Współczesna żona marynarza

28.03.13, 14:37
www.edziecko.pl/rodzice/1,79353,12643992,Wspolczesna_zona_marynarza___historie_matek__ktorych.html
Ja jestem żoną żołnierza i wydaję mi się, że do wszystkiego można przywyknąć. Trzeba być świadomym tego, że z dnia na dzień można zostać samemu i liczyć na siebie. Czasami tylko szkda mi małej, bo widzę, że tęskni za tatą. Ja jako dziecko byłam "eurosierotą" smile widziałam rodziców dwa razy w roku, strasznie płakałam jak musieli wyjeżdżać, a jak długo ich nie było to ich nie poznawałam. Rozumiem mojego mężą, bo to jego praca, ale jakbym miała wybór, wolałabym aby był zawsze w domu.
Co myślicie o takich rodzinach? Myślicie, że wybór pracy rodzica ma wpływ na psychikę dziecka? Czy raczej do wszystkiego można się przyzwyczaić?
    • rhaenyra Re: Współczesna żona marynarza 28.03.13, 14:45
      byłotongue_out
    • nutka07 Re: Współczesna żona marynarza 28.03.13, 14:47
      A gdzie Karolina Redakcja?
      big_grin
      • kingoskar Re: Współczesna żona marynarza 28.03.13, 14:51
        faktycznie poziom trollowania spada drastycznie big_grin
        • agata.redakcja Re: Współczesna żona marynarza 28.03.13, 14:53
          Przepraszam, ale może piszmy na temat, bo odbieganie od tematu jest trolowaniem.
          • nutka07 Re: Współczesna żona marynarza 28.03.13, 14:55
            hahahahahahahaha big_grin

            Pani Redakcjo chociaz bledy by Pani poprawila big_grin
            • kingoskar Re: Współczesna żona marynarza 28.03.13, 14:58
              TUTAJ są jeszcze lepsze dylematy pani Agaty big_grin
          • kozica111 Re: Współczesna żona marynarza 28.03.13, 14:58
            Agato, mniej formalnie i szkolenie a będzie dobrze wink
            Ciebie musi temat rajcować to i wtedy inni chętnie coś od siebie wrzuca , a jak czytam takie zagajenie to mam wrażenie że muszę napisać wypracowanie i to takie ze wstępem , rozwinięciem i zakończeniem.
            Napisz np; kto wymyślił Ci taki sztywny nick.
    • peggy_su Re: Współczesna żona marynarza 28.03.13, 14:58
      to już wolałam starego dobrego gazetę tongue_out
      • peggy_su Re: Współczesna żona marynarza 28.03.13, 14:59
        nawet w-i-k-i wolałam...
    • adellante12 Re: Współczesna żona marynarza 28.03.13, 15:20
      Z wykształcenia i zawodu jestem marynarzem. Kupe lat spedziłem na wszelkiej masci statkach i krypach od starych bułgarów po nowe tanki.
      Nie wyobrazam sobie z perspektywy ojca tak dalej żyć. Nie wytrzymałbym. Stad padła kiedyś szybka decyzja o przebranzowieniu i pożegnaniu pływalnictwa.

      Życie na statkach, kontraktach , platformach , off-shore,ach tak naprawdę to czyste wygodnictwo.
      I mówie to z perspektywy człowieka który tak zył - nie obchodza cię zakupy, rachunki, przedszkola, szkoły, stłuczone kolano, awantura z koleżanką z ławki, zepsuty kran, ściany do pomalowania, podjazd do odśnieżenia ....
      Po powrocie z kilku-kilkunastomiesiecznego kontraktu oczekuje sie fety i radości bom wrócił.. Po dwóch trzech miechach wszystko wraca do codziennej normalnosci a po kolejnych dwóch trzech juz wszyscy dookoła marza aby rozpoczął sie już nastepny kontrakt...
      • verdana Re: Współczesna żona marynarza 28.03.13, 17:32
        Agacie życiorys się rozrasta, już niemal jest jak sierotka Marysia. Sądząc po wynikach, nie jest dobrze porzucać własne dziecko, to bardzo, bardzo mu szkodzi.
      • agata.redakcja Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 07:38
        adellante12 napisał:

        > Z wykształcenia i zawodu jestem marynarzem. Kupe lat spedziłem na wszelkiej mas
        > ci statkach i krypach od starych bułgarów po nowe tanki.
        > Nie wyobrazam sobie z perspektywy ojca tak dalej żyć. Nie wytrzymałbym. Stad pa
        > dła kiedyś szybka decyzja o przebranzowieniu i pożegnaniu pływalnictwa.
        >
        > Życie na statkach, kontraktach , platformach , off-shore,ach tak naprawdę to cz
        > yste wygodnictwo.
        > I mówie to z perspektywy człowieka który tak zył - nie obchodza cię zakupy, rac
        > hunki, przedszkola, szkoły, stłuczone kolano, awantura z koleżanką z ławki, zep
        > suty kran, ściany do pomalowania, podjazd do odśnieżenia ....
        > Po powrocie z kilku-kilkunastomiesiecznego kontraktu oczekuje sie fety i radośc
        > i bom wrócił.. Po dwóch trzech miechach wszystko wraca do codziennej normalnosc
        > i a po kolejnych dwóch trzech juz wszyscy dookoła marza aby rozpoczął sie już n
        > astepny kontrakt...

        Dokładnie tak jak piszesz, zdarza mi się pracować z żołnierzami wyjeżdżającymi na misje i z ich rodzinami.
        Zawsze jest tak, że wszyscy wspierają żołnierza, bo jedzie w tern niebezpieczny, z dala od rodziny. Natomiast nikt nie wspiera tej żony, która zostaje nagle sama i jeszcze musi martwić się czy przypadkiem nic mu się nie stało.
        Poza tym, tak jak piszesz, gdy wrócą, to mówią, że już nigdy nie pojadą, a po 2 miesiącach składają papiery na następną misję.
        • nutka07 Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 12:23
          A co maja robic? Taka praca, zolnierz nie jest od tego zeby siedzial w koszarach.
          Albo jest sie zolnierzem albo pracuje w zawodzie zolnierza.

          A Ty skoro pracujesz w redakcji, to wymysl jakis sensowny tekst to o zonach zolnierzy jezdzacych na misje, zwroc uwage na ich problem.
          Masz pole do popisu, sama tez jestes zona wojskowego.
        • marynarz123 Re: Współczesna żona marynarza 30.04.15, 07:58
          Do adellante12 i Pań:
          Nie wiem jakim jesteś marynarzem ani jak Was wszystkich interesuje rodzina. Ja jestem marynarzem z konieczności. kilkanaście lat pracowałem na lądzie, 5 lat temu musiałem zacząć pływać (zamknięty zakład pracy, brak perspektyw). Jeśli nie uczestniczysz w życiu rodziny to nie dla tego, że jesteś marynarzem tylko wygodnickim leniem. Ja, jak jestem w morzu, pozostaję w kontakcie z rodziną i pomagam na ile mogę, a będąc w domu zajmuję się wszystkim. Oprócz tego przed wyjazdem robię wszystkie duże zakupy, opłacam rachunki bieżące i te na przyszłość. Jeśli więc ktoś pisze, że marynarza nie interesuje rodzina i obowiązki to jest w błędzie. Ci ludzie nie interesują się tym i nie interesowali by się niezależnie od zawodu i czasu spędzanego w domu.
          Tak samo można napisać, że wszyscy Polacy to pijacy i złodzieje.
          Przemyślcie więc Panie swoje myślenie. Wzięliście za męża konkretnego mężczyznę z jego zaletami i wadami. Wiedziałyście co robicie więc teraz narzekać i szukać wymówek to zwykła ignorancja.
    • nabakier Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 07:50
      Piszesz, Agato: "wydaje mi się, że do wszystkiego można przywyknąć." Przywyknięcie to nie jest wartość.
      Dzieje się realna krzywda Tobie i dzieciom. A Ty do tego "przywykasz". Ja też kiedyś próbowałam przywykać. Prawie się udało- jak z tym koniem, co już tak fajnie nie jadł i zdechł. Nigdy więcej. To jest choroba- to przywyknięcie.
      O krzywdzie nie będę Ci pisała, bo i tak nie przyjmiesz. Nikt nie przyjmuje, dopóki nie wyjdzie z tego koła.
      • agata.redakcja Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 09:24
        nabakier napisała:

        > Piszesz, Agato: "wydaje mi się, że do wszystkiego można przywyknąć." Przywyknię
        > cie to nie jest wartość.
        > Dzieje się realna krzywda Tobie i dzieciom. A Ty do tego "przywykasz". Ja też k
        > iedyś próbowałam przywykać. Prawie się udało- jak z tym koniem, co już tak fajn
        > ie nie jadł i zdechł. Nigdy więcej. To jest choroba- to przywyknięcie.
        > O krzywdzie nie będę Ci pisała, bo i tak nie przyjmiesz. Nikt nie przyjmuje, do
        > póki nie wyjdzie z tego koła.

        Dziękuję za rady, ale mamy się dobrze i jesteśmy szczęśliwi smile Nie czuję się krzywdzona, takie życie taka praca.
        • nabakier Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 09:28
          Taaak? wink
          To skąd to: "Rozumiem mojego męża, bo to jego praca, ale jakbym miała wybór, wolałabym aby był zawsze w domu."? Po co w ogóle temat?
          • iwoniaw Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 09:39
            No co się tak pytasz, temat po to, że kazali, a że nie ma męża żołnierza, którego "rozumie", to wyłazi z każdego zdania wink
            Agato - drobna rada gratis - zaczynanie dowolnego tematu nie musi odbywać się z pozycji "ja też to już przeżyłam"; naprawdę zmniejszy ci się niewiarygodność i sztuczność zagajenia big_grin
            • agata.redakcja Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 09:43
              iwoniaw napisała:

              > No co się tak pytasz, temat po to, że kazali, a że nie ma męża żołnierza, które
              > go "rozumie", to wyłazi z każdego zdania wink
              > Agato - drobna rada gratis - zaczynanie dowolnego tematu nie musi odbywać się z
              > pozycji "ja też to już przeżyłam"; naprawdę zmniejszy ci się niewiarygodność i
              > sztuczność zagajenia big_grin

              smile no nie wiem co powiedzieć, ale ja naprawdę mam takie życie, niczego nie udaję smile To tylko się cieszyć, że mam takie "ciekawe życie"
            • nabakier Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 09:44
              Łoj ciichaj wink Niech mi odpowie, bo żem ciekawa dalszego konstruowania "uzasadnień"...
          • agata.redakcja Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 09:42
            nabakier napisała:

            > Taaak? wink
            > To skąd to: "Rozumiem mojego męża, bo to jego praca, ale jakbym miała wybór, [u
            > ]wolałabym aby był zawsze w domu[/u]."? Po co w ogóle temat?

            No bo to prawda, wolałabym, aby nie miał służb, wyjazdów 3 miesięcznych i zawsze był dostępny, ale wyboru nie mam więc cieszę się z tego co mamy. Jak już jest to poświęca czas w 100% i to jest piękne. Podziwiam go za to jakim wspaniałym ojcem jest i jaką czerpie z tego przyjemność.
            • aquarianna Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 10:24
              > No bo to prawda, wolałabym, aby nie miał służb, wyjazdów 3 miesięcznych i zawsz
              > e był dostępny, ale wyboru nie mam więc cieszę się z tego co mamy.

              Czyli jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.
              Tylko nie bardzo rozumiem jaki jest wówczas sens dyskusji na ten temat.

            • nutka07 Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 12:26

              agata.redakcja napisała:

              > Podziwiam go za to jakim wspaniałym
              > ojcem jest i jaką czerpie z tego przyjemność.

              Urocze.
          • lauren6 Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 09:43
            nabakier napisała:

            > Po co w ogóle temat?

            To pytanie retoryczne? suspicious
            • nabakier Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 09:47
              askont... skoro jest szczęśliwa, to musi być jakiś powód tego wątku, no nie? (inny, niż polecenie redakcji hyhy)
              • verdana Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 10:08
                Wspaniały ojciec, który nie widzi swoich dzieci. Twoi rodzice. Agato, też byli wspaniali.
                Nie ma wspaniałych rodziców na odległość - nawet jeśli wyjazd jest konieczny, to trzeba pogodzić sie z tym, ze na tym tracą dzieci nie jest się dla nich "dobrym".
              • lauren6 Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 10:16
                nabakier napisała:

                > (inny, niż polecenie redakcji hyhy)

                Wątpię. W redakcji kazali rozruszać forum, zakładać wątki, to pani Agata kombinuje.

                Może ktoś chociaż zleci się tutaj potrollować, bo merytorycznej dyskusji w tym wątku nie widzę, skoro sama autorka najwyraźniej nie ma o czym dyskutować, a wątek stworzony na siłę
                • nabakier Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 13:02
                  Też wątpię, ale daję szansę wink
    • iwles Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 11:07

      Agatko, masz bardzo bujne życie, co artykuł na edziecko to akurat dokladnie dotyczy ciebie big_grin
    • liliankaa77 Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 12:08
      Nie, ja naprawdę dziękuję za faceta, który bawi się w rodzinę. Dzieciom jest potrzebny aktywny, spędzający z nimi wiele czasu ojciec, a nie zdjęcie czy Skype.
    • marina2 Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 12:38
      Ja jestem żoną żołnierza i wydaję mi się, że do wszystkiego można przywyknąć.
      no, można
      T
      > rzeba być świadomym tego, że z dnia na dzień można zostać samemu i liczyć na si
      > ebie.
      tak to ma każdy kto jest odpowiedzialny za siebie - żaden specjał

      Czasami tylko szkda mi małej, bo widzę, że tęskni za tatą. Ja jako dzieck
      > o byłam "eurosierotą" smile widziałam rodziców dwa razy w roku, strasznie płakałam
      > jak musieli wyjeżdżać, a jak długo ich nie było to ich nie poznawałam.
      czyli powieliłaś w pewnym ensie schemat pochodzisz z rodziny czasowo niepełnej i taką stworzyłas swoim dzieciom.schemat

      Rozumie
      > m mojego mężą, bo to jego praca, ale jakbym miała wybór, wolałabym aby był zaws
      > ze w domu.

      wybór miałaś kiedy za niego wychodziłaś ,kiedy sie z nim wiązałaś.jak powiadają niezbyt elegancko "widziały gały co brały"

      > Co myślicie o takich rodzinach? Myślicie, że wybór pracy rodzica ma wpływ na ps
      > ychikę dziecka?
      oczywiście,że ma i to zasadniczy na każde dziecko inny
      Czy raczej do wszystkiego można się przyzwyczaić?
      można

      strasznie po płyciźnie szorujesz brzuchem po piasku.
      jestem żoną marynarza od ponad 20 lat.rozpisałabym się,ale tak słodko naiwnie zapytujesz....tematów brak a terminy goniąwink)
      • nutka07 Re: Współczesna żona marynarza 29.03.13, 12:50
        big_grin
    • asiula1987 Re: Współczesna żona marynarza 30.04.15, 10:20
      co innego byc żoną żołnierza (też jestem) a co innego miec męża, który na stałe pracę ma wyjazdową. nie ma za bardzo co porównywać.
      żołnierz nie wyjeżdza non stop od poniedzialku do piatku i widzisz go tylko w weekend. co jakis czas poligon jakies szkolenie czy inny wyjazd no ale mimo wszystko to nie jest na stałe. wyjeżdza na kilka dni i wraca.
      nie wyobrazam sobie natomiast mieć męża, ktory na stałe pracę ma gdzies daleko w kraju albo co gorsza za granicą i gdzie faktycznie widuje rodzine albo w weekend albo raz na kilka miesiecy. wolę być żoną żołnierza tym bardziej, że masowe misje sie narazie praktycznie pokończyły smile
    • volta2 Re: Współczesna żona marynarza 30.04.15, 10:39
      koleżanka jest żoną marynarza, poznałam ich gdy właśnie po 12 latach małżeństwa po raz pierwszy zamieszkali ze sobą na lądzie na dłużej niż 3 miesiące.

      wióry leciały aż miło, pani przypłaciła połączenie z mężem i zmianę miejsca zamieszkania ostrą depresją, było krucho...rok się męczyli, ale dali radę, teraz jest ok. mężu się spodobało mieć rodzinę na stałe a żona w luksusach (ale wcześniej też) jakoś przywykła do wyjazdów na bali i szeszele parę razy w rokusmile

      syn obecność ojca na stałe też przechorował, delikatny, wychowywany przez matkę, nagle został z mundurowcem - maczą skonfrontowany. długo robił uniki, ale widać jak na dłoni było, że nie spełniał oczekiwań ojca - wilka morskiego. były i rękoczyny i groźby rozwodowe ale chyba też się uspokoiło.

      • asiula1987 Re: Współczesna żona marynarza 30.04.15, 11:05
        to nie jest kwestia że mąż marynarz. tak jest pewnie wszedzie gdzie ojciec jest tylko na weekend i od zabawy i prezentów. matka nigdy sama nie wychowa dziecka tak jakby wychowala je razem z facetem.
        a facet jezeli juz osiadzie na stale to tez mu sie w glowie miesza. bo jak to on na weekend mial idealne dziecko, ktore piało z zachwytu nad nowa zabawka a tu sie okazuje ze w ciagu tygodnia to dziecko i zaplakac potrafi i wsciec sie i scene urzadzic bo skarpetki nie takie jak powinny byc, bo mama nie pozwolila loda przed obiadem. i czar pieknej rodziny pryska. tatuś zawiedziony ze zona nie wychowala porzadnie dziecka.
        nigdy rodzina jak jest niepelna nie jest normalna i szczesliwa i wychodzi to czasem o wiele wiele pozniej. dobre jest przynajmniej to ze rodzice po dluugiej rozłące przynajmniej próbują byc razem. bo czesto sie zdarza że już nie zależy jednemu, że życie inaczej jednak wygląda i któres nie umie sie dostosowac.
        • volta2 Re: Współczesna żona marynarza 30.04.15, 11:09
          mój mąż przez kilka miesięcy bywał tylko raz w miesiącu na kilka dni i nie miał fazy rozczarowania. nie ustawiał dzieci nigdy. ani mnie.

          obstawiam tu charakter, wzmocniony mundurem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja