Dodaj do ulubionych

Prymuska, czy matka-wpadka?

25.03.13, 08:19
zimnoblog.blogspot.cz/2013/03/2172_22.html#comment-form
Znacie to uczucie, które opisuje autorka tego blogu/bloga? Ja znam. Uważam to za jedno z najbardziej nie w porządku odczuć jakiego zazna wiekszość rodziców (zwłaszcza matek). Inaczej tego nie potrafię określić. Dla mnie to po prostu cios poniżej pasa. Mimo iż nigdy nie brałam udziału w konkursie na bycie perfekcyjną, angażująca się w takie akcje jak ta z przebraniem do przedszkola. Może właśnie dlatego...
Obserwuj wątek
    • owianka Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 08:40
      To uczucie towarzyszy mi od urodzenia pierwszego dziecka, czyli od 19 lat. Ostatnio przy okazji przedszkolnego konkursu na palmę. Ale nie dotyczy ono tylko przedszkola, ale również niezaliczonych zajęć dodatkowych, wizyt w teatrze, nieprzeczytanych książek z kanonu literatury dziecięcej, nieugotowanych pierogów i nieupieczonych drożdżowych ciast, które powinny kojarzyć się z dzieciństwem. Czyli nie do końca podpadam pod kategorię wyzwań stawianych matkom ostatnio smile
    • atteilow Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 08:42
      A to można tylko albo, albo? Albo czarno, albo biało? Albo skrajne zaniedbanie, albo skrajna nadgorliwość? Jestem szara. Szara, żeby sie nie zmęczyć, skrajności męczą. Zaangażowanie wypala, lenistwo przywołuje poczucie winy. Niezałatwione sprawy wciaż siedzą gdzieś z tylu głowy, wiją się, osaczają, są jak kac. Nie zrobię niczego więcej ponad to co konieczne i niezbędne.
    • kerri31 Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 09:12
      NIe bardzo rozumiem czy chodzi Ci o przygotowywanie czegoś własnymi siłami, ręcznie, wkładając w to swój czas i energię czy w ogóle dbanie o to, by dziecko w przedszkolu, szkole czuło się komfortowo psychicznie i na miejscu w określonych okolicznościach.
      Jeśli chodzi o to pierwsze, wolałabym taki strój pożyczyć ,kupić niż robić własnoręcznie jeśli o to drugie: zawsze dbam by moje dziecko nie czuło się źle, inaczej, odosobnione bo sama tak się czułam jako dzieciak. Moja matka nie dbała o wiele szczegółów mojego szkolnego życia, więc wiem co to znaczy stać w kącie nieprzebrana na zabawie, kiedy wszystkie dzieci mają wymyślne, piękne stroje.
      Ostatnio u mojego syna w przedszkolu dzieciaki miały przynieść słoik przetworów na zimę, konfitur. A że odbierał go wtedy mój mąż, zapomniał przekazać mi tą jakże ważną wiadomość. Dla niego była tak nieistotna, że aż zapomniał. Dla mnie ogromnie ważna bo jak zobaczyłam , że większość dzieci na drugi dzień przyniosła jakiś słoiczek a mój syn nie, w drodze do domu się popłakałam. Mieszkamy blisko przedszkola więc zaraz przyniosłam słoik truskawek i dałam synowi, który dumny wręczył Pani i jego mina mówiła sama za siebie, że to było dla niego ważne. Dla mnie również takie błachostki są ważne, bo ważne jest dla mnie moje dziecko. Wszelkie bycie odmieńcem dla dziecka jest poniekąd jego małą tragedią, której dorosły nie zrozumie....o ile sam jej nie przeżył.
    • guderianka Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 09:13
      Nie bardzo rozumiem ten tekst. Być może mój umysł został już opanowany przez pieluszkożeraczeneuronów. Ale nie rozumiem. Że niby co ? Walczy z podszeptami perfekcjonizmu? Walczy z chęcią bycia najlepszą mamą ?-Czyli walczy z byciem na pokaz a nie naprawdę ? A ta co ma manicure i jest schludna to na pokaz pod publikę tylko ?
      Kropka wyjaśnij proszę
    • nabakier Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 09:50
      Musiałabym bez przerwy się tak czuć przy moich dysfunkcyjnych dzieciach i nazwijmy to, moim nietypowym podejściu do tzw. wymagań.
      Dobrze, że ta pani potrafi zobaczyć, że wcale nie ma wyebane. Bo nie ma, jak widać. Nikt do końca nie ma, ale jednak jej odczucie rzekomego niewyebania wydaje mi się nazbyt silne. Proponuję jej zluzować. Ale tak naprawdę.
    • an_ni Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 10:30
      nie moja bajka, nie interesuje mnie rywalizacja z innymi matkami , zazwyczaj nie wplywa to znacząco na dziecko
      wystarczy ze zdarza sie rywalizowac z musu w pracy
      placze matki (!) nad zapomnianym sloikiem z przetworami uznaje za niedojrzalosc
    • gazetowa_krowa Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 11:32
      Dla mnie tekst zupełnie niezrozumiały.
      Rywalizacja z innymi matkami?! Rozważanie wyższości matki-wpadki? Oburzenie nad pomalowanymi paznokciami?

      Kiedy dziecko chce się przebrać za wilka, próbujemy wspólnie wymyślić przebranie. Nie zakazuje mu w imię rywalizacji z innymi matkami i tego świętego wy***nia. Bo robię to dla niego, a nie dla innych matek. Kiedy nie chce się przebrać, nie przebiera się. Bo to na nim mi zależy a nie na zazdrości innych mam.
    • damajah Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 11:47
      hm, ja raczej nie znam. Ja się staram na ile potrafię ale bez przesady typu: jak nie zrobię najlepszego kostiumu dla dzieciaka to będę miała moralniaka przez tydzień.
      Jak dzieci mają się przebrać to moje jest przebrane - ale tak jak może być bez latania do 10 wypożyczalni strojów i szycia po nocach. Jeśli okazja jest grubsza (przedstawienie, występ) to owszem, potrafię szyć pół nocy, naszywać koraliki na strój syrenki itp - ale to się zdarza raz na pół roku, albo i rzadziej...

      Jest wiele rzeczy które chciałbym robić (no znacznie więcej przetworów, albo wspólnego gotowania z dziećmi) ale nie daję rady i nie za bardzo się tym przejmuję. Może nie muszę bo wokół mnie wcale nie ma tłumy matek idealnych, szczerze mówiąc to nie znam chyba ani jednej.

      Jedyne co mnie doprowadza czasem do rozpaczy to mój świr na punkcie zdrowia dzieci i własnego oraz mam pretensje do siebie jak jest bałagan. Ale wiem już od dawna że u mnie to jest odchył ponad normę i potrafię sobie z tym radzić (przestać się przejmować aż TAK)

    • volta2 Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 11:59
      ja najczęściej jestem matka wpadka, choć nadrabiam jak się da, bo mieszkamy blisko szkoły, nie pracuję, więc mogę zawrócić na pięcie i dowieźć co trzeba w pięć minut.

      problem w tym, że czasami nie wiem, że coś trzeba...

      natomiast u nas jest bez spinki - podążam za dzieckiem a nie za matkami prymuskamismile
      jak dziecku zależy bardzo to i ja z siebie więcej wykrzesam, a jak dziecku mniej, to tak by było aby aby...

    • kiniox Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 12:13
      Nie poświęcam 5 minut czasu na zastanawianie się, co inne matki robią lepiej ode mnie. Poświęcem za to 5 sekund na zazdrośc o paznokcie, a jakże. Natomiast stroje przebierańców ROBIĘ i to ręcznie. Mniej mnie kosztuje wypchanie rajstopy i doszycie jej do bluzy od dresu, niż wyprawa do sklepu i kupienie całego stroju. A robię to, bo jeśli dziecku zależy, to strój musi być i koniec. Dla dzieci takie głupoty mają kolosalne znaczenie, nawet jeśli ja uważam to za głupoty. Dzieciństwo się składa z takich głupot i moja w tym rola, żeby sprostać zadaniu. Zawsze pozostaje mi pociecha, że nie tworzę dzieł sztuki z kanapek, jak to robią każdego dnia japońskie matki.
      • verdana Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 12:21
        Miałam takie odczucia - ale tylko w dwóch wypadkach. Jedna, moja ex-przyjaciółka, stale wypominała mi, co robię niedobrze - rękawiczki dziecka nieuprane, syn kąpie sie razem z córką, nie posyłam na języki obce - wa wszystko to w atmosferze cukierkowej życzliwości. W drugim wypadku ja sama czułam się nie w porżadku, bo przyjaciółka robila z dziecmi mnóstwo fajnych rzeczy, na które ja nie miałam czasu, nie wrzeszczała, nie karała i żal mi było moich dzieci, po prostu.
        W stosunku do innych matek takich odczuć nie miewałam.
      • volta2 Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 12:29
        że nie tworzę dzieł sztuki z kanapek, jak to robią
        > każdego dnia japońskie matki.

        znasz jakąś japońską matkę?

        ja znam kilka, a syn chodził dzień w dzień z japońcem do klasy i ten miał zawsze na lunch kawałki sushi, nigdy nie jadał kanapek..., chyba że u nas w domu.
        co ty wypisujesz?
        • zona_mi Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 13:14
          A propos kanapek.
          Gdy syn był mniejszy, czasem rysowałam mu na kanapkach obrazki z keczupu. Miał fazę na nie szczególnie na wakacjach, gdzie jadaliśmy przy jednym stole z chłopcem w jego wieku - jakoś po 5 lat mieli.
          Rysowałam synkowi żaglówki, namioty, drzewa, co tam chciał - bo chciał, bo miałam czas, bo to lubiłam.

          Ten drugi chłopiec przez tydzień prosił swoją mamę, żeby też mu narysowała, ale robiła zwykłe paciaje i cześć. Nie moja sprawa.
          Wreszcie dała się namówić - narysowała mu autko i... złożyła kromki razem. Jak on płakał!
          Myślę, że mogła mnie nie lubić - co prawda paznokci nie malowałam, ale obrazki keczupem nadal.
        • kiniox Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 13:30
          Artykuł kiedyś czytałam o tym, jak to japońskie matki dzieła sztuki tworzą dzieciom na drugie śniadanie, bo inaczej dzieci mają traumę smile Ale nie, nie znam japońskich matek osobiście. Czyli nie tworzą, tym lepiej dla nich.
    • amy.28 Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 13:09
      ja prymuskom współczuję, bo mam wrażenie że rola mamy szybko je zmęczy.

      mam taką znajomą.

      karmienie piersią na przykład wygląda tak:
      spuszczenie rolet w pokoju,
      jego wcześniejsze wywietrzenie.
      w pokoiku musi być półmrok.
      w domu panuje absolutna cisza, wyciszane są telefony, domofon, tv - aby dziecku nie przeszkadzało nic w karmieniu.
      ona wcześniej spożyła w określonym odstępie czasu specjalną herbatkę, warzywa z pary i gotowanego królika.
      ubiera czystą bluzkę, obmywa pierś płatkiem moczonym w przegotowanej wodzie.
      na łóżku leży czysta narzuta, na niej koc dla dziecka, czysta tetra po pod główkę.
      kładzie dziecko, kładzie się sama, głowa dziecka na lekkim podwyższeniu aby się nie zakrztusiło.
      odciąga kilka kropek pierwszego pokarmu ( trochę mi to przypomina odcinanie końcówki banana, bo nitk nie wie po co ale każdy tak robi)
      karmi 10 minut z jednej piersi, odbija , karmi z drugiej. odbija. zawija dziecko w rożek i przenosi do łóżeczka nakarmione.

      i taki rytuał powtarza co 3 godziny. rytuałów przewijania, wychodzenia na spacer czy prania ciuchów niemowlęcych nie przytoczę, ale to jakaś paranoja jest. niemniej w opini osób które znam to matka idealna, stawiana za przykłąd. pewnie i tak, dziecko z pewnością jest zadbane wzorowo. tyle że jakby mi ktoś powiedział że tak muszę się swoim opiekować, to po miesiącu mój dzieć leżał by w oknie życia a ja w wariatkowie. więc ideałem nie jestem i nie będę. i wcale nie jest mi z tym źle.
    • twoj_aniol_stroz Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 13:26
      Dziękuję kiss Naprawdę to było mi potrzebne... Tak, doskonale rozumiem to uczucie, wiem o czym ta kobieta pisze... Czasem to jest z mojej "winy", a czasem nie z mojej, niemniej jednak boli identycznie sad Ostatnio tak było na ognisku organizowanym w naszej szkole... Ognisko wyjazdowe, wyprawa do stajni, gdzie zaplanowano kulig, bitwę na śnieżki, pieczenie kiełbasek itd... No świetnie. Syna nie było cały tydzień w szkole, więc pani, która to organizowała zadzwoniła w przeddzień z pytaniem, czy jedziemy. Tak, jasne, syn już się wykurował, więc go puszczę na to ognisko. Super, wyjazd o 10 rano spod szkoły. Ok. No i dzieć pojechał... A jak wrócił to okazało się, że pani ostatniego dnia powiedziała, że dzieci mają zabrać swoją kiełbasę na ognisko, tylko zapomniała mi o tym powiedzieć. Wcześniej były zbierane pieniądze na to ognisko, więc nie wpadłam na to, że kiełbasa w składkę się nie wlicza... No i syn jako jedyny kiełbasy nie miał i nikt też nie wpadł na to by się podzielić sad
    • a.nancy Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 13:53
      z punktu widzenia przedszkolnych standardów - matka wyrodna.
      nie ogarniam wszystkich przedszkolnych celebracji (bale, przebrania, przynoszenie gadżetów tematycznych itp.) - tym bardziej, że panie mają zwyczaj informować o planach wywieszając karteczkę na tablicy ogłoszeń dzień wcześniej - odbierając dziecko po pracy albo nie zauważam karteczki, albo nie mam już czasu ani siły, żeby na gwałt wymyślać strój (koniecznie zielony!) z okazji wiosny czy innego czegoś tam.
      rano nie międlę dziecka 20 minut pod salą, nie wysyłam 300 buziaków, tylko rzucam: pa, pa. a on sam się rozbiera, zakłada kapcie i biegnie uściskać najlepszego kumpla.
      jakoś daję radę. mam samodzielne, radosne i pewne siebie dziecko. wychodzimy z przedszkola przeskakując po trzy schodki, a młody rzuca się w zaspę śniegową. idealne matki patrzą potępiającym wzrokiem. ja obserwuję idealną córkę idealnej matki - zanosi się od płaczu, bo mam powiedziała, że jak się natychmiast nie ubierze, to zostawi ją samą w przedszkolu.
      milion razy dziennie mówię: "kocham cię". milion razy dziennie słyszę to samo.
      nie jestem idealną matką, ale jestem szczęśliwa.
    • eliszka25 Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 14:11
      moim zdaniem ta matka skupia sie nie na tym, co trzeba. ja nie mam cisnienia, zeby moje dziecko wszystko mialo "naj", ale jesli dziecku na czyms zalezy, to staram sie, zeby nie odstawalo od reszty. nie mierze sie z innymi matkami, bo nie odczuwam takiej potrzeby. matka moze czuje sie cool i ma wy...bane, ale dziecku naprawde ciezko jest byc takim odmiencem. zwlaszcza, jesli jest jedynym odmiencem. moj syn i tak jest juz odmiencem w pewnym sensie, bo jest jedynym obcokrajowcem w klasie. przez moje "wy....banie" to syn dostal by latke glupiego auslendera, ktory i tak nic nie przyniesie/nie przebierze sie/nie wezmie udzialu. mnie by sie krzywda nie dziala, ale moje dziecko bardzo by to odczulo, dlatego poswiecam sie, gdy trzeba, a na szczescie nie trzeba jakos czesto. nie musze miec wszystkiego "naj", ale gdy mojemu dziecku na czyms zalezy, to staram sie, bo mnie zalezy na moim dziecku. to tyle, bez dorabiania ideologii.
    • lolinka2 Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 14:15
      Ukłuć żadnych nie doświadczam w tej kwestii, może dlatego, że wizja mamy z ciastem i miliardem zajęć dodatkowych nigdy nie była moją wizją...

      Natomiast wkurzają mnie włażące na moje poletko Matki Doskonałe i Ojcowie Doskonali. Ucznia nam jednego Tata Idealny załatwił w tym roku, biedny zaszczuty dzieciak.... bo się tatuś, kurcze blade, porealizować musiał... Mama Idealna napisała scenariusz spektaklu za córkę (córka w grupie z moją i trójką innych). Wściekłam się i ryknęłam, że albo będzie praca samodzielna, albo ja jutro jestem u polonistki, uprzejmie donoszę i wszyscy dostaną jedynki za oszustwo! Cała piątka karnie u nas w domu wspólnie napisała scenariusz - po uprzednim zarekwirowaniu tego autorstwa Mamy Doskonałej.
      • bi_scotti Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 17:59
        Po raz kolejny utwierdzam sie w przekonaniu, ze najsluszniejsza decyzja jaka podjelismy gdy dzieci byly male bylo pozostanie z nimi w domu mojego meza. Na pewno nie czul sie gorszym rodzicem z powodu niepomalowanych paznokci tongue_out
    • asia_i_p Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 18:27
      Znam do pewnego stopnia.

      Ale prawdę mówiąc, wchodząc do sali pełnej przebranych dzieci z jedynym nieprzebranym, patrzyłabym na dziecko - czy mu przykro - a nie robiła sobie psychoanalizę z rozłożeniem na role wewnętrzne.

      I bardzo się staram, żeby moje poczucie nieadekwatności nie przekładało się na agresję w stosunku do tych, które w danej sytuacji sprawdziły się lepiej ode mnie.

      Z jednej strony znam uczucie i współczuję uczucia, z drugiej strony podejście mi się nie podoba, wyczuwam agresję (obronną agresję, ale jednak) i próbę uzyskania jednak stanowiska tej lepszej, bo przynajmniej szczerej i posiadającej własne życie. No i trochę mi brak zwrócenia uwagi na dziecko - matka zagłębiła się w analizę wyższości swojej postawy życiowej i mentalne gładzenie swoich łapek, po których właśnie dostała od wewnętrznej guwernantki - a gdzie informacja, dla mnie podstawowa, czy dzieciakowi nie było przykro, że jest jedyny nieprzebrany. W momencie, kiedy wzrok matki pada na przebrane dzieciaki, syn kompletnie znika z postu, zostaje ona.
      • ledzeppelin3 Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 25.03.13, 18:47
        Robię to, czego dzieci chcą, jestem w stanie pojechać po ogórka świeżego w nocy bo chcą taką maseczkę ogórkową jaką kucyki pony miały na ślepiach, ale mam w dupsku czego chce ode mnie otoczenie czyli reszta świata. Nawet mam złośliwą, a jakże, satysfakcję, gdy robię odwrotnie, niż otoczenie oczekuje. Koleżaneczki chcą, żebym zrobiła imprezkę z okazji urodzin córki? A takiego ch.. Teściowa chce przyjechać w niedzielę? A takiego wa... Rodzina wymaga I komunii na 40 osób? He he po moim trupie. I świat od razu jest piękniejszy. No i co, mam walczyć ze sobą? Po cholerę?
    • undoo Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 27.03.13, 02:09
      A ja nie rozumiem tego bloga, tego udreczenia macierzynstwem raptem dwojki dzieci. No bez przesady, jedno dziecko w przedszkolu, a drugie pewnie w domu. Niezorganizowana i mazgajaca sie z powodu bzdury. No bo o co jej chodzi? O ten kostium, ktorego jej sie nie chcialo dziergac? No nie chcialo, trzeba sie pogodzic z tym, ze wlasny styl macierzynstwa jest inny od stylu macierzynstwa pozostalych matek dzieci z grupy syna. A czepianie sie pazurow i schludnego wygladu jest malostkowe. Sama tez mogla sobie zrobic, to nie jest az taki wyczyn, skoro to jej sw. Graal macierzynstwa.

      Pani ma zle ustawione priorytety.
      • zona_mi Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 27.03.13, 14:09
        Odpowiadając na pytanie z pierwszego wpisu - w przedszkolu byłam matką prymuską i jak raz zapomniałam dać dziecku strój galowy, to pobiegłam do domu i przyniosłam - nawet prasować nie musiałam, bo wyprasowany wisiał w szafie. A jak córka miała recytować wierszyk o laleczce, to uszyłam dla niej i dla laleczki takie same sukienki, ha!
        Robiłam dekoracje do sali, chodziłam jako dodatkowa opiekunka na wycieczki itp.

        Na swoje usprawiedliwienie dodam, że nie malowałam paznokci i nie robiłam makijażu.

        W szkole jestem już troszkę mniej aktywna, bo zajęłam się bardziej swoimi sprawami, ale co roku dostaję dyplom od Dyrekcji wink
    • frog1 Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 27.03.13, 13:46
      Niektórzy pod pretekstem pomagania dzieciakowi sami maja z tego frajdę. Pamiętacie wiatraczek w filmie "Pręgi"? wink Ja tam lubię wymyślać przebrania. Jakieś takie dzielenie matek na kategorie, antagonizowanie, podejrzliwość, patrzenie spode łba... Babskie piekiełko wink
    • joanekjoanek Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 27.03.13, 14:19
      Ja mam koleżankę-prymuskę, mamę najlepszego przyjaciela jednego z moich synów. Ale ona nie jest taką złą prymuską, tylko taką z powołania. Raaany, co ona robi ze swoimi dziećmi... Przebiera je, i siebie przy okazji, za wszystko. Bierze udział we wszystkich imprezach szkolnych i towarzyskich syna, na których zapindala jak mały motorek i czyni cuda. Jeździ z tymi swoimi dziećmi na wakacje za trzy grosze, podczas których łażą piechotą przez świat cały, ona bez słowa protestu młodsze dziecko targa na rękach, pływają, ujeżdżają, no wszystko robią, na co ja nie mam siły ani czasu.
      I się czuję jak Meryl przed lustrem w piosence z Mamma Mia, "slipping through my fingers all the time"...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka