mirmunn
29.03.13, 10:33
Na bazie ostatnich wątków...
Czy znacie jakiegoś wegetarianina, który nie byłby oszołomem?
Ja - przyznaję- znam 2 takie osoby, pozostali to jakiś kosmos.
Aha- normalny wegetarianin to wg mnie taki, który ZAPYTANY- mówi o swej diecie, zachwala ją, itp, daje przepisy itd. (ja np. uważam większość dań wegetariańskich za smaczne i chętnie je przyrządzam). Nie wygłasza uwag o mięsożercach, o trupach na talerzu itd. Nie pytany- je swój posiłek, zamawia danie wege czy prosi gospodarza wcześniej o coś wege lub sam przynosi - tyle.
I teraz: co powiecie na takie sytuacje:
1. Kolacja w bardzo eleganckiej knajpie, świętowanie uroczystości, fundatorzy wiek 50+ towarzystwo mieszane (30-50 lat): "mięsne" (większość) i wege (2 osoby). Zapraszający wybiera restaurację, gdzie można zamówić też dania wege, są one w karcie w sporym wyborze. Każdy zamawia, co mu pasuje. Wegetarianie zamawiają, jedno z nich - przy okazji komentując kartę dań mięsnych (ona). Kelner taktownie milczy, lekka konsternacja gospodarza.
Po przyniesieniu dań zaczynają się teksty (ta sama osoba, drugi wegetarianin milczy, potem stara się zmieniać temat): jak można tak jeść, czy wiesz, ze masz trupa dziecka na talerzu (cielęcina) itd. W końcu ktoś nie wytrzymał- wegetarianka się obraziła i chciała zmienić stolik. Sprawę załagodzono. Podano deser- i kolejny wykład- tym razem o cukrach, o żarciu cukrów, konserwantów, barwników i wyglądaniu jak świnia (żona fundatora- tęgawa).
Kolacja dobiegła końca w minorowych nastrojach. Cała uroczystość popsuta, wszyscy odetchnęli, jak wegetarianka z partnerem poszła (zamiejscowi), a reszta została przy winie (miejscowi).
Nie, mnie na tej kolacji nie było

na szczęście

Aha, pani została zaproszona jako osoba towarzysząca- znajomym gospodarzy był jej partner, ją widzieli pierwszy raz chyba.
2. Sklep- to już ja - osobiście. Pomykam sobie z koszykiem, w koszyku zakupy, różne, mięso też. Zatrzymuję się przy regale ze zdrową żywnością, wybieram pasztet sojowy (lubię z pieczarkami), miód, oglądam coś tam jeszcze. I nagle facet stojący obok (wegetarianin, jak mniemam), zaglądając mi do koszyka mówi, ze jestem kłamcą, fałszywą osobą, po co mi zdrowa żywność, jak żrę mięso itd itp. Ton napastliwy, prawie krzyczy na mnie. Zapytałam, czy mam wezwać ochronę, to się zmył.
no, nie spotkałam mięsożerców, który tak by się zachowywali....