzej - 40-50 lat.
                      • woman_in_love Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 27.03.13, 21:03
                        Średnia wieku w paleolicie, wcale nie odbiegała jakoś od starożytności i było to z ledwością około 30 lat. Średnia dla roku 1750 n.e. to z kolei 32 lata, a 1850 rok to 40 lat.

                        Tyle, że średnia ma to do siebie, że uwzględnia umieralność noworodków czy kobiet w ciąży/ podczas porodu. Nawet w starożytnym Egipcie, mimo że medycyna stała na wysokim poziomie, średnia życia mężczyzn była wyższa niż kobiet.

                        Mimo to było mnóstwo osobników, które żyły naprawdę długo i badania oparto na nich.
                        I fakty są jakie są: choroby serca, zmiany miażdżycowe i inne były już powszechne w Egipcie, natomiast nie występowały w paleolicie.
                        • ardzuna Re: piramida "zdrowego" żywienia to mit 29.03.13, 20:54
                          Nie przyszło ci do głowy że w Egipcie jedzono także więcej mięsa? (Hodowla bydła). W paleolicie jedzono je rzadko i przeważnie śladowe ilości.
                  • memphis90 Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 24.03.13, 20:59
                    > Piramida zdrowego żywienia jest - jesli tego nie wiesz - instrukcją jak należy
                    > jeść żeby zachować organizm w zdrowiu. Jej zawartość jest jednoznaczna.
                    Aha, to zerknij sobie, jak wyglądała ta jednoznaczna piramida zdrowia jeszcze kilka lat temu. też miała gwarantować 100% zdrowia w zdrowiu. A jednak wyszło inaczej... Teraz Ty uległaś złudzeniu, że aktualny najnowszy proszek do prania daje najbielszą biel z białych i już nigdy, przenigdy nie będzie niczego lepszego.
                    • ardzuna Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 25.03.13, 02:03
                      Od wielu lat wygląda tak samo, teraz USDA wprowadza "talerz zdrowia" czy coś w tym guście.
                      Zdaje się że producenci mięsa zdrowo lobbowali za tym żeby w ogóle mięso się w piramidzie zdrowia znalazło.
                      • przeciwcialo Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 25.03.13, 14:44
                        Postudiuj dokładnie biochemię kliniczną, wyciąg wnioski a nie patrz na amerykańskich naukowców którzy swoimi piramidami czy talerzami dobrego żywienia mają utuczony do granc mozliwości naród.
                        • japanunieprzerywalempanieposle Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 28.03.13, 23:13
                          Postudiuj dokładnie biochemię kliniczną, wyciąg wnioski a nie patrz na amerykańskich naukowców którzy swoimi piramidami czy talerzami dobrego żywienia mają utuczony do granc mozliwości naród."

                          tiaaa tak jakby ten narod sie do tych piramid stosowal... a biochemia kliniczna to nie jest czasem na podstawie ROWNIEZ amerykanskich naukowcow?
                          • przeciwcialo Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 29.03.13, 15:16
                            Biochemia jest nauką a dietetyka modą wink
                            c
                            • ardzuna Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 29.03.13, 20:56
                              Nie mam zamiaru studiowac kolejnego kierunku na potrzeby wątku na forum, ale jak masz tak zaawansowaną specjalistyczną wiedzę to się podziel, chętnie poczytam twoje wywody.

                              Pierwszy twój błąd polega na niedostrzeganiu że chorują ci Amerykanie którzy są dalecy od przestrzegania piramidy zdrowego żywienia.
                              • przeciwcialo Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 29.03.13, 21:47
                                I tu się mylisz. No ale to juz ustalone .
                                • ardzuna Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 30.03.13, 10:04
                                  Ależ właśnie się nie mylę. Problemy z otyłością i innymi chorobami cywilizacyjnymi w Ameryce wywołane są jedzeniem nadmiernej ilości fastfudów i innej żywności wysoko przetworzonej, a także po prostu jedzenia w nadmiernych ilościach. Jesli uważasz że to własnie ci którzy przestrzegają jedzenia zgodnie z piramidą zdrowego żywienia chorują na choroby dietozależne, udowodnij to.
                                  • gabi683 Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 30.03.13, 13:58
                                    ardzuna napisała:

                                    > Ależ właśnie się nie mylę. Problemy z otyłością i innymi chorobami cywilizacyjn
                                    > ymi w Ameryce wywołane są jedzeniem nadmiernej ilości fantastów i innej żywnośc
                                    > i wysoko przetworzonej, a także po prostu jedzenia w nadmiernych ilościach. Jes
                                    > li uważasz że to własnie ci którzy przestrzegają jedzenia zgodnie z piramidą zd
                                    > rowego żywienia chorują na choroby dietozależne, udowodnij to.
                                    >
                                    Ty skończ z ta piramidą ,mowa była o mięsie a nie o szybkim jedzeniu w którym mięsa w mięsie jest znikoma ilość!
                                    • ardzuna Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 30.03.13, 15:36
                                      Mowa była o tym że rzekomo Amerykanie jedzący zgodnie z piramidą zdrowego żywienia tyją, voila: "nie patrz na amerykańskich naukowców którzy swoimi piramidami czy talerzami dobrego żywienia mają utuczony do granc mozliwości naród". To oczywista bzdura.
                  • aguila_negra Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 25.03.13, 15:08

                    > Dzieci i ludzie dorośli potrzebują znacznie mniej białka niż obecnie jedzą i zn
                    > acznie mniej tłuszczu i węglowodanów, za to więcej świeżych warzyw i owoców ora
                    > z pełnoziarnistych produktów zbożowych i kasz.

                    A te warzywa, owoce i zboża to z czego się wg Ciebie składają jeśli nie z węglowodanów, tłuszczów i białek?
                    • ardzuna Re: fajnie, tylko że niech za to SAMI PŁACĄ 30.03.13, 15:37
                      M.in. z tegoż ale w zgoła innych proporcjach niż mięso. I o innej charakterystyce. O czym świetnie wiesz.
    • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:19
      Zdanie mam takie jak ty, za fanaberie rodzice powinni ekstra płacic. Ktoś musi ekstar posiłek robić, zrobić pod niego zakupy itp.
      Co innego dieta warunkująca zdrowie.
      • iuscogens Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:25
        No ale jaki jest problem przy zamawianiu jednych produktów zamówić trochę innych?? Przecież nikt nie chodzi po sklepach, żeby kupić produkty do stołówki tylko hurtownia przywozi. Nie rozumiem tego argumentu o robieniu zakupów.
        • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:27
          Taaaa...a wiesz że przedszkole czy szkoła nie może gromadzic produktów? Która hurtownia przywiezie 50 gr soczewicy czy 100 gr ciecierzycy. zakputy są przywożone codziennie.
          • iuscogens Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:33
            Pisałam w innym wątku, że wiem jak działają stołówki (znam przykład takiej w której była jeszcze stołówka szkolna i takiej, w której jest catering).
            Codzienne dostawy, bark możliwości przechowywania??
            To absolutnie tak nie działa.
        • mentolka Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:32
          Z zakupami nie ma problemu , ale z przygotowaniem już jest. Bo jak jest rosół, albo inna zupa na mięsie, a zwykle tak jest, to jednemu dziceku trzeba ugotować inną zupę. To samo z innymi daniami. I tak dzień w dzień, dla jednego dziecka bo mamusia ma fanaberię,żeby ktoś się dostosował do wegetarianizmu czterolatka, bo tak .
        • kosmopolis Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:34
          Trzeba by było wyjść poza swój schemat i jeszcze zrozumieć, że nafaszerowane antybiotykami, konserwantami, wspomagaczami i uj wie czym często stare, spleśniałe i odświeżone mięso jest jednak gorsze i w sumie droższe niż soczewica czerwona,zielona, brązowa, ciecierzyca, kasza gryczana, kasza pęczak i kasza jaglana + warzywa.

          Obawiam się, że dla wielu to jest nie do przeskoczenia, co widać po komentarzach. Mogą czerpać z innych światowych kuchni pod warunkiem istnienia w niej mięsa. Bez mięsa - fanaberia. Tylko to mięso to nie jest wcale tradycja (jeszcze 100 lat temu mięso codziennie to jadali w Polsce najbogatsi), a w tej chwili często trucizna. Mięso, mięso, mięso, czyli najczęściej wszechobecny faszerowany syfem kurczaczek lub pyszniutkie odświeżane wędlinki. Lub paróweczki bez grama mięsa. Taka jest dieta przedszkolna.

          O ile ematka będzie szukała dostawcy mięsa z ekologicznego gospodarstwa, o tyle przedszkole kupi tam, gdzie taniej i wygodniej. To ja już wolałabym codziennie tę kaszę jako podstawę.
          • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:43
            Taaaa...bo soczewica, fasole czy inne to sam miód, bez nawozó i w dziewiczym terenie zasiane i zebrane.
            • gabi683 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 08:55
              przeciwcialo napisała:

              > Taaaa...bo soczewica, fasole czy inne to sam miód, bez nawozó i w dziewiczym te
              > renie zasiane i zebrane.

              Bez toksyn tongue_out BIO
          • jamesonwhiskey Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:06
            rownie dobrze mozna powiedziec ze ty tez jestes stara i splesniala
            a peczak to mozesz swini dac
            • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:36
              Soczewicy nie faszeruje się antybiotykami żeby lepiej rosła. A wszystkie ewentualne środki ochrony roślin kumulują sie pięknie w ciele świnki pasionej roślinami.
              • m_incubo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 14:10
                Ale w twoim się już nie kumulują? big_grin
                Ta soczewica to rozumiem w Puszczy Białowieskiej wyrosła?
                • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 15:00
                  Wole jeść soczewicę sama i kumulować to co ona tam ma niż świniaka który wcześniej zjadł dziesiątki kilogramów soczewicy i ma już wszystkie środki ochrony roślin w pigułce, dodatkowo przyprawione sporą dawką antybiotyków. Czy to jest jasne?
                  Poza tym można zjeść soczewicę ekologiczną.
                  • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 15:08
                    ardzuna napisała:

                    > dodatkowo przyprawione sporą dawką antybiotyków

                    Dodatkowo przyprawiona dawka hormonow i sterydow.
                    • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 15:14
                      Tia. Pyszne zdrowe jedzonko dla naszych dzieciątek. Należy zglanować wszystkich tych którzy nie chcą żeby przyszłość naszego narodu to jadła.
                  • gabi683 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 08:58
                    ardzuna napisała:

                    > Wole jeść soczewicę sama i kumulować to co ona tam ma niż świniaka który wcześn
                    > iej zjadł dziesiątki kilogramów soczewicy i ma już wszystkie środki ochrony roś
                    > lin w pigułce, dodatkowo przyprawione sporą dawką antybiotyków. Czy to jest jas
                    > ne?
                    > Poza tym można zjeść soczewicę ekologiczną.

                    Kupuje się taką świnkę którą ma w diecie ziemniaki porwane tongue_out które zresztą nie rosną w Puszczy a na polu tongue_out Obok soczewicy tongue_out
                    • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 20:56
                      I?
      • wioskowy_glupek Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:29
        Popieram, następna Pani powie, że jej dziecko nie jada szpinaku - bo tak, kolejna będzie walczyć o prawo do posiłków bez jajek, kolejna codziennie będzie chciała deserek... Do tego dołaczmy ludźmi z rzeczywistymi problemami a nie urojeniami, typu cukrzyca, dieta bezglutenowa itp. I będziemy mieli czesne w przedszkolu - 1000 zł bo ktoś za te fanaberie będzie płacić musiał.
    • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:31
      mentolka napisał(a):

      >
      > Patrzcie jak się Pani nudzi smile Wymyśliła sobie,że przedszkole ma zapewnić dla jej dziecka wegetariańskie posiłki

      Jesli dziecko jest wegetarianininem, to co ma jesc?

      . Rozumi
      > em chorobę, konieczność specjalnej diety, ale nie fanaberię roszczeniowej, nudz
      > ącej się mamuśki. A wy jakie macie zdanie w temacie?

      To nie jest fanaberia, tylko zyciowa i zdrowtna koniecznosc.
      • mentolka Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:34
        Konieczność ? A jak dziecko zje w przedszkolu mięsny posiłek to co mu się stanie?
        • verdana Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:37
          Uważam, że obowiązkiem i przedszkoli i stołówek i kolonii powinno być podawanie wegetariańskich posiłków. Wegetarianizm to nie jest fanaberia.
          Uwaga dla zainteresowanych - nie jestem wegetarianką, ale rozumiem ludzi, którzy z przyczyn moralnych mięsa nie jedzą.
          • jamesonwhiskey Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 17:41
            > Uwaga dla zainteresowanych - nie jestem wegetarianką, ale rozumiem ludzi, którz
            > y z przyczyn moralnych mięsa nie jedzą


            dziecko w przedszkolu nie je miesa z przyczyn moralnych
            dobrze sie czujesz ?
          • aguila_negra Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 15:50
            verdana napisała:

            > Wegetarianizm to nie jest fanaberia.

            Ależ jest. Taka sama jak używanie sody zamiast szamponu.
        • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:37
          Moze sie rozchorowac, dostac buegunki albo zwymiotowac.
          • memphis90 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 21:07
            Ja wymiotowałam po kaszy gryczanej. Przedszkole jednak nie założyło dla mnie osobnej kuchni. Ciekawe dlaczego?
        • liliankaa77 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:39
          Ty chyba żartujesz?
          Nie wiesz jak zareaguje organizm dziecka, które nigdy wcześniej mięsa nie jadło?
          To sobie poczytaj.
          • gabi683 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 09:07
            liliankaa77 napisała:

            > Ty chyba żartujesz?
            > Nie wiesz jak zareaguje organizm dziecka, które nigdy wcześniej mięsa nie jadło
            > ?
            > To sobie poczytaj.

            A co będzie kiedy dziecko wyzwoli się z przymusu życia jako wegetarianin .
        • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:37
          mentolka napisał(a):

          > Konieczność ? A jak dziecko zje w przedszkolu mięsny posiłek to co mu się stan
          > ie?

          Stanie się. A jak dziecko mięsne zje bezmięsny posiłek w przedszkolu to co mu się stanie?
          • memphis90 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 21:09
            Może się rozchorować, dostać biegunki albo zwymiotować. Swoją drogą taka soja wcale nie jest zdrowa (fitoestrogeny!) i często powoduje alergie pokarmowe u dzieci.
            • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 02:01
              Posiłek bezmięsny naprawdę nie musi zawierać soi.
              • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 14:46
                Może i same ziemniaki, tylko nie będzie to wartościowa dieta wegetariańska.
                • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 20:58
                  Znasz jeszcze jakies warzywa i rośliny strączkowe oprócz soi i ziemniaków?
          • aguila_negra Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 15:54
            > A jak dziecko mięsne zje bezmięsny posiłek w przedszkolu to co mu się stanie?

            Dzieci wszystkożerne miałyby mieć ograniczony jadłospis tylko dlatego, by dziecko wegetariańskie miało spokojne sumienie? Chyba sobie jaja teraz robisz.
            • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 20:59
              Zdrowy, zrównoważony jadłospis. Nie widzę powodu by miało to stanowić jakikolwiek problem. Jedyny problem to zbyt wąskie horyzonty rodziców.
          • gabi683 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 09:09
            ardzuna napisała:

            > mentolka napisał(a):
            >
            > > Konieczność ? A jak dziecko zje w przedszkolu mięsny posiłek to co mu si
            > ę stan
            > > ie?
            >
            > Stanie się. A jak dziecko mięsne zje bezmięsny posiłek w przedszkolu to co mu s
            > ię stanie?
            >

            Tu dzieci maja wybór, a dziecko wegan raczej wyboru nie ma musi jeść to na co rodzice pozwalają.
            • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 20:59
              Jakich wegan??? nie zmieniaj tematu.
              • gabi683 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 30.03.13, 14:01
                ardzuna napisała:

                > Jakich wegan??? nie zmieniaj tematu.

                Jesteś wegetarianką ?Czy twoje dziecko ma wybór co chce jeść ?
                • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 30.03.13, 15:38
                  Wchodzisz na kolejne poziomy abstrakcji. Czy możesz wytłumaczyć jak człowiek o co ci chodziło z tymi weganami i co cię interesuje moje dziecko? Jestem wegetarianką, pisałam już o tym.
      • wioskowy_glupek Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:36
        Dziecko jest czy rodzice ? Bo coś mi sie zdaje ze ono nie ma nic do powiedzenia.
      • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:38
        laquinta napisał(a):

        > Jesli dziecko jest wegetarianininem, to co ma jesc?

        To jest rodziców problem. Jeśli mają fanaberie i nie chcą dostosować się do tego, co oferuje przedskzole, niech zatrudnią nianię, która będzie im gotować, co chcą albo niech założą własne przedszkole i określą jasno zasady - u nas posiłki są wegetariańskie.
        • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:50
          anyx27 napisała

          > To jest rodziców problem. Jeśli mają fanaberie i nie chcą dostosować się do teg
          > o, co oferuje przedskzole

          Przedszkole powinno oferowac rowniez dania wegetarianskie. To naprawde nic trudnego.
          Jesli gotuja zupe i najpierw gotuja mieso, a potem wrzucaja warzywa, to mozna w osobnym garnku ugotowac tylko warzywa.
          • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:53
            Więcej gazu, więcej wody , więcej brudnych garów. Zgadnij co bedzie następne? Podwyzka stawki żywieniowej dla wszystkich bo ktoś te rachunki popłacić musi.
            • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:01
              przeciwcialo napisała:

              > Więcej gazu, więcej wody , więcej brudnych garów. Zgadnij co bedzie następne?

              Wiecej wegetarianskich dzieci? Prosze, nie rob z tego tragedii. Wegetarianskie posilki to standard w swiecie zachodnim i wschodnim.
          • przystanek_tramwajowy Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:59
            Ja nie miałabym nic przeciwko temu, ale pod warunkiem, że pani poniesie rzeczywiste koszty tych posiłków (produkty, przygotowanie). Ona płaci za swoje dziecko, rodzice mięsożerców za swoje. I wszystko gra. Może też gotować dla swojego dziecka, albo przedszkole będzie zamawiało mu catering z firmy, którą zaakceptuje mamusia.
      • iuscogens Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:40
        > To nie jest fanaberia, tylko zyciowa i zdrowtna koniecznosc.

        Grazie, merci - mam wrażenie, że nie będzie możliwości porozumienia dopóki druga strona nie zrozumie, że to nie jest fanaberia.
        Mam wrażenie, że to jak rozmowa ze ślepym o kolorach.
        I jeszcze jedno, rodzicom dzieci mięsnych nic nie ubędzie od tego, że inne dziecko będzie miało możliwość zjedzenia wege posiłku.
        Obecne ogromne oszczędności na oświacie w Warszawie (podejrzewam, ze w innych miastach też) sa efektem tego, że miasta nie było przygotowane na Euro i teraz tnie po omacku, bo się budżet nie dopina a nie tego, że nawiedzona wege mamuśka by chciała żeby dziecko zjadło kotlet z fasoli.
        To nie jest kwestia tylko tego, ze kasy nie ma, ale tego, że jest źle wydawana.
        Np. na podstawowe rzeczy w szkołach nie ma kasy, ale jest kasa np. na kilkudniowe, wyjazdowe szkolenia pracowników Wydziałów Oświaty czy dyrektorów. Bo zrobienie szkolenia na miejscu bez noclegu i wypasionego żarcia odpada.
        • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:46
          iuscogens napisał:
          > I jeszcze jedno, rodzicom dzieci mięsnych nic nie ubędzie od tego, że inne dzie
          > cko będzie miało możliwość zjedzenia wege posiłku.

          Tylko inni rodzice to nie problem, tutaj chodzi o logistykę i koszty.
          Zawsze można też posiłki przygotowywać samemu i przynosić do przedszkola.
          • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:49
            Przedszkole musi się na to zgodzić.
            • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:54
              I godzi się jeśli nie ma mozliwości zapewnic diety jaa sobie rodzice wymyslą bo do lekarskich się dostosowuja w miarę mozliwości.
              • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:08
                No ty twierdzisz, ze się godzi. Znając ludzi i opór placówek wątpię. zaznaczam placówek z pełnym wyżywieniem. Zresztą skoro Sanepid kontroluje posiłki to na jakiej zasadzie rodzic bez kontroli może postawić posiłek na stole przedszkolnym. Kto będzie odpowiadał za ewentualne zatrucie pokarmowe?
                • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:10
                  Próbka dla sanepidu i oświadczenie rodzica że ponosi konsekwencje żywienia dziecka przynoszonym jedzeniem.
                  • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:15
                    Na to się musi zgodzić właśnie placówka. Na przechowanie próbki, na korzystanie z kuchni i musi chcieć przyjąć oświadczenie.
                    • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:16
                      kropkacom napisała: Na przechowanie próbki, na korzystanie
                      > z kuchni

                      O czy ty mówisz? jak jest oswiadczenie, to placówka próbki nie musi przechowywać.
                      • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:19
                        W naszym przedszkolu brali, dla pewności .
                      • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:19
                        No ok, jedank nadal placówka musi się zgodzić. Jesteś w stanie stwierdzić, ze każda się zgodzi?
                • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:12
                  kropkacom napisała:
                  \
                  Zresztą skoro Sanepid kontroluje posiłki to na j
                  > akiej zasadzie rodzic bez kontroli może postawić posiłek na stole przedszkolnym
                  > . Kto będzie odpowiadał za ewentualne zatrucie pokarmowe?

                  Rodzic podpisuje stosowne oświadczenie.
                  • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:14
                    Cała ta akcja jakoś tak mi się skojarzyła z akcją "6-letnie maluchy zapakujmy w pieluchy". Ten sam fanatyzm wyczuwam wink
                    • zoskaonly Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 13:33
                      Czytam sobie, czytam i miałam się nie udzielać, ale krew mnie zalewa jak po raz kolejny ktoś pisze podobne bzdury
                      "6-letnie maluchy zapakujmy w
                      > pieluchy".

                      Widziałaś jakiekolwiek dziecko w "0" w pieluchach??
                  • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:14
                    No ale taki posiłek trzeba ugotowac, zapakowac w termos. Raczej świezy musi być a nie wczorajszy. Lepiej awanturować się ze to ktoś inny ma zrobic wink
                    • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:18
                      No tak, bo łatwo ma być tylko ociosanym równo kołkom. Wegetarianizm to nie jest już moda, czy fanaberia. Nawet przyjecie oświadczenia to może być problem i nie dla rodzica...
                      • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:20
                        Nie, łatwiej jest wiekszości. Ułatwiac nalezy chorym.
                        • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:23
                          Co się ułatwia? Posiłki? Kiedyś na forum był watek o chorych dzieciach w placówkach i nawet nie podawanie mleka może być problemem. A już podanie tabletki dla przewlekle chorego dziecka to tragedia.
                          • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:43
                            kropkacom napisała:

                            A już podanie tabletki dla
                            > przewlekle chorego dziecka to tragedia.

                            I tu wychodzi twoja nieznajomość przepisów. My, jako żłobek, nie możemy dziecku podawać leków, żadnych.
                            • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:51
                              No właśnie przepisy były niejednoznaczne. W tym momencie po prostu przepisy powinny być takie aby dziecko przewlekle chore miało szanse na odpowiednia placówkę albo panie powinny w "zwykłej" placówce móc podać lek. Inaczej chore przewlekle dziecko zdolne do kontaktu z rówieśnikami i mogące uczęszczać do placówki będzie problemem.
                            • majenkir Re: 24.03.13, 12:56
                              anyx27 napisała:
                              > I tu wychodzi twoja nieznajomość przepisów. My, jako żłobek, nie możemy dziecku
                              > podawać leków, żadnych.


                              To przepisy TRZEBA ZMIENIC !!!
                              • anyx27 Re: 24.03.13, 12:59
                                majenkir napisała:

                                > anyx27 napisała:
                                > > I tu wychodzi twoja nieznajomość przepisów. My, jako żłobek, nie możemy d
                                > ziecku
                                > > podawać leków, żadnych.

                                >
                                > To przepisy TRZEBA ZMIENIC !!!

                                Jasne, wiele rzeczy trzeba zmienić, ale póki co, przepisy sa jakie są i trzeba sie do nich stosować. W razie ich złamania, to placówka odpowiada, nie rodzic.
                                • kropkacom Re: 24.03.13, 13:10
                                  Widzisz, rozmowa jest o kobiecie, która chce coś zmienić.
                    • iuscogens Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:21
                      Napiszę jeszcze raz, w ramach pracy u podstaw smile
                      Czytam wege fora od wielu lat i czytałam już mnóstwo relacji rodziców, którzy chcieliby żeby takie rozwiązanie było powszechne, ale niestety często odbijają się od ściany, bo to bo tamto bo sramto.
                      Sugestie, że problemem jest lenistwo tych rodziców pokazuje, że nie masz zielonego pojęcie o problemie. Zapewniam Cię, że ugotowanie obiadu jest znacznie łatwiejsze niż walka z biurokratyczną machiną, którą podjęła ta matka. Bardzo często wege rodzice mają o wiele większą świadomość żywieniowa niż przeciętny rodzic, właśnie dlatego, ze z każdej strony są atakowani. Mięsne dziecko jest chore, to normalne w wieku przedszkolnym, wege dziecko jest chore - to na pewno wina tego, że nie je kiełbasy. I tak dalej.
                      • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:23
                        Zapędziłaś się w drugą stronę.
          • iuscogens Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:53
            Poczytaj sobie wege fora, zobaczysz ile mam chciało tak robić, ale im przedszkole/szkoła na to nie pozwoliły bo zasłaniali się właśnie tym mitycznym sanepidem, który jak się okazuje z odpowiedzi ministerstwa nie ma z tym nic wspólnego.
            Takie rozwiązanie udało się tylko takim, które były wystarczające wytrwałe i trafiły na normalne dyrekcje.
            • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:55
              Nieprawda, musi byc jednak zapewniona próbka dla sanepidu.
              • iuscogens Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:07
                No dobrze, ale ja piszę o tym, że niektóre placówki nie zgadzają sie na takie rozwiązanie nawet jak rodzić jest chętny, żeby ta próbka była.
                • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:09
                  iuscogens napisał:

                  > No dobrze, ale ja piszę o tym, że niektóre placówki nie zgadzają sie na takie r
                  > ozwiązanie nawet jak rodzić jest chętny, żeby ta próbka była.

                  To się szuka takiej, która się zgadza. Ewentualnie zasięga się opinii w miejscowym sanepidzie.
        • nabakier Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:10
          No, nie mogę sobie tego oszczędzić:

          > Grazie, merci - mam wrażenie, że nie będzie możliwości porozumienia dopóki drug
          > a strona nie zrozumie, że to nie jest fanaberia.
          > Mam wrażenie, że to jak rozmowa ze ślepym o kolorach.

          To całkiem jak z Tobą o wierze i ateizmie.
      • gabi683 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 09:02
        laquinta napisał(a):
        > Jesli dziecko jest wegetarianininem, to co ma jesc?

        To jest narzucony styl życia przez rodziców ,zapewniam że dzieci nie rodzą się wegetarianamitongue_out

        > To nie jest fanaberia, tylko zyciowa i zdrowtna koniecznosc.

        to nie jest konieczność to styl życia od mięsa ludzie nie umierają ,to są wybory
    • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:39
      Czasami trzeba coś wydeptać. Rozumiesz chorobę? Już to widzę: "Mamusia chorego dzieciaczka robi fanaberie" lub: "Chore dzieci nie powinny chodzić do normalnych placówek". Wegetarianizm to nie choroba, ale wybór całkiem sporego procenta ludności. Placówki są dla ludzi, a nie dla równo ociosanych kołków.
      • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:41
        Jedzie powinno byc zdrowe, zbilansowane. Przedszkola zwykle dostosowują się, jesli dziecko ma dietę bezmleczną czy bezglutenową, bo jest to w prosty sposób do ogarnięcia, natomiast przy wegetarianizmie logistycznie jest to bardzo trudne.
        • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:45
          Naprawdę niewiele trzeba aby posiłek spełniał wymogi posiłku wegetariańskiego. Zwłaszcza w przedszkolach. Nie rozumiem czemu ten standard sprawia takie trudności.
          • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:48
            kropkacom napisała:
            Nie rozumiem czemu ten standard sprawia takie trudno
            > ści.

            Bo o to sie właśnie rozchodzi, że to nie jest standard.
            • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:50
              Powinien być. To nie jest fanaberia.
          • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:48
            Nie no, trochę jednak trzeba, wegetariańskie posiłki powinny być odpowiednio zbilansowane. To nie jest tylko wyrzucenie z jadłospisu mięsa i ryb.
            • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:52
              Wystarczy zastąpić mięso produktem roślinnym. Idę o zakład, ze gdyby był wybór w posiłkach znalazłoby się dużo chętnych.
              • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:56
                kropkacom napisała:

                > Wystarczy zastąpić mięso produktem roślinnym.

                Nie, nie wystarczy. Poczytaj o normach żywieniowych dla dzieci w placówkach żywienia zbiorowego. Białko w odpowiedniej ilości musi być i to zarówno pochodzenia roślinnego, jak i mięsnego. W domu każdy moze karmić dziecko, jak chce, w placówkach juz nie.
                • anyx27 Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 12:02
                  Prowadzę żłobek podlegający pod Urząd Gminy, współpracujemy z firmą cateringową i raz w miesiącu dostajemy jadłospis na cały miesiąc, zatwierdzony przez Sanepid (zgodny z normami żywienia dla małych dzieci). Osobno zatwierdzona jest dieta bezmleczna i bezglutenowa. Dieta bezmięsna nie przejdzie i ze względu na te normy wlaśnie i ze względów logistycznych.
                  Jeśli komuś z rodziców nie pasuje żadna z dostępnych diet, przynosi swoje jedzenie i podpisuje oświadczenie, że w razie np. zatrucia placówka nie jest odpowiedzialna.
                  • kropkacom Re: Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 12:31
                    No i? Jaki problem w tym aby sanepid mógł zatwierdzić taki jadłospis. Dla ciebie jaki to problem?
                    • anyx27 Re: Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 13:04
                      kropkacom napisała:

                      > No i? Jaki problem w tym aby sanepid mógł zatwierdzić taki jadłospis. Dla ciebi
                      > e jaki to problem?

                      Ty naprawdę niczego nie rozumiesz. Sanepid nie podbija każdego jadłospisu, jak leci. Sanepid opiera się na normach zywieniowych, ustalonych przez Instytut Żywenia, a zatwierdzonych przez kolejne instytucje. Poczytaj, sprawdź, jak to wygląda od strony prawnej, a potem dopiero pytaj, jaki to dla mnie problem.
                      • kropkacom Re: Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 13:09
                        Ja nie rozumiem czemu ty nie uważasz, że to nie powinno się zmienić.
                        • anyx27 Re: Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 13:14
                          kropkacom napisała:

                          > Ja nie rozumiem czemu ty nie uważasz, że to nie powinno się zmienić.

                          Napisałam poniżej, jakie są opcje do wyboru w mojej placówce. Opcje realne do wykonania, bez zwiekszenia kosztów, jakie ponoszą za wyżywienie rodzice.
                          Uważam, że opcji tych jest wystarczająco dużo na dzień dzisiejszy, tak, aby każdy mógł żywić dziecko, jak chce.
                          • kropkacom Re: Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 13:17
                            Ty uważasz? No tak... A może są dzieci, rodzice oprócz CIEBIE jeszcze, nie? Placówka jest dla ciebie?
                            • anyx27 Re: Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 13:35
                              kropkacom napisała:

                              > Ty uważasz? No tak... A może są dzieci, rodzice oprócz CIEBIE jeszcze, nie? Pla
                              > cówka jest dla ciebie?

                              Tak, ja tak uważam. Jestem właścicielem placówki i mam prawo prowadzic ją tak, jak mi się podoba, oczywiście w ramach obowiązujących przepisów. Rodzice mają kilka wymienionych niżej opcji. Myślę, że sporo opcji, skoro do tej pory nikt nie miał zastrzeżeń. Jeśli jednak komus żadna opcja by nie odpowiadała, to trudno. Może poszukać placówki, która spełni jego oczekiwania pod każdym względem, również zywieniowym. Jesli nie ma takiej potrzeby, to po co mam coś zmieniać.
                              • kropkacom Re: Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 13:49
                                Nie chciałabym mieć dziecka w takiej placówce, gdzie one się kompletnie nie liczą. Miłego dnia.
                                • anyx27 Re: Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 13:56
                                  Ty tylko udajesz, czy naprawdę jesteś taka ograniczona? Gdyby u mnie dzieci się nie liczyły, rodzice nie mieliby tylu opcji wyboru, co mają, bo nie ma takiego obowiązku. Zresztą kwestia żywienia to tylko jedna kwestia dotycząca funkcjonowania placówki.
                                  • przeciwcialo Re: Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 13:58
                                    Kropka lubi się droczyc dla zasady wink
                                    • kropkacom Re: Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 14:01
                                      Bo co to są zasady? Póki nie są nasze to nie warto podnosić głosu, prawda?
                                  • anyx27 Z innej beczki 24.03.13, 14:04
                                    Ponieważ zwracam uwagę na zdrowe żywienie, to staram się, aby również w naszej knajpce wszystko było świeże, zdrowe.
                                    Nie używamy glutaminianu sodu, spulchniaczy, wypełniaczy czy innych E.
                                    I tak np. placki do tortilli robimy sami z mąki kukurydzianej i wody. I jest pewien niewielki odsetek klientów, którym to nie pasuje, bo wiadomo, że sa przyzwyczajeni do tortilli gumiastej, spulchnionej itd. I czy ja mam dla tej grupki robić tortille ze spulchniaczami? Bo on mają do tego prawo?
                                    Nie, nie będę, ponieważ to mój lokal i ja stosuję w nim konkretne założenia dot. moich wyrobów.
                                    Jesli komuś to nie pasuje, trudno, moze zmienić lokal. Owszem, jesli ktoś mnie poprosi, żeby w makaronie zapiekanym z brokułami, nie było np. brokułów, to ok, nie ma problemu. Ktoś inny nie lubi oregano, nie dodam do pizzy.
                                    Ale są pewne ograniczenia wynikające z logistyki i kosztów, a także moich przekonań, do których jako osoba prowadząca działalność, mam prawo.
                                    • olena.s Re: Z innej beczki 24.03.13, 14:19
                                      O, ale fajnie! Masz przepis na tortillę do zrobienia w domu? U mnie są potwornie drogie, chętnie bym zaprostestowała za pomocą osobistego ugniatania. Dasz?
                                      • anyx27 Re: Z innej beczki 24.03.13, 14:26
                                        Ja sama nie robie, tylko moje dziewczyny smile Bo ja do gotowania, to się nie nadaję wink Wiem, ze dają tylko makę kukurydzianą, wodę i sól, ciasto rozwałkowane na cienko, smażą krótko, bo inaczej placki bedą twarde. Niektórzy dodają mąki pszennej, u nas nie ma.
                                  • memphis90 Re: Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 21:17
                                    Ech, ciesz się, że nie musisz dodatkowo szykować osobnej koszernej kuchni... I takiej bez wieprzowiny. I osobnej dla małego frutarianina. I jeszcze dla laktoowowege. W końcu dlaczego jedna religia/filozofia ma być stawiana nad inne. A ja dodatkowo bym sobie życzyła, żeby w piątki moje dziecko dostawało mięso, bo tak.
                                    • kropkacom Re: Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 21:44
                                      A ona cokolwiek do jedzenia ma przygotowywać?? Właśnie o to chodzi, że praca dotyczy kuchni, czy firmy kateringowej. No i problemem są jak widać przepisy (chociaż nie do końca).
                      • iuscogens Re: Sanepid zatwierdza jadłospis. 24.03.13, 13:41
                        Instytut Żywienia jak najbardziej uznaje diety wege.
                • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:02
                  Białko może być pochodzenia roślinnego i dzieci na diecie wegetariańskiej nie spożywają białka mięsnego. Wiec o co chodzi? Ile razy w tygodniu mięso jest w przedszkolu? Ile posiłków trzeba by osobno dostosować?
                  • iuscogens Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:05
                    Mięsnego nie ale zwierzęce tak.
                    Jajka, mleko, jogurty to jest jak najbardziej białko zwierzęce a my mówimy przecież o diecie wegetariańskiej czyli takiej w której je się nabiał i jajka.
                    • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:10
                      No dokładnie.
                • gabi683 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 13:19
                  anyx27 napisała:

                  > kropkacom napisała:
                  >
                  > > Wystarczy zastąpić mięso produktem roślinnym.
                  >
                  > Nie, nie wystarczy. Poczytaj o normach żywieniowych dla dzieci w placówkach żyw
                  > ienia zbiorowego. Białko w odpowiedniej ilości musi być i to zarówno pochodzeni
                  > a roślinnego, jak i mięsnego. W domu każdy moze karmić dziecko, jak chce, w pla
                  > cówkach juz nie.

                  W końcu ktoś to napisał tongue_out
            • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:52
              a.va napisała:

              > Nie no, trochę jednak trzeba, wegetariańskie posiłki powinny być odpowiednio zb
              > ilansowane. To nie jest tylko wyrzucenie z jadłospisu mięsa i ryb.

              Dokładnie tak. Jadłospis jest oparty o normy żywieniowe dla dzieci 3-5 lat, zatwierdzony musi być przez Sanepid.
              • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:04
                To jakiś problem aby jadłospis zatwierdził sanepid?
                • dziennik-niecodziennik Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 14:40
                  zapytaj w Sanepidzie smile
            • iuscogens Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:58
              Każda dieta powinna być zbilansowana, nie wystarczy wrzucić do jadłospisu mięso i rybę, żeby mieć zdrową dietę.
              Zresztą ile przedszkolaków je w placówkach białe buły z margaryną, dżemem i parówki, a potem zajada Danonkiem. Przeciętna dieta placówkowa nie jest niestety wzorem zbilansowanej diety.
              Była jakiś czas temu akcja, żeby dzieci w przedszkolach jadły zdrowo (nie była to akcja wege), bo niestety to co dostają dzieci niektórych placówkach pozostawia sporo do życzenia.
              • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:03
                W przedszkolach nie uzywa się margaryn tylko masło. Bezmleczną to dostac moze alergik a nie każde dziecko.
              • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:04
                Ale dużo łatwiej jest zrobić zbilansowaną dietę mieszaną niż wegetariańską.
            • olena.s Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:24
              Przedszkole mojego dziecka było bardzo miłe, ale zbilansowanej diety to bynajmniej nie dostarczało - raczej mąka, kluchy i drożdżówki. Koniecznie, koniecznie słodki podwieczorek.
        • joanna.pio Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:01
          Anyx - w pełni się z Tobą zgadzam. Wydaje mi się bardzo trudne dostosowanie się do wymogów diety wegetariańskiej - żeby była zbilansowana nie wystarczy zmiana obiadu tzn. ugotowanie np. zupy bez mięsa i zrobienie kotleta z jajka zamiast mielonego. Już pomijam fakt, iż mam wątpliwości co do pań kucharek i ich poziomu wiedzy na temat zbilansowanej diety wegetariańskiej.
          Poza tym - poza oczywistymi przyczynami chorobowymi - trudne może być organizacyjnie i finansowo dla przedszkola, jeśli z podobnym żądaniem zwróci się mama małego weganina, czy też jeszcze kogoś, kto z różnych powodów nie je określonej grupy produktów.
          Ja uważam, że jeśli ktoś chce diety wegetariańskiej dla swojego dziecka (lub każdej innej), albo dostosowuje się do zasad w państwowym przedszkolu, albo wybiera prywatne, gdzie jest dieta wegetariańska, za którą się po prostu płaci więcej.

          To trochę tak jak z podejściem ideologicznym do wychowania - jeśli mam ochotę, by moje dziecko było zaopiekowane w duchu Montessori, to nie wymagam na "zwykłym" przedszkolu zmiany zasad, a szukam takiego, które mi takie podejście zaoferuje w pakiecie.
          Jeśli chcę, by moje dziecko uczyło się w przedszkolu pięknej wymowy angielskiej, to nie poślę go tam, gdzie ma 2 godziny angielskiego w tygodniu,a poszukam takiego z native speakerami, gdzie cały czas mówi się po angielsku. Moim zdaniem, to kwestia mojego wyboru spośród oferty różnych placówek.
          • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:07
            Kiedy moje dziecko było na rygorystycznej diecie przez jakiś czas, nie wymagałam od przedszkola dostosowania do mnie, tylko przynosiłam swoje posiłki. Ale to wymaga trochę wysiłku.
          • memphis90 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 21:24
            Amen! Póki mali wegetarianie to pojedyncze dzieci w placówkach, to nie widzę powodu, żeby pod nich ustalać całe menu "bo co się stanie, jak dziecko zje wegetariański posiłek?". U nas w przedszkolu mięso jest 2 x w tygodniu, pozostałe obiady są bezmięsne, nie widzę więc powodu, żeby dla czyjegoś widzimisię eliminować dzieciom mięso w pozostałe dwa dni. Wegetarianizm jest wyborem, nie jest koniecznością uwarunkowaną względami medycznymi, jak celiakia czy dieta bezmleczna. Dzieci chore nie mają wyboru, dla nich zwykły posiłek to realne zagrożenie dla zdrowia.
        • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:39
          anyx27 napisała:

          > Jedzie powinno byc zdrowe, zbilansowane.

          Żartujesz. W takim razie jak wyjaśnisz te ilości mięsa w diecie przedszkolnej?
          • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:48
            ardzuna napisała:
            > Żartujesz. W takim razie jak wyjaśnisz te ilości mięsa w diecie przedszkolnej?

            Ja mogę odpowiadać za moja placówkę, w której jedzenie zatwierdza Sanepid.
            Jest pieczywo pełnoziarniste, jest masło, są jogurty naturalne, owoce, warzywa, kasze, ryż, mało posiłków z maki pszennej, mięso jest 2-3 razy w tyg, 2 razy w tygodniu ryba, nie ma słodyczy, parówek itd..
            Jesli jadłospis zatwierdzony jest przez sanepid i dokładnie to, co zatwierdzone, trafia na stoły, to nie ma prawa byc tam ZA dużo mięsa.
            • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:52
              anyx27 napisała:

              > ardzuna napisała:
              > > Żartujesz. W takim razie jak wyjaśnisz te ilości mięsa w diecie przedszko
              > lnej?
              >
              > Ja mogę odpowiadać za moja placówkę, w której jedzenie zatwierdza Sanepid.
              > Jest pieczywo pełnoziarniste, jest masło, są jogurty naturalne, owoce, warzywa,
              > kasze, ryż, mało posiłków z maki pszennej, mięso jest 2-3 razy w tyg,

              To dużo za dużo.
              • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:59
                Podaj prosze zdrowy jadłospis na 5 posiłków przedszkolnych dla 5 latka.
                • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:02
                  A z jakiej paki?
                  Moze najpierw przeczytaj piramidę zdrowego żywienia - czerwone mięso jest tam najwyżej kilka razy w miesiącu a nie co najmniej kilka razy w tygodniu.
                  • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:05
                    Oprócz czerwonego jest jeszcze drób. Machasz ta piramidą a ja ci mówięże węglowodany trzeba dzieciom ucinac a nie białko i tłuszcze.
                    • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:12
                      Węglowodany też, ale białko i tłuszcze też. Za mało na pewno jedzą warzyw i innych roduktów o dużej zawartości błonnika. Potem wracają do domu i znów jedzą mięsko bez warzyw. Katastrofa.
                      • crises Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 17:08
                        >Węglowodany też, ale białko i tłuszcze też.

                        Dieta Kononowicza?

                        > Potem wracają do domu i znów jedzą mięsko bez warzyw. Katastrofa.

                        Mięsko to najlepszy pokarm jaki można sobie wyobrazić. Dostarcza energii i budulca, nie powoduje tycia jak węglowodany.
                        • lianis Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 19:32
                          Tyle ze uklad pokarmowy czlowieka nie jest przystosowany do trawienia miesa tylko do trawienia weglowodanow zlozonych. Zwroc uwage jak bardzo rozni sie on od ukladu trawiennego zwierzat drapieznych. U zwierzat miesozernych uklad pokarmowy jest krotki, u czlowieka dlugi, mieso zalega w nim i psuje sie uwalniajac do organizmu toksyny, zanim w koncu zostanie wydalone. Wiec miesko to absolunie nie jest najlepszy dla czlowieka pokarm, a wrecz przeciwnie.
                          • memphis90 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 21:31
                            Przewód pokarmowy człowieka jest dostosowany do trawienia zarówno mięsa, jak i roślin. No chyba mi nie powiesz, że człowiek ma kilka żołądków jak krowa czy owca? Dlugośc jelit roślinożercy wynosi ok. 10 - krotności długości ciała- a człowiek bynajmniej nie ma 18 metrowych jelit. Także budowa zębów człowieka jest dostosowana do różnych pokarmów. Teorie o gniciu, psuciu się i uwalnianiu toksyn można włożyć między bajki, czas pasażu jelitowego człowieka to kilka godzin. Jeśli chcesz dyskutować, to poczytaj na ten temat.
                          • crises Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 08:05
                            lianis napisała:

                            > Tyle ze uklad pokarmowy czlowieka nie jest przystosowany do trawienia miesa tyl
                            > ko do trawienia weglowodanow zlozonych.

                            Taaa, mamy na przykład 3 przedżołądki.

                            > mieso zalega w nim i psuje sie uwalniajac do
                            > organizmu toksyny, zanim w koncu zostanie wydalone.

                            Link do odpowiedniego artykułu w Pubmedzie or it didn't happen.
              • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:08
                ardzuna napisała:

                > To dużo za dużo.

                Mięso 2 razy w tygodniu to dużo za dużo? Ok, to ja juz nie mam więcej pytań...
                • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:40
                  Korzonki, ciemny chleb i w nagrodę raz w tygodniu jajko wink
                  • beti222 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 10:36
                    Nie jestem wegetarianką, ale ludzie niestety jedzą za dużo mięsa, bezrefleksyjnie faszerując nim dzieci. Do przejrzenia , i tu
                • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 15:04
                  anyx27 napisała:

                  > ardzuna napisała:
                  >
                  > > To dużo za dużo.
                  >
                  > Mięso 2 razy w tygodniu to dużo za dużo? Ok, to ja juz nie mam więcej pytań...

                  Za dużo. Wiesz lepiej niz naukowcy, prawda? A potem na koszt podatników wegetarian leczy się tych wszystkich biednych miażdżycowców przeżartych mięsem, robi im stenty i inne balonikowanie. Powodzenia.

                  Z ciekawości, słodkie jogucriki truskawkowe i inny tym podobny szit podajesz dzieciom za zgodą sanepisu? Bo kiedy moje dziecko chodziło do przedszkola, podawali mu takie świństwa mimo że już wtedy było wiadomo że ze zdrową dietą nie ma to nic wspólnego.
                  • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 16:11
                    ardzuna napisała:

                    > Z ciekawości, słodkie jogucriki truskawkowe i inny tym podobny szit podajesz dz
                    > ieciom za zgodą sanepisu?

                    A podaję? pierwsze słyszę.
                    • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 02:04
                      Pytałam czy podajesz. Jeśli nie to jestem uspokojona.
                  • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 16:15
                    ardzuna napisała:

                    A potem na koszt podatników wegetar
                    > ian leczy się tych wszystkich biednych miażdżycowców przeżartych mięsem, robi i
                    > m stenty i inne balonikowanie. Powodzenia.

                    I uważasz, że od jedzenia mięsa 2 razy w tygodniu i zdrowej, zbilansowanej diety, choruje się na miażdżycę. Brawo!
                    • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 02:06
                      Od zdrowej, zbilansowanej diety nie. Jednak 2x w tygodniu czerwone mięso to za dużo. I przeciętny mięsożerca je mięso grubo częściej.
                  • crises Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 17:02
                    Ci naukowcy, co zmieniają tę całą piramidę żywienia co parę(naście) lat?
                    • memphis90 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 21:32
                      Ale ta nowa jest już najlepszejsza i nawet skarpetki są po niej zupełnie bieluśkie.
                      • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 02:07
                        Postęp w dietetyce istnieje, tak jak w każdej dziedzinie nauki. Na pewno w tej akurat bardzo dużo jest jeszcze do zbadania.
                        • crises Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 08:16
                          Ten sam postęp, w ramach którego w latach 70. zalecano karmienie niemowląt co 3 h i dokarmianie niemodyfikowanym mlekiem krowim?
                          • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 21:02
                            Nie. Ten postęp w ramach którego dowiedziałaś sie że powyższe było jednak złe.
                        • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 14:51
                          Nie postęp ale mody zmieniające się cio kilka lat. Mody nie majće kompletnie podstaw biochemii organizmu luidzkiego.
                          • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 21:03
                            Podziel się swoją wiedzą o podstawach biochemii organizmu ludzkiego i wyjaśnij analitycznie dlaczego obecna wiedza dietetyczna jest beznadziejna i w których punktach nie uwzględnia podstaw biochemii organizmu ludzkiego.
                            • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 21:45
                              Biochemie miałam wykłądaną przez półtora roku. Nie sądzisz ze w forumowym poście streszczę ci 3 semestry big_grin
                              • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 30.03.13, 10:01
                                Tylko 3 semestry i próbujesz się podawać za fachowca który na tej podstawie neguje obecny stan dietetyki, bez wątpienia kształtowanej na podstawie aktualnej wiedzy m.in. biochemicznej?? Żarty sobie robisz?
                                • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 30.03.13, 12:25
                                  15 lat pracy zawodowej w medycynie klinicznej wystarczy?
                                  • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 30.03.13, 13:02
                                    Widzę że 15 lat pracy w medycynie klinicznej upoważnia cię do wypowiadania się o każdej dziedzinie wiedzy nawet luźno związanej z medycyną kliniczną. W takim razie cieszę się że są tacy lekarze jak mój m. którzy znają się na tym na czym się znają i identyczna liczba lat pracy w medycynie klinicznej nie jest dla nich podstawą do twierdzenia wszystkiego o wszystkim, w tym o dietetyce. Dietetyki w programach studiów medycznych za bardzo nie ma ZTCW.

                                    Mam nadzieję że nie będę trafiać do takich lekarzy jak ty, którzy brak wiedzy zastępują przemądrzalstwem.
                      • crises Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 08:17
                        A panom ładniej układa się w slipach.
            • anyx27 Co ja mogę zrobić w swojej placówce 24.03.13, 12:57
              U nas w żłobku jest żywienie zwykłe, zbilansowane, zdrowe.
              Jeśli ktoś chce, ma do wyboru również diety bezglutenową i bezmleczną. Nieważne, czy ze względów zdrowotnych, czy ze względu na widzimisię.
              Jeśli rodzic na piśmie poprosi, zeby (względy obojętne) nie dawać Jasiowi marchewki, a Kubusiowi ryby, nie ma problemu, nie dostają.
              Jesli rodzic nie chce, zeby jego dziecko jadło mięso, ja mogę nie dać mu kotleta czy innego kawałka mięcha, ale nie mogę zagwarantować nie podawania mięsa w innej postaci np. wywaru, na którym gotowana była zupa.
              Jeśli komuś nie pasuje żadna z opcji, może podpisać oświadczenie i przynosić jedzenie przygotowane we własnym zakresie, ewentualnie poszukać innej placówki.

              Na to pozwalaja przepisy i to mogę zrobić, żeby rodzicom ułatwić życie.
              • ardzuna Re: Co ja mogę zrobić w swojej placówce 24.03.13, 13:03
                A kto jest dawcą tych jadłospisów? Sanepid? Firma cateringowa?
                • anyx27 Re: Co ja mogę zrobić w swojej placówce 24.03.13, 13:05
                  Firma cateringowa ustala jadłospis, którego zgodność z normami wszelkimi potwierdza Sanepid.
                  • ardzuna Re: Co ja mogę zrobić w swojej placówce 24.03.13, 13:14
                    No to możesz jeszcze poprosić firmę cateringową o modyfikację jadłospisu. Płacisz, wymagasz. Białko może być z nabiału a nie z mięsa, jajka należą z rybami i drobiem do tej samej grupy i nie musi być w ogóle produktów z tej grupy w danym dniu. Sanepid zatwierdzi, nawiasem mówiac ciekawa jestem czy jego normy są zgodne z aktualnymi zaleceniami żywieniowymi bo z moich doswiadczeń wynika że aktualizacja wiedzy w różnych urzędach przebiega czasem dość opornie.
                    • anyx27 Re: Co ja mogę zrobić w swojej placówce 24.03.13, 13:30
                      ardzuna napisała:

                      > No to możesz jeszcze poprosić firmę cateringową o modyfikację jadłospisu.

                      Nie ma takiej potrzeby.

                      Białko może być z nabiału a nie z mięsa, jajka należą z rybami i
                      > drobiem do tej samej grupy i nie musi być w ogóle produktów z tej grupy w danym
                      > dniu.

                      Nie moze być tylko z nabiału.
                      • ardzuna Re: Co ja mogę zrobić w swojej placówce 24.03.13, 15:02
                        Absolutnie moze. Jest to takie samo białko jak każde inne. Ministerstwo Zdrowia właśnie ci napisało że dieta, w której białko jest tylko z nabiału i roślin jest tak samo zdrowa i zbilansowana jak wszystkie inne.
                      • ardzuna Re: Co ja mogę zrobić w swojej placówce 25.03.13, 02:11
                        anyx27 napisała:

                        > ardzuna napisała:
                        >
                        > > No to możesz jeszcze poprosić firmę cateringową o modyfikację jadłospisu.
                        >
                        >
                        > Nie ma takiej potrzeby.

                        No to trzeba bylo od razu pisać że nie chcesz, a nie że nie możesz. I sprawa jest jasna.
                        Podaj nb jakąś podstawę prawną, która każe sanepidowi zatwierdzać jadłospis w żłobku.
                        • anyx27 Re: Co ja mogę zrobić w swojej placówce 25.03.13, 11:30
                          ardzuna napisała:

                          > No to trzeba bylo od razu pisać że nie chcesz, a nie że nie możesz. I sprawa je
                          > st jasna.
                          > Podaj nb jakąś podstawę prawną, która każe sanepidowi zatwierdzać jadłospis w ż
                          > łobku.

                          Nie chcę, bo nie ma takiego zapotrzebowania. Gdybym nawet chciała i poprosiła, to i tak firma cateringowa by tego nie zrobiła, bo nie pozwalają na to przepisy. Podstawę prawną dot. żywienia zbiorowego dzieci w żłobkach i przedszkolach możesz sobie sama znaleźć.
                          • ardzuna Re: Co ja mogę zrobić w swojej placówce 25.03.13, 21:44
                            anyx27 napisała:

                            > Nie chcę, bo nie ma takiego zapotrzebowania. Gdybym nawet chciała i poprosiła,
                            > to i tak firma cateringowa by tego nie zrobiła, bo nie pozwalają na to przepisy

                            Które przepisy? Zacytuj. Rok temu niczego takiego nie było, nie kaz mi szukac bo się jeszcze czegoś ciekawego doszukam. Lepiej podaj sama, nie bądź gołosłowna.

                            tiny.pl/h8tfb - Rzecznik Praw Dziecka pisze o cudownej, mięsnej i zbilansowanej diecie w żłobkach następująco (nie będę poprawiać wszystkich krzaków, lepiej czytelny tekst jest zalinkowany:

                            Pragnç Idodaé, iz jako Rzecznik Praw Dziecka odbieram równiez od rodziców liczne
                            sygnaly o nîeprawidlowoéciach dotyczqcych jakoéci Zywienia w Zlobkach, przédszkolach i
                            szkoîach. Skarzqcy infonnujq, ze dieta jest ¿le zbilansowana, a przy tym niedostosowana do
                            wieku i potrzeb dziecka. Zgìaszajq tez zastrzezenía co do wartoáci energetycznej posilków.
                            Majqc powyzsze na uwadze, w wystacpieniu z 28 paádziemika 2011 r. (znak:
                            ZEW/SOO/43-1/2012/MP) przedstawilam przedmiotowy problem Ministrowi Zdrowia wraz
                            z propozycjq wprowadzenia norm zywieniowych do stosownych regulacji prawnych.
                            Ponadto, w wystqpieniu zostaìy zaprezentowane wyniki badań, przeprowadzone przez
                            ­Pańs'fwowat Inspekcjç SalnitarnzaL województwa álatskíego, dotyczacce oceny teoretycznej
                            Zywienia w stolówkach w Zîobkach, przedszkolach i szkolach. Wyniki, niestety, potwierdziìy
                            informacje o wystçpujatcych nîeprawidlowoáciach w zywieniu dzieci (w polowie placówek
                            posilki nìedostateczne pod wzglçdem wartoáci energetycznej, stwierdzono tez zbyt duZy
                            udzial energii z tìuszczów, wobec maiego udziaîu energii z wçglowodanów, a takze niedobór
                            wapnia, Zelaza, witarniny C w diecie dzieci przebywajaccych w Zlobkach niedobór
                            stwierdzono we wszystkich skontrolowanych placówkach.

                            I jeszcze:


                            Na problem zwraca'równiez uwagç Dyrektor Instytutu Zywnoáci i Zywieni'a prof.
                            Aleksandra Szczygla. Z otxzymanych informacji wynika, iz istniejq normy zywienia dla
                            dzieci, opracowane przez Instytut, które powinny byó wykorzystane przez placówki zywienia
                            zbiorowego, zajmujqce Si@ Zywieniem dzieci. Ocenq jakoácì posilków zlobkach,
                            przedszkolach i szkolach zajmujq siç Stacje Sanitamo-Epidémiologiczne wlaéciwe dla dançgo
                            terenu. Jednoczeénie, jak zaznaczyl Instytut, minister wlaáciwy do spraw zdrowia nie oldeáliì
                            w drodze rozpoxzacdzenia wymagań obowiqzqìaccych przy prowadzeńíu zywienia zbiorowego
                            typu zamknìçtego, majqc na wzglçdzie opracowane przez Instytut normy zywienia
                            ì wymagania zdrowotne. Dlatego tez stosowanie norm i racji pokarmowych do planowania
                            i oceny spoáobu zywienia mimo, ze jak najbardziej sq wlaáciwe, uzasadnione i zalecane, nie
                            jest jednak obligatoryjne.

                            Czyli Sanepid ocenia jak chce i nie musi stosować norm Instytutu Żywności i Żywienia tylko może wykorzystywać własne święte widzimisię.

                            Dalej: Ponadto, Ministerstwo Zdrowia poinformowalo, iz w przepisach krajowych nie ma
                            prawnych regulacji, okreélajaccych normy zywienia, czyli zdeñniowania zapotrzebowania
                            organizmu na energiç i skladniki odzywcze.


                            Na resztę waszych cudownych postów które z pewnością wyprodukowałyście nie mam czasu w tej chwili odpowiadać. Miłej dyskusji.
                            • ardzuna Kontrola wykazała nadmiar mięsa w menu szpitalnym 26.03.13, 21:38
                              Poprosiliśmy szpital o menu z tygodnia i wysłaliśmy je do oceny Instytutowi Żywności i Żywienia w Warszawie. Ocena Instytutu jest miażdżąca.

                              Prof. dr hab. Mirosław Jarosz, szef Instytutu, pisze, że w jadłospisie występuje śladowa ilość warzyw, które stanowią podstawę zbilansowanego żywienia, nie ma owoców, błonnika.

                              Dużo za dużo jest też... mięsa. "Praktycznie w większości posiłków występuje mięso i jego przetwory o złej jakości, z dużą koncentracją tłuszczu: łopatka, pasztet, parówki, salceson, podroby. Zbyt mała natomiast jest ilość ryb i roślin strączkowych.

                              Cały tekst: poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,13629614,Duzo_tluszczu__cukru__chleba__Gdzie_tak_sie_je__W.html#BoxSlotIIMT#ixzz2OgF24C4Z
                            • anyx27 Re: Co ja mogę zrobić w swojej placówce 27.03.13, 11:42
                              Wiesz na czym polega problem? Że większość prywatnych placówek opieki nad dziećmi to nie są przedszkola czy żłobki. Nie wystarczy, że w nazwie jest słówko żłobek czy przedszkole, a często nawet tego nie ma - są kluby, akademie itd. To nie są placówki zarejestrowane, a co za tym idzie, nie podlegaja żadnym przepisom i kontrolom. Rodzice mimo wszystko zapisują dzieci do takich punktów opieki, a potem są zdziwieni, że jedzenie jest nieodpowiednie. A no jest, bo jakie ma być, skoro jedynym kryterium są niskie ceny przygotowania i produktów.

                              Placówki państwowe oraz niepubliczne, zarejestrowane w urzedach gmin, muszą mieć menu (własne bądź catering) zatwierdzone przez sanepid.
                              Nie ma innej opcji.

                              Tylko jeszcze raz podkreslam, że chodzi o placówki zarejestrowane, bo do zwykłych DG nikt wglądu nie ma.
                              • ardzuna Re: Co ja mogę zrobić w swojej placówce 27.03.13, 21:04
                                Nie zrozumiałaś pisma. Kontrolowane były zarejestrowane placówki. Ta fantastyczna mięsna dieta zatwierdzona przez sanepid generuje opisane w piśmie niedobory pokarmowe. Sanepid nie musi się kierować żadnymi normami zgodnymi z jakąkolwiek aktualną wiedzą dietetyczną (tak, wiem - mody naukowe sie zmieniają tak szybko że tylko forumki są ostoją mądrości i wiedzą lepiej). Na tym polega problem.
    • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:43
      Uważam, że matka mogłaby sobie odpuścić. To naprawdę jest uciążliwe - gotować oddzielnie dla jednej osoby. Ten jeden mięsny posiłek dziennie (bo przecież nie na wszystkie posiłki w przedszkolu jest mięso) naprawdę można przez 3 lata znieść. Tym bardziej że dziecku to chyba nie przeszkadza (że dorosły wegetarianin nie zje nic z mięsem, choćby się paliło i waliło, to rozumiem, ale dziecko nie ma chyba jeszcze aż takiej świadomości, żeby mu to przeszkadzało).
      • verdana Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:49
        Ale matka chciałaby, aby tę świadomość miał. Dla mnie to oczywiste. I gdyby matki małych wegetarian zaczęły dopominać się, aby przedszkola, stołówki szkolne i kolonie podawały wegetariańskie posiłki, to pewnie okazałoby się, ze to nie "fanaberia" - tylko żądanie sporej części rodziców.
        • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:59
          Wiesz co, ja nie mogę, z powodu nietolerancji pokarmowych, jeść wielu rzeczy. Nie przyszłoby mi do głowy domagać się, żeby tylko dla mnie jednej ktoś specjalnie gotował w miejscach zbiorowego żywienia. Spośród dostępnych rzeczy wybieram to, co mogę jeść i jest ok. Więc doskonale rozumiem, że oddzielne stołowanie jednego dziecka może być dla małej placówki uciążliwe. W dużej, szkolnej stołówce ok. Ale w przedszkolu? Bez przesady. Naprawdę od kawałka ryby dziecku stanie się krzywda?
          • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:09
            a.va napisała:

            Naprawdę od kawałka ryby dziecku s
            > tanie się krzywda?

            Rybie stanie sie krzywda.
            • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:17
              A jeśli to dziecko nie zje tej ryby, to nie stanie jej się krzywda?
              Zje ją ktoś inny. Np. ja, bo ze wskazań lekarskich nie wolno mi stosować diety wegetariańskiej.
              • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:23
                a.va napisała:

                > A jeśli to dziecko nie zje tej ryby, to nie stanie jej się krzywda?
                > Zje ją ktoś inny

                Czlowiek ma prawo wyboru czy chce osobiscie krzywdzic.

                Np. ja, bo ze wskazań lekarskich nie wolno mi stosować diety
                > wegetariańskiej.

                No tak, miliony, a moze miliardy wegetarian powinno juz od tej strasznej diety nie zyc. smile
                • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:27
                  Aha, słynna wegetariańska tolerancja.
                  Wymagasz zrozumienia, że nie jesz zwierząt, a sama nie możesz zrozumieć, że mnie nie wolno jeść większości warzyw ani roślin strączkowych. Pogratulować otwartego umysłu big_grin
                  • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:39
                    Ten schemat znam na pamiec.
                    Najpierw jazda na wegetarian, ze maja takie wymyslne fanabarie, a przeciez powinni podporzadkowac sie wiekszosci. Potem tlumaczenie sie, ze zdrowie nie pozwala zostac wegetarianinem, potem zas, jesli dac przyklad milionow wegetarian, czepianie sie "slynnej wegetarianskiej tolerancji".

                    Jedz co chcesz, nie moja to sprawa.



                    • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:42
                      Po prostu odpowiedziałam ci na pytanie, dlaczego niektórzy ludzie nie są i nie będą wegetarianami, nawet gdyby chcieli. Ale widzę, że nie w smak ci ta informacja, nie pasuje do przyjętych założeń big_grin
                      • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:45
                        a.va napisała:

                        > Po prostu odpowiedziałam ci na pytanie, dlaczego niektórzy ludzie nie są i nie
                        > będą wegetarianami,

                        Ale ja nie zadalam Ci takiego pytania. Moze tylko sobie odpowiedzialas, mnie Twoja odpowiedz nie jest potrzebna.
                        • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:52
                          Nie zadałaś pytania, zrobiłaś więcej - rzuciłaś stwierdzenie big_grin
                          > No tak, miliony, a moze miliardy wegetarian powinno juz od tej strasznej diety nie zyc.

                          Ja bym nie żyła na diecie wegetariańskiej, więc jestem dobrym przykładem na to, że dla wielu osób jest to dieta szkodliwa. Przyjmij to do wiadomości.
                          • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:58
                            O jejciu, przyjmuje, chociaz pierwsze slysze.
                            A no co konkretnie szkodzi dieta wegetarianska? Pytam, bo nie chce zyc w niewiedzy.
                            • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:07
                              Jest niemożliwa do stosowania przy większości chorób przewodu pokarmowego, ponieważ nie wolno w nich jeść roślin strączkowych, surowych warzyw w ogóle, a warzyw wzdymających i ciężkostrawnych w żadnej postaci, nawet gotowanej - kapusty, brokułów, kalafiora, pora, cebuli, czosnku, papryki, brukselki. Nie wolno także jeść grubych kasz i nieoczyszczonych części ziaren, odpadają więc brązowy ryż, brązowa mąka, ciemne pieczywo itd. Nie da się zbilansować diety wegetariańskiej przy takich ograniczeniach, żeby dostarczyć organizmowi wszystkich składników.
                              • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:24
                                Pocieszam sie, ze gdybym zapadla na jakas chorobe przewodu pokarmowego, spokojnie mogalbym byc nadal wegetarianka. Na podstawie zalecen z ponizszego linka.

                                www.sciaga.pl/tekst/27959-28-choroby_ukladu_pokarmowego_zasady_odzywiania
                              • kiddy Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 13:58
                                A daj spokój, i tak ci nie uwierzy. Ktoś, kto nie miał naprawdę poważnych problemów z układem pokarmowym, w życiu nie zrozumie, że są schorzenia, w których naprawdę trzeba uważać na każdy kęs i nie wszystko można jeść.
                    • kiddy Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 13:56
                      Ale to, co prezentujesz, to jest wegeterroryzm. Naprawdę nie wierzysz, że dla kogoś dieta wegetariańska jest niewskazana? To ja jestem pierwszym z brzegu przykładem. Mięsa nie jadłam przez 2 lata. Moja mama, a potem ja miałyśmy na temat kuchni wege dużą wiedzę i dokładałyśmy wszelkich starań, żeby moja i mojej siostry dieta była zbilansowana. Moja siostra mięsa nie jadła przez 12 lat. U mnie po 2 latach zaczęły się poważne problemy zdrowotne (w tym fatalna morfologia), z których wychodziłam przez kolejne 2 lata. Moja siostra żadnych kłopotów nie miała. Taki typ. Za to jej przyjaciel niemal skończył w szpitalu z powodu diety wege. Jego mama, technolog żywienia, stawała na rzęsach, żeby chłopak (trenujący) miał zbilansowaną dietę. Okazało się, że on praktycznie nie przyswaja białka roślinnego i np. żelaza pochodzącego z roślin. Przeczołgano go po mnóstwie lekarzy i szpitali, w końcu udało się zrobić bardzo specjalistyczne badania i wyszło, co wyszło. Do zdrowia wracał kilka lat, musiał znacząco ograniczyć treningi, bardzo schudł.
                      Ja teraz jestem na "przymusowej" diecie bezmięsnej - moja szanowna ciąża nie toleruje mięsa. Tylko że to się zaczyna robić kłopot - nie mogę jeść roślin strączkowych, bo mam problemy z wątrobą.
                      Fajnie, że ci służy dieta wege. Ale to tobie.
              • olena.s Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:27
                ALe jezeli rybką wzgardzi 500 osób, to za miesiąc sklep zmówi o 500 rybek mniej, a za pół roku 500 rybek mniej się odłowi.
                • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:31
                  Olena, ale my rozmawiamy o 4 posiłkach tygodniowo jednego małego dziecka. Naprawdę uważasz, że zjadanie przez nie ryb przynosi taką szkodę ludzkości?
                  • olena.s Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:34
                    Naprawdę, w Polsce jest więcej niż jedno małe wegetariańskie dziecko. Naprawdę.
                    I są rodzice nie wege (ja) którzy chętnie widzieliby w przedszkolach zdrowszy jadlospis, z mniejsza ilością mięsa czy cukru, a większą jarzyn i razowca.
                    A generalnie: jak na razie nikt tu nie podal żadnego konkretu w rodzaju 'wege dziecko oznacza wymiernie wyższe koszty wynoszące x miesięcznie". Więc ja w ogóle nie widzę problemu - niech babka próbuje, a nuż okaże się, że problemu, zwyczajnie, nie ma?
                    • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:40
                      Ale, zrozum, jeśli tych dzieci byłoby w tym przedszkolu więcej, nie byłoby żadnego problemu. Problem jest właśnie w tym, że jest jedno, a dla jednego trudno robić oddzielną kuchnię.
                      • olena.s Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:45
                        Posłuchaj, w tekście nie było o tym w ogóle mowy - dopowiadasz sobie tylko.
                    • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:43
                      olena.s napisała:

                      Więc ja w ogól
                      > e nie widzę problemu - niech babka próbuje, a nuż okaże się, że problemu, zwycz
                      > ajnie, nie ma?

                      No walsnie. Dlaczego nie mysla tak wszystkie ematki? Przeciez wegetarianskie dzieci nie odbieraja miesa dzieciom wszystkojedzacym.
            • bramstenga Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 20:52
              > Rybie stanie sie krzywda.

              Ale zdajesz sobie sprawę, że podczas produkcji choćby zbóż krzywda dzieje się miliardom zwierzątek ("szkodniki" traktowane chemią, zajączki dekapitowane przez kombajny itp.)? Sorry gregory - człowiek nie jest w stanie żywić się tak, żeby nie uśmiercać innych istot.
              • ste3fa Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 21:59
                wegetarianie zdają się zapominać, że rośliny to też żywe istotysmile Większość z nich nie uświadamia sobie chyba tego faktu. Mało kto pamięta, że wcinając świeżo wyrwaną z grządki marchewkę wcinamy żyjący wciąż organizm. No ale marchewka nie ucieka, nie wydaje żadnych dźwięków, zatem łatwo zapomnieć, że to żywy organizm.
                • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 02:15
                  Tia, nudna jesteś. Od 20 lat nie jem mięsa i zawsze słyszałam że "marchewka też cierpi". Mniej cierpi niż krówka, wyobraź sobie. Jak dam radę żywić się powietrzem i energią sloneczną to nie omieszkam, a na razie żywię się istotami o jak najmniej rozwiniętym odczuwaniu.
                  • ste3fa Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 09:00
                    A czy ja napisałam, że marchewka cierpibig_grin A że jest żywym organizmem to chyba nie zaprzeczysz? Mało tego. Jeszcze długo po wyrwaniu jest żywa, komórki umierają powolutku w wyniku odwodnienia głównie, bo akurat substancji odżywczych to sobie nazbierała na zapas. Nie potraktowaną konserwantami szybko zaczynają atakować choroby, głównie pleśnie. Gwałtownie wyrwana ze swojego środowiska, często poraniona, z oderwanymi brutalnie korzeniami dogorywa długo i powoli w czeluściach piwnicy. Smacznego!
                    • ardzuna Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 21:08
                      ste3fa napisała:

                      > A czy ja napisałam, że marchewka cierpibig_grin

                      Zasugerowałaś to i jesteś tak samo nudna jak wszyscy inni mięsożercy, którzy pełni samozadowolenia z powodu własnej mniemanej błyskotliwości wyciagaja ten pseudoargument jak z rękawa atakując nim przygodnych wegetarian. Dlaczego akurat zawsze to dotyczy marchewki, czy możesz mi wyjaśnić? To żałosne.

                      A co do reszty, odpowiedziałam ci. Marchewka zapewne cierpi ale na pewno mniej niż zarzynany cielak. Dlatego jem marchewkę a cielaka nie, przynajmniej dopóki muszę coś jeść żeby się utrzymać przy życiu.
      • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:57
        a.va napisała:

        > Uważam, że matka mogłaby sobie odpuścić.

        Jesli matka odpusci, to jak bedzie wygladac w oczach dziecka? Przeciez dziecko wie, dlaczego nie je miesa i nie chce tez tego miesa jesc. Dzieci wegetarianskie sa bardzo swiadome przyczyn wegetiarianizmu swoich rodzicow.
        • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:08
          Skoro to jest aż tak ważne dla nich, to ok. Ale w takim razie powinna sama zapewnić dziecku odpowiednią dietę, a nie wymagać tego od przedszkola. Ja nie wymagam od placówek, w których się żywię, żeby nie używały towarów chińskich, mimo że jest to dla mnie bardzo ważne.
          • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:17
            a.va napisała:

            Ja nie wymag
            > am od placówek, w których się żywię, żeby nie używały towarów chińskich

            I co? Jesz wszystko jak leci?
            • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:21
              Jem. Uznaję, że 100 osób nie będzie się dostosowywać do mnie jednej. Kiedy sama gotuję, omijam chińskie. Innych do tego nie zmuszam.
              • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:29
                a.va napisała:

                > Jem. Uznaję, że 100 osób nie będzie się dostosowywać do mnie jednej

                Ale Ty nie musisz dostosowywac sie do tych stu osob. Wybieraj to co dla Ciebie zdrowe, a nie to co jedza inni. Ludzie to nie nie swinie i nie musza potulnie jesc swinstw, tylko dlatego, ze im ktos te swinstwa daje.
                • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:35
                  Mięso to nie świństwo. Obiektywnie. Według twojej ideologii tak, ale nie każdy musi się z nią zgadzać.
                  Dobrze jest mieć trochę tolerancji dla poglądów innych ludzi, nie ograniczać horyzontów do wyłącznie swojej ideologii.
                  • laquinta Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:49
                    Cialo zwierzecia nie jest swinstwem. Ty zdaje sie mowilas o produktach chinskich i mials na mysli te szkodliwe.
                    • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:55
                      Nie, miałam na myśli wszystko, co jest wyprodukowane w Chinach. Uważam, że powinno się bojkotować absolutnie wszystkie wyroby tego kraju. Szkodliwość mnie nie obchodzi.
        • memphis90 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 21:38
          A u mojej koleżanki kuchnia jest mieszana- ona je mięso, mąż- wege. Dzieci nie mają z tym problemów. Jedzą, co lubią i tyle.
      • olena.s Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:29
        To może z drugiej strony?
        Czy mialabyś coś przeciwko, żeby twoje dziecko dostawało w przedszkolu posiłki lakto-ovo-vege? W końcu twoje ..."dziecko nie m
        > a chyba jeszcze aż takiej świadomości, żeby mu to przeszkadzało" - prawda?
        • a.va Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:49
          Mnie pytasz? Nie, nie miałabym nic przeciwko diecie bezmięsnej w przedszkolu, jeśli byłaby dobrze zbilansowana. Mój mąż był wegetarianinem wiele lat, więc dla mnie nie stanowi to żadnego problemu. Ale rozumiem, że inne mamy mogłyby mieć coś przeciwko, są schorzenia, przy których wegetarianizm jest niemożliwy do zastosowania.
    • liliankaa77 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:51
      Konkluzja jest taka: nie wychylaj się, bo Cię zagryziemy.
      Jakie to... polskie.
      • wioskowy_glupek Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:54
        Przecież to jest jakaś paranoja, najpierw oburzy się wegetarianka, potem o swoje prawa wystąpią weganie, laktoowowegetarianie i frutarianie...

        Ciekawe kto będzie za te fanaberie płacił i to wszystko przygotowywał... Sorry ale co za problem spakować dziecku do przedszkola ryż czy marchewkę i niech je.
      • iuscogens Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:54
        nie wiem czy polskie, ale smutne na pewno uncertain
    • woman_in_love w ten właśnie sposób UE rozmienia się na drobne 24.03.13, 11:57
      Na realizację najgłupszych pomysłów ludzi najbardziej szumiących i wydzierających m...y w mediach musi się znaleźć kasa. I znajduje jak widać. Dla cichych, miłych i spokojnych, ale potrzebujących naprawdę (np. na przewóz dziecka do szpitala) już wtedy nie ma.

      I nie mam nic przeciwko tym posiłkom wegańskim, ale ktoś naprawdę musi zapłacić te dodatkowe koszty (składniki mogą być droższe, a osobny proces przygotowania również, a jeśli ma to robić inna kucharka, albo inna firma cateringowa to już w ogóle). Co innego gdyby to było przedszkole wegańskie (przecież tacy rodzice mogą sobie takie założyć), albo gdyby były względy zdrowotne, albo gdyby przynajmniej jakiś większy, np. 40 % rodziców tak chciał, albo jeśli inni rodzice zgodzą się na poniesienie dodatkowych kosztów.

      A teraz efekt będzie prosty. Budżet nie jest z gumy i te zwiększone koszty zaowocują ucięciem komuś innemu.
    • chyba.ze Łatwiej latać za papierkami niż obierać marchewkę 24.03.13, 11:59
      A mamusia vege nie może ugotować dla dzieciątka obiadu i wysłać razem z dzieckiem do przedszkola?
      Panie kucharki bezpiecznie przechowają, odgrzeją w porze obiadu i tyle.
      Nie generuje to żadnych dodatkowych kosztów, a przedszkole może odliczyć dziecku za posiłek.
      No ale łatwiej latać po wsi za wiatrem i marnować czas niż zrobić coś pożytecznego.
      Obieranie ziemniaków i gotowanie kaszy jest taaakie passsseee.
      • joanna.pio Re: Łatwiej latać za papierkami niż obierać march 24.03.13, 12:04
        Ja nie wiem, czy jest to zgodne z przepisami dotyczącymi żywienia. Coś mi się kołacze, że nie można przynosić swoich posiłków - w obawie przed zatruciem. Te, przygotowywane na miejscu, robi się wg ściśle określonych norm i reguł (jakieś tam osobne zlewy do mycia mięsa, osobny do warzyw itd.).
        • przystanek_tramwajowy Re: Łatwiej latać za papierkami niż obierać march 24.03.13, 12:07
          joanna.pio napisała:

          > Ja nie wiem, czy jest to zgodne z przepisami dotyczącymi żywienia. Coś mi się k
          > ołacze, że nie można przynosić swoich posiłków - w obawie przed zatruciem. Te,
          > przygotowywane na miejscu, robi się wg ściśle określonych norm i reguł (jakieś
          > tam osobne zlewy do mycia mięsa, osobny do warzyw itd.).

          Poniżej odpowiedziała ci kobieta prowadząca przedszkole i z tej odpowiedzi wynika, że jest to możliwe. No, ale pani Sikoń nie miałaby na to czasu, bo strasznie pochłania ją lansowanie się w mediach na eko, sreko, wegemamuśkę.
          • lauren6 Re: Łatwiej latać za papierkami niż obierać march 24.03.13, 13:34
            Nie wiem jak to jest w państwowych żłobkach, ale w prywatnych jak najbardziej istnieje taka możliwość i jest to zgodne z przepisami dt. żywienia.
      • iuscogens Re: Łatwiej latać za papierkami niż obierać march 24.03.13, 12:06
        No więc pisze po raz setny, że sporo placówek nie zgadza się na takie rozwiązanie.
        • przeciwcialo Re: Łatwiej latać za papierkami niż obierać march 24.03.13, 12:17
          "Drugie sporo" zgadza się. W czym problem aby znaleźć takie które się zgodzi?
          • kropkacom Re: Łatwiej latać za papierkami niż obierać march 24.03.13, 12:26
            Cudem jest generalnie znaleźć placówkę. Jakąkolwiek.
            • przeciwcialo Re: Łatwiej latać za papierkami niż obierać march 24.03.13, 12:28
              To inna sprawa.
              • kropkacom Re: Łatwiej latać za papierkami niż obierać march 24.03.13, 12:29
                Nie, te sprawy się jakby łączą. Zupełnie przypadkiem tego nie rozumiesz, prawda?
                • przeciwcialo Re: Łatwiej latać za papierkami niż obierać march 24.03.13, 12:33
                  Przedszkoli jest za mało. Gdyby było wiecej miejsc moznabyłoby stworzyc miejsca dla dzieci ze specjalnymi potrzebami, są przedszkola dla alergików, są przedszkola wyznaniowe, mogłyby byc każdej innej ideologii. No ale póki co przedszkoli nie ma tyle ile chętnych.
                  • kropkacom Re: Łatwiej latać za papierkami niż obierać march 24.03.13, 12:42
                    Dla tego trzeba walczyć o przystosowanie przedszkoli nie tylko dla dzieci. Nie tylko dla tych, które wszystko mogą jeść, nie są chore przewlekle i rozwijają się zgodnie z normą.
                    • kropkacom Re: Łatwiej latać za papierkami niż obierać march 24.03.13, 12:43
                      Przepraszam za błąd.
    • ewcia1980 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 11:59
      smile no sukces życiowy osiągnięty - tylko pogratulować.

      tyle, że tak naprawdę co ona wywalczyła??

      tylko tyle, że Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że "Wegetarianizm praktykowany w prawidłowy sposób jest zdrowy na wszystkich etapach życia"


      więc tak naprawdę całe NIC.

      pójdzie taki wegetariański rodzic z petycją, że chce mieć możliwość wyboru posiłków
      pani dyrektor przedszkola zrobi zebranie rady rodziców czy też wszystkich rodziców
      pokaże odpowiedz o tym, że ministerstwo NIE ZALECA,
      powie o tym, że koszty posiłków będą większe skoro trzeba bedzie gotować 2 rodzaje posiłków
      i ciekawe jaki będzie wynik ewentualnego głosowania smile
      więc powtarzam - osiagneła całe NIC
      ot papierek, którym może sobie tyłek podetrzeć

      ja proponuję aby otworzyła wegetariańskie przedszkole
      albo niech sama gotuje swojemu dziecku i przynosi takie obiadki do odgrzania - jak problem??
      • carmita80 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 18:03
        ewcia1980 napisała:

        > ja proponuję aby otworzyła wegetariańskie przedszkole
        > albo niech sama gotuje swojemu dziecku i przynosi takie obiadki do o
        > dgrzania - jak problem??

        Czyli typowo, jeslis innego wyznania czy dokonales innego wyboru zyciowego to twoj problem, bo sie nie wychylac. Jesli dziecie masz niepelnosprawne to specjalne przedszkole, szkola czyli segregacja. Nie masz sie domagac prawa do intymnosci, jakies zaslonki wokol lozejlk itd to fanaberia, wszak twoja gola dupa jakes chory albo dziecie rodzisz wazna nie jest. Jesli masz problem ze przebieraniem sie nago w szatniach basenowych to nie korzystaj, bo kabin nikt ci nie zainstaluje, wszak fanaberia. Smutne, smutne strasznie i takie beznadziejne uncertain
        • ewcia1980 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 22:22
          > Czyli typowo, jeslis innego wyznania czy dokonales innego wyboru zyciowego to t
          > woj problem, bo sie nie wychylac. Jesli dziecie masz niepelnosprawne to specjal
          > ne przedszkole, szkola czyli segregacja. Nie masz sie domagac prawa do intymnos
          > ci, jakies zaslonki wokol lozejlk itd to fanaberia, wszak twoja gola dupa jake
          > s chory albo dziecie rodzisz wazna nie jest. Jesli masz problem ze przebieranie
          > m sie nago w szatniach basenowych to nie korzystaj, bo kabin nikt ci nie zainst
          > aluje, wszak fanaberia. Smutne, smutne strasznie i takie beznadziejne uncertain

          Ochłoń trochę i zacznij pisać "składnie" bo nie da się tego czytać - to raz.

          Dwa - cudze wybory i światopogląd nie interesują mnie do czasu aż nie są niekorzystne dla mnie

          Po trzecie - moje dzieci np praktycznie nie jedzą potraw mącznych typu pierogi czy naleśniki - myślisz, że mogę skrobnąć jakąś petycję żeby w przedszkolu serwowali tylko ryby i mięso???
          A mojej koleżanki córka nie jada budyniu i kisielu - więc niech też pisze protest bo taki kisiel to chyba też nie jest niezbędny w diecie dziecka, nie?

          To są fanaberie w odróżnieniu od kabiny na basenie czy parawanu zasłaniającego twoją gołą dupę u lekarza.


          • carmita80 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 08:40
            Skladnia nie jest to przedmiotem dyskusji ani podniotem oceniania to tak na przyszlosc. Brak kultury dodatkowo sie klania. Skoro nie dalo sie czytac to jak tego dokonalas i po co sie wysilas? Komentarz tyoowy gdy brak rzeczowych argumentow. Twoja wypowiedz tylko potwierza waskie horyzonty, kompletna niemozliwosc wyobrazenia sobie opcji wyboru posilkow w szkolach, przedszkolach itd i co najwazniejsze prawo do tego. Smutne, smutne i beznadziejne. Dodajac do tego zlosliwosc, jad wylewajacy sie z twoch komentarzy to jesli takich wiecej (a niestety tak jest) nie dziwota, ze o akceptacji innych stylow zycia mowy nie ma to i dla niepelnosprawnosci i chorob nie ma i dlugo nie bedzie. uncertain
            • ewcia1980 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 20:44
              carmita80 napisała:
              > Skladnia nie jest to przedmiotem dyskusji ani podniotem oceniania to tak na prz
              > yszlosc.

              ale jest to wyraz szacunku do osoby z którą chcesz dyskutować.
              ja nie wytykam ci jakiegoś pojedynczego 'byka"
              twój post to był jeden bełkot, który trzeba było 3 razy przeczytać zanim się go zrozumiało.

              > Brak kultury dodatkowo sie klania.

              ale to chyba również nie jest przedmiotem oceniania w tym wątku.


              > Komentarz tyoowy gdy brak rzeczowych argumentow.
              Twoja wypowiedz tylko potwierza waskie horyzonty, kompletna niemozliwosc
              > wyobrazenia sobie opcji wyboru posilkow w szkolach, przedszkolach itd i co najw
              > azniejsze prawo do tego.
              >Smutne, smutne i beznadziejne. Dodajac do tego zlosliw
              > osc, jad wylewajacy sie z twoch komentarzy to jesli takich wiecej (a niestety t

              a w tym natłoku analizy gdzie tu argumenty?
              i ty wytykasz komuś brak kultury??

              powtarzam ci - ochłoń

              EOT




    • olena.s Ech, smutek i żałość 24.03.13, 12:08
      Twój brak życzliwości i złość zaciemnia ci spojrzenie.
      Jak rozumiem, kobieta chciała udowodnić, że nie dieta wege nie jest szkodliwa i placówka opiekuńcza ma ją prawo stosować.
      No i dobrze. Udowodniła, zatkała excusez moi gębę twierdzącym przeciwnie pracownikom placówki. I dobrze.
      A co będzie dalej to się okaże - może wprowadzenie diety wege dla 1 dziecka nie jest ani za drogie, ani niewykonalne? Może można dawac dzieciom więcej potraw lakto-owo-wege? Może kobitka będzie musiała coś dopłacić?
      Jedno czego nie rozumiem, to twoja złość i chęć żeby jej się nie udało.
      • sumire Re: Ech, smutek i żałość 24.03.13, 12:12
        pamiętasz modlitwę Polaka z "Dnia świra"?... ot, niestety.
        • laquinta Re: Ech, smutek i żałość 24.03.13, 12:15
          Przypomnij.
          • kropkacom Re: Ech, smutek i żałość 24.03.13, 12:28
            www.youtube.com/watch?v=CzpgK-XMCS4
            • laquinta Re: Ech, smutek i żałość 24.03.13, 12:54
              smile, chyba nie jest az tak zle.
              Chyba przeginasz Jesus - to piekne.
              Dziekuje. Fajnie sie jest posmiac z samego rana.smile)
    • nabakier Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:18
      Pełne poparcie dla tej matki, i samej sprawy.
      Wykonanie jest wypadkową podejścia i logistyki- wszystko da się wypracować, jeśli się tylko chce.
      Burzenie się przeciw temu przypomina mi znane a głupie argumenty typu: " nie będzie jedne uczeń wpływał na zmianę planu (chodzi o religię w szkole).
      Mówiąc krótko- nie ma zgody na dyktat większości. Amen.
      • heca7 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:48
        Moja koleżanka jest muzułmanką. Dziecko chodziło do tego samego przedszkola co moje. Sprawdzała sobie jadłospis i jak było coś czego oni nie jadają- przynosiła z domu przygotowany posiłek na podmianę. 2 lata to trwało. Przedszkole publiczne.
        • nabakier Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:00
          Nie miała wyjścia. Źle, że nie miała.
      • mentolka Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:00
        Masz rację. Koniec z dyktaturą większości. Więc jak jutro pójdzie do przedszkola Zydowska mamusia z prośbą aby naczynia, w których przygotowuje się jedzenie dla jej dziecka nie miały żadnego kontaktu z mięsem to też należy się dostosować. I do każdego innego dziecka też , do tego wege też i do żywiącego się samym mięsem też. Koniec z dyktaturą większości, to większość ma się dostosować DO KAŻDEGO indywidualnego przypadku, każdej fanaberii i każdej ideologii. Bo przecież nikt nie może być dyskryminowany
        • nabakier Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:02
          Nie sprowadzaj do absurdu. To nic nie wnosi.
          • memphis90 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 21:44
            Koszerna kuchnia to absurd? Ograniczenia dla muzułmanów to absurd?
    • morekac Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:37
      A twoje dziecko chodzi na religię w przedszkolu czy szkole?
    • pelissa81 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:46
      ależ problem jest głębszy niż tylko wege-nie wege!
      Są dwie diety - ze względu na zdrowie (czyli wymuszona sytuacją dziecka) i ze wględu na przekonania (własne, wiarę - religię, sektę, cokolwiek)

      U nas jest dość jednorodna grupa etniczna, ale za chwilę mali:

      - mali muzułmanie nie będą jeść wieprzowiny
      - mali Hindusi wołowiny
      - mali wegetarianie niczego z mięsa
      - mali żydzi będą, ale tylko koszerne
      - mali Polacy żadnego mięsa w piątek
      - mali wyznawcy Latającego Kościoła Spaghetti - nie mam pojęciasmile ale na pewno czegoś nie mogą.

      Albo są standardy albo ich nie ma, ale dla wszystkich. Dieta wege jest tylko JEDNĄ z wielu. Ktoś słusznie zauważył, że może są matki co nie życzą sobie szpinaku i jajek? Bo ich niuniuś nie je...
      • soczek_bez_gazu Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:55
        pelissa81 napisała:

        >
        > U nas jest dość jednorodna grupa etniczna, ale za chwilę mali:
        >
        > - mali muzułmanie nie będą jeść wieprzowiny
        > - mali Hindusi wołowiny
        > - mali wegetarianie niczego z mięsa
        > - mali żydzi będą, ale tylko koszerne
        > - mali Polacy żadnego mięsa w piątek


        akurat wszystkie te trudnosci da się prosto pokonać, jeżeli dostępna jest opcja wege.
        • pelissa81 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:07
          a jak ubijesz rytualnie krówke w opcji wege?
          • sumire Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:15
            a to trzeba od razu krówkę ubijać?
            słusznie zauważono - posiłek bezmięsny rozwiązuje problem niejedzenia wieprzowiny, niejedzenia wołowiny i niemieszania nabiału z mięsem. wszystko się da i nie jest to aż tak znowu nadnaturalny wysiłek. to tylko u nas na obiad musi być kotlet, bo inaczej się nie liczy.
            • pelissa81 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:36
              W sumie to nie jest zly pomyslsmile
              Jesli przyjda inni, którzy nie mogą jeść jakiegoś tam mięsa innego niż np. z zabitego o poranku bawoła, to przedstawia im się opcję wege. Poważnie mówiąc - to nie jest zła opcja, bo zamyka im usta.
          • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:15
            A co cię to obchodzi? Jest opcja, ze będziesz ty musiała to zrobić? Czy martwisz o firmy kateringowe i dostawców mięsa? big_grin
      • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:13
        Ratunku! big_grin
        > U nas jest dość jednorodna grupa etniczna, ale za chwilę mali:
      • olena.s Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:44
        Muzułmanów, Żydów oraz grupę wschodnich kościołów chrześcijańskich (ciekawe, że ich pominęłaś, swoją drogą) możesz wsadzić do jednego worka, ponieważ wszystkie te grupy przestrzegają tego samego starotestamentowego nakazu. No, z pewnymi odmianami, np Żyd nie zje wielbłąda, a Arab zje, ale co do generaliów się zgadzają.
        A dieta wege pogodziłaby wszystkich. Jak pięknie!
    • aagnes Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 12:59
      Mam takie zdanie, ze od razu przypomina mi sie film "Byl sobie chlopiec" i pani matka w imie oczywiscie wspanialych pro zdrowotnych idei zbrew pozorom robi z dziecka dziwadło i to sie predzej czy pozniej zemści. tak to wlasnie dziala i naprawde zadna piramida czy zasady zdrowego zywienia nie maja tu nic do gadania - dzieci maja to centralnie gdzies.
      • wioskowy_glupek Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:05

        U nas jest dość jednorodna grupa etniczna, ale za chwilę mali:

        - mali muzułmanie nie będą jeść wieprzowiny
        - mali Hindusi wołowiny
        - mali wegetarianie niczego z mięsa
        - mali żydzi będą, ale tylko koszerne
        - mali Polacy żadnego mięsa w piątek
        - mali wyznawcy Latającego Kościoła Spaghetti - nie mam pojęcia ale na pewno czegoś nie mogą.

        Do tego dolicz, wegetarian, wegan, laktoowowegetarian, frutarian wink poza tym policz ludzi z prawdziwymi a nie urojonymi problemami, cukrzyków, na diecie bezglutenowej, takiej czy owakiej

        Proponuję szwedzki stół albo konsultację z szanowną mamusią co tego dnia Brajanek zje a czego jeść nie może bo mamusia tak umyśliła wink

        Niech jedza w oprzedszkolu same marchewki ale mięsożerni mogą się oburzyć, że ich dziecię nie je zieleniny.
        IMO jest prosta rada na to albo rodzić godzi się na to co serwuje placówka albo niech gotuje sam i podaje tylko do odgrzania.
        • pelissa81 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:12
          Najgorzej będą mieli freeganie. Trzeba będzie dzieciom wyciągać z kosza to, czego nie zjedzą pozostałesad

          A poważnie. Tak, dokładnie. Albo szwedzki stół (jak u dorosłych) albo inna placówka szanująca zwyczaje żywieniowe rodziców. Niestety, jestem całym sercem za indywidualnością, ale na koszt rodzica.

          A co będzie dalej w szkole, pracy? Czy mały Sikh może przynieść do przedszkola maczetę? Czy dorosły maszynista może zatrzymać pociąg by się pomodlić do Allaha?
          • sumire Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:16
            pelissa81 napisała:

            > A co będzie dalej w szkole, pracy? Czy mały Sikh może przynieść do przedszkola
            > maczetę? Czy dorosły maszynista może zatrzymać pociąg by się pomodlić do Allaha?

            przepraszam, możesz wyjaśnić związki między powyższymi przykładami a brakiem schabowego w menu przedszkolaka?
            • pelissa81 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:37
              już wyjaśniam:
              "jak daleko można posunąć swoją roszczeniowość ze względu na przekonania religijne/wyznaniowe/indywidualne".
              • sumire Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:45
                zaczęło się od wegetariańskiego pięciolatka, skończy na dyskusji o dżihadzie. smutne to.
              • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:45
                Katolikom si udało. Maja wygodnie religie w przedszkolach i szkołach. Za państwowe pieniądze.
                • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:48
                  iNNE WWyznania też maja i tez za państwowe pieniądze.
                  • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:50
                    Czyli de facto nie mają.
                    • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:53
                      Co znaczy defacto nie mają? Mają religie i opłącanych katechetów swoich wyznań.
                      • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:59
                        W której szkole, przedszkolu? Przepis wprowadzony z myślą o KK. Tylko i wyłącznie. I tak, jeśli chodzi o argumenty najczęstszy to wygoda.
                        • ira_07 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 17:16
                          > W której szkole, przedszkolu?

                          Tam gdzie jest co najmniej 7 (chyba) dzieci danego wyznania. Pewnie poza Śląskiem Cieszyńskim i Podlasiem zjawisko niespotykane.

                          Przepis wprowadzony z myślą o KK. Tylko i wyłączn
                          > ie.

                          A to prawda akurat smile
                          • memphis90 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 21:48
                            Jak to- nie ma osobnej lekcji religii dla jednego dziecka???
                  • olena.s Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:58
                    Niestety, ani inne wyznania, ani ateiści (etyka) nie mają porównywalnego komfortu. No chyba o tym wiesz, prawda?
                    • anyx27 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 14:08
                      olena.s napisała:

                      > Niestety, ani inne wyznania, ani ateiści (etyka) nie mają porównywalnego komfor
                      > tu. No chyba o tym wiesz, prawda?

                      Sama jestem ateistką, ale cieszę się, że krzyże są wszech obecne oraz że generalnie widać, iż żyjemy w kraju katolickim. Cieszę się, bo wystarczy spojrzeć na Francję choćby, jak sie tam muzułmanie rozpanoszyli i do czego to doprowadziło.
                      • olena.s Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 14:12
                        Polsce na razie nie grozi zalew muzułmański.smile
                        A jakby zaczął grozić, to krzyże w klasach zaiste go nie powstrzymają.
                        We Francji napływ muzułmanów zaczął się około stu lat temu, a przyspieszył w miarę słabnięcia 'europejskiej' Algierii i w związku z upadkiem kolonii. Polsce to nie grozi.
      • olena.s Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:45
        Moje droga, trochę samokrytyki - wszystkie robimy z dzieci dziwadła, wszystkie narzucamy dzieciom jakąs dietę, jakieś poglądy, jakieś wartości.
    • lauren6 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:30
      Roszczeniowa mamuśka, której najwyraźniej bardzo nudzi się w życiu.

      Co za problem przynosić w słoiku do przedszkola własne, domowe posiłki dla dziecka, jeśli z jakiegoś powodu nie chce/ nie może jeść tego co inni? Gotowanie jednego posiłku, bo rodzice mają fanaberię, a nie dlatego, że dziecko jest chore to dla mnie kosmos.
      • nabakier Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:38
        wege to fanaberia? ulala...
      • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:43
        Piszesz tak jakbyś to ty miała gotować ten dodatkowy obiad. Gdyby była taka opcja jak posiłek wegetariański znalazłoby się więcej chętnych.
        • memphis90 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 21:50
          Aha, już widzę te tłumy chętnych na makaron z serem, łazanki z kapustą i leniwe z tłuszczem i cukrem. Bo chyba nie sądzisz, że typowe przedszkole ot tak przygotuje soczewicę z cukinią albo kulki serowe w sosie warzywnym?
          • kropkacom Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 21:56
            Przedszkole? Kuchnia lub firma kateringowa.
          • lauren6 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 08:54
            No dokładnie. Znając życie na 99% to byłby niskobudżetowy posiłek czyli jakiś słodki lub tłusty ulepek. Od biedy może jakaś kucharka ulitowała się i obok schabowych zrobiła kotlety sojowe. Najczęściej jednak obok normalnego mięsnego posiłku dzieciaki wege byłyby raczone rarytasami typu naleśniki z dżemem z biedronki za 2 zł/0,5 kg, smażonym tłustym żółtym serem czy kluchami z jakimś sosem. Ja bym w życiu nie zapisala dziecka na taką kuchnię.
    • majenkir Re: 24.03.13, 13:44
      mentolka napisał(a):
      > Patrzcie jak się Pani nudzi smile Wymyśliła sobie,że przedszkole ma zapewnić dla jej dziecka wegetariańskie posiłki. I jaka dumna z siebie,że wydeptała smile


      I bardzo dobrze!
      Matka ma prawo walczyc o to, co jej zdaniem, najlepsze dla dziecka. Zamiast wysmiewac, lepiej bierz przyklad. Juz sie koncza czasy, kiedy kazdy tuli uszy po sobie, a jak w koncu zolci mu sie uleje, to opier...li kasjerke w Tesco. Taki nonkonformizm po polsku wink.
    • sumire Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 13:52
      zabawne. w sąsiednich wątkach ematki podkreślają miłość do sushi, wyliczają kraje, w których chciałyby mieszkać z kulinarnych względów, a w tym tępią kogoś, kto chce, żeby jego dziecko nie dostawało na obiad mielonego z tłuczonymi kartoflami. czy tylko mnie to się zdaje lekko niespójne?...
      a smutne jest to, że w tym kraju niezmiennie każdy, kto ma śmiałość powiedzieć głośno 'nie pasuje mi to, co wszystkim i nie chcę ciągle musieć dopasowywać się do większości', dostaje etykietkę roszczeniowego.
      • bozenka12 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 14:22
        o kurcze....jako matka 3 wegetarianskich dzieci, ne wyobrazam sobie, zeby w szkolach nie bylo wege opcji . tak samo jak sa opcje koszerne, beznabialowe I te bez gluten itp.
        nie dziwi mnie, ze w Polsce nic sie nie zmienia. To nie jest ina rzadu, pisu czy czegos tam jeszcze. To wina cudownej polskiej jakze nietolerancyjnej mentalnosci.
        Ilez z was sie tu wypowiedzialo, ze dieta wege to fanaberia. Ilez jes przeciwko zmianom utarych poslkich stereotypowsad
        I jeszcze atak na inne religie. Ze pewnie nastepnym krokiem bedzie pozwalanie na modlitwy iinym wyznaniom.....
        jeszcze napiszcie cos o Murzynach, och jakiez to polskie.....
        ale powracajc do tematu, nie mieszkam w Polsce. Tutaj w kazdej szkole sa, jak juz pisalam, opcje wege . to takie normalne. Nikomu by nie przyszlo do glowy robic z tego zadymy.
        Moje dzieci od urodzenia nie jedza miesa. Ngdy w zadnej placowce sie nie spotkalam z problemem. w szpitalach, na obozach , wszedzie sa opcje wege posilkow.
        I nikogo to nie oburza. nikt sie nie pluje, nikt nie mowi o fanaberaich, nikt nie zbankrutowal. swiat sie nadal kreci.
        • woman_in_love ależ oczywiście, że zbankrutował, 24.03.13, 14:51
          tylko jeszcze tego nie widać dokładnie, bo ukryte to jest w obligacjach sprzedawanych Chińczykom i poprzez kreatywną księgowość. Ewentualnie jeśli mieszkasz w Norwegii to finansowane jest to dzięki wyjątkowym zyskom z ropy. Poglądy kosztują i ktoś musi za nie zapłacić tak czy siak. Jeśli płacisz za to ty, to nie ma sprawy, gorzej gdy muszą za to płacić inni w imię jakiejś dziwnej - właściwie nie wiem czego.

          Dieta wege to fanaberia, w przypadku gdy w przedszkolu jest 200 dzieci nie-wege i nagle pojawia się jedno wege. Najlepszą opcją byłoby wtedy wziąć catering, co może podwyższyć koszt wege-posiłku dajmy na to z 12 PLN/dziennie na 20 PLN. Różnica miesięczna jest widoczna i kto ma to pokryć? Najuczciwiej by było gdyby to był rodzic, bo dlaczego inni rodzice mieliby to robić. Ale obawiam się, że wymagania taki rodzic może mieć, a chęci do ich opłacenia już nie. I będzie się domagał posiłku za 12 PLN jak inni (a takie przypadki w PL już były).

          Jeśli na 200 dzieci, 80 jest wege to już jednak taki posiłek nie musi być fanaberią, gdyż są korzyści skali i cena może być nawet taka sama i wtedy nie ma problemu.
          • bozenka12 Re: ależ oczywiście, że zbankrutował, 24.03.13, 15:48
            nie, to nie jest problem budzetu. to jest problem mentalnosci ludzkiej. jestem pewna, ze w Polsce od razy by sie znalazly mamusie, ktore by sie rzucaly, ze ktos dostaje posilek wege. taka pokomunistyczna schiza. kazdy musi byc taki sam I rowny. jesli ktos jest nieco inny a na dodatek , o zgrozo!!!!! prosi o uszanowanie swojej powiedzmy "innosci", to juz to jest fanaberia.
            zle uzywacie slowa "fanaberia".
            nie, widzisz, kazdy ma prawo do poszanowania swoich wyborow dietetycznych. wiesz , ze np. hodowla zwierzat rzeznych jest o WIELE drozsza od hodowli roslin I straczkowych? tez moge sie pluc, ze przez ludzka fanaberia jedzenia zwierzat , my wszyscy placimy.
            Hodowla zwierzat rzeznych powoduje o wiele wiecej spustoszenia na naszej planecie ( odpadki, znieczyszcznie itp) niz hodowla roslin. tez moge sie pluc o to. moje pieniadze tez na to wszystko ida. moga zaproponowac wieksze opodatkowanie ludzi jedzacych mieso, a co?
            I teraz nie chodzi mi tu o przepychanki, coo drozsze, co normalne. ale w szerszym spojrzeniu na sprawe,, dieta wege nie kosztuje nikogo wiecej! a nawet mniej..
            • memphis90 Re: ależ oczywiście, że zbankrutował, 24.03.13, 22:05
              jestem
              > pewna, ze w Polsce od razy by sie znalazly mamusie, ktore by sie rzucaly, ze kt
              > os dostaje posilek wege. taka pokomunistyczna schiza.
              Pisałaś, zdaje się, że nie mieszkasz w PL? Ale doskonale wiesz, jak zachowałyby się kobiety polskie uncertain I musisz je opluć, prawda? Powinnam napisać - typowe, he, he big_grin

              A teraz uważaj: Polska to kraj biedny. Niestety. Częściowo dofinansowuje przedszkola, dlatego za państwowe można płacić 250zł/m-c, podczas gdy prywatne z wodotryskiem kosztuje >1000zł. I ja się bardzo cieszę, że nie muszę wydawać całej pensji za opiekę nad dwójką dzieci w placówce, tylko za niewielkie pieniądze mam pobyt i wyżywienie. I biorę pod uwagę fakt, że kasy brakuje na podstawowe remonty, materiały edukacyjne, a jak są nadmiary, to się je pompuje w naprawę dachu czy wymianę okien, żeby dzieci nie marzły. Dieta nie najgorsza, ale też cudem świata nie jest (choć trzy obiady w tygodniu są bezmięsne!). Tyle, że ja rozumiem, że z pustego i Salomon nie naleje, na dodatkowe fanaberie się kasa nie wyczaruje. Leniwe z tłuszczem zawsze będą tańsze niż ekologiczna soczewica z sosem z ekologicznych warzyw. Czego bym nie wymyśliła - inna dieta, więcej zajęć językowych, ćwiczenia rehabilitacyjne, większy kontakt z kulturą itd. Zapisałam dziecko do niedrogiej, dofinansowywanej z budżetu placówki i to ma swoje ograniczenia i konsekwencje. Gdybym chciała czegoś super, to mam wybór- mogę zapłacić cenę rynkową i wymagać. Rozumiesz?

              I naprawdę mam w nosie, czy osoba siedząca obok ma na talerzu kotlet czy soczewicę. Sama jestem z gatunku rzadko jedzących mięso.
              • aneta-skarpeta Re: ależ oczywiście, że zbankrutował, 25.03.13, 18:24
                uwielbiam nie-polskie, polskie mamuski, które takie inne, a takie samebig_grin
            • madziulec Re: ależ oczywiście, że zbankrutował, 27.03.13, 22:47
              Tja...
              Kiedys rozmwiałam z dyrektorką predszkola, do którego chodził mój syn. Nie, nie dostosowywali się do wegetarian. Ale oferowali diety. I co??? 5 garnków na zupe. Bo jeden bez ziemniaków, drugi bez amrchewki,, trzebi bez cebuli i tak dalej (oczywiscie daje przykłady a nie rzeczywiste rozdzielenie).
              PIĘĆ garów!!!

              Akurat w tym przedszkolu podawali bardzo często i kasze i ciemne pieczywo i warzywa i owoce. Nie było zapychaczy w stylu danonków czy innych badziewi.

              No ale przecież... gotowanie dodatkowego posiłku to żaden koszt. Ja nie wiem. Ugotujcie dla wegetarianina posiłęk. I popatrzcie. Dodatkowy palnik, brudny gar, woda, skłądniki. Czy to nei kosztuje????
              Ok. Niektóre mamy tu piszą, że reszt adzieci ma się dostosować lub moze się dostosować. A co jeśli np. moje dziecko LUBI mięso?? Dlaczego ma z niego rezygnować?
              • ardzuna Re: ależ oczywiście, że zbankrutował, 28.03.13, 22:36
                Jeśli lubi mięso to na pewno je w domu. W przedszkolu w takim razie lepiej zeby jadło coś co mu zapewni zbilansowaną dietę, czyli żeby unikało mięsa. Chcesz dla swojego dziecka zdrowia, czy jak będzie lubić czekoladę to będziesz go karmić wyłącznie czekoladą?
                • madziulec Re: ależ oczywiście, że zbankrutował, 28.03.13, 23:21
                  Własnie nie umiem tego pojąć ale moje dziecko nie lubi słodyczy.
                  Na stole stoją cukierki, w lodówce zawsze mamy czekolade (bo czasem ja mam ochotę) i NIC.

                  U znajomych moje dziecko dziękuje i mówi, że jest "niesłodyczowe" i prosi o marchewkę.

                  Widać to mieso rzuciło mu się na mózg wink I pewnie dlatego nie chce tej czekolady wink
                  • ardzuna Re: ależ oczywiście, że zbankrutował, 29.03.13, 21:09
                    I tak być może.
      • kannama Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 14:47
        ja jetem mięsożercą, ale nie miałabym nic przeciwko diecie przedszkolnej wegetariańskiej dla mojego dziecka, pod warunkiem jej prawidłowego zbilansowania...
    • havana28 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 15:49
      Szczerze podziwiam tę panią bo mi (wegatariance z 30-letnim stażem) by się nie chciało tracić swojego cennego prywatnego czasu na walke z ciemnogrodem. Jak mówię, że nie jem mięsa, to dostaję rozgotowany makaron z serem albo rybę - taki jest poziom świadomości przecietnego Polaka nt diety wegetarianskiej. A panie ze złobków i przedszkoli to szczególny beton.
      • obmyslam_swiat Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 16:01
        W pełni popieram matkę, która wywalczyła wege posiłki.
        • memphis90 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 22:06
          I dostanie pewnie leniwe z tłuszczem... Bardzo zdrowo.
          • carmita80 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 08:42
            memphis90 napisała:

            > I dostanie pewnie leniwe z tłuszczem... Bardzo zdrowo.

            To bedzie musiala jeszcze powalczyc o zdrowe posilki, moze sie uda w koncu.
            • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 14:59
              Stawka zywieniowa w pzredszkolu to jakies 10 zł na łepka, naprawdę cuda na kiju mozna za to wyczarować.
      • kiddy Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 14:09
        Tylko czy ja naprawdę muszę znać szczegółowo zasady dotyczące diety wege? Gdy nie jadłam mięsa, to albo zabierałam ze sobą posiłki (serio, w gości też), albo wcześniej kontaktowałam się z gospodarzem imprezy, żeby mu powiedzieć, co jem. Idąc tropem twojego myślenia, powinnam znać zasady żywienia w każdej kulturze i ideologii.
        • carmita80 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 21:28
          kiddy napisała:

          > Tylko czy ja naprawdę muszę znać szczegółowo zasady dotyczące diety wege? Gdy n
          > ie jadłam mięsa, to albo zabierałam ze sobą posiłki (serio, w gości też), albo
          > wcześniej kontaktowałam się z gospodarzem imprezy, żeby mu powiedzieć, co jem.
          > Idąc tropem twojego myślenia, powinnam znać zasady żywienia w każdej kulturze
          > i ideologii.

          A jaka jest filozofia w diecie wegetarianskiej? Wystarczy zapytac czy ktos uwzglednia w diecie produkty pochodzace od zwierzat czyli nabial i jaja czy nie i zywi sie wylacznie roslinami. Jesli nie mamy pewnosci co do goscia/i mozna przygotowac danie na wszelki wypadek tylko z produktow roslinnych, to nie takie trudne, jest tego masa w internecie.
    • croyance Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 16:01
      Tez nie widze problemu.
      W UK czesto w jednej grupie sa wegetarianie, dzieci, ktore jedza tylko mieso halal, inni, ktorzy nie jedza miesa w piatek (albo nie jedza wieprzowiny), bezglutenowcy, uczuleniowcy, i Bor wie co jeszcze. Jakos da sie dla wszystkim przygotowywac posilki bezproblemowo (tak samo zreszta w szpitalach). Nie wydaje mi sie, zeby akurat dieta wegetarianska byla szczegolnie trudna.
      • bozenka12 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 16:06
        bo nie jest to skomplikowane, serio. ani drogie. wlasnie jeszcze raz powtarzem. problem lezy tylko I wylacznie w polskiej mentalnoscisad na calym swiecie sie da, a Polsce oczywiscie niesad
      • woman_in_love ale to pomysły finansowane w ramach multi-kulti 24.03.13, 16:46
        I finansowane w ten sposób, że skoro musi starczać na poglądy religijno-światopoglądowe (w tym różne systemy żywieniowe), to potem nie starcza na sedno edukacji czyli nauczanie i jakość kształcenia w większości szkół publicznych w UK jest żenująco niski. Zresztą ten problem w UE jest coraz większy.

        Słabość edukacji w UE, połączona z za dużą liczbą zajęć społeczno-kulturowo-plastyczno-humanistycznych (kosztem przedmiotów ścisłych) jest wskazywana obecnie za jeden z ważniejszych powodów niskiej innowacyjności gospodarek europejskich (mimo sztucznego ładowania kasy z podatków w pobudzenie tej innowacyjności).

        W efekcie, bieżące "potrzeby wyższe" rodziców może i są spełniane, ale ich dzieci zapłacą za nie brakiem pracy w przyszłości, gorszą opieką zdrowotną, a zapewne i brakiem emerytur itd..
        • bozenka12 Re: ale to pomysły finansowane w ramach multi-kul 24.03.13, 17:16
          hehehehe, to pewnie dlatego polscy geniusze wyjezdzaja na roboty do UKsmile
          • woman_in_love Re: ale to pomysły finansowane w ramach multi-kul 24.03.13, 17:27
            UK roztrwania właśnie wielowiekowe bogactwo, a właściwie już prawie roztrwoniło. To, że jest tam nadal lepiej niż w Grecji czy PL, to nie oznacza, że za 20 lat też tak będzie. Raczej jest to powolna droga do upadku. Drobnymi kroczkami zresztą cały czas wam ograniczają przywileje i standardy cywilizacyjne - za chwilę pogorszy ci się w tym UK opieka stomatologiczna, ale o tym jeszcze nie wiecie, bo reforma już jest wdrażana.
            • bozenka12 Re: ale to pomysły finansowane w ramach multi-kul 24.03.13, 17:34
              a to wszystko przez to, ze daja wege posilki w szkolach? bo o tym watek....
              ja akurat nie mieszkam w UK.
              • woman_in_love Re: ale to pomysły finansowane w ramach multi-kul 24.03.13, 17:58
                Nie tylko przez posiłki wege. Wege to malutka kropelka, jedna z tysięcy wykańczających system. UE realizuje tysiące programów społecznych (a wszelkie projekty integracyjne i ukłonowe w stosunku do całej rzeszy różnych mniejszości też do nich się zaliczają), które już wykończyły unijne systemy podatkowe i gospodarki.

                Ratunek byłby gdyby uciąć to po prostu i niech każdy swoje pomysły światopoglądowo-religijne sam opłaca. Oczywiście, dopuszczam sytuację, że będą szkoły gdzie 90% będzie wege i rodzice zamówią takie posiłki przez co uzyskają korzyści skali (czyli niższe ceny). I jak najbardziej mięsożerni będą mieli wtedy gorzej i drożej i nadal to nie powinien być problem państwa ani podatnika, bo szkoła nie służy realizacji światopoglądowej dzieci i rodziców tylko nauczaniu. A jeśli szkoła zaczyna służyć takim celom, to nie jest żadną szkołą tylko staje się przechowalnią, co w publicznych systemach anglosaskich już się stało.
                • bozenka12 Re: ale to pomysły finansowane w ramach multi-kul 24.03.13, 20:33
                  tu sie zuplenie nie zgodze. szkoly nie powinny sluzyc tylko nauczaniu! szkola to pewna komorka spoleczna. ma uczyc wiedzy akademickiej, ale tez pomagac dzieciom w apsektach spolecznych.
                  pamietam szkoly polskie. te wszystkie przedmioty. do dzis pamietam sprawziany z obrobki drewna metalem. porazka. pusta wiedza. 90% tego c mnie szkola uczyla jest zupelnie mi niepotrzebne do zycia. I zapomniane. cudowny system edukacji.
                  w szkole moich dzieci ucza dzieciakow myslenia. I zgadzam sie, nie maja grubych podrecznikow wypelnionych wiedza na temat wszystkiego. I dzieki bogu.
                  • woman_in_love piękne myślenie, tylko że to ślepa droga, 25.03.13, 11:48
                    która skończyła się jak widać - czyli różne dzieci nabyły mnóstwo umiejętności społecznych (z czego większość i tak niepotrzebnych) a innowacyjność w UE się znacząco zmniejszyła w porównaniu do "kiedyś" gdy uczono jak to piszesz "pustej wiedzy". Efekty będą coraz bardziej bolesne.
    • ira_07 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 17:13
      Nie jestem wegetarianką, ale zawsze kibicuję ludziom, którzy chcą coś zmienić, walczą o lepsze otoczenie, zamiast położyć uszy po sobie a potem strzykać jadem na forach. Daje to pocieszenie na zaistnienie kiedyś społeczeństwa obywatelskiego. Bo czy to naprawdę taki problem podawać posiłki wege? Nawet za większą opłatą, jeśli zajdzie taka konieczność? Problem ugotować zupę na wywarze warzywnym, zamiast szynki podać twarożek, usmażyć jajo zamiast kotleta? Czy u nas q.w.a wiecznie wszystko musi być niemożliwe do wykonania, wiecznie niedasię?

      Wszystko można sprowadzić do kategorii fanaberii. Etyka w szkołach? Fanaberia, większość dzieci chodzi na religię katolicką, więc jak się to komuś nie podoba niech siedzi w świetlicy, a sfiksowane mamuśki niech sobie homeschooling urządzą jak im się nie podoba.

      Związki partnerskie? Są małżeństwa, a jak się komuś nie podoba, to ma problem. Nie będziemy zmieniać prawa bo ktoś ma fanaberie. Co prawda nic nam to nie zaszkodzi, ale po co komuś iść na rękę, skoro od lat jest jak jest i ludzie żyją.

      Dlaczego tak ciężko w Polsce ułatwiać sobie nawzajem życie, szanować odmienne wybory, pójść komuś na rękę jeśli nic nas to nie kosztuje? Bo nie będzie jeden z drugim odstawał, wybijał się i wprowadzał rewolucji? Dlaczego każde odstępstwo od stylu życia większości to fanaberia? Dlaczego walka o swoje prawa, o przyjemniejsze życie to fanaberia? Tak wszyscy się zagranicą zachwycają, ze ludzie milsi, mniej agresywni, życie łatwiejsze, ale jak tylko w Polsce ktoś zechce coś zrobić, żeby i u nas było przyjemniej... o nie! Z MOICH PODATKÓW? - naczelny argument, na wszystko.
      • aga_sama Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 17:36
        Popieram matkę całym sercem!
        Wegetarianizm to nie jest dziwdało, 120 lat temu Wasze prababki kawałek mięsa to oglądały raz na tydzień. Na codzień to mogły sobie popatrzeć na kapustę lub kartofle ze skwarkami.
        Dieta wegetariańska nie jest droższa. Przez kilka lat nie jadłam mięsa, sorry, z kilograma soczewicy można przygotować znacznie więcej kotletów niż z kilograma wołowiny (dobrej wołowiny).
        Jakoś wszędzie to ogarniają, tylko w polskim przedszkolu lub szkole się nie da. Dla alergików też się nie da. Dla celiaków też nie. To nie jest kwestia logistyki tylko ciasnoty umysłów.
        A pudełka to porażka. Nienawidzę ich. codziennie szykuję cztery, bo panie kucharki przeraża kupienie 1 szafki, 2 desek do krojenia, produktów dostępnych w sklepie 300 m dalej i ugotowanie osobnej zupy + osobnego kotleta dla mojego syna. No nie da się. Kto paniom płaci - ja płacę, pani płaci, pan płaci, znaczy się urząd miasta. Dzieci zdrowe dostaną obiad w szkole, ich rodziców się odciąży, obiady tanie, bo płacą tylko za wkład do kotła, a chorzy/ wegetarianie/ wszyscy inni niech sobie radzą niech sobie radzą.

        Ufff ulżyłam sobie, wracam do gotowania gulaszu, mielonych i pulpetow na cały tydzień.
      • woman_in_love Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 17:44
        "Z moich podatków" nie jest NIESTETY naczelnym argumentem. Od XIX wieku panuje bowiem pogląd, że bogactwa trzeba się troszkę wstydzić, o pieniądzach się nie dyskutuje, a w ogóle bogactwem trzeba się dzielić z innymi. I TO JEST SŁUSZNE z tym dzieleniem się, ale tylko do czasu.

        Niestety w XX wieku na fali bogacących się gospodarek europejskich wszelkim humanistom, społecznikom i eurobiurokratom po prostu odwaliło. Worek zaczął wydawać się bez dna (i przez chwilę może i był) a każda fanaberia społeczna stała się szczytna, natomiast ludzie przestrzegający przed tym śmieszni i niegodziwi (a może i rasiści).

        W efekcie ludziom zaczęło się "przewracać w d..." jak pisał wieszcz. Nagle zaczęło na te pomysły brakować kasy, dlatego podwyższano po troszku podatki, od tego przemysł zaczął uciekać powolutku do Chin, w efekcie znów trzeba było troszkę podnieść podatki i zrobiło się błędne koło. W efekcie mamy bezrobocie, zadłużenie, podwyższony wiek emerytalny, ograniczany dostęp do opieki zdrowotnej w całej UE.

        Oczywiście nie byłoby problemu gdyby poglądy religijne czy światopoglądowe były prywatną sprawą, ale nie są w UE.

        "Zawsze kibicuję ludziom, którzy chcą coś zmienić, walczą o lepsze otoczenie" - o właśnie o tych idealistach piszę, którzy ograniczyli tobie a może i twoim dzieciom emeryturę, bo przecież z czegoś lepsze otoczenie musieli sfinansować.

        "Czy to naprawdę taki problem podawać posiłki wege?" - TAK, jeśli 200 mięsożerców i 1 wege.
        "Nawet za większą opłatą, jeśli zajdzie taka konieczność?" - TAK to powinien być standard, ale na razie domagają się dopłat i to jest problem.
        "Problem ugotować zupę na wywarze warzywnym" - tak bo trzeba to robić w osobnym garze.

        "Etyka w szkołach? " - TAK to fanaberia, tak samo jak religia w szkołach, tym bardziej że odbywa się kosztem przedmiotów ścisłych.

        "Związki partnerskie?" To akurat nie jest problem, chyba że zechcą dopłat!
        • bozenka12 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 17:50
          Oczywiście nie byłoby problemu gdyby poglądy religijne czy światopoglądowe były prywatną sprawą, ale nie są w UE.

          a W Polsce sa? To wlasnie w Polsce poglady religijne nie sa prywantym biznesem. religia jest wszedzie, oczywiscie ta jedyna wlasciwa, bo wiadomo, ze reszta religii to tylko fanaberie!
          • woman_in_love Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 24.03.13, 18:00
            I również jest to złe. I należy wywalić religię ze szkół, a nie iść w kierunku wprowadzania do systemu edukacyjnego jeszcze większej ilości różnych zbędnych dla edukacji postaw światopoglądowych.
          • abdullah_abdullah Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 09:03
            Polska to EU. helolll
            • abdullah_abdullah Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 09:43
              nie martwcie sie weganie i inne wynalazki, wg nowych rozporzadzen dieta ma byc oparta wylacznie o szczaw z nasypu i mirableki z cudzego ogrodu na deser.
    • jowita771 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 12:47
      Jestem jak najbardziej za dostępnością posiłków wegetariańskich w placówkach, ale niech koszty ponoszą sami zainteresowani, a nie wszyscy inni. Gdyby jakaś mama w przedszkolu moich dzieci wywalczyła sobie posiłki wege i mnie by podnieśli opłaty za przedszkole, to bym podniosła raban, bo nie mam życzenia płacić za cudze wybory. To nie jest tylko kupienie jednego produktu zamiast drugiego, ale tez osobne gotowanie, które też generuje koszty, z jakiej racji za widzimisię pani ma płacić ktoś inny?
    • ksionzka Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 14:54
      Abstrahując od roszczeń, i tej sprali uważam że szkoła powinna inwestować właśnie w zdrowe wegetariańskie posiłki. Mięsożercy maja w domu tego mięsa po pachy. Fajna alternatywa.
    • kerri31 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 25.03.13, 15:06
      Twoje słowa o fanaberii roszczeniowej, nudzącej się mamuśki świadczą o tym jak Polacy są mało tolerancyjni i zaściankowi. Tolerancja dotyczy nie tylko sfery rasizmu to również takie aspekty życia jak inny sposób odżywiania, którego Tynie starasz się zrozumieć i jeszcze potępiasz.
      Uważam, że dzięki taki kobietom ,które walczą o coś ,co w danym miejscu jest niedostępne, wprowadzane są dobre zmiany. To otwiera ludziom oczy, zmienia ich sposób myślenia . Bo wegetarianizm to nie zło, to po prostu coś innego i skoro nie jest popularny w przedszkolach, świetnie że znalazł się ktoś, kto chce to zmienić bo niby dlaczego nie? Nisze zawsze trzeba uzupełniać.
      Nie potępiam zachowania matki, jeśli ma siłę i czas by zmienić krótkowzroczność żywnienia w przedszkolach to życzę jej powodzenia.



      • kasia12_2 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 27.03.13, 16:26
        Na początku: jestem wegetarianką i moje dzieci też.
        Bardzo ucieszyła mnie inicjatywa wegemalucha i mam nadzieję, że dzięki temu będzie mniejsza dyskryminacja wegetarian.
        Mam córkę w przedszkolu i wiem, jak trudne jest zapewnienie dziecku posiłku wegetarianskiego. Nie mówię teraz o przygotowaniu posiłku w przedszkolu, ale o przyniesieniu jedzenia z domu. Przedszkola najczęściej zasłaniają się Sanepidem, chociaż Sanepid nie ma nic przeciwko temu i twierdzi, że im nic do tego. Zwyczajna nieżyczliwość każe odmawiać możliwości przyniesienia posiłku.
        Przedszkola są utrzymywane również z moich podatków i chcę mieć możliwość korzystania ze publicznych żłobków, przedszkoli i szkół.
        Znalazłam przedszkole, gdzie dieta wegetariańska nie jest problemem. Zupy w przedszkolu dla wszystkich przyrządzane są bez mięsa i wywaru. Zamiast kolteta dostaje np. smażone jajko, a na podwieczorek np. chleb z maslem. I nikt tutaj nie robi z tego problemu. Dodam, że córka jest okazem zdrowia.

        • ksionzka Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 27.03.13, 19:25
          Zupy w prz
          > edszkolu dla wszystkich przyrządzane są bez mięsa i wywaru.I nikt tutaj nie
          > robi z tego problemu.

          Ogólnie jestem za ale skoro pewna mama zrobiła szopkę bo ona chce wegetariańskie dania dla swojego dziecka w szkole w której teraz wszyscy dostają mięsne dania. To nie uważasz, że jakiś mięsożerni rodzice mogliby teraz w twoim przedszkolu zrobić cyrk ze ich dziecko ma jeść mięsne dania? Mam wrażenie, że problemu nie ma dopóki jest po mojemu, a jak jest niezgodnie z naszymi zasadami to problem jest.
          • kasia12_2 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 27.03.13, 19:50
            Ależ tam dzieci jedzą mięsne dania. Zupy bezmięsne sa dla wszystkich, bo mięsne są uważane za niezdrowe i alergizujące. Może w przedszkolu twojego dziecka też tak jest?
          • kasia12_2 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 27.03.13, 19:56
            Poza tym rodzice, którzy mają pretensje, że przedszkole serwuje bezmięsne zupy, zawsze mogą wystąpić do sanepidu o pozwolenie na przynoszenie własnych posiłków, oddać próbkę do badania i przynosić własne zupki? A nuż się dyrektorka zgodzi i nie nazwie tego twoim wymysłem? A może nawet odliczy ci od stawki smile
      • gabi683 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 08:36
        kerri31 napisała:

        > Twoje słowa o fanaberii roszczeniowej, nudzącej się mamuśki świadczą o tym jak
        > Polacy są mało tolerancyjni i zaściankowi.

        To nie jest odmienność to styl życia jak już nie myl pojęć i nie obrażaj większości!

        Tolerancja dotyczy nie tylko sfery r
        > asizmu to również takie aspekty życia jak inny sposób odżywiania, którego Tynie
        > starasz się zrozumieć i jeszcze potępiasz.

        Tak tolerancja powinna być obu stronach ,a nie z jednej tylko dla tego że ktoś ma inny styl życia to nie choroba to nie odmienność to styl życia!Wiec konsekwencje ponoś sobie sama !

        > Uważam, że dzięki taki kobietom ,które walczą o coś ,co w danym miejscu jest ni
        > edostępne, wprowadzane są dobre zmiany. To otwiera ludziom oczy, zmienia ich s
        > posób myślenia .


        Tak jasne jak bym chciała to bym była ale nie chce uwielbiam mięso to tyle i nikt nie musi mi otwierać oczu ,czytam słucham i stwierdzam że mnie to nie interesuje .Ale jak ktoś chce to niech tak żyje ale nie narzuca się innym swojego stylu życia !


        Bo wegetarianizm to nie zło, to po prostu coś innego i skoro n
        > ie jest popularny w przedszkolach, świetnie że znalazł się ktoś, kto chce to zm
        > ienić bo niby dlaczego nie?

        Dla tego ze to gotowanie podwójne i nie stać przedszkoli na coś takiego

        Nisze zawsze trzeba uzupełniać.
        > Nie potępiam zachowania matki, jeśli ma siłę i czas by zmienić krótkowzroczność
        > żywnienia w przedszkolach to życzę jej powodzenia.
        >
        Jeszcze raz powtarzam dzieci w przedszkolach nie jadają samego mięsa a żywnie ustala codziennie przez osobę kompetentną .
    • ostatnia_wieczerza Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 28.03.13, 08:17
      Nie czytałam watku ani innych wypowiedzi, ale MOIM zdaniem: w przedszkolach/szkołach/szpitalach/przychodniach PUBLICZNYCH gdzie są ogromne kłopoty organizacyjne, finansowe, ograniczenia przepisami większość rzeczy podciaga się do średniej. Może ułomnej, ale średniej, przeciętnej. I jeśli to jest realizowane to ok.
      Posiłki powinny być smaczne,świeże i zgodne z miejscowym zwyczajem. Weganie, wegetarianie, miłośnicy owoców morza, baraniny niestety muszą pogodzić się z tym, że takich posiłków brakuje.
      Zajęcia pozalekcyjne sa takie i w takich ilościach jakie da się zorganizować i jakie cieszą się zainteresowaniem większości. Jeśli syn lubi skoki z trampoliny a córka taniec na linie to pewnie takich zajęć w przeciętnej szkole nie będzie.
      Przy ogromnym deficycie lekarzy specjalistów w sezonie infekcji raczej nie zamówi sie natychmiast w ramach NFZ wizyty domowej. W szpitalach też mało prawdopodobne, żeby dziecko miało apartament razem z mamą/babcią ( apartament z łazienką, kuchenką) a osobę do obsługi przypisaną.
      Tego nie wytrzyma żaden budżet.
      • kasia12_2 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 28.03.13, 12:27
        Miłośnik baraniny to nie światopogląd smile Mamy jednak demokrację i obowiązuje poszanowanie praw mniejszości np. do bezpłatnej edukacji.
        Nie mówimy o zajęciach pozalekcyjnych czy upodobaniach kulinarnych.
        Dyrektorka przedszkola odmawiając przyjęcia mojego dziecka i możliwości przyniesienia posiłku, dopuszcza się dyskryminacji.
        Argumenty brzmią: Nie! Dlaczego? Nie bo nie!
        • gabi683 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 08:24
          kasia12_2 napisała:

          > Miłośnik baraniny to nie światopogląd smile Mamy jednak demokrację i obowiązuje po
          > szanowanie praw mniejszości np. do bezpłatnej edukacji.
          > Nie mówimy o zajęciach pozalekcyjnych czy upodobaniach kulinarnych.
          > Dyrektorka przedszkola odmawiając przyjęcia mojego dziecka i możliwości przynie
          > sienia posiłku, dopuszcza się dyskryminacji.
          > Argumenty brzmią: Nie! Dlaczego? Nie bo nie


          Rozumiem wszystko ale to ty wybrałaś sobie taki styl życia więc konsekwencje ponosisz za swoje decyzje .Nie urodziłaś się z wadą lub z jakąś odmiennością .Ty po prostu postanowiłaś zostać wegetarianką .A to jest różnica i nie ma mowy o dyskryminacji.Nie musimy z naszych podatków płacić więcej na jedno dziecko odmawiając innemu przyjęcia .Bo po prostu przedszkoli nie stać na takie fanaberie.Bardzo chcenie tak żyć stwórzcie sobie przedszkola prywatne za darmo :Jakieś pustostany i niech gotują tam mamy wegetarianki i szafa gra !Będzie za darmo edukacyjnie !Oświecę cie przedszkolach nie są za darmo i dzieci nie jadają samego w przedszkolu mięsa i szkoły nie są za darmo tongue_out
          • mirmunn Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 08:45
            zgadzam się
            wegetarianizm to nie wymóg zdrowotny, tylko pewien wybór i koszt tego wyboru powinien ponosić zainteresowany,
            nawet nie wiecie, jak przedszkola szpitale itd - czyli punkty, w których musi być wyżywienie, borykają się z kasą i jak śmieszna jest stawka za "wsad do kotła"- kucharki dokonują moim zdaniem cudów
            kiedyś, jak byłam w sanatorium, z ciekawości zapytałam, jak jest stawka żywieniowa- szczękę zbierałam z podłogi, jak się dowiedziałam, ze 6 zł, a jedzenie- chapeau bas!

            myślę, że gdyby wegetariańskie mamuśki opłaciły profesjonalną firmę cateringową, która codziennie dostarczałaby pociesze posiłki do przedszkola, dyrekcja nie miałaby nic przeciwko

            ale nie- bo wtedy nie dałoby się pokrzyczeć o dyskryminacji



            • ed-di Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 09:11
              Akurat argument 'problem z kasą' jest z d... wzięty. Taniej jest przygotować posiłek wegetariański niż mięsny. Więc jeśli już - to mięsożerni powinni płacić inne stawki. Trzeba chcieć ruszyć mózgownicą, że obiad to nie tylko schabowy z kapustą i rosół na wołowinie. W szpitalu św Zofii podawano mi jedzenie dla wege. Oczywiście panie już na korytarzu wołały - a która pani ma normalne jedzenie, która - nie(NORMALNE)? Moje posiłki były bardziej różnorodne, aż mi dziewczyny z pokoju zazdrościły. U nich w kółko kanapka z wędliną i np plasterki ogórka, ja - pasta jajeczna z koperkiem, twarożek w różnych wersjach, pasta fasolowa, więcej warzyw. Chcieć to móc. A wegetarian jest w Polsce coraz więcej, zmienia się świadomość co służy zdrowiu. Zresztą wędlina czy kotlet podany przez firmę cateringową - kto tam wie, czy nie z solą drogową, czy innym świństwem..Ze zwierzaka z uboju rytualnego, w którego mięśniach, czyli mięsie ilość hormonu stresu jest równa maksimum...
              • gabi683 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 09:22
                No wiec masz odpowiedz, one dostawały cały czas to samo a ty nie masz się czym szczycić.To my musieliśmy więcej za twój posiłek zapłacić ,za darmo nie jadłaś jajeczek i twarogu.Natomiast one jadły tańsze produkty.
                To jest twój styl życia i jedzenie mąż w torebce eko powinien ci do szpitala przynosić !A nie my za niego płacić!Mówisz coraz więcej gdzie ?
              • mirmunn Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 09:31
                No wiesz, w żywieniu zbiorowym musi istnieć odrębny ciąg do przygotowywania odmiennych posiłków- wege, srege, dieta - inne stanowisko, inny zlew, inne naczynia
                i to generuje koszty, a nie dodatkowa marchewka

                Zresztą- z tego, co wiem, dzieci w przedszkolach ( nie mam dzieci przedszkolnych) nie jedzą codziennie mięsa, a zup na mięsie w ogóle się nie gotuje- to o co ten raban- niech dzieciak zupę wciąga i ziemniaczki z surówką

                Ponawiam pytanie- a kto ci broni zamówić catering dla dziecka?

                Tak samo- jesz w knajpie, chcesz wege- idziesz do knajpy wege i wpieprzasz fasolę, albo jesz w zwykłej knajpie masz do wyboru 2-3 dania wege i nie płaczesz, że mały wybór, prawda?

                • mirmunn Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 09:44
                  poza tym- znacznie mniej przedszkoli (a szkół- to juz w ogóle) ma własną kuchnię i gotuje- posiłki są przywożone
                  to w czym problem?
                  ano pewnie w tym, że mamuśka - pieniaczka- wege musiałaby Z WŁASNEJ KIESZENI DOPŁACIĆ za odrębne zamówienie

                  a dlaczego zapłacić więcej?- no bo jeśli mamy 50 obiadów takich samych, to mamy zamówienie zbiorowe i średnia stawka za pojedynczy posiłek jest mniejsza niż za pojedyncze danie "a la carte", ze się tak wyrażę

                  a dlaczego mamuśka wege tak się pieni i pluje jadem?- może marchewka bestialsko wyrywana z ziemi też zawiera hormon stresu, a może to z kumulacji pestycydów tak odbija? smile

                  ja wegetarian "na wejściu" nie obrażam- chyba, ze trafi na pieniacza i oszołoma (niestety- częste)
                  a wegetarianie osoby jedzące mięso obrażają- na porządku dziennym

                  • ed-di Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 10:54
                    Jak na razie, to ty obrażasz innych, nazywając ich pieniaczami plującymi jadem, a sposób żywienia wegetarian - wege, srege.

                    Idąc twoim tokiem rozumowania, też mogę stwierdzić:
                    Jak chcesz dziecko żywić w przedszkolu mięsem - dopłacaj sama, bo ja z moich pieniędzy nie chce wydawać na drogie i nieetyczne mięso czy wędliny, wolę żeby jadło np strączkowe.

                    W każdej właściwie knajpie jest wybór dań wege, mam wybór. Skoro płacę za przedszkole i żywienie, dlaczego moje dziecko ma nie mieć wyboru? Skoro płacę? Tak jak płacąc podatki i ZUS-y płacę za mój pobyt w szpitalu i jedzenie tamże...
                    • gabi683 Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 13:10
                      ed-di napisał:

                      > Jak na razie, to ty obrażasz innych, nazywając ich pieniaczami plującymi jadem,
                      > a sposób żywienia wegetarian - wege, srege.

                      \Ale czym cie obraziłam mówiąc prawdę,nikogo nie nazwałam pieniaczem tylko żmiją jak już .A jak masz problemy to kopiuj w klej nie będziesz wypisywać bredni tongue_out

                      > Idąc twoim tokiem rozumowania, też mogę stwierdzić:
                      > Jak chcesz dziecko żywić w przedszkolu mięsem - dopłacaj sama, bo ja z moich pi
                      > eniędzy nie chce wydawać na drogie i nieetyczne mięso czy wędliny, wolę żeby ja
                      > dło np strączkowe.

                      Ale skąd ty to wzięłaś ze w przedszkolu dzieci jedzą głównie mięso?


                      > W każdej właściwie knajpie jest wybór dań wege, mam wybór. Skoro płacę za prze
                      > dszkole i żywienie, dlaczego moje dziecko ma nie mieć wyboru? Skoro płacę? Tak
                      > jak płacąc podatki i ZUS-y płacę za mój pobyt w szpitalu i jedzenie tamże...

                      płać sobie ekstra a potem wymagają są przedszkola prywatne tam nie ma problemu możesz mieć wszystko wegan, to nie choroba to styl życia
              • madziulec Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 12:44
                To chyba nie do końca.
                DOBRE jedzenie kosztuje drogo. Bez względu na to, czy wegetariańskie czy nie.
                Chccesz, by było wartościowe, urozmaicone i ekologiczne to niestety lecac do np. organic farm płacisz ceny z kosmosu.
                Albo ... własnie zywisz się genetycznie modyfikowana soją udając jaka to z ciebie wegetarianka.

                Nie mamy ŻADNEJ gwarancji skąd pochodzi dane warzywo czy owoc kupowany w normalnym sklepie. Tak samo jak mięso. A za kurczaka ludzie potrafia np. płacic po 50 czy 100 zł. Ot, świadome jedzenie.
              • przeciwcialo Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 15:37
                W szkole syna posiłki wegetariańskie sa przez katering wyceniane drożej. Ciekawe dlaczego ?
                • mirmunn Re: Walka z przedszkolem o wegetariańskie posiłki 29.03.13, 15:52
                  Pewnie dlatego, ze jest to pojedynczy posiłek i liczą go "a la carte", w przeciwieństwie do np 100 posiłków stołówkowych "standard"- czyli identycznych dla wszystkich.
                  Nie dlatego, ze jest wegetarianski- równie dobrze mógłby być koszerny lub wg Kwaśniewskiego czy Dukana (no, może nie w przedszkolusmile.
                  Prosta opozycja- standard stołowki, hurt, niższa cena- danie na zamówienie (przy cateringu).

                  Ale tego panie wegetarianki, jak się zorientowałam, najwyraźniej nie są w stanie pojąć.
                  Tak samo jak kosztów wynikających z konieczności odrębnego "ciągu produkcyjnego" dla przygotowania dań bezmięsnych (to przy kuchni przedszkolnej).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja