największe dziwactwo dziecięce :)

24.03.13, 17:53
wiadomo, każdy wychowuje i pielęgnajuje jak najlepiej potrafi, ale macie w otoczeniu takie całkowice odjechane osoby?
właśnie rozmawiałam z mamą o takich przypadkach jakie mamy w okół siebie smile

moje typy:

1. ciotka, która dawała ssać swojemu 3 tygodniowemu synowi schabowego, twierdząc że w mięsie jest siła.

2. znajoma, która uważała że po kąpieli niemowlę od 0-3 powinno przebywać w temp. 35 st i grzała farelkami pokój aż do takiej temperatury.

3. moje ulubione smile sąsiadka która woziła moją koleżankę wózkiem do 7 roku życia, zaznaczam że zdrową, samodzielnie chodzącą, ot taki wyraz opiekuńczości, ogólnie ubierała ją i traktowała jak niemowlę nawet jak miała lat 5 i chyba dalej jej nie przeszło, bo to dorosła baba jest a mamusia dalej ją tak traktuje choć to jedno z czwórki dzieci a inne traktuje normalnie.
Tak czy owak w tym wózku, eleganckiej spacerówce, zawiozła swoją siedmioletnią córkę trzymającą tytę do szkoły, na rozpoczęcie roku smile mina dzieci i nauczycieli - bezcenna smile

    • mamaemmy Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 18:49
      chyba największe dziwactwo RODZICÓW smile ?
      co do wozka-pamietam jak czytałam nianię w nowym jorku i tam te nianie woziły dzieci 4-5 letnie wózkami-dla mnie to był szok smile
      Co do dziwactwa-w mojej daaaalekiej rodzinie jest znany profesor krakowskiej ASP,który karmiony byl piersią (m.in) do..7 roku zycia big_grin
      • lelija05 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 11:49
        mamaemmy napisała:
        > Co do dziwactwa-w mojej daaaalekiej rodzinie jest znany profesor krakowskiej
        > ASP,który karmiony byl piersią (m.in) do..7 roku zycia big_grin

        No widzisz jak ładnie wyrósł, profesorem został big_grin
    • mia_siochi Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 18:58
      Moja siostra ma na stanie 4 miesięczne dziecko, z którym nie byli jeszcze nigdzie poza spacerem wokół bloku. Dla mnie to mega dziwactwo, bo my z 4 miesięcznym pojechaliśmy na wczasy nad morze, wcześniej prowadziłam z nim normalne życie, spotykałam się ze znajomymi itd.
      • b.bujak Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 19:24
        mia_siochi napisała:

        >my z 4 miesięcznym pojechaliśmy na wczasy nad morze,

        zimą ??
        • mia_siochi Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 19:52
          Młody jest z lutego, wcześniej przerobił zimę i wiosnę smile
          Wybacz, ale nie wychodzenie z dzieckiem nigdzie, nawet do matki na drugim końcu miasta to dla mnie jest dziwactwo wink
          • kura28 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 20:32
            No przecież wychodzą na spacer. A ciągać się do ludzi z moim młodym tez nie lubiłam przez pierwsze 3 miesiące. Miał kolki i łatwiej mi było zapanować nad sytuacja w domu, niż wracać z wyjącym dzieckiem przez całe miasto. Zresztą najzwyczajniej w świecie nie chciało mi się do nikogo łazić.
          • b.bujak Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 23:36
            mia_siochi napisała:

            > Młody jest z lutego, wcześniej przerobił zimę i wiosnę smile

            otóz to!
            moj starszy tez jest z lutego i też szybciej wyszliśmy do ludzi; młodszy natomiast urodził sie w grudniu i też sie nie spieszyłam zbytnio z uspołecznianiem go; nie był izolowany całkowicie, ale intensywność kontaktów była ograniczona
      • e-milia1 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 22:11
        mysmy z naszym 5-cio tygodniowym synem pojechali na przedluzony weekend. corka majac 5 tygodni byla juz na urlopie w Polsce (1000 km). majac rok miala 4 takie wycieczki do Polski. znam ludzi, ktorzy w pierwszym roku dziecka nigdzie nie wyjedzaja...
    • stuletnia_stokrotka Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 19:06
      mam koleżankę,dla której fotelik samochodowy to głupota i nigdy nie używała-a właściwie jej dziecko nigdy nie używało tongue_out
      ta sama koleżanka nie widziała nic nienormalnego w puszczaniu samopas 2-letniego dziecka do sąsiedniego domu,do babci
      dodam,że koleżanka gruntownie wykształcona i w sumie inteligentna.
      • sonia-3 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 19:25
        Moja siostra ma znajomych, ktrzy wybudowali sobie dom o powierzchni ponad 2000 m. Fakt, że mają piątkę dzieci, ale i tak jak dla mnie kosmos. Widziałam ten dom- wprowadza w osłupienie.
        • sonia-3 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 19:26
          Kurcze, dopiero teraz doczytałam, że to miało być dziwactwo dziecięce...
          • amy.28 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 20:29
            metraż w sam raz dla 50 dzieci smile
    • agni71 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 19:31
      Twoje przykłady to nie dziwactwa dziecięce, tylko dziwactwa dorosłych.
      • amy.28 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 20:30
        wiem, miałam na myśli, że w kwestii dzieci.
    • eliszka25 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 19:35
      moja bratowa wyznaje zasade, ze "zima sie na dwor nie chodzi" i dzieci brata faktycznie wychodza na dwor wlasciwie tylko latem na dluzej, choc maja wlasny dom, wlasne podworko, czyli warunki idealne. zima sa na dworze 5 min. rano w drodze do szkoly i 5 min. po poludniu w drodze ze szkoly.
      • marina2 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 21:06
        dziecko ssące smoczek do 12 roku życia/wracała ze szkoły i do smoka/
        dziecko pijące butlę mleka przed snem i rano go prawie 8 roku życia
        dziecko do 12 roku życia ubierane w szatni przez mamę i wyprowadzane ze szkoły z rękę z mamą /mama niosła plecak/-chłopak ma prawie 21 lat i nadal mama krótko go trzyma,nie ma żadnych kolegów
        dziewczyna ,która do 15 roku życia nigdy nie jechała autobusem czy tramwajem-zakaz rodziców
        17 latka,której nie puszczają na kolonie ,obozy "bo tam jest złe towarzystwo"
      • to_ja_tola Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 11:47
        eliszka25 napisała:

        > moja bratowa wyznaje zasade, ze "zima sie na dwor nie chodzi" i dzieci brata fa
        > ktycznie wychodza na dwor wlasciwie tylko latem na dluzej, choc maja wlasny dom
        > , wlasne podworko, czyli warunki idealne. zima sa na dworze 5 min. rano w drodz
        > e do szkoly i 5 min. po poludniu w drodze ze szkoly.

        moje szwagierki nie robią aż takiego hardcoru,ale zawsze dzwiują się,że pomimo np -10st ja z chłopakami na dwór wychodzę.Albo jak deszcz pada.Zwłaszcza letnibig_grin
    • caroninka Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 20:52
      Nagminnie widuje w Turcji matki porozbierane do rosolu i jeczace jaki to upal, ale ostro broniace grubych swetrow i czap na swoich dzieciach "bo moze je przewiac".
      Spotkalam sie raz z karmieniem polrocznego malucha PRZERZUTYM przez mamusie obiadem...
      • mallard Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 11:34
        caroninka napisała:


        > Spotkalam sie raz z karmieniem polrocznego malucha PRZERZUTYM przez mamusie
        > obiadem...

        Kurcze, w pierwszej chwili przestraszyłem się, że dziecko ma przerzuty. No, ale po wczytaniu się, stwierdziłem, że to pokarm jest przeŻuty...
        • caroninka Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 12:46
          big_grin no tak, przemecznie robi swoje.
          Przepraszam za blad!
      • ichi51e2 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 26.03.13, 15:40
        1. Moja pierwsza bratowa potrafila dziecku przezuc.
        2. Przyjaciolka mojej mamy wysylala dziecko (no i nie wiem ile mala miala ale byla tak lekka ze winda z nia nie ruszala wiec musiala wejsc i zejsc po schodach) po jagody na stragan po drugiej stronie dosc ruchliwej ulicy (okopowa) dawala jej odliczona kase. Jesli jagody jej nie zadowolily odsylala ja zeby odniosla i wrocila z kasa
        3. Najwiekszy hardcore - corka szwagierki lat 16 absolutna mimoza. Babcia ja odprowadza do szkoly, niosac jej plecak (idzie za nia jakies 5-6metrow i ogolnie sie nie znaja) rozstaja sie jak szkole widac. Zamykaja ja na klucz jak wychodza (tak ze nie da sie ze srodka otworzyc). Nie sprzata po sobie (babcia myje wanne corce i wnusi) w zyciu nie byla sama w sklepie czy autobusie.
    • nangaparbat3 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 20:57
      Hmm...
      - do czterech lat uzywalam wozka (na dłuzszych i nierekreacyjnych dystansach)
      - od czterech lat pozwalalam cale lato chodzić na bosaka, wszędzie
    • ewa_2009 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 21:52
      Moja znajoma wypuszczająca 3-letniego syna samopas do ogrodu, w którym znajduje się ogromne oczko wodne (wymiary 2 na 2 metra i głębokość co najmniej z metr).
      • olewka100procent Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 22:12
        puszczałam syna na plac zabaw jak miał 2 lata , tzn . siedziałam na ławce parę lub kilkanaście metrów dalej . Nie chodziłam za nim krok w krok , czym szokowałam inne nadgorliwe mamuśki
        • pulcino3 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 22:32
          nie ma się czym chwalić- 2 letnie dziecko z matką kilkanaście metrów dalej- to czysta lekkomyślność, brak wyobraźni?
          • olewka100procent Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 22:52
            o proszę , już jedna nadgorliwa mamusia smile
            • goodnightmoon Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 23:04
              Całkowicie się zgadzam z pulcino3.
              A Ty miałaś więcej szczęścia niż rozumu, że nic się dziecku nie stało uncertain
              • gulcia77 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 26.03.13, 19:12
                Eee, to co o mnie powiedzieć big_grin Mój miał 2,5 roku, kiedy nauczył się przełazić przez bramkę na działce big_grin
          • franczii Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 09:50
            A czemu? Jesli teren bez zagrozen to jak najbardziej mozna puszczac. Obserwowac ale nie trzeba byc przyklejonym non stop.
        • amy.28 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 22:33
          E tam to moj tez tak biegal sam, wszystke dwulatki zreszta, nic nienormalnego pod warunkiem ze plac zamkniety i dostosowany do takiego wieku.
        • to_ja_tola Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 11:49
          olewka100procent napisała:

          > puszczałam syna na plac zabaw jak miał 2 lata , tzn . siedziałam na ławce parę
          > lub kilkanaście metrów dalej . Nie chodziłam za nim krok w krok , czym szokował
          > am inne nadgorliwe mamuśki


          nie wierzę...Chyba z 10 lat temu?
          • amy.28 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 12:43
            co wy macie z tym placem zabaw?

            to znaczy ja nie wiem jakie są wasze, ale mój dwulatek miał do dyspozycji plac zabaw na którym była piaskownica niska, niziutkie bujane zabawki na takich sprężynkach, płaski teren z piaskiem i zjeżdżalniami wysokimi na 50 cm może żeby się nazywało że to zjeżdżalnia i taki niby pociąg - podest na 30 cm wysoki z ławeczkami że niby wagony. Choćbym go tam na 4 godziny samego zostawiła nie miało mu się NIC prawa stać poza wywróceniem się na piasek albo upadkiem z 40 cm. No ludzie. To obserwując dziecko z ławki kilka metrów dalej - był zagrożony? czym?
            • gulcia77 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 26.03.13, 19:17
              Wyrodna matka wink Ale się nic nie przejmuj, mnie tu kiedyś formalnie zlinczowali. Tylko ja dziś chowam zdrowego, samodzielnego ośmiolatka, który przez rok załatwia ze cztery piłki i trzy pary korków, a jego największym zmartwieniem jest to, czy aby na pewno puszczę go na turniej, na Słowację, a i czy lepiej grać dale w Polonii, czy może dać się podkupić innej drużynie. Tak między nami, oczywiście, że puszczę. Wychowania lebiegi bym nie zniosła. big_grin
    • fomica Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 22:41
      Moja koleżanka ma dwie córki (5 i 7 lat) i z okazji urodzin lub imienin jednej z nich zawsze prezent dostaja obie, bo gdyby dostała tylko jedna druga to źle by to zniosla. Mnie to zdziwiło, ale może taki jest teraz standard, rodzice sie bogacą to rzucaja tymi prezentami kiedy sie da.
      • pelissa81 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 23:19
        to jest uznawane za dziwactwo?? Ups..jak ide na urodziny do chrzesniaka, zawsze kupuje prezenty obojgu. W urodziny z bratem oboje dostawalismy prezenty, oczywiscie wiekszy mial ten ktory tego dnia mial urodziny. Nie wiedzialam, ze to niewychowawcze...
        • to_ja_tola Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 11:51
          pelissa81 napisała:

          > to jest uznawane za dziwactwo??


          a nie???


          Nie wiedzialam, ze to nie
          > wychowawcze...


          nie ,"nie wychowawcze",tylko conajmniej dziwne.
          Mam dzieci z jednego mca,róznica 2 tyg i oboje dostaja osobne prezenty.Uczę ich,że to śięto jednego lub drugiego.
        • fomica Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 19:59
          Nie mam pojęcia czy to jest wychowawcze czy nie, nie mnie to oceniać. Mnie to zdziwiło, bo nigdy wcześniej nie słyszałam o zwyczaju wręczania prezentu "z okazji urodzin siostry".
          I nie mówię tu o chrzestnych czy cioci z Ameryki, która dzieci widuje raz w roku i przywozi prezenty hurtem, tylko tak robia rodzice tych dzieci.
    • twoj_aniol_stroz Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 22:44
      Znam mamusię, której dziecko pierwszy raz w życiu było w CH i widziało ruchome schody w wieku 5 lat. Te ruchome schody były tak przerażającym widokiem dla dzieciaka, że zrobił potężną histerię za nic nie dając się na nie wprowadzić. Mamusia jak najbardziej mieszkająca w dużym mieście i sama bywająca w CH, ale dziecka nie weźmie, bo naczytała się, że dzieci porywają w takich centrach.
      • vi_sovari Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 00:06
        A co takiego jest w tym CH, że dziecko MUSI w nim przebywać od urodzenia??? Może ta twoja "znajoma" po prostu nie miała ochoty brać ze sobą dziecka do CH? Czy to taki grzech? Biedne dziecko, nawet w CH nie było... Tylko współczuć. Po trzydzieste pierwsze - dziecko swoje do CH prowadzić będziesz, a jeżeli obowiązku nie dotrzymasz, surowa kara cię spotka...
        • twoj_aniol_stroz Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 13:11
          Bzdura smile Tu wcale nie chodzi o CH jako miejsce idealne dla dziecka smile
      • franczii Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 09:47
        Ja tez schody ruchome widzialam dopiero w wieku 5 czy 6 lattongue_out Zagranica.
    • goodnightmoon Re: największe dziwactwo dziecięce :) 24.03.13, 23:08
      Moja znajoma spacerowała z niemowlakiem od 5:00 do 6:00 - bo wtedy powietrze jest najczystsze. O 6:00 fabryki zaczynają pracę i powietrze zatruwają.
      Jej synowi było wszystko jedno - i tak spał w najlepsze. Ale ona też mogła ...
      • quilte Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 08:45
        Osiemnastoletni syn znajomych do dziś nie ma klucza od mieszkania "bo zgubi". Znajomi oboje pracują i mają jeszcze jedno dziecko, codzienna logistyka kluczowa wymaga od nich dużego wysiłku.
      • arim28 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 22:29

        goodnightmoon napisała:

        > Moja znajoma spacerowała z niemowlakiem od 5:00 do 6:00 - bo wtedy powietrze je
        > st najczystsze. O 6:00 fabryki zaczynają pracę i powietrze zatruwają.
        > Jej synowi było wszystko jedno - i tak spał w najlepsze. Ale ona też mogła ...

        Matka, dbajaca o pluca dziecka. Madra kobieta.
    • saszanasza Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 08:58
      dziś rano właśnie usłyszałam od matki koleżanki mojej córki z przedszkola, że nie powinno się z dziećmi wychodzić na dwór przy ujemnej temperaturze bo mróz wybija nie tylko zarazki ale również dobre bakterie w dziecku(!)
      nie wiedziałam co powiedzieć, a raczej wiedziałam, a powstrzymałam się żeby nie być niemiłą....
      • agata.redakcja Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 09:25
        Mam koleżankę, której dziecko ma 2,5 roku...nie jada obiadów, ani śniadań, ani w ogóle nic oprócz piersi, chipsów, prażynek bekonowych i jajek Kinder, ona nie widzi nic w tym złego, bo jak twierdzi ona je za niego, za to czekoladę pozwala mu jeść bo ma 100 kalorii...samo zdrowie.
        • myelegans Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 16:42
          Sie nie znasz, czekolada do warzywo przeciez, robiona bylo nie bylo z kakaowca, roslina nie? wink
    • mamusia1999 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 11:20
      ja znam odjazdy z pogranicza szkodzenia dziecku:

      - moja osobista babcia mojego osobistego ojca ubierala i czesala czasem jak dziewczynke, bo taki byl sliczny a ona pragnela coreczki
      - moja szwagierka nie upierala sie przy butach ortopedycznych dla synka z krotsza noga (nie chcial nosic, choc korekta byla niewielka i buty "normalne") twierdzac, ze sztucznie wyrownujac dlugosc zabiera organizmowi bodziec do samodzielnego wzrostu.
      • quilte Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 11:29
        Przypomniałaś mismile
        Moja dalsza ciotka wpinała swojemu kilkuletniemu synowi spinki we włosy bo taki był śliczny.
      • amy.28 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 12:37
        big_grin dobre
        • bergamotka77 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 13:23
          - usypianie dziecka 3-4-letniego w spacerówce tak malej juz ze nogi dyndają i korzystanie z wozka w tym wieku
          - wyjazdy na wakacje tylko z dziadkami ktorzy robia za darmowe nianki bo "rodzice musza tez odpoczac na wakacjach" (nie chodzi o niemowleta ale jak wyzej)
          - nieodwiedzanie nikogo z rodziny nawet dziadkow bo dziecko nie spi nigdy poza domem
          - powrot latem na wakacjach z dzieckiem do pokoju o 19:00 gdy jeszcze swieci slonce bo "dziecko ma stale godziny snu" i kiszenie sie w nim do rana
          - chodzenie do znajomych z przychowkiem i urzedowanie do 1-2 w nocy bo dorosli sie dobrze bawia
          - niepozwalanie na wyjazd dziecka zzytego z dziadkami na wakacje choc dziecko chce bo "mamusia bedzie tesknic"
          - wlasny telewizor dla 3-4 latka albo 3-4 telewizory w domu bo kazde dziecko ma swoj plus rodzice w sypialni i w salonie (znam taki dom)
          • mamusia1999 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 15:31
            z telewizorami sie nie zgadzalam, ale ostatnio zaczynam widziec sens, choc jeszcze nie wprowadzilam w zycie:
            - uwielbiam ogladac dobry film z lozka, a moj malzon tylko z fotela w salonie
            - 13latka w ramach normy rowiesniczej (i swojego limitu medialnego) oglada 2 casting show (dwa inne na szczescie odpadaja, bo ma zajecia!) a salon przylega do mojej sypialni i gabinetu, za to jej pokoj jest oddalony






    • maja.london888 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 14:44
      10-miesięczne dziecko jedzące frytki z rybą w knajpie nad polskim morzemsad

      Prawie 4-letnie dziecko pijące mleko z butelki ze smoczkiemsad

      2-letni chłopiec trzymany na kolanach matki przez 3 godziny (z przerwami na cyca) będącej w gościach (wcześniej, przed wejściem do domu, wyciszany przez mamę przez 15 min)sad

      i standard - nie wychodzenie na dwór od października do marca (bo zimno)sad

      • myelegans Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 16:36
        Kolezanka z pracy, dziecko urodzone na poczatku listopada, jeszcze nie bylo na dworzu, jest przenoszone w foteliku z domu do garazu przy domu, przewozone do domu dziadkow, prosto do garazu, do sklepu wziete wypakowane jest przed sklepem i zostaje narzucony koc na fotelik. Wlasciwie, nie oddychalo powietrzem innym niz wewnetrzne.
        • dzoaann Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 19:47
          to samo robila moja szwagierka, dziecko urodzone we wrzesniu, na pierwszy dluzszy spacer wyszlo w kwietniu, jak bylo juz porzadnie cieplo. Ubrane jak na biegun. Bylo to tez pierwsze dziecko, ktore widzialam noszace przez pierwsze pol roku zycia czapke w domu. I to samo dziecko do picia od urodzenia do dzis dostaje wode z cukrem. Do dzis je tylko papki i nie mialo w buzi zadnego stalego, twardego pokarmu. Ma skonczone 3 lata.
          Dziewczyna ma prawie 40 lat, skonczone dwa fakultety, ma prace na wysokim stanowisku-pochodzi z Peru, wiec nie jest matka-Polka kwoka....
          • bei Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 20:23
            Dziwactwo trzyma sie mojego najmlodszego- dziwactwo kulinarne.
            Jedyną zupa jaką z chęcią zjada to rosół.
            A ja ulegam i często go gotuję, po czym przerabiam na inne zupy.
            Czyli stanowimy tandem dziwaków sad

            A dziwaczne zachowania innych rodziców to zaskoczona jestem, ze tata musi sypiac z dziewięciolatkiem, bo on inaczej placze.
            Za dziwne uwazam oklamywanie dziwięciolatka, ze spodnie, ktore nosi to nie są jeansy (gdyby dowiedzial się, ze to są jeansy to nie zalozylby)
            Myślę, ze inni patrząc na niektore nasze zachowania tez powiedzą, ze to dziwactwa.
            Dopoki są maloszkodliwe to ukrywamy zdziwienie i karawana idzie dalej smile
            • volta2 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 26.03.13, 12:10
              c z dziewięciolatkiem, bo on inaczej placze.
              > Za dziwne uwazam oklamywanie dziwięciolatka, ze spodnie, ktore nosi to nie są j
              > eansy (gdyby dowiedzial się, ze to są jeansy to nie zalozylby)

              tak się zastanawiam, czy ty nie piszesz o moim dziecku? i o nas?
              może nie że okłamywałam, co próbowałam przekonać siebie samą i dziecko też, że to co oferuję do założenia, to podobne do dżinsów jest, ale jednak nie dżinsy.

              w sumie muszę przemyśleć to okłamanie, bo mój też dżinsów nie zakłada, tylko materiały cienkie latem i sztruksy grubsze zimą. no i dresy. a dżinsy nijak mu nie pasują.
      • mw144 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 26.03.13, 14:08
        maja.london888 napisała:

        > 10-miesięczne dziecko jedzące frytki z rybą w knajpie nad polskim morzemsad
        >

        A co dziwnego jest w jedzeniu posiłku?surprised
        • maja.london888 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 26.03.13, 22:25
          Jeśli uważasz to za posiłek dla dziesięciomiesięcznego dziecka, to nic...
          • aleksandra1357 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 26.03.13, 23:20
            maja.london888 napisała:

            > Jeśli uważasz to za posiłek dla dziesięciomiesięcznego dziecka, to nic...

            Na pewno zdrowsza dla 10-miesięczniaka jest świeża ryba z nadmorskiego baru niż słoiczek z papką. Frytek zjadał kilka na spróbowanie, do tego surówka. Po prostu jadł jak człowiek.
      • aleksandra1357 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 26.03.13, 16:03
        maja.london888 napisała:

        > 10-miesięczne dziecko jedzące frytki z rybą w knajpie nad polskim morzemsad

        To moje dziecko było! Codziennie przez dwa tygodnie na obiad jadło frytki i rybkę w barze.


        > 2-letni chłopiec trzymany na kolanach matki przez 3 godziny (z przerwami na cy
        > ca) będącej w gościach

        To też ja.
        Ale dziwna jestem, jeju.

        A cały ten wątek to obrzydliwa obmowa bliźnich, ot co.
        • maja.london888 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 26.03.13, 22:29
          Naprawdę? A ja zawsze zgadzałam się z większością twoich postów...
        • maja.london888 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 26.03.13, 22:36
          aleksandra1357 napisała:

          > A cały ten wątek to obrzydliwa obmowa bliźnich, ot co.

          Wcale nie, świetnie pokazuje jak można zrobić dziecku krzywdę, myśląc, że się chce jego dobra.
    • slonko1335 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 21:48
      Moje dziwactwo dziecięce to gryzące białe rajstopy. ..Żaden inny kolor nie gryzł tylko te białe i do dzisiaj gryzę się w język jak toczę boję z moją nadwrażliwą dotykowo córką o jakiś ciuszek, bo doskonale pamiętam, że te kilka godzin w tych białych rajstopkach to był dla mnie koszmar...
    • kittka25 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 25.03.13, 22:25
      mam znajomą, która, gdy jej dziecko uczyło się chodzić, ganiała za nim z poduszką -tak podtrzymywała mu ją w okolicach pupy - aby jak spadało to na tę poduszkę a nie na podłogę - nie uwierzyłabym w to gdybym nie widziała na własne oczy...
      • asia06 Re: największe dziwactwo dziecięce :) 26.03.13, 23:58
        Moje dziecko nie umiało spadać. Leciała za każdym razem na prostych nogach, waląc się o pogłogę w głowę. Łaziłam za nią cały czas. Nie miałam wyboru.
    • ida_listopadowa Re: największe dziwactwo dziecięce :) 26.03.13, 23:49
      Nie wiem czy to się kwalifikuje, ale moja mama dostała oburzenia, kiedy się okazało, że i ja, i moja siostra mamy wadę wzroku (wtedy -2 i -4 dioptrie). Mama twardo stwierdziła, że "jej córki okularów nosić nie będą i koniec". Okulary kupiłam sobie sama z jakiś uzbieranych groszy, bo nie widziałam z tablicy (w podstawówce) i musiałam je dobrze kryć przed matką. Siostra obijała się o meble jeszcze kilka lat, zanim udało się jej zorganizować okulary.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja