Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci

    • olewka100procent Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 05.04.13, 19:16
      4 letni płaczący dzieciak ? no nieźle musiał być rozpieszczony
      • kerri31 Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 05.04.13, 20:37
        olewka100procent napisała:

        > 4 letni płaczący dzieciak ? no nieźle musiał być rozpieszczony

        Czy dla Ciebie płączące dziecko = rozpieszczone ???
        Czy nie ma żadnego innego powodu, dla którego dziecko może płakać wg Ciebie ?
        Może zwyczajnie bało się latać samolotem i wpadło w panikę. Ludzie trzymajcie mnie!
    • m_incubo Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 05.04.13, 19:27
      Tak.
      • riki_i Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 05.04.13, 20:18
        Dzieci były mi obojętne, do czasu kiedy biuro podróży Itaka zakwaterowało mnie w podróży typu "para" w hotelu dla rodziców z dziećmi do lat 10. Pierwszy tydzień jakoś szło, ale przełomem był dzień w którym usiadłem sobie przy basenie a obok mnie przycupnęła gruba pani, która zajęła się przewijaniem niemowlaka. Pieluchę ze śmierdzącą kupą położyła mi obok twarzy. No żesz qrwa jego mać! Ta pielucha tak mnie "odczarowała", że nagle zacząłem słyszeć przenikliwy wrzask bachorów 24h na dobę, widzieć ganiające się hordy małolatów, blokujące jadalnię dzieciary, fatalne dziecięce animacje itp. Ten drugi tydzień był już horrorem. Obecnie pilnie czytam opinię o każdym hotelu na świecie i nawet jeśli to super duper pięciogwiazdkowiec, to jeśli ma adnotację family resort to jest u mnie SKREŚLONY NA WSTĘPIE. Nienawidzę bachorów!!!
        • madzioreck Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 00:21
          Przeglądałam niedawno oferty biura podróży i przy opisach niektórych hoteli było wyraźnie zaznaczone: tylko dorośli goście wink
    • liliankaa77 Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 05.04.13, 20:40
      Myślę, że większości ludzi nie przeszkadzają stricte dzieci, a niereagujący rodzice.
      Niektóre artykuły (wręcz większość) o słynnej francuskiej rodzinie były zmanipulowane. Nie chodziło tu o płacz dziecka, a zachowanie rodziców, którzy jak już któraś forumka wspomniała zagrażali bezpieczeństwu pasażerów. Skandaliczny w tej sprawie okazał się sposób wyprowadzenia rodziny z samolotu.
      Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, co znajduje się w regulaminie linii lotniczych. Dziecko (a także każda inna osoba) zakłócające spokój w taki sposób, że kapitan nie jest w stanie w sposób prawidłowy wykonywać swoją pracę, może zostać wyproszone z samolotu.
      Należy zdawać sobie z tego sprawę.

    • zebra12 Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 05.04.13, 20:45
      Lubię dzieci, ale powinny być miejsca, gdzie człowiek może odpocząć w ciszy bez dziecięcych wrzasków.
      • stuletnia_stokrotka Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 06.04.13, 07:02
        zebra12 napisała:

        > Lubię dzieci, ale powinny być miejsca, gdzie człowiek może odpocząć w ciszy bez
        > dziecięcych wrzasków.

        i pozwól zebro,że się pod tobą podpiszę
    • demonsbaby świat wywraca się do góry nogami 06.04.13, 06:25
      Jednak kopanie w fotel przez 2 czy 8h lotu - jako koronny argument przy wspomnianym art. to nie atak histerii dziecka. Histerię jestem w stanie pojąć, dramatyczne próby sfrustrowanych rodziców, aby dziecko uspokoić też... ale to Hitler już wymyślił wagony bydlęce dla przeszkadzającej rasy i transport izolowany. O to chodzi? Otyli muszą płacić za 2 miejsca w samolocie, a dzieci będą latać babylinerami?
      Mimo wszystko nasuwa mi się pytanie, gdzie ta tolerancja, że o empatii nie wspomnę?

      W bibliotece nie widuję przewijania dzieci, ataków histerii 3 czy 4 latka ani innych podobnych akcji. W autobusach widuję mamy z dziećmi w wózkach - czy samolot oprócz faktu, że stanowi droższy środek transportu - ma być luksusem? Przecież jest rozwiązanie dla obruszonych - klasa biznesowa albo dopłata jak w AirAsia za strefę bez dzieci. W pociągach jest jeden wagon przy lokomotywie i do tego jeden przedział dla matek z małymi dziećmi - tam je upychać masowo?

      Argumenty namiętnie podnoszone były przez kobiety bezdzietne tudzież studentki obruszone niemożnością nauki w pociągu - miast gzić się czy balangować - trzeba było się uczyć, nie?
      Z czasów własnych studenckich - też nie pałałam miłością do małych wrzaskunów, przewijania, czy tańców godowych rodzica... optyka uległa zmianie z wiekiem i posiadaniem dziecka. Najwyraźniej - biologia.
      • mamako2216 Re: świat wywraca się do góry nogami 06.04.13, 08:03
        Nic dodać nic ująć.
      • hanna_sty Re: świat wywraca się do góry nogami 08.04.13, 11:27
        Porównanie z Hitlerem i wagonami bydlęcymi jest co najmniej nie na miejscu.
        może zamiast dywagacji do nawoływań o empatię nalezy samemu wyrazić też nieco empatii. Nie zaszkodzi.
        Dziecko ( zdrowe) 3-4 letnie rzadko wpada w histerię jeżeli rodzice się nim zajmują. Chorego raczej nie nalezy ciągnąć do muzeum czy biblioteki.
        To samo w samolocie- nikt przy zdrowych zmysłąch nie robi afery gdy dziecko zapłacze w czasie lądowania zy startu, ale jak już kopie to po 3 godzinie mogą wstąpić we współpasażera mordercze instynkty. To samo z kupą w pampersie. Przewijać trzeba na osobności nawet jeśli to diabelnie niewygodnie.
        Mam naprawdę długi macierzyński staż. W pociagu mam prawo przejrzeć laptopa i niekoniecznie wyrażać zachwyt gdy dziecko sąsiada mi go wyłacza albo skacze na kolana, bo chce się pobawić.
        Tu nie chodzi o dyskryminację dzieci tylko skłonienie rodziców/opiekunów do ...opieki.
        • demonsbaby Re: świat wywraca się do góry nogami 08.04.13, 13:58
          izolacja powiadasz, no z pewnością skłoni do opieki. Jak to przejaskrawiam? A wagony tramwajowe dzielone nie były na uprzywilejowanych? Otyłym też mówimy nie.
          • duzeq Re: świat wywraca się do góry nogami 08.04.13, 16:24

            >Jak to przejaskrawiam?

            No, przejaskrawiasz. Szczegolnie z Hitlerem.

            >Otyłym też mówimy nie.
            Nikt nie mowi "nie" otlym, ale placenie za dwa miejsca jest jak najbardziej w porzadku, skoro ktos przynajmniej 1,5 miejsca zajmuje. Siedzialas kiedys pomiedzy dwoma osobnikami pt. american size? Bo ja kiedys zostalam wcisnieta pomiedzy amerykanskie malzenstwo i absolutnie nie wyobrazalam sobie 10-godzinnego lotu na czyms, co zostalo mi z fotela. Zostalam przesadzona (po lekkiej awanturze), ale nie rozumiem coz oburzajacego jest w tym, ze oni powinni razem za 3 fotele zaplacic.
          • madzioreck Re: świat wywraca się do góry nogami 09.04.13, 00:26
            demonsbaby napisała:

            > izolacja powiadasz, no z pewnością skłoni do opieki.

            A kto mówi, że ma skłaniać do opieki? Może gdyby ludzie się zajmowali swoim potomstwem, to nie byłoby pomysłów na strefy bez dzieci. Dopóki świat będzie pełen roszczeniowych mamusiek i tatuśków uważających, że oni i ich dzieci są pępkiem świata, i ludzie, po których życzy sobie skakać ich słodkie bejbi, czepiają się po prostu, dotąd będą ludzie, którym się marzą takie strefy.
            • demonsbaby Re: świat wywraca się do góry nogami 09.04.13, 08:20
              Nadymanie balonika dla nadymania - tak się nazywa przedmiotowy artykuł. Do nielicznych należą incydenty związane z przewijaniem zasrańca na ladzie sklepowej czy kopania w fotel z uporem maniaka. Dziwi mnie podejście ogółu do tematu. Nagle średniointeligentne kapucynki parzące kawę w biurze, zauważyły, że dziecię im przeszkadza jak nie w samolocie to w sklepie czy w restauracji. Rozumiem, że płaczące niemowlę w danym środku transportowym tez winno być obiektem, izolacji? To są incydenty, a te nie określają reguły. Miejsca przeznaczone dla dorosłych - takowym opisem są naznaczone - "wstęp od .." i tam można bezapelacyjnie od zgiełku odpocząć.
              • hanna_sty Re: świat wywraca się do góry nogami 09.04.13, 10:33
                Ta kapucynka to do mnie? Jeśli tak to pudło, bo nigdy nie pracowałam w biurze i kawy nie pijam, ale ok.
                Nie są to, niestety, incydenty. Zwłaszcza w restauracjach, samolotach. Popytaj kelnerów i personel pokładowy, poobserwuj.
                Nikt nie ma pretensji do dzieci, natomiast ma do wyluzowanych rodziców. A to róznica.
                • demonsbaby Re: świat wywraca się do góry nogami 09.04.13, 11:11
                  ta kapucynka to okreslenie fermentu sianego w myśl nadymania dla nadymania. Incydent nie tworzy reguły. W innym razie w Polsce zaistniały by przesłanki do stałego wdrożenia stopnia Bravo po akcji reklamówek z atrapą dynamitu w warszawskich aptekach.
    • zofijkamyjka Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 06.04.13, 10:14
      tak, dzieci czasem moga przeszkadzać. Wubraźmy sobie, że wybralismy sie do restauracji odpocząc od własnych dzieci a tu obok jakiś dzieć ryczy, biega czy com tak jeszcze innego.
      • mentolka Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 09:33
        Wyobraź sobie,że są rodzice , którzy nie mogą odpocząć od własnych dzieci, bo nie mogą ich Z NIKIM zostawić !!! Więc nie mogą iść razem do kina , teatru czy opery. Od lat !!! Wszędzie chodzą z dziećmi. Bo nie mają innego wyjścia. Do sklepu, składu budowlanego i wszędzie tam gdzie dzieci wariują z nudów. . Jedyne co im zostaje w ramach wspólnych romantycznych , małżeńskich wyjść to wizyta w restauracji , oczywiście targając za sobą dzieci. Ale do restauracji też dajmy im zakaz wstępu , bo tam siedzi zblazowana, zmęczona mamuśka, która poszła odpocząć z mężusiem od dzieci zostawiając je pod opieką będącej na każde skinienie babci !!! Czy wyobrażenie sobie,że są rodzice, którzy nie mają z kim zostawić dzieci i wszędzie muszą chodzić ze znudzonymi i zmęczonymi dziećmi przekracza twoje możliwości ?!
        • nenia1 Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 09:47
          Ale chyba nikt nie postuluje, żeby zakazać wstępu do wszystkich restauracji w mieście, prawda?
        • hanna_sty Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 11:02
          Moje tak, bo decydując się na dzieci człowiek dorosły wie , że są to także obowiązki. Dziecko można zostawić z dziadkami, z opiekunką, z koleżanką ( na zasadzie wymiany), z córką sąsiadki, która chce sobie dorobić, z siostrą, bratem. Możliwości jest dużo- czasem trzeba się zrewanżować, czasem za taką opiekę zapłacić. Natomiast dziecko w skłądzie budowlanym- nudzące się i biegające to zagrożenie. Tam dzieci powinny ze względu na niebezpieczeństwo mieć zakaz wstepu. I nie jest to dyskryminacja.
          • mentolka Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 13:53
            Decydując się na dziecko człowiek dorosły wie ,że to on ma się nim zająć a nie babcie, ciotki, koleżanki czy opiekunki. I ,że dziecko będzie mu w życiu towarzyszyć, a nie będzie podrzucane non stop bądź gdzie bo przeszkadza i jeszcze się jakaś mamuśka , która właśnie swoje dziecko zostawiła obruszy.
            Druga sprawa, ty faktycznie nie możesz pojąć, że ludziom różnie się w życiu układa i naprawdę są ludzie, którze z najróżniejszych względów nie mają ŻADNEJ opieki dla dzieci. I chodzą z dziećmi wszędzie. Po urzędach, składach budowlanych , zawierają transakcje przy dzieciach, podpisują umowy u notariusza trzymając za rękę dzieci itd. Wszystko z dziećmi.Czy to ,że nie mają sztabu chętnych do pomocy oznacza ,że nie powinni mieć dzieci, nie dorośli, nie są odpowiedzialni?. Nie !!! Oni są bardziej dorośli, i bardziej odpowiedzialni niż ci kttórzy wiecznie muszą korzystać z czyjejś pomocy.Oni sobie świetnie dają radę sami. Dzieci im wszędzie towarzyszą. Jak są zmęczone i znudzone to ryczą i odstawiają histerie, jak to dzieci. I dorośli ludzie powinni to zrozumieć . No ale ciężko to pojąć wygodnickim mamuśkom otoczonym wianuszkiem pań do pomocy, opiekunek, babć , chętnych sąsiadek i koleżanek.
            • ewma Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 14:02
              >No ale ciężko to pojąć wygodnickim mamuśkom otoczonym wianuszkiem pań do pomocy, >opiekunek, babć , chętnych sąsiadek i koleżanek.

              Ja akurat, nie miałam pomocy przy dziecku wogóle.
              Musielismy sobie z mężem radzić sami i wszędzie chodziłam z dzieckiem,ale nie zdarzyło nam się,aby moje dziecko,przeszkadzało innym.
              W restauracji,miała książeczki,kredki,kolorowanki,czy zabawke i nigdy nie było biegania po sali.
              I to dotyczyło wszelakich miejsc.
              Gdy widziałam,że zaczyna być marudna,to po prostu wychodziliśmy,aby nie wku... innych.
              • hanna_sty Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 16:00
                I to jest normalne zachowanie. I takie dzici z takimi rodzicami są mile widziane wszędzie i zawsze. W przeciwieństwie do takich dzieci i takich rodziców jak pani imputująca mi wianuszek opiekunek, sąsiadek itd. Pomoc miałam czasem na zasadzie wzajemności, czasem pomagali moi rodzice, czasem teściowa, czasem rezygnowałam z wyjścia, a czasem wychodzilismy z dzieckiem podporządkowując wyjście dziecku.
            • hanna_sty Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 15:58
              Dorosły człowiek powinien zrozumieć, że tu gdzie zaczyna się wolność innych ludzi KOŃCZY się jego wolność. A więc zmuszanie innych ludzi, których możesz nazwać wygodnickimi, jeśli Ci z tego powodu lżej, do znoszenie histerii dzieci, bo zmęczone, bo znudzone, bo są za długo w nieodpowiednim miejscu jest po prostu chamstwem.
              Decydując się na dziecko człowiek dorosły wie, że potomek nie będzie z nim 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu przez kilka lat. Nie będzie choćby dlatego, żeby rodzic ( dorosły) nie zwariował.
              Gdzie pisałam o podrzucaniu dziecka komukolwiek non stop. Przytocz mi fragment mojej wypowiedzi.
              Nigdy, ale to przenigdy nie podrzucałam nikomu dziecka, jak się wyraziłaś non stop. Co więcej przestałam pracować między innymi ( ale nie wyłacznie) dlatego, zeby być z dzieckiem, ale nie oznacza to, że ZAWSZE I WSZĘDZIE chodziłam z dzieckiem. Nie, nie chodziłam.
              Tak, ludziom róznie się w zyciu układa, ale to nie powód, zeby obarczać zachowaniem swojego dziecka innych. I albo się znajduje się opiekę ( także płatną) albo rezygnuje z wyjścia, żeby nie mordować siebie, dziecka i otoczenia. Tak, moja pani. Bo wbrew temu co piszesz to jest właśnie odpowiedzialność.
      • dziennik-niecodziennik Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 10:51
        > tak, dzieci czasem moga przeszkadzać. Wubraźmy sobie, że wybralismy sie do rest
        > auracji odpocząc od własnych dzieci a tu obok jakiś dzieć ryczy, biega czy com
        > tak jeszcze innego.

        so what? nie Twój dzieć, nie Twój problem, nie Ty musisz go uspokajac smile wrecz przeciwnie, mozesz sobie popatrzec i z satysfakcją pomyslec "a ja nic nie musze!..."...
      • lauren6 Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 15:58
        Ja myślałam, że do restauracji chodzi się zjeść, a nie odpoczywać od innych ludzi. O słodka naiwności!
    • lelija05 Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 09:55
      Takie mamy czasy, że ludziom teraz wszystko przeszkadza, nie tylko dzieci, a tego typu artykuły, pomysły, komentarze pod nimi tylko utwierdzają przeciwników w ich racjach najmojszych.
      Człowiek człowiekowi wilkiem - niestety.
    • niuniek3 Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 09:57
      nie przeszkadzają mi dzieci. przeszkadzają mi dzieci pod opieką rodziców, którzy mają w poważaniu co robią ich dzieci. Rodzice, którzy mają w nosie to, że te naruszają mój teren - 'bo wszystkie dzieci nasze są' i przyłazi taki maluch, dotyka mnie, zaczepia a Rodzice mają romantyczną kolacje. A co z moją romantyczną kolacją?
      a już przewijanie dziecka w miejscu publicznym to głęboka przesada. nawet pomijam odczucia obserwatorów. Dziecko to człowiek - gdzie jego intymność? Dlaczego genitalia 4 miesięczniaka mogą oglądać wszyscy, do tego w kupie.?
      Nosa też nie czyści się w restauracji przy stole, a już tym bardziej nie odciąga glutów fridą.

      I posiadanie własnego potomstwa nie zmieniło moich poglądów.

      Mimo powyższch uważam, że powinna być możliwość kupienia biletu w strefie bez dzieci. Ale nie tak, że to Rodzice z dziećmi powinni być upychani w jakimś odosobnionym miejscu. Samolot/pociąg to środek lokomocji, jak ktoś dodatkowo chce odpocząć, uczyć sie czy co tam to powinine mieć możliwość ale za dopłatą. Zresztą bywają uciążliwi dorośli - współpasażerowie, takich też izolowac??
    • saguaro70 Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 10:18
      Nie, nie jestem za strefami bez dzieci. Dzieci nie umieją wyrażać swoich emocji, jedynym sposobem ich wyrażenie jest histeria i płacz.
      A co mi przeszkadza płaczące dziecko? Zagadałbym i zabawił smile. I byłby koniec nudy.
      A jak chciała się przygotować do egzaminu mogła to zrobić w domu.
      • hanna_sty Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 10:57
        Płacz dziecka jeśli trwa więcej niż 5-10 minut ma prawo doprowadzić do szału obcych dorosłych ludzi ( czasem także rodziców). W restauracji ludzie mają prawo spokojnie i przy świecach zjeść obiad/kolację, szeptać sobie czułe słówka do ucha bez akompaniamentu ryku obcych dzieci ( podobnie jak pijackich krzyków), rozmawiać o interesach, spotkać się z przyjaciółmi na miłej kolacji, odpocząć od włąsnych płaczących dzieci ( nie po to zapłącili opiekunce, żeby w restauracji słuchać płaczu innych).
      • m_incubo Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 15:26
        >A jak chciała się przygotować do egzaminu mogła to zrobić w domu

        Nie wiadomo, widocznie gdyby mogła, to by się przygotowała. Może w domu też jakiś dzieciak japę darł?
    • hanna_sty Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 10:26
      Normalnym ludziom nie przeszkadzają normalne dzieci. Mogą natomiast przeszkadzać dzieci nie wychowane i ich roszczeniowi i równie niewychowani rodzice.
      Jest to zasadnicza róznica, która zdaje się być niedostrzegana. Widać to na forum "dziecko" jak na dłoni.
      Nikt o zdrowych zmysłach ( podkreślam, bo są ludzie, którym przeszkadza wszystko- z róznych zresztą powodów) nie zrobi afery, gdy przez ścianę płącze dziecko. Natomiast trudno domagać się entuzjazmu, gdy dziecko zaczyna płakać np. w muzeum a mama nie reaguje, nie wychodzi tylko spokojnie ogląda ekspozycję.
      Jestem za dziecmi w restauracjach, ale gdy zaczynają płakać, biegać między stolikami trzeba je albo czymś zająć ( można!) albo po prostu wyjść szanując prawo innych do spokojnego spędzenia czasu w restauracji.
      Pociąg, samolot - wiadomo, że dziecko to też pasażer, ale na rodzicach spoczywa zajęcie się nim i taka organizacja podrózy aby sąsiedzi nie opuścili pociągu/samolotu z morderczymi instynktami. Kopanie w siedzenie to nic miłego. A jak rodzice mają temu zapobiegać to już ich sprawa. Jako osoba porróżująca z dzieckiem wiem, że to możliwe.
      A już przewijanie w obecności osób postronnych jest skandalem. Gdy moje dziecko było małe jego kupa była dla mnie pachnąca i nie obrzydliwa, ale dla innych już niekoniecznie. W imię czego miałam ludzi mających prawo do takich odczuć raczyć fekaliami mojego syna?????
      Oczywiście w toaletach powinny być przewijaki, czyste miejsca itd, ale za ich brak nie mogą odpowiadać inni użytkownicy przestrzeni publicznej.
      Nie chodzę do kościoła więc nie powinnam wypowiadać się na temat uczestnictwa w nabożeństwach małych dzieci. Moge jednak sobie wyobrazić, że modlącym się, przezywającym liturgię może przeszkadzać krzyk czy głosne zachowanie. Dziecko w kościele tak, ale może na mszach dla dzieci, które NIE nudzą, NIE nużą a dzieci NIE przeszkadzają?
      I jeszcze jedno- dzieci z racji tego, że są dziećmi mogą coś zniszczyć, nabrudzić, nawet zabrać bez pytania. Rolą rodziców jest naprawienie szkody i....przeproszenie za wyczyn dziecka. Bez względu na to co to będzie. Tłumaczenie "poslinił bułki w piekarni- co to przecież to tylko dziecko" jest niedopuszczalne. Trzeba wtedy, niestety, kupić poslinione bułki. Porysuje karoserię samochodu- jest to, niestety, zniszczenie cudzego mienia ze wszystkimi konsekwencjami dla opiekuna sprawcy, dziecko zwymiotuje - trzeba sprzątnąć a nie udawać, że nic się nie stało.
      Jeśli tak będą postępować rodzice/opiekunowie dzieci będzie mnóstwo plusów: dzieci nauczą się cywilizowanych zachowań, będą bywać "w świecie", rodzice nie będą narażeni na nieprzyjemne uwagi, a dzieci chętnie widzianymi gośćmi a nie żegnanymi z ulgą.
      • madzioreck Szkoda, że mało takich zrównoważonych głosów 09.04.13, 00:17
        i że nie ma opcji "dziękuję za ten post" smile
        Jedni nazywają dzieci bachorami tylko dlatego, że istnieją, i sami zapomnieli, że też tymi "bachorami" byli, drudzy znów - gotowi wydrapać oczy i wmówić niechęć do dzieci każdemu, komu nie odpowiada dzieciak kopiący mu w krzesło albo przewijanie na stole w restauracji.
        Jedni się krzywią i pienią na sam widok dziecka, inni mają gotowe wytłumaczenie, choćby dzieciak ludziom po głowie skakał - przecież to tylko dziecko!

    • dziennik-niecodziennik Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 10:36
      uważam ze mozna by zrobić takie strefy czy wręcz całe lokale. tylko musiałoby to być jasno oznakowane, żeby potem nie bylo wątpliwosci i pretensji.
      wyprowadzanie rodziny ze środka komunikacji tylko dlatego ze dziecko płacze to przegięcie. jak by nie patrzec mają bilety i mają prawo z samolotu skorzystac. dziecko płaczące to nie terrorysta.
      zmienianie pieluch - zwłaszcza z kupą - w restauracji ludziom na oczach uważam za niedopuszczalne, niehigieniczne i wstrętne.
    • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 11:15
      Bo mają kurze móżdżki, które zapomniały, że dzieci też ludzie.
      • araceli Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 13:50
        nabakier napisała:
        > Bo mają kurze móżdżki, które zapomniały, że dzieci też ludzie.

        A może właśnie po dziecku nie dostały małpiego rozumu?
        • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 16:23
          Moje jakoś nie dostały.
          • araceli Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 08:27
            nabakier napisała:
            > Moje jakoś nie dostały.

            Twoje kto?
            • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 08:31
              Racja, źle przeczytałam, myślałam że chodzi o dzieci.
              Znaczy, że ja dostałam?
              • araceli Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 09:04
                nabakier napisała:
                > Racja, źle przeczytałam, myślałam że chodzi o dzieci.
                > Znaczy, że ja dostałam?

                Niektórzy rodzice wraz z narodzinami swojej pociechy dostają małpiego rozumu i przestają kojarzyć taki na przykład fakt, że uroczy dla nich krzyk progenitury jest męczący dla otoczenia. Piszesz, że ludzi zapominają, że dzieci też ludzie - a może właśnie pamiętają, że dzieci zachowują się jednak nieco inaczej niż dorośli - właśnie dlatego, że są dziećmi.
                • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 09:39
                  Wielu ludzi się źle zachowuje, będziemy to zatem rozszerzać na całość?
                  • przystanek_tramwajowy Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 09:53
                    Są kluby, które mają jakiś swój regulamin, określający kto może do nich wchodzić. Dlaczego takich klubów nie mogą mieć dorośli nie lubiący dzieci? Jeszcze raz powtórzę pytanie. Naprawdę tak mało jest lokali przyjaznych dzieciom, że tych kilka restauracji dla dorosłych aż tak by przeszkadzało?
    • araceli Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 13:53
      Generalnie jestem za - człowiek musi czasem odpocząć w spokoju. Od własnych dzieci i od cudzych smile
      • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 16:25
        Gorzej, jak ktoś Ci na starość powie, że chce odpocząć od staruszków, niech więc powstaną strefy wolne od nich: kina, teatry, knajpy. A co. Taki staruszek to potrafi się oślinić, albo potknąć, albo przygłuchawy coś głośniej powiedzieć....co za wkurz, no nie?
        • araceli Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 08:29
          nabakier napisała:
          > Gorzej, jak ktoś Ci na starość powie, że chce odpocząć od staruszków, niech wię
          > c powstaną strefy wolne od nich: kina, teatry, knajpy. A co. Taki staruszek to
          > potrafi się oślinić, albo potknąć, albo przygłuchawy coś głośniej powiedzieć...
          > .co za wkurz, no nie?

          Jest spora różnica między potykaniem się a darciem, bieganiem w kółko, potrącaniem ludzi. Babci z demencją starczą czy alzheimerem, która mogłaby poczuć się źle i zrobić awanturę też do restauracji bym nie ciągnęła.
          • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 08:33
            Jak eliminować, to eliminować, co z tego, że jest różnica-zawsze jest jakaś różnica.
            • araceli Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 09:02
              nabakier napisała:
              > Jak eliminować, to eliminować, co z tego, że jest różnica-zawsze jest jakaś różnica.

              Bo 'eliminuje się' z uwagi na jakieś konkretne działanie. Jeżeli ktokolwiek (dorosły czy dziecko) nie jest w stanie kontrolować swojego zachowania to w pewne miejsca się po prostu go NIE ZABIERA.
              • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 09:38
                Między "nie zabiera" a "strefa zamknięta" jako regulacja prawna, jest przepaść.
                • araceli Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 09:58
                  nabakier napisała:
                  > Między "nie zabiera" a "strefa zamknięta" jako regulacja prawna, jest przepaść.

                  Skoro niektóre osoby nie rozumieją, że się nie zabiera to potrzebna jest odgórna regulacja.
    • kkalipso Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 08.04.13, 20:53
      Nie przeszkadzają mi dzieci,bardziej przeszkadzają mi niewychowani dorośli.
    • undoo Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 00:28
      Tak samo upierdliwi bywaja dorosli w samolotach.

      Tworzenie gett jest chore. Sam pomysl jest od czapy, a za wyprowadzenie pasazerow z samolotu linie lotnicze powinny byly zaplacic mega kare tej rodzinie. Dziecko moze sie roznie zachowac w samolocie.

      Swiat glupieje...
      • madzioreck Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 00:31
        Sam pomysl jest od czapy, a za wyprowadzenie pasazer
        > ow z samolotu linie lotnicze powinny byly zaplacic mega kare tej rodzinie. Dzie
        > cko moze sie roznie zachowac w samolocie.

        No i jak ładnie na ludzi działają medialne aferki... pół świata sądzi, ze rodzinkę wyproszono z powodu płaczu dziecka...
      • hanna_sty Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 10:39
        A jeśli nudząca się dziecinka potrąci stewardesę i wyleje wrzątek komuś na brzuch/klatkę piersiową- to też będziesz tłumaczyła, że może się zachowywać róznie?
        Kto zapłaci mega odszkodowanie- no bo przeciez nie znudzeni rodzice, którym nie chciało zając się dzieckiem w czasie podrózy.
        Kobieto- wszyscy pasażerowie zapłacili za bilety. Większość więcej niż dziecko i mają te same prawa i te same obowiązki.
        Rodzice maja obowiązek zajmować się dzieckiem tak, żeby nie zachowywało się "różnie. Naweyt jeśli matka przez 12 godzin oka nie zmruży, będzie musiała wymyślać zabawy, będzie umordowana do granic, dziecko ma skakać na jej kolanach a nie wolno jej kopnąc pasażera z przodu. Trudno taka jest cena podróżowania z dziećmi - zwłaszcza gdy wcześniej wychowywało się je bezstresowo.
        • yuka12 Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 21:45
          Wrzatek sie nie wyleje, bo wszelkie gorace napoje sa podawane z pokrywka. Ja toleruje placz dzieci w samolocie, tak jak musze tolerowac lacine podworkowa w glosnych rozmowach rodakow. Choc nie lubie i jednego i drugiego.
    • eliszka25 Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 02:26
      strafy bez dzieci? a dlaczego nie? sama mam co jakis czas ochote odpoczac od moich wlasnych dzieci, wiec nie widze nic dziwnego w tym, ze moje dzieci moga byc meczace dla zupelnie obcych im osob. jesli wybieram sie gdzies z dziecmi, to zdecydowanie wole wybrac miejsce przyjazne rodzinom z dziecmi, bo to jest glownie ulatwienie dla mnie. owszem, zdarzaja sie roznego rodzaju sytuacje, bo jezdzimy z dziecmi duzo. jednak nigdy nie zdarzylo mi sie przewinac dziecka na stoliku w restauracji. zawsze mialam ze soba pelny zestaw awaryjny i moglam przewinac malucha chocby na podlodze w toalecie, bez szkody dla tegoz malucha. zdarzalo sie niejednokrotnie, ze jedynym mozliwym miejscem do przewiniecia bylo siedzenie w samochodzie i co? ano nic, zyjemy wszyscy. oczywiscie przyjemniej jest przewijac dziecko na obszernym przewijaku w pachnacym pomieszczeniu dla matki z dzieckiem, ale niestety, nie wszedzie jest taka mozliwosc. dziecko mozna przewinac nie wyjmujac z wozka - przetestowane i zdecydowanie mniej uciazliwe dla otoczenia niz prezentowanie kupy na kawiarnianym stoliku.

      natomiast co do tej rodziny wyproszonej z samolotu, to jesli zagrazali bezpieczenstwu czy po prostu nie stosowali sie do polecen obslugi, powodujac tym samym opoznienie startu, to jak najbardziej powinni zostac wyproszeni. jakos nie chce mi sie wierzyc, ze wywalono ich z samolotu tylko dlatego, ze dziecko plakalo.
      • kropkacom Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 08:35
        Kurcze, jak chciałam lub chcę odpocząć od własnych dzieci to mi inne nie przeszkadzają.

        Dorośli są często jak Triss, która bała się, że jej trzylatka przedstawienie ukradnie. big_grin
        • eliszka25 Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 09:51
          no, ja takich fobii nie mam wink. jednak jestem w stanie zrozumiec, ze sa ludzie, ktorym moje slodkie aniolki przeszkadzaja. mimo to nie zamierzam trzymac ich w domu pod dzwiekoszczelnym kloszem tongue_out. dlatego wole, zeby tacy ludzie nas omijali, chocby chodzac do "stref bezdzieciowych", tak jak ja np. chodze do stref "bezpalaczowych".
          • przystanek_tramwajowy Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 09:59
            eliszka25 napisała:

            > no, ja takich fobii nie mam wink. jednak jestem w stanie zrozumiec, ze sa ludzie
            > , ktorym moje slodkie aniolki przeszkadzaja. mimo to nie zamierzam trzymac ich
            > w domu pod dzwiekoszczelnym kloszem tongue_out. dlatego wole, zeby tacy ludzie nas omi
            > jali, chocby chodzac do "stref bezdzieciowych", tak jak ja np. chodze do stref
            > "bezpalaczowych".

            I o to mi właśnie chodziło. Niech wszyscy bywają tam, gdzie oferta jest dostosowana do ich potrzeb.
            • kropkacom Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 18:12
              > I o to mi właśnie chodziło. Niech wszyscy bywają tam, gdzie oferta jest dostoso
              > wana do ich potrzeb.

              Tak się niestety nie da.
    • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 08:54
      Normalni rodzice nie biorą dziecka na późną kolację do lokalu. Nie przewijają przy stole. Nie siedzą z rozwrzeszczanym od pół godziny dalej w knajpie, nie pozwalają biegać między stolikami itd. To są oczywiste oczywistości, i przytaczanie przykładów, że gdzieś tam było inaczej, jest przytaczaniem czyjegoś chamstwa, i robienie z tego zwyczajności, jest nadużyciem. Celowym, niestety, na potrzeby tezy.
      Robienie stref zamkniętych dla kogoś tam jest pomysłem okropnym, aroganckim i głupim. To pomysł faszystowski ze swej natury. Na szczęście tylko fantazja, która nie ma szans się ziścić (ustawy antydyskryminacyjne)- przynajmniej w naszym kręgu kulturowym.

      Wniosek: mylenie chamstwa z normami społecznymi jest szczytem takiej głupoty i zwyczajnego społecznego nieokrzesania: obu stron. Wychowani ludzie WIEDZĄ, gdzie i w jakich okolicznościach dziecka się nie wprowadza: do knajpy na kolację po 21.00, na cudzy ślub, do szpitala gdzie ludzie potrzebują ciszy itd.
      Wychowani ludzie, z elementarną wrażliwością społeczną WIEDZĄ, że próby wprowadzania takich stref to samobój, zwyczajny brak kultury i okrzesania. Wczoraj czarni i żydzi, dziś dzieci, kto kto: starcy, chorzy, brzydcy?
      Na szczęście na takie pomysły jest bat prawny.
      • lauren6 10/10 09.04.13, 09:10
        Od siebie dodam, że dziecko by wyrosnąć na ogarniętego dorosłego musi brać udział w różnych sytuacjach, również chodzić zjeść do restauracji. Dla mnie to ważny element socjalizacji młodego człowieka i szczerze mówiąc mam gdzieś, jeśli komuś obecność mojego dziecka przeszkadza. Do restauracji chodzi się zjeść. Jak chce się celebrować, można wynająć sobie prywatną salkę, gdzie będzie się miało ciszę i święty spokój od innych ludzi.

        Ja z moim dzieckiem chodzę do restauracji od małego. Nigdy w godzinach wieczornych, nigdy do jakiś super drogich, eleganckich knajp, nigdy nie przyszło mi do głowy np. przewijać dziecko na stole. Owszem dziecko jak to dziecko, czasami się wierci, ale to tylko znak, że trzeba zrobić sobie krótki spacerek np. do toalety umyć ręce przed posiłkiem. Izolowanie dzieci od życia dorosłych to dla mnie jakaś pomyłka i patologia.

        W takich momentach przypominają mi się kraje śródziemnomorskie, gdzie normą jest, że rodzice i ich znajomi siedzą w restauracji do późnych godzin nocnych, a dzieci w tym czasie bawią się między stolikami. Dla mnie to jest znak normalności, a nie tworzenie gett dla rodzin z dziećmi.
        • przystanek_tramwajowy Odrobina tolerancji na co dzień 09.04.13, 09:29
          lauren6 napisała:
          Od siebie dodam, że dziecko by wyrosnąć na ogarniętego dorosłego musi brać udział w różnych sytuacjach, również chodzić zjeść do restauracji.

          No pacz pani! Ja jako dziecko nie chadzałam z rodzicami do restauracji, ale umiem się w nich zachować. Jak mi się tu udało? A tak na marginesie - nie rozumiem tych dzieciatych, co mając do wyboru setkę lokali przyjaznych rodzinom z dziećmi muszą się pchać akurat tam, gdzie ich nie chcą. Lubię dzieci, nawet w większej liczbie (często jeżdżę jako opiekun na szkolne wycieczki), ale szanuje poglądy innych i nie mam nic przeciwko temu, żeby ludzie dzieci nie lubiący mogli spotykać się w miejscach, do których dzieci wstępu nie mają. Podobnie, jak w wątku o publicznym karmieniu - przydałaby się odrobina empatii i tolerancji. Dzieciaci chodzą do lokali, których goście nie mają nic przeciwko obecności ich bejbi. Niedzieciaci chodzą do swoich gett, smutnych bo pozbawionych dziecięcego szczebiotu. I wszyscy są szczęśliwi. Niestety, zawsze znajdzie się osoba, która ma potrzebę prowadzenia jakiejś nonsensownej krucjaty. I nie wierzę, że w krajach śródziemnomorskich nie ma restauracji i hoteli, których oferta jest skierowana wyłącznie do dorosłych gości.
          • lauren6 Re: Odrobina tolerancji na co dzień 09.04.13, 10:33
            > A tak na marginesie - nie rozumiem
            > tych dzieciatych, co mając do wyboru setkę lokali przyjaznych rodzinom z dzieć
            > mi muszą się pchać akurat tam, gdzie ich nie chcą.

            Kto nie chce? Właściciel restauracji obraził się na moje pieniądze, czy osoby twojego pokroju nie chcą jeść w towarzystwie dzieciatego pospólstwa?

            A tak na marginesie zdefiniuj co to jest lokal przyjazny rodzinom z dziećmi. Nie przypominam sobie takiego szyldu. Tam gdzie chodzę zjeść obiad z rodziną są również inne rodziny z dziećmi, choć restauracja nie ma żadnego oznakowania, że jest dla dzieci, placu zabaw itd.

            Jeśli myślisz, że jak chcę jeść z dzieckiem to pozostaje tylko McDonalds i inny syf to puknij się w głowę.
            • przystanek_tramwajowy Re: Odrobina tolerancji na co dzień 09.04.13, 10:43
              I właśnie, żeby było ci łatwiej znaleźć odpowiedni lokal, powinny być oznaczenia w przypadku tych restauracji, gdzie oferta nie jest dostosowana do twojego dziecka. I jak już napisałam - lubię dzieci, nie przeszkadzają mi, ale rozumiem również tych, którzy za nimi nie przepadają. I między takich ludzi swojego dziecka nie prowadzam. Gdybym zobaczyła oznaczenie, że restauracja nie życzy sobie małoletnich gości, to poszłabym do innej, a nie zachowywała się jak dwulatka, która rzuca się na ziemię, krzycząc "Ale ja chcę tu!".
              • wuika Re: Odrobina tolerancji na co dzień 09.04.13, 10:50
                Jakbyś miała możliwość, to byś poszła. Jakbyś miała do wyboru budkę z syfem i jedyną knajpą, to byś nie jechała kolejnych 50km, żeby dziecko dostało obiad. Bardzo fajnie się rozmawia z perspektywy: o, w tej knajpie nie mają fotelików dla dzieci, idę do następnej, to tylko 50m dalej. Nie wszędzie lokali jest od groma i z nie wiadomo jakim wyborem. A w podróży, na wakacjach, podczas zwiedzania - coś zjeść trzeba. I dziecko też coś zjeść musi. Trudno ograniczać mu dietę do hamburgera / kebaba / frytek, bo cała reszta lokali to miejsca, gdzie wszyscy chcą odpocząć od dzieci.
          • hanna_sty Re: Odrobina tolerancji na co dzień 09.04.13, 10:45
            Zgadzam się, i cała dyskusja jest o tym, że w sytuacji gdy dziecko zaczyna "wariować" MA DO TEGO PRAWO psim obowiązkiem rodziców jest działać- uspokoić, wyjść, zająć czymś, zniwelować uciązliwości.
            Nie przeszkadzaja mi dzieci w knajpach - przeszkadzają mi biegające i wchodzące pod MÓJ stolik.
            Nie przeszkadza mi jak w samolocie zapłacze dziecko przy lądowaniu/starcie/przestraszy się itd. Przeszkadza mi stałe kopanie i wrzask bo się nudzi.
            Nie przeszkadza mi dziecko w teatrze, przeszkadza mi jak skacze czy zachowuje się głośno.
          • wuika Re: Odrobina tolerancji na co dzień 09.04.13, 10:47
            Gdzie masz te setki miejsc do wyboru? Wszędzie, gdzie się człowieka uwidzi? Przy każdej trasie, którą się jeździ? Na każdym ryneczku, nawet w Pcimiu Dolnym?
        • araceli Re: 10/10 09.04.13, 10:00
          lauren6 napisała:
          > Od siebie dodam, że dziecko by wyrosnąć na ogarniętego dorosłego musi brać udzi
          > ał w różnych sytuacjach, również chodzić zjeść do restauracji. Dla mnie to ważn
          > y element socjalizacji młodego człowieka i szczerze mówiąc mam gdzieś, jeśli ko
          > muś obecność mojego dziecka przeszkadza.

          socjalizować swoje dziecko możesz w restauracji przyjaznej dzieciom. Ty masz gdzieś, że komuś to przeszkadza a palacz może mieć gdzieś, że bucha dymem Twojemu dziecku w twarz. I niech tak robi - może zrozumiesz co znaczy 'mam gdzieś'.
          • lauren6 Re: 10/10 09.04.13, 10:34
            Zdefiniuj co to restauracja przyjazna dzieciom.
        • hanna_sty Re: 10/10 09.04.13, 17:32
          Sama chodziłam z dzieckiem do restauracji i podobnie jak Ty w sytuacjach, gdy widziałam, że dziecko się nudzi, wierci, jest niespokojne znajdowałam zajęcie- tak jak Ty wychodziłam, podchodziłam Z DZIECKIEM np. do akwarium ( ale trzymałam za rękę, żeby miec kontrolę nad mozliwymi ruchami), pilnowałam, żeby jedząc nie uświniło okolicy itd. O przewijaniu nawet nie pomyslałam, ale.......niestety są rodzice , i dostrzegam ich coraz więcej, którzy wyjście do restauracji traktują jako rozrywkę dla siebie, a dziecko niech robi co chce. I łazi między stolikami, i krzyczy i płacze. Nie chodzi mi o usunięcie dzieci z restauracji, ale o ogarnięcie ich zachowań. Restauracja to nie stołówka, w której się szybko je i wychodzi.
          Czy miło jest jeść gdy przy sąsiednim stoliku krztusi się czy wymiotuje dziecko? A jest to restauracja z najwyższej półki ( miałam taką wątpliwą przyjemność).
          Tak więc nic nie jest ani białe ani czarne - są kolory, są odcienie szarości.
      • demonsbaby dziękuję 09.04.13, 09:13
        kwintesencja moich wywodów smile
      • araceli Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 10:07
        nabakier napisała:
        > Robienie stref zamkniętych dla kogoś tam jest pomysłem okropnym, aroganckim i g
        > łupim. To pomysł faszystowski ze swej natury.

        No i przegrałas dyskusję smile Gratulujemy!
        pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina
        • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 10:10
          Trudno, tak uważam wink
      • araceli Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 10:09
        nabakier napisała:
        > Na szczęście tylko fantazja, która nie ma szans się ziścić
        > (ustawy antydyskryminacyjne)- przynajmniej w naszym kręgu kulturowym.

        Nie może? Już teraz są lokale od 18 lat - całkowicie zgodnie z prawem. Żadna fantazja.
        • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 10:11
          Owszem. Nocne.
          • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 10:11
            Są też filmy od 18 lat. Nie sprowadzaj do absurdu.
            • araceli Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 10:15
              nabakier napisała:
              > Są też filmy od 18 lat. Nie sprowadzaj do absurdu.

              Absurd to ja akurat dostrzegam w Twoich wypowiedziach. A na pewno skrajne niezrozumienie potrzeb innych ludzi.
              • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 10:17
                A konkretnie w czym?
                • araceli Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 10:22
                  Chociażby w tym, że nie rozumiesz teorii od praktyki. Normalny człowiek nie pali w miejscach publicznych, nie smrodzi innym a jednak całe rzesze palaczy robiły to latami. Dlatego teraz jest odgórny zakaz palenia i już. Tak samo z dziećmi - normalny człowiek nie zabiera ich do restauracji ale niestety jak widać w praktyce normalnych ludzi jest niewielu.

                  Robisz dramat z faktu, że do paru miejsc dziecko nie będzie miało wstępu? Do miejsc w do których normalny rodzic i tak by go nie zabrał? Histeria, porównanie do faszyzmu gdzie sama uważasz, że efekt zakazu byłby normalnością? ABSURD!
                  • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 10:34
                    Ale potrafisz czytać? Bo chyba nie przeczytałaś pewnej mojej wypowiedzi. Wisi u góry TEJ strony.
          • araceli Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 10:14
            nabakier napisała:
            > Owszem. Nocne.

            Nie tylko.
            • nabakier Re: Dlaczego ludziom przeszkadają dzieci 09.04.13, 10:19
              Z golizną.
      • hanna_sty Re:Wojna wypowiedziana chamom 09.04.13, 10:50
        Ja jestem za tym. Chamom nie tylko opisanym przez Ciebie i posiadaczom małych dzieci ale i dorosłym, nastolatkom, nietrzeźwym. Uciążliwych jest sporo. Choćby pani z pieskiem typu puszek w restauracji. Też może doprowadzić do szału....
        P.S. Kiedyś widziałam ( mnie to akurat nie przeszkadza) pannicę ze szczurem na ramieniu w metrze. Reakcje ludzi były różne. Osobiście uważam, że szczur tak, ale w klatce. Rozumiem tych, którzy czują strach/stręt/obrzydzenie przed szczurami. Nawet hodowlanymi,
        • nabakier Re:Wojna wypowiedziana chamom 09.04.13, 11:04
          A ja jestem przeciw. Własnie dlatego, by nie dać się dyktatowi chamów. Nie oni będą nam urządzać sferę publiczną. Regulacje zostawmy dla spraw naprawdę szkodliwych typu: palenie czy defekacja w miejscach publicznych, przewożenie niebezpiecznych przedmiotów itd.
          Jak zaczniemy regulować prawnie sprawy związane z kulturą osobistą, daleko nie zajedziemy.
          Trzeba iść w zmianę mentale, wychowywanie. Prawo jest od innych spraw.
          • przystanek_tramwajowy Re:Wojna wypowiedziana chamom 09.04.13, 11:13
            Ale właśnie powinnaś pomysł popierać. Taka naklejka byłaby dla ciebie sygnałem, że w środku siedzą chamy. Nie rozumiem, po co chcesz się z chamstwem za wszelką cenę zadawać. Dla mnie to masochizm. Do meksykańskich knajp (to przykład) też chodzisz, chociaż po meksykańskim żarciu sraczki dostajesz?
            • nabakier Re:Wojna wypowiedziana chamom 09.04.13, 11:21
              Nie zrozumiałaś.
          • hanna_sty Re:Wojna wypowiedziana chamom 09.04.13, 11:13
            Niby racja, ale.....na to trzeba, obawiam się, pokoleń. Są ludzie, którzy totalnie nie liczą się z innymi - moja racja jest najmojsza, MAM PRAWO BO:
            - MAM DZIECKO I TO TYLKO DZIECKO
            - MAM N lat ( jestem seniorem) więc mogę robić co mi się podoba
            - mam dobry samochód więc zaparkuję tam gdzie chcę
            - mam paczki do przewiezienia więc zablokuję windę na pół dnia ( po co od czasu do czasu pozwolić sąsiadom na wjazd na 10 piętro)
            - nie mam czasu więc idę bez kolejki ( do banku/lekarza itd)
            - JA chce hałasować to będę inni mogą mi........
            Znasz? Ja, niestety, czasem to widuję.
            • demonsbaby Re:Wojna wypowiedziana chamom 09.04.13, 11:20
              hanna_sty napisała:
              Ja, niestety, czasem to widuję.

              Czasem to nie codziennie i w sposób ciągły. Zasadnicza jakby różnica. Czasem to również widuję wykroczenia i czyny zabronione, jednak nie jest ro reguła potwierdzająca, że na
              "każdym obserwowanym obiekcie" zaostrzenia kontroli i nadzoru w stosunku do wszystkich mam wprowadzić.
            • nabakier Re:Wojna wypowiedziana chamom 09.04.13, 11:25
              Hanno, chamów spotkasz wszędzie. Po wszystkich stronach poglądów i ich barykad. Odpowiedzialność zbiorowa- a ten postulat jest własnie zastosowaniem odpowiedzialności zbiorowej- to droga do społecznego piekła. Inaczej nie umiem wytłumaczyć.
              Ta rozmowa mnie zadziwia. Pomieszaniem perspektyw i priorytetów. Chamstwem walczyć z chamstwem? A nawet czymś gorszym, bo ETYKIETOWANIE ludzi to przestępstwo- konkretnie: dyskryminacja.
              • hanna_sty Re:Wojna wypowiedziana chamom 09.04.13, 17:25
                Napisałam kilka razy - nie przeszkadzają mi dzieci jako dzieci, przeszkadzają mi ( i chyba nie tylko mi) rodzice, którzy nie wychowują, nie reagują za to uważają, że z racji posiadania dzieci mają szereg przywilejów i w doooooooopie wszystkich. A zachowanie dziecka nie podlega dyskusji, bo "to tylko dziecko".
                Jestem przeciwna segregacji, ale osoby zachowujące się w sposób burzący normy w okreslonym miejscu powinny być wypraszane.
                Jak walczyć z chamami jeśli jest spoeczne przyzwolenie chamstwa?
                Co robic gdy rozkoszny Niuniaczek rozleje mi czerwony barszcz na sukienke a mama wzruszy ramionami i stwierdzi "to tylko dziecko"? Czy masz pomysł? Czy mam wzywać policję ( już widzę oburzenie, że ma cos innego do roboty niż przyjeżdżać do dziecka). Czy mam potulnie wyrzucić sukienkę na smietnik, bo po tym akcie nie nadaje się do użycia? Co radzisz?
                Jak znieść lot przez Atlantyk gdy z tyłu w fotel bez chwili przerwy kopie inny człowieczek? To tylko dziecko? Tak, ale co ma robić tylko dorosły, który zapłącił za bilet, ma następnego dnia spotkanie/konferencję/wykład i marzy o chwili spokoju? A zwrócenie uwagi wiąże się z usłyszeniem steku obelg, bo to tylko dziecko.
                Przykładów jest dużo- jak walczyć z chamami? Jakie środki obrony ma "tylko dorosły"?
                Jestem przeciwna obiektom ( prócz porno) tylko od...lat, ale pod warunkiem, że dorośli ludzie będą mogli znaleźć miejsce, w którym pobędą w spokoju.
                Jak widać tu na emamie są podzielone głosy. A nie jest to reprezentatywna próbka społeczeństwa- większość patrzy przez pryzmat dość młodego potomstwa. A więc JEST problem. I jeśli się go nie rozwiąże ci sterroryzowani "tylko dorośli" będą się bronić- także chamstwem, niewłaściwym zachowaniem, brutalnością. Czy o to chodzi?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja