Dziecięce "ubieranki".

26.03.13, 17:18
Wątek trochę "pod-puszczalski"wink
...dbacie o ubiór dzieci....dobieracie ubrania tak by było ładnie?modnie?wygodnie? Liczycie się z gustem swoich pociech, czy ubieracie według własnego??? A może ubiór/wygląd jest bez znaczenia???

Pytam, bo niekiedy zastanawiam się, jak nasze postrzeganie drugiego człowieka przekłada się na dzieci.
Ubieram dziecko klasycznie, normalnie, nie szaleję z wzorami, fasonami, aczkolwiek przywiązuję uwagę do kolorystyki. Nie lubię nadmiaru wzorów i kolorów.
Nie porównuję wyglądu obcych dzieci z własnym, staram się być oszczędna w komplementowaniu ubioru czy urody własnego dziecka jak i innych osób by nie ukierunkowywać jej na postrzeganie drugiego człowieka przez pryzmat tego, co ma na sobie. Niemniej jednak staram się jednocześnie zaszczepić w córce (póki mogę) namiastkę własnej estetyki jednocześnie ucząc, że to że ktoś ubiera się inaczej, nie oznacza że gorzej/brzydziej.

Mam jednak świadomość że jednak dzieci potrafią krytykować nawzajem swój ubiór.
Zastanawiam się skąd u nich takie zachowania, skoro większość rodziców z którymi mam styczność zarzeka się że przecież ubiór jest nieistotny, liczy się wnętrzewink
    • mamaemmy Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 17:30
      ja od zawsze Emkę "stroiłam ".
      Jej typowy strój w niczym nie rózni się od mojego-rurki,botki typu szaszki,lub emu,t-shirt z jakimś napisem czy smiesznym obrazkiem,wygodna dzianinowa marynarka,wlosy spiete w kok na czubku głowy,albo w kucyksmile
      Jak jest cieplej uwielbiam ją w klasycznym trenczu,skórzanej krótkiej kurteczce lub płaszczykach dwurzędowych z flauszu.Do tego fajna czapka/beret.
      Generalnie lubię proste,niekrzykliwe,klasyczne ubrania z dobrej w miarę firmy.
      Emka kompletnie nie przywiazuje wagi do swojego stroju,ale bardzo często zdarza nam się,że jakaś dziewczynka mowi do niej na ulicy big_grin big_grin "ale masz fajne buty".
      • hugo43 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 17:34
        niestety tak,mam czterolatka.pisze niestety,bo czasem uderza po kieszeni,ale nie znosze jak rodzice odwaleni,a dziecko jak szoste dziecko stroza,portki przykrotkie,buty z plastiku itd.
    • jematkajakichmalo Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 17:45
      Oczywisicie, ze przywiazuje wage do ubioru, ale zeby byl: czysty, schludny, nie dziurawy i nie za maly/duzy.
      Reszta interesuje mnie zdecydowanie mniej, tzn. pozwalam corce samej decydowac co chce zalozyc/kupic. Jest juz w tym wieku (5), ze nie da sobie wcisnac tego co podoba sie mamie. Ja nie mam z tym problemu bo sobie tez sama kupuje i nikt mi nic nie wciska... ani maz ani mama nie mowia mi jak mam sie ubrac wink
      Byl okres gdy szalala na punkcie ksiezniczkowego rozu i swiecidelek, w koncu jej przeszlo. Teraz uwielbia fiolet i wszystkie jego odcienie - prosze bardzo.
      Tylko przy butach sie upieram poki co, bo nie pozwalam nosic chinskich gumowych tenisowek tylko porzadne buty, a te jak wiadomo nie zawsze sa we wszystkich mozliwych kolorach i wzorach wink

