WAKACJE - upragniony spokój???

22.07.04, 11:22
Właśnie są już wakacje, ja w sobotę wyjeżdżam i już nie mogę się doczekać.
Ale nie o tym chciałam "pogadać".
Jak dajecie sobie radę z uciążliwymi sąsiadami w pensjonatach, hotelach, czy
polach namiotowych, którzy późnym wieczorem zakłócają Wasz spokój - wieczne
imprezy, głośne rozmowy, nie zawsze na poziomie (tzn. nie chodzi o tematy
rozmów, ale o słownictwo), biegające po korytarzu i wściekające się
dzieciaki...
My mieliśmy takich sąsiadów, na zwrócenie uwagi ostentacyjnie wyzywali nas od
emerytów - olaliśmy to.
Następnego wieczora (tzn. po godz.23) było podobnie - tu myślę, że perfidnie
chcieli nas "wypróbować", co zrobimy - a my po prostu zgłosiliśmy to
właścicielce pensjonatu.
Byli strasznie zbulwersowani, słyszałam opinie, że to my jesteśmy jakieś
ramole, bo przecież wakacje od tego są. Oni "światowcy" (mieli rejestracje na
niemieckich numerach), w niejednym miejscy w Europie byli i z "czymś" takim
nigdy się nie spotkali.
A ja pytam
- dlaczego nasze społeczeństwo tak strasznie chamieje, bo tego, że mam prawo
w spokoju spędzić wieczór w swoim pokoju, jestem pewna
- czy zawsze jakakolwiek uwaga, np. o papierosy (to z wątku na forum o
paleniu na plaży) od razu mamy do czynienia z agresją, przecież na urlop
jedzie się właśnie wyluzować, odpocząć, wyciszyć, a imprezować można
OCZYWIŚCIE - też to robimy, ale w granicach rozsądku , z myślą o sąsiadach
    • karin5 Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 13:17
      Że nasze społeczenstwochamieje to fakt, ale sama osobiście chcialabym o ile
      będę na wakacjach mieć odrobinę luzu. Nie mówię tu o krzykach i o slownictwie
      poniżej normy, ale takiego luzu coby sie ciagle nie oglądac czy robie coś nie
      tak. Niestety mieszkam w bloku i codziennie muszę zwracać uwagę na zbyt głośno
      rozkręconą muzykę, bo mi sąsiedzi po kaloryferach walą, nie stukaj, nie pukaj,
      a dziecko to w nocy płakalo, a pies to szczeka, koszmar. Dlatego jadąc na
      wakacje mam ochote wyluzować.
      A jeżeli zależy Ci na ciszy i spokoju to może pomyśl o miejscu mniej
      uczęszczanym.
      • lensi Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 13:50
        Hej.
        Wszystko pięknie i na pewno w Twoim poście jest wiele racji, na pewno od noście
        agresji w ludziach, ale żeby się od razu czepiać rozbrykanych ludzi o 23, bo są
        za głośno. To rzeczywiście brzmi jak jakaś „emerytowana babcia”. Bez obrazy. Są
        wakacje przecież. Czas kiedy człowiek chce trochę wyluzować, pogadać do późna
        przy piwku, powyłupiać się,. Wybacz, ale czas na refleksje to zimowe wieczory z
        kubkiem kakao w dłoni, a nie lato tętniące życiem. Nawet dzieciom daje się
        wtedy większe fory, szczególnie będąc na urlopie, bo o tym tutaj mówimy prawda?
        Bo trochę zwątpiłam czytając Twój post.

        lensi
        • lensi Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 13:53
          sorrki za błędy i literówki.

          lensi
        • zwola74 Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 15:55
          Ależ ja jestem ZA imprezowaniem!! Tylko, czy nie uważasz, że bawiąc się w
          pensjonacie, na korytarzu - bo z takim przypadkiem ja miałam do czynienia -
          należałoby pomyśleć o sąsiadach. Ja mówię o b.głośnych rozmowach,
          przekleństwach i wyjących dzieciach - dom "chodził" w posadach...
          Sama lubię się bawić i wiem , że wakacje to odp. pora , ale właśnie - mamy
          starszych dzieci "olewają" swoje pociechy, zajęte rozmową z towarzystwem są
          zadowolone, że dziecko "czymś" się zajęło, a jak ktoś zwróci uwagę, że jest
          trochę za głośno - to ... eeeh szkoda gadać...
          • lensi Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 16:04
            Z jednej strony piszesz, że po 23 godzinie różne takie głośne gadki, czy
            imprezki, to przegięcie i nie szanowanie innych, a z drugiej strony piszesz, że
            jesteś za imprezowaniem. Chciałam się więc zapytać w jakich godzinach według
            Ciebie można imprezować? Do godziny 22? Wiesz dla mnie to dopiero jest
            przegięcie zważywszy na czas wakacyjny. W takim układzie zamiast się szarpać po
            prostu wakacje spędzaj w prywatnych kwaterach, gdzie będziesz miała pewność, że
            nikt Ci nie będzie zakłócał ciszy nocnej. Ot tyle.

            lensi
    • 197575a Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 13:56
      A ja się ze Zwolą zgadzam i dlatego od czasów "niezapomnianych" wakacji nad
      polskim morzem w kurorcie brrrr pt. Jastrzębia Góra uciekam gdzie pieprz rośnie.
      Nie muszę i nie chcę wiecznie słuchać techno łomotu, głośnych rozmów, wręcz
      krzyków do rana, na plaży wąchać smrodu z papierosów.
      Mam tego po prostu dosyć.
      Mam 29 lat, lubię się bawić, ale na litość boską szlag mnie po prostu trafił i
      klęłam jak szewc, bo gdybyśmy się w drugim tygodniu nie wynieśli z moim obecnie
      mężem do wsi obok Jastrzębiej, to wróciłabym do pracy jeszcze bardziej zmęczona
      i zmordowana, niż gdybym w ogóle nie wyjeżdżała.
      Ja lubię wolność, ciszę i miejsca , w których mogę posłuchać innej muzyki niż
      techno lub jakieś latyno przeboje i nie uważam się za starego ramola.
      Uważam tylko,że nie dla mnie są te wszystkie miejsca w sezonie letnim i nikt
      mnie na taki wyjazd nie namówi.
      Pozdrawiam
      Ada
    • le_lutki Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 14:13
      Uwazam, ze jesli ktos na zwrocenie uwagi reaguje wyzywaniem, to na pewno mu sie
      nie naleza specjalne wzgledy z mojej strony, ani wyrozumialosc i nie potepiam
      za powiadomienie wlascicielki.
      Jestem w stanie doskonale zrozumiec, ze ktos (patrz: ja) jedzie odpoczac nie
      po to, zeby sluchac lomotow zza sciany.
      Fakt faktem, ze kazdy lubi inny rodzaj odpoczynku i wg swoich upodoban powinien
      wybierac odpowiednie miejsce. Tym niemniej pensjonat jest dla mnie miejscem
      odpoczynku "niewyczynowego" wlasnie.
      Jak dotad (co moze sie zmienic, bo teraz mamy dziecko) nie zdarzylo mi sie byc
      uciazliwa wspolokatorka, chociaz...
      Podam nieco prywatny przyklad: zdarzylo nam sie kiedys w hotelu troche zbyt
      glosno zachowywac w bardzo intymnej sytuacji (i raczej nie do konca swiadomie,
      ze to az tak slychac!) i sasiad zapukal (nie walnal, ale zapukal) w sciane. Nie
      musze mowic, ze sie nieco uspokoilismy smile
      Natomias zdarzylo mi sie nocowac w hotelu (i to po calym dniu drogi samochodem,
      kieedy bylam jedynym kierowca)kiedy to przec CALA noc, od wieczora do rana para
      za sciana uprawiala seks w sposob,hm, niewybredny, ze tak powiem i o ile na
      poczatku bylo to zabawne, o tyle juz po godzinie mialam dosc i prawie, a o
      spaniu mowy nie bylo...
      Staram sie o tym pamietac.
      I jakos dziwnie mam wrazenie, ze gdybym spotkala w miejscu wypoczynku dwie
      poprzednie forumowiczki, ktorych posty przeczytalam, to nie mialabym sie co
      spodziewac zrozumienia z ich strony, gdyby mi cos w ich zachowaniu
      przeszkadzalo w wypoczynku...
      Pozdrawiam
      • le_lutki Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 14:14
        Moj komentarz koncowy odnosi sie do dwoch pierwszych komentarzy!
        • lensi Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 14:35
          nie oceniaj mnie zbyt pochopnie, prosze. po prostu uwazam, ze jak na wakacje
          godzina 23 nie jest jeszcze az tak pozna. chyba mozesz sie z tym zgodzic? po
          polnocy z natury milkne, a moje dzieci tym bardziej nawet w wakacje, gdy nie
          brak towarzystwa. zreszta trudno jest wiedziec wszystko, np. ze ty bylas po
          dlugiej jezdzie, czy tez jestes zmeczona bo cos tam cos i dlatego takich rzeczy
          nie mozna wyczuc i sie dostosowac, zreszta nie mozna sie ze wszystkim wiecznie
          dostosowywac.

          lensi
          • le_lutki Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 14:40
            Ale przyznasz, ze mozna dostosowac swoje upodobania do miejsca pobytu (a jak
            pisalam pensjonat jest raczej miejscem do spokojnego odpoczynku niz do imprez
            techno i to w pokoju).
            Po drugie fakt - nie mozna zgadnac, ze bylam po dlugiej jezdzie, ale mozna sie
            domyslic, ze kopulujac (przepraszam za dosadnac) NA SCIANIE przylegajacej do
            sasiedniego pokoju i krzyczac przy tym w nieboglosy do bialego switu mozna
            komus przeszkadzac...
            Tak na marginesie dodam, ze calkiem sporo ludzi jedzie na wakacje wlasnie
            ODPOCZAC a nie wyszalec sie i tego sie tez mozna bez specjalnego wysilku
            domyslic.
            A ja juz taka jestem, ze sie dostosowuje. Jakos nie moge sie swietnie bawic
            wiedzac, ze bardzo komus przeszkadzam, a tym bardziej, jesli ta osoba przyszla
            grzecznie poprosic. Inaczej czuje sie jakbym wychodzila na nieokrzesana
            egoistke.
            • lensi Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 15:57
              Tłumaczę Ci jeszcze raz w całym tym poście nie jest tylko mowa o pensjonatach,
              ale też innych miejscach, gdzie według autorki o godzinie 23 jakieś głośne
              rozmowy, czy imprezy to wielkie przegięcie. Do tego się właśnie ustosunkowałam.
              Uważam, że wakacje, to wakacje i na jakiś luz człowiek może sobie pozwolić, a
              wręcz nawet powinien. Dlatego jestem za doborem miejsca, w którym chcemy
              wypoczywać do tego co według nas jest wypoczynkiem. Można aktywnie spędzać
              czas, bawiąc się i przy tym hałasując i można poświęcać swój urlop na
              refleksje, a nie będąc np. na polu namiotowym czepiać się innych, że nie
              spędzają wakacji przy książce, tak jak my byśmy chcieli (to oczywiście
              przykład).


              „Jak dajecie sobie radę z uciążliwymi sąsiadami w pensjonatach, hotelach, czy
              polach namiotowych?”
              • le_lutki Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 15:59
                Bardzo dziekuje za wytlumaczenie mi jeszcze raz.
    • aluc Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 14:42
      są różne miejsca i różni ludzie w nich bywają, nie wszędzie jest chamstwo,
      pijaństwo i wieczna dyskoteka
      unikam kurortów typu młodzieżowe centrum rozrywki, hoteli i pensjonatów z
      nocnymi barami i dyskoteką, jak do tej pory wystarczy smile a z pola namiotowego
      to akurat najgorsze doświadczenia mam z zagranicy i to bardzo zachodniej smile))
      • edwo Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 14:46
        I co by nie uczestniczyć w takich dyskusjach, cała nasza rodzinka se jedzie na
        działeczkę, w naszym ulubionym odludziu, gdzie do najbliższego sąsiada będzie z
        500 metrów i jest cisza i spokój, chyba że sami się wygłupiamy. I tak będzie
        dokąd dzieci nie będą mogły jechać same na jakieś kolonie czy co tam, a my
        wtedy z mężem nad ciepłe morze. Ale to bardzo odległe plany....
    • karin5 Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 15:27
      Nie masz racji Le-lutki gdybys spotkala mnnie na wakacjach mogłabyś liczyć na
      wyrozumiałość, ale bez przesady, nepewno nie usłyszałabyś wyzwisk i innych
      takich.
      Ale przeczytaj jeszcze raz post Zwoli, jest tam dokładnie napisane( albo ja
      czytac nie umiem), uciążliwi sąsiedzi w pensjonatach, hotelach, polach
      namiotowych, to kurcze gdzie można się pobawić? Dla mnie pole namiotowe jest
      właśnie dla "młodych" ludzi, gdzie można urządzić ognisko do rana i sie
      powygłupiać, naprawdę nie bądźmy zrzędami, bo za 30 lat będziemy siedzieć na
      ławeczce przed blokiem i będziemy zrzędzić, a te dzieci to muszą tak krzyczeć?,
      a w piłkę to muszą grać? itp.
      • le_lutki Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 15:30
        Tym lepiej, jesli nie mam racji - przywraca mi to niejako wiere w ludzi wink
        A moja reakcja odnosi sie do konkretnego przykladu z pensjonatu, o ile
        pamietam...
    • 197575a Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 16:12
      No to ja jeszcze dodam ,że z reguły mam fajne wakacje, a ta Jastrzębia to był
      taki mocny zgrzyt, ale zawsze kiedy się na jakiś wyjazd wybieram , to
      przypomina mi się genialny film Koterskiego "Dzień Świra". Bo mnie tyle razy
      spotkało to co Adasia,że czasem płakać mi się chciało ze złości ,że właśnie
      mnie to spotyka.
      Tego się opisać nie da, ale np. sceny plażowe z wiecznie gęgającą parką albo
      ujadającym psem , no mur beton ,że mnie się to zawsze przytrafia.
    • mamamon Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 22.07.04, 16:31
      Ja jestem przewrazliwiona na tym punkcie - mam bardzo lekki sen i wszystko mi
      przeszkadza w nocy, wiec zanim pojade na wakacje to piecdziesiat razy sprawdzam
      do jakiego osrodka jade. Czytam wszystko co sie da na temat miejscowosci i
      osrodka, zeby nic mnie nie zaskoczylo i teraz wole nawet wiecej placic, ale
      miec swiety spokoj. Wiadomo bowiem, ze jesli jedzie sie do miejsca, gdzie jest
      duzo mlodziezy, to trudno oczekiwac od nich, ze beda klasc sie spac o 22-giej,
      ale jesli jedzie sie do osrodka preferowanego przez rodziny z dziecmi, to
      bedzie raczej spokoj.
    • zwola74 Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 23.07.04, 09:35
      Dziewczyny WYJAŚNIAM
      Ja pytałam ogólnie, bo przecież każdy z nas w różnych miejscach spędza wakacje.
      Opisałam swój przypadek, a ja mieszkam w pensjonacie, gdzie , tu do mamamon ,
      właśnie przyjeżdżają rodziny z dziećmi! I właśnie to rodzice, myślę, że ich
      średnia wiekowa to 32 lata, tak się zachowywali.
      Jak pisałam wcześniej jestem za imprezowaniem, ale powtarzam, że raczej trzeba
      brać pod uwagę współlokatorów.
      No dobrze, a to może zapytam tak:
      "co byście zrobiły, a to do Was, które troszkę ze mną się nie zgadzają, gdybym
      ja np. na drugi dzień, gdy "imprezowicze korytarzowi" o 6 rano jeszcze smacznie
      śpią, a o taj godz. wstaje mój synek i natychmiast zaczyna się bawić (nie
      zawsze najciszej), wypuściła Julka na korytarz, no bo w pokoju ciasno, nie może
      swobodnie pojeździć smochodzikiem...?"
      Czy też byłybyście tak wyrozumiałe?
    • melka_x Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 23.07.04, 10:30
      Jeżdzimy w miejsce, gdzie dla części osób nie ma niczego interesującego. Las,
      las, las, nie ma sklepów, knajp, budek i najwyżej kilkanaście osób (nie ma
      więcej miejsc). W domkach nie ma telewizorów ani radia. To miejsce zawsze więc
      przyciągało osoby, które miały podobne oczekiwana do naszych, nie było więc
      pola do konfliktów. Ale ostatnio... Sąsiedzi z domku obok. Śniadanie i kolacje
      na podeście przed, z otwartym samochodem i naprawdę głośnym radiem. Fakt, że ja
      jestem na tym punkcie świrnięta, bo zewsząd dobiegająca muzyka doprowadza mnie
      do szału. Nie przeszkadzają mi rozmowy obok czy śmiechy, sami tak spędzaliśmy
      wieczory. Ale radio, przed którym nie mogę uciec doprowadza mnie po prostu do
      białej gorączki, szczególnie w takim miejscu. Prosiłam o ściszenie, inni też.
      Sąsiedzi ściszali na chwilę, po czym chyłkiem znowu podkręcali. Na prośby
      reagowali bezbrzeżnym zdumieniem, jak może komuś przeszkadzać radio, czepiamy
      się. Na szczęście sąsiedzi nie ukrywali, że to zadupie jest ich zdaniem do
      d..., więc mamy nadzieję, że następnym razem pojadą jednak do Zakopanego czy
      Sopotusmile
    • wieczna-gosia Re: WAKACJE - upragniony spokój??? 23.07.04, 10:39
      jezdze albo w kurorty znane z tgo ze sa rodzinne wink ot np w zeszlym roku bylam
      w dzwizynie dyskoteka byla jedna czy dwie przy plazy a przy co drugim kocu stal
      wozek albo dwa wink wiec generalnie bylo super wink

      Albo w miejsca gdzie jestem jedynym letnikiem we wsi wink tak sie da na Polesiu
      moim ukochanym czy balostotczyznie wink
Pełna wersja