Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą

09.04.13, 18:32
Witajcie
Sytuacja wygląda następująco: Mała ma prawie dwa lata, od półtora roku pilnuje ją moja mama, a my z mężem pracujemy. Do 20 miesiąca życia dziecko nie chorowało, potem zaczęło bo ja chora, mąż chory, ale nie brałam L4 bo było z babcią. Niestety dzisiaj zachorowała i babcia i mała (załapała od babci tym razem). Poszłam do szefa i poprosiłam o trzy dni wolnego bo mąż nie może bo wyjeżdża, teściowie mają to w d..... i nie mam z kim małej zostawić. A mój szef do mnie, że ja celowo biorę wolne żeby mieć długi weekend ( w piątek brałam bo jechałam z małą do ortopedy) i nie zgodził się. Po pracy zabrałam dziecko do lekarza i dostałam L4. Boję się co będzie jak wrócę do pracy we wtorek. Mój szef potrafi tak dowalić, że myśli się o tym jeszcze cały miesiąc. W tamtym roku nie brałam wolnego praktycznie wcale, w tym roku tylko raz byłam na L4 bo mnie zmiotła grypa na tydzień, a tak cały czas pracuję. Czy wy też byłyście a takiej sytuacji, że dziecko chore (lub opiekun) i nie macie z kim tego dziecka zostawić?
    • mamucha-emiluchy Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 09.04.13, 19:47
      Łączę się w bólu. Ja jestem już taką sytuacją umęczona drugi rok, odkąd mała poszła do p-kola. Wcześniej nie chorowała, mieliśmy opiekunkę. Dziadkowie i babcie nie wchodza w rachubę ze względu na wiek i logistykę.
      Odkad córka poszła do przedszkola zaczął się nieustający koszmar zdrowotny : mała, ja, mąż, ciągle ktoś chory. Tydzień, góra dwa w p-kolu, potem chora siedzi od tygodnia do trzech. Jak są to pojedyncze dni, bo np. rozsypała się pod koniec tyggodnia to bierzemy po 1 dniu urlopu z mężem, a w poniedziałek idzie jeśli się nadaje do p-kola. Jeśli choroba poważniejsza, biorę L4 na kilka dni jesli stan jest ostry. Na dalszy czas choroby wynajmujemy opiekunkę.
      Infekcje w tym sezonie wyjątkowo się nas imają, tzn. córki i mnie, zarażamy się nawzajem. Liczę, że w końcu kiedyś to się skończy i bez stresu będę chodziła do pracy, a nie wszystko wykonywała pod presją czasu z maksymalnym napięciem nerwowym, bo nigdy nie wiadomo, czy jutro będę i musze robić wiele spraw na zapas, albo nadrabiać zaległości po nieobecnościach. Cięzko....
    • barefoot_duck Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 09.04.13, 20:41
      Ech, życie! Zachciało się nam babom równouprawnienia, to mamy. Ciężko godzić pracę z dzieckiem, w każdym razie pracę w moim zawodzie. Ja szczęśliwie póki co mam nianię, młodą i zdrową jak koń - aż zazdroszczę jej tego zdrowia. Ale co będzie, jak młoda do przedszkola pójdzie - nie wiem. Odwlekam ten moment jak mogę.
      Za to jak nie zdrowotne, to inne mam problemy - długie delegacje zagraniczne. Co z tego, że póki co TEORETYCZNIE mogę odmówić delegacji poza kraj, jak w praktyce nikt mnie nawet o zgodę nie pyta, a gdybym zaprotestowała, to jestem pewna, że za 2-3 tygodnie odbyłaby się redukcja etatów, tudzież likwidacja mojego stanowiska pracy. A wysyłanie mnie gdzieś na 2-3 tygodnie uważam za nieludzkie po prostu. Wiem jaką traumą to się kończy dla dziecka, przez miesiąc, jak nie lepiej po powrocie nie mogę nawet bez niej do kibelka wyjść. Trzeba było cholera nauczycielką zostać!
      • minor.revisions Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 09.04.13, 20:46
        no zaraz, sytuacja, w ktorej na kobiete zrzuca się więcej obowiązków, niemożliwych do pogodzenia, plus odpowiedzialnośc za niewywiązanie sie z nich, to nie jest równouprawnienie, to jest dyskryminacja.
        • barefoot_duck Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 09.04.13, 21:43
          Ej no, ja mam równouprawnienie z mężem - oboje zasuwamy tyle samo w pracy i tyle samo przy dziecku. Nie ma, że ja pomagam w utrzymaniu domu, bo utrzymujemy oboje. Nie ma, że on pomaga mi przy dziecku, bo dziecko wychowujemy oboje.
          A wykorzystywanie to mam co najwyżej w pracy, ale obawiam się, że ta nienormalność, jest obecnie coraz powszechniejszą normą. Smutne to.
        • moofka Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 09.04.13, 22:23
          minor.revisions napisała:

          > no zaraz, sytuacja, w ktorej na kobiete zrzuca się więcej obowiązków, niemożliw
          > ych do pogodzenia, plus odpowiedzialnośc za niewywiązanie sie z nich, to nie je
          > st równouprawnienie, to jest dyskryminacja.

          jak trafnie i jak mądrze
    • minor.revisions Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 09.04.13, 20:47
      Następnym razem jak szef zacznie drzec ryja to nastepnego dnai przyjdx z pozieleniałym dzieckiem do pracy.
      • peilin Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 09.04.13, 20:52
        U mnie w pracy nieakceptowalne były zwolnienia na dzieci smile, chyba, że sytuacja była naprawdę nagła lub dziecko poważnie chore (nie na grypę), pracodawca oczekiwał, że pracownik w wypadku zwykłej choroby dziecka zorganizuje opiekunkę/babcie etc.
        • triss_merigold6 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 09.04.13, 21:46
          Co to znaczy nieakceptowalne? Rodzic ma kodeksowe prawo do określonej liczby dni zwolnienia na dziecko lub inna osobę wymagającą opieki w roku.
          • barefoot_duck Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 09.04.13, 21:55
            triss, nieakceptowalne, to znaczy, że w myśl prawa prawo do zwolnień się ma, a w praktyce jeżeli się z tego prawa korzysta, to już pracodawca powód do zwolnienia pracownika sobie znajdzie. Zredukowanie etatu czy likwidacja stanowiska pracy to znowu prawo pracodawcy. Taka smutna często rzeczywistość niestety.
            • najma78 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 09.04.13, 22:14
              Mieszkam za granica i tu nie istenieje cos takiego jak zwolnienie lekarskie na chorobe dziecka, nie mam tez babc, dziadkow, cioc itp. Kiedy trzeba bylo a zdarzalo sie to rzadko glownie podczas goraczki to dzwonilam i informowalam ze dziecko jest chore i ze musze sie nim zaopieoowac bo ma goraczke. Wlasciwie to tylko z powodu goraczki lub wymiotow i biegunki zostawalm w domu z dziecmi ale to twalo od 1 do maksymalnie 4 dni no i nie zdarzalo sie czesto tzn. raz w roku ewentualnie 2 ale drugi raz bral maz. Moglam wybrac czy chce to wolne z urlopu czy bezplatne. Wybieralam bezplatne ale firma placila i tak tylko nie 100%. Dzieci chorowaly glownie pierwszy sezon w przedszkolu jako maluchy, ale nie byly infekcje z wysoka goraczka, ktore zmuszalyby do pozostania w domu, normalnie jak wiekszosc chodzily donprzedszkola. Szybko sie uodpornily na co sie da i jako 2-latki plus juz lapaly cokolwiek sporadycznie n i szybko przechodzilo.
              • evee1 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 09:14
                U nas podobnie. Ja akurat mialam moja mame do pomocy, ktora zostawala z dziecmi jak byly chore, ale po pierwszym sezon w przedszkolu, ktore zaczely majac niespelna 2 lata, w zasadzie chorowany tylko raz na rok rak, zeby trzeba je bylo na dluzej zostawic w domu. Jak babcia nie mogla sie zajac, to bralam urlop (czesc wypoczynkowego, albo bezplatny), na zmiane z mezem.
            • minor.revisions Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 09.04.13, 22:32
              cały myk w tym, czy pracodawca płaci na tyle dobrze, że rodzic jest w stanie zorganizować momentalnie opiekę.
              I właściwie to to powinno byc podnoszone przy negocjacjach dotyczących pensji, gdyby wypłynął temat dzieci i dyspozycyjności - moja dyspozycyjnośc jest wprost proporcjonalna do mojej pensji, bo backup kosztuje. I dotyczy to zarówno ojców, jak i matek.
              • lauren6 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 09:02
                Jest też druga opcja, bardziej prawdopodobna w PL: zatrudniasz się za trochę mniej kasy niż średnia w zawodzie, ale u prorodzinnego pracodawcy, który liczy się z tym, że nagle możesz zniknąć na tydzień, bo dziecko chore.

                Z tym, że niestety bardzo często zdarza się sytuacja, że matka pracuje za płacę minimalną lub prawie minimalną, a wg pracodawcy ma być full dyspozycyjna.
              • annajustyna Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 09:24
                Zostawilabys chore dziecko pod opieka przypadkowej osoby z lapanki?
                • minor.revisions Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 18:04
                  Nie. Nie przypadkowej z łapanki. DLatego mówię, że backup kosztuje, wprost proporcjonalnie do pensji. Jesli pensja by wystarczyla tylko na kogos przypdkowego z lapanki, to sorry, ale biore wolne.
          • lauren6 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 09:02
            triss_merigold6 napisała:

            > Co to znaczy nieakceptowalne? Rodzic ma kodeksowe prawo do określonej liczby dn
            > i zwolnienia na dziecko lub inna osobę wymagającą opieki w roku.

            Widać od razu kto pracuje w budżetówce.
            • triss_merigold6 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 09:28
              No popatrz, mój partner nie pracuje w budżetówce tylko w prywatnej firmie i nie ma problemów ze zwolnieniami na dziecko, bierze je częściej niż ja.
            • wuika Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 09:54
              Nie trzeba pracować w budżetówce, żeby mieć prawo do skorzystania ze swoich praw.
              • lauren6 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 10:30
                Prawo można mieć. Jakie są tego konsekwencje to inna historia.
            • asia_i_p Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 22:36
              Mój mąż pracuje w prywatnej firmie i wolne na dziecko traktowane jest równie normalnie jak w mojej szkole.
              Nie ma co usprawiedliwiać łamiących prawo pracodawców, mówiąc, że tak jest wszędzie. Nie jest.
    • ola.poniedzialek Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 09.04.13, 22:47
      łączenie pracy z wychowywaniem dzieci to rzeczywiście w wielu przypadkach to dramat, zwłaszcza jak maluchy zaczynają chorować sad a pracodawcy traktują matki jako zło konieczne i jak tylko przychodzi możliwość, to chcą się tego zbędnego balastu pozbyć... niestety to przykre, że się nas nie docenia sad próbujemy wychowywać dzieci, a jednocześnie być aktywnymi zawodowo... co więcej, państwo też nam nie pomaga, przecież w wielu przypadkach obowiązki zawodowe i domowe, to jak praca na 2 etaty, tyle że za ten domowy nikt nam nie zapłaci sad jedyne na co możemy liczyć to uśmiech naszego dziecka, co akurat jest dobrem bezcennym.
      • araceli Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 09.04.13, 23:30
        Taaaa... pracodawca winny, państwo winne, 2 etaty ale w ciążę to same zaszłyście czy jednak dziecko ma jakiegoś ojca?
        • kub-ma Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 08:11
          araceli napisała:

          > czy jednak dziecko ma jakiegoś ojca?

          Ojca ma. Tyle, że często ludzie mają więcej niż jedno dziecko
        • mamucha-emiluchy Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 08:13
          A ma ojca, ma. Na szczęście takiego, co to równo ze mną ciągnie ten wózek. Obowiązkami się dzielimy po równo, ale oboje pracujemy i oboje dbamy i o dziecko, i o stanowiska pracy.
          Jeśli dzieciak choruje na potęgę a nie ma się babć/cioć i innych na zawołanie, to dopiero zaczynają się schody. Albo L4 (nie nadużywam), urlop, albo płatna opiekunka.
          • araceli Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 09:22
            mamucha-emiluchy napisała:
            > Jeśli dzieciak choruje na potęgę a nie ma się babć/cioć

            To może ma dziadka/wujka? Z jednej stromy piszesz 'równo ze mną ciągnie wózek' a zaraz potem lecisz schematem 'dzieckiem zajmuje się kobieta'.
            • triss_merigold6 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 09:34
              Oooo znasz rodzinę w której chorym dzieckiem może w trybie awaryjnym zająć się wujek?!
              • araceli Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 09:41
                triss_merigold6 napisała:
                > Oooo znasz rodzinę w której chorym dzieckiem może w trybie awaryjnym zająć się
                > wujek?!

                W mojej awaryjnie zajmuje się będący na emeryturze dziadek tongue_out

                Chodziło mi o to, że bez sensu jest mieć pretensje do wszystkich (pracodawcy, państwa) a do najbliższego męskiego otoczenia już nie. Bo zły jest pracodawca a ojciec dziecka, który nie weźmie opieki jest ok?
                • mamucha-emiluchy Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 09:51
                  Przeczytaj uważnie mój wpis bezpośrednio pod wątkiem autorki i się nie czepiaj słówek. Mąż też w nagłych sytuacjach dzwoni z urlopem do szefa. Niestety zwolnienia wziąć nie może, bo niejeden w ich firmie twardy próbował być. Urlop tak, zwolnienie nie!
                  Ja jestem w nieco lepszej sytuacji z pracodawcą (budżetówka), ale nie nadużywam zwolnień, biorę urlopy, zatrudniam opiekunkę i czasem nie wyrabiam ze wszystkim. I szczerze zazdroszczę innym, że mają możliwość pomocy, ja takowej w rodzinie nie mam. Raczej ja muszę już niestety opiekować się coraz starszymi rodzicami i coraz bardziej zniedołężniałymi. I jak to wszystko pogodzić i nie zwariować...

                  • araceli Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 10:27
                    mamucha-emiluchy napisała:
                    > Przeczytaj uważnie mój wpis bezpośrednio pod wątkiem autorki i się nie czepiaj
                    > słówek.

                    Przeczytaj uważnie do jakiej wypowiedzi się odnosiłam.
              • chipsi Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 09:51
                Triss, moja córa ma do dyspozycji oprócz babci i dziadka aż 2ch wujków do dyspozycji w dowolnej właściwie chwili smile
    • kerri31 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 08:47
      Boże jaka Ty jesteś zaszczuta przez jakiegoś buraka ze słomą w butach zwanego "szefem". Szef to ten na jajach a Twój pracodawca to zbykły buc. Nie wiem czy ma dzieci ale chyba nie skoro nie rozumie tak trywialnych sytuacji.
      Nie miej zadnych oporów przed pójściem w potrzebie na opiekę nad dzieckiem. To Ci się należy jak psu buda a jak pracujesz na umowę o pracę to pamiętaj też o dwóch dniach w roku opieki na dziecko płatnej 100 % bez konieczności tłumaczenia się i pepierologii.
      Oczywiście, że miałam takie sytuacje, że syn zachorował, teściowa z teściem jechali "dorobić" do emerytur co zdarza im się parę razy w roku a ja zwyczajnie brałam zwolnienie na dziecko cały tydzień.
      Masz do tego prawo ,inaczej nie istniało by pojęcie opieka na dziecko (czyli zwolnienie lekarskie na chore dziecko).
      • naturella Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 09:24
        To bardzo trudne. Pracuj na pełen etat, odkąd młodsze dziecko skończyło rok, czyli już 5 rok mija. Od samego początku był problem z chorobami, nianiami - starsze dziecko w przedszkolu, nianie nie dawały sobie rady z dwójką. Dwa lata tak ciągnęliśmy, w końcu przeprowadziliśmy się pod Warszawę, blisko teściów. Zaczęło być łatwiej, bo teściowa zostawała z dziećmi, jak chorowały (wtedy starszy miał 5 lat, młodsza 3). To był w sumie złoty czassmile

        Teraz jest trudniej i właśnie cały czas biję się z myślami, co robić, w którą stronę skręcić. Nie ma mnie w domu od 7 do 17.30. Starszy jest w pierwszej klasie. 2,5-3 godzin dziennie jest w świetlicy, potem odbiera go niania, robi z nim lekcje. Ale mam poczucie, że wszystko mi się z rąk wymyka. Ani nie jestem dobrą matką, ani pracownikiem. Z pracy wychodzę pierwsza, o czasie, podczas gdy reszta siedzi do nocy. Z kolei w domu mam za mało czasu, żeby dzieci we wszystkim dopilnować, spamiętać ich wyjazdy, teatry, pranie wf, kupowanie nowych kapci, patyczków do liczenia, żółtych koszulek, strojów na przedstawienia itp. Kręcę się w kółko, na razie nie zawalam, ale jestem już u kresu moich możliwości organizacyjnych. Po pracy gnam do domu, a w międzyczasie dostaję sms od niani, że potrzebne pineski, korek od wina, a dla Oli czerwony strój na turniej tańca uncertain Więc gnam, po drodze coś kupuję, nie patrząc, ile kosztuje, bo muszę zdążyć do domu do 18 (bo do wtedy niania).

        Nie wiem, co mam zrobić. Mam poczucie, że powinnam więcej czasu poświęcić dzieciom, ćwiczyć z Młodym czytanie, pisanie, liczenie, z córką szlaczki, uczyć ich więcej. Że moje dzieci wychowuje świetlica, i niania, że to wszystko nie wygląda tak, jakbym chciała. A jednocześnie nie wiem, czy damy sobie radę z jednej pensji, i nie wiem, czy będę szczęśliwa w domu.
        • gaskama Czy jesteś samotnie wychowującą matką? 10.04.13, 09:49
          Czy jesteś samotnie wychowującą matką?
          Jeśli nie, to gdzie jest mąż?
          On też ma takie dylematy?
          Przeczytałam jeszcze raz uważnie, co napisałaś, musisz być samotną matką. No chyba że mąż pracuje poza Polską.
          • naturella Re: Czy jesteś samotnie wychowującą matką? 10.04.13, 10:28
            Nie jestem samotną matkąsmile Mąż załatwia rozwiezienie dzieci rano - ja wychodzę o 7 z domu, on je zawozi na 8. Zmienił godziny pracy, żebyśmy mogli w ten sposób funkcjonować. Co oznacza, że do domu wraca później niż ja. O 19, czasem o 20. Takie są realia niestety. Co oznacza, że w tygodniu na mnie spoczywa odpowiedzialność punktualnego powrotu do domusmile

            Nie wiem, czy niania dałaby radę zorganizować te zakupy, może częściowo tak - tyle, że niania dowiadywała się o sprawie z dzienniczka syna podczas odrabiania z nim lekcji, a zimą ok. 16 było już ciemno - ciężko byłoby wtedy ruszać z dwójką dzieci na poszukiwania. Ale myślę, że teraz już mogłaby mi pomóc choć trochęsmile
            • esr-esr Re: Czy jesteś samotnie wychowującą matką? 10.04.13, 11:41
              ja wiem że to specyfika życia pod stolicą ale może rozważcie zmianę pracy jednego z rodziców na niepełny etat, ewentualnie na gorzej płatną pracę blisko domu (jak mniemam te 10 godzin poza domem to praca + dojazd)? dlaczego dzieci teraz nie mogą być z dziadkami a muszą z nianią? może chociaż dziadkowie pomogą z lekcjami, albo zakupami do szkoły? dlaczego dzieci są rozwożone do szkoły - boisz się puścić autobusem czy nie chodzą do rejonówki? może spisz sobie problemy na kartce, postaw kreskę i wyszukajcie z rodziną rozwiązań do wpisania obok. może dzięki zmianom logistycznym uda się lepiej rozplanować czas?
              • naturella Re: Czy jesteś samotnie wychowującą matką? 10.04.13, 12:13
                Nie no, dzieci mają 5 i 7 lat, trudno, żeby do przedszkola i szkoły chodziły same. Nawet prawo tego zabrania. Myślę, że za 3 lata może starszy będzie chodził sam. Dzieci są z nianią, bo dziadkowie albo pracują zawodowo, albo są zbyt schorowani, żeby codziennie odbierać dzieci z przedszkola i ze szkoły. Gdybym mogła nie płacić 1000 zł miesięcznie to na pewno bym to zrobiła, gwarantujęsmile Ale się nie da, przynajmniej nie mam żadnej deklaracji o tak wydatnej pomocy ze strony dziadków. Awaryjnie korzystamy, oczywiście.

                Zmiana logistyczna może być jedna - albo rezygnacja przeze mnie z pracy, albo znalezienie pracy bliżej. Przeglądam ogłoszenia, ale w BiP urzędu miasta w zeszłym roku były raptem 4 ogłoszeniasmile Niepełny etat w obecnym miejscy pracy nie wchodzi w grę.

                I dlatego się miotam, nie wiem, co mam robić. Dodatkowo moja obecna praca staje się trudna do wytrzymania, ze względu na mega stres, presję czasową, nalegania na nadgodziny, telefony o 20.30 w sobotę, czy o 16 w niedzielę. Więc póki co koncentruję energię na utrzymaniu status quo, czyli wychodzeniu o czasie do domusad
                • esr-esr Re: Czy jesteś samotnie wychowującą matką? 10.04.13, 13:52
                  ja mieszkam na wsi i u mnie są specjalne autobusy rozwożące dzieci z opiekunem, myślałam że na terenach miejskich gimbusy też są. domyślam się że opłacanie opiekunki nie jest dobrowolne smile
                  szukasz wyłącznie pracy w urzędzie? to chyba tylko z polecenia niestety. i tak podziwiam - 10 godzin na pełnych obrotach ze stresującą pracą, dwójka dzieci, dojazdy. do tego zakupy, sprzątanie, etc. mnie by dobiły dojazdy - nienawidzę jazdy przez wawę.
            • minor.revisions Re: Czy jesteś samotnie wychowującą matką? 10.04.13, 18:11
              -Sklepy internetowe
              -układ z rodzicami kolegi z klasy, że te jakieś pinezki czy coś będą kupować podwójnie, w zamian za coś tam
              - umowa z nauczycielkami, że o rzeczach, które musza zorganizować rodzice, informowani są rodzice, mailem, sms-em albo moze szkoła ma stronę www, na której może umieszczać takie dane, żeby rodzice mogli sprawdzać w ciągu dnia.
              • naturella Re: Czy jesteś samotnie wychowującą matką? 11.04.13, 08:28
                Ale sklep internetowy z dnia na dzień niczego nie załatwi. Rzadko się zdarza, żebyśmy byli informowani z wyprzedzeniem. Z klasy syna znam jedną osobę na tyle dsobrze, żeby się z nią dzielić zakupami i czasem tak robimy - osławione patyczki w końcu ta koleżanka mi kupiła.

                Szkoła smsem? To nie taka szkoła i nie taka pani.

                Zresztą problem nie jest w patyczkach, z trudem, ale ogarniam to - mówię raczej o całości, że mam poczucie bezsensu, pensja znika mi w 5 dni po jej otrzymaniu, dzieci widuję 3-4 godziny dziennie (ale w sumie większość pracujących tak ma), w pracy mam wyrzuty sumienia, że wychodzę, jak wszyscy zostają - i tak w kółko. W tygodniu jeszcze jakieś czasem zakupy spożywcze (rzadko, bo staramy się kupować na cały tydzień), pranie, zmywarka, czasem jakaś podłoga i ogólnie czasu nie mam dla siebie wcale. Ciekawa jestem, jak długo można tak ciągnąćsad
        • volta2 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 10:19
          opiekunka nie może załatwiać tych zakupów do szkoły typu pineski czy korek?

          może trzeba jej dać również takie zlecenia?
          ale ogólnie i tak kanał.
        • najma78 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 10:35
          naturella napisała:

          > Nie wiem, co mam zrobić. Mam poczucie, że powinnam więcej czasu poświęcić dziec
          > iom, ćwiczyć z Młodym czytanie, pisanie, liczenie, z córką szlaczki, uczyć ich
          > więcej. Że moje dzieci wychowuje świetlica, i niania, że to wszystko nie wygląd
          > a tak, jakbym chciała. A jednocześnie nie wiem, czy damy sobie radę z jednej pe
          > nsji, i nie wiem, czy będę szczęśliwa w domu.

          A dlaczego zakladasz praca zawodowa na full time albo wogole? Dlaczego nie part time? Znam wiele kobiet, ktore majac dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym tak wlasnie pracuja. Sama jestem jedna z nich. Pracuje w szkole od pn do pt od 8.30 do 15.15 moje dzieci sa w tym czasie w szkole, , mam wolne wakacje czyli 13 tygodni w roku i nie mam wtedy problemu z opieka nad dziecmi. Maz pracuje na full time. Moje szkolne wakacje i szkoly dzieci nie pokrywaja sie tylko raz w roku i jest to 5 dni wiec wtedy wolne bierze maz. Fakt ze szkola u mnie zapewnia wszystkow wiec pinesek kupowac nie musze ale wciaz pozostaje zawozenie dzieci na zajecia dodatkowe, czytanie, rozmowy itd czyli czas spedzany z nimi, ktory niest bezcenny i zadna opiekunka, babcia czy ciocia tego nie zastapia.
          • naturella Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 12:16
            Nie każdy może pracować w szkole. W moim miejscu pracy niepełny wymiar godzin nie wchodzi w grę. Półtora etatu pewnie szybciejsmile Zawsze zastanawiam się, gdzie znajduje się pracę na pół etatu albo 3/4, bo zawsze trafiałam na pracodawców, którzy byli raczej zainteresowani pracą do późnego wieczora. Może taka specyfika mojej pracy.
          • crises Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 13:09
            > Dlaczego nie part time?

            Bo takich ofert pracy jest bardzo mało. Zwłaszcza etatowych i umysłowych.
            • najma78 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 13:44
              crises napisała:

              > > Dlaczego nie part time?
              >
              > Bo takich ofert pracy jest bardzo mało. Zwłaszcza etatowych i umysłowych.

              Bardzo malo, ale sa. Jednak racja, zapomnialam ze w rynek pracy w pl jest zupelnie inny.
              • gris_gris Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 12:38
                Przede wszystkim Ty pracujesz w szkole, wiec mozesz miec mniejszy etat. Nie znam np. prawnikow pracujacych na niecaly etat (nie mowie, ze ich nie ma, tylko ja nie znam) - nie pracuje w Polsce od razu dodam.
        • bezlikspraw Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 11:37
          Jakbym siebie słyszała…..mam to samo….
          W pracy, ciągle walczę o krótszy czas pracy, specyfika mojej pracy powoduje, że nie może mnie nikt zastąpić, więc w razie nieobecności piętrzą się zaległości. Jestem na samozatrudnieniu, nigdy nie zostawałam z chorym dzieckiem, radziłam sobie z pomocą niani i babci. Ale mam z tego powodu wyrzuty sumienia bo pamiętam jak mną mama troskliwie opiekowała się w chorobie w dzieciństwie, mój syn takich wspomnień nie ma. A obecnie w domu też nawalam, ciągle jest coś ze szkołą do zrobienia....Syn niby duży – 9 lat ale tym bardziej mam wrażenie, że czas przecieka mi przez palce…A nie mam i nie będę mieć więcej dzieci (głównie z powodu problemów organizacyjnych). Podziwiam osoby zorganizowane, z większą liczbą dzieci. Ja mam niby tylko jedno ale ciągle obiadu nie ma …uwagi w zeszycie za brak pracy domowej….. zaległy dentysta i tak dalej…..A w pracy krzywo patrzą bo wychodzę jako pierwsza o 17:00-17:30….Może to brak wiosny ale napadły mnie ostatnio te same przemyślenia co autorkę wątku i autorkę powyższego postu.


        • joxanna Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 12:16
          Rozumiem Cię. Mam tak samo. Ciągłe poczucie winy - że nie jestem wystarczająco dobra ani tu, ani tu. Niby dzieci zaopiekowane, ja w domu o 17 (dokańczam prace wieczorami), w pracy wszystko wyrabiam - ale... ta dyspozycyjność jest wymagana i w pracy i w domu.

          U mnie w pracy wszystko rozbija się o nieplanowane sytuacje. Jeśli 'zaplanowałabym' chorobę, to spokojnie mogłabym 'pracować z domu', albo wziąć zwolnienie, urlop, firma jest bardzo fair. Ale jeśli jestem w środku projektu to nikt mnie nie zastąpi i nie mogę pewnego dnia po prostu nie przyjść. Dopiero za tydzieńsmile

          Trochę mnie to zresztą boli, że doszliśmy już do tego, że można być nie idalną, ale wystarczająco dobrą matką, ale nie ma kategorii 'wystarczająco dobry' pracownik. Pracujesz 8 godzin, wyrabiasz się ze swoimi obowiązkami - to za mało.
      • tully.makker Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 09:25
        Otoz to. Uczymy pracodawce, ze sa pewne prawa pracownika i ze z nich korzystamy. Zreszta mam doswiadczenie ze swojej organizacji, ze prawnik w takiej sytuacji odwdziecza sie lojalnoscia i zaangazowaniem w prace, ktore znaczaco przeklada sie na wydejnosc tejze.
        • juz30 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 10:08
          Niestety takie są realia. Ja pracowałam w firmie (dużej i znanej), gdzie zwykłe L4 raz na rok było niemile widziane. Pracowało się do momentu padnięcia na twarz, potem z gorączką, kaszlem, katarem etc. szło się do szefa, który łaskawie wyrażał (albo i nie, wg swojej subiektywnej oceny) zgodę na wzięcie 2, maksymalnie 3 dni urlopu. Nieszczęśnik, który z powodów zdrowotnych musiał się na owo L4 udać, po powrocie życia nie miał i praktycznie już był na wylocie, przy pierwszej okazji do widzenia. Ot tak. Prawo pracy może i gwarantuje nam, pracownikom, coś - ale teoretycznie. W praktyce jest inaczej sad
          • lauren6 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 10:42
            Jest tak jak piszesz. Może niektóre żyją w warunkach cieplarnianych, na ciepłej posadce w budżetówce lub firmie ojca i najwyraźniej nie widzą co się wokół dzieje.
            Rynek pracy to w tej chwili rynek pracodawcy, bardzo wysokie bezrobocie i w wielu branżach upominanie się o swoje prawa wynikające z kodeksu pracy równa się wyleceniu na długie bezrobocie.
            Oczywiście jematek, które są wybitnymi specjalistkami w wąskiej dziedzinie problem nie dotyczy, duża rzesza reszty kobiet jednak ma na swoim koncie zwolnienie za zajście w ciążę i urodzenie dziecka, ewentualnie zwolnienie za wzięcie wolnego na chorobę dziecka. Dla takich osób opowieści o walce o swoje prawa wynikające z KP wywołują śmiech przez łzy.
        • patunki Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 10:14
          Moim zdaniem NIE DA SIĘ pogodzić. Zawsze któraś ze stron będzie pokrzywdzona. W dzisiejszych czasach praca zawodowa wymaga dużo większego zaangażowania, szkolenia, wyjazdy integacyjne itp. A ja nie wyobrażam sobie na przykład zostawiania dziecka na cały dzieńw przedszkolu/żłobku, spędzania z nim po dwie - trzy godziny dziennie i to też "po łebkach", bo są jeszcze sprawy domowe, trzeba sprzątnąć, zrobić zakupy, ugotować, uprasować itp. Dlatego ja nie pracuję. Próbowałam, ale gdy zobaczyłam, jak to wygląda, jak się męczymy i ja, i syn z ulgą zrezygnowałam z pracy. I jestem szczęśliwa.
          • gaskama Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 10:28
            > Próbowałam, ale gdy zobaczyłam, jak to wygląda, jak się męczymy i ja, i syn

            Też samotnei wychowująca matka?
    • gaskama Dzieci mają też ojców! 10.04.13, 10:15
      Dziewczyny, absolutnie się zgadzam, że posiadanie dziecka i praca zawodowa w pełnym wymiarze godzin (nie dorabianie, nie pół etatu, nie etat nauczycielski - proszę się nieobrażać, sama pracowałam jako nauczycielka 7 lat) jest trudna. Szczególnie gdy dziecię chorowite.
      Ale mam dwie uwagi:
      1) Dzieci też mają tatusiów. Wiem, że tu pojawi się temat, że mąż więcej zarabia, dłużej pracuje itp. itd. Ale w niektórych postach ma się wrażenie, że wszystko w domu związane z dziećmi jest na barkach kobiety. Może warto porozmawiać na ten temat z mężami.
      2) Prawo do L4 ba dziecko. Cóż, o ile wiem, to na dziecko można w roku wziąć 60 dni. Ja pracuję akurat w małym biurze. 4 osoby, w tym 3 kobiety posiadające małe dzieci. 26 dni urlopu + 2 dni opieki + 60 dni choroby na dziecko + ewentualne własne choroby dajmy na to, że 23 dni (taka jest średnia Polaka). W roku jest średnio 250 dni pracujących. Jeśli pracownik skorzysta ze wszystkich przysługujących mu praw, to oznacza, że będzie pracował około 110 dni w roku, czyli około 5 miesięcy. I teraz weźmy pracoawcę. Gdybyśmy we trzy zawsze szły na zwolnienie, kiedy dziecko jest chore, to nasz pracodawca przestałby istnieć. Albo ten jeden facet musiałby wziąć na siebie 3 etaty, by koleżanki mogły zajmować się w domu dzieckiem.
      Nie należy więc się dziwić, że pracodawcy wolą zatrudnić facetów, że im więcej płacą. Na emamie i w realu też kobieta zarabiająca więcej od partnera to absolutny rarytas.
      • beauty_agadir Chore dziecko 10.04.13, 10:28
        Nie da się pogodzić dziecka z pracą bez kompromisu. Rzuciłam świetnie płatną pracę w korpo, zostałam urzędniczką ale za to założyłam rodzinę. Wcześniej nie miałam na to czasu. Nie jest to praca marzeń, ale pieniądze jako takie. Za to gdy mała choruje (co się zdarza klilka razy w roku) bez problemu idę na L4. Ja, bo mąż zarabia dużo więcej, więc on tyra. Teraz oczekujemy drugiego dziecka. Odchowam je z rok, zaciskam zęby na pracę a potem przyjdzie czas, żeby realizować się w swojej dziedzinie i poszukać nowego wyzwania. Nie potrafiłabym, jak koleżanka, pracować do 17, odbierać dziecko przed 18 z p-kola. Po prostu, czas z dzieckiem jest najważniejszy.
        • naturella Re: Chore dziecko 10.04.13, 10:31
          U mnie to jest właśnie po tym kompromisie. Zrezygnowałam z pracy w korpo, pracuję w urzędzie do 16.15. Ale powrót do domu zajmuje mi teraz ponad godzinę - mieszkam pod Warszawą, "do siebie" jadę 20 minut, a prawie godzinę zajmuje mi przebijanie się przez Wawę.
          Myślę nad następnym kompromisem - znalezieniem pracy gdzieś w mojej miejscowości, albo sąsiednich, np. w samorządzie. Ale jest już to dla mnie zawodowy krok w tył dość znaczny, nie wiem, czy byłabym w stanie kiedyś tam z tego wyjść.
          • lauren6 Re: Chore dziecko 10.04.13, 10:52
            > Ale jest już to dla mnie zawodowy krok w
            > tył dość znaczny, nie wiem, czy byłabym w stanie kiedyś tam z tego wyjść.

            Nie myśl o tym co będzie za 10-15 lat. Do tego czasu rynek pracy może się bardzo zmienić, Ty możesz zmienić zawód, a pracując zawsze zdobywasz jakieś doświadczenie. Dzieci podrosną to najwyżej pójdziesz na dodatkowy kurs, studia, by podnieść umiejętności.
            Liczy się, że teraz przez długie dojazdy masz koszmarnie utrudnione życie. Jeśli masz możliwość znalezienia pracy w zawodzie w swojej miejscowości to schowałabym ambicje do kieszeni i się tak nie męczyła codziennie lecąc z wywieszonym językiem by zdążyć na 18 do domu.
        • liliankaa77 Re: Chore dziecko 10.04.13, 12:59
          > Nie potrafiłabym, jak koleża
          > nka, pracować do 17, odbierać dziecko przed 18 z p-kola.

          A Twój mąż to spędza więcej czasu z dzieckiem, niż koleżanka
          czy jest tak, że u niej Ci przeszkadza, a u niego nie?
          • asia_i_p Re: Chore dziecko 10.04.13, 22:40
            Nie chodzi o to, kto odbiera, tylko ile jest dziecko w przedszkolu.
    • lilka69 nie da sie pogodzic. 10.04.13, 10:32
      albo jest sie dobrym pracownikiem albo dobra matka. chodzi mi o 40 godz tydzien pracy z 1 godzinnymi dojazdami ( 1 godz w obie strony), bywa i dluzej.

      bez wzgeldu na to co piszecie , co mowicie. ZAWSZE jakas strona na tym traci. ZAWSZE.

      ja pracowalam na pol etatu majac 1 dziecko. bylo naprawde ok. teraz mam 2. problem z emerytura oczywiscie. choc ten zus to i tak niewiele da.
      • lilka69 Re: nie da sie pogodzic. 10.04.13, 10:35
        jeszcze jedno- klopotem jest to ile maz zarabia i co bedzie jak zostawi dla mlodszej/ ladniejszej/milszej.
        trzeba to rozwiazac we wlasnym zakresie.

        godzenie calego etatu 40 godz i macierzynstwa ZAWSZE konczy sie gleboka frustracja. dokladnie jest to pokazane na tym forum przez wiele lat.
        • puza_666 To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 12:40
          ...pracy i zycia rodzinnego i wbralas siedzenie w domu. Twoj wybor ale nie wrzucaj wszytskich do jednego worka bo to nie jest czarno - biala sytuacja.
          Nie kazdy pracuje 40 godzin tygodniowo zeby dobrze zarabiac, ja nie musze tyrac tyrac 5 dni w tygodniu w biurze, trZymac dziecko na swietlicy, dojezdzac i stac w korkach... Pracuje tyle ile chce glownie w domu. Ani praca zawodowa ni zycie rodzinne na tym nie cierpia. Uwierz mi. Kwestia pokierowania zyciem zawodowym.
          • lauren6 Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 13:04
            Tworzysz kolejny mit, że tylko pracując z domu można pogodzić życie rodzinne z pracą. Guzik prawda. Prawdą natomiast jest, że łączenie obowiązków zawodowych z wychowywaniem dzieci wymaga lepszej organizacji życia, nadawania sprawom priorytetów, a nie każdy tak potrafi. Łatwiej taką organizację nazwać mitem i siąść na laurach twierdząc, że się nie da.
            Też miałam okres siedzenia z dzieckiem w domu i z dzisiejszej perspektywy widzę jak mi wtedy czas między palcami przelatywał.
            • crises Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 13:56
              Dokładnie.

              Wszystkie znane mi osoby pracujące w domu przez jakiś czas zatrudniały opiekunki - po prostu nie da się zajmować równocześnie pracą umysłową wymagającą skupienia i opieką nad małym dzieckiem. Urokliwe wizje bujania jedną nogą kołyski, a drugą pedału kołowrotka, mogą być prawdziwe tylko w przypadku prostych prac fizycznych.
              • lauren6 Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 14:37
                No ja też przerabiałam tę opcję i bez dziecka wysłanego do żłobka po prostu się nie dało.
                Chyba, że ktoś preferuje opcję: w dzień z dzieckiem, jak mąż wraca do domu on z dzieckiem, a matka zasuwa z pracą do północy. Niezbyt zdrowa sytuacja, ani dla zdrowia kobiety, ani dla pożycia małżeńskiego.
                • esr-esr Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 15:01
                  z moim pierwszym dzieckiem mogłam tak pracować dwa lata, z drugim był problem po miesiącu. wszystko zależy od dziecka.
                • niuniek3 Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 12.04.13, 09:42
                  ja pracowałam z dzieckiem w domu. i da się. właśnie systemem kiedy dziecko śpi i kiedy mąż wracał. żeby nie ucierpiało moje zdrowie ani nasze małżeństwo, ani nasza rodzina musieliśmy być bardzo zdyscyplinowani, tzn.
                  1. jeśli zaplanowałam, że popracuję rano, to nie ma zmiłuj. wstaję o 5 czy 6-ej i do roboty, mąż wychodził o 9 więc mialam te kilka godzin spokoju.
                  2. nie ma opcji, żeby mąż ot tak codziennie zostawał po godzinach. musiał być po pracy w domu, żebyśmy mogli zjeść obiad, pogadać i żebym się mogla wziąć do pracy.
                  3. zero odkładania i nadrabiania w weekendy, które byly całkowicie dla Rodziny i dla mnie.
                  4. dziecko bezproblemowe, tzn. spało codziennie 2-3h, usypianie szybkie, wieczorem też wcześnie chodził spać. dobrze przesypiał noce(ważne).
                  5. obiady gotowaliśmy czasem wieczorem, ale głównie ja gotowałam z dzieckiem.

                  tym sposobem przez ponad 1,5 roku pracowałam moze ze 2 razy w weekend i 2 razy Filip oglądał bajkę a ja pracowałam.

                  Da się. Pewnie nie z każdym dzieckiem. Ale się da.
            • puza_666 Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 14:34
              Alez ja nie twierdze ze TYLKO pracujac w domu da sie pogodzic jedno z drugim. Zle mnie zrozumialas. Napisalam ze jest pierdyliard zawodow ktore to umozliwia, plus kwestia organizacji, nie kazdy musi pracowac w biurze i godzine dojezdzac w kazda stronesmile
              • joxanna Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 14:42
                Jestem bardzo ciekawa, a wyobraźnia średnia.

                Czy możesz z tego prierdyliarda zawodów podać 10-15 pierwszych z brzegu przykładów, które zapewniają tylko kilka godzin pracy, niekoniecznie w biurze i dają dochód pozwalający utrzymać kilkuosobową rodzinę na sensownycm poziomie i spłacić kredyt hipoteczny?
                • crises Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 14:49
                  Też bym się chętnie dowiedziała.

                  Owszem, w ciągu ostatnich lat rozwinęły się znacznie możliwości pracy zdalnej, ale ogromna część tego to zajęcia płatne nader nisko (jakieś wprowadzanie danych, pisanie lipnych tekstów dla wyszukiwarek, wypełnianie portali byle czym).
          • crises Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 14:17
            Opcja "pracuję 2 h i mam z tego górę pieniędzy" jest dostępna dla jakiegoś zaniedbywalnego promila ludzkości. Dla ludzi, którzy są jacyś wyjątkowo utalentowani, mieli wyjątkowe szczęście wstrzelić się w jakąś potrzebę, albo zapitalali jak dzicy przez ostatnie 30 lat i już nie muszą, bo pieniądze pomnażają im się same, albo robią na nich inni.

            Cała reszta:
            - zapitala jak dzika, żeby mieć jakieś co lepsze pieniądze (bo ma wybór między zapitalaniem dużym i średnim, przekładającym się na duże i średnie pieniądze);
            - zapitala jak dzika, żeby w ogóle mieć jakieś pieniądze, bo nie ma powyższego wyboru (najgorsza opcja);
            - zapitala średnio, żeby w ogóle mieć jakieś pieniądze, bo choćby zarabiała nie wiadomo ile, to znacząco więcej nie zarobi;
            - pracuje symbolicznie, dorabiając na waciki, żeby się nazywało, że się "dokłada do domowego budżetu".

            Nawet w zawodach, gdzie stawka godzinowa wychodzi bardzo przyzwoita i można sobie pozwolić na pracę w znacznie mniejszym wymiarze godzin niż etat, nie ma sielanki pt. "robię ile chcę i kiedy chcę" - ceną za niezły uzysk z każdej przepracowanej godziny jest dyspozycyjność (jak coś się pojawia, to rzucasz wszystko i lecisz), to, że jak ta robota już jest, to się zasuwa np. 12 h cięgiem - takie tam przyjemności.
            • puza_666 Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 14:29
              Ani to opcja 1 ani 2. Mam tyle kasy ile mi trzeba i satysfakcje zawodowa. Daleko mi do dyspozycyjnosci 12h na dobe i harowki przez ostatnie 30lat. Przykro mi ze wiekszosc spolecznstwa jest sfrustrowana i tyra za marne grosze, ale ja osiagnelam to co osiegnelam tylko i wylacznie wlasnym sumptem i nie bede udawac ze mam zle jak mam dobrze. No bo czemu niby?
              Nic nie wiesz o mojej pracy i na tym zakonczmy smile
              • crises Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 14:45
                Oczywiście, że nie wiem - jeżeli należysz do tego promila szczęściarzy, to pozostaje mi tylko pogratulować i cieszyć się Twoim szczęściem, ale chętnie założę się o kluczyki do mojego samochodu, że jest to zracjonalizowana opcja "mało pracy = mało kasy".

                (Żeby nie było: nie potępiam kobiet wybierających bramkę "pracuję symbolicznie i zarabiam na waciki", lepsze to niż niepracowanie w ogóle i w pewnych okresach, np. kiedy dzieci są bardzo małe, zapewne sensowne).
                • puza_666 Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 15:00
                  No nie, nie jest opcja "malo pracy = malo pieniedzy". Nie wiem czym jezdzisz ale przegralas zaklad.smile
                  • crises Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 15:06
                    Nie, niczego nie przegrałam, bo dalej nie wiem NIC o realiach Twojej pracy.

                    Rzecz jasna nie masz obowiązku ujawniać żadnych detali, ale dopóki tego nie zrobisz, nie dziw się, że ludzie będą zachowywać daleko idący sceptycyzm w tym temacie. Wiesz, tak przez sieć to ja mogę nawet zgrywać żonę szejka Omanu.
                    • puza_666 Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 15:24
                      Owszem moga. Mozesz mi wierzyc lub nie, niespecjalnie mnie to interesuje, ale jezeli ktos kategorycznie pisze ze nie mozna pogodzic macierzynstwa z praca to wlaczam sie w dyskusje bo mi sie godzenie macierzynstwa z praca po prostu udaje i kropka. I wiem z wlasnego dowiadczenia ze nie kazdy siedzi w biurze 40 godzin tygodniowo, trzyma dziecko w przedszkolu 10-12 godzin, dojezdza po godzinie w obie strony. Po prostu wiem ze mozna inaczej, a jak wiem ze mozna inaczej to uwazam ze mam cos do powiedzenia w tej dyskusji. Nie zabieram zdania w dyskusjach o tym czy wybrac diesla czy bezyne bo sie nie znam na motoryzacji po prostu i nie mam zadnych doswiadczen w tej kwestii.
                      I tak, wiem ze jestem szczesciara i byc moze naleze do jakiegos tam ulamkowego promila spoleczenstwa, no ale naleze i koniec. Byc moze szczescie sie kiedys ode mnie odwroci - no takie zycie, ale na razie mi sprzyja i jestem za to wdzieczna. Istnieja tacy ludzie! A wrzucanie wszytskich do szufladek jest naparwde nie fair i swiadczy chyba tylko o tym ze ktos nie umie dyskutowac.
                      I zgadzam sie ze jezeli mialabym harowac po 12 godzin dziennie, dziecko trzymac calymi dniami w zlobku i nie miec w ogole dla niego czasu a do tego jeszcze zarabiac marne grosze i byc upominana przez szefa to zadna ze mnie matka ani zaden pracownik.
                      • crises Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 15:54
                        Powtarzasz się - to już było w poprzednich postach. Jak masz robić copypastę, to może lepiej już nic nie pisz.

                        Natomiast ja, jak i niektórzy inni dyskutanci, wolelibyśmy poznać JAKIKOLWIEK konkret - choćby tę listę 10 zawodów.
          • lilka69 Re: To chyba Ty nie umiesz pogodzic... 10.04.13, 21:52
            czytaj ze zrozumieniem. brawo, ze nie tyralas 5 dni w tyg , razem 40 godz. ja tez nie. moj maz tez nie. ale ja pisze, ze nie da sie pogodzic wlasnie tych 40 godzin, bo mniejsza ilosc godzin ( 20 i mniej ).SPOKOJNIE MOZNA.

    • nabakier Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 10:48
      Przez kilka pierwszych lat nie pracowałam,a potem zawsze organizowałam to tak, by pracować albo jak najwięcej w domu, albo poza domem na pół etatu. Udawało się. Ale mój mąż bardzo dobrze zarabiał i mogliśmy sobie na to pozwolić.
      • lilka69 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 10:50
        pol etatu sie nie liczy. to drobiazg. min 40 godzin pracy plus dojazdy zawsze odbija sie na ktorejs stronie- pracodawcy lub dziecku.
        • nabakier Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 11:16
          boshe, co za komentarz...wyciągnij wnioski z mojego komentarza, nie wszystko trzeba podawać ma tacy.
    • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 10:53
      Napiszę coś bardzo, bardzo niepopularnego, coś za co zaraz zostanę skrytykowana. Nie da się być dobrą matka i dobrym pracownikiem . Jedno albo drugie. Albo trzecie jedno i drugie na pół gwizdka.
      Pracowałam do urodzenia syna na uczelni - mało godzin dydaktycznych, w pracy większy luz. Dziecko z gatunku mało chorujących, ale zdecydowałam, że syn jest ważniejszy niż cokolwiek innego i przestałam pracować.
      Miałam czas na wychowywanie dziecka, zajmowanie się nim, wysypianie. Nikt nie miał do mnie pretensji, że się spoźniłam, bo dziecko marudziło. Mogłam uczyć samodzielności a nie robić 105 rzeczy za dziecko, żeby było szybciej.
      Gorączka - nie ma sprawy zostajemy w domu. Rekonwalescencja - dowolnie długa.
      Syn nie siedział w przedszkolu 10-12 godzin. Wyszło mu to na dobre.
      Myslałam o powrocie do pracy, ale inne okoliczności spowodowały, że nie mogłam pracować. zawodowo. Ten czas też był dla syna, bo choć miałam mnóstwo innych obowiązkw mogłam jednak zająć się dzieckiem.
      Nie żałuje swojego wyboru, ale każdy jest inny.
      • lauren6 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 11:10
        hanna_sty napisała:

        > Napiszę coś bardzo, bardzo niepopularnego, coś za co zaraz zostanę skrytykowana
        > . Nie da się być dobrą matka i dobrym pracownikiem . Jedno albo drugie. Albo t
        > rzecie jedno i drugie na pół gwizdka.

        Wiesz, nie każdy staje w wyścigu po medal idealnej matki lub pracownicy. Wolę być wystarczająco dobrą, nie sfrustrowaną życiowo pracującą matką niż bezdzietną singielką bez rodziny lub matką na full etatu, która poza domem nie ma nic.
      • puza_666 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 12:47
        hanna_sty napisała:

        >> Miałam czas na wychowywanie dziecka, zajmowanie się nim, wysypianie. Nikt nie m
        > iał do mnie pretensji, że się spoźniłam, bo dziecko marudziło. Mogłam uczyć sam
        > odzielności a nie robić 105 rzeczy za dziecko, żeby było szybciej.
        > Gorączka - nie ma sprawy zostajemy w domu. Rekonwalescencja - dowolnie długa.
        > Syn nie siedział w przedszkolu 10-12 godzin. Wyszło mu to na dobre.
        >

        Widzisz, ja pracuje a moje dziecko nie siedzi w przedszkolu 10-12 godzin, nikt do mnie nie ma pretensji o spoznienia sie czy cus bo po prostu nikt mnie z tego nie rozlicza. Nigdzie nie musze sie spieszyc. Dziecko samodzilene. No dziwy panie! Dziwy!
        Siedzisz w domu z dzieckiem ok? Siedz sobie, ale wciskaj kitu ze tylko wtedy mozna byc dobra matka. Bo rodzajow wykonywanej pracy jest tysiace.
        • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 13:06
          Raczej z dzieckiem nie siedzę, bo dziecko jest dorosłe. Pewnie w Waszym wieku lub niewiele młodsze.
          Zgodzę się, że wykonywanej pracy jest wiele. ...tym nie mniej dwóch rzeczy jednocześnie robić nie można. Nawet emama nie da rady.
          Zawsze jest coś za coś. Albo praca wykonywana gorzej, albo potrzeby dziecka na drugim planie.
          I bardzo dobrze o tym wiem, bo choć nie pracowałam zawodowo w związku z pracą męża miałam pewne obowiązki i wtedy ( a dziecko było szkolne) też nie mogam być w dwóch miejscach na raz.
          • puza_666 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 14:10
            .
            > I bardzo dobrze o tym wiem, bo choć nie pracowałam zawodowo w związku z pracą m
            > ęża miałam pewne obowiązki

            I niech to stwierdzenie posluzy za koniec dyskusji bo nigdy nie pracowalas zawodowo i nie masz zielonego pojecia jak to moze wygladac.... rece opadaja..
            • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 16:33
              Nigdzie nie napisałam - NIGDY. Nie pracuję od chwili urodzenia dziecka. Przedtem pracowałam dobrych kilka lat.
      • liliankaa77 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 13:00
        > Nie da się być dobrą matka i dobrym pracownikiem

        A da się być dobrym ojcem i dobrym pracownikiem?
        • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 13:07
          Jesli mama robi większość rzeczy - a tak jest przyjęte w naszej kulturze- to można być niedzielno-świątecznym ojcem.
          • puza_666 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 14:08
            hanna_sty napisała:

            > Jesli mama robi większość rzeczy - a tak jest przyjęte w naszej kulturze- to mo
            > żna być niedzielno-świątecznym ojcem.
            Chyba zartujesz sobie? Niedzielno-swiatecznym ojecem?? I to niby jest spoko? Lepsze niz kobieta ktora pracuje i wychowuje dziecko? To ja dziekuje za takiego ojca.....
            • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 16:40
              Kobieto, w tej chwili to nie czasy, gdy podpisywało się listę i wychodziło z biura. No chyba, że Wy tak pracujecie. Większość instytucji jako tako płacących wymaga dyspozycyjności i pracy. A nie markowania pracy. Najczęściej pracuje się 8 godzin + dojazd ( no chyba, że Wasi mężowie pracują 2-3 godziny dziennie i zarabiają krocie, ale to chyba dobre na opowieści na forum). Do tego dochodzi dojazd. W sumie osoba pracująca na pełnym etacie jest po za domem ok 10 godzin. Dziecko spi mniej więcej 10. Człowiek zwykle ma jakieś sprawy- je, myje się, robi zakupy, idzie do dentysty, coś załatwia , naprawia. I gdzie czas na dzieci? Chyba w wyobraźni.
              Bardzo dobrze wiem jak to wygląda. Mój mąż pracując w miejscu X miał duże luzy, były dni, że nie musiał jeżdzić do pracy i też nie miał nieograniczonego czasu dla dziecka. A nie miał na głowie ani gotowania ani sprzatania ani zakupów, ani jakichkolwiek czynności domowych.
      • crises Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 15:02
        > Napiszę coś bardzo, bardzo niepopularnego, coś za co zaraz zostanę skrytykowana.
        > Nie da się być dobrą matka i dobrym pracownikiem.

        Ale to jest najszczersza prawda, tylko bardzo niepoprawna politycznie - teraz na topie jest wmawianie ludziom, że jak chcą, to mogą mieć wszystko - satysfakcjonującą karierę z osiągnięciem najwyższych stanowisk w administracji państwowej albo w największych koncernach świata, bujne życie rodzinne i jeszcze rozwijające hobby.

        Nie, nie mogą - doba ma tylko 24 h i nie jest z gumy, byle praca 9-17 z dojazdami i załatwieniem czegokolwiek po drodze, choćby kupieniem chleba na kolację, potrafi wyżreć sporą część dnia (a jakakolwiek lepiej płatna i poważniejsza praca potrafi zająć i 10 h dziennie), trzeba do tego jeszcze wykonać jakieś minimalne czynności higieniczne i choć trochę spać - wiele tego nie zostaje.
        • liliankaa77 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 16:02
          > > Nie da się być dobrą matka i dobrym pracownikiem.

          Da się. Np. jak w moim przypadku, mając męża pracującego na zmiany, który był aktywnym ojcem. Gdy matka i ojciec nie muszą wykonywać masy obowiązków domowych, bo zatrudniają pomoc. Gdy mieszkają z dziadkiem.
          Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu może się ułożyć w ten sposób.
          Prostestuję przeciwko tezie, że nie da się być dobrą matką i dobrym pracownikiem, gdy jednocześnie można przeczytać, że ojciec niedzielno- weekendowy może być dobrym ojcem.
          Protestuję przeciwko najeżdzaniu na kobiety pracujące do 17, że są złymi matkami przy jednoczesnej akceptacji takiego samego zachowania u facetów (często u swoich mężów).
          U koleżanek przeszkadza, u własnych mężów nie.
          Więc albo da się być dobrym rodzicem pracując na pełen etat, albo się nie da. A panie twierdzą, że matką się nie da, a ojcem oczywiście jak najbardziej. Matka, która pracuje na cały etat jest nazywana złą matką, au contraire ojciec pracujący za granicą widujący swoje dzieci 3 razy do roku jest nazywany dobrym ojcem. A dla mnie to wręcz śmieszne.
          • crises Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 16:17
            Niestety, co najmniej jedno z rodziców nie może mieć "pracy totalnej" - czyli takiej, z której nie da się urwać w razie awarii, która wymaga dużej dyspozycyjności i częstych nadgodzin, w której niespecjalnie da się brać zwolnienia.

            A upieranie się zawsze i wszędzie przy równym podziale obowiązków może się kończyć tak, że oboje rodzice mają kijową pracę, kijowe możliwości rozwoju i kijowe perspektywy.
            • liliankaa77 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 16:27
              Tak uważasz, ok.
              Tylko dlaczego w sytuacji gdzie powiedzmy w rodzinie matka pracująca do 17, ojciec pracujący do 17 i dziecko, matka jest oceniana jako zły, niezajmujący się swoim dzieckiem rodzic, a ojciec jako dobry? To mi się nie podoba.
              > Niestety, co najmniej jedno z rodziców nie może mieć "pracy totalnej" - czyli t
              > akiej, z której nie da się urwać w razie awarii, która wymaga dużej dyspozycyjn
              > ości i częstych nadgodzin, w której niespecjalnie da się brać zwolnienia.
              IMO, to że np. niepracująca zawodowo matka zajmuje się swoim dzieckiem non stop na najwyższym poziomie, nie zrobi z ojca weekendowo-świątecznego dobrego rodzica.
              I tak, uważam, że sytuacja: dwójka pracujących zawodowo rodziców 8-16 jest lepsza niż sytuacja: matka w domu, ojciec 3 razy do roku. Są też sytuacje typu: jeden rodzic w domu, drugi praca od do, bez nadgodzin- super. Lub jeden rodzic pracuje na pół etatu, drugi też na pół- super. Lub praca z domu, rentierzy-też super.
              • crises Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 11.04.13, 07:41
                Ale ja wcale nie uważam, że akurat tą osobą, która mniej ambitną pracę musi być matka. Równie dobrze może być to ojciec, jeśli tak woli albo tak się umówią.

                Problem zaczyna się od momentu, kiedy to żadne z państwa nie chce rezygnować z ambicji zawodowych -np. dziecko moich znajomych w wieku 3 miesięcy miało dwie pracujące na zmiany opiekunki. W takich przypadkach jednak sugerowałabym rezygnację z rozmnażania.

                Też bym chciała, żeby wszyscy mogli być rentierami i pracować tylko dla przyjemności, ale z powodów oczywistych takie rozwiązanie realne nie jest. I czasem jedno z rodziców musi być weekendowym rodzicem, żeby reszta rodziny miała co jeść.
              • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 11.04.13, 15:56
                Większość powaznych prac wymaga zaangażowania i obecności w miejscu pracy. Nawet adwokat mający swoją kancelarię w domu jest dyspozycyjny.
                Tak jest w naszym kręgu kulturowym, mimo urlopów tacierzyńskich, że domem zajmuje się w znacznym stopniu kobieta. Oczywiście może być mąż, który ma gorszy zawód, mniej zarabia i wtedy umówią się inaczej. Ale on też nie pogodzi pracy z dobrym zajęciem się domem i dzieckiem, które może wymagać interwencji w sytuacjach awaryjnych.
                Praca od 9 do 17 ( a często 18, bo pracodawcy ubóstwiają obowiązkową odliczaną od godzin pracy przerwę na lunch), dojazd w obie strony to praktycznie cały dzień po za domem i brak czasu na zajęcie się dzieckiem. Po powrocie do domu człowiek chce się umyć, przebrać, coś zrobić - i już czas spać.
                Bardzo rzadko pracownicy poważni i spełniający się zawodowo ( może prócz emerytów) pracują na pół etatu.
                Rentierzy - ilu ich jest? Znacznie więcej ludzi, którzy muszą być na stanowisku pracy, nierzadko w mundurze lub korporacyjnym mundurku ( cokolwiek rozumie się pod hasłem "korporacja") od- do.
                • wuika Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 08:41
                  Wystarczy mieć poogarnianego męża i rozjeżdżające się godziny pracy. Tak, wiadomo, nie zawsze się tak da i nie na pstryknięcie palcami, ale to nie są niemożliwe do spełnienia warunki. Przykład: kiedy wrócę na pełny etat, jedno z nas rano jedzie do pracy, drugie zostaje z dziećmi. Po południu na odwrót. Tak, rodzice się mijają. Ale dzieci nie spędzają 12h poza domem, bo tak, sytuacja, kiedy dzieci są z rodzicem przez 1-2h dziennie, a potem kąpiel i spanie, to niefajna sytuacja (choć jeśli się zdarzy od przypadku do przypadku, to nikt od tego nie umrze, ważne, żeby to nie była norma). Są poza domem 8-10h, cała reszta z którymś rodzicem, raz z jednym, raz z drugim, późniejsze popołudnie (jak rodzic 'poranny' już wróci) z obojgiem.
    • esr-esr Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 11:15
      ale Ty nie łaczysz pracy z posiadaniem dzieci - Ty łaczysz jedno !!! zwolnienie na dziecko z pracą. olej szefa, weź zwolnienie i zacznij się rozglądać za inną pracą bo w tej nabawisz się wrzodów. z tego co piszesz wnioskuję że albo szef tyran, albo Ty jesteś wrażliwa na jego teksty. uwierz w siebie i szukaj czegoś innego.
      i na przyszłość nie proś szefa o urlop tylko od razu informuj, że bierzesz opiekę - nie będzie wyglądać na kombinowanie.
    • karolina17w Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 12:21
      Ehh, znam ten ból sad W początkowej fazie choroby przez 2-3 dni siedzę z synem na L4, potem zajmuje się nim moja mama, chociaż lekko jej nie jest co sama nie raz przyznaje (dziecko mam nader energiczne i rzadko która choroba jest w stanie go rozłożyć a szybko się nudzi).
      I niestety, bardzo często zostaję po godzinach, nie widzę syna tak często jak bym chciała. I w sumie żal mi go bo od 8 do 15-16 siedzi w przedszkolu, ja w tym czasie jestem w pracy. A jeszcze obowiązki domowe... Ciężko jest to logistycznie zorganizować ale jakoś się udaje smile tak jak ktoś pisał - coś kosztem czegoś.

      I uprzedzając pytania - tak, jestem samotna matką.
    • wilczyca81 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 12:56
      www.plineu.org/rownowaga/index.php?option=com_content&view=article&id=123&Itemid=114
      Tak akurat mi się na FB pojawiło a propos tematusmile
    • melancho_lia Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 13:00
      Jak dziecko jest chore (a mam dwoje) to biorę L4. Zwykle w ciągu roku jestem przez około 3 tyg. za zwolnieniach na dzieci i około tydzień na siebie. Nigdy szefostwo mi wyrzutów nie robiło. Pracuję w normalnej firmie.
      współczuję miejsca pracy. Trzymaj się i zdrówka życzę.
    • hanna_sty Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 10.04.13, 13:21
      Jest mama pracująca, której dziecko od czasu do czasu choruje. Stosowne przepisy Kodeksu Pracy zapewniają określone przywileje. Ok. Nie ma co dyskutować, ale........
      zakładając, że praca nie jest fikcją, że trzeba mieć lekcje w klasie Va, obsłużyć klienta, zrobić bilans, przyjąć pacjentów w poradni laryngologicznej, mieć wykład o stawonogach czy polecieć do Madrytu szef MUSI znaleźć zastępstwo i zastępującemu za tę pracę zapłacić.
      Jeśli płaci to jest to kosztem finansów firmy( szczególnie gdy pracownica bierze krótkie kilkudniowe zwolnienia). Znalezienie zastępcy też bywa trudne, bo nauczycieli, które teoretycznie mogłyby pójść do Va ( i innych klas) mają swoje sprawy, zakupy, starszych rodziców, umówioną wizytę u kardiologa. Czy można je zmusić? Nie! To samo z księgową- dlaczego ma ślęczeć przy bilansie za koleżankę skoro ma wywiadówkę albo chce iść do kina. Czy szef może jej zabronić życia prywatnego - nie. Laryngolog może nie mieć czasu, bo biegnie do dodatkowej pracy a stewardesa nie musi lecieć do Madrytu, bo chce odpocząć po powrocie z Oslo. I ma do tego prawo.
      Czy szef w związku z tym nie zrobi wszystkiego, żeby nie zatrudniać młodych kobiet. Owszem zrobi.
      Koledzy też się wściekną na biorącą zwolnienia mamę chorującego dziecka, bo ulegną w końcu szefowi i nie pójdą do kardiologa mimo, że czeali na wizytę pół roku, będą szczerzyć zęby w czasie lotu do Madrytu i zamiast iść do kina ślęczeć nad bilansem. A szansa, że mama poczuje się wdzięczna i zastąpi jest raczej marna. Przecież zwolnienie się należy.
      To takie moje przemyślenia- prawdziwe, niestety.
      • naturella Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 10.04.13, 13:27
        Akurat to, co piszesz, łatwo się da rozwiązać. Należy tylko przyjąć, że zastępstwo nie leży wyłącznie w interesie pracodawcy, ale samej mamy - pracownika. Zastępujemy się nawzajem z koleżanką, nauczyłyśmy się swoich spraw, każda z nas niemal tak samo umie zrobić wszystko z zakresu obowiązków drugiej osoby. I pod tym względem nie mam stresu - ale nie zmienia to faktu, że dopóki nie muszę, to zwolnienia nie biorę - ona tak samo.
        • najma78 Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 10.04.13, 14:04
          naturella napisała:

          > Akurat to, co piszesz, łatwo się da rozwiązać. Należy tylko przyjąć, że zastęps
          > two nie leży wyłącznie w interesie pracodawcy, ale samej mamy - pracownika. Zas
          > tępujemy się nawzajem z koleżanką, nauczyłyśmy się swoich spraw, każda z nas ni
          > emal tak samo umie zrobić wszystko z zakresu obowiązków drugiej osoby. I pod ty
          > m względem nie mam stresu - ale nie zmienia to faktu, że dopóki nie muszę, to z
          > wolnienia nie biorę - ona tak samo.

          Nie zawsze jest to kwestia znajomosci dzialki wspolpracownikow ale tez mozliwosci np czasowych wykonania pracy swojej i cudzej. Masz akurat taki uklad ze zastepujecie sie z kolezanka w przypadki chorob dzieci ale nie zawsze to mozliwe. Co jesli wspolracownicy dzieci nie maja albo nie korzystaja ze zwolnien gdy dzieci sa chore? Z ich punktu widzenia rodzice ktorzy co chwile sa na zwolnieniach z powodu niedyspozycji dzieci nie sa uzyteczni i sa proematyczni bo ktos inny wykonuje ich prace.
          • naturella Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 10.04.13, 14:25
            Ależ moja koleżanka dzieci nie ma. Ja mam, ale na zwolnieniu byłam 7 dni w ciągu prawie 5 lat, jak tu pracuję. Urlopu natomiast obie mamy tyle samo - tyle, że ona sobie leży na plaży, a ja z chorym dzieckiem w domu. Kolejna rzecz - robimy sobie jeszcze takie uprzejmości, że jak obie byłyśmy w tym samym czasie na urlopie, bo inaczej się nie dało, to jednego dnia ona pracowała zdalnie za mnie i za siebie, a drugiego dnia ja. Nie było to fajne, nie przeczę - ale gdyby nie to, to żadna z nas nie mogłaby mieć tych dwóch dni.
      • wuika Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 10.04.13, 13:27
        Ale ale. Szef, jeśli nie jest skrajnym idiotą, wpadnie na to, że zatrudnienie pracownika na cały etat NIE OZNACZA, że ma go do dyspozycji przez te 250 (tyle jest) roboczych dni w roku. Bo musi dać urlop. Bo czasem jest to urlop na żądanie. Bo czasem pracownik się pochoruje. Bo czasem weźmie ślub, pójdzie na macierzyński, ojcowski, urlop okolicznościowy, rzuci papierami i tyle go widzieli. Każdy pracownik to jakiś tam kłopot i wiadomo, że chorowita osoba sprawia więcej problemów niż np. moja koleżanka, która w wieku lat 40-tu jeszcze nie była na ani jednym dniu L4 (wliczając dwójkę dzieci jako tako odchowanych), ale płakanie, że och ach biedny szef nagle nie ma pracownika jest bezzasadne. Szef musi się liczyć z tym, że w poniedziałek pracownik jest, a we wtorek jest na urlopie / zwolnieniu / przejechało go auto / porwały go ufoludki. A czasem nawet nie we wtorek, a w ten sam poniedziałek w południe. I to on jest odpowiedzialny za organizację pracy i zastępstw. I oczywiście, że to potem spada albo na nieobecnego pracownika (zaległości narastają), albo na kolegów, bo mamy rynek pracy pracodawcy, bezrobocie, blablabla, ale od tego szef jest szefem, żeby to poogarniać.
      • esr-esr Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 10.04.13, 14:01
        umówmy się, że stosunkowo mało osób pracuje tak, że MUSI danego dnia coś zrobić i bez niego się nie da (mało która mama jest chirurgiem specjalistą który codziennie wykonuje operacje ratowania życia). w dużej części naszą pracę da się zastąpić, przełożyć o kilka dni. nikt nie jest niezastąpiony. w większości firm osobę idącą na zwolnienie zastępuje inna w ramach jednej pensji, nie pracownik zewnętrzny. nie można dać się zwariować - oczywiście że problemem będzie kierownik projektu który co tydzień idzie na zwolnienie, ale od tego ktoś jest szefem żeby ten problem rozwiązał - znalazł mu zastępcę, zaproponował takie rozwiązanie problemu żeby obie strony były zadowolone, ewentualnie zacisnął zęby i nie dawał go na kierownika następnego projektu. w mojej branży np praktykuje się pracę zdalną żeby pogodzić konieczność pozostania w domu i dotrzymanie terminu, ale i wtedy część zadań rozdziela się w zespole.
        • crises Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 10.04.13, 16:06
          Hm, ja muszę. Wszystko ma termin co do godziny i co do minuty.

          Oczywiście może to zrobić kto inny, ale jeśli nie zostanie to zrobione w ogóle, to konsekwencje w większości przypadków są poważne - od utraty klienta po kary finansowe.
        • hanna_sty Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 10.04.13, 16:32
          Coś mi się wydaje, że osoby piszące takie posty pracują na stanowiskach , których mogłoby nie być. Zaraz z marszu wymienię Ci - no ile 20 - stanowisk, na których praca MUSI być wykonana tu i teraz, nawet nie tego samego dnia, ale właśnie w tej chwili.
          1. Nauczyciel
          2. Lekarz przyjmujący pacjentów i w trybie ambulatoryjnym i w szpitalu
          3. Pielęgniarki i panie w rejestracji
          4. Stewardesy
          5. Pracownicy mający zajęcia dydaktyczne
          6. Pracownicy handlu
          7. Pracownicy bardzo szeroko rozumianej obsługi klienta
          8. Dziennikarze gazet ukazujących się codziennie i agencyjni, prezenterzy radia i telewizji, aktorzy,
          9. Policja i inne służby mundurowe( celnicy, pracownicy ochrony lotnisk, portów)
          11. Konduktorzy w pociagach
          12. Pracownicy usług typu elektrownia, gazownia - tam też pracują kobiety
          13.Osoby pracujące ze zwierzętami
          14. Farmaceuci
          15.Osoby zapewniające ruch ciągły jakiejś instytucji
          16. Pracownice żłobków i przedszkoli
          17. Pracownicy gastronomii
          18. Dostawcy przesyłek priorytetowych
          19. Pracownicy sektora finansowego, w którym opóźnienia generują straty pieniędzy
          20. Dyżurni pracownicy urzędów centralnych ( też tacy są choćby w MSZ)
          Można oczywiście zamknąć knajpę na kłódkę tyle, że goście pójdą gdzie indziej i już nie wrócą odwołać spektakl z powodu choroby aktora, można powiesić na drzwiach kartkę, że lekarz, na wizytę u którego czekałaś pół roku Cię nie przyjmie, bo ma chore dziecko - następna wizyta za 8 miesięcy, dzieci można zostawić w przedszkolu/szkole bez opieki itd.
          Czy chcecie być tak załatwiani? Bo ja nie.
          Są jednak prace, w których ktos musi być bezwzględnie- obsada samolotu MUSI być pełna, pociąg nie odjedzie bez konduktora, na bloku operacyjnym musi być anestezjolog ( wiele z nich to kobiety).
          • crises Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 10.04.13, 16:41
            > Coś mi się wydaje, że osoby piszące takie posty pracują na stanowiskach , których mogłoby
            > nie być.

            Oczywiście. To jest perspektywa biurowego pierdzistołka, w przypadku którego nie ma znaczenia, czy przełoży tę kupę papierów z miejsca na miejsce dziś, jutro czy pojutrze.
          • lauren6 Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 11.04.13, 16:02
            > Są jednak prace, w których ktos musi być bezwzględnie- obsada samolotu MUSI być
            > pełna, pociąg nie odjedzie bez konduktora, na bloku operacyjnym musi być anest
            > ezjolog ( wiele z nich to kobiety).

            Dlatego każdy dobry kierownik potrafi tak zarządzać ludźmi, by wypadek/choroba/sytuacja losowa jednej osoby nie paraliżowała pracy całego zespołu. Jeśli brak jednej stewardesy powoduje, że samolot nie może odlecieć, to nie wina stewardesy, że właśnie dostała np. zawału serca, ale wina jej szefa, że nie potrafił wyczarować zastępstwa na czas.
            Jak się robi oszczędności na pracownikach, zakłada że 80% załogi ma wyrobić 120% normy to później jest płacz gdy ktoś zachoruje. Dość typowe dla wielu polskich pracodawców.
            • hanna_sty Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 11.04.13, 16:12
              Nie, wcale tak być nie musi. Piszę o stewardesach, bo przegadałam z nimi bardzo wiele godzin w powietrzu. One po prostu mają określoną ilość godzi i nie wolno ( kodeks pracy) pracować im ani chwili dłużej. To nie widzimisie szefa.
              Do pracy trzeba dojechać - to też trwa. Żeby nie było trudnych sytuacji są tzw dyżury, ale jeśli nagle 10 stewardes weźmie wolne, bo są problemy z dziećmi załogi się nie skompletuje- nigdzie na świecie.
              To samo z lekarzami - chciałabyś, żeby Cię znieczulał skrajnie zmęczony pracujący n-tą godzinę anestezjolog? Bo ja nie. Są bardzo rygorystyczne przepisy w tym względzie i szef może mieć problemy jeśli je złamie. Nie mówiąc o tym, że zmusić człowieka do pracy we wspomnianej wyżej sytuacji nie wolno. To jest znów wykroczenie.
            • sniyg Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 12.04.13, 09:02
              lauren6 napisała:
              > Dlatego każdy dobry kierownik potrafi tak zarządzać ludźmi, by wypadek/choroba/
              > sytuacja losowa jednej osoby nie paraliżowała pracy całego zespołu.
              > Jeśli brak
              > jednej stewardesy powoduje, że samolot nie może odlecieć, to nie wina stewardes
              > y, że właśnie dostała np. zawału serca, ale wina jej szefa, że nie potrafił wyc
              > zarować zastępstwa na czas.

              Cudownie, że masz receptę na wszystko, ale realia są takie, że większość polskich przedsiębiorców to mikroprzedsiębiorstwa, a nie Lufthansa.
              Jak sobie wyobrażasz organizację zastępstwa gdy z 3 zatrudnionych pracowników,
              2 będzie często chorować?
              • wuika Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 12.04.13, 09:05
                A jak sobie wyobrażasz branie na siebie odpowiedzialności przez pracowników? Tak, oni są TYLKO pracownikami, nie oni odpowiadają za organizację pracy i to, żeby każdy miał odpowiednią ilość roboty. Naprawdę, jak człowiek nie umie / nie nadaje się / nie ma środków do prowadzenia firmy, to jej nie prowadzi. I np. zostaje pracownikiem. Coś za coś.
                • lusitania2 Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 12.04.13, 09:15
                  wuika napisała:

                  > Naprawdę, jak człowiek nie umie / nie n
                  > adaje się / nie ma środków do prowadzenia firmy, to jej nie prowadzi.

                  a w pierwszy rzucie minimalizuje ryzko nie zatrudniając kobiet.
                  Bo faceci jakoś nie mają problemu z "jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą".
                  • wuika Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 12.04.13, 09:19
                    Znasz dziwnych facetów. Twoi osobiści znajomi nigdy nie poszli na zwolnienie na dziecko? Nie poszli na urlop ojcowski? Nie brali opieki? Nie zajmowali się noworodkiem i żoną zaraz po porodzie? Nie brali urlopu, kiedy głupio tak na 1-2 dni brać L4? Pogratulować znajomości.
                  • lusitania2 Re:albo zatrudniając w systemach/na warunkach 12.04.13, 09:24
                    w których wynagrodzenie zależy od faktycznego wykonania pracy (system prowizyjny, akordowy, umowy cywilnoprawne).
                    To naprawdę zdumiewającewink jak taki system, w którym nie pracujesz - nie zarabiasz działa ozdrawiająco na pracownicę i jej potomstwo.
                    • sniyg Re:albo zatrudniając w systemach/na warunkach 12.04.13, 09:28
                      lusitania2 napisał:


                      > To naprawdę zdumiewającewink jak taki system, w którym nie pracujesz - nie zarabi
                      > asz działa ozdrawiająco na pracownicę i jej potomstwo.

                      Oczywiście, że tak. To samo z chorobowym w ciąży. Wystarczyło by zmniejszyć chorobowe w ciąży ze 100% na np. 70%, żeby większość ciężarnych ozdrowiała w cudowny sposób. Na zdrowy rozum, kto by chodził do pracy gdyby za siedzenie w domu dostawał tyle samo? 100% w ciąży to wprost zachęta do "chorowania". Dzięki temu mamy najwięcej chorych ciężarnych w Europie. I pełno przypadków "cudownych ozdrowień" na emigracji.
                • sniyg Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 12.04.13, 09:23
                  Nie muszą organizować pracy, ale niech jej nie dezorganizują.
                  W Polsce podejście do pracodawcy jest podejściem jak do wroga.
                  A to nie wróg, a człowiek, który tworzy innym miejsca pracy.
                  Ale też nie tata, który będzie trzymał za rączkę i głaskał po głowie.
                  To ktoś, kto otwiera firmę w celach zarobkowych, a nie w celach wspomagania
                  innych w rozrodzie. Rodzina pracownika to w dużej mierze jego sprawa, tym bardziej
                  że w Polsce do lekarz się leci jak dziecko kichnie.
                  Rozumiem, że jest fajniej gdy to pracodawca sponsoruje nieobecność pracownika, niż gdy pracownik wyłoży z własnej kieszeni za opiekunkę.

                  Tylko, jak słusznie zauważyłaś, pracodawca organizuje pracę, więc niech pracownik zorganizuje sobie tak życie rodzinne, żeby nie oczekiwać bóg wie czego od pracodawcy.
                  Jakoś za granicą zwolnień płatnych na dzieci nie ma i ludzie sobie radzą.

                  Parafrazując twoje słowa, można by rzec
                  > Naprawdę, jak człowiek nie umie / nie n
                  > adaje się / nie ma środków na wychowanie dzieci, to dzieci nie ma. I np. nie zos
                  > taje rodzicem. Coś za coś.
                  • lusitania2 Re: Z punktu widzenia pracodawcy i kolegów 12.04.13, 09:25
                    sniyg napisał:


                    > Parafrazując twoje słowa, można by rzec
                    > > Naprawdę, jak człowiek nie umie / nie n
                    > > adaje się / nie ma środków na wychowanie dzieci, to dzieci nie ma. I np.
                    > nie zos
                    > > taje rodzicem. Coś za coś.


                    AMEN
    • guderianka Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 15:32
      Miałam taką sytuację raz
      O dziwo, pierwszy mój raz-i na szczęście ostatni
      szef zaczął narzekać, marudzić, że muszę wyjść z pracy i jechać do przedszkola bo dzwoniono, że córka zwraca i trzeba ją odebrać.
      Więc powiedziałam co myślę, powiedziałam że skoro tak, to ja to p....e i się zwalniam i wyszłam. Rozryczałam się (ale jak już nie widział)-wyszedł za mną i załagodził. Uraz jednak do niego jako do człowieka mam do dziś
      • naturella Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 15:40
        Ja też się raz rozryczałam, i to przy szefie. Miałam jechać po córkę do przedszkola, chyba niania nam odpadła w tym dniu, więc musiałam dziecko odebrać do 17. Umówiłam się z naczelniczką, że wyjdę o 15.45, pół godziny przed mój szef daje mi jakieś ciężkie zadanie, więc ja