Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce

03.04.13, 09:55
Odnośnie rozpaczliwego wątku, w którym matka nie chce życ z powodu trudności szkolnych i wychowawczych z córką. Nie ma skutecznych technik, żeby pomóc dziecku z wszelkimi dys.... W opinii z poradni są wytyczne i zalecenia, które tak naprawdę dają taryfę ulgową dla takiego dziecka - wydłużony czas na sprawdzianach, preferowanie odpowiedzi ustnych. Zaleca sie pracę w domu rodzica z dzieckiem i tutaj właśnie leży problem. Jak pracować z dzieckiem, ktore wpada w histerię i rzuca książkami? Jak zmusić do czytania, kiedy właśnie to czytanie jest podstawowym problemem, kiedy są to zwyczajne psychiczne tortury.

Podstawą nauki czegokolwiek jest czytanie, wiec jak to dziecko może posiąść wiedzę gdy czyta słabo? Braki w notatkach i zeszytach, pismo wygląda jak wydruk EKG, rodzic nie wie czego ma dopilnować, bo dziecko nie zaznacza, co jest zadane, nie zapisuje treści zadań domowych. Znacie to? Co wówczas, dowiadywać sie od innych co jest zadane? Odpuścić? Zmuszać do zrobienia tego co rodzicowi się wydaje, że nauczyciel mógł zadać? Robota ciężka jak na ugorze, a efektów żadnych. Kiedy czas na wytchnienie, kiedy odpoczynek od tego, ze wciąż sie jest najsłabszym uczniem. Problem nie znika w starszych klasach, tylko sie nasila. O ile w nauczaniu początkowym dzieciak stara sie pięknie kaligrafować i to pismo jest czytelne, o tyle potem liczy się szybkość pisania i robienia notatek, wiec dzieciak zwyczajnie bazgrze, żeby zdążyć za resztą. Nie da się tego odczytać. Równie dobrze mógłby nie napisać nic.

Lektury odpuszczamy - można słuchać audiobooków. Ok, wiedza z treści lektury jest w głowie, tylko co z tego, jak potem trzeba tą wiedza wykazać się na piśmie, a pani nie jest w stanie rozczytać, więc nie zalicza. Krzywy zapis dzielenia pisemnego powoduje, ze sypie się całe zadanie i wynik wychodzi błędny, no ale dziecko wie jak dzielić pisemnie. Co z tego, kiedy nie zalicza sprawdzianu.

Jak się uczą dzieci z tego typu trudnościami? Jak rodzic ma ich mobilizować? Jak nagradzać za ciężką pracę, ale bez efektów. Jak uniknąć codziennej nerwówki podczas odrabiania lekcji? Czy znacie choć jedną skuteczna metodę?
    • verdana Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 10:03
      Pierwszą zasadą powinno być wyłączenie się rodzica z uczenia się z dzieckiem, chyba że ma świętą cierpliwość i absolutnie nie złości się na dziecko, ani nie martwi brakiem postępów. Trzeba wtedy przyjąć, że ma się dziecko, wymagające terapii i tak, jaby się płaciło za rehabilitację, płaci sie, choćby raz czy dwa w tygodniu, reedukatorowi czy choćby korepetytorowi, znającemu się na rzeczy, a niezaangażowanemu uczuciowo.
      Można porozmawiać z nauczycielem, aby dopilnował, by dziecko zapisywało, co zadane. Pogadać, czy nie mógłby pisać prac domowych na komputerze (mojemu synowi to proponowała sama szkoła).
      Trzeba też pamiętać, zę pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Dyslektyk w szkole nie będzie pewnie najlepszy z matematyki, bo mu się dodawanie myli. Nie oznacza to jednak,z ę nie będzie mógł studiować matematyki, kiedy przestaje sie liczyć działanie w zeszycie, a można korzystać z kalkulatora.
      • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:11
        > Pierwszą zasadą powinno być wyłączenie się rodzica z uczenia się z dzieckiem, c
        > hyba że ma świętą cierpliwość i absolutnie nie złości się na dziecko, ani nie m
        > artwi brakiem postępó

        Jeśli rodzic nie wyrabia nerwowo na zakrętach, to rzeczywiście trzeba pomyśleć o innej osobie, która CODZIENNIE będzie z dzieckiem pracować. Codziennie, bo jeśli mamy do czynienia z uczniem pierszych klas szkoły podstawowej, dyslektykiem (w podstawowym tego słowa znaczeniu, czyli kimś, kto ma problemy z nauką czytania) lub/i dzieckiem z poważniejszymi deficytami uwagi, to korepetytor na dwie godziny dwa razy w tygodniu do niczego sie nie przyda. I niestety najczęściej jedyną osobą, która ma czas, ma kontakt ze szkołą i jest z dzieckiem codziennei jest rodzic. Wymiksowywanie się rodzica z pomocy (właściwie pojętej oczywiście) dziecku z problemami w nauce jest najczęsciej egoizmem skrzętnie maskowanym rozbudowanymi racjonalizacjami. Czasem lenistwem lub niefrasobliwością.


        > Można porozmawiać z nauczycielem, aby dopilnował, by dziecko zapisywało, co zad
        > ane. Pogadać, czy nie mógłby pisać prac domowych na komputerze (mojemu synowi t
        > o proponowała sama szkoła).

        Nie można, bo dyslektyk w pierwszych klasach podstwówki (lub zaniedbany w dalszych klasach) nie umie czytać i to jest podstawowy problem.


        Dyslektyk w szkole n
        > ie będzie pewnie najlepszy z matematyki, bo mu się dodawanie myli.

        Dyskalkulik jeśli chodzi o ścisłość smile Moja dyslektyczka (podstawowe znaczenie tego słowa) z matematyki była zawsze niezła. Oczywiście, kiedy już nauczyła się panować nad kartką papieru i zapisanymi na niej znaczkami wink Wcześniej po prostu dobrze działała w pamięci i posiadała matematyczną wyobraźnię, co pozwalało jej pojmować ideę poszczególnych działań matematycznych zanim poszła do szkoły, gdzie zaczęto ją uczyć zapisywania ich.
      • atteilow Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:17
        tak, myślałam o tym, tylko wychodzi na to, że dziecko musiałoby mieć korepetytora do niemal kazdego przedmiotu. A przecież ta wiedza jest dostępna w książkach, wystarczy tylko przeczytać. I o to czytanie wszystko sie rozbija. Terapię przechodził podczas nauczania poczatkowego. Co ona miala na celu? Chyba tylko zapewnienie etatu dla pani pedagog. Nie udoskonaliła czytania, nie wpłynęła na jakość pisma. Wraz z przechodzeniem do kolejnych klas pismo coraz bardziej sie zniekształcało. Tak jakby przechodzenie kolejnych etapów nauczania działało na niekorzyść.
        Jeśli istnieją reedukatorzy potrafiący pracować z takim dzieckiem, to ja chętnie poznam ich metody i zastosuję sama. Inaczej wychodzi na to, że mam zatrudnić kogoś, kto z dzieckiem będzie odrabiał prace domowe, nie usuwając przyczyny powodującej trudności w jej odrabianiu.
        • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:35
          tylko wychodzi na to, że dziecko musiałoby mieć korepetyto
          > ra do niemal kazdego przedmiotu. A przecież ta wiedza jest dostępna w książkach
          > , wystarczy tylko przeczytać. I o to czytanie wszystko sie rozbija.

          No właśnie, to nie problem z nauczeniem się konkretnego przedmiotu ma mały dysek tylko najczęsciej problem z nauczeniem się czegokolwiek, co wymaga uprzedniego przeczytania wink I potrzeba mu regularnej, codziennej pomocy w opanowywaniu programu (czytania zadań z matematyki, czytania lektur, pilnowania, żeby się zmieścił na kartce ze swoimi bazgrołami, żeby miał warunki do skupienia się na czymkolwiek) i rehabilitacji w pozbywaniu się dysfunkcji. Bo sporo naprawdę da się zrobić.
          • verdana Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:39
            Czym innym jest pomoc, czyli na przykład czytanie na głos, a czym innym domowa reedukacja.
            • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:45

              > Czym innym jest pomoc, czyli na przykład czytanie na głos, a czym innym domowa
              > reedukacja.

              Nie bardzo wiem, co rozumiesz pod pojęciem "domowa reedukacja". Mocno specjalistyczne działania dobrze jest zostawić fachowcom (ćwiczenia fizyczne usprawniające psychomotorykę np., chociaż to też można robić w domu pod okiem przeszkolonego rodzica, jeśli trzeba je wykonywać bardzo często; mocno specjalistyczne działania z zapuszczonym dyskiem). Dobrze od początku prowadzony dysek wymaga jednak mniej takich działań, a więcej zwyczajnej pomocy w lekcjach. Tyle że żmudnej, codziennej i cholernie nieefektownej. A efektywnej też cholernie, tyle że w dalszej perspektywie.
              • aandzia43 Uwaga, wymyśliłam! 03.04.13, 13:51
                I właśnie sobie uświadomiłam! Moje dziecko nie wymagało REEDUKACJI! Ono było po prostu w pewnych kwestiach nieco inaczej EDUKOWANE big_grin Żmudniej, z większym nakładem pracy, obok innych rzeczy przyswajanych RAZEM Z CAŁĄ RESZTĄ DZIECI big_grin Kurcze, wczesna edukacja nastawiona na indywidualną pracę i uwzględnaijąca różnice w rozwoju zapobiega konieczności reedukacji!
                Oczywiście wymyślono tę prawidłowość dawno temu i Ameryki nie odkryłam, ale jakoś tak wcale nie jest o tym głośno. Więc piszę smile
              • verdana Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:54
                Na przykład uczenie czytania czy ortografii. Problem w tym, ze oczywiście - niektórzy rodzice potrafią to robić, jednocześnie nie przenosząc na grunt rodzinny problemów szkolnych. Inni nie - dziecko nie tylko ma problemy w szkole, ale dodatkowo ma także problemy w domu. Ćwiczenia fizyczne jak najbardziej można robić w domu, to zupełnie co innego, niż codzienne siedzenie z dzieckiem, które nie robi postępów. Umiejętność czytania wzrasta wolniej, niz spada samoocena.
              • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:41
                Bez sensu jest odrabiać z dzieckiem klasyczne lekcje domowe, kiedy one są nie po jego linii rozwojowej i możliwości. To tylko męczarnia i rzadko kiedy efektywna. Trzeba znaleźć inne metody na przyswajanie materiału i kształtowanie umiejętności. A czasem trzeba odpuścić.
                • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 19:04
                  > Bez sensu jest odrabiać z dzieckiem klasyczne lekcje domowe, kiedy one są nie p
                  > o jego linii rozwojowej i możliwości. To tylko męczarnia i rzadko kiedy efektyw
                  > na.

                  Całkiem prawdopodobne w cięższych i bardziej skomplikowanych przypadkach, ale najczęsciej jest sens, tylko brakuje tylko jednego lub dwóch elementów układanki. Gdy się je dostarczy (czyli najczęściej wyrobi w stopniu umożliwiajacym funkcjonowanie w szkole/obowiązku szkolnym /w przynajmniej minimum programowym umiejętność) całość rusza do przodu i ma powodu wylatywać z systemu czy stawiać świat na głowie. W przypadku mojej córki nieklasyczna była nauka czytania i przesunięcie przez pierwsze dwa/trzy lata szkoły podstawowej podawania informacji bardziej na słuch (bo umiejętności czytania nie było), ale cała reszta był klasyczna jak najbardziej. Co więcej: nie nabawiła się fobii szkolnej, nie miała niskiego poczucia wartości, lubiła szkołę jako taką, co nie jest chyba zjawiskiem częstym, a u dyska tym bardzije smile
    • pitahaya1 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 10:05
      atteilow napisała:


      Braki w notatkach i zeszytach, pismo wygląda jak wydruk EK
      > G, rodzic nie wie czego ma dopilnować, bo dziecko nie zaznacza, co jest zadane,
      > nie zapisuje treści zadań domowych. Znacie to? Co wówczas, dowiadywać sie od i
      > nnych co jest zadane? Odpuścić? Zmuszać do zrobienia tego co rodzicowi się wyda
      > je, że nauczyciel mógł zadać? Robota ciężka jak na ugorze, a efektów żadnych.

      Mam dziecko z zaburzeniami koncentracji więc wiem co to brak notatek z lekcji.
      Syn ma codziennie osobny zeszyt do zapisywania prac domowych.
      Zeszyt wygląda tak: rubryczka na datę, wpisany każdy przedmiot, obok miejsce na prace domowe, informacje o klasówce, rzeczach na plastykę, rubryczka na podpis nauczyciela i mój podpis.
      Pomagasmile
      Tylko trzeba porozmawiać z każdym nauczycielem i wytłumaczyć, że mają ten zeszyt egzekwować i podpisywać!!

      K
      > iedy czas na wytchnienie, kiedy odpoczynek od tego, ze wciąż sie jest najsłabsz
      > ym uczniem. Problem nie znika w starszych klasach, tylko sie nasila.

      A tego to nie zmienisz.
      Do tego dochodzi licytacja "a co Pawełek dostał, bo moja Kasia...", "a gdzie Pawełek idzie do szkoły, bo mój Tomeczek składa papiery....".
      Problem się nasila i nikt Wam w tym nie pomoże. Tzn. można przejść szkolenie, jak usprawnić pracę z takim dzieckiem ale to i tak orka na ugorze.
      Mnie wk...wiają osoby, które stoją z boku, palcem nie kiwną, za to mają trylion mądrych rad, z reguły takich, że taki duży chłopak a powinien już wyrosnąć. To nie spodnie, że z nich wyrośnie!!!

      O ile w na
      > uczaniu początkowym dzieciak stara sie pięknie kaligrafować i to pismo jest czy
      > telne, o tyle potem liczy się szybkość pisania i robienia notatek, wiec dziecia
      > k zwyczajnie bazgrze, żeby zdążyć za resztą. Nie da się tego odczytać. Równie d
      > obrze mógłby nie napisać nic.

      Trzeba przyjąć na klatę i tyle. Piątek mieć nie będzie.

      >
      > Lektury odpuszczamy - można słuchać audiobooków. Ok, wiedza z treści lektury je
      > st w głowie, tylko co z tego, jak potem trzeba tą wiedza wykazać się na piśmie,
      > a pani nie jest w stanie rozczytać, więc nie zalicza. Krzywy zapis dzielenia p
      > isemnego powoduje, ze sypie się całe zadanie i wynik wychodzi błędny, no ale dz
      > iecko wie jak dzielić pisemnie. Co z tego, kiedy nie zalicza sprawdzianu.
      >
      > Jak się uczą dzieci z tego typu trudnościami? Jak rodzic ma ich mobilizować? Ja
      > k nagradzać za ciężką pracę, ale bez efektów. Jak uniknąć codziennej nerwówki p
      > odczas odrabiania lekcji? Czy znacie choć jedną skuteczna metodę?

      I co mam Ci napisać? ....
      • triss_merigold6 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 10:21
        Ten pomysł z zeszytem jest świetny, wymaga wprawdzie współpracy nauczycieli, ale zdejmuje z rodziców obowiązek przypominania, wydzwaniania, dopytywanie się itd.
        Może niech część lekcji odrabia z korepetytorem o anielskiej cierpliwości?

        Ograniczyłabym wszystkie rozpraszające bodźce. Lekcje niech odrabia zawsze o tej samej porze, zawsze przy biurku, bez żadnego mp3/tv/telefonu pod ręką i punkt po punkcie.
        No i trzeba szukać dziecku jakiejś szkoły, która daje szanse na zdobycie zawodu (technikum) nawet bez matury.
        • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:17
          > No i trzeba szukać dziecku jakiejś szkoły, która daje szanse na zdobycie zawodu
          > (technikum) nawet bez matury.

          Niekoniecznie, bo często dzieciaki fatalnie rozkojarzone i obłożone dysami w wieku przeszkolnym i wczesnoszkolnym, odpowiednio prowadzone wyrastają na ludzi zdolnych do robienia rzeczy wykraczających poza gotowanie garkuchni smile Wszystko jest kwestią potencjału i odpowiedniego prowadzenia. A swoją drogą: żeby być porządnym mechanikiem samochodowym czy krawcem z prawdziwego zdarzenai trzeba mieć niezłą wyobraźnię, pamięć wzrokową, analizę wzrokową i brak nadpobudliwosci czyli m.in. dobre zapamiętywanie następujących po sobie sekwencji. A właśnie to szwankuje najczęściej dyslektykom (w szerokim tego słowa znaczeniu). Do wykonwania tych zajęć nie trzeba natomiast dużej inteligencji.
        • lolinka2 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:39
          Słuszna uwaga o braku rozpraszaczy. Pamiętam, że jak młoda była młodsza ciut, to żeby się potrafiła skoncentrować musiała siedzieć na podłodze na poduszce (krzesło rozpraszało, bo można się było bujać albo kręcić), chowaliśmy z zasięgu wzroku wszystko (papierki, zeszyty, piórniki, etc.) - i w takim ascetycznym otoczeniu przy i tak wielu przywoływaniach ("wróć do nas!") skupiała uwagę, szybko zapamiętywała różne rzeczy etc. Wystarczył 1 bodziec extra - i całe starania brały w łeb.
      • lolinka2 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:36
        U nas w zeszytach przedmiotowych obowiązkowo młoda (5 klasa) zapisuje prace domowe, nauczyciel podpisuje, w domu odrabia, my podpisujemy... i następnego dnia to samo.
        Też wprowadzone ze wzgl. na jej "nieogarnięcie" smile
    • mruwa9 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 10:20
      Mozna korzystac z dobrodziejstw wspolczesnej techniki: dyslektyk moze pisac na komputerze i korzystac z opcji korekty pisowni. Mozna okroic program nauczania, skupic sie na przedmiotach najwazniejszych, jesli wiadomo,ze wszystkiego i tak dziecko nie jest w stanie zaliczyc, to lepiej, zeby powiodlo mu sie chocby w czesci, niz nie powiodlo wcale, gdy dziecko zostanie zawalone ogromem materialu nie do przetrawienia. Ergo: mozna skroic program nauczania na miare mozliwosci dziecka.
      W zeszlym tygodniu czytalam artykul, jak 9-letnie dziecko z ZA nauczylo sie pisac i czytac, grajac w Minecraft. Z mama, online. I to po angielsku. Znalazlo cos, co je zmotywowalo i wciagnelo.
      Audiobooki? Czemu nie? lepiej tak, niz wcale.
      • 77kunda Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 10:25
        wszystko zależy od współpracy rodzic - szkoła. Prace można pisać na komputerze, jak się szkoła zgodzi to notatki też robić na laptopie. I spróbować znaleź dziedzinę w czym będzie dobry
        • mruwa9 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 10:30
          ocywiscie.
          I zwykle tu sie wszysto rozbija. O betonowe myslenie i brak dobrej woli, brak jakiejkolwiek elastycznosci ze strony szkoly. Ma byc tak,jak zawsze bylo a wszyscy maja umiec wszystko. Zadnych odstepstw od normy.
          • asia_i_p Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 11:45
            To prawda, choć też rozbija się o działania uczniów. Bo szkoła godzi się na laptopa, a uczeń na nim gra w pasjansa zamiast robić notatki (mieliśmy taki przypadek, nosił laptop, bo wolno według rozporządzeń ministerstwa, tylko używał niezgodnie z przeznaczeniem lekcyjnym).

            Więc żądając od szkoły trzeba też pogadać z dzieckiem, żeby ze swojej części umowy wywiązywało się rzetelnie.
            • mruwa9 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 12:06
              w szkole mojego dziecka dyslektycy , orpczo tego, ze dosaja laptopy do dyspozycji, nie maja obowiazku robienia notatek, za to maja prawo do kopii konspektu/materialu lekcyjnego, ktory dostaja od nauczyciela. Bo na przyklad nie sa w stanei jednoczesnie notowac i skupiac sie na sluchaniu, albo jedno, albo drugie. Dlatego po lekcji (albo w trakcie, albo przed) dostaja ksero materialu i nie musza notowac (chyba, ze jakies wlasne, dodatkowe komentarze). Mozna? Mozna.
              A na poczatku roku szkolnego kazdy uczen (i rodzice, i wychowawca) podpisuje swego rodzaju kontrakt ze szkola , o przestrzeganiu regulaminu szkoly, pod grozba konsekwencji dyscyplinarnych. Na przyklad o zakazie noszenia czapek wewnatrz budynku (nie dla wszystkich oczywiste) i zakazie uzywania komorek w szkole (nie wolno ich miec przy sobie nawet wylaczonych, musza byc wylaczone i zamkniete w szafkach). Taki kontrakt moze tez okreslic zasady korzystania z komputerow podczas lekcji.
              • marychna31 ot 03.04.13, 12:10
                > konsekwencji dyscyplinarnych. Na przyklad o zakazie noszenia czapek wewnatrz b
                > udynku (nie dla wszystkich oczywiste)

                A dlaczego to taki problem i dlaczego to takie oczywiste? W czym taka czapka przeszkadza? A jak ktos po chemioterapii to moze uzyskac dyspensę?
                • mruwa9 Re: ot 03.04.13, 15:39
                  oczywiscie, ze wzgledy zdrowotne sa wyjatkami. Ale nie widze powodu, dla ktorego w klasie maja siedziec zdrowe nastolatki z kapturami czy bejsbolowkami naciagnietymi na oczy.
                  W klasie mojego dziecka jest uczen, ktory ze wzgledow zdrowotnych (sprawa onkologiczna) w ogole nie jest rozliczany ani z frekwencji, ani ze spoznien. Moze sie wyspac i przychodzic do szkoly wtedy, kiedy cuje sie na silach. Bez wywierania presji.
    • grave_digger Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 10:25
      Na twoim i swoim miejscu poszłabym do wychowawcy i wypracowała strategię. Ta strategia polega na założeniu zeszytu, który uczeń by dawał nauczycielowi po każdej lekcji. Tam nauczyciel wpisywałby zachowanie, ewentualne oceny i co jest zadane. Za brak zeszytu wyciągnięte konsekwencje.
      Na dysgrafię i dysortografię kupno specjalnych zeszytów do ćwiczeń.
      Na niechęć do czytania, znalezienie typów książek, które mogłyby zainteresować - nawet jeśli miałby to być rozbiór roweru.

      I co najważniejsze, dowiedzieć się czym się dziecko interesuje. Nie musi byc naukowcem. Byleby zdał szkołę. Ale może ma zgoła inne zainteresowania dalekie od szkoły, w których może stać się świetny. Tego się trzymać.
      • mruwa9 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 10:39
        zeszyt jako mechanizm represji. Koncentrowanie sie na deficytach a nie na tym, w czym dziecko jest (i ma szanse) byc dobre.
        Niech dziecko jeszcze bardziej pograza sie w dolku i niskiej samoocenie. Przeswiadczeniu ze jest do niczego.
        Kiedys uswiadomilam sobie, ze symbolem polskiej szkoly jest czerwony dlugopis. Symbol wytykania bledow i pomylek. Z przeslaniem: niewazne, ile potrafisz, ile umiesz, w czym jestes dobry, my (szkola) i tak czyhamy tylko na twoje potkniecie, licza sie tylko bledy i potkniecia, na ktorych cie zlapiemy. Bo zlapiemy na pewno.
        Zeby szkola chociaz w polowie tak czesto chwalila uczniow za sukcesy i osiagniecia (nawet te male, zwiazane z wysilkiem, jakie dziecko wlozylo w wykonanie pracy, niezaleznie od efektow), jak czesto wytyka bledy i zaznacza je na czerwono.
        • triss_merigold6 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 10:53
          Rzeczywistość jest taka, że dziecko ma zdać egzaminy po podstawówce, po gimnazjum i maturę - wszystkie testowe, wymagające uważnego czytania poleceń i wypełniania czytelnie odpowiednich rubryk. Możesz podważać sens tegoż, spierać się, kopać z koniem ale w interesie dziecka - w tym momencie - jest wytrenowanie go do wypełniania powyższych testów. Liczy się efekt i punktacja, a nagrodą jest lepsze gimnazjum/liceum czy bezpłatne studia dzienne.
          • verdana Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 12:14
            No tak, liczy się punktacja, dziecko nie. Najważniejsze, żeby dobrze zdało egzamin, choćby miało myśli samobójcze...
            W interesie dziecka dyslektycznego leży przede wszystkim podwyższanie jego samooceny. Zdołowane całkowicie dziecko, choćby i wypełniło testy na 80% najprawdopodobniej i tak sobie nie da rady w zyciu, bo wie, ze do niczego sie nie nadaje.
            • lily-evans01 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 18:12
              Kurczę, verdano, cała ta edukacja jest ustawiona pod testy i egzaminowanie od najmłodszych lat szkolnych. Nie jest to zdrowe, bo dziecko z jakąś dysfunkcją, ale np. z wysokim poziomem inteligencji i ciekawymi zainteresowaniami odpadnie w przedbiegach.
              Niestety, nie zmienię systemu, a do testów będę pewnie musiała pomóc dziecku się przygotować.
              Próbka już była - obowiązkowo wszystkie klasy I pisały w listopadzie czy grudniu jakąś tam olimpiadę pierwszoklasisty. Dzieci najpierw dostały do domu testy z poprzedniego roku, z kluczem. Córka siadła, spokojnie przeczytałam jej pytania, większość odpowiedzi miała prawidłową, a nie podpowiadałam. Nieprawidłowe były przede wszystkim rzeczy, których jeszcze dzieci nie miały (paradoks) - bo skąd miała wiedzieć, w którym wyrazie będzie "ń" czy "ni"?
              W szkole od razu powiedziała mi, że jej się pomyliło i zaznaczyła niewłaściwe odpowiedzi, no i nie wie, czemu tak zrobiła... Sama twierdzi, że za bardzo nie uważała... Teraz dostałam wyniki od nauczycielki, dziecko ma punktację sporo poniżej średniej krajowej. Cóż. Dobrze, że pani nie dzieliła się tą bezcenną wiedzą bezpośrednio na forum klasy wink.
              Obawiam się, że to dopiero przedsmak późniejszych jazd.
              I jak tu znaleźć sobie potem miejsce w dalszej edukacji z kiepską punktacją? Nawet jeśli ma się w głowie całkiem sporą wiedzę, bo np. ogląda się filmy i programy popularnonaukowe, robi doświadczenia i ta wiedza sama wchodzi? Tylko z jej zaprezentowaniem trochę kiepsko...
              Ktoś tu pisał o nauczaniu indywidualnym - ale te dzieci tracą na tym społecznie, są odseparowane od rówieśników, a w dodatku to jest życie pod presją harmonogramu nauczycieli, zwłaszcza na późniejszych etapach. No i rodzic przy nauczaniu ind. na etapie szkoły podstawowej praktycznie musiałby zrezygnować z pracy, a nie każdy sobie może pozwolić na takie luksusy.
              • noname2002 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 20:30
                W szkole od razu powiedziała mi, że jej się pomyliło i zaznaczyła niewłaściwe odpowiedzi, no i nie wie, czemu tak zrobiła... Sama twierdzi, że za bardzo nie uważała... Teraz dostałam wyniki od nauczycielki, dziecko ma punktację sporo poniżej średniej krajowej. Cóż.

                Ech, dziewczyno, ales Ty sie zafiksowalas na wynikach i wyscigu szczurow od przedszkola. Z moim synem bylo dokladnie tak samo, pierwsza, druga klasa kiepsko pisal test koncowy, bo nie uwazal, albo zapomnial wpisac odpowiedz itp. Mielismy takie same problemy jak Ty, rzucal zeszytami, nie potrafil sie skupic, nie znosil kaligrafii i nauki czytania. Nigdy nie wiedzial co jest zadane, co trzeba przyniesc itd. Jak poszedl do IV klasy gdzie sa przedmioty typu przyroda czy historia, to polubil szkole, dobrze sie uczy(fakt, ze trzeba go dopilnowac ale to o niebo latwiejsze). Nauczyl sie zapisywac zadania i spr i mi o nich mowic, zdarzaja sie wpadki ale coraz rzadziej.
                Wyluzuj, Lily, Twoja corka dopiero zaczyna nauke, moze sie okaze swietna w przedmiotach scislych? moze bedzie zachwycona biologia czy chemia? a moze jeszcze w czyms innym bedzie dobra?
                • lily-evans01 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 21:42
                  Absolutnie źle mnie zrozumiałaś.
                  Nie, tu nie chodzi o zafiksowanie czy rwanie włosów z głowy, bo test poszedł źle.
                  Najprościej mówiąc - na tak małe dzieci w czasie testu wpływa multum innych czynników oprócz własnej wiedzy i umiejętności, czyli zdolność koncentracji, skupienia się, podatność na stres, czasami dysfunkcje itp.
                  Dlatego jestem tak zirytowana - taki test w klasie I jest niemiarodajny i dla mnie to totalna strata czasu. To niczego nie uczy, w niczym nie pomaga. Zamiast tej olimpiady lepiej by dzieciaki na tę lekcję na dwór wyszły, bo nawet przerwy im się zabiera i małpiego rozumu dostają.
                  • asia_i_p Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 23:27
                    Ależ uczy - moje dziecko tę lekcję opanowało szybko i bezproblemowo. Odpowiednio olany w domu test uczy, że testy są w gruncie rzeczy nieważne, raz wyjdą, a raz nie.
                    Z tym że moje dziecko rzeczywiście ma duży wrodzony talent do olewania testów. Pamiętam moje zaskoczenie, kiedy na wywiadówce pod koniec pierwszej klasy wręczono mi do przejrzenia pliczek sprawdzianów mojego dziecka - nawet się nie zająknęła, że je miała.
                  • noname2002 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 23:32
                    W naszej (panstwowej) szkole kilkakrotnie nam mowiono, ze nie mamy dzieci stresowac, nie przejmowac sie zbytnio testem, to mialo byc takie przyzwyczajanie do testow i sprawdzenie nad czym jeszcze trzeba z dziecmi popracowac(dla nauczycieli).
                    A poza tym chcialam Ci przekazac, ze klopoty na poczatku edukacji nie musza byc wcale oznaczac, ze dziecko bedzie zawsze slabym uczniem.
                    • lily-evans01 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 07:04
                      To powiem tak, są oczywiście sprawdziany - przeliczane na punkty, pani je potem pokazuje dzieciom - są tam adekwatne opisy zależnie od liczby punktów. Uważam, że to wystarczy, sprawdziany są krótkie, a komentarz typu "musisz jeszcze popracować/dobrze/wspaniale" to sensowna informacja zwrotna. Ogólnopolskiej olimpiady nie komentowałam wobec córki bynajmniej - pani wypisała mi cały elaborat w dzienniku elektronicznym (pewnie każdemu rodzicowi) i zastanawiam się nad sensem tego... Za moich czasów szkolnych olimpiady były dla chętnych i to się sprawdzało. Moim zdaniem, naprawdę szkoda prawie całej godziny lekcyjnej w I klasie, po to, żeby dzieci przymusowo brały udział w olimpiadzie.
                      Wczoraj rozmawiałam ze znajomą nauczycielką, która ma córkę w bardzo sympatycznej szkole rejonowej - tam czegoś takiego nie było. Nie ma tam też żadnych konkursów dla klas 0-3, stawia się na zadania zespołowe, a nie na wyróżnianie jednostek, chociaż mają np. klasy ze zwiększoną liczbą godzin z języków itp. I z tego, co opowiadała, to panuje u nich model nastawiony na zwiększanie kompetencji ucznia, a nie na testowanie. Więc jednak można inaczej w polskiej szkole.
                      • pade Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 10:09
                        Lily, odnośnie testów to u nas jest tak, jak u Asi_i_p, czyli w klasie pierwszej, drugiej, nie przywiązywałam żadnej wagi do błędów. Córa jest teraz w trzeciej. Prawie cała klasa bierze udział w jakichś konkursach. Nie z musu, te dzieci aż się rwą do tego. A potem pani chwali wszytskich na zebraniu za chęci, starania, za udział, a na końcu za wyniki. I tym sposobem dziecko słabe z matmy, może się cieszyc, że wygrało konkurs rysunkowy, albo, że pieknie śpiewa, czy recytuje. To też jest ważne. Podnosi poczucie wartości u dziecka.
              • asia_i_p Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 23:23
                Dzieci z wysokim poziomem inteligencji i zainteresowaniami nie odpadną, jak się ich nie znerwicuje. Jakiejś jednej trzeciej moich dyslektyków w dostosowaniach pisałam "dostarczanie dodatkowych okazji do rozwijania zainteresowań językowych", bo obniżanie wymagań komuż, kto nieobniżone wypełniał w 100% (jak już się odcyfrowało pracę i zlekceważyło ortografię), lekko mijało się z celem.

                Te dzieci dyslektyczne, którym postawiono na pasję i nie wmówiono, że szkoła to ich wróg, całkiem nieźle wpasowały się także w szkolny wyścig szczurów. Popieram Verdanę, że samoocena jest kluczowa przy dysfunkcjach i dodam, że jest kluczowa w systemie, który sprawdza wiedzę w gruncie rzeczy bardzo prostymi testami, gdzie bardzo ważne jest, żeby zaufać swojej wiedzy i zdrowemu rozsądkowi.
                • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 07:35
                  Dokładnie- Asiu. To są moje dzieci. starszy zapłacił więcej, bo szkoła nie wiedziała jak z tym postępować. Trochę minęło, zanim się zorientowaliśmy, co jest grane na tej linii. Że trzeba poinstruować każdą szkołę, każdego nauczyciela, co jest grane, i czego może wymagać, a czego nie. A co mogą moje dzieci WIĘCEJ od innych dzieci, bo tez taki obszar jest, a dlatego jest, że mają wypracowane inne kanały uczenia się, niż dzieci niedysfunkcyjne- bardzo efektywne kanały. Tylko trzeba te kanały (i efekty uzyskane tą drogą) dopuścić do głosu.
          • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:26
            Triss, bez sensu. Zupelnie. Życie to nie bieg z przeszkodami na punkty.
            • sen.bon Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:38
              Tyle, że jak się ma mało punktów to życie jest b.ciężkie. Vide wątek o tytule bodajże ,,jak wam się żyje".
              • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:49
                Jest wiele alternatywnych dróg awansu, czasem trzeba zmienić filozofię życiową.
                • sen.bon Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 18:06
                  Nie za dobrze rozumiem o co Ci chodzi wink Możesz jaśniej?
                  • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 18:11
                    Nie tylko ścieżka formalnej edukacji jest ścieżką awansu.
                    • sen.bon Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 18:15
                      Co nie zmienia faktu, że dość wątłe grono osób osiągnęło sukces poza formalną edukacją. Oczywiście, jeżeli mówimy o awansie społeczno- zawodowym i materialnym.
                      • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 18:19
                        Bo ja wiem. W ogóle mało osób osiąga sukces (zależy jak definiujemy sukces zresztą). Artyści, hobbyści, twórcy czy współtwórcy rozmaitych form czy biznesów- często nie mają formalnego wykształcenia.
                        • sen.bon Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 18:29
                          Raczej chodzi mi o ogół. Ktoś z dobrym ścisłym lub technicznym wykształceniem będzie zarabiał więcej od osoby, która takich kwalifikacji nie ma. Artyści, którzy osiągnęli sukces to jednak rodzynki, podobnie jak biznesmeni, którzy nie mają wykształcenia w danej dziedzinie. Ci drudzy mieli szanse na początku transformacji ustrojowej, gdy nie było konkurencji. Teraz to 1 na milion wymyśli coś, czego nie wymyśliły światowe korpo.
                        • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 19:43
                          Artyści, hobbyści, twórcy czy współtwórcy rozmaitych form czy biznesów- c
                          > zęsto nie mają formalnego wykształcenia

                          I owszem, ale jak sobie pomyślę, że na jednego twórcę bez wykształcenia, któremu się udało przypada kilka tysięcy rozmamłanych Jasiów-filozofów bez wykształcenia i z dwiema lewymi rączkami, to cieszę się, że nie hodowałam dysów swojego dziecka, ale je trzebiłam. Kontaktu z dziecięciem nie straciłam i jego zaufania takoż, za to mam samodzielne, samosterowalne, rzetelnie wykształcone dziecko. Z deficytami ciągle jeszcze pewnymi i tak już pozostanie do końca życia. Normalne na umyśle i bez dupościsku japiszona, dorzucę jeszcze dla porządku wink
                          Sama też mam deficyty i nie uważam, żeby to było takie cool. Wolałabym ich nie mieć, więc nie dopisuję ideologii do felerów.
                          • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 20:44
                            Andzia, dysów ani nie można hodować ani trzebić.
            • verdana Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 21:34
              W dodatku ja mam zupełnie unikalne doświadczenie - troje dzieci z takimi samymi dysfunkcjami. Córka ma nieco lżejszą postać dysortografii, za to ma klasyczną dyskalkulię, najstarszy i najmłodszy mają bardzo ciężką postać dysortografii + sporo innych dyslektycznych trudności.
              I jestem jedną z niewielu osób, które przerabiały na niemal identycznych osobnikach dwa modele wychowania. Najstarszy - bezustanna reedukacja, zastanawianie sie "co to będzie", latanie od psychologa do psychologa, nadzorowanie (bezskuteczne). Młodszy - psycholog, reedukacja, ale w ograniczonym zakresie, zasada "trudno, tak jest i tego nie zmienię".
              Najstarszy jest kłębkiem nerwów. Co z tego,z ę dostał się na doktoranckie, skoro absolutnie w siebie nie wierzy? Młodszy nie tylko znacznie lepiej radzi sobie w szkole (no, może obleje maturę, ma jeszcze szanse), ale jest pewny siebie, ma nerwy jak postronki. Podejrzewam, zę nawet z oblaną maturą poradzi sobie w życiu łatwiej.
              • pade Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 11:00
                Verdano, upraszczasz problem. Nie ma identycznych osobników to razsmile Dwa, wszystko zalezy od cech osobniczych takiego dysa. Być może niewłaściwie reedukowałaś najstarszego, może miałaś złe podejście, może skupiałaś się na ocenach a nie pracy nad deficytami, nie wiem. Może zabrakło zwykłego wzmacniania, wiary w dziecko.
                Mój syn o tym, że ma dysleksję dowiedział się w szóstej klasie przed egzaminem. Wczesniejsze badania w poradni tłumaczyłam mu tym, że szukamy jego mocnych stron, w czym będzie świetny, a nad czym jeszcze trzeba popracować. I zawsze używałam słowa "trudności".
                Pewnie też popełniłam wiele błędów, nie raz mnie nerwy poniosły. Ale jedno jest pewne, ta ciężka praca się opłaciła, syn jest normalnym, szczęśliwym nastolatkiem, nie ma żadnego problemu z tym, że jest dys.
                Piszę to, bo twierdzisz, że rodzic nie powinien pracować z dzieckiem, że to się źle kończy, jak u Ciebie. Otóż nie, ja jestem przykładem na to, że bywa inaczej, Andzia również, podejrzewam, ze takich matek jest duuuzo więcej. To chyba nie zalezy tylko od dziecka, ale przede wszystkim od predyspozycji rodzica.
          • asia_i_p Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 23:17
            Najlepiej piszą te testy dzieci pewne siebie - dzieci zastraszone i znerwicowane zaznaczają dobrą odpowiedź, po czym przekreślają i zaznaczają złą, bo jakoś im się wydaje, że mowy nie ma, żeby one miały rację. Same testy są proste i przeciętnie zdolne dziecko, które podchodzi do nich na luzie, pisze je dobrze - sporo pomyłek wynika ze spięcia, z lęku przed błędem.

            Uważne czytanie poleceń trzeba rzeczywiście wspierać, nie tyle ze względu na testy, ile na różnego typu umowy, których dziecko się w życiu napodpisuje i lepiej, żeby miało w zwyczaju je uprzednio przeczytać. Czytelne wypełnianie rubryk - kłóciłabym się tutaj, biorąc pod uwagę, co my odszyfrowujemy poprawiając matury. Nie wiem, jak z innych przedmiotów, z angielskiego nastawienie sprawdzających jest najbardziej egzaminowany-friendly, jak się tylko da.
        • sofija_biala Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 21:46
          mruwa9 napisała:

          > Kiedys uswiadomilam sobie, ze symbolem polskiej szkoly jest czerwony dlugopis.
          > Symbol wytykania bledow i pomylek. Z przeslaniem: niewazne, ile potrafisz, ile
          > umiesz, w czym jestes dobry, my (szkola) i tak czyhamy tylko na twoje potknieci
          > e, licza sie tylko bledy i potkniecia, na ktorych cie zlapiemy. Bo zlapiemy na
          > pewno.

          Bardzo mądre słowa. Czytam czasem blog Azji i zachwycam się podejściem ich szkoły singapurskiej - wspierającym i mobilizującym, a nie czyhającym na błędy, jak u nas.
          I potem mamy efekt w postaci dorosłego społeczeństwa, które potrafi świetnie znaleźć dziurę w całym i wytknąć bliźniemu każdą najdrobniejszą pomyłkę, ale kompletnie nie radzi sobie z sukcesem, swoim i innych...
          Bo nikt też dzieci tego porządnie od lat nie uczy.
    • pade Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 10:33
      Zaczęłam pracę z synem długo przedtem zanim został wreszcie zdiagnozowany.
      Puste zeszyty, "nie wiem", "zapomniałem", to była norma na początku. Chodziłam do szkoły, prosiłam rodziców kolegów syna o pomoc. Codziennie do kogoś dzwoniłam. Byłam w stałym kontakcie ze szkołą. Jak już wiedziałam co było w szkole i co zadane, siadałam z nim do stołu i czytałam rozdział z książki na głos (dla siebie) a potem omawiałam to z synem. Tłumaczyłam, pokazywałam, rysowałam. Nie zmuszałam do czytania. Sama mu czytałam przesuwając palec po każdym zdaniu. Uczył się w ten sposób wyrazów "na pamięć". Póki nie było diagnozy, nie było żadnej taryfy, czyli dopiero w szóstej klasie syn miał wydłużony czas na sprawdzianach, o ...minutę, dwie. Po prostu ostatni oddawał kartkę, ale mi przywilej, hehe. Do tej pory nie ma tak naprawdę wydłużonego czasu, no bo kiedy ma pisać? Na przerwie? Dyktanda tez miał oceniane, tylko pani nie wpisywała mu negatywnych ocen. Miał się nauczyć reguł i zdawał ustnie. Wszystkich nauczycieli prosiłam o odpytywanie ustne zamiast pisemnego.
      Syna ma pamięć słuchową, więc umiał tyle, ile mu wytłumaczyłam. W klasie na lekcji zawsze komuś coś upadło, albo ptak przeleciał, więc młody się nie skupiał. Dopiero teraz, w gimnazjum wie już co jest zadane i nawet coś zapisuje. Pismo trochę mu się poprawiło, ale niewiele. Od czwartej klasy SP prace z polskiego pisał na komputerze.
      Nacierpiał się strasznie, przede wszystkim na początku jego poczucie własnej wartości było zerowe, dotarło do niego jak bardzo różni się od klasy. Pracowaliśmy bardzo ciężko, popołudniami i we wszystkie weekendy, dopiero po dłuższym czasie zaczął robić postępy, od szóstej klasy jest coraz lepiej. Ja miałam to szczęscie, że syn raczej się nie buntował, wytłumaczyłam mu, ze nie ma wyjścia. Chwaliłam za każdy najmniejszy postęp i wynagradzałam. Z córą by to nie przeszło, jest bardziej buntownicza, nie wysiedziałaby tyle ile syn. Najbardziej bolało mnie serce gdy płakał z bezsilności. Nigdy tego nie zapomnę...
      • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:27
        pade napisała:

        > Zaczęłam pracę z synem długo przedtem zanim został wreszcie zdiagnozowany.
        > Puste zeszyty, "nie wiem", "zapomniałem", to była norma na początku. Chodziłam
        > do szkoły, prosiłam rodziców kolegów syna o pomoc. Codziennie do kogoś dzwoniła
        > m. Byłam w stałym kontakcie ze szkołą. Jak już wiedziałam co było w szkole i co
        > zadane, siadałam z nim do stołu i czytałam rozdział z książki na głos (dla sie
        > bie) a potem omawiałam to z synem. Tłumaczyłam, pokazywałam, rysowałam. Nie zmu
        > szałam do czytania. Sama mu czytałam przesuwając palec po każdym zdaniu. Uczył
        > się w ten sposób wyrazów "na pamięć".

        Mogłaby napisać słowo w słowo to samo smile Tylko ja zaczęłam wcześniej, od początku pierwszej klasy, czyli od momentu, kiedy już wiedziałam, że coś jest mocno nie w porządku. Od razu był psycholog (ale jeszcze bez oficjalnej diagnozy) i współpraca z nauczycielką nauczania początkowego. Więc oficjalnie nie było taryfy uglowej, ale nauczycielka trafiła się nam bardzo w porządku: mądra, rozsądna i otwarta na współdziałanie kobieta. Taryfa ulgowa więc była, tylko trochę poza przepisami smile Przy tym wymagania wobec mojej córki nie związane z czytaniem konktretnie były takie same, jak wobec innych dzieciaków.
        Orka to była i co najgorsze, człwoiek nie wiedział czy na ugorze, czy żyznej glebie przykrytej ugorem. To znaczy co do inteligencji córki nikt nie miał wątpliwości (a ona niestety plus ogólne wygadanie i odwaga długo maskowały niepokojące tylko mnei objawy), ale był czas, że wątpiłam, czy moje dziecko w ogóle nauczy się czytać i uczyć się na pamięć zdań dłuższych niż pięciowyrazowe.
        To było dawno temu, teraz jest ok. Skończyła niezłe studia, robi następne w tym samym kierunku, pracę w zawodzie znalazła zaraz po studiach. Pewne dysy zostały, ale zdecydowana większość poszła sobie precz smile Nie ustawaj w wysiłkach. Jak już nie możesz psychicznie, a dzieci z tobą nie wytrzymują, to znajdź kogoś do pomocy smile

        --
        Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
        • pade Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:47
          Ja nie zaczęłam od pierwszej klasy bo mi wmawiano, ze jestem przewrazliwiona, i że dziecko z tego..wyrośnie! A miał klasyczne objawy dys już od przedszkola. W kolejnych latach co roku chodziłam do PPP na diagnozę, a one mu nawet testu ryzyka nie zrobiły, bo... bo robił za mało ortów.
          Teraz jest w drugiej gimnazjum, radzi sobie całkiem dobrze, ja już w ogóle z nim nie pracuję, od dwóch lat całkiem samodzielnie ogarnia szkołę. Wiem, że było warto i nigdy nie będę żałowała tego wysiłku.
          • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:54
            Ja nie zaczęłam od pierwszej klasy bo mi wmawiano, ze jestem przewrazliwiona, i
            > że dziecko z tego..wyrośnie! A miał klasyczne objawy dys już od przedszkola. W
            > kolejnych latach co roku chodziłam do PPP na diagnozę, a one mu nawet testu ry
            > zyka nie zrobiły, bo... bo robił za mało ortów.

            K...a!!! Nóż się w kieszeni otwiera. Wiem, o czym piszesz: mnie też otoczenie wciskało kit o przewrażliwieniu, a ja wiedziałam od przedszkola, że coś jest nie w porządku sad Tylko pewnie trafiłam na mądrzejszych ludzi od, których coś zależało. Poza tym być może po prostu problemy mojej córki ma początku podstawówki były barziej spektakularne.
            • lily-evans01 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 18:02
              Aaaach, witajcie w klubie.
              Ciągle mi ktoś mówi, że wszystko w normie że "niektóre dzieci tak mają", tylko czemu tak ciężko z tym żyć i mnie, i dziecku?
              Tylko czemu po półtora roku nauki czytania dziecko nadal głoskuje i płacze nad każdym źle przeczytanym wyrazem?
              A jakbym nie stała i nie wydawała bez przerwy poleceń, co ma robić, to pewnie wychodziłaby na mróz w majtkach po prostu...
              • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 18:12
                Czemu jej jeszcze nie badałaś?
    • aneta-skarpeta Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 10:39
      może to mega głupie co powiem, ale może szkoła by sie zgodziła, zeby dziecko pisało na tablecie?
      • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:27
        Mój pisze, nie wszystko, ale pisze. Co za problem.
    • mirmunn Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 12:48
      Niestety, prawda jest brutalna. Czas poświęcony uczniowi z trudnościami, często leniwemu, agresywnemu, czas bez gwarancji efektu, to czas zabrany uczniom normalnym, bez dysfunkcji- średniakom, którzy mogliby być lepsi, dobrym, którzy mogliby skoczyć na piątki i wreszcie- przede wszystkim zdolnym.
      Takie dzieci powinny mieć pomoc innego typu- nauczanie indywidualne w szkole, korepetycje, a także systematyczne pilnowanie i pracę w domu.
      Problem nie w nauczycielu, który ma ogarnąć i nauczyć w tym samym czasie rozwrzeszczanego Jasia, tępego Stasia i genialną Marysię oraz 27 innych średniaków w ciągu 45 min lekcji , tylko we władzach miast i gmin, które nie chcą przyznać kasy na zajęcia z dziećmi z problemami. Wtedy dzieci takie mogłyby czuć się docenione, zaopiekowane, coś osiągnąć, uzyskać cel dalszej nauki, pracy, a normalni mogliby nie tracić lekcji i wiadomości z powodu problematycznych.
      I problem też w rodzicach- tych , którym nie chce się pomóc własnemu dziecku.
      • verdana Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 12:51
        Szkoła, jako miejsce wyłącznie dla średniaków, cóż za urocza wizja.
        • mirmunn Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:23
          czytaj ze zrozumieniem- także dla dobrych, piątkowych i zdolnych

          szkoła dostosowująca się do słabych, równająca w dół - cóż to za urocza wizja
          • verdana Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:32
            A dla słabych już nie, dla dzieci z trudnościami także nie. Szkoła ucząca także słabych uczniów - no rzeczywiście, poi co?
            W linku blog byłej słabej uczennicy.
            • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:40

              > A dla słabych już nie, dla dzieci z trudnościami także nie. Szkoła ucząca także
              > słabych uczniów - no rzeczywiście, poi co?

              Chyba nie o to chodziło koleżance smile Naprawdę, dzieciom z deficytami szkoła w niczym nie pomoże, jeśli pracą u podstaw nie zajmą się rodzice. Wprawiony w obchodzeniu się z małymi dyskami nauczyciel, otwarty na współpracę, DOUCZONY w temacie, szybko działający (szybkie wychwycenie nieprawidłowości, rozmowa z rodzicami, szybkie skeirowanie do poradni) to wystarczająco dobry nauczyciel. Sprawdzone przeze mnie i kilkoro znajomych rodziców smile
              • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:38
                Rodzic nie jest od pracy u podstaw. Rodzic jest od wzmacniania więzi z dzieckiem i wspierania.
                • guderianka Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:44
                  nabakier-gdybym tylko tak traktowała Starszą szkoła nie nauczyłaby jej za wiele ze swoim okrojonym wiecznie programem nauczania uncertain
                  • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:51
                    Wszystko zależy od rodzaju problemów. Nie wiem, jak macie, wiec trudno mi się konkretnie wypowiedzieć. Ja napisałam o swoich. Moje dzieci bardzo dobrze czytają, więc same wiele się uczą. A najwięcej wiedzy czerpią z netu i chyba jednak z rozmów z nami, rozmów odległych od szkoły o lata świetlne.
                • verdana Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 21:37
                  Amen.
                • mirmunn Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 12:32
                  Rodzic nie jest od pracy u podstaw. Rodzic jest od wzmacniania więzi z dzieckie
                  > m i wspierania.

                  Ależ oczywiście, że jest- a kto będzie z dyslektykiem systematycznie czytał w domu? A kto będzie pilnował, żeby ćwiczona była ortografia? Takie ćwiczenia to kilka czy kilkanaście minut dziennie (dla starszych- więcej)- systematycznie prowadzone- procentują. A nie - wypełnianie całego zeszytu na huurra i mordowanie dzieciaka, bo raz na 2 -3 tygodnie trzeba ćwiczenia pokazać pani lub zbliża się wizyta w poradni.
                  • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 15:37
                    Ortografii u dysortografika NIE DA się ćwiczyć. Nic tu nie procentuje. Podobnie u poważnego dyskalkulika.
      • pade Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:50
        co to znaczy normalni?
        sugerujesz jakiś podział na normalnych i nienormalnych czy co?
      • atteilow Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 13:50
        Do jednego worka wrzucasz agresywnych i dyslektycznych, do drugiego średnich i zdolnych? Co za uproszczenie. Wedlug twojego toku myślenia indywidualne nauczanie nalezy sie uczniom absorbującym uwage nauczyciela. Zdolni i słabi po równi absorbują tą uwagę, więc ok, dla nich indywidualne nauczanie, a niech w szkole ostaną się same średniaki. Tylko po co poświęcać czas średniakom, skoro zawsze będą tylko średniakami?
        • bogatyogrodnik Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 14:38
          Blog o nauczycielach, oświacie i systemie...

          absurdyedukacji.wordpress.com/

          Pozdrawiam
          • guderianka Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 16:54
            Mam córkę zdolną bystrą inteligentną i szybko nudzącą się. Jest rewelacyjna w wymyślaniu wszystkiego byleby nie odrabiać lekcji. Malowanki, kaligrafie, przepisywanie rozkładu jazdy. Pozostawiona bez kontroli jest szczęsliwa, w domu nie ma kłótni a jedynki ścielą się niczym zboże. Nie zapisuje co jest zadane do domu i za brak zadania potrafi mieć w semestrze kilkadziesiąt złych ocen. Jeśli coś ją zainteresuje-uczy się ale reszta-mogłaby nie istnieć. Czyta bardzo szybko, ze zrozumieniem ale niedokładne. Zadania z matematyki liczy w pamięci. Oczywiście źle, gubi się na najprostszych rzeczach, rewelacyjnie rozwiązuje te trudne. Pięta achillesową była pogoda i klimat, opady, osady itp. , w jednym paluszki ma organizmy takie jak płazy, gady itp. z wiedzą poza zakres szkoły. Sama z własnej woli robi doświadczenia : eksperymenty z tamponem (o ile zwiększy objętość wsadzony do pół szklanki wody), z zawieszką na balkonie która ulegnie korozji, zbiera skorupki jajek, gniazda ptasie, glony-nosi to do szkoły. I dostaje jedynki za brak zadań domowych tongue_out
            Miała specjalny zeszyt w którym miała wpisywać zadania domowe-nauczyciel miał podpisywać-zdało egzamin, oceny uległy poprawie. Ale np. w IV klasie zanim to wprowadziliśmy prowadziła "podwójną księgowość" mając po dwa zeszyty z kluczowych przedmiotów i pokazując nam ten, w którym nie było wpisanych złych ocen i braku zadań tongue_out
            Dodam też, że leżąc w łóżku i mając nauczanie indywidualnie zgubiła w tym łóżku o powierzchni 2x2-sprawdzian z przyrody. Tylko ona tak potrafi...
            Kocham ją straszliwe ale mam ochotę spuścić lanie gdy przynosi mi piątki lub szóstki --> poprawy wcześniejszych jedynek wrrrr. Mogłaby pisać i pisać i pisać-bo przypadek ten jest nietypowy oryginalny i jedyny w swoim rodzaju. Acha-nauczyciele ją uwielbiają, uważają za mądrą , za wspaniałą i w ogole I stawiają kolejne pały tongue_out wink
            • pitahaya1 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 11:09
              Mogę się podpisać?
              Nic dodać i nic ująć.
              Mój też jest wzorem w klasie - taki mądry, inteligentny, grzeczny...a do domu pięć pał big_grin, bo tu nie dokończył, tam zapomniał, tu źle zrozumiał...
              • guderianka Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 16:51
                big_grin
    • d.o.s.i.a Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 16:56
      Wg mnie dziecko, ktore nie chce sie uczyc, czytac, to dziecko, ktore zostalo "popsute" przez doroslych, a nie dziecko leniwe. Dzieci z reguly chetnie ucza sie, sa ciekawskie, ale w momencie kiedy nauka zostaje wtloczona w ramki i nazwana po imieniu jako "praca domowa", "lekcje", albo nie daj boze pojawiaja sie jakies kary, dodatkowe zeszyty itp. to sie dziecku odechciewa. I wcale sie nie dziwie.
      Mysle, ze z takim dzieckiem trzeba wrocic do poczatkow i pokazac nauke jako przyjemna zabawe. Na przyklad podczas wakacji, gdy dziecko nie musi chodzic do szkoly. Cwiczyc zagadki i kalambury na liczenie, czytanie jako odczytywanie hieroglifow, pisanie jako zabawa w wisielca np. albo inne zabawy slowem, czytanie dziecku ksiazek. Jest pelno aplikacji w internecie, ktore lacza zabawe z nauka.
      • verdana Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:12
        To nie chodzi o dzieci, które nie chcą (tu zresztą masz 100% racji), tylko o takie, które chciały, ale okazuje się, ze nie mogą. Mają dysfunkcje, są niezdolne. Dyslektyk nie zagra w wisielca, nie umie. Hieroglifów nie odczyta, bo nie składa liter. Ale fakt, czasem można spróbować. Moi dysortograficy uwielbiali scrabble.
        • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:25
          Ps. mój młodszy sam zaproponował przy badaniu w poradni, by mu nie wpisywali dysortografii, bo on sobie z tą ortografią poradzi. Ambitny. Ale i tak wpisali "kłopoty" wink
        • d.o.s.i.a Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 15:06
          > . Dyslektyk nie zagra w wisielca, nie umie.

          Chcesz powiedziec, ze dyslektycy do konca zycia nie naucza sie czytac??

          > .Hieroglifów nie odczyta, bo nie skł
          > ada liter.

          Hieroglify to nie litery.

          Tak sie zlozylo, ze w takie zabawy potrafi bawic sie nawet moj 7letni siostrzeniec z powaznym uposledzeniem psychicznym, wiec nie wsciskaj kitu droga Verdano wink
          • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 15:33
            Dosia, nie rozśmieszaj nas. Najlepiej już nic nie pisz wink
            • d.o.s.i.a Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 16:13
              Nic tylko pogratulowac argumentacji andzia...
              • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 17:04
                A co tu argumentować, Dosia? Onegdaj paznokcie na klawiaturze sobie stępiłam usiłując uświadomić ci różnicę między upośledzenim umysłowym a zaburzeniami dyslektycznymi. Powtórki z rozrywki nie będzie, bo sprawę uważam za przegraną.
                • d.o.s.i.a Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 18:14
                  To moze badz laskawa odpowiedziec na pytanie, czy dyslektycy do konca zycia nie umieja czytac/pisac?
                  • mirmunn Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 18:21
                    jeżeli cierpią na dysleksję głęboką, to i owszem, niestety
                    często współwystępują jeszcze wtedy inne dysfunkcje
                  • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 18:22

                    > To moze badz laskawa odpowiedziec na pytanie, czy dyslektycy do konca zycia nie
                    > umieja czytac/pisac?

                    Z tego co wiem, większość jest w stanie przy pomocy pracy specjalnymi metodami i i przy rehabilitacji układu nerwowego (w dużym skrócie) oraz zazwyczaj z opóźnieniem w stosunku do rówieśników i do pozostałych funkcji swojego umysłu posiąść sztukę czytania w stopniu mniej lub bardziej zadowalającym. Ten mniej zadowalający stopień to np. czytanie wolniejsze, szybkie męczenie się czytaniem, konieczność stwarzania sobie mocno komfortowych warunków by w ogóle móc czytać.
      • guderianka Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:22
        d.o.s.i.a. tak Ci się tylko wydaje wink-mniemam, że nie masz takiego dziecka ?
    • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:18
      Jako matka dwóch dysgrafików, jednego dyskalkulika, jednego z fobią szkolną i okresowymi zaburzeniami mowy na tle nerwowym, powiadam co następuje:
      - rodzice nie są od nauczania, edukowania i stawiania wymagań w tej kwestii. Za dużo jest do stracenia, a konkretnie-więź i zaufanie między rodzicem a dzieckiem. Rodzic ma dziecko wspierać w trudnościach głównie psychicznie. Nie może być więc ekonomem.
      - dziecko jest ważniejsze, niż wymagania szkolne. To one muszą się dostosować do dziecka, a nie- dziecko do nich. trzeba znaleźć nieinwazyją metodę (metody) edukacji dziecka. Jeśli szkoła tego nie potrafi, trzeba o to z nią walczyć. Trzeba dobrze rozpoznać swoje dziecko i mu przede wszystkim pomagać: klasycznymi metodami lub nieklasycznymi. Klasyczne wcale nie są lepsze.

      W praktyce wygląda to tak, że moje dzieci (starszy częściowo, a młodszy) w zasadzie: od zawsze, zadania domowe piszą na kompie. Dostarczyliśmy też szkole lapka, na którym młody pisze co ważniejsze sprawdziany. Te mniej ważne, np. drobne kartkówki nauczyciele zdecydowali się deszyfrować, ale z reguły go odpytują.
      Moje dzieci NIGDY nie pamiętają, co mają zadane. Młodszemu nauczyciele czasem piszą w zeszycie, czasem piszą maila, czasem koledzy podkablują, co było zadane. Ale generalnie wszyscy wiedzą, że nie ma co oczekiwać od nich regularnego odrabiania, bo oni po prostu nie pamiętają. Bywa, że odrabiają za dwa tygodnie wstecz, czasem nie wszystko, tak to już est.
      Starszy miał czas, ż enie tylko bardzo słabo pisał (dysgrafia), to jeszcze słabo mówił (nerwica), to był dopiero hardcore. A lapków wtedy nie było. Walczyłam o niego, odpytywany był w warunkach swobodnych (nie przy klasie, w gabinecie, po swobodnej rozmowie). Minęło.

      Fantastycznie wypadają na testach i odpytywani.Testy zawsze prawie maksy lub niewiele poniżej, stąd wiem, że chłoną wiedzę, ale klasyczne metody prowadzenia w ich przypadku się nie sprawdzają. Mają opinię tych "innych- nieprzewidywalnych i zdolnych". Są bardzo oczytani, osłuchani i dooglądani (filmowo itd). światem interesują się bardzo, i mają szeroką wiedzę, acz nie ma ona chyba wiele wspólnego ze szkolną.

      Wierzę w moje dzieci i w ich zdolności uczenia się pozaszkolnego lub inaczej szkolnego. Klęski bierzemy na klatę, nie wszyscy muszą iść równą drogą. Sama jestem nietypowa w swoich zdolnościach nie brakach zdolności, więc wiem, jak to jest. I tak najważniejsze jest, by byli sobą i stali po swojej stronie. A my, jako rodzice, wspierali ich w tym.

      Jestem nauczycielem z wykształcenia, uczyłam kilka lat polskiego, znam mankamenty zawodu szkoły. Do szkół wszelakich mam ogromny dystans. Dziecko jest ważniejsze, niż szkoła.
      • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:20
        Korekta, pardon:
        Sama jestem nietypowa w swoich zdolnościach i brakach zdolności, więc wiem, jak to jest.
      • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 19:32
        > dużo jest do stracenia, a konkretnie-więź i zaufanie między rodzicem a dziecki
        > em. Rodzic ma dziecko wspierać w trudnościach głównie psychicznie. Nie może być
        > więc ekonomem.

        Nie wiem skąd ci się wzięło przekonanie, że stawianie wymagań i uczenie niszczy więź i zaufanie dizecka do rodzica i uniemożliwia wspieranie psychiczne? surprised Pewnie mi nie uwierzysz, ale jakoś tak się stało, że myśmy (ja i córka) niczego nie straciły, co udowodnione zostało przebiegiem naszych dalszych stosunków i udowadnai się do dziś nieustajaco smile
        Też walczyłam o dziecko jak lew i oczy wydrapałabym każdemu nauczycielowi, który by mi programowo utrącał dziecko, bo mu się jego dysy nie podobają. Ale nie było takiej potrzeby. Pewnie między innymi dlatego, że dysy nie były wykorzystywane jako alibi na nieuctwo dziecka i nygusostwo rodziców. Z niektórych przedmiotów było minimum programowe, ale bez łaski i łażenia po prośbie. Raz w liceum sama skwapliwie przytaknęłam nauczycielce angielskiego, kiedy ta nieśmiało"zaproponowała" pałę na semestr. Debilizm językowy debilizmem, ale córcia zaczęła się zwyczajnie opi....ać. Była pała, była poprawa (oczywiście nie bez pomocy fachowej, nienienie, samo by nie poszło smile)
        A że najwięcej informacji zdobywamy poza szkołą np. poprzez kontakt z fajnymi rodzicami to zupełnie inna sprawa smile Niemniej jednak do zdobycia rzetelnego wykształcenia i do rzetelnej pracy w zawodzie trzeba posiąść umiejętność systemetycznego zdobywania wiedzy i systematycznej pracy. A jeśli nawet nie nadmiernie systematycznej to przynajmniej w porywach wytężonej, celowej i bez fochów.
        I jeszcze jedno: czym innym jest edukacja, a czym innym reedukacja. Z tym drugim musi być ciężko jak diabli. Tym bardziej osamotnionemu w swych działaniach rodzicowi. JUż gdzies w tym wątku pisałam o różnicach między jednym a drugim.
        • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 20:49
          No to nie miałyście poważnych problemów. Są takie, do których naprawdę rodzica lepiej nie zaprzęgać. JA np. w życiu bym się nie wzięła za dyskalkulię mojego syna, choć na początku próbowałam. Ale to był poważny błąd. Za ciężka sprawa, zbyt wiele emocji itd. Lepiej było zlać to na osobę z zewnątrz. Nie obciążana zostaje linia rodzic- dziecko.
          • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 21:36

            > No to nie miałyście poważnych problemów.

            Uwierz mi, miałyśmy smile Ale były one załatwiane na bieżąco, bez zbędnego rozgłosu i z niejakim wdziękiem. Niewtajemniczeni byli przekonani, że mam normalne dziecko nad którym się niepotrzebnie trzęsę wink Niech im tam na zdrowie pójdzie, na opinii martyrologicznej matki nigdy nie zależało. Lepiej mieć opinię dziwnej mamuśki niż zapuszczone dziecko. Tylko nauczyciele niektórych przedmiotów, pedagodzy i psycholodzy wiedzieli, jak głębokie są deficyty.


            Są takie, do których naprawdę rodzica
            > lepiej nie zaprzęgać. JA np. w życiu bym się nie wzięła za dyskalkulię mojego s
            > yna, choć na początku próbowałam. Ale to był poważny błąd.

            Na pewno bywa i tak. Ja też nie brałam się całkiem sama, bo korzystałam z porad fachowca. Nie wymyślałam sama metod, zrobili to za mnie mądrzejsi. A jeśli linia rodzic-dziecko nie została obciążona (a przynajmniej nie ciężko) to pewnie dlatego, że nie było problemów szkolnych zadawnionych, zabagnionych, ran zastarzałych i ropiejących i źle zrośniętych kości, które trzeba było łamać i składać od nowa. Że tak to obrazowo przedstawię wink Nie ocknęłam się w okolicach gimnazjum z ręką w nocniku i dzieckiem pół-analfabetą bez umiejętności czytania ze zrozumieniem, fobią szkolną i wszystkimi możliwymi problemami. Różne są problemy dziecka, różne dzieci i różni rodzice. Nie wszyscy mogą sobie czasowo, psychicznie czy intelektualnie pozwolić na ciężką codzienną pracę z dzieckiem. Dobrze jest jednak nie chować głowy w piach i nie dorabiać ideologii do nieciekawej sytuacji. Skoro twojemu synowi dobrze zrobiła praca z osobami z zewnątrz to spoko - najgorzej to nic nie robić.
            • verdana Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 21:48
              Nie, nie miałyście, bo naprawdę poważnych problemów po prostu nie uda się rozwiązać. Dziecko z poważną dysleksją nie jest "zapuszczone" - cokolwiek zrobisz, ta dysleksja pozostanie. Nie dlatego relacja nie została obciążona, ze nie było problemów "zabagnionych", tylko po prostu dlatego,z ę Twoje dziecko robiło postępy. Przy ciężkiej dysortografii na przykład postępów może nie być. W ogóle. Albo są słabo zauwazalne na przestrzeni lat. Czyli matka uczy, dziecko nadal nie umie. Nawert, jeżeli matka ma świętą cierpliwość, to dziecko czuje się nie tylko w szkole, ale i w domu nieudacznikiem - codziennie mama daje mu do wykonania coś, czego on nie umie zrobić. Codziennie widzi, ze nie spełnia jej oczekiwań. Nawet, gdyby ani razu nie zmarszczyła brwi, a chcę zobaczyć choć jedną osobę, której nie zdenerwuje kompletny brak postępów.
              Źle sobie wyobrażasz dysleksję - to nei są źle zrośnięte kości, to sa po prostu inne kości, inaczej pracujący mózg. Możesz przestawić leworęczne dziecko na prawą rękę, ale nadal będzie osobą z inaczej ustawionymi półkulami - to nie jest zaniedbana choroba, to jest po prostu inaczej działający organ.
              Po prostu nie masz pojęcia o tym, co to jest dziecko z autentyczną, ciężką dysleksją, a nie problemami z czytaniem i pisaniem.
              • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 22:39
                > Po prostu nie masz pojęcia o tym, co to jest dziecko z autentyczną, ciężką dysl
                > eksją, a nie problemami z czytaniem i pisaniem.

                No ja mogę nie mieć pojęcia, bo jestem laik, ale kilkunastu fachowców co jej w głowie grzebało na przestrzeni wielu lat raczej nie się myliło. Celowo upraszczam i nie rozwijam tematu poszczególnych niemozności mojej córki, bo bym musiała walić posty na maksymalną ilość znaków, a kto by to przeczytał. Więc pozostaje ci uwierzyć mi na słowo, że moja córka miała autentyczną paskudną dysleksję z wieloma, poza niemożnością opanowania sztuki czytania, objawami.


                Dziecko z poważną dysleksją nie jest "zapuszczone" - cokolwiek zrobisz, t
                > a dysleksja pozostanie. Nie dlatego relacja nie została obciążona, ze nie było
                > problemów "zabagnionych", tylko po prostu dlatego,z ę Twoje dziecko robiło post
                > ępy. Przy ciężkiej dysortografii na przykład postępów może nie być.

                Zaraz zaraz - dysleksja pozostaje, ale jej objawy można niwelować. I to całkiem dużo tych objawów. Chyba nie negujesz możliwości wpływania na młode umysły terapią i odpowiednią pracą? Dzieci z dysleksją w większości jednak uczą się czytać. Innymi metodami, później niż rówieśnicy, ale się uczą. Kwestia metody, pracy, czasu. Przypadki naprawdę bardzo, bardzo ciężkiej dysleksji też się zdarzają, ale nie tak znowu często. Większość problemów u większości jest do przepracowania na poziomie jako takim. Jeśli oczywiście nie mamy jednocześnie do czynienia z np. niską inteligencją czy innym badziewiem.


                Nie dlatego relacja nie została obciążona, ze nie było
                > problemów "zabagnionych", tylko po prostu dlatego,z ę Twoje dziecko robiło post
                > ępy. Przy ciężkiej dysortografii na przykład postępów może nie być. W ogóle. Al
                > bo są słabo zauwazalne na przestrzeni lat.

                Z ciężkiej dysortografii córka doszła do etapu lekkiej dysortografii wink I tak już pozostanie. Lepiej nie będzie bo jest już dorosła. Nie nauczy się też nigdy porządnie żadnego języka obcego: debilizm językowy stopnia znacznego ale jeszcze nie najgorszego, bo maturę z języka zdała przy pomocy własnej pracy, korepetycji i ulg w związku z papierkiem z poradni. Pamięć krótka na zawsze pozostanie taka sobie. Ostatnie badanie w poradni w klasie chyba maturalnej mówi, że czytanie ma na poziomie dziecka trzy lata młodszego. Na studiach poprawiła chyba trochę wyniki, bo polegały one głównie na czytaniu tekstów ze zrozumieniem. O zaburzeniach psychomotorycznych nie wspomnę, bo już mi się nie chce. Dla formalności jeszce raz dodam, że nie uczyłam jej metodami klasycznymi.

                Przy ciężkiej dysortografii na przykład postępów może nie być. W ogóle. Al
                > bo są słabo zauwazalne na przestrzeni lat. Czyli matka uczy, dziecko nadal nie
                > umie. Nawert, jeżeli matka ma świętą cierpliwość, to dziecko czuje się nie tylk
                > o w szkole, ale i w domu nieudacznikiem - codziennie mama daje mu do wykonania
                > coś, czego on nie umie zrobić. Codziennie widzi, ze nie spełnia jej oczekiwań.
                > Nawet, gdyby ani razu nie zmarszczyła brwi, a chcę zobaczyć choć jedną osobę, k
                > tórej nie zdenerwuje kompletny brak postępów.

                Abstrahując od dysortografii, którą wobec zasadniczej dysleksji mojej córki była dla mnie jak pan Pikuś i gdybym miała do czynienia tylko z nią, to fruwałabym ze szczęścia; no więc abstrahując: postępy były i to bardzo dobre, ale głównie w naukach pozostałych. Na przykład w matematyce, przyrodzie, polskim poza pisaniem. Ładnie forumułowała myśli i wnioski, które ja zapisywałam, dobrze rozwiązywała zadania, które ja jej odczytywałam i nadzorowałam zapis rozwiązania, uczyła się chętnie o zwierzątkach i roślinkach, rysowała, malowała. I przynosiła piątki z tych przedmiotów. Więc powody do dumy z siebie miała. A nie miałaby, gdybym nie pomagała jej codziennie uporać się z ciężką materią odrabiania lekcji. Ciężką, bo nie umiała czytać, a nie była niezodolna czy niezaitneresowana tematami. Radosna, ambitna i otwarta na świat była i pozostała w bardzo dużym stopniu. Bo nie odstawała od reszty, a jej ciekawość świata i potrzeba sukcesu i zaistnienia w grupie rówieśniczej były zaspokojone. To znaczy zaspokajała je sobie sama, przy mojej pomocy przez pewien czas. Obok tego wszystkeigo leciała nauka czytania i powolne przyswajanie zasad ortografii. Metodami innymi niż te szkolne. Były też lekcje ortografii z pedagogiem. Tu było ciężko, a postępy czasem były tak nikłe, że siwiałam pod farbą na głowie. Ale jakieś były, a potem powoli powoli zaczęło się naprostowywać i wyszło na prostą. No, na nieco krzywą, ale już nie tak bardzo krzywą wink W każdym razie kontaktu dobrego z matką nie straciła, dzieciństwa nie straciła, an ludzi wyszła, a orzeczenie z poradni zawsze brzmiało złowieszczo wink
                • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauczwyczae 04.04.13, 07:30
                  Andzia, nie masz pojęcia o problemie. zastosowane przez Ciebie metafory są zwyczajnie ubliżające. Suponowanie zapuszczenia dziecka, dopisywania ideologii czy istnienia nierozwiązanych wcześniejszych problemów to arogancja.
                  Nie rozumiesz tego, o czym mówię z nieobciążaniem relacji rodzic- dziecko, bo nie rozumiesz skali tych problemów.

                  > Zaraz zaraz - dysleksja pozostaje, ale jej objawy można niwelować.

                  To własnie pokazuje, że nie masz pojęcia. Po prostu. NIGDY nie zniweluje się pewnych deficytów ani ich skutków, czyli objawów. Moje dzieci nigdy nie będą pisały dobrze, żadne ćwiczenia nie pomagają- im więcej ćwiczą, tym gorzej piszą. NIGDY nie zmieni im się napięcie mięśniowe itd.
                  • pade Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauczwycza 04.04.13, 11:50
                    Nabakier, daj spokój. Andzia nikomu nie chciała ublizyć. Nie zrozumiałaś jej chyba.
                    Na Boga! Kazdy dys jest inny!!! Każda dysleksja jest inna!
                    Zaczyna sie tu robić licytacja, której dziecko ma gorszą dysleksję, ta, która piszę, ze jest lepiej, to w ogóle się nie zna i jej dziecko na pewno nie ma dys!
                    Tak nie można...
                    Nikomu w ten sposób nie pomożecie.
                    • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauczwycza 04.04.13, 15:41
                      Oczywiście, że każdy ma innego dysklektyka. Ja mówię o poważnych zaburzeniach. wiem, że nie chciała, ale ubliżyła suponując, co suponuje. Mniejsza tym, zwracam tylko uwagę.
      • asia_i_p Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 23:35
        A co do zadań domowych - nie próbowałaś sugerować szkole, żeby fotografowali? Ja prawie zawsze notuję zadania domowe na tablicy i co bardziej pomysłowi a leniwsi z moich uczniów wyciągają smartfona i fotografują tablicę.
    • minor.revisions Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 17:39
      Na brak notatek - porozumienie z innym rodzicem skrupulatnego ucznia i mieszkającego niedaleko. Mama kolegi syna regularnie wpadala z ajfonem, fotografowac zadanie, bo jej mlody ( z orzeczeniem) zawsze zapominal.
    • moofka Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 21:10
      dziecko - zwlaszcza male jesli czegos w szkole nie robi, to nie dlatego ze nie chce
      tylko dlatego, ze nie umie
      trudnosci na poczatkowym etapie nauki
      czytanie pisanie analiza i synteza
      wczesna nauka matematyki
      to kwestia dojrzalosci funkcji analizatorow najczesciej
      i tluczenie w domu tego samego co nie wyszlo w szkole przez rodzica najczesciej w atmosferze - no jak nie umisz, wszyscy umią, masz umić
      to najkrótsza droga do problemow - z komunikacja, z samoocena, z motywacja
      a ta jest najwazniejsza w nauce szkolnej
      i ja stoje na stanowisku, ze rodzic nie jest dobrym terapeuta dla dziecka
      i nie powinien byc
      tak jak pisala verdana
      nalezy poszukac reedukatora
      i pod jego kierunkiem pracowac z dzieckiem
      usprawniajac to, co szwankuje
      wracajac niejako do tego momentu w rozwoju, w którym cos sie zadzialo
      ale tego tez nie oceni rodzic
      nawet najbardziej kochajacy
      a wlasnie osoba zupelnie obiektywna
      prawidlowo rozwijajace sie dziecko zazwyczaj w wieku 5-6 lat jest gotowe do nauki czytania - i czesto zrobi to samodzielnie z niewielką pomocą otoczenia i prostych pomocy edukacyjnych

      ja sama prowadze terapie z dziecmi z zaburzeniami
      dzieci na zajecia chodza chetnie i robia postepy
      w przypadku kiedy moje osobiste dziecko nie potrafi zaczaic kolejnosci dzialan z nawiasami praca wyglada zupelnie inaczej
      no bo jak nie mozesz jak mozesz
      i szlag mnie trafia na sama siebie, ze nie potrafie wyjsc z mamy a zostac na chwile tylko osoba uczaca
      ale nie moge
      takich rodzicow jak pade (a historie jej synka juz znam z forum) naprawde ze swieca szukac
      z takimi ogromnymi pokladami wiedzy cierpliwosci i konsekwencji
      • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 21:56
        i tluczenie w domu tego samego co nie wyszlo w szkole przez rodzica najczesciej
        > w atmosferze - no jak nie umisz, wszyscy umią, masz umić

        Moofka, jak coś komuś tłumaczę i nie wyjdzie sposobem pierwszym to próbuję drugim. Czy to moje dziecko czy babcia pytająca o drogę wink I nei mówię: masz umieć i już! Zgadzam się z tobą w 100%. Od tego są fachowcy żeby do nich chodzić po porady i żeby naprawiali nasze dzieci. Mają dobre sprawdzone pomysły. Tylko rzadko mogą się zajmować dzieciakami codziennie, a potrzeba bywa i taka.

        > nalezy poszukac reedukatora
        > i pod jego kierunkiem pracowac z dzieckiem
        > usprawniajac to, co szwankuje

        Otóż to. Pracować i usprawniać. Reedukatorem, osobiście, babcią, ciocią czy sąsiadką - kimś, kto w danym momencie zrobi to najlepiej.


        w przypadku kiedy moje osobiste dziecko nie potrafi zaczaic kolejnosci dzialan
        > z nawiasami praca wyglada zupelnie inaczej
        > no bo jak nie mozesz jak mozesz
        > i szlag mnie trafia na sama siebie,

        Tak, czasem trzeba uważać, by nie wjechać na ten ślepy tor, ale u mnie akurat ten ton nei był regułą. Zresztą ja odstawiłam dziecię od edukacyjnego cyca, jak tylko obczaiłam, że daje sobie radę samo z większością spraw naukowo-szkolnych, że swobodnie prosi o pomoc jeśli akurat sobie nie radzi, że nie ma fobii szkolnej. Zrobiłam swoje kiedy był na to czas, załatwiłam co miałam załatwić i potem robiłam za referenta owocowego korepetycje z konkretnych przedmiotów zlecając tylko, a na wywiadówkach dłubiąc w nosie z nudów wink
        • verdana Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 22:28
          Ale weź pod uwagę, zę Twoje dziecko robiło postępy. Pomyśl, jakbyś sie czuła, gdyby postęp był zerowy, a dziecko na pytania odpowiadało "od czapy" - pierwszą myślą jaka przyjdzie do głowy.
          Po paru latach człowiek ma wrażenie, że dziecko jest zwyczajnie głupie - przestaje dostrzegać jego inteligencję w sprawach pozaszkolnych. Bo jak może by inteligentne dziecko, które na pytanie, jaka jest stolica Francji odpowiada "wiosna"? Które ma lat 11 i nie umie odczytać godziny na zegarku? Ma lat 12 i nadal nie umie się podpisać, nie robiąc błędu we własnym imieniu? Ma lat 29 i nie zna po kolei nazw miesięcy, albo lat 26 i nie umie podzielić 18 przez 9, nie licząc w skupieniu.
          Nie jesteś specjalistą, nie wiesz, że to typowe objaw dysleksji, nie upośledzenia umysłowego.
          • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 03.04.13, 22:51
            > Ale weź pod uwagę, zę Twoje dziecko robiło postępy. Pomyśl, jakbyś sie czuła, g
            > dyby postęp był zerowy, a dziecko na pytania odpowiadało "od czapy" - pierwszą
            > myślą jaka przyjdzie do głowy.

            W moim poście powyżej ejst o postępach. Tak, były. Ale czasem tak nikłe, a czasem żadne przez jakiś czas. Z zegarkiem też pamiętam był duży problem. Błędy w prostych, tysiące razy pisanych słowach, niemożność nauczenia się wiersza na pamięć, zapamiętania kilku wyrazów w określonej kolejności (miesiące u twojej córki), deficyty uwagi, kompletne niezrozumienie właśnie przeczytanego tekstu itd.


            Nie jesteś specjalistą, nie wiesz, że to typowe objaw dysleksji, nie upośledzen
            > ia umysłowego.

            To akurat wiedziałam zawsze. W najgorszej, najciemniejszej dyslektycznej dupie będąc. Nigdy nie miałam wątpliwości, że mam bystre dziecko. Uszkodzone ale bystre. I właśnei to było takie bolesne: bałam się, że bystre dziecko zmarnuje się przez głupi brak umiejętności czytania. I dlatego tak drążyłam, kombinowałam, szukałam, uczyłam - żeby nei zmarnować tego, co Bozia dała.
          • pade Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 12:35
            Pomyśl, jakbyś sie czuła, g
            > dyby postęp był zerowy, a dziecko na pytania odpowiadało "od czapy" - pierwszą
            > myślą jaka przyjdzie do głowy.
            > Po paru latach człowiek ma wrażenie, że dziecko jest zwyczajnie głupie - przest
            > aje dostrzegać jego inteligencję w sprawach pozaszkolnych. Bo jak może by intel
            > igentne dziecko, które na pytanie, jaka jest stolica Francji odpowiada "wiosna"
            > ? Które ma lat 11 i nie umie odczytać godziny na zegarku?

            O tak. U mnie było dokładnie tak samo.
            Jesli chodzi o te odpowiedzi "od czapy" to zrobiłam tak: w domu mówiłam: zastanów się jeszcze raz synuś, wiesz, że twoja druga odpowiedź jest zawsze lepsza od pierwszejsmile, poszłam tez do szkoły, do każdego nauczyciela z osobna i wyjaśniłam, ze "syn tak ma", bo nie wiedziałam jeszcze, ze jest dys. Nauczyciele w większości zrozumieli, dawali mu mozliwość poprawy błędu. Niektórzy nie dawali, mówi się trudno. Z biegiem lat poprawiło się. Ha, właściwie teraz to on poprawia ojcasmile, który tez jest dys.
            Zegarek...nie ma zegarków ze wskazówkami w domu, wiem, ze tego nigdy nie opanuje, ale czy musi w 21 wieku? To żaden problem.
            Gorzej z matmą... Błędy w każdym obliczeniu jezyły włosy na głowie. Test szóstoklasisty z części matematycznej zawalił całkowicie. Co z tego, ze wie jak zrobić zadanie, skoro myli liczby? 6 z 9, 1 i 2 to właściwie to samo, gubi zera..masakra, zwazywszy na to, że na testach inteligencji wyszła bardzo wysoka umiejetność logicznego myślenia, ponad normę wiekową, i kazano kłaść nacisk na przedmioty ścisłe, głównie matmę... No nic, pozostały ćwiczenia.
            Teraz jest coraz lepiej z matematyką, a ja mam taką cichą nadzieję, że pójdzie na politechnikęsmile
            Nigdy nie myślałam, ze mam upośledzone dziecko. Raczej tak jak Andzia, że jest bardzo bystry, tylko ma jakieś straszne trudności, a ja nie wiem jakie...ale muszę mu pomóc.
      • pade Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 12:13
        Moofka, to jak ocenisz fakt, ze na badaniach w Polskim Towarzystwie Dysleksji (tam chyba kompetentni ludzie pracują), usłyszałam coś, co było dla mnie osobiście największą nagrodą, a mianowicie (w skrócie): Widać, że większość umiejętności, które dla dyslektyka są łagodnie mówiąc, trudne do wyuczenia, syn ma wyuczone. Widać jak ciężko pracowaliście, niech pani robi to, co robiła dalej.
        Nie zmieniłam i nie zmienię postrzegania rzeczywistości przez syna, nie ogarniam myślenia obrazami, ale dostosowałam sposób uczenia do takiego właśnie myślenia. Dodatkowo olałam kwestię pisania i czytania, a skupiłam się na pamięci i słuchu. Intuicyjnie chyba wyczułam, co dla niego będzie najlepsze i poskutkowało.
        Dlatego powtórzę się, wszystko zalezy od stopnia dys, dziecka i rodzica.
        • pade Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 12:20
          Przepraszam Moofka, nie doczytałam Twojego postu do końca, sorkismile

          Ale dalej stoję na stanowisku, że jesli rodzic chce, potrafi, ma cierpliwość, umiejetności i kocha swoje dziecko takie jakie jest, to może być nauczycielem.
          Reedukacja w szkole jest raz w tygodniu. To za mało dla dyslektyka, on musi ćwiczyć dzień w dzień, zwłaszcza jesli ma problem z koncentracją i pamięcią krótkotrwałą.
          • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 12:34
            Ale dalej stoję na stanowisku, że jesli rodzic chce, potrafi, ma cierpliwość, u
            > miejetności i kocha swoje dziecko takie jakie jest, to może być nauczycielem.
            > Reedukacja w szkole jest raz w tygodniu. To za mało dla dyslektyka, on musi ćwi
            > czyć dzień w dzień, zwłaszcza jesli ma problem z koncentracją i pamięcią krótko
            > trwałą.

            Otóż to. Za mało, jeśli są jak u mojej córki poważne problemy z pamięcią krótką i spore z koncentracją, a czytanie ni huhu nie idzie. Jakbym miała bardzo dużo kasy, to bym jej wynajęła dobrego fachowca na codzienne odrabianie lekcji, rehabilitację i wszelką naukę. Ale nie miałam, więc część roboty musiałam odwalić sama. Swoje zrobiłam, nauczyciele i pedagodzy nie psioczyli na mnie, postępy były odnotowywane na każdym polu (tu mniejsze, tam większe), dziecko mnie nie znienawidziło i nie wycofało się z kontaktu, chociaż pewnie fajniej byłoby mieć z mamą bardziej beztroskie relacje smile Co pozostało, to pozostało i tego się nie odwróci - całkiem normalnie nie będzie już nigdy, bo wyjściowo było bardzo źle. Ale nie mam dziecka outseidera, niedacznika i nieprzystosowanego biedaczyny.
            • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 15:44
              > Ale nie mam dziecka outseidera, niedacznika i nieprzystosowanego biedaczyny.

              Andzia zobacz, co piszesz. Mnie to się w głowie nie mieści.
              • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 18:03

                > Andzia zobacz, co piszesz. Mnie to się w głowie nie mieści.

                To niech ci się nie mieści. Ja za to mam w głowie całkiem wyraźny obraz ludzi z niezdiagnozowanymi i nierehabilitowanymi dysami, ludzi z przegranym życiem i etykietką idioty albo lenia. Jak również, z młodszego pokolenia, ludzi z rozpoznanymi, ale nierehabilitowanymi (z różnych względów) dysami. A ponieważ nie jest to miły widok, bo żal serce ściska z powodu zmarnowanego potencjału i często zmarnowanego życia, to ja cieszę się, że taki los nie spotkał mojej córki. Więc mieści mi się jak najbardziej w głowie radość z tego powodu. Radość z uniknięcia nieszczęścia połączona ze współczuciem dla tych, którym się nie udało.
                • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 18:20
                  Współczucia, bo to biedaczyny? Zaniedbane? Bo Ty to wiesz?

                  JA mam teraz w głowie obraz osoby, która tak myśli. I bardzo jej współczuję.
          • moofka Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 18:42
            oczywiscie, ze bez wspolpracujacego rodzica nie bedzie efektow
            nie chodzi o to, zeby olac i latac po specjalistach, znam takich i efektow nie ma
            bo diagnoza jest punktem wyjscia do pracy
            a nie rozgrzeszeniem
            ale przy kazdym dzialaniu trzeba chciec to pierwsze
            i drugie nie mniej wazne - wiedziec jak
            podobnie jak damy narzekajace, ze sie odchudzaja a nie chudna
            moze chca, a nie wiedza jak
            tak samo rodzice ktorzy robia cos, a efektow nie ma
            bo nie wiedza jak
            a ja uwazam ze jezeli dana metoda przez pewien okres czasu nie przynosi efektow, to trzeba ja zmienic
            widzialam na wlasne oczy czytajace trzylatki z zespolem downa
            powiedzenie - nie da sie nic zrobic i nie ma to sensu, bo sa ograniczenia i juz jest zakwestionowaniem
            kazdej terapii i kazdej rehabilitacji
            a przeciez ludzie nie takie ulomnosci jak dysleksja pokonuja

            jezeli wiec matka siedzi nad dzieckiem z trudnosciami i zamiast poprawy sa tylko bol i lzy
            to znaczy ze nie tedy droga i warto szukac dalej
        • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 12:38
          Intuicyjnie chyba wyczułam, co dla niego będzie najlepsze i poskutkowało.
          > Dlatego powtórzę się, wszystko zalezy od stopnia dys, dziecka i rodzica.

          Też tak zrobiłam. Dość szybko zorientowałam się, że kijem Wisły nei zawrócę i trzeba inwestować w to, co jest najmocniejsze. Też poszłam w słuch, chociaż moja i pamięć i analizę słuchową miał średnią. Ale jakimś kanałem do cholery trzeba było działać. Oddizelnie, obok szła nauka czytania innaczej prowadzona niż u innych dzieci. No i dużo ruchu i stymulacji ruchem, tańcem, zajęciami plastycznymi.
    • emwu55 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 07:39
      A jak uczyć dziecko, które nie lubi nie chce nie może nie cierpi dotyku papieru. Mój syn tak ma. Nie wiem jak to leczyć, nie wiem skąd mu to się wzięło. Pisze nie dotykając zeszytu, więc nawet Wam nie opowiem jak wyglądają takie bazgroły, czyta (jak czyta) w rękawiczkach. Może ktoś ma na to sposób. oczywiście dodam do tego wszelkie dys...
      • marychna31 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 09:43

        > A jak uczyć dziecko, które nie lubi nie chce nie może nie cierpi dotyku papieru
        Wygląda na zaburzenia integracji sensorycznej. Poszukaj dobrego terapeuty si. Z naciskiem na dobregowink
        • lily-evans01 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 10:43
          To jedno, a po drugie - może na początek czytanie na ekranie komputera? Przynajmniej w domu.
          • asia_i_p Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 11:39
            Na ekranie komputera lepiej nie, bo przy dłuższej lekturze jest niewygodne, męczy oczy, łatwy dostęp do rozpraszaczy. Lepiej chyba zainwestować w czytnik z elektronicznym papierem, czy jak to się tam nazywa (coś jak Kindle).
          • triss_merigold6 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 11:49
            Nie. Nie na ekranie komputera, to w zupełnie inny sposób skupia uwagę niż tradycyjna książka. Spróbuj z komiksami, z prostymi ale ciekawymi dla dziecka tekstami (są całe serie szwedzkie typu "Mała książeczka o...".
            Mam dziecko bez deficytów, ale syna do dłuższego czytania trzeba zachęcać, bo ma inne pomysły na spędzanie czasu. Komputer ma limitowany drastycznie.
            • pade Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 12:41
              Triss, ale tu chodzi o dziecko nadwrażliwe bodźcowo, o dotykanie papieru i odczucia dziecka z tym związane, a nie niechęc do czytania.
              Tylko terapia SI pomaga w takich przypadkach. Żmudna i długa terapia...
      • aandzia43 Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 12:57
        Emwu, zaburzenia integracji sensorycznej czasem tragicznie utrudniają życie. Wiem, bo mam, chociaż mocno już uładzone i wyciszone. Moje dziecko też miało i ciągle jeszcze ma. Idź do specjalisty. A na początek (na środek i na koniec wink) możesz działać już sama: nie zmuszać do jedzenia, picia, wąchania, dotykania, słuchania jeśli jest wyraźny protest spowodowany dyskomfortem. Z drugiej strony obserwować i szukać alternatyw, nei dawać się terroryzować. Trudne. Zadanie dla ludzi myślących i pełnych dobrej woli.
      • nabakier Re: Jak uczyć dziecko z trudnościami w nauce 04.04.13, 15:45
        Emwu, poczytaj o terapii metodą Dennisona.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja