Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki personelu

09.04.13, 10:51
Czy mogę się nie zgodzić na zabranie dziecka do zabiegowego.
Chciałabym przy wszystkich czynnościach być obecna - czy mam takie prawo, czy muszę się godzić na to by pielęgniarki zakładały 11-o miesięcznemu dziecku wenflon bez mojej obecnosci?
    • aguar Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 10:58
      Prawo jest absolutnie po Twojej stronie. Inna sprawa, że ciężko się tak o wszystko użerać z personelem, jeśli jest przyzwyczajony, że inni boją się tych praw egzekwować...Ale dzięki takim osobom, które walczą, jest szansa, że coś się będzie zmieniało na lepsze.
    • iwoniaw Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:00
      Nie, rodzic nie ma prawa obecności przy WSZYSTKICH zabiegach szpitalnych.
      Co do zakładania wenflonów to akurat różnie bywa (tzn. w jednych szpitalach można asystować w innych nie), ale powiem ci, że jak podczas pobytu z dzieckiem w szpitalu miałam różne zastrzeżenia co do zachowań personelu, tak patrząc na niektórych rodziców (zwłaszcza w okolicach "okołozabiegowych") rozumiem, dlaczego niektórzy lekarze/pielęgniarki wygnaliby rodziców precz z placówki i zamknęli wrota na trzy spusty, raz na dobę wpuszczając ich na kwadrans.
      • melancho_lia Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:05
        Przy zabiegach typu pobieranie krwi czy wenflon jak najbardziej masz prawo być obecna. Nie daj się wygnać.
        Na szczęście w coraz większej liczbie szpitali nie ma na ten temat dyskusji- rodzic idzie razem z dzieckiem i kropka. Ja byłam przy pobraniach krwi, przy punkcji, mąż asystował córce przy tomografii głowy, synowi przy cystografiach.
    • pszczolaasia Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:04
      przy zakladaniu wenflonu zawsze bylam. ale bylam swiadkiem jak jedna mame wyproszono. w sumie to sie nie dziwie troche.. histeria mamy nie pomoze dzieciakowi.
      • melancho_lia Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:06
        Rozumiem wypraszanie histeryczek, ale prewencyjnego zakazu wstepu rodzicom do zabiegowego już nie rozumiem.
      • vert76 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:06
        No ja rozumiem, ze niektóre odprawiają histerię, to inna para kaloszy...
        Ja histerii urządzać nie mam zamiaru, jedynie zminimalizować dziecku stres!
        • carmita80 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:15
          vert76 napisał:

          > Ja histerii urządzać nie mam zamiaru, jedynie zminimalizować dziecku stres!

          Oczywiscie, ze masz prawo, powinnas zostac nawet o to poproszona. Na sali operacyjnej nie bedziesz obecna ale podczas usypiania dziecka jak najbardziej. Ja w zwiazku z mlodszym ktory urodzil sie przedwczesnie mialam troche wiecej do czynienia ze szpitalami, co prawda nie w pl ale bylam obecna przy tescie sluchu, szczepieniu (mlody mial jeszcze w szpitalu dzien przed wyjsciem do domu) przy pierwszej kapieli itd. W dniu kiedy mial miec szczepienie nawet zadzwoniono o ktorej przyjade i oczywiscie zaczekano. Domagaj sie swoich praw dla dobra dziecka.
        • pszczolaasia Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:19
          mnie nawet nie pytano tylko bylo od razu poprosze mame z dzieckiem do zabiegowego. i to w szpitalu w wejherowie i w gdyni.
    • nangaparbat3 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:08
      Prawo prawem, a prawda taka, ze patrzenie komuś na ręce nie pomaga mu, na odwrót. Dla dobra dziecka nie sterczałam przy nim podczas zabiegów.
      • vert76 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:10
        No nie wiem, dla dobra mojego dziecka jednak wolę być przy nim.
        • antyideal Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:14
          Równiez wybrałabym oszczedzanie stresu dziecku a nie pielegniarce.
          Pielegniarka to juz duza dziewczynka ;p
          • nangaparbat3 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:19
            To nie jest oczywiste że obecność matki podczas zabiegu pomaga dziecku. Pomaga mu spokoj matki, jeśli spokojnie i z ufnością powierzy na chwile dziecko personelowi, nic sie dziecku nie stanie.
            A co do pielegniarki - obserwator zaburza funkcjonowanie, bardziej lub mniej, ale zawsze.
            • antyideal Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:23
              Trudno, wiele jest zawodów, ktore wykonuje sie "na widoku" i trzeba sobie
              z tym radzic.
              A spokoj matki zalezy w duzej mierze od podejscia personelu.
              • carmita80 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:28
                antyideal napisała:

                > A spokoj matki zalezy w duzej mierze od podejscia personelu.

                Oczywscie.
                • nangaparbat3 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:36
                  I wzajemnie, i wzajemnie.
            • wuika Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:27
              No cóż, taki zawód.
            • totorotot Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 14:00
              > A co do pielegniarki - obserwator
              zaburza funkcjonowanie, bardziej
              lub mniej, a
              > le zawsze.

              Nie możesz tego stwierdzić arbitralnie.
              Np. moje dziecko beze mnie podczas zabiegu urządza cyrki, płacze, ciska się, wiadomo. U mnie na kolanach bądź u tarty dziecko siedzi spokojnie, podaje rękę do założenia wenflonu, słucha naszych objaśnień dotyczących zabiegu. Pigułka nie musi obezwładniac pacjenta smile tylko swobodnie i sprawnie wykonuje swoją robotę.

              Bóg strzegł przed pielęgniarką, której przeszkadza obserwator, musiałaby wszak nawet plaster zakładać pacjentowi pod narkozą, aby czasem jej nie patrzył na ręce smile

          • aguila_negra Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 12:00
            antyideal napisała:

            > Równiez wybrałabym oszczedzanie stresu dziecku a nie pielegniarce.
            > Pielegniarka to juz duza dziewczynka ;p

            Tylko wiesz, stres pielęgniarki może skutkować złym założeniem venflonu, a co za tym idzie ... stresem dziecka wink
            • antyideal Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 12:02
              Mogę ją równiez uspokajajaco glaskac po głowce, mam dwie ręce wink
        • przeciwcialo Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 14:29
          Szczególnie jak pielęgniarka sie trzeci raz będzie wkłuwac. Dziecko czasami bez rodzica zachowuje sie o niebo lepiej niż z rodzicem- praktyka tak pokazuje.
      • pszczolaasia Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:23
        no ale ja nikomu nie patrzalam na rece tylko uspokalajam dziecko ktore wrzeszczalo- oddajcie mi moja reke! to jest moja reka i mamy i taty!smile
        • vert76 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:33
          takie zycie, ja też pracuję z dziećmi i rodzice "patrzą mi na ręce", jakoś żyję...
          To dla mnie żaden argument/

          pszczolaasia napisała:

          > no ale ja nikomu nie patrzalam na rece tylko uspokalajam dziecko ktore wrzeszcz
          > alo- oddajcie mi moja reke! to jest moja reka i mamy i taty!smile

          Dokładnie, trudno wtedy patrzeć i analizować każdy ruch, a Twoje dziecko supersmile teks bomba tongue_out
          • melancho_lia Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:43
            Ja też jestem w takich sytuacjach skupiona na dziecku niz na tym co dokładnie robi pielęgniarka.
            A teksty o zaburzeniach przy obserwatorze świadczą raczej o chęci ukrycia jakichś zachowań niż o dobru pacjenta.
            • nangaparbat3 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:47
              I na pewno uważasz, że jestem pielęgniarką. Otoż sie mylisz, w dodatku mam wiele zastrzeżeń do ich pracy.
              • melancho_lia Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:49
                Widzisz, nie uważam byś była pielęgniarką. Napisałam o swoich odczuciach, no ale skoro wiesz lepiej co ja myslę...
                • tully.makker Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 12:12
                  al
                  > e skoro wiesz lepiej co ja myslę...
                  No wlasnie.
                  Terapeutka Sarah Evans uwaza takie proby definiowania przezyc wewnterznych innego czlowieka za forme przemocy psychicznej. A jakiez to powszechne.
                  • nangaparbat3 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 13:01
                    melancho_lia napisała:
                    > A teksty o zaburzeniach przy obserwatorze świadczą raczej o chęci ukrycia jakic
                    > hś zachowań niż o dobru pacjenta.
        • hanna_sty Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 20:15
          Ile dziecko miało lat?
          • pszczolaasia Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 22:12
            to do mnie? niecale 3,5 roku.
      • lauren6 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 12:03
        nangaparbat3 napisała:

        > patrzenie komuś na ręce nie pomaga mu, na odwró
        > t. Dla dobra dziecka nie sterczałam przy nim podczas zabiegów.

        Mówimy o 11 miesięcznym dziecku. W takim przypadku matka wręcz pomaga personelowi odwrócić uwagę dziecka, pocieszyć je, przytrzymać itd.
        • przeciwcialo Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 14:34
          No 11 miesięczne to ma taka powierzchnię i taki rozstaw kończyn że matka raczej przeszkadza. Za mały teren dla dwóch dorosłych wink
          • lauren6 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 14:40
            Ale nadal lepiej pocieszy i uspokoi dziecko niż obca osoba, choćby była najlepszą pielęgniarką.
            • nangaparbat3 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 14:50
              Niekoniecznie. Obecność wielu matek wręcz "nakręca" dzieci.
              • carmita80 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 15:03
                nangaparbat3 napisała:

                > Niekoniecznie. Obecność wielu matek wręcz "nakręca" dzieci.

                I to oznacza ze ktokolwiek z persenolu medycznego ma prawo zabronic rodzicowi byc przy dziecku podczas zabiegow ktore to umozliwiaja? To presonel jest przeszkolony (powinien byc) aby w odpowiedni sposob podejsc i do rodzica i do dziecka. Czasy kiedy rodzice nie mieli wstepu na oddzialy w szpitalach dawno minely ale widac nie wszyscy zdaja sobie z tego sprawei w glowach maja zakodowane co innego.
                Kiedy moj syn byl usypiany do zabiegu zalozenia drenow bylam z nim caly czas, byl u mnie na rekach kiedy przylozono mu maske, czekalam pod drzwiami i mialam go w ramionach gdy sie wybudzal, maly mial ok 20 m-cy. Uczucie kiedy usypiano bylo fatalne dla mnie ale maly byl spokojny bo byla przy nim mama czyli najblizsza osoba.
                • nangaparbat3 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 15:13
                  Nigdzie nie napisalam, ze personel ma prawo wyprosić. Uważam tylko, że warto rozważyć, czy w danej sytuacji obecność rodzica na pewno jest dobra dla dziecka. Bo to troche jak z generalem w kokpicie.
                  Obecnośc matki moze na dziecko dzialać kojąco, ale nie musi.
                  • nangaparbat3 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 15:14
                    Acha - i nie rozmawiamy tu o niewpuszczaniu rodzicow do szpitala, to dla jasności.
                    • carmita80 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 15:24
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Acha - i nie rozmawiamy tu o niewpuszczaniu rodzicow do szpitala, to dla jasnoś
                      > ci.

                      Ale to byl przyklad na zobrazowanie pewnych sposobow myslenia. Wiele szpitalnych oddzialow dzieciecych nadal nie przewiduje noclegow rodzicow, ktorzy musza spedzac noce na podlogach albo krzeslach uncertain
                      • przeciwcialo Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 15:35
                        Jest rozwiązanie. Łózka dla rodziców i połowa mniej przyjęć w wysokospecjalistycznych szpitalach bo to głównie tych dotyczy. Chore dzieci poczejaką aby jakas matka mogła spać na łózku.
                        Warunki jakie są takie są, poowoli to sie mienia.
                        • carmita80 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 15:44
                          przeciwcialo napisała:

                          > Jest rozwiązanie. Łózka dla rodziców i połowa mniej przyjęć w wysokospecjalisty
                          > cznych szpitalach bo to głównie tych dotyczy. Chore dzieci poczejaką aby jakas
                          > matka mogła spać na łózku.
                          > Warunki jakie są takie są, poowoli to sie mienia.

                          No bardzo powoli skoro niektorzy uwazaja ze rodzic nie musi wcale byc obecny podczas niektorych zabiegow uncertain
                          • przeciwcialo Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 15:47
                            Pomieszczenie nie z gumy. Czasmi zwyczajnie dodatkowa osoba uniemozliwia prace.
                            • carmita80 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 16:26
                              przeciwcialo napisała:

                              > Pomieszczenie nie z gumy. Czasmi zwyczajnie dodatkowa osoba uniemozliwia prace.

                              Nie przesadzaj, pomieszczenia nie maja chyba 1x1m a nawet gdyby to mama z dzieckiem na kolanach wciaz sie zmiesci. Wytaczanie takich argumetow od czapy jest zenujace.
                  • carmita80 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 15:21
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Nigdzie nie napisalam, ze personel ma prawo wyprosić. Uważam tylko, że warto ro
                    > zważyć, czy w danej sytuacji obecność rodzica na pewno jest dobra dla dziecka.
                    > Bo to troche jak z generalem w kokpicie.
                    > Obecnośc matki moze na dziecko dzialać kojąco, ale nie musi.

                    Ale to chyba matka i personel oceniaja w okreslonej sytuacji i podejmuja decyzje. Zreszta zanim ktos z personelu wogole takie rozwiazanie zaproponuje to powinie sprobowac pomoc rodzicowi jakie jego zachowanie pomoze dziecku.
    • lelija05 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:33
      Jeśli wenflon będzie zakładał anestezjolog, to nie będziesz mogła być przy tym.
    • demonsbaby możesz uczestniczyć 09.04.13, 11:36
      o ile nie ma do tego żadnych przeciwwskazań medycznych. Jeśli takie przeciwwskazanie jest lub "niby wynika z zaleceń kierownika jednostki" - odmowa musi być wtedy odnotowana w dokumentacji medycznej pacjenta i tego masz prawo żądać.
      • vert76 Re: możesz uczestniczyć 09.04.13, 11:45
        Szczerze mówiąc, to jednak mam nadzieję, ze ten wenflon zostanie założony już na bloku, gdy dziecko zasnie. no ale, roznie to bywa...
        • nangaparbat3 Re: możesz uczestniczyć 09.04.13, 11:48
          A to nie jest tak, ze aby zasnelo, trzeba podać zastrzyk dozylny, więc zalożyć wenflon?
          • vert76 Re: możesz uczestniczyć 09.04.13, 11:51
            w sumie nie wiem, cos mi się kojarzy, ze przykładają maske, dziecko odpływa, a potem działają na całego...
            • demonsbaby Re: możesz uczestniczyć 09.04.13, 11:56
              Zanim założą "maskę", muszą mieć wkłucie centralne. Zatem wenflon jest tym zabiegiem na "żywca". Jednak - maleństwo - chwilę pokrzyczy i będzie ok. Potem Ty musisz pilnować, żeby nie wypadło czy nie zostało wyrwane przez dziecko. Tak czy inaczej pewnie zabezpieczą opaską / bandażem.
              Z doświadczenia ... jak jest takich maluch, to lepiej nie uczestnicz, bo Ty bardziej to przeżyjesz.
              • mruwa9 Re: możesz uczestniczyć 09.04.13, 12:01
                wiesz, co to jest wklucie centralne???
                • demonsbaby Re: możesz uczestniczyć 09.04.13, 12:07
                  wkłucie dożylne, miałam napisać, ale cieszy mnie już to nastawienie szydercze smile
                  • kiddy Re: możesz uczestniczyć 14.04.13, 11:31
                    Nie szydercze, zwróciła ci uwagę na zasadniczą i ogromną różnicę.
              • caroninka Re: możesz uczestniczyć 09.04.13, 12:37
                > Zanim założą "maskę", muszą mieć wkłucie centralne. Zatem wenflon jest tym zabi
                > egiem na "żywca". Jednak - maleństwo - chwilę pokrzyczy i będzie ok.
                Nie musza, w wielu szpitalach wogole dzieci nie sa klute, do narkozy wziewnej. A wklucie centralne to juz wogole nie ma z tym nic wspolnego.
                Rodzice/opiekunowie prawni, maja prawo byc w zabiegowym przy swoim dziecku. zabiegowy to nie sala operacyjna.
                • demonsbaby Re: możesz uczestniczyć 09.04.13, 13:00
                  caroninka napisała:

                  > > Zanim założą "maskę", muszą mieć wkłucie centralne. Zatem wenflon jest ty
                  > m zabi
                  > > egiem na "żywca". Jednak - maleństwo - chwilę pokrzyczy i będzie ok.
                  > Nie musza, w wielu szpitalach wogole dzieci nie sa klute, do narkozy wziewnej.
                  > A wklucie centralne to juz wogole nie ma z tym nic wspolnego.
                  > Rodzice/opiekunowie prawni, maja prawo byc w zabiegowym przy swoim dziecku. za
                  > biegowy to nie sala operacyjna.

                  Czy gdziekolwiek napisałam, że nie mogą???? I co z tym wkłuciem, qwa jak mantra. Może coś z wiedzy specjalistycznej? Chętnie poczytam.
                  • caroninka Re: możesz uczestniczyć 09.04.13, 15:31
                    Nigdzie nie napisalam, ze Ty tak uwazasz, odpowiedzialam na pytanie zalozycielce watku.
                    Ty moze wyluzuj, bo pluc sie mozesz sama do siebie skoro rzucasz okresleniami, ktorych nie znasz. Skoro tak chetnie poczytasz, to sobie tez chetnie poszukaj, wystarczy haselko w wyszukiwarke wstukac, problemik? pod nosek podac damie trzeba?
                    • demonsbaby Re: możesz uczestniczyć 09.04.13, 18:00
                      nie, fascynują mnie ludzie szczycący się przeogromnym zasobem wiedzy przy opanowanej do perfekcji czynności parzenia kawy szefowi w biurze - niczym moja ulubiona kapucynka smile Wyżej zdążyłam się określić, ale nie ma jak "doczytać" big_grin
                      • caroninka Re: możesz uczestniczyć 09.04.13, 19:51
                        No to pieknie i co dalej masz NA TEMAT do powiedzenia? Bo mnie, dajmy na to, nie fascynuja baby, ktore gdzies cos z serialu zaslyszaly i sluza "dobra rada".
                        Pluc sie mozesz jedynie po brodzie, ze Ci sie pojecia porypaly, a nie do tych, ktore je lekko sprostowaly.
                      • kiddy Re: możesz uczestniczyć 14.04.13, 11:32
                        Pomyliłaś się, przyznaj się do tego, a nie rzucasz mięsem i wściekasz na innych.
    • kerri31 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:54
      Jasne, że możesz się nie zgodzić na zabieg ale wtedy możliwe , że nie poznasz przyczyny choroby swojego dziecka. Jak byłam z dzieckiem w szpitalu na zabieg punkcji kręgosłupa mojego syna musiałam podpisać zgodę, gdybym nie podpisała, nie zrobiliby jej. Co prawda do zabiegowego mnie już nie wpuszczono a ja przeżywałam katusze pod drzwiami ,słysząc okropny płacz mojego syna ...
      Co do weflonu u mnie w szpitalu praktykują by dziecko podczas zakładania wefolnu siedziało na kolanach matki, wtedy jest spokojniejsze i bezpieczniejsze i zawsze tak było. Skoro wieziesz dziecko do szpitala to po to, by mu pomóc, jeśli nie godzisz się na zabiegi i zakładanie weflonów, wizyta ta mija się z celem.
      • vert76 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:57
        Ale zaraz...przecież skoro jadę na zabieg z dzieckiem, to się na to zgodziłam, przecież wiem, ze nikt nie wpuści mnie na blok tongue_out
        Mam na myśl historie typu - zakładanie wenflonu czy teżpobieranie krwi do badań...
    • mruwa9 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 11:59
      nie ma takiej sily, ktora wyprosilaby mnie z zabiegowego w takiej chwili.
      Szybko wyszkolilam personel kazdego szpitala. Nawet najbardziej betonowego wehikulu czasu, przenoszacego do lat 70-tych ubieglego wieku (pod haslem "dziecko nie ma zadnych praw, jest materialem do obrobki i niczym wiecej"). W tym ostatnim szpitalu poszlam na wojne z personelem, przegrali. Jeszcze po drodze udalo mi sie zdemoralizowac paru innych rodzicow, zeby nie pozwalali durnym pigulom na traktowanie malych dzieci jak worka kartofli ( na zasadzie: przychodze bez slowa, wyciagam spiace dziecko z lozeczka i bez slowa komentarza, czy do dziecka , czy do rodzica stojacego obok, zabieram do zabiegowego, nie wiadomo, w jakim celu).
      Nawet w warunkach sali operacyjnej - wenflon zakladany dziecku siedzacemu na moich kolanach. gdy odplynelo, kladlam na stole operacyjnym i wychodzilam.
      Zadna punkcja ledzwiowa, zadna intubacja dziecka nie odbyla sie bez mojej obecnosci.
      problem matek histeryczek jest IMHO demonizowany. Jesli rozsadny personel madrze podejdzie do tematu, rodzic rowniez odplaci rozsadkiem, a jego obecnosc moze ulatwic przeprowadzenie zabiegu. Wielu rodzicow wie, jak znosza widok igiel i czy ich obecnosc bardziej pomoze, czy zaszkodzi w przeprowadzeniu zabiegu.
      Patrzenia sie na rece boi sie niekompetentny personel. Kompetentnym ludziom to nie przeszkadza.
      Amen.
      • vert76 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 12:05
        Mruwa...jade wiec z Twoim nastawieniem!!!
        • mruwa9 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 12:15
          powodzenia!'
          Tylko dodam, ze ja nigdy z zalozenia i na starcie nie jechalam z nastawieniem bojowym,. Asertywnosc- ok, ale podstawowe zalozenie zawsze bylo takie: wszyscy tu jestesmy po to, aby pomoc dziecku szybko wyzdrowiec i pomoc mu przejsc przez pobyt w szpitalu mozliwie bezbolesnie i atraumatycznie. Ze ja nie jestem niczyim wrogiem, podejrzliwie patrzacym pielegniarkom na rece, bo stoimy po tej samej stronie barykady. I takie sygnaly wysylalam personelowi: wejde do zabiegowego nie po to, zeby wam patrzec na rece i komplikowac prace, tylko zeby pomoc dziecku i posrednio wam, zeby wam bylo latwiej i sprawniej zalozyc to cholerne wklucie. Rozumiem, ze czasem nie udaje sie zalozyc wenflonu za pierwszym podejsciem. Nie atakuje, nie histeryzuje, nie mdleje na widok igly. Ale wejde i nie pytam o zgode, bo to postanowione, tylko oswiadczam, ze wchodze z dzieckiem i koniec. Zeby je moc przytulic, przytrzymac, wesprzec w trudnym dla niego momencie.

          Tak naprawde pazury pokazalam tylko w tym jednym, koszmarnym szpitalu , niech go pieklo pochlonie.
          • vert76 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 12:26
            Mruwa! Masz w 100% racje..jestem pełna obaw, zwłaszcza po tym co mi napisały dziewczyny w watku o szpitalu i panujących warunkach na Kopernika w wawie, ale nie mam zamiaru jechać z bojowym nastawieniem, bo to automatycznie komplikuje sprawę!
          • ashraf Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 16:04
            W 100% popieram twoje posty, w ogóle to wypraszanie rodziców to jakieś nieporozumienie!
            • lillaj Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 16:24
              Vert najważniejsze żebyś się nie nakręcała i nie nastawiała od razu negatywnie. Byliśmy na Kopernika 10 dni. Nie mam jakichś negatywnych wspomnień związanych z personelem medycznym. Z tego co pamiętam byłam przy zakładaniu wenflonu, ale przy zmianach opatrunków, które były bardzo bolesne już nie. Jesli chodzi o informowanie o stanie dziecka trzeba było swoje wychodzić, wystać i wyczekać. Lekarz, która szyła córkę była świetna i sympatyczna, pielęgniarki w większości także, zwłaszcza te młode, gorzej z tymi starszymi. Najgorsze jednak były te wielkie dziesięcioosobowe sale, to że na tej samej sali były niemowlaki, małe dzieci i te dziesięcioletnie. Wiadomo, że niemowlę ma inny rozkład dnia niż czterolatek czy dziesięciolatek. Nie ma to większego znaczenia gdy jesteś w szpitalu dwie doby, ale staje się koszmarem, gdy jesteś ponad tydzień. Moja córka miała przez 4 dni bardzo wysoką gorączkę, walczyliśmy z infekcją w ranie, miała 9 miesięcy i spała w ciągu dnia, a wokół bawiące się głośno pięciolatki, które też były w szpitalu i trudno było wymagać, żeby w tym czasie były cicho. Najgorsi byli jednak rodzice, wciąż ktoś musiał oglądać jakiś badziewny program w TV, głośno rozmawiać wieczorem, zupełnie nie zwracając uwagi, na to że właśnie usypiane są maluchy. Nie pomagało zwracanie uwagi. Po 10 dniach miałam za sobą niejedno ostre starcie, głównie z mamusiami. Jedna łazienka na piętro tez nie ułatwia życia. Ja na szczęście mieszkałam wówczas kilka metrów od szpitala, więc zupełnie mnie to nie dotyczyło. Z tego co pisałaś nie będziecie długo, więc dasz radę.
              • vert76 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 19:57
                Dzięki, wiem, że pozytywne nastawienie to połowa sukcesu, no i pomaga myśl, ze to tylko w sumie jedna pełna doba, bo we czwartek mamy być pzred 16, w piątek zabieg a w sobotę do domu, a wypisy sa zapewne do południa
                Gdyby nie te durne przepisy nfzu, byłoby szybciej, ale nieee...trzeba swoje wysiedzieć w szpitalu...ehhh

                Ja chcę żeby już była sobota...buuuuu
        • hanna_sty Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 20:27
          Najlepiej na wstępie nawymyslaj personelowi. Niech wie z kim ma do czynienia. Pielęgniarkom nie zapomnij powiedzieć prosto w oczy, że są wrednymi pigułami. Odwagi.!!!! Idź z personelem na wojnę! Dokop anestezjologowi, wejdź na blok operacyjny, złap za rękę chirurga- niech wie kto tu rządzi. I pamiętaj napisz skargi - według rozdzielnika:
          - do ordynatora
          - do dyrekcji szpitala
          - do właściciela szpitala ( organów samorządowych, uczelni, )
          - koniecznie nie zapomnij o izbach lekarskich i pielęgniarskich ( takie też są)
          - wysmaruj artykuł w lokalnej prasie- nie zaszkodzi
          - złóż pozew do sądu, a jeśli przegrasz pamiętej, że istnieje wyższa instancja
          A zapomniałam - domagaj się łóżka i pościeli dla siebie, pytaj o wszystko wtedy gdy jest Ci wygodnie, łap za rękaw wychodzących do domu lekarzy i piguły, żądaj pełnej obsługi przez piguły ( dziecko trzeba przwinąć doprowadź pigułe za kudły). Dzwoń o każdej porze dnia i nocy- również do domu lekarza- niech odpowiada o 2.00 co może oznaczać posapywanie przez sen- ostatecznie to służba i powołanie.
          Nie daj się! Walcz o swoje! Wszystkie chwyty dozwolone! Krzycz! Wrzeszcz!
          A... dziecko koniecznie musi odwiedzić dziadek i babcia, ciocia i wujek, stryjenka z córką, która w nocy wymiotowała tylko 8 razy ( przy okazji niech ją zobaczy jakiś lekarz), sąsiad z sąsiadką- wszyscy na raz. A jesli dziecko ma ulubioną kołysankę śpiewaj, śpiewaj jak najgłosniej.
          • vert76 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 21:12
            hanna_sty napisała:

            > Najlepiej na wstępie nawymyslaj personelowi. Niech wie z kim ma do czynienia. P
            > ielęgniarkom nie zapomnij powiedzieć prosto w oczy, że są wrednymi pigułami. Od
            > wagi.!!!! Idź z personelem na wojnę! Dokop anestezjologowi, wejdź na blok opera
            > cyjny, złap za rękę chirurga- niech wie kto tu rządzi..............


            Przepraszam ale nie rozumiem, o co tobie chodzi kobieto?????
            • hanna_sty Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 10.04.13, 07:42
              Dokładnie o to co Ci radzi koleżanka z postu wyżej. Dlaczego masz zaufać? Można przeciez iść z nastawieniem awanturniczym. Można być pewnym, że w szpitalu wszyscy są niekompetentni, niefachowi ( o łapówkach nie wspomnę), i tylko patrzą jak zrobić krzywdę Twojemu dziecku.
              Kto pisał powyżej o pigulach?
              Tak na marginesie, dziś pielęgniarki ( nie piguły) są po studiach i mają wiedzę znacznie większą niż rozhisteryzowane mamuśki, które pokończyły jakieś biznesy czy zarządzania na uczelniach wątpliwej renomy.
              • thegimel Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 10.04.13, 08:10
                Hanna, nikt nie radzi dziewczynie, żeby szła z nastawieniem awanturniczym, ale jak nie ma innej rady, to trzeba go użyć, bo pomimo upływu lat, zmiany personelu, wciąż zdarza się, że dziecko jest traktowane jak rzecz, a jego matka jak powietrze. Choćby przypadek córki Zebry z sąsiedniego postu pokazuje, jak bywa traktowana w dużym szpitalu pacjentka z poważną historią neurologiczną. Nie mówiąc o głośnych ostatnio w mediach przypadkach, gdzie rodziców olano. Czasem awanturę zrobić trzeba, trzeba pokazać podstawę prawną, trzeba złożyć skargę, trzeba nawet w skrajnych przypadkach zaszantażować. Jakoś w innych krajach dotarło, że dziecko jest w obecności rodziców spokojniejsze i szybciej zdrowieją, tylko w PL ważniejsza jest wygoda pielęgniarki niż pacjenta. I sorry, ale ja pamiętam jak mnie ciągnięto siłą do gabinetu na próbę tuberkulinową - matka nie mogła ze mną wejść, dziś z moim synem na pobieranie krwi wchodzę, przy zakładaniu wenflonu też bym była. I nie jestem histeryczką, która piszczy na widok igły. Prawa pacjenta są i należy je w końcu zacząć przestrzegać. I choć rzadko się zgadzam z Mrową, tu ma 100% racji.
              • kiddy Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 14.04.13, 11:44
                Dlaczego ludzie mają ograniczone zaufanie? Bo widzą, że różnie bywa z tą wiedzą i dobrą wolą. Można się o tym przekonać szczególnie wtedy, kiedy już się trochę choruje i zna swoją chorobę, czasem lepiej niż tzw. biały personel. Sama kilkakrotnie upominałam się o niezbędne leki dla siebie po zabiegu ( w karcie wpisane, co mam brać i że to konieczne), co więcej, sama podawałam potrzebną dawkę, bo pielęgniarki i lekarz nie bardzo wiedzieli, ile podać (a to zależało od masy ciała i tego, co brałam wcześniej). Setki razy tłumaczyłam lekarzowi, na czym polega moje schorzenie (wcale nie rzadkie, ma je ok. 10% populacji). Zamiast więc drwić sobie z autorki, poczytaj, rozejrzyj się na spokojnie, przyjrzyj się może nieco krytycznie pracy służby zdrowia. Poza tym pamiętaj: wszystko, co z tobą i twoją rodziną robią lekarze, dotyczy kwestii fundamentalnych. Chyba warto wiedzieć, po co robią dany zabieg, jakie leki i dlaczego podają, w jakich dawkach. Co więcej, masz do tego absolutne prawo.
          • kiddy Re: Pobyt w szpitalu z dziecgkiem a praktyki perso 14.04.13, 11:38
            Hanna, ty jesteś jakimś reliktem poprzedniej epoki, to widać już w kolejnym wątku. Boli cię, że ludzie egzekwują swoją prawa? Bo tylko tego chce autorka wątku: żeby ją i dziecko traktowano tak, jak zgodnie z prawem mają być traktowani. I pyta o radę. A ty zamiast przeczytać dokładnie wątek, wysmażyłaś epistołę na pół strony.
      • totorotot Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 14:07
        > Patrzenia sie na rece boi sie
        niekompetentny personel.
        Kompetentnym ludziom to
        > nie przeszkadza.

        10/10
        • przeciwcialo Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 14:41
          To po ilu latach pracy pielęgniarka jest kompetentna? Prosto po studiach ma dyplom i bardziej pomoże jej doświadczona koleżanka niż matka pacjenta.
          • mruwa9 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 18:14
            w zabiegowym moze byc i doswiadczona kolezanka, i rodzic. W czym problem?
    • polifonia1983 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 12:05
      Przeczytaj ustawę o prawach pacjenta.
      Artykuł 21 mówi, że pacjent ma prawo do obecności przy usługach medycznych i że lekarz może odmówić (z wpisem do dokumentacji medycznej) tylko, gdy zagraża to życiu pacjenta lub ze względów epidemiologicznych.

      • polifonia1983 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 12:08
        oczywiście miało być obecności osoby bliskiej
    • tully.makker Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 12:15
      Normalni lekarze i pielegniarki wrecz takiej obecnosci oczekuja, bo wiedza, ze wtedy jest po prostu latwiej. Moje dzieci nie mialy zadnego zabiegu wykonananego bez obecnosci chociaz jednego z rodzicow, a nikt nas nie pedzil jak bylismy obecni we dwoje.
    • rafa-kolorowa Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 12:47
      jeszcze w szpitalu po narodzinach młody miał robione różne zabiegi bo miał zbyt gęstą krew i co chwila mu wkładali wenflony, pobierali krew - zawsze byłam obok niego i nawet pomagałam pielęgniarce - no ale ja nie jestem rozhisteryzowana więc nie mieli obaw
      egzekwuj swoje prawa i dziecka
    • sinusoidaa Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 12:55
      Nie wiem, czym kieruje się personel medyczny, ale bardzo często spotykałam się z oporem przy próbie przekroczenia progu gabinetu zabiegowego z dzieckiem. I zawsze opór ten łamałam.
      Najtrudniej było przy okazji wizyt kontrolnych u ortodonty (!!!). Czekało się pod gabinetem, wychodziła pielęgniarka i zapraszała dziecko z aparatem w garści. Kiedy usiłowałam wejść z dzieckiem, pielęgniarka zagrodziła mi drogę. Zbaraniałam na moment, usiłowałam załatwić sprawę żartem, łagodnie, kiedy to nie zdało egzaminu, po prostu przestawiłam pielęgniarkę i weszłam do środka z dzieckiem. Tak było przy każdej wizycie. Tak się złożyło, że kolega został zarażony żółtaczką w gabinecie stomatologicznym, byłam wiec szczególnie wyczulona. Przecież dziecko nie będzie pamiętało, w razie czego, że pani ortodontka ukłuła/skaleczyła je w czasie wizyty kontrolnej jakimś narzędziem. Że nie wspomnę, ze nie byłoby szansy na rozmowę z lekarzem o postępie, czy jego braku w prostowaniu uzębienia.
      Jednym słowem-stanowczo trzeba domagać się obecności przy dziecku w czasie zabiegów, w czasie których taka obecność jest możliwa.
      • hanna_sty Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 20:32
        Dlaczego tylko przesunęłaś- trzeba było wlać babie, żeby popamiętała.
        • sinusoidaa Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 10.04.13, 08:21
          hanna_sty napisała:

          > Dlaczego tylko przesunęłaś- trzeba było wlać babie, żeby popamiętała.

          Ano dlatego, że są inne sposoby, jak widać Tobie obce, zmierzające do wyegzekwowania swoich praw.
          Płyyyyciutka prowokacja, nędzniutka
    • lolinka2 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 14:18
      tak, przy drobnych zabiegach masz prawo być obecna.

      W moim doświadczeniu wyglądało to tak, że pani mówiła "a teraz idziemy założyć wenflon, a mama zaczeka", na co ja mówiłam "mama nie zaczeka, mama będzie z córką", pielęgniarka: "ale nie może pani wejść do zabiegowego", ja: "to niech jej pani założy wenflon na sali, to nie operacja wszak...", pielęgniarka: "ale jak pani mi zacznie histeryzować?", ja: "to od tego może wypadałoby zacząć? ONA zacznie pani histeryzować, i to na bank, jeśli będzie beze mnie. Jeśli ja tam będę - ręczę, że ani jeden pisk nie padnie, ani jedna łza nie popłynie.", pielęgniarka "eeee, niemożliwe" (dziecko 4lata), ja: "możemy się założyć o pani 13stkę, zgoda?", pielęgniarka: "proszę wejść z dzieckiem...".
      Już kilka razy (tyle, ile razy mi córkę zakłuwali), wygrałabym ten zakład smile
      • przeciwcialo Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 14:45
        Zakładac sie o 13-tkę mogła. Takich nie wypałcają już jakieś 15 latwink
        • myrtille Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 14:57
          Prawo prawem, ale to chyba zależy też od szpitale. Przy wenflonie zawsze, przy punkcji i usypianiu też zawsze ale to na onkologii. Na chirurgii natomiast nigdy przy usypianiu nie zgadzali się na obecność rodzica.
        • lolinka2 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 15:02
          a nie jest to aby dyrekcjo-szpitalo-zależne?
    • majenkir Re: 09.04.13, 15:07
      Moze nie chca, zeby matka widziala, jak sie nie moga wkluc? wink
      Mam ten sam problem u veta (pobieranie krwi, zdejmowanie szwow, itp), zawsze ciagna psa do "zabiegowego", a ja sie upieram, zeby robily to w gabinecie big_grin.

      Z dziecmi zawsze wchodze (oprocz dentysty i RTG).
      • mruwa9 Re: 09.04.13, 18:27
        a dlaczego do dentysty nie wchodzisz z dziecmi?
        wiele dzieci wlasnie wtedy szczegolnie mocno porebuje wsparcia rodzicow.
        • hanna_sty Re: 09.04.13, 20:35
          A mnie bardziej interesuje dlaczego do pracowni rtg nie wchodzi. Boi się promieni?
          • mruwa9 Re: 09.04.13, 22:09
            akurat w przypadku ekspozycji zasady bezpieczenstwa i ochrony radiologicznej mowia, ze wylacznie osoba , ktora ma miec wykonane badanie, moze pozostac w pomieszczeniu podczas ekspozycji.
            Zdarzaja sie sytuacje, ze rodzic musi poostac i przytrzymac dziecko nieruchomo podczas ekspozycji, ale to w sytuacjach naprawde wyjatkowych, a nie jako rutyna. I z zabezpieczeniem fartuchem olowianym.
            • hanna_sty Re: 10.04.13, 07:44
              No pewnie, bo przyjąć trochę promieni na klatę to nie to co złapać za rękę pigułe albo nawymyślać chirurgowi. A dziecko może bać się pracowni rtg.... bardziej niż wkłucia czy założenia wenflonu.
        • majenkir Re: 09.04.13, 22:39
          RTG moj dzieciak mial tylko raz, w wieku lat 11, na drzwiach jak byk stalo "tylko pacjenci", wiec sie nie pchalam, a do do dentysty? Chodzimy tylko na czyszczenie/kontrole, gabineciki malutkie, nie ma miejsca na widownie, a sama wizyta to nie jest jakies traumatyczne przezycie wink.
          • mruwa9 Re: 09.04.13, 22:57
            robcie jak chcecie, ale gabinety stomatologiczne nie moga byc az tak male, zeby nie zmiescilo sie krzeslo dla mamy malego pacjenta. Sanepid by tego nie puscil.
    • guderianka Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 15:15
      Dziecko jak mniemam jest w szpitalu z jakiegoś powodu a nie dla żartu-więc pobyt w zabiegowym jest zlecony przez lekarza prowadzącego i pewnie jest konieczny.
      Możesz być przy wszystkich czynnościach-jako matka i opiekun prawny-pod warunkiem że nie będziesz przeszkadzała personelowi w wykonywaniu ich obowiązków (nie będziesz płakać, histeryzować, mdleć, krzyczeć itp.)
    • patik110 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 17:41
      Generalnie powinno decydować dobro dziecka.
      Jeśli obecność rodzica dziecko uspokoi - a w większości przypadków tak jest - to obecność rodzica jest wskazana. Matka wie jak dziecko uspokoić, jak trzymać itp.
      Jeśli jednak matka jest rozhisteryzowana, płacze itp to zdecydowanie lepiej aby przy zabiegu takim nie była.
      Ja zawsze byłam przy zabiegach z dzieckiem, ale byłam świadkiem jak w dziecięcym szpitalu matkę z gabinetu wyproszono, bo histeryzowała właśnie. A zakładany był weflon.
    • pelissa81 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 18:05
      W ogole sie dziwie, ze ktos ma czelnosc wypraszac. Wg mnie zawsze musi byc w zabiegowym osoba dorosla i swiadoma, zeby wiedziec co sie dzieje. Do mojego schorowanego dziadka (niekontaktujacego juz z otoczeniem) tez zawsze ktos z nas wchodzil! No bo co dziadek nam potem powie/pomoze. Z dzieckiem analogicznie.
    • shellerka Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 18:18
      szpital na szpitalnej w poznaniu - jak najbardziej możliwa, a nawet wskazana była obecność rodzica w gabinecie zabiegowym przy czynnościach typu zakładanie, wyjmowanie wenflonu, pobieranie krwi i takie tam.

      przed zabiegiem / operacją mogłam odprowadzić dziecko pod drzwi sali operacyjnej. tam musiałam zostać. ale tam już dziecko było pod wpływem "głupiego jasia", więc wiedziałam, że niewiele kojarzy i było mu wszystko jedno.
    • hanna_sty Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 20:14
      Mój syn specjalnie nie chorował, ale miewał drobne zabiegi - pobieranie krwi, szczepienia, rtg klatki piersiowej, lakowanie zebów, szycie kolana itd. Najbardziej bał się.....fryzjera i nożyczek. Gdy trzeba było coś zrobić starałam sie być z małym dzieckiem, ale tym ciut starszym już nie. Gdy syn miał chyba 3 lata dziarsko maszerował na szczepienia do gabinetu zabiegowego a ja zostawałam w poczekalni. Wiedział, że będzie "kuku" a potem prezent. Wybieraliśmy prezent wcześniej.
      NIE było histerii. Moim zdaniem dzieci znacznie lepiej znoszą ból, zabiegi bez obecności rodziców. Inaczej się zachowują, są bardziej subordynowane , lepiej współpracują.
      No i nie udziela im się lęk rodziców.
      • thegimel Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 22:25
        Tu dziecko ma 11 miesięcy.
        • hanna_sty Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 10.04.13, 07:50
          Więc tym bardziej wyczuwa lęk rodziców i nastawienie do personelu.
          Zresztą o czym tu pisać- emama i tak wie najlepiej a personel medyczny nalezy - jak ktoś napisał- przeczołgać. Proponuję od razu z najcięższego działa. Skargi wszędzie gdzie się da, łapać za rękę, czasem trzepnąć po łapach, nawymyślać, nawtykać. To przecież służba - niewązne, że zdrowia- a ze służbą emama wie jak postepować.
          Tyle na podstawie lektury między innymi tego wątku.
          P.S. Narzekacie na pediatrów? Tak, jest ich coraz mniej, selekcja jest coraz mniejsza, pediatrami nikt nie chce być, między innymi dlatego, że współpraca z rodzicami jest nie do wytrzymania. Po co ktoś ma się spalać w tej specjalizacji jeśli może wybrać inna mniej stresogenną. A dzieci chorować będą. Kolejki w związku z tym nie zmaleją. I za kilka lat nie będzie komu dawać po łapach ani kogo przeczołgiwać. Znalezienie pediatry będzie graniczyło z cudem. To taki trochę przejaskrawiony czarny scenariusz, ale kto wie czy nie proroczy.
          • thegimel Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 10.04.13, 08:22
            Pediatrów jest mniej zupełnie z innego powodu, starsi pacjenci są równie kłopotliwi jak młodsi. Trudno, to nie jest łatwy zawód. Ja do lekarza idę z nastawieniem pozytywnym, co nie oznacza, że w razie potrzeby nie umiałabym wykorzystać swojej znajomości praw pacjenta. Sorry, ale niekiedy trzeba - bo wciąż w Polsce najmniej praw mają pacjenci najbardziej bezradni - nie tylko dzieci, ale też pacjenci onkologiczni. I tak, zdarzyło mi się opierniczyć salową na porodówce - zabrała mi dziecko do kąpania, mimo wyraźnego sprzeciwu dokarmiła butelką, a potem wciskała lekarzowi, że ja nie chcę karmić piersią- przy mnie. Sorry, ale przestałam być miła.
            • hanna_sty Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 10.04.13, 11:06
              Cholernie dziwne, ale ja jakoś nie mam złych doświadczeń ze służbą zdrowia. A myslę, że w placówkach, z których korzystam pracują tacy sami lekarze jak w tych horrorach, które opisujecie.
              Pytam, ale się nie wymądrzam.
              Słucham i nie wychodzę z założenia, że rozmawiam z osobą źle do mnie nastawioną, która jest nieukiem i chce mnie skrzywdzić.
              Mam zaufanie.
              Nie robię awantur, bo agresja budzi agresję.
              Nie wchodzę do gabinetu z nastawieniem "ja chcę", "mi się należy", "muszę mieć to czy tamto natychmiast", a w ogóle to jesteście służbą i kogo ja to nie znam.
              Nie wpycham się bez kolejki, nie powołuje na znajomego ordynatora itd, chociaż bywały zabawne sytuacje gdy pod gabinetem spotykał mnie szef placówki.
              Używam magicznych słów "dziękuję". Gdy leżał mój ojciec pielęgniarki zawsze(!) dostawały kawę, czekoladki. Tak to ich praca, ale także miły gest z mojej strony.
              Można i tak. I pewnie dlatego, że jestem dla nich miła mnie także traktują sympatycznie.
              • thegimel Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 10.04.13, 11:20
                Pamiętam, jak kiedyś gadałyśmy o szkole. Też nie miałaś złych doświadczeń. Ale inni mieli i ze służbą zdrowia też mają. I ja jestem zawsze miła, ale jak ktoś jest dla mnie niemiły, to nie zamierzam położyć uszu po sobie i przepraszać, że istnieje. To ci niemili wywalczyli, że w końcu zaczyna się brać pod uwagę prawa pacjenta. I dotyczy to nie tylko dzieci. I -przepraszam Cię, ale ton Twoich wcześniejszych wypowiedzi był niestety napastliwy. Aż się zdziwiłam, bo kojarzę Cię jako bardzo życzliwą osobę.
              • antyideal Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 10.04.13, 11:26
                Ha, widze, ze zakladasz, ze typowa ematka wkracza do placowki opieki zdrowotnej
                otwierajac drzwi kopniakiem i od progu wrzeszczac "ja chce" .
                Rowniez jestem bardzo uprzejma i nie mam raczej zlych doswiadczen...ale na wszelki
                wypadek korzystam z prywatnej słuzby zdrowia ;p
                Jedyny kontakt jaki mialam z publiczna opieką zdrowotną byl podczas porodu i tez bylo milo...
                gdy wynajelam sobie pielegniarke i polozną do indywidualnej opieki. Gdy zostalam sama
                i w nocy pojawily sie problemy na moj grzeczny telefon z prosba o pomoc zareagowano
                wrzaskiem, ze smiem budzic ludzi w pracy ;D
                Pomocy mi nie udzielono dzieki czemu pobyt w szpitalu przedluzyl sie. W dzien tez panie pielegniarki omijały mnie i moje problemy - ograniczajac sie do pokiwania nade mną głowa - bo bylam grzeczna i cierpliwie, bez awantur, czekałam na pomoc. Gdyby nie przyszedl partner i nie wynajal ponownie opieki pewnie byloby jeszcze gorzej.
                Tak wiec jak widzisz bycie miłą nie zawsze wystarczy .
              • kiddy Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 14.04.13, 11:49
                Hanna, ja cię przepraszam, ale fragment o czekoladkach i kawie potwierdza moje wcześniejsze zdanie: ty jesteś z innej epoki.
      • sinusoidaa Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 10.04.13, 08:29
        Może spróbuj nie wrzucać wszystkich dzieci do jednego worka? I nie generalizuj, z łaski swojej.
        Moje dziecko ma w głebokim poważaniu prezent w obliczu szczepienia czy pobrania krwi. I nie udziela mu się mój lęk,poddenerwowanie, ponieważ te uczucia mi nie towarzyszą.
        • lauren6 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 10.04.13, 10:07
          Jest dokładnie tak jak mówisz. Rozwalają mnie babki, które myślą, że pozjadały wszystkie rozumy, bo wychowują jedno dziecko.
          Moje też z tych niedotykalskich, co histeryzuje niemal prze każdym badaniu lekarskim. I co tu da obietnica prezentu, skoro dziecko najzwyczajniej w świecie się boi. Dlatego wolę być przy takich badaniach, bo w przeciwieństwie do lekarza czy pielęgniarki ja znam moje dziecko i lepiej wiem, jak walczyć z jego strachem.
    • mocmuszki Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 09.04.13, 22:23
      Mojemu bratu pielegniarki zakladaly venflon.To zalozyly tak,ze kroplowka zamaist "leciec"do zyly,"leciala"poza żyłę.I bratu tak strasznie spuchla reka od tego,ze musielismy te plyny pod skora/tą bulwę rozmasowywac.Sama zakladam venflony,wiec wiem na czym to polega.
      • vert76 hanna 10.04.13, 09:12
        Hanna...jestem w szoku, co ty wypisujesz, skąd tyle agresji?
        Nikt mi tu niczego takiego nie radził o czym ty piszesz...
        Bardzo się boję, ale jadę z pozytywnym nastawieniem do wszystkich (czyt. personelu)
        zakładam że wszyscy działają na rzecz i dbają dobro mojego syna...
        A ty jesteś strasznie sfrustrowaną pielegniarką??? Tak??? Przykro mi, ze ten zawód nie daje ci radości???
        Ja pracuję z dziećmi, kocham je ponad wszystko i nie wyobrażam sobie innej pracy i przez to, że moje nastawienie jest mega pozytywne, nie miałam nigdy problemów z rodzicami, wręcz mam z nimi super stosunki.

        ehhhh...a bywa różnie wiem to, choć nigdy osobiście mnie to nie dotknęło, a mam starsze dziecko i tez raz byłam z nim w szpitalu na jednodniowym pobycie (badania) i wspominam to bardzo dobrze.


        Wdech...wydech...wdech...wydech...
        • hanna_sty Re: hanna 10.04.13, 11:10
          Nie jestem pielęgniarką. Jestem doktorem chemii. Nigdy nie pracowałam ani godziny w szpitalu. Nie mogłabym.
          Nie wiem skąd takie podejrzenie.
          Agresja jest nie u mnie, ale u pań, które dają Ci wspaniałe rady jak przeczołgać piguły.
          Mam bardzo dużo szacunku dla szeroko rozumianej słuzby zdrowia.
          • vert76 Re: hanna 10.04.13, 14:54
            Hanna, może ja jestem ślepa z tych nerwów, ale nie dostrzegłam, żeby którakolwiek mama dawała mi rady by na dzień dobry przeczołgać piguły..
            Zaznaczam, ze nie mam zamiaru nikogo przeczołgiwać, na nikogo krzyczeć ani przeszkadzać w pracy (histeryzować przy zakładaniu wenflonu).
            O ile zarówno ja jak i moje dziecko będzie traktowane podmiotowo a nie przedmiotowo.
    • mstrzalka Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 10.04.13, 08:59
      Możesz się nie zgodzić ale przyznam ci się szczerze, że ostatnio wylądowałam z dzieckiem w szpitalu i po tym co widziałam części rodzicom zabroniłabym wchodzić na oddział.
      Dziecku pomaga spokój matki a nie histeryczka płacząca jeszcze znaim dziecko zostanie nakłute a często matki wprowadzały histerię na zabiegowy. Wiadomo, że dla dziecka to stres i będzie płakało ale to musi być zrobione i im pielęgniarki zrobią to szybciej tym lepiej. Jeśli matka tylko stoi i nie przeszkadza ani nie mówi durnych tekstów to ok ale jak gada głupoty i płacze to nie powinny jej wpuszczać.
      Taka historia z mojego pobytu:
      * matka krzycząca, że dziecko boli brzuszek, podania czopka odmawia bo dziecko "nie lubi" tabletki odmawia bo dziecko "nie lubi", kroplówki bez wskazań lekarza na ból brzuszka nie podadzą,na uwagę żeby nie krzyczała odpowiada histerycznie, że one nie chcą jej pomóc
      *matka płacząca i krzycząca w zabiegowym bo dziecko miało zakładany wenflon na główkę, dziecko było mega pulchne i nie miało zupełnie widocznych żył co potwierdzała matka, na pytanie pielęgniarek czy lepiej raz w główkę czy kilkanaście prób w rączki czy nóżki odpowiedziała, że w ogóle ( a kroplówkę i pobrać krew powinny telepatycznie)
      * syn miał zakładany wenflon, wyglądało to strasznie, jedna go trzymała za rączkę i nóżki druga zakładała sprzęt, wiadomo syn się wyrywał i histeryzował więc pytam czy pomóc przytrzymać będzie im wygodniej założyć to spojrzały na mnie w szoku i mówią, że zazwyczaj rodzice stoją z boku i komentują i mówią dziecku jakie to złe panie będą krzywdę robić i one mają dość takich tekstów. Wenflon założony, później przy każdorazowym pobieraniu krwi byłam wpuszczana na zabiegowy bo po prostu ułatwiałam im prace przytrzymując dziecko żeby mogły to zrobić szybko i oszczędzić mu stresu a jak raz powiedziałam synkowi, że pani musi to zrobić to pielęgniarka podziękowała i powiedziała, że rzadko ktoś tłumaczy dziecku, że dla niech to też żadna przyjemność.
      Dziecko miało 11 miesięcy właśnie, może pielęgniarki chcą ci oszczędzić stresu bo płaczące i histeryzujące dziecko dla kochającej matki to straszne przeżycie, jak pielęgniarki widzą zestresowaną matkę to też chcą jej ulżyć.
      No chyba, że nie pozwalają wchodzić na zasadzie "bo tak" wtedy bym postawiła się.
    • ziarenko-piasku Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 10.04.13, 10:02
      Byłam raz w szpitalu z dzieckiem na badaniach, był to pobyt jednodniowy.
      Badanie wymagało zacewnikowania, byłam przy tym.
      Jedynie nie wchodziłam na rtg,ale patrzyłam przez szybę, rozmawiając z pielęgniarką przy tymsmile
      Moje dziecko było starsze, bo miało 5 lat, ale z takim maluchem jak twój bezwzględnie jestem przy wszystkim, prócz zabiegu właściwego oczywiście.
      • drogadodomu Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 10.04.13, 10:55
        Po praktykach w na oddziałach dziecięcych wiedziałam, ze nie będę pracować z dziećmi.Najpierw było mi ich po prostu szkoda, teraz wiem, ze ja tego zupełnie nie czuję, trzeba mieć predyspozycje.
        Ponieważ syn zapewnił mi wielokrotny kontakt od strony rodzicielskiej z personelem szpitalnym i przychodnianym wiem, że trzeba mieć silne nerwy i dużo cierpliwości niekiedy szczególnie do innych rodziców. Właśnie ten niewielki odsetek czepliwych i wrzeszczącokłótliwych utrudnia pobyt w szpitalu, albo poczekalni. Personel oczywiście też bywa różny ale świadomość społeczeństwa jest co raz większa i od moich lat szkolnych poprawiło się bardzo. Niestety powstał tez nowy rodzaj pacjenta/rodziny roszczeniowy :mi się należy i już, ja mam prawo i zapominanie, że są również obowiązki choćby przestrzeganie elementarnych zasad kultury osobistej, przyzwoitego zachowania względem innych ludzi, nie ważne czy to dotyczy personelu czy pozostałych chorych i ich rodzin. Liczę się JA. Co dziwne to JA u niektórych bywa tak rozwinięte, że osoba z rodziny zapomina o chorym i tym, że to on ma być podmiotem kontaktu.
        Oczywiście trzeba iść i "walczyć" o swoje, czasem być upierdliwym rodzicem/synem/żoną itd bo w końcu chodzi o zdrowie, a bywa, że i życie kogoś bliskiego. Z reguły otrzymujemy pomoc, której szukamy i to nawet na dość przyzwoitym poziomie biorąc pod uwagę okoliczności i fundusze na SZ.
        Szkoda tylko, że żyjemy w czasach gdy pacjent liczy się coraz mniej a najważniejsze są punkty i zbilansowanie placówki.
    • vert76 Re: Pobyt w szpitalu z dzieckiem a praktyki perso 14.04.13, 11:06
      No i my już w domkusmile
      Trzymającym kciuki dziękujęsmile
      Moje dziecko było bardzo dzielne, ja mniej tongue_out
      No ale...szpital taki sobie jeśli chodzi o warunki to kiepsko.
      Natomiast bardzo miła pani w rejestracji na izbie, pani doktor badająca dziecko przesympatyczna.
      Potem na oddziale spotkanie ze starszym anestyzjologiem -człowiek dusza, miły, sympatyczny i empatyczny.
      Jeśli chodzi o pielęgniarki to problem tkwi w dość chamskiej i traktującej wszystkich jako zło - oddziałowej. Bezczelnej kobiety siejącej ferment, kłamiącej i napuszczającej pozostały personel na rodziców.
      Nie chce mi się opisywać sytuacji, choć mnie nie dotyczyła, ale była po prostu śmieszna z perspektywy, natomiast jednej mamie bardzo napsuła krwi.
      Ponadto większość pielęgniarek bardzo miła.
      Salowe takie jakieś milczące, ale strasznie się tłukły na korytarzu robiąc cokolwiek i mnie to irytowało, bo budziły dzieci-najgorsze było jak raz jedna po 11 w nocy zaczęła się tłuc jakimiś wiadrami, mopami, cholera wie czym jeszcze - i trwało to do 1 w nocy.
      Ponieważ nasz chirurg przyjechał specjalnie by zoperować małego, byliśmy w stałym kontakcie telef., przed - przyszedł do nas, wszystko jeszcze raz opowiedział co będzie robił, po również wyszedł i zdał relacje. Natomiast kolejne dzieci jak były operowane, nikt nie wyszedł do żadnego rodzica i nie powiedział nic, zero informacji!!! Dla mnie tragedia...
      A co do wenflonu - gdy przyszedł nasz chirurg, ja powiedziałam, zę chciałabym być przy zakładaniu, bo mały będzie się szarpał, wiec dr stwierdził, ze mu i mi tego oszczędzi i go troszkę na dzień dobry uśpi i na śpiocha dostanie wenflon, więc tak się stało.
      Natomiast inne dzieci niestety były na żywca i bez mam... sad No ale to już operował ktoś innych i generalnie z rodzicami nie rozmawiali.


      No więc ja jestem zadowolona z efektów zabiegu, co do personelu pielęgniarskiego, jak wszędzie różnie bywa, ale ta dezinformacja to szokwink

      Generalnie wszyscy wiedzą jaki jest klimat, ale ciągnął tu do tego szpitala, bo są dobrzy operatorzy.
      Był z nami na sali syn Żakowskiego z mamąsmile, więc pan dziennikarz nie ryzykował by chyba "siusiaka" swojego syna tongue_out tongue_out tongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja