amy.28
02.04.13, 21:32
zrobił mi taką kaszanę na głowie, że szkoda gadać.
ma w tym swoim super ekstra salonie pełno zdjęć jak stylizuje i obcina co słynniejsze głowy polskich celebrytów
miałam opcję iść za darmo, po znajomości - to mówię pójdę, taki to się pewnie zna, niejedno miał szkolenie, doświadczenie ogromne itd itd. Osiedlowa "Pani Krysia" mi się znudziła - poza tym nigdy w takim salonie nie byłam.
jego wizji się oparłam, bo by mnie rodzone dzieci nie poznały więc już był lekko na fochu. miałam długie ciemne włosy do pasa poprosiłam o lekkie cięcie i zafarbowanie na jaśniejszy, ale ciągle zimny odcień brązu bo mam zimny typ urody.
cały zabieg pitolił o otwartych łuskach włosa, separacjach, cięciu wg jakiejś lini itd itd. Każdego włosa dotykał jakby to była ampułka z plutonem.
Wszystko mi pofarbował rozjaśniaczem - byłam marchewkowa. Na to dał brąz który nie wyszedł zimny tylko brązowo marchewkowy, bo niby nie wiem jaki miał wyjść na takiej bazie.
A że się zaczął wypłukiwać przez kolejne dni to codziennie zbliżał się do marchewki.
Obciął mnie tak, że mam włosy ledwie dotykające barków i do tego są po prostu krzywo obcięte, niektóre pasma o 1,5 cm dłuższe. Z tyłu mi zrobił taką kopułę, do tego wywinął to na szczotce tak, że wyglądałam jakbym miała jakąś poporodową deformację czaszki.
I choć sto razy powtarzałam, że mi się włosy kręcą i muszę mieć fryzurę którą sama ułoże - zrobił po swojemu, wygotował prostownicą, zalepił lakierem i był dumny i blady że mu się udało. A po pierwszym myciu myślałąm że się powieszę, bo sama nie jestem w stanie tego ułożyć tak aby przypominało to fryzurę jaką utworzył, więc na codzień wyglądam jakby mnie obcinał mój 3 latek.
i tak się załatwiłam

nigdy przenigdy nie pójdę już do takiego wizjonera. on traktuje cudzą głowę jako swój tymczasowy akt twórczy i po prostu nie słucha co się do niego mówi.