Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i proszę o

31.03.13, 16:36
poradę.
Od ponad dwóch miesięcy mam kocura na stanie. Kot, kiedyś o nim pisałam, dzikus okrutny, zrobił sobie z mojego domu jadalnię i pojawiał się kilka razy dziennie w ogrodzie, wskakiwał na parapet okna z salonu i cierpliwie czekał, aż ktoś mu otworzy drzwi od werandy, po czym ostrożnie wchodził do domu, czyścił miskę i uciekał. Ani cześć, no to lecę! dziękuję, czy pocałuj mnie gdzieś - no nic suspicious Nigdy nie dał do siebie podejść, tolerował nas tylko wtedy, gdy odczuwał głód, poza tym nigdy.
Aż któregoś dnia przyszedł i.. został. Nic nie zjadł, uwalił się na stole, na werandzie i już. Okazało się, że chory. Kot bezpański zupełnie, więc musieliśmy powiadomić odpowiednie służby, przyjechała pani ze schroniska, zabrała kota, zostawiła swój nr telefonu i obiecała, że następnego dnia zadzwoni i powie, co się z kotem dzieje.
Nie zadzwoniła, ale to inna opowieść, w każdym razie doszliśmy do tego, gdzie kot się znajduje i postanowiliśmy go zabrać do domu. Kocur w schronisku był miesiąc, został wyleczony, ostrzyżony, wykastrowany, zaszczepiony i zaczipowany. Po dokonaniu niewielkiej wpłaty na rzecz schroniska kota zabraliśmy do domu.
No i teraz problem mój.
Kot okazał się całkowicie aspołeczny.
Siedzi całymi dniami w salonie, pod kanapą. Wychodzi spod tej kanapy tylko wtedy, gdy musi skorzystać z kuwety lub coś zjeść. Nie daje się dotknąć, po prostu ucieka. Je normalnie, wszystko co tylko w misce się znajdzie, z kuwety też korzysta normalnie. I nic poza tym.
A ja bym chciała, żeby zaczął się zachowywać jak normalny kot, taki, co to da się pogłaskać, na kolana wskoczy, upomni się głosowo o michę, a tu.. nic. Null. Zero. sad
Macie jakieś rady, co zrobić z kocurem, żeby stał się bardziej towarzyski? Jak go przekonać, żeby przestał za tą kanapą siedzieć godzinami, że na kanapie będzie muz decydowanie wygodniej, o czym zresztą wie, bo gdy nikogo nie ma, to się na niej uwala i korzysta do woli.
Przemawiam do niego czule, ale on tylko obrzuca mnie tym swoim kocim spojrzeniem nr 5, co oznacza mniej więcej: zamknij się stara prukwo, spać mi nie dajesz..! Dodam, że zupełnie mu nie przeszkadza obecność szczurów w salonie. Po prostu kocur siedzi za kanapą i.. już.
    • hamerykanka Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 31.03.13, 16:49
      Wejdz tu:
      forum.gazeta.pl/forum/f,10264,Koty_nasz_maly_koci_zakatek_.html
      Jest tam duzo doswiadczonych kociarzy.
      Przyznam ze ja probowalam udomowic taka dzika kotke, ktora wlazila mi do domu. Jadla, korzystala z kuwety i szla sobie. Kiedy zamknelismy drzwi i probowalismy ja udomowic, bo ewidentnie byl to udomowiony kot, ktory zdziczal, darla morde calymi nocami i sikala wszedzie, wlaczajac w to lozka i poduszki w pokoju dziecka-to ostatni ena oczach meza. Wzielam kota za wsiarz i wyprosilam z domu. Potem przychodzila znowu, probowala sie przemknac miedzy nogami, ale mialam dosc.
    • rozalia.olaboga Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 31.03.13, 16:52
      Może kocie hormony do kontaktu? Najpopularniejsze są chyba Feliway, ale widziałam i inne, może w UK jest jakiś większy wybór?
      Hormony teoretycznie pomagają kotu poczuć się bezpiecznie, np. w razie jakichś zmian w życiu (nowy domownik, nowy dom, etc.)
      • aqua48 Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 31.03.13, 16:58
        Raz udało mi się udomowić nieco małe, dzikie, siedzące pod łóżkiem i prychające na wszystko kocięta. Ale wymaga to mnóstwo cierpliwości, dużo czasu i powtarzających się codziennie takich samych zachowań. Myślę, ze z dorosłym zwierzakiem może zająć około trzy miesiące do pół roku zanim się przekona, że ten akurat człowiek nic złego nie ma na myśli..
    • a.va Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 31.03.13, 16:58
      Poczekaj kilka miesięcy. Nie ma innej rady, na zaufanie dzikiego kota trzeba zapracować.
      • rosapulchra-0 Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 31.03.13, 17:15
        Te kocie hormony mnie zafrapowały. Pierwszy raz o nich słyszę. Może spróbuję?
        Poza tym my dajemy kocurowi żyć, ja chcę, żeby on się przede wszystkim swobodnie czuł i przestał nas bać. Zdaję sobie sprawę, że to dla niego trudny okres i wymaga ogromnej cierpliwości, ale miałam nadzieję, ze może są jakieś sprawdzone sposoby na próbę dogadania się z futrzakiem.
        Przyznam się bez bicia, że gdy kocur został zabrany od nas z domu, to oczy wypłakiwałam za nim. A potem zrobiłam wszystko, żeby kocur wrócił jak najszybciej do nas. Wiem, że zmiana środowiska była dla niego wielkim wstrząsem, najpierw choroby, mnóstwo zabiegów przy nim i na nim, potem dostał niewielką przestrzeń dla siebie, dzielił tę klatkę z kuwetą i miską jedzenia, którego przez kilka pierwszych dni w ogóle nie tykał. Był w szoku. Jego powrót do domu również nie był dla niego jakiś super kuper, bo owszem, przestrzeń znacznie się zwiększyła, ale nadal to zamknięta przestrzeń. W dodatku ludzi więcej niż zwierząt..
        No nic.. Uzbrojona w cierpliwość dam kotu prawie tyle wolności, ile on zechce, a może w końcu przyjdzie ten dzień, w którym kocur zacznie się cywilizować i zostanie moim kocurem domowym smile
        • rozalia.olaboga Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 01.04.13, 14:50
          O matko.. przeczytałam dziś, co napisałam wczoraj, i oczywiście Feliway to nie hormony,a feromony! No ale wiadomo o co chodzi smile
    • jematkajakichmalo Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 31.03.13, 17:30
      Zacznij zachowywac sie jakby go nie bylo... pewnie w koncu wylezie i da o osbie znac smile
      • verdana Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 31.03.13, 17:33
        Nie próbuj nic robić - zaczepiać kota, głaskać itd - możesz do niego mówić, nie patrzeć mu nigdy w oczy i czekać. To może zająć trochę czasu.
        • rosapulchra-0 Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 31.03.13, 19:26
          Przemawiam do niego, zawsze go wołam, gdy mu zapełniam michę, on doskonale kojarzy to zawołanie z jedzeniem, bo gdy tylko ma pewność, że droga jest czysta, to wychodzi spod tej kanapy i biegnie do kuchni. Raczej ostrożnie truchta, oglądając się za siebie zawsze. Gdy przychodzę do domu, to się z nim witam, ale odzewu nie ma żadnego, jednak myślę sobie, że on doskonale wie, że ja do niego mówię. Jeszcze zanim odebrałam go ze schroniska, to kupiłam mu taki komplet, legowisko, takie kocie, miękkie, zadaszone, do tego taką rurę długą, z kilkoma otworami i drapak. Kocur zdecydowanie polubił i legowisko i rurę, więc żeby go zachęcić do wyjścia zza kanapy, zostawiłam te przedmioty w pobliżu. No i uważam za swój osobisty sukces, bo Bandyta zaczął korzystać z legowiska nawet gdy ktoś oprócz niego jest w salonie. Oczywiście bardzo ostrożnie i w razie jakiejkolwiek niepokojącej go sytuacji od razu zmyka pod kanapę.
          Verdana, proszę powiedz mi, dlaczego mam kotu nie patrzeć w oczy? Odczytuje takie spojrzenie jako wrogość?
          • verdana Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 31.03.13, 19:37
            Tak, dlatego koty często przychodzą do ludzi, który nie lubią kotów i na nie nie patrzą. Koty toczą pojedynki - kto szybciej opuści wzrok, jest przegrany. Więc póki co , nie patrz kotu w oczy, tylko obok, będzie czuł się bezpieczniej.
            • asia_i_p Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 31.03.13, 21:34
              To prawda, mój mąż z kotem odbywa rytuał, polegający na tym, że sobie najpierw patrzą w oczy, mąż uchyla wzrok pierwszy, potem kot. Podobno mu w ten sposób okazuje akceptację.
            • deszcz.ryb Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 01.04.13, 01:46
              Tak, a poza tym patrzenie w oczy jest równoznaczne z wyzwaniem "jestem silny, nie podskakuj, bo dostaniesz, a w ogóle to mam ochotę się bić". Dlatego też koty najchętniej podchodzą do ludzi, którzy ich nie lubią i w związku z tym na nie nawet nie patrzą ["nie patrzę = nie chcę się bić, nie jestem agresywny, chciałbym się zapoznać"].
        • beliska Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 01.04.13, 00:32
          Kociarą jestem, ale przyznam, że nie zauwazyłam, iż u kotów ważny jest wzrokowy pojedynek i to zarówno w obrębie gatunku jak i międzygatunkowy.
          U psów owszem jest to istotne, sprawdziłam nie raz i nie dwa, ale koty mnie zdziwiły nieco.
          Co do dzikusa potwierdzic mogę, by nie działac w żaden sposób na siłę, dac mu czas, nawet dużo, bo tyle może potrzebować. Miejsce pod sofą czy inne jakie sobie wybierze, daje mu poczucie bezpieczeństwa, a to jest mu w tej chwili najbardziej potrzebne. Czas spędzony kiedy zył wolno wyostrzył mu instynkty wszelakie i kot po prostu ma mnóstwo lęku w sobie teraz.
          Zmiany w jego zyciu, schron, leczenie, mnostwo ludzi, którzy siłą rzeczy dotykali go, spowodowały dodatkowy stres. Koty mocno na stres reagują, nawet te zsocjalizowane pieszczochy domowe, a co dopiero dzikus. Czasu mu potrzeba i świetego spokoju.
          Można spróbować z feromonami, kocimiętką, choć ja bym się jeszcze wstrzymała i nie fundowała mu nowości teraz. Za jakis czas można ustawić drapak nasączony kocimietką, feromonami w miejscu przechodnim. Koty domowe lubią drapac w miejscach takich sofę, fotel czy co tam stoi, a jesli sie przekona i zacznie drapac, to jest szansa, ze nie przestanie któregoś dnia, jak będzie przełazić obok i jakis mały kroczek w przód troche sposobem może byc poczyniony ku wzajemnym kontaktom bliższym.
          Może juz na zawsze dzikusem będzie, ale pewnie z czasem komfort jego zycia wzrośnie.
          Lęki miną, stres się zmiejszy i choć łazić zacznie po domu z podniesionym ogonem, czego życzę i jemu i Tobiesmile
          • 3-mamuska Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 01.04.13, 01:47
            My mamy kotke, jakieś rok temu potrzebowała kilku zabiegów przemyślane rany i podawanie leków. Do tego sterylizacja i to wszystko w niedługim czasie.
            Pózniej strasznie bała sie rak i brania na ręce.
            Mąż cierpliwie mówił dotykał tylko kiedy sama podeszła. Po 4 miesiącach zaczęła wskakiwac na kanapę powoli zaufala od nowa i teraz mozna glaskac po brzuszku sama sie wykłada i czeka na glaskanie. Wiec spokojnie.
            Koty dzikusy wyostrzone maja zmysły i każdy hałas je stresuje. Muszą sie oswoić ze nic mu sie nie dzieje.
            • marta_i_koty Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 01.04.13, 15:03
              Olej kota - sam się do Was przekona, tylko trzeba dać mu czas. U jednych socjalizacja trwa dłużej, u innych krócej, nie ma reguły. Najlepsze, co można zrobić, to zostawić kota w spokoju - sam musi dojść do tego, ze Was lubi wink
    • vre-sna Re: Bandycki (w sensie: KOCI) problem mam i prosz 01.04.13, 16:23
      Daj czas kotu, nie oczekuj. Koty wyczuwaja intencje - nic na sile. One czuja sie bezpieczne gdy nie CZUJĄ presji.
      Obecnie mam trzeciego kota. Kazdy poprzedni byl inny - mialy jedna wspołna ceche z tym obecnym - trafialy do nas w wieku ok. trzeciego miesiaca. Pewnie dlatego w jakims stopniu wszystkie byly przytulasne.
      Ale dorosly kot tez moze chciec - daj mu przestrzen. Koty doceniaja opieke czlowieka -uwielbiaja mizianie i rozne takie, ale ponad to przedkladaja wolnosc osobistą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja