Dodaj do ulubionych

"gospodyni domowa" - pensja

03.04.13, 18:15
Jaka jest, według was, odpowiednia pensja dla osoby wykonującej funkcję gospodyni domowej. Rodzina, która taką posadę oferuje zapewnia samodzielny pokój z telewizorem i łazienką, pełne utrzymanie (gospodyni jada z rodziną, ma nieograniczony dostęp do lodówek i spiżarni), prywatne ubezpieczenie medyczne, telefon na kartę z opłaconą kartą 50zł/mies oraz częste podróże (wspólne z rodziną), w tym egzotyczne (dotychczasowa osoba zwiedziła z rodziną m. in. Kubę, Dominikanę, Malediwy, Meksyk i in.). Obowiązki - mniej więcej takie, jak niepracującej żony z tradycyjnego domu - budzenie, ubieranie i wyprawianie dzieci do szkół (młodsza podstawówka, zerówka), sprzątanie, pranie, prasowanie, przygotowanie obiadu i kolacji, planowanie zakupów spożywczych, posiłków. Odbiór dzieci ze szkół, nadzór nad odrabianiem lekcji, prowadzanie lub odwożenie na dodatkowe zajęcia, przygotowanie dzieci do snu (nadzór nad kąpielą). Osoba ta ma być traktowana jak członek rodziny (jeśli rodzina wychodzi do restauracji na obiad - idzie z nimi, podobnie z wyjazdami weekendowymi, wyjściami na basen itp., jeśli rodzina jedzie na narty - jedzie z nimi, dostaje karnet, sprzęt ale ma obowiązek opieki nad dziećmi). Nikt nie stoi nad głową, nie wyznacza zadań ani harmonogramu - ma być posprzątane, poprane, uprasowane i ugotowane - kiedy i w jakiej kolejności - to już sprawa gospodyni. Dom 250m2. Ogrodem się nie zajmuje (bardzo sporadycznie podlewanie). Praca praktycznie 7 dni w tygodniu, życie osobiste - na telefon lub po 21:00 - wtedy możliwe wyjścia na randki (z tym, że w następne rano rano pobudka ok. 07:00), (oczywiście są sytuacje wyjątkowe - choroba kogoś z rodziny, ślub, chrzciny itp). 2 tyg. płatnego urlopu w wakacje, 10 dni w okresie świąteczno-noworocznym (tylko co drugie święta). Wolny, płatny weekend co 2-3 mies (do uzgodnienia). Obecna gospodyni jest z rodziną od 7 lat, w międzyczasie znalazła narzeczonego i przymierza się do ślubu. Praca ewidentnie dla osoby młodej, traktującej to jako zajęcie tymczasowe, możliwość zaoszczędzenia na mieszkanie itp. (z pensji musi kupić jedynie ubrania, kosmetyki) albo osoby samotnej. Praca - po okresie wzajemnej próby - na przynajmniej 2-3lata. Wiedząc to wszystko jaką płacę uznałybyście za uczciwą? (Nie wchodzi w grę rejestracja w UP, choć jeśli osoba chce założyć działalność gosp. i świadczyć usługi - nie ma problemu).
Obserwuj wątek
    • liliankaa77 Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 18:26
      teoretycznie powyżej 10.000 zł/mc -za rezygnację (poniekąd) z życia osobistego
      w praktyce-nie wiem, bo nie znam żadnej osoby, która by się takiej pracy podjęła
      praca od-do ok, nawet jeśli oznacza nadgodziny
      ale wspólne zamieszkanie z rodziną? praca 7 dni w tygodniu? życie osobiste na telefon albo po 21?



    • woman_in_love każdą, którą zaakceptuje rynek 03.04.13, 18:31
      albowiem dla każdego wartościowe będzie coś innego. Dla jednych wycieczki, narty i mieszkanie będą tak cenne, że wezmą 1 000 PLN i będą się cieszyć, a inni zechcą dodatkowo 4 000 za to, że muszą latać samolotami "jak debile" po całym świecie zamiast siedzieć spokojnie w domu - nie każdy przecież lubi podróże.

      --
      "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - Alexis de Tocqueville
      • woman_in_love errata 03.04.13, 18:35
        a liliankaa77 będzie chciała 10 000. Więc sama widzisz. Tego nie da się wycenić.

        Dajcie zatem 60% tego, ile byście chcieli dać i szukajcie kogoś chętnego za to, a resztę dopłacajcie co miesiąc jako niby extra premię, za dobrą robotę, a będzie pracował jeszcze lepiej.


        --
        "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - Alexis de Tocqueville
        • liliankaa77 Re: errata 03.04.13, 18:48
          Liliankaa by za żadną kasę do tej roboty nie poszła.
          7 dni w tygodniu w pracy, masakra.
          Au-pair często roku nie mogą wytrzymać- a w umowie mają 20 h pracy tygodniowo, pracę na rok i naukę języka
          nie chodzi tu o zakres obowiązków, a o mieszkanie z cudzą rodziną, brak prywatności, bycie zawsze w pracy, okrojone życie prywatne, brak poczucia u siebie, nie zaprosisz sobie chłopa do domu i nie będziesz mogła uprawiać dzikiego seksu, nie zaprosisz znajomych itp itd
          dla mnie psychicznie nie do przyjęcia
          być może jeśli chodziłoby o określony czas, praca byłaby atrakcyjna, dla kogoś bez rodziny i przyjaciół, ale na stałe?
          po tygodniu pewnie chciałabym sobie palnąć w łeb
          nie lepiej zatrudnić gosposię dochodzącą?
          nawet jakby czasem trzeba było wyrobic nadgodziny, przynajmniej zachowałaby jakieś życie prywatne i żyłaby sobie swobodnie


        • zawsze-w-drodze Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 18:46
          No pewnie nie po to, żeby zrywać się co rano, tracić dodatkowe pół godziny na nadzór nad myciem zębów i szykowanie drugiego śniadania a potem z wywieszonym językiem latać od szkoły do szkoły, po południu zaś z zajęć na zajęcia (tu zawieźć Jasia tam odebrać Stasia). Pewnie wolą dospać, a po południu książkę poczytać albo na fitness pójść.
          A co do pracy "w trybie ciągłym" - panie wyjeżdżające zagranicę do opieki nad starszymi osobami czy jako nianie też tak pracują (czasowo). To nie jest praca na całe życie i nie dla każdego - o tym było na wstępie.
          Ale nie o tym jest wątek. O pensję pytam - jaką uznałybyście za przyzwoitą?
          • ashraf Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 19:03
            Pracowałam kiedyś jako niania, teraz sama będę zatrudniać opiekunkę z zamieszkaniem. Z całym szacunkiem - takie warunki to niewolnictwo i zdrowa psychicznie osoba nie zgodzi się na pracę od 7 do 21 7 dni w tygodniu, bez prawa do życia prywatnego. A jeśli dla kogoś codzienny fitness albo książka jest ważniejsze niż spędzenie czasu z własnym dzieckiem i woli oddać je przez cały dzień w ręce niani, to lepiej niech nie ma dzieci...
          • liliankaa77 Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 18:53
            a śpi kiedy? rozumiem, że te 2 h przerwy to są obok snu?
            mimo wszystko wątpię, że to jest zgodne z Kodeksem Pracy jakiegokolwiek państwa UE
            a urlop ma chociaż? każdy weekend wolny?
            masakra jakaś
            chyba, że to system np. jeden miesiąc pracy, drugi miesiąc wolny-przyjeżdza inna osoba i tak na wymianę
            inaczej można wykończyć się psychicznie
            • baltycki Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 19:08
              liliankaa77 napisała:

              > a śpi kiedy? rozumiem, że te 2 h przerwy to są obok snu?
              Spiac tez jest w pracy na ewentualne wezwanie "babci".
              2 h przerwy w czasie poobiedniej drzemki podopiecznej 13-15.

              > chyba, że to system np. jeden miesiąc pracy, drugi miesiąc wolny-przyjeżdza inn
              > a osoba i tak na wymianę
              Roznie, kolezanka 2/2 mies, jej kolezanka 6/6 mies.
        • agni71 Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 19:31
          zawsze-w-drodze napisała:

          > A jak nie pracujesz zawodowo i robisz to samo dla swojej rodziny to też jesteś
          > niewolnicą?

          Jak robię to dla swojej rodziny, to:

          po pierwsze, nie robie tego wszystkiego sama, tylko w jakims tam stopniu obowiązki sa dzielone między obydwoje rodziców (np. u nas to mąz dzieci rano budzi i zawozi do szkoły, a ja na ten przykład robię im śniadanie).

          po drugie, do mniej lubianych czynności tez kogos wynajmuję (np. panią do sprzątania)

          po trzecie, nie jestem zawalona obowiazkami od rana do wieczora, mogę sobie nawet i co tydzien zaplanowac samotny wypad do miasta, a na codzień mam tez duzo wolnego czasu.

          po czwarte, nie jestem zmuszona tworzyć "niby-rodziny" z obcymi ludzmi (te wspólne posiłki, wyjazdy)
          --
          ematka jad ulewa tylko na forum a do meza od switu do nocy szczerzy zeby jak zahipnotyzowana. by nanuk24
          • ichi51e2 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 13:30
            Ciekawe czy ta "pani" moglaby podnajac sprzataczke... Jeden problem z glowy. Pytanie czy jasniepanstwo spodziewaja sie "ze ma byc caly czas czysto" czyli ze w przerwach w zajmowaniu sie dziecmi sprzatasz non-stop czy mozna raz w tygodniu... Szczerze - ja bym to rozbila - wziela osobno sprzatanie, osobno opieke nad dziecmi - to wydaje sie uczciwsze wziawszy pod uwage reszte obowiazkow. No albo faktycznie - 2 osoby pracujace miesiac jedna miesiac druga... Z drugiej strony moja ukrainska sprzataczka mowi o tego typu pracy z lazmi w oczach - dobrze platna, bez kosztow, bez klopotow... Wiec sadze ze raczej bez problemu kogos znajda. I jeszcze z dziecmi. Za 2000 z pocalowaniem reki mysle... Niestety.
            --
            Od ukradka dzieci puchly i umieraly.
        • asia_i_p Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 22:43
          Nie, ponieważ oświadczam mężowi "A teraz wychodzę" i wychodzę, czego gospodyni w takiej sytuacji zrobić nie może. Gdybym była samotną matką maleńkiego dziecka, czułabym się jak niewolnica okoliczności, ale i tak mniej, niż w takiej sytuacji, bo to ja decydowałabym, dokąd idę z dzieckiem.
          --
          Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

          Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
        • lauren6 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 09:44
          zawsze-w-drodze napisała:

          > A jak nie pracujesz zawodowo i robisz to samo dla swojej rodziny to też jesteś
          > niewolnicą?

          Jak mi się nie chce wieszać prania to zaganiam do tego dziecko.
          Jak mi się nie chce odkurzać proszę o to męża.
          Jak mi się nie chce prasować to nie prasuję.
          Jak mi się nie chce gotować tylko pół dnia oglądać seriale to zamawiam pizzę.
          Jak mam ochotę pospać dłużej po imprezowym weekendzie dzwonię rano do szefa, że spóźnię się godzinę do pracy.
          Jak mam totalnego lenia to mieszkanie jest niesprzątnięte, obiad nie ugotowany i nikt mnie z tego nie rozlicza.
          Jak mam jeszcze większego lenia, dzwonię po sprzątaczkę.

          Widzisz różnicę?
          • zawsze-w-drodze Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 19:06
            Liliankaa - Ty byś nie chciała, to już wiemy. Uważasz to za wyzysk - masz prawo do własnych opinii. Zrozum jednak, że to nie są roboty przymusowe. Nikt do niczego nikogo nie zmusza. Osoba, która pod koniec roku kończy współprace z tą rodziną pracowała 7 (siedem) lat i chwali sobie bardzo - w międzyczasie znalazła narzeczonego, zwiedziła kawał świata, nauczyła się jeździć na nartach, zrobiła (na koszt tej rodziny) prawo jazdy, nauczyła się komunikatywnie mówić po angielsku i zaoszczędziła na mieszkanie (nieduże ale jednak). Teraz chce zacząć nowy etap życia- informuje o tym lojalnie pół roku przed - rodzina zaczyna szukać nowej osoby. Tyle.
              • zawsze-w-drodze Re: Czemu więc nie zaproponować kandydatce 03.04.13, 19:15
                W tym, że obecna ma niezmienioną stawkę od paru lat, traktowana jest już przez wszystkich członków rodziny jak ktoś bardzo bliski, dostaje dodatkowe prezenty i premie, a stawka była zaproponowana "na oko" - obie strony się zgodziły i było ok. Może zatem rodzina proponuje za mało? Albo przesadnie dużo?
                • papalaya bierz tę robotę 03.04.13, 20:15
                  jeśli ci doładują kartę do telefonu za 70 zł...

                  ajfon oczywiście

                  i internet co najmniej 8 mega/s dla rozładowania napięcia przedmiesiączkowego...


                  --
                  dobra rzona tem sie hlubi, gdy gotuje, co monż lubi
              • zawsze-w-drodze Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 19:21
                Czy sądzisz, że ktoś o zdrowych zmysłach zatrudni taką osobę na zasadach "wyzysku", przymusu (nawet ekonomicznego) i powierzy jej nadzór nad dziećmi, klucze do domu, kod alarmu i zostawi z taką osobą dzieci choćby na jedną noc (a zdarza się 2-3 razy w roku kilkudniowy wyjazd obojga rodziców)?
                • anusia29 Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 19:32
                  A tak z ciekawości, co rodzice robia "przy" dzieciach?
                  Dobił mnie ten kilkudniowy wyjazd kilka razy w roku. Jesli dodac do tego, co robi opiekunka, to zastanawiam się, czy kontakt rodziców z dziecmi ogranicza sie tylko do wspolnego śniadania???
                  Nie żal tym rodzicom swoicgh dzieci?
                  Żeby nie było mam i nianię, i panią do sprzątania... ate to juz chyba przesada...
                  --
                  Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
                  "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych przeze mnie lat...
                  • zawsze-w-drodze Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 19:38
                    Chodzą do lekarzy i na wywiadówki, sprawdzają lekcje, czytają "na dobranoc", spędzaja całe weekendy - nie obciążone "prozą życia", rozmawiają, jeżdżą na rowerach i na nartach, spędzają wakacje (gospodyni też na nich jest - zajmuje się obsługą dzieci wieczorami i rankami, buduje babki na plaży, chodzi na lody, pilnuje czystości ubrań i przejmuje dzieci, jeśli rodzice chcą ponurkować albo spędzić czas tylko we dwoje), chodzą do księgarni i do muzeum. Normalnie - jak to rodzice. A wyjeżdżają służbowo.
                    • anusia29 Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 19:47
                      A nie boja się, że dzieci zwiążą się bardziej z nianią?
                      Jak rodzice zamierzają 'sprawdzić" nianię? W koncu to tej osobie powierza ukształtowanie swoich dzieci...
                      Moim zdaniem - nie mniej niz 5 tys. netto. I troche więcej luzu i "wychodnego". Czy niani wolno zapraszacv swoich gości (np. mamę, siostrę)?
                      --
                      Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
                      "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych przeze mnie lat...
                      • zawsze-w-drodze Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 19:57
                        Dzieci są związane z obecną "gospodynią", której zadania wyewoluowały z roli stricte niani (gdy dzieci były malutkie) do roli nianio-gospodyni. Traktują ją jak starszą siostrę, kuzynkę i baaardzo kochają ale role mamy, taty i niani jakoś nigdy im się nie mieszały. Obecna osoba odchodzi za ok. pół roku i na pewno kontaktu z rodziną nie zerwie. Tyle, że teraz chce niańczyć własne pociechy wink. Rodzina chce poznać i polubić nową osobę zanim ta przejmie obowiązki. Chce też aby obecna gospodyni "wprowadziła" nową. Dlatego już nowej szuka.
                    • edit38 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 16:44
                      Dla mnie normalni rodzice na wakacjach spędzają czas ze swoimi dziećmi nie potrzebują wtedy opiekunki do dzieci która z nimi będzie babki z piachu budować.
                      Tym bardziej że nie na urlopie od rana do wieczorem dziećmi zajmuje się opiekunka.
                  • zawsze-w-drodze Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 19:44
                    A jak płacisz swojej teściowej za opiekę nad dziećmi to przestrzegasz kodeksu? Ma nadgodziny, urlop wypoczynkowy i szkolenie z bhp? Nie sądzę, aby panie wyjeżdżające zagranicę do pracy też miały warunki kodeksowe. Zresztą - ja pytam o pensję a nie sensowność takiej pomocy. Ty byś nie chciała - wiem. Ja nie pytam "czy?" pytam "za ile?" - w znaczeniu zadowalającej pensji.
                    • liliankaa77 Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 20:07
                      nie zatrudniam teściowej, ale gdybym zatrudniała to tak, przestrzegałabym KP, jest to dla mnie oczywiste
                      a ile: napisałam na początku, 10.000 zł netto/miesiąc minimum
                      jeśli pani nie będzie wykonywać pracy nocnej, to po co to zamieszkanie?
                      nie lepiej zatrudnić od do? dzięki temu pani będzie mogła żyć sobie swobodnie i na swoim
          • iwoniaw Nawet chłopi pańszczyźniani 03.04.13, 19:07
            nie mieli obowiązku pracować 7 dni w tygodniu i to przez tyle godzin. A służące, nawet te najniższego sortu miały wychodne raz na tydzień.

            --
            Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
            • zawsze-w-drodze Re: Nawet chłopi pańszczyźniani 03.04.13, 19:12
              Tyle, że ta osoba, jeśli "się obrobi" to może pół dnia siedzieć i oglądać seriale. Najprościej mówiąc - poszukiwana jest "tradycyjna" żona (bez "usług nocnych" wink), dla rodziny. Obydwoje rodzice pracują zawodowo i potrzebują "żony", co obiad ugotuje, guzik przyszyje i w kominku rozpali.
                  • madzioreck Re: Jak się obrobi...? 03.04.13, 20:11
                    Hm... nocny ten kurs i fryzjer? wink
                    Sorry, ale takie "obrobi się i pół dnia siedzi" brzmi dla mnie trochę jak te wszystkie "a ja studiowałam dziennie, pracowałam na cały etat, dziecko wychowywałam samotnie i jeszcze miałam mnóstwo czasu dla siebie, kwestia organizacji..."
                    • edit38 Re: Jak się obrobi...? 04.04.13, 17:05
                      Ja z tych mniej zorganizowanych ale moja koleżanka z małym dzieckiem i drugim w drodze dokończyła studia zaoczne i pracowała w tym czasie zawodowo na pełny etat, fakt gdy była w pracy lub w szkole to dzieckiem rodzice się zajmowali ale gdy już do domu wróciła to nie potrzebowała osoby która jej posprząta, popierze, obiad ugotuje i jeszcze dzieckiem się zajmie. A wracając do tej rodziny to jeśli się pracuje po 12 godzin na dobę (oboje) to na dzieci nie powinno się decydować chyba że jedno z rodziców zgodzi się na skrócenie godzin pracy na tyle aby dziećmi się kilka godzin dziennie zająć albo chociaż w weekendy.
                      • madzioreck Re: Jak się obrobi...? 06.04.13, 19:12
                        > Ja z tych mniej zorganizowanych ale moja koleżanka z małym dzieckiem i drugim w
                        > drodze dokończyła studia zaoczne i pracowała w tym czasie zawodowo na pełny et
                        > at, fakt gdy była w pracy lub w szkole to dzieckiem rodzice się zajmowali ale g
                        > dy już do domu wróciła to nie potrzebowała osoby która jej posprząta, popierze,
                        > obiad ugotuje i jeszcze dzieckiem się zajmie.

                        W to wierzę - nie wierzę w "i jeszcze mnóstwo czasu dla siebie" wink
                  • aneta-skarpeta Re: Jak się obrobi...? 04.04.13, 16:03
                    znam kobiete majaca dom 170 m

                    wiele lat w zasadzie sama musiala o dom dbac, bo mąż na wyjazdach
                    ona pracowala na etat

                    w domu mozna jesc o każdej porze dnia i nocy z podłogi, jak dzieci podrosły i nie wymagaly az takiej opieki- sz.podstaw. zapisała sie na studia

                    --
                    mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                    szopinistka.blogspot.com
                  • liliankaa77 Re: Jak się obrobi...? 04.04.13, 16:09
                    na tym polega ekonomia
                    że jak się robi coś dla siebie/swojej rodziny to poniekąd "za darmo"
                    a jak dla innych to się za to otrzymuje wynagrodzenie
                    i jest to całkowicie normalne

                    przytoczone przez Ciebie kobiety robią to dla siebie i swoich rodzin
                    i mogą odpuścić, jak się im nie chce i nikt im nad głową nie stoi
                    ot taka jest różnica
                    • aneta-skarpeta Re: Jak się obrobi...? 04.04.13, 16:17
                      własnie sie nie do konca zgodze z punktu widzenia "moralnego"

                      załóżmy

                      umawiam sie z mężem, ze on zarabia- duzo- zeby zarabiac duzo musi pracowac dobrze, nie moze sobie odpuszczac, bo go zwolnią

                      ja zostaje w domu i dbam ogólnie mówiac o dom-skoro on sie wywiazuje ze swoich obowiazków, to ja bedac fair wobec niego powinnam wywiazywac sie ze swoich- czyli jest w domu posprzatane, ugotowane, dzieci ogarnięte - bo to troche moja praca, tyle ze za darmo. bo ja nie siedze w domu, aby sobie pierdziec w stołek cały bozy dzien, tylko po coś.

                      oczywiscie moge czasem nie uprasowac- ale generalnie poziom muszę trzymac, bo mąz trzyma i utrzymuje rodzine zgodnie z zasadami, a nie leseruje

                      jak pracuje zawodowo, jak mąż to sytuacja wyglada inaczej

                      ale nie wyobrazam sobie, ze moj mąz zapierd..la w robocie, a mi sie nie chce poprasowac, ugotowac- nie mowie o sytuacji gdy jestem chora etc tylko o slodkim lenistwie.


                      --
                      mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                      szopinistka.blogspot.com
                      • pe.tronela Re: Jak się obrobi...? 04.04.13, 16:27
                        no gdyby pani niewolnica miala podczas wykonywania swoich obowiazkow przy twoich dzieciach swoje wlasne dzieci obok siebie, wlasnego faceta co noc w lozku, zapraszala swoich wlasnych przyjaciol na popoludnia, decydowala, dokad chce pojechac na urlop itp, to moze i to by bylo porownywalne
                        • aneta-skarpeta Re: Jak się obrobi...? 04.04.13, 16:33
                          znam mezatki, ktore mają zycie niemal jak niewolnice i uwazają sie za szczęsliwe

                          mnostwo kobiet musi zyc z dala od meza, nie majac go na codzien, bo ma taka robotę
                          mnostwo kobiet oddało by zamek ze zlota, zeby miec kase na opiekunke, aby na chwilę odpoczac od wałsnych dzieci, ale nie maja finansowych szans

                          mnóstwo kobiet musi opowiadac sie mezwi na co i po co wydały 50 zł

                          całe mnostwo nie moze sobie kupic nic bo nie starczy na jedzenie

                          o wyjezdzie na urlop mogą pomarzyć

                          mnostwo kobiet nie ma kogo zaprosic popołudniu na kawewink

                          itd itd


                          --
                          mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                          szopinistka.blogspot.com
                        • iwoniaw O toto 04.04.13, 16:35
                          Od któregoś momentu w tym wątku zaczęłam się zastanawiać, jakie życie muszą mieć niektórzy, że całkowite porzucenie go ot tak jawi im się niemal jak bramy raju uncertain

                          --
                          "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
                          mniej awanturujący."
                          • aneta-skarpeta Re: O toto 04.04.13, 16:43
                            iwoniaw napisała:

                            > Od któregoś momentu w tym wątku zaczęłam się zastanawiać, jakie życie muszą mie
                            > ć niektórzy, że całkowite porzucenie go ot tak jawi im się niemal jak bramy raj
                            > u uncertain
                            >

                            no niektorzy mają .ujowe

                            albo mega samotni, bez zycia prywatnego, albo mega biedni

                            mało to jest ludzi, którzy wyjezdzają za pracą za 5 tys- np budowlancy, ktorzy maja duzo ciezsza robote i nie 8h dziennie. i mąż " na zesłaniu" zona w domu z dziecmi i tez sie nie przelewa

                            znam rodzinę z 4 dzieci, chlopa nie ma prawie wcale w domu, bo pracuje wyjazdowo- w ramach oszczędnosci spi czesto w samochodzie- robi remonty, budowlankę- jezdzi do domu raz na 2 tygodnie, jak jest robota to nie jezdzi, bo trzeba dorobic

                            nie wyciaga nawet 5 tys miesiecznie na czysto
                            --
                            mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                            szopinistka.blogspot.com
                      • iwoniaw wybacz, ale to żadna analogia 04.04.13, 16:32
                        We własnym domu i dla własnych dzieci/współmałżonka ludzie różne rzeczy robią "za darmo" właśnie dlatego, że to ich dom/rodzina i także ich wspólny majątek - pomijając już tu kwestie uczuciowe i dawania wkładu własnego wobec korzystania z pracy pozostałych członków rodziny, to wykonywanie tych czynności osobiście bezpośrednio pozwala zaoszczędzić na kosztach, które trzebaby ponosić, by mieć taki sam standard nie robiąc tego wszystkiego. Wynajęta niania/gosposia/kucharka/intendentka/sprzątaczka w jednym jest pracownikiem, nie robi tego wszystkiego dla siebie i swojej prosperity lecz dla pracodawców, więc oczywistym jest, że należy jej się godziwe wynagrodzenie i dywagowanie o tym, że ja sama okna myłabym za darmo, więc w sumie łaską jest opłacanie pani sprzątającej, która wszak ma okazję niepowtarzalną pobyć w luksusowym wnętrzu mego apartamentu i nawet napić się wysokopółkowej kawy z Rosenthala, którego inaczej na oczy by nie widziała - byłoby po prostu żałosne - a do tego sprowadza się podejście autorki wątku, niestety.

                        --
                        "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                        • aneta-skarpeta Re: wybacz, ale to żadna analogia 04.04.13, 16:39
                          ok
                          i teraz kobieta poswieca sie dla dobra rodziny, nie ma zabezpieczenia finansowego i któregos dnia maz mowi- spadówa, albo ma kochanke, a zona tkwi u zlotej klatce bo nie ma alternatywywink

                          tutaj masz przynajmniej 5 tys na miesiacwink- nie majac kosztów utrzymania

                          troche jakby maz zonie płacił 5tys kieszonkowego na jej własne wydatki mając spisana intercyzę

                          mało to jest "szczęśliwych" zon w złotych klatkach?

                          inna kwestia, ze ja z postów autorki nie wyczytuje tych wszystkich niewolniczych koszmarów- ze nie mozna isc do kibla bez pozwolenia itd autorka sama napisała, ze nie ma problemu zey w ciagu dnia, gdy dzieci w szkole, cos zrobila z prywatnych spraw- w koncu kiedys sie nauczyla angielskiego, zrobiła prawko za darmo i znalazła narzeczonego

                          mnie tutaj faktycznie brakuje np niedzieli wolnej


                          --
                          mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                          szopinistka.blogspot.com
                          • liliankaa77 Re: wybacz, ale to żadna analogia 04.04.13, 16:44
                            wszelkie dywagacje są zbędne, dopóki taka forma pracy jest niezgodna z KP
                            chyba, że to inny kraj
                            ja wyczytałam np. że pani może sobie pójść do ginekologa i załatwiać prywatne sprawy, ale po uzgodnieniu
                            no..., w normalnej pracy biorę sobie urlop i nie muszę tłumaczyć po co i na co
                            serio nie widzisz różnicy między życiem prywatnym i robieniem czegoś dla swojej własnej rodziny
                            a byciem w pracy non stop?

                            • aneta-skarpeta Re: wybacz, ale to żadna analogia 04.04.13, 16:54
                              widze róznice, natomiast rozumiem, ze dla niektorych byłaby to alternatywa zarobienia niezłych pieniedzy, przy sporym poswieceniu, ale moze ktos woli zarabiac 5 i nie móc zaprosic chlopa na bzykanie ( a mało to młodych ludzi mieszka u rodziców i tez nie moze?, albo jestes samotna matka w kawalerke i tez sobie chlopa na byzkanie nie zaprosisz)

                              poza tą wolna niedzielą, jesli jest tak jak pisze autorka, ze nie trzeba myc dla zasady czystej podłogi to nie jet to niewolnicza praca. dla pewnych osób moze to byc rozwiazanie.

                              dla mnie bardziej niewolnicza jest praca na kasie za 1200, gdzie mam wyliczane ile jestem w kiblu, a jak jestem za dlugo, to mnie zwolnią- bo jestem tam traktowana jak szmata, tyle tylko, że za gó...ane pieniadze i musze siedziec na dupie 8 bitych godzin. i tez nie mam zycia prywatnego, bo nie starcza mi na jedzenie i mam dług w spółdzielni

                              jakims cudem gosposia obecna wytrzymała 7 lat, zrobila kurs prawa jazdy, nauczyla sie nagielskiego, znalazła narzeczonego i sporo odłozyła- nienajgorzej jak na prace niewolniczą.

                              to nie jest oferta pracy dla kobiety po dobrych studiach, z rodziną, ktora spokojnie wyciagnie 5tys na etacie, a maz drugie 5 tys

                              to jest oferta dla dziewczyny, ktora co najwyzej ma szanse zarobic 2 tys jako niańka w duzym miescie, ale musi wynając kawalerkę i kupic jedzenie.

                              a u siebie na wsi to moze zarobic 500 jako niańka, bo wiecej nikt jej nie da.


                              --
                              mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                              szopinistka.blogspot.com
                          • iwoniaw Re: wybacz, ale to żadna analogia 04.04.13, 16:46
                            Ok, jest wiele patologii na świecie - także i w zamożnych rodzinach. Nie jest to jednak powód, by normalne warunki pracy traktować jako Bóg wie co i niemal łaskę państwa zatrudniających.

                            Tak jak pisałam wcześniej - te dodatkowe okoliczności w pewnych warunkach rzeczywiście są wartością dodaną (bezdomna, biedna, bez jakiegokolwiek zaplecza rodzinnego i towarzyskiego dziewczyna zapewne się cieszy, że ma swój pokój), ale w pewnych nie (ktoś musi porzucić swój dom, by mieszkać kątem u kogoś, bo taka specyfika tej pracy, ale go to nie zachwyca akurat); obiektywnie natomiast, jak się chce mieć dyspozycyjną służącą de facto cały czas pod ręką, to oczywiste, że musi mieć swój kąt, podobnie jeśli chce się mieć opiekę niani na wakacjach, to jasne, że się jej płaci za przejazd i pobyt na tychże wakacjach - a tu jest to przedstawiane, jakby "państwo" jej co najmniej prezenty dawali (bo mogłaby się tymi dziećmi w Meksyku z Pipidówki Dolnej telepatycznie opiekować czy co?)
                            I o to głównie mi chodzi, o podejście, które jest kuriozalne, nie o samą "gołą" ofertę, na którą zapewne ktoś się chętny znajdzie.

                            --
                            "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                            • aneta-skarpeta Re: wybacz, ale to żadna analogia 04.04.13, 16:56
                              zawsze jest tak, że np jest fajna oferta pracy dla osoby wykształconej- kontrakt za 20 tys/m-c, ale musisz wyjechac do innego kraju, a rodzina nie moze pojechac z tobą

                              jeden sie zgodzi i przemeczy 2 lata, a drugi powie- nie warto

                              a trzeci bedzie piał z radosci, bo i tak nie ma nikogo, a zaoszczedzi jeszcze na wynajmowaniu mieszkania
                              --
                              mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                              szopinistka.blogspot.com
              • taria Re: Nawet chłopi pańszczyźniani 03.04.13, 20:25
                Oczywiście, pracodawcy nie oczekują od gospodyni zapieprzu na czworakach przez 14h/dobę, natomiast wymagana jest kompletna dyspozycyjność w tym czasie - jeśli np. dziecko się pochoruje, dojdzie całodzienna opieka nad nim i podanie lekarstw, jeśli pęknie rura w ścianie - osuszanie zalanego mieszkania i nadzór nad hydraulikiem, jeśli wychodzimy na basen, to stały nadzór nad podopiecznymi itp. Jeśli ta osoba się "obrobi", może pół dnia oglądać seriale, ale nie może np. pojechać na trzygodzinną wycieczke rowerową albo wyskoczyć do chłopaka na "szybki numerek" tongue_out

                Biorąc to pod uwagę, ilość czasu naprawdę wolnego, w którym gospodyni może przebywać tam gdzie zechce i z kim zechce jest naprawdę za mała dla psychicznego komfortu.
                Wiem z relacji znajomych opiekujących się staruszkami lub domem w Niemczech, że tam przy oficjalnym zatrudnieniu osoba mieszkająca z podopiecznym na stałe ma do dyspozycji 2godz dziennie "wychodnego"(w godzinach dziennych!), ew. zamiast tego 12h w jednym kawałku w weekend. Przy tym zazwyczaj pracuje się zmianowo, w 2-6 mies. turach, co umożliwia oderwanie się psychiczne od rodziny, dla której się pracuje.

                Pod tym względem 2 tyg. urlopu w roku + co drugie święta to zdecydowanie za mało przy pracy bez cotygodniowego wychodnego. Nie twierdzę, że nie znajdzie się osoba chętna do pracy na takich warunkach, jednak nie są one do końca "cywilizowane".
                Jeszcze raz powtórzę - sama praca w godzinach 7-21 nie jest niewolnictwem, natomiast brak regularnego wolnego jest już naruszeniem prawa do posiadania życia osobistego.
                  • lauren6 Re: Nawet chłopi pańszczyźniani 04.04.13, 09:24
                    Jaka pani łaskawa, pozwoli niewolnicy pójść do ginekologa jak ta jej się wyspowiada, że złapała grzybicę. Jak niewolnica będzie miała szczęście to może w trakcie gdy będzie leżała na fotelu ginekologicznym nie zadzwoni telefon by natychmiast zjawiła się wytrzeć nosa dziecku.

                    Na prawdę nie widzisz absurdu tego co piszesz? Ja nie twierdzę, że w dobie tak wysokiego bezrobocia nie znajdzie się ktoś kto przyjmie i taką podłą pracę.

                    Pytam się jedynie czy ci, tak zwyczajnie, po ludzku, nie wstyd zaproponować komuś tak podłych, niezgodnych z KP warunków pracy?
    • beverly1985 Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 19:58
      Gdybym chciala gosposię "od wszystkiego" to bylabym gotowa płacić ok. 3 tys. miesięcznie za pracę ok. 10h dziennie. Pranie, sprzatanie, gotowanie, opieka nad dzieckiem.

      Sytuacji, w ktorej opiekunka mieszka "przy rodzinie" i przebywa z nią bez przerwy od switu do 21, nawet chodzi do restauracji, po prostu sobie nie wyobrażam! Nie rozumiem po co rodzina chce sobie "kupić" dodatkowego członka stada, nie wiem tez jaką radość miałaby opiekunka z takich przymusowych wyjść i równocześnie brakiem czasu wolnego.
      • anusia29 Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 20:06
        Właśnie, po co takie uwiązanie, ktore - dodajmy, bo o tym jest dyskusja - jest tez duuużo bardziej kosztowne. Nie lepiej miec panią do sprzątania 2x tyg = ok 8 razy w miesiącu (w Warszawie 1 dzien to ok. 150-200 pln) i nianię do odbierania dzieci, nakarmienia, ugotowania i zaczekania na rodziców? czasem popołudnia w sobotę, czasem opieka jak rodzice wyjadą.
        Po co az nocowanie niani? Skoro - jak napisałaś - rodzice czytają dzieciom, jeżdzą z nimi, rozmawiają, to po co płacić za ten czas opiekunce/ Chyba, ze czytają 10 min, rozmawiają jak wyzej, a rower jest przez godzinę w miesiącu..
        Jak pisałam - mam i panią do sprzątania i opiekunkę (tę samą od lat), dzieki czemu nie mam prawie żadnych obowiązków domowych i dlatego zastanawiam sie po co wiecej obecności niani...? Zavzynam miec wrażenie, że troll...

        --
        Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
        "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych przeze mnie lat...
        • zawsze-w-drodze Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 20:16
          Bo tak rodzinie wygodniej. I jakos dziedkowie tez juz nie chca brac dzieci na wakacje bez niani... Jakos latwiej, gdy ktos przebierze i umyje smile. I rzeczywiscie rodzina szuka. Jakby ktos znal osobe szukajaca tego rodzaju pracy- moze pisac na gazetowego maila.
          • asia_i_p Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 22:47
            I jakos dziedkowie tez juz nie chca brac dzieci na w
            > akacje bez niani... Jakos latwiej, gdy ktos przebierze i umyje smile.

            Każdemu, co kto lubi. W jakim wieku są te dzieci, że wciąż je trzeba przebierać i myć?
            --
            Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

            Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
            • lauren6 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 09:27
              Może to ten osiemnastolatek, o którym ostatnio pisała jak mu skąpi pieniędzy na kieszonkowe?

              Myślę, że chłopak nie będzie protestował, gdy mu taka studentka pomoże się umyć i ubrać big_grin A autorka ma pełną kontrolę, nie musi dawać chłopakowi wyższego kieszonkowego, żeby starczyło na kino z dziewczyną i prezerwatywy, skoro wszystko czego mu brakuje do szczęścia ma w domu wink
      • zawsze-w-drodze Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 20:36
        Niech ci będzie - jeśli ci z tym lepiej. Innych proszę o opinie o wysokości pensji - z dotychczasowych wpisów wynika, że ok. 5000 to godziwa stawka. Wiem, że rodzina płaci mniej. Ile zatem minimalnie byłoby do zaakceptowania? I powtarzam, jeśli ktoś słyszał o osobie szukającej tego rodzaju pracy - proszę o info na priv.
        • nerri Ale policz;) 03.04.13, 20:47
          Na dobrą sprawę to 24 godzinna dyspozycjawink 5000/ (24*30) --> wychodzi niespełna 7 zł za godzinę. mało jak za całkowitą dyspozycyjność, nie sądzisz?wink
          Tak więc te 5000 to nieduża stawka...

          Albo niech szukają bezdomnej, samotnej dziewczyny wink
          Bo za mniej to oferta dla kogoś takiego...

          --
          SARKAZM - najniższa forma dowcipu - za to najwyższa forma inteligencji wink

          NIE KŁÓCĘ SIĘ - wyjaśniam tylko, dlaczego MAM RACJĘ !!! wink
          • iwoniaw Otóż to 04.04.13, 13:57
            Za 7 zł/h można naprawdę znaleźć pracę znacznie mniej absorbującą i ograniczającą swobodę. Okoliczności przedstawiane przez autorkę wątku jako wartość dodana (podróże, wyjścia z rodziną, mieszkanie z nimi) są takową wyłącznie dla osoby bezdomnej, bez rodziny i/lub znajomych ani zwierząt, bez potrzeby samodzielnego dysponowania czasem wolnym. Jednym słowem - to jest oferta dla osoby nie mającej NIC do stracenia, de facto nie mającej w ogóle żadnego życia (osobistego, rodzinnego, towarzyskiego) ani zobowiązań.

            --
            Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
            Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
            • sumire Re: Otóż to 04.04.13, 14:08
              w rzeczy samej.
              gdybym była dziewczęciem, które nigdy w życiu nie pracowało i nikt mu nie dał szansy na jakikolwiek rozwój, uznałabym, że Pana Boga za nogi złapałam. tego typu osoby są idealnymi kandydatami - ze względu na znikome doświadczenie, brak perspektyw, brak zobowiązań, nieogarnięcie w świecie. one się w trymiga złowią na lep Punta Cana czy czego tam. pytanie tylko, czy wykorzystywanie ich niewiedzy i nieogarnięcia jest OK.
              miałam swego czasu pracę wymagającą ode mnie całkowitej dyspozycyjności i nieustannego bycia pod telefonem. co prawda miałam nieco więcej wolnego niż jeden weekend na 2 miesiące, ale i tak byłam uwiązana. dla osoby przeciętnie świadomej tego, jak cholernie ważny jest czas dla siebie, taka robota to naprawdę więzienie, niezależnie od tego, co się jej w bonusie zafunduje. ale chyba nie taka osoba jest poszukiwana smile
            • aneta-skarpeta Re: Otóż to 04.04.13, 14:10
              słuchajcie nie do końca jest to 7 zł/h

              nie masz w tym układzie kosztów- mieszkania, rachunków, jedzenia, w sumie tez mozna zobaczyc kawałek swiata za darmo- choc wiadomo nie sa to wakacje

              jak pracujesz non stop za 7 zł i wyrabiasz 5kafli, to od tego odejmij dojazdy, mieszkanie, rachunki, jedzenie- i zostaje moze 3

              w sumie, jesli rodzina normalna, to np jako osoba przejezdna, bez rodziny, a z planami to bym mogła taka prace podjąć- na jakis czas, odlozyc kase- a potem znalesc normalna pracę

              w sumie ta pani nie robi nic ponad perfekcyjna panią domuwink
              --
              mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
              szopinistka.blogspot.com
              • nerri Re: Otóż to 04.04.13, 14:36
                Dodaj do tego brak czasu wolnego, brak weekendów, Święta tylko raz na dwa lata, proszenie o możliwość wyjścia gdziekolwiek, narzucone wyjazdy(jakby nie patrzeć delegacje a nie wakacjewink ) I wracamy do minimum 5wink

                Jak pracujesz w normalnej pracy non stop, to nie zarabiasz 7 złwink
                I masz więcej wolnego, więc nie pracujesz non stop. Chyba, że jest praca w której masz taki "grafik" i zarabiasz 7 zł/h?

                --
                SARKAZM - najniższa forma dowcipu - za to najwyższa forma inteligencji wink

                NIE KŁÓCĘ SIĘ - wyjaśniam tylko, dlaczego MAM RACJĘ !!! wink
    • a.va Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 21:41
      To są, jakby nie było, co najmniej dwa etaty. A więc te 5 tys. to nie jest wygórowana kwota. Ponieważ jednak oprócz tego pani miałaby pełne utrzymanie, więc te 5 tys. jest do przyjęcia.
      --
      Kari Bremnes - Birds
    • pelissa81 Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 21:48
      nie ile, ale kto to musi byc?
      Ktos samotny, bez wlasnej rodziny i zycia towarzyskiego. Mloda pani na dorobku, moze dobra dziewczyna wyciagnieta z domu dziecka, moze samotna studentka (w koncu ktos jezdzi jako au-pair). Nie wyobrazam sobie osobe z kimkolwiek bliskim godzaca sie na takie warunki.

      Z drugiej strony - jesli ktos jedzie doobic sie za granice to wiadomo, ze chce jak najwiecej w jak nakrotszym czasie.
      --
      "Szczęście polega na tym, by z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych labiryntów"
    • asia_i_p Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 22:40
      Wychodne rzadsze niż u służącej w rodzinie angielskiej w dziewiętnastym wieku.

      Dlaczego to się nazywa "traktowanie jak członka rodziny"? Żaden członek rodziny nie zniesie bycia absolutnym niewolnikiem. Od 7 do 21 to jest 14 godzin, razy 7 = 98 godzin tygodniowo (szaleństwo), więc nawet licząc minimalnie 10 zł za godzinę wychodzi przynajmniej 4000 zł na miesiąc (a to i tak, moim zdaniem, wykorzystywanie).

      Nie powinno się stwarzać takich warunków pracy nikomu, nawet teoretycznie chętnemu i za żadne pieniądze.


      --
      Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

      Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
      • abdullah_abdullah Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 03:16
        > Nie powinno się stwarzać takich warunków pracy nikomu, nawet teoretycznie chętn
        > emu i za żadne pieniądze.
        >

        kwestia poczucia moralnosci. nie powinno sie zakladac burdeli a sie zaklada. tyle ze za zaloznie burdelu mozna pojsc siedziec i raczej jest to spolecznie naganne, a tu prosze Panstwo ma kase to i na sluzaca sobie moze pozwolic.
    • soczek_bez_gazu Re: "gospodyni domowa" - pensja 03.04.13, 23:34
      zawsze-w-drodze, co raz to lepsze wątki zakładasz, tak trzymać!

      nie wiem czemu się tak upierasz przy osobie młodej - znam ze słyszenia parę takich "gospoś z zamieszkaniem" i zawsze są to osoby na emeryturze, wdowy. Każda ma co najmniej 1 dzień w tygodniu wolny + dłuższe urlopy.
    • imasumak A dlaczego dla młodej osoby? 03.04.13, 23:58
      Moja kuzynka zatrudnia na takiej zasadzie panią koło sześćdziesiątki - pani ma dorosłe dzieci, maż nie żyje. Wszystkie wymienione przez Ciebie przywileje i dodatki do pensji otrzymuje, z tym że telefon na abonament, bez limitu rozmów i auto do dyspozycji - wyjazdy na zakupy, odbieranie czwórki dzieci z placówek itp. Nie robi gruntownych porządków - do tego jest wynajmowana firma sprzątająca, jej zadaniem jest przede wszystkim opieka nad dziećmi do godziny 16 (po 16 kuzynka już jest w domu), codzienne ogarnięcia spraw kuchennych, zakupy, pranie i prasowanie. Dwa lata temu zarabiała 3200 netto, ile teraz, nie mam pojęcia, ale znając jej pracodowców, z pewnością coś jej podnieśli.
      --
      kliknij
      jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
      • zawsze-w-drodze Re: A dlaczego dla młodej osoby? 04.04.13, 00:11
        Napisałam w pierwszym poście: "Praca ewidentnie dla osoby młodej, traktującej to jako zajęcie tymczasowe, możliwość zaoszczędzenia na mieszkanie itp. (z pensji musi kupić jedynie ubrania, kosmetyki) albo osoby samotnej". Pani z odchowanymi dziećmi/emerytka/wdowa sprawna fizycznie, w miarę zdrowa, młoda duchem i otwarta na świat - jak najbardziej.
    • wuika Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 09:41
      Aleście popuściły wodze fantazji. Rozumiem, że nie każdemu taka praca by odpowiadała. Warunek z tymi wakacjami, skąpymi urlopami i wydzielaniem czasu wolnego rzeczywiście jest nieludzki. Ale poza tym - nigdy nie słyszałyście o gosposiach mieszkających przy rodzinie? O opiekunkach, które mają zapewniony "wikt i opierunek"?
      --
      Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
      • madzioreck Re: "gospodyni domowa" - pensja 07.04.13, 00:30
        Ale poza tym - nigdy nie słyszałyście o gosposiach
        > mieszkających przy rodzinie? O opiekunkach, które mają zapewniony "wikt i opie
        > runek"?

        Myślę, że to nie to jest w tej sprawie kontrowersyjne, tylko ta właśnie nieludzka część.
      • zawsze-w-drodze Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 10:12
        Rzeczywiście, konieczność spędzenia dwóch tygodni w malediwskim resorcie, na plażach Punta Cana albo zwiedzania Meksyku czy innej Tajlandii to dramat i niewolnictwo. Podobnie jak weekendy w europejskich stolicach, coroczny wylot w Alpy z opłaconym karnetem i sprzętem i, również coroczny, wyjazd w poszukiwaniu słońca gdzieś bliżej. Nie mówiąc o weekendach krajoznawczych w Polsce. Szczególnie dla młodej dziewczyny z kujawsko-pomorskiego czy podkarpackiego, pochodzącej z wielodzietnej, dysfunkcyjnej rodziny, która w domu zdołała skończyć tylko zawodówkę (i to z trudem- nie było "warunków"). Teraz - po siedmiu latach - zacznie "nowe" życie z prawem jazdy, naprawdę dobrą umiejętnością gotowania i prowadzenia domu oraz opieki nad dziećmi i komunikatywnym angielskim. Nie mówiąc o uskładanej sumie pozwalającej na kupienie mieszkania w wielkim mieście bez kredytu. Nauczyła się też jak o siebie dbać, że ginekolog jest potrzebny nie tylko do porodu a okulista nie gryzie. A w czasie tej niewoli znalazła narzeczonego w owym wielkim mieście. Chłopaka miejscowego, ze stałą, dobrą pracą. Na Święta za niego wychodzi. No zmarnowała życie. Mogła w tym czasie - podobnie jak jej koleżanki z okolicy - urodzić trójkę dzieci, zmienić ze dwóch konkubentów i siedzieć na zasiłkach z mopsu. Przepraszam, muszę wracać do pracy.
        • anusia29 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 11:06
          Serio dziewczynie z dysfunkcyjnej rodziny powierzyłabyś wychowanie swoich dzieci???
          --
          Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
          "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych przeze mnie lat...
        • wjw2 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 12:06
          Doprawdy masz wspaniałe życie, wspaniałe, tylko po co się tym wszystkim tutaj chwalisz?
          A do tego jaka łaskawa, istna Matka Teresa, co to dziewczynie z podkarpackiego "pomogła".

          Próżna z ciebie nuworyszka....
        • iwoniaw Trzeba było od razu napisać, że pytasz, czy oferta 04.04.13, 13:27
          byłaby atrakcyjna dla niewykształconej, bezdomnej dziewczyny z patologicznej rodziny, pozbawionej jakichkolwiek środków do życia i mającej dotąd nawet kontaktu z opieką medyczną. No więc być może byłaby, choć osobiście nie znam rodziny, która komuś takiemu zostawiłaby pod opieką kota na czas dwutygodniowego wyjazdu, a co dopiero mówić o powierzeniu opieki nad dziećmi i domem...
          Ale tak naprawdę nawet "taka" służąca (swoją drogą, co to za podejście, że jej niemal łaskę wyświadczyli, zatrudniając ją - zatrudnili ją, bo potrzebowali i z opisu wynika, że zapracowała uczciwie na każdy grosz, nie wiem, czy prędko kolejną podobnie zahukaną pannę znajdą) ma potrzebę czasu wolnego i nie dawanie jej wychodnego jest po prostu nieludzkie.

          --
          "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
        • ashraf Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 19:58
          I tej ledwie że niepiśmiennej dziewczynie, która do ginekologa chodzi tylko do porodu powierzyłabyś swoje dzieci??? Na dodatek na 24 h/doba, bo przecież musisz mieć czas na fitness? To najlepiej odeślij je na tę podkarpacką wieś do rodziny wielodzietnej i odbieraj tylko na święta, wyjdzie taniej. I nie podniecaj się tymi Malediwami i Kubą, ja też z mężem sporo jeżdżę po świecie i nie przyszłoby mi do głowy wymagać od niani takich rzeczy, choć też biorę z zamieszkaniem. No, ale ja biorę nianię, a nie niewolnika. Na pewno praca jest w Polsce, a nie w Arabii Saudyjskiej?
    • anomalia_pogodowa81 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 14:33
      Im więcej czytam wypowiedzi autorki wątku, tym bardziej mi włosy dęba stają uncertain
      Zwłaszcza ta ostatnia, w której wyjawia, że chce ściągnąć biedną dziewczynę z wioski z patologicznej rodziny, żeby zatrudniając jako wyrobnika bez własnego życia na kilka lat "stworzyć szanse na nowe, cudowne, lepsze życie"...
      Chryste. I ty jeszcze z cała powagą uważasz, że robisz z tego człowieka członka swojej rodziny...? (btw jakiej rodziny? czy ty kiedykolwiek podtarłaś tyłek swojemu dziecko, czy robi to za ciebie wynajęty ludzki robot?)
      Mam nadzieję, że nie znam cię w realu sad
      • zawsze-w-drodze Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 14:40
        Jeśli przeczytasz jeszcze raz moje posty, to zauważysz, że taka "ściągnięta z wioski" ale bardzo inteligentna i obowiązkowa osoba pracuje u tej rodziny od lat 7. To nie jest projekcja przyszłości tylko real. Realnie zarobiła na mieszkanie, realnie wychodzi za mąż. Jej następczyni będzie mogła ją poznać, pogadać, wprowadzi ją w obowiązki.
        • anomalia_pogodowa81 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 15:00
          Wiesz, mam wrażenie, że takiej nieszczęsnej, biednej patologii nie trzeba wiele, żeby ją uszczęśliwić. Na tej samej zasadzie, mimo wszystko, funkcjonuje tzw. współczesne niewolnictwo - ludzie w krajów ogarniętych niesamowitą biedą są w stanie pracować całą dobę za miskę ryżu i też będą wdzięczni.
          Chodzi o twoje podejście, które z postu na post robi się coraz bardziej niesmaczne. Nie masz żadnego poczucia niestosowności w tym, że zatrudniasz ludzkiego robota do poświęcenia kilku lat swojego życia na wyłączność tobie, żeby miała za ciebie twoje dzieci i jeszcze do tego sprzątała twoje brudy. I na dodatek masz poczucie, że jesteś szlachetna.
          A ad rem - moim zdaniem pensja 5 tys./mies. netto jest dalece niewystarczająca. Ale oczywiście dla biednej panny, co w życiu takie kwoty nie widziała na oczy to będzie gwiazdka z nieba. Możesz spać spokojnie, zadowolona z siebie.
          • aneta-skarpeta Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 15:13
            ok, ale nie sprowadzajmy tej oferty do pracy za miske ryżu- bo to spore naduzycie

            praca nie jest fajna, ale dla kogos moze byc atrakcyjna- w pewnych okolicznosciach

            opieram sie na slowach autorki, ale skoro tamta pani miala jak znalesc meza w tej orce, odlozyla spora sumę i lojalnie uprzeda pol roku wczesniej- to chyba tak xle nie miala jak dzieci w chinach
            --
            mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
            szopinistka.blogspot.com
            • aneta-skarpeta Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 15:16
              i nie wiem jak wyliczylyscie 7 zł
              wychodzi 12

              praca od 7 do 21- 7 dni w tyg- liczymy jak leci bo urlop, wolne weekendy itd też sa płacone
              --
              mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
              szopinistka.blogspot.com
                • anomalia_pogodowa81 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 15:25
                  Porównanie do pracy za miskę ryżu było hiperbolą, to chyba jasne. Chciałam pokazać mechanizm, przy zachowaniu wszystkich proporcji.
                  Poza tym to nie jest etat tylko trzy etaty, praca 24/7.
                  Ale napiszę jeszcze raz - nie chodzi o ofertę, na którą na pewno znajdzie się zyliard chętnych.
                  Mnie trochę przeraża podejście autorki do całej sprawy. Ta idea wynajęcia kobiety (biednej, bo inna w życiu by na ten układ nie poszła) do zdejmowania dzieci rodzicom z oczu, kiedy trzeba robić przy nich cokolwiek innego niż gadanie przy telewizorze o pierdołach. I jeszcze oporządzać cały dom. W zasadzie bez wychodnego.
                  Ja wiem, że to brzmi jak banał, ale naprawdę na usta ciska się pytanie, zadawane z głębi serca: po ch... wam te dzieci?!
                  • aneta-skarpeta Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 15:28
                    ale pytanie- po co wam dzieci- to jedno
                    a niewolnicza praca opiekunki to własciwy temat

                    i nie 24 tylko od 7-21- w nocy ma wolne, moze wychodzic, tyle, ze musi wstac do roboty
                    --
                    mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                    szopinistka.blogspot.com
                    • anomalia_pogodowa81 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 15:33
                      Nie, nie może wychodzić. Po pierwsze - ma być do nieustającej dyspozycji. Za coś takiego w korporacjach płaci się ciężkie pieniądze. Zaś w praktyce będzie się to sprowadzało do tego, że przecież jak dziecko w nocy się obudzi, zapłacze, będzie chciało wody - to przecież nie autorka się tym zajmie, tylko niania, bo do tego jest zatrudniona. To praca 24/7.
                      • aneta-skarpeta Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 15:43
                        anomalia_pogodowa81 napisała:

                        > Nie, nie może wychodzić. Po pierwsze - ma być do nieustającej dyspozycji.

                        fantazjujesz

                        lub po 21:00 - wtedy możliwe wyjścia na randki (z tym, że w następne rano rano pobudka ok. 07:00)(oczywiście są sytuacje wyjątkowe - choroba kogoś z rodziny, ślub, chrzciny itp). 2 tyg. płatnego urlopu w wakacje, 10 dni w okresie świąteczno-noworocznym (tylko co drugie święta). Wolny, płatny weekend co 2-3 mies (do uzgodnienia).


                        wiec widocznie dzieci sa szkolne i nie płaczą w nocywink
                        --
                        mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                        szopinistka.blogspot.com
                    • lauren6 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 15:38
                      Co z tego, że po 21 ma wolne? Jakie urzędy są czynne o tej porze? Które przychodnie o tej godzinie przyjmują?
                      Raz na 2-3 miesiące dziewczyna może wyjść w weekend, poza tym cały czas pracodawca wisi jej na telefonie. Dorosła kobieta, a musi spowiadać mu się z każdej sekundy swojego życia, jeśli chce coś zrobić w ciągu dnia. Dużo tego czasu nie ma, skoro pracuje na etacie niani, sprzątaczki, kucharki i ochmistrzyni ogarniającej sprawy domowe. I te wakacje w Mexyku, w czasie których musi ogarniać dzieci, też brzmią jak dowcip.
                      • aneta-skarpeta Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 15:47
                        ok ale czy ona musi sie spowiadac z kazdego ruchu? czy może w drodze po dzieci zajechac sobie prywatnie na pocztę? czy ma zakaz?

                        jesli ma w domu wszystko zrobione, dzieci w szkole to pewnie nie ma problemu, zeby sobie cos załatwiła- lekarza, fryzjera, urząd- oczywiscie trzeba to uzgodnic, zeby wiadomo bylo, ze dzieci beda odebrane etc

                        jak ja musze sie wyrwac z pracy, zeby cos załatwic to nie musze opowiadac sie szefowi- ze potrzbeuje wyjsc do ginekologa, czy pan pozwala

                        tylko pytam- mogłabym wyskoczyc na godzine, bo mam cos waznego do załatwienia?

                        szef sie zgadza, bo wie, ze na lodzie go nie zostawię i nie wychodze w trakcie handlowej burzy etc
                        --
                        mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                        szopinistka.blogspot.com
              • lauren6 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 15:29
                Nadal uważasz, że 12 zł to normalna stawka za pracę w weekendy i za nadgodziny?
                Powtórzę po raz n-ty: nie twierdzę, że za te pieniądze i na te warunki nikt się nie znajdzie. Mamy olbrzymie bezrobocie i ktoś na taką pracę się skusi, jak ma w alternatywie jedzenie szczawiu i mirabelek.
                Co nie zmienia faktu, że jest to oferta pracy obraźliwa, łamiąca prawa pracownicze i zasady dobrego smaku. Nawet służące w XIX wieku miały lepsze warunki, więcej wychodnego. Dlatego też użyłam słowa współczesne niewolnictwo, bo z tym to mi się właśnie kojarzy.

                A już zupełnie osobny temat to rodzice, którzy potrzebują opiekunki do dzieci od 7-21. Że też takim nie jest wstyd spojrzeć w lustro i nazwać się ojcem lub matką.
                • aneta-skarpeta Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 15:42
                  uwazam ze 5000 +pokoj, jedzenie, rachunki, pakiet medyczny, telefon itd- nalezy o tym pamietac przy bilansie strat i zysków

                  to nie jest tragedia, bo te 5 tys masz na czysto

                  oczywiscie oferta trudna, ale np osoba samotna, bez wykształcenia etc mogłaby sie pokusic
                  opieram sie na tym co pisze autorka, czyli wyobrazam sobie, ze opiekunka nie musi latac codziennie na scierce 12h, tylko normalnie dba o dom, jakby to robila niepracujaca zona ( zakładam uklad- maz zarabia na utrzymanie na dosc wysokim poziomie, wiec zona utrzymuje dom i dzieci na wysokim poziomie, bo takie ma zadanie, a nie ze dzisiaj jej sie nie chce prasowac, obiadow nie gotuje etc)

                  mogłaby miec faktycznie jeden dzien np niedziele wolną- ale samo 5 tys nie jest pluniecie w twarz- przy tych wszystkich dodatkach

                  wiele kobiet MUSI takie rzeczy robic 24/h ZA DARMO, tyle ze maja co jesc i gdzie spac i sa szczęsliwe i tez musza sie pytac czy mogo tego i tego isc do fryzjera i czy mąz da na niego kasę- o wakacjach 2 tyg bez rodziny nie ma mowy, o wakacjach z rodzina na dominikanie też nie- co najwyżej w Makowie

                  dlatego np osoba samotna, bez rodziny, bez perspektyw, ale pracowita mogłaby wolec mieszkac przez jakis czas przy rodzinie i w zasadzie 5 tys odkladac co miesiac majac utrzymanie- czyli nie bidując

                  i tak jak mówię- pracując przy tej stawce 8 h masz 2 tys- a nie masz opłaconych rachunków etc i musisz sie martwic czy straczy Ci na jedzenie


                  --
                  mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                  szopinistka.blogspot.com
              • minor.revisions Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 15:36
                te 7 złotych to, myślę, z przeliczenia pracy 24/7, no bo pani w nocy tez zasadniczo jest dyspozycyjna. Tak, spi, ale np. jesli strażak ma dyzury typu 24 godziny, potem 48 godzin przerwy, to ma placone całe 24 godziny, które spędza na dyzurze, mimo, że wiadomo, że w tym czasie tez spi, jesli może.
    • rubia88 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 15:47
      nie rozumiem, skąd to oburzenie? zazdrość przemawia? chciałoby się, a nie stać?

      słyszały ematki o czymś takim jak fille au-pair? na mitycznym Zachodzie to całkiem popularna rzecz, dużo rodzin ma takie mieszkające nianie/gosposie. i całkiem sporo Polek tym się zajmuje, nie wspominając o polskich domowych opiekunkach starszych ludzi w DE lub IT.
      sama byłam aupair w wakacje, miło wspominam, co się najeździłam, to moje, i jeszcze pieniądze odłożyłam wink

      może poszukajcie jakiś dziewczyn ze Wschodu?
      • liliankaa77 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 16:02
        nie ośmieszaj się koleżanko
        słyszałaś o Kodeksie Pracy?
        au pair pracuje 7-21 7 dni w tygodniu?
        w Belgii au pair pracuje max 20 godz tygodniowo,- i jest to uregulowane przepisami prawa
        w zamian ma zamieszkanie, wyżywienie, ubezpieczenie, kieszonkowe ok 450 euro miesięcznie, naukę języka, a często tego roku nie może wytrzymać
        kontrakt może być max roczny
        w innych krajach podobnie
        opiekunki starszych ludzi pracują w systemie miesiąc pracy/miesiąc wolnego lub 2 mc pracy/2 miesiące wolnego, a nie cały boży rok
        a gosposie w USA np. to latynoskie kobiety, które mają do wyboru formę współczesnego niewolnictwa w USA i utrzymanie rodziny w Meksyku, Peru itp, albo klepanie biedy w swoich rodzimych krajach; wiadomo co się wybierze, jak na chleb brakuje
        a i tak coraz mniej osób jest chętnych na zamieszkanie z jakąś rodziną

        > sama byłam aupair w wakacje
        2 miesiące? max 3? co Ty porównujesz w ogóle

        > nie rozumiem, skąd to oburzenie? zazdrość przemawia? chciałoby się, a nie stać?
        tak, masz rację
        jeśli ktoś nie akceptuje form współczesnego niewolnictwa i zatrudnienia niezgodnego z prawem na pewno zazdrości , bo go nie stać
        Twój post jest strasznie niski



        • aneta-skarpeta Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 16:06
          jak mam miec kogos do pomocy na 4 godziny dziennie- od pon do pt- czyli 20 h/tyg

          i jeszcze z nią mieszkać to lepiej juz kogos dochodzacegowink
          --
          mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
          szopinistka.blogspot.com
          • liliankaa77 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 16:18
            no i jeszcze te 20 godz ma być wykorzystane na opiekę nad dziećmi i ewentualnie "drobne prace domowe"
            czyli na pewno nie na prowadzenie domu
            jeden weekend na dwa tygodnie musi mieć całkowicie wolny
            poza tym po pewnym czasie wpada urzędnik i pyta au-pair czy wszystko w porządku
            a pani w każdej chwili może złożyć skargę na "patronów" jeśli będą ją wykorzystywać

            pracodawcy płacą tylko 450 euro miesięcznie, zapewniają wyżywienie, mieszkanie i szkołę językową

        • rubia88 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 16:53
          nie porównuję, ale przynajmniej mam jakieś pojęcie, jak to wygląda, nawet te 3 miesiące, w przeciwieństwie do Ciebie, która bredzi coś o KP - w przypadku opiekunek mało kto się do tego stosuje. haha aupair na 20 h tygodniowo, jasnesmile))

          ja nie wiem czy takie niewolnictwo. sama bym nie chciała, ale są osoby, którym takie coś może odpowiadać. ale rzeczywiście chociaż niedziela wychodnego powinna być.

          mój post niski? mniej emocji proszę.
          • liliankaa77 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 17:02
            mam pojęcie, sama byłam au pair i wiem jak to wygląda
            a jeśli pracodawcy nie stosują się do obowiązujących zasad prawa (właśnie 20 godz tygodniowo max), to należy to zgłosić
            nie obchodzi mnie, że patologia nie stosuje się do Kodeksu Pracy w PL
            to świadczy tylko o takich ludziach
            skończyłam na ten temat, nie dziwię się że niewolnictwo ma się dobrze, skoro jest tyle zwolenników
            i nie o biednych ludzi mi chodzi, którzy nie mają wyjścia i przyjmą wszystko
            tylko o pracodawców, jak im nie wstyd proponować warunki urągające godności i niezgodne z prawem
    • ilonka001988 Re: "gospodyni domowa" - pensja 04.04.13, 16:14
      Jako żywo przypomniały mi się sławne "maid" o których można poczytać na azjatyckich blogach. Biedne dziewczyny z wiosek zostają służącymi w bogatszych rodzinach.

      Zachodni ekspaci, niby cywilizowani, wykorzystują je tak samo, tłumacząc się że w tradycyjnej azjatyckiej rodziny to by maid resztki ze stołu jadła, a u nich to ma luksus posiłków i własnego pokoju. Nie mówię że wszyscy, aczkolwiek mnie by sumienie zeżarło, gdybym korzystając ze sposobności sama nabyła takiego żywego robota.