      Nawet jak czasami wyglada jak klown... a co tam i to jej kiedys przejdzie...
    • yuka12 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 17:47
      Lubie, jak dzieci (7 i 8 lat) maja wybor. Dbam o to, aby ich ubrania byly czyste, wygodne, ladne dostosowane do wzrostu i zeby w szafie ilosc nowych ciuchow przewyzszala uzywane. Ostatnio maluchy ubieraja sie same. Interweniujemy jedynie wtedy, gdy ubrania sa za krotkie (syn lubi swoje stare spodnie), zupelnie niedostosowane do pogody np. krotki rekaw zima, brudne (moja corka nie zawsze wklada brudne rajstopy i bluzki do kosza do prania, czasem chowa z powrotem do szuflady zanim zauwaze) lub razace kolorystycznie czyli taka interwencja jest rzadko (raz na tydzien?). Na koniec dodam, ze zakupy ubraniowe czesto uzgadniam z dziecmi.
    • mayaalex Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:19
      Moje dziecko jest jeszcze malutkie (13 miesiecy) wiec moge ubierac je tak jak tylko mam ochote. I korzystam z tego smile uwielbiam kupowac mu ciuchy, mam swoja wizje stylu w jakim chcialabym zeby byl ubrany. Nie lubie gdy dostaje ciuszki w prezencie bo zazwyczaj kolor/jakosc/styl nie sa takie jak bym chciala wiec jesli dostaje cos co mnie sie nie podoba to wydaje te ciuchy dalej. jest jedynakiem, poznym i wyczekanym dzieckiem wiekowej matki, stac mnie na fajne ciuchy dla niego i ciesze sie gdy moge go fajnie ubrac. Jak zacznie miec swoje zdanie na temat ubran to skomcza sie dla mnie dobre czasy sad gdybym miala corke chyba oszalalabym ze szczescia w tych wszystkich sklepach z sukienkami, balerinkami, plaszczykami, etc.
      Czy zwracam uwage na ubior innych dzieci? Nie, bo wiem za sama przesadzam i nie kazda matka musi miec takie podejscie do ciuchow jak ja. Za to bardzo ciesze sie gdy ktos zauwazy jak fajnie moj synek jest ubrany.
      • nangaparbat3 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:22
        . Jak zacznie miec swoje zdanie na temat ubran to skomcza sie dla mnie dobre czasy
        • mayaalex Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 19:48
          Nie, to nie lalka, ale dopoki jest na tyle male ze mu zwisa w co jest ubrane, to ja moge zaszalec i ubrac je tak jak mnie sie podoba. A jak juz zacznie miec swoje zdanie to nie bede mu czegos narzucac wiec sila rzeczy pewnie troche tych przyjemnosci mniej bede miala. Ja dlugo bylam biedna, nie tylko w czasach komunistycznego dziecinstwa gdy nikt nie mial superciuchow, ale tez pozniej, wiec teraz gdy wreszcie mam kase i wreszcie udalo mi sie zaciazyc i urodzic uwazam ze nalezy mi sie ta przyjemnosc od zycia.
    • nangaparbat3 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:20
      Nie stroje się, nie stroiłam dziecka, wychowałam strojnisię - zaczęla w wieku lat trzech. Pozwalalam na samodzielne decyzje, potem juz nie mialam nic do powiedzenia. Kiedy miala 4-5 lat chodzila w rożowych falbankach, babcia mi robila sceny (moja babcia), że dziecko wyglada jak z Harlemu, i ze powinnam ksztalcic w niej poczucie piekna. Z wrodzonego lenistwa odmowilam. Jako dwunastolatka zaczęla sie nosić na czarno. Piętnascie-szesnaście - dramat, galerianka po prostu. A od siedemnastu naprawde ladnie sie ubiera.
      • jak_matrioszka Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:39
        No to jest szansa ze i moja na ludzi wyjdzie wink

        Czterolatce kupuje wiekszosc ubran bez jej udzialu, bo i tak mierzyc nie musi, ale biore pod uwage w jakich krojach wyglada dobrze i jakie kolory jej pasuja (oraz jakie lubi). Rano ubiera ja malzonek, tzn. Mlodsza wybiera ubrania a on jej pomaga przy zakladaniu. Efekt w wiekszosci przypadkow naprawde niezly, chociaz zdaza mi sie ze jak odbieram dzieko z przedszkola to dostaje malego szoku (najczesciej dlatego ze w przedszkolu ja czesciowo przebrali i do rozowej sukienki w paski ma niebiesko-zolte rajstopki w paski, bo taki zapas malzonek zabral).

        Pozwalam dziecku chodzic w rozach, falbankach, ksiezniczkowych sukienkach z Lidla za 20zl i balowych sukienkach w dni codzienne (okazja nadaza sie raz na rok, na co potem mam "oszczedzac"? wyrosnie to i tak nie ponosi, a obowiazku oddawania dalej w idealnym stanie nie mam). Panie w przdszkolu mowia ze M jest zawsze slicznie ubrana, i ze to po mamusi wink Moja mama kiedys sie denerwowala ze drogie sukienki zakladam dziecku na wyjscie do piaskownicy, ale jej przeszlo jak stwierdzilam ze skoro juz zaplacilam, to niech nosi, bo jak wyrosnie to nikt mi kasy i tak nie odda.
        • nangaparbat3 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 19:36
          stwierdzilam ze skoro juz zaplacilam, to niech nosi, bo jak wyrosnie to nikt mi kasy i tak nie odda.
          Święte slowa.
          Jak mala byla mala, bylismy raczej biedni i ubieralam ją w stroje z lumpa i po róznych innych dzieciach - a jednak uwazam, że chodzila ślicznie ubrana (poki nie zaczęla domagać się tych rożowych falbanek, chetnie z blyskiem i połyskiem). Pierwsza scenę "nie mam się w co ubrać!" urzadzila niemal w czwarte urodziny, wybieralysmy sie na imprezę, wyciągalam z walizki kolejne suknie, i slyszalam:NIe! TA nie! Ta nie!
          jej wujek przygladał sie z zadumą, głową krecil, nie miałem pojecia, że to juz w tym wieku.
          Najstraszniej bylo z mlodszą nastolatka, uspokoilam się kiedy uslyszalam w przymierzalni rozpaczliwy krzyk innej matki do około 15letniej corki: Przecież wiadomo, ze mnie sie to nie może podobać!!!!
    • zuwka Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:21
      Póki co trzymam piecze nad tym, w co jest ubrana. I owszem dbam o to, jak wyglada. Na zabawy typu "sama pocuduje i wloze kiecke baletnicy plus skarpety taty bo sa baletkami" pozwalam bez ograniczeń w domu smile
      Do przedszkola czy po prostu na wyjścia z domu to ja decyduje, ewentualnie dyskutujemy i dochodzimy do jakiegoś wspólnego wniosku. Kiedyś usłyszałam od jakiejś starszej niani na swoim osiedlu "ale pani te core stroi". A ja jej wcale jakoś szczególnie nie stroje. Lubię, jak ma dobrane ciuchy kolorystycznie, z jakaś rozwagą. nie znoszę kiedy traktuje sie dziecko w tym temacie jak coś pobocznego (w sensie: moze biegać w samych rajstopach, w zbyt krótkich spodniach, w tandetnej do bólu bluzce, bo akurat dobra rozmiarowo, bądź od babci w prezencie)
      • zuwka Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:24
        Ha No to brzmi, jak dulszczyzna smile ze do ludzi ładnie tylko. Mam na myśli to, ze pozwalam na radosna ekstrawagancje, ale raczej staram sie uczyć dobrego smaku
    • thegimel Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:28
      Oczywiście, że liczę się z gustem. Młody lubi Zygzaka, Toy Story i Spidermana, więc część ubrań ma z nimi. Kupuję je najczęściej w Tesco - jakość niezgorsza i ceny też względne. Do dziś pamiętam jak matka z ciotką miały pomysł ubierania mnie w ciuchy po starszej o 10 lat kuzynce, miałam wtedy 7 lat. Byłam najgorzej ubraną dziewczynką w klasie, na szczęście mama po moim stanowczym proteście odpuściła. Dziecko jest dzieckiem, ma prawo przejść etap różu, bohaterów z kreskówek etc. Zazwyczaj samo przechodzi.
    • agni71 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:38
      Lubię, jak moje dzieci ubrane są ładnie i staram sie takie ubrania im kupowac, zeby i mnie sie podobały, i uwzględniały ich upodobania (np. kolorystyczne czy motyw, czy fason). Ubrania maja do siebie pasować, chociaz ostatnio juz czasem im odpuszczam smile Dla moich dzieci liczy się głównie wygodna. Gust staram się im kształtować, ale nie stylizuje ich jakos przesadnie. Nie zawsze mamy idealnie pasujące buty do reszty ubrania, bo nie stac mnie na 10 par butów na dany sezon dla jednego dziecka, wiec kupuje dobre jakościowo, wygodne, ładne, ale poprzestaję juz na jednej parze sandałków czy zimówek, nie dobieram do każdego zestawienia kolorystycznego oddzielnie.
    • katharsisss Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:43
      Ja jestem dzieckiem matki, która kompletnie nie potrafiła mnie ubrać. Mama uważała, że strój powinien być skromny i wygodny - najlepiej dresiki i jakieś szare bluzy. Fryzura na pazia plus grzywka - wyglądałam okropnie, bo mi w tym zwyczajnie brzydko, zwłaszcza, że włosy mi się puszą. Efekt? całą podstawówkę czułam się jak łachmaniarz. Koleżanki chodziły w dżinsach i modnych wtedy butach, a ja w tych dresach i trampach z bazaru. Nie była to kwestia kasy - zarówno ja jak i koleżanki byłyśmy ubierane na bazarach i w lumpeksach - kwestia doboru odzieży. Jak patrzę na zdjęcia z dzieciństwa - zwłaszcza klasowe to aż mi przykro, że tak wyglądałam. Jak w końcu doprosiłam się o dżinsy to dostałam wiszące na tyłku i o męskim kroju, choć modne były zupelnie inne. Do tego za duża bluza. Wyśmiewano mnie za to. Mama też nie nauczyła mnie takiego typowo kobiecego dbania o siebie - układania włosów, regulowania brwi, itp. W liceum zaczęlam ubierac się sama, ale kompletnie nie potrafiłam tego zrobić - ubrania odgapiałam od koleżanek, ale nie umiałam dopasować. Robiłam za mocny, niedopasowany do ubioru makijaż, bo nikt nie nauczył mnie jak się malować. Brwi wyregulowałam w klasie maturalnej za namową kolezanek, a miałam dość krzaczaste. Fryzura to tragedia. Na zdjęciach z tego okresu wyglądam jak pajac w porównaniu do koleżanek.
      Dopiero na studiach i to na którymś roku zaczęłam wyglądać jak człowiek, bo w końcu nauczyłam się dobierac strój i makijaż. Uważam, że matka powinna nauczyć córkę elementarnej estetyki i dbania o wygląd, bo takie zaniedbanie powoduje gigantyczne kompleksy, zwłaszcza u nastolatki.
      • katharsisss Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:46
        Jeszcze dodam, że całą podstawówkę dokuczano mi, że chodzę w piżamach - wyobraźcie sobie w co byłam ubieranasmile Co ciekawe, moja mama umiała się ubrać i umalować - ona zawsze wyglądała elegancko. Nie wiem co jej przyświecało, chyba po prostu nie zarejestrowała faktu, że dzieciaki i nastolatki też w jakimś stopniu kierują się modą i lubią ładnie wyglądać, a trzynastolatka ubrana jak mały chłopiec z przedszkola wyglądała wręcz żałośnie.
        • jak_matrioszka Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 19:07
          Moze mama miala problem ze zrozumieniem iz jej corka to tez kobieta, tylko z mniejszym doswiadczeniem? Mnie ubrania nie interesowaly, i to do tego stopnia ze pierwsze wspomnienia ubraniowe mam dopiero z okresu 8 klasy podstawowki (kaczuszki i spodnica bombka), a potem wiele lat przerwy (wiem ze gola nie chodzilam, ale nie pamietam swoich ubran, niektore tylko rozpoznaje na zdjeciach) i kiedy moje dzieci sie stroja i kreca piruety przed lustrem ub przede mna, to sie zastanawiam po kim to odziedziczyly. Za to jedno zdanie utkwilo mi w pamieci, mama mojej przyjaciolki z technikum powiedziala: bo Ty zawsze jestes tak ladnie ubrana, a moja Kasia nie ma takiej mozliwosci (finansowej). Opad szczeki mialam, bo moim zdaniem "Kasia" ubierala sie fajnie, chociaz pewnie taniej (mi ubrania wciaz kupowala mama, ja do sklepu odziezowego szlam tylko pod przymusem i po trzeciej przymiarce stawalam okoniem oglaszajac ze jak mi sie jeszcze raz kaza rozebrac, to do domu wracam gola :p)
          • agni71 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 19:22
            cos w tym chyba jest, ze jak rodzice przywiązuja duża wage do ubrań, to dzieciom ciuchy wisza i powiewają. Moi rodzice nie przywiązywali wielkiej wagi do ciuchów, a ja od malego - tak. Lubiłam ładne ubrania, lubiłam je ciekawie zestawiać. Jedne z moich najwczesniejszych wspomnień to jakas cudnej (w moim ówczesnym mniemamniu, oczywiście) sukeinka załozona na jakąś większą okazję. Uwielbiałam nawet parować swoje skarpetki, bo przyjemnośc sprawiało mi zajmowanie się takimi ślicznymi ciuszkami w fajnych kolorkach i wzorkach. Ulubione były takie z falbankami smile
            A moje corki jakos specjalnie nie wykazuja zainteresowań w tym kierunku, najchętniej chodziłyby cały czas w dresach, bo wygodnie...Moze poza najmłodszą, która troche jednak lubi sie stroić.
            • jak_matrioszka Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 20:11
              Mlodsza jak sie nauczyla chodzic, to kladla na ramiona sciereczki kuchenne i tak przystrojona paradowala... No nie po mnie to ma!
        • mayaalex Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 19:54
          Ech, u mnie bylo podobnie. Moi rodzice nie mieli kasy natomiast mieli przekonanie ze dziecko powinno byc ubrane czysto i praktycznie a wszystko co akurat bylo modne w szkole uwazali za bezguscie i kicz. Zmienilam szkole w 6 klasie i od razu podpadlam jako ta brzydko ubrana. Na szczescie gdy bylam w liceum moja babcia miala dostep do ciuchow z jakis zagranicznych paczek wiec za mala kase kupowalam sobie cos fajnego i potem jakos zestawialam z tym co mialam w szafie i bylo ok. W 3 klasie liceum odkrylam lumpeksy i wtedy zaczal sie luksus smile
    • guderianka Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:48
      Nie bardzo mam jak bo dziewczyny same decydują w co się ubrać od mniej więcej 5 roku życiawink
      • agni71 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:50
        guderianka napisała:

        > Nie bardzo mam jak bo dziewczyny same decydują w co się ubrać od mniej więcej 5
        > roku życiawink

        i same sobie kupuja ubrania od 5. roku zycia? Wow!
        • guderianka Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:57
          Można powiedzieć, że wiele ubrań tak.
          Jeśli chodzi Ci o semantykę i pod sformułowaniem "kupować" rozumiesz procesz placenia za coś to -płacę ja
          Jeśli chodzi o wybór- wielokrotnie jest ich wink I można powiedzieć, że to one kupują bo szukają (jeśli w second hand), wybierają, przymierzają, decydują
    • bramanka Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:50
      temat watku jak od lalek- i tak piszecie o tych dzieciach. strasznie instrumentalnie.

      ubierają się tak, jak chca w ramach tego, co maja.

      maja wiekszosc tego, co konieczne- w znosnej jakosci i w stylu akceptowanym przeze mnie i przez dzieci.

      strasznie mi zawsze szkoda takich wymuskanych dzieic, ktorych matki zabawiaja sie nimi jak lalkami- "ubieranki".
      o co sie podniecac? o czym pisac?
      • agni71 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 18:53
        a dorośli wymuskani tez cię denerwują? Jesli tak, to znaczy, ze moda, ubieranie generalnie cię nie interesuje. A że kogos własnie interesuje? Przeszkadza ci to? Dlaczego tak cię to drażni? Mozesz byc abnegatką, a ktos dandysem - żyj i pozwol żyć smile
        • fogito Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 19:12
          Mój 9 letni syn od piątego roku życia właściwie decyduje co chce założyć. Poza szkoła oczywiście, w której nosi mundurek. Od dwóch lat jego styl ewoluluje w kierunku skate'owym i snowbordowym w zimie. Żółte spodnie na snowboard, kurtka w kolorach, że aż zęby bolą itd itp. Wzoruje się na nastolatkach i na osobnikach z amerykańskich filmów. Na szczęście jest w stanie założyć marynarkę do teatru czy na koncert. Plusem jest, że nie nosi spodni wiszących do kolan tylko raczej wąskie jeansy. Na ciuchy wydaje część własnych pieniędzy. Jak coś jest mało cool, to nie ma szans i nie włoży. Nie oponuję i cieszę się, że ma własny styl.
      • nangaparbat3 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 19:39
        bramanka napisała:

        > temat watku jak od lalek-

        Fakt, zanim otworzylam wątek bylam pewna, że chodzi o takie lale z papieru, ktorym rysuje się i wycina ubranka.
    • pinkdot Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 19:25
      Liczę się z gustem syna - sam sobie wybiera większość t-shirtów, lubi to, co jasmile. A ja wychodzę z założenia, że dzieciństwo ma się tylko jedno, więc ubieram młodego bardzo kolorowo, w pomarańcze, jaskrawe zielenie, nawet parę t-shirtów ma różowychwink. Uwielbiam szalone połączenia kolorystyczne, paski, wzorki itp., w stonowane kolory będzie się chłopak ubierał na starośćsmile.
    • franczii Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 19:40
      Ja moich synow ubieram. Sami zupelnie nie sa zainteresowani i upodoban zadnych nie maja. czasami czegos nie chca nosic ale ze wzgledu na wygode.
      • mayaalex Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 19:56
        O, to moze i moj pozwoli sie ubierac smile
      • heca7 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 20:04
        Mam trójkę dzieci. Córka najstarsza. Staram się ubierać dzieci ładnie, schludnie, trochę modnie ale bez przesady- nie szaleję bo nie potrafię wink I wolę klasyczne zestawy. Nie oszczędzam na ubiorze ale nie przesadzam.
        Najgorzej jest z najmłodszym synem, on ciągle coś niszczy. Dziś przyszedł w podartej w trzech miejscach bluzce. Kolega mu...pogryzł uncertain A to była prawie nowa bluzka.

        Z moimi ubraniami było tak. Moja mama uważała, że tylko ona może mi coś kupować. Kupowała często rzeczy drogie (było ją stać) ale... nie miałam zwykle do nich kompletu. Jak miałam bluzkę fajną to nie miałam co założyć na nią oprócz kurtki itd. Albo fajny żakiet ale nic co mogłabym włożyć pod niego. Kupa rzeczy drogich, dobrych jakościowo ale od sasa do lasa. Jakiekolwiek prośby nie dawały rezultatu. Bardzo długo to mama mi wybierała ubrania , kupowała i kontrolowała, bo tak! Nie miałam kieszonkowego bo "przecież wszystko co ci potrzebne kupimy" a jak przychodziło co do czego to "a po co? inne, to nieładne, niepotrzebne, za tanie, za brzydkie itd". Moja mama nie uznawała rzeczy sportowych "bo miałam być elegancka ". Pamiętam jak na wycieczkę szkolną do Kazimierza pojechałam w ... skórzanych butach wiązanych, dżinsach, wełnianym golfie marki Olimpia (ulubiona marka mojej mamy) i flauszowym, pistacjowym żakiecie z dwoma klapami smile A do tego plecak ze stelażem- w kolorze niebiesko-czerwonym. Po tym udało mi się przekonać mamę, że potrzebuję choć jednej sportowej bluzy. Dostałam jedną- dosłownie bluzę Benettona, którą nosiłam aż do kompletnego zdarcia. Pamiętam też jak za własne zarobione pieniądze kupiłam sobie cudowne "adidasy" do kostek a nie za kostkę - bo mama uznawała tylko takie za kostkę- ze względu na moje płaskostopie. I kupiłam sobie wreszcie pierwsze spodnie bez cholernych zakładek z przodu wink
        • mynia_pynia Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 20:23
          O ja cię.
          Dla mnie to by było drastyczne przeżycie.
          Syna ubieram tak jak uważam za słuszne, np nie toleruje luźnych spodni i luźnej bluzy - ohyda. Albo rybki albo akwarium ;')
          Kolorystycznie też lubię jak wszystko pasuje, nawet buty zimowe maja pasować do kurtki, a kurtka w podobnym odcieniu co kombinezon, żeby buty i do kombinezonu pasowały smile.
          Lubię zgniłą zieleń, czerwień, granat.
          • heca7 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 20:34
            Dla mnie też było uncertain Tylko jak się jest dzieckiem to trudno z tym walczyć. Mam też niezłe przeżycia "kożuchowe" bo my wszyscy mieliśmy wypasione kożuchy i musieliśmy w nich na cmentarz w Zaduszki jeździć uncertain pierwszy zbuntował się brat- nosił kożuch z głębokim "dekoltem?". I do tego kazano mu nosić wełniany szaliczek w kratkę wink Wyglądał jak Leszek z Daleko od szosy big_grin Ile lat mu mama wypominała, że niewdzięczny taki , drogi kożuch musiała oddać wink Wyobraźcie sobie taką scenę - troje ludzi siedzi w kożuchach w dużym fiacie + moja mama w futrze a ojciec w kożuszkowej papasze big_grin i czekają w korku prowadzącym na cmentarz.
    • nanuk24 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 20:51
      ubieram wygodnie, ale tez ladne powinno bycwink
      Starszemu(8 lat) kupuje wedlug jego gustu, czyli to, co sie jemu podoba. jezeli kupie, przykladowo, bluze, przyniose do domu i on stwierdzi, ze jemu sie nie podoba i w tym nie bedzie chodzil, to bluze oddaje, albo wymieniam na taka, ktora jemu sie podoba. Butow nie kupuje bez jego obecnosci.On wybiera, ja sie nie wtracam nic a nic.
    • na_pustyni Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 20:58
      Moja corka nie lubi obcislych spodni, wiec rurki odpadaja (o dziwo lubi legginsy, wiec obstawiam, ze z ta obcisloscia sciemnia, a bardziej chodzi o wygode w sciaganiu, zakladaniu, zapinanu i odpinaniu dzinsow). Poza tym nauczylam ja, ze wazne jest, zeby nie zakladala pasiastych skarpetek do kwiecistych legginsow. Ubrania maja byc po porstu ladne wink odpada fiolet (wyjatkowo nietwarzowy kolor dla niej).
      A ze mna bylo tak - mama stroila mnie w ciuchy z komisu i jednoczesnie obcinala na pazia a la garnek, co wspominam jako udreke. Od mniej wiecej 15 r.z. musialam sobie sama uzbierac na jakis extra ciuch - dostawalam np. kase na urodziny i musialam za to kupic sobie dzinsy. Moj okres dorastania przypadl na krach w domowym budzecie. Potem zaczal sie okres burzy i naporu, bylam alternatywna, a ciuchy kupowalam sobie w lumpexach, nie wspomne o niesutajacym pozyczaniu ich sobie z kolezankami.
    • 18lipcowa3 Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 21:09
      Ucze córki by było czysto, ladnie i pod kolor, no i stosownie do okoliczności.
      Ubieram je ładnie, pytam o zdanie, ubrania kupuje w sieciówkach na wyprzedazach HM,Zara,Cubus, ostatnio poszalałam w Next na vip sale- sliczne ciuszki w super cenach.
      Nie przesadzam z wzorami, rózami, lubie dzieci w bieli, dzinsie.

      Nikogo nie oceniam po ubiorze, no chyba ze jest brudne i ucze tego dzieci.
      • mamaemmy Re: Dziecięce "ubieranki". 26.03.13, 21:25
        18lipcowa3 napisała:

        > Ucze córki by było czysto, ladnie i pod kolor, no i stosownie do okoliczności.
        > Ubieram je ładnie, pytam o zdanie

        młodszą kilkumiesięczną tez pytasz smile?
      • guderianka Lipiec". 27.03.13, 09:23

        > Nikogo nie oceniam po ubiorze, no chyba ze jest brudne i ucze tego dzieci.



        Uczysz dzieci oceniania jeśli ktoś jest brudny ?

        Wow, czyli Twoje córki chyba będą kolejnymi na podwórku za którymi będzie szło " Nie ubrudź się, uważaj na buciki, masz białą bluzeczkę" . Tak, tak myślałam. Dlatego też moja córka /córki bawią się raczej z chłopcami-w śniegu, w błocie, w piasku. Młodsza jest jedyną z klasy, która po szkole od września CODZIENNIE (poza deszczem i zimnem) jst na dworze. Wczoraj przyszła tak brudna po zabawie w topniejącym śniegu i piachu, że nie ruszyłam kombinezonu i butów. Do szkoły poszła-UWAGA- w brudnej kurtce. Patologia co ? Ech, lipiec, , jednak dużo jszcze nauki przed Tobą wink
        • 18lipcowa3 Re: Lipiec". 28.03.13, 12:33

          > Wow, czyli Twoje córki chyba będą kolejnymi na podwórku za którymi będzie szło
          > " Nie ubrudź się, uważaj na buciki, masz białą bluzeczkę" . Tak, tak myślałam.
          > Dlatego też moja córka /córki bawią się raczej z chłopcami-w śniegu, w błocie,
          > w piasku. Młodsza jest jedyną z klasy, która po szkole od września CODZIENNIE (
          > poza deszczem i zimnem) jst na dworze. Wczoraj przyszła tak brudna po zabawie w
          > topniejącym śniegu i piachu, że nie ruszyłam kombinezonu i butów. Do szkoły po
          > szła-UWAGA- w brudnej kurtce. Patologia co ? Ech, lipiec, , jednak dużo jszcze
          > nauki przed Tobą wink
    • edelstein Re: Dziecięce "ubieranki". 27.03.13, 09:38

      Musi byc ladnie,modnie i wygodnie dla nas obojga.Uwielbiam gdy syn wyglada Jak milion dolarow.Dla mnie ubior i wyglad byl,jest i bedzie bardzo istotny.
    • mw144 Re: Dziecięce "ubieranki". 27.03.13, 09:50
      Przestaję się wtrącać w spsób ubierania dzieci około ich 3-4 roku życia. Mają być tylko czyste. Mają dobry gust, może nawet lepszy ode mnie.
    • dziennik-niecodziennik Re: Dziecięce "ubieranki". 28.03.13, 14:27
      ma być ładnie i wygodnie. na modności mi nie zalezy, ani na brandowości.
    • hellulah Re: Dziecięce "ubieranki". 28.03.13, 14:56
      Mojej małej córki nie ubierałam na swoją modłę, bo wtedy nosiłam się subkulturowo, a nie uważałam, że córka - czyli nie-ja - też musi. Pewnie była to też kwestia rynku, dostępności ubrań. Może gdybym miała extra kasę oraz możliwości, ale nie - nie. Dziecko miało być dzieckiem, żadnych tam glanów w rozmiarze 24 czy jaki tam noszą przedszkolaki.

      Mam szczerze zabawne focie, ja uuuuuuu subkultura, a dzieciątko za łapkę w klasycznym np. zimowych sportowym kombinezonie w wesołych barwach smile

      Kolekcjonowałam kolorowe, wesołe ubranka mimo wszystko w naszej (akceptowalnej przeze mnie i m męża) stylistyce, sportowe i casualowe bym rzekła, ale bez nadmiaru cekinów i bez panterek. Córka jako pimpuś potrafiła idealnie dobierać kolory i zestawy. I ok. Od kilku dobrych lat ubiera się sama, zakupy dla siebie raczej też sama robi.

      Owszem, he he, od małego ukierunkowywałam ją na rozkodowywanie tego, co o człowieku w danej sytuacji mówi ubiór, co ubiorem można osiągnąć.

      Owszem, ubranie jest częścią tego, co o sobie może powiedzieć człowiek. Ubiór jest istotny w naszej kulturze, jest elementem tej kultury.

      Dziecko nastoletnie nadal jest na etapie eksperymentów. Ja mam generalnie w nosie, jak to wychodzi, póki jest ochędożnie i nie za lekko/za ciepło.

      Nawzajem się pytamy: ja ją, czy aby nie wyglądam w czymś zanadto jak dzidzia-piernik-w-lukrze, ona mnie - czy dany zestaw nie zaburza sylwetki albo czy nauczycielki w szkole nie dostaną potencjalnych palpitacji. Czasami omawiamy blogi modowe czy stylizacje np. z filmów. Lubimy wspólne zakupy, ale mało na to ostatnio czasu...

      Kupuję jej kosmetyki, doradzam jak je aplikować, jak utrzymywać w czystości pędzle, jakie sztuczki wyczarują makijaż prawie z niczego. Ostatnio zamówiłam dwie szminki, jedna okazała się mieć nietrafiony dla mnie odcień, miałyśmy wiele zabawy z mojego looku smile - a na niej szminka wyszła ok, poszła więc do jej zbiorów.

      Bardzo się cieszę, że mam córkę! smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja