Prymuska, czy matka-wpadka?

    • aguila_negra Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 27.03.13, 15:37
      Ani jedno, ani drugie. Jeśli mogę zrobić coś ponadprzeciętnie i nie sprawia mi to problemu, mam na to czas i chęć, to robię, jeśli nie, to zlewam i mam to w pompie, jak to fajnie napisała autorka bloga.
      Nie wiem, może mam szczęście, ale wokół mnie praktycznie same normalne matki, zapracowane, ludzkie, bynajmniej nie perfekcyjne.
      Wyjątkiem są męczennice, czyli matki z misją, totalnie zaangażowane w życie szkoły i rady rodziców, ale nie robiące tego z radością, tylko z wiecznym cierpieniem i wyrazem udręki na twarzy. Charakterystyczne dla takiej matki jest: jękliwy głos wywołujący wymioty oraz systemowe wzbudzanie poczucia winy u innych matek (ile to ona się nie narobiła, a nikt jej nie pomógł, no wstyd doprawdy, że nikomu się nie chciało bla-bla-bla).
    • karola1008 Re: Prymuska, czy matka-wpadka? 27.03.13, 15:43
      A ja to czasem mam wrazenie, że niektóre matki biorą udział w swego rodzaju konkursie "Która robi mniej" oraz "Która ma w otoczeniu gorszą >Matkę-Prymuskę< i dlaczego ta Prymuska jest taka zła". Ja rozumiem tego typu analizy, jak na blogu, gdy chodzi o osobę dobrze nam znaną, o której wiemy, że swoją postawą zadręcza otoczenie, a zwłaszcza dzieci. Ale takie wywody na widok mało znanej nam osoby? Bo ma paznokcie pomalowane, a dzieciak strój uszyty? A może i ona i dziecko to lubią? A moze strój uszyła babcia, zapalona mistrzyni krawiecka i do tego projektantka-amatorka, dla której szycie to miód i orzeszki? A może ta Prymuska jest naprawdę tak dobrze zorganizowana i starcza jej czasu na rózne rzeczy, bo ma np. jedno dziecko i nieabsorbujacą pracę? A może w końcu naprawdę szyła ten strój po nocach, bo wiedziała jak dziecku na tym zależy? O ile nie wypomina bez końca dzieciakowi swojego poświęcenia, to naprawdę jej wolno.
      Nie chodzi mi o to, by nie oceniać innych, bo każdy z nas ciągle ocenia - bez tego nie moglibyśmy dokonywać wyborów. TYlko nie szufladkujmy tak ludzi, naprawdę. Ma pomalowane paznokcie i przebrała dzieciaka do przedszkola, a sama do tego wyglada jak z żurnala - noooooooo, to dopiero musi z niej być spięta suka, nastawiona na rywalizację od kołyski. Albo całkowicie oddany rodzince tłumok bez zainteresowań. Nie to co ja - Matka-Wpadka-Totalnie-Wyluzowana.
      Nie jestem matką idealną. Wielu rzeczy mi się nie chce, na wiele nie mam czasu, wielu nie umiem, o wielu zapominam, jedne są dla mnie ważniejsze, inne mniej ważne. Wśród moich znajomych są i Luzary i Prymuski. Wśród tych, które lubię też są i Luzary i Prymuski. Prymuski szczerze podziwiam,o ile one są zadowolone, ich dzieci i partnerzy też. O ile są fajne po prostu i nie zadręczają otoczenia swoją doskonałościa, tzn. nie są w tym wszytskim nudne i upierdliwe-według moich subiektywnych kryteriów. Sam fakt, że kogoś widzę nie stanowi dla mnie podstawy do uznania, że jestem udręczona jego doskonałością.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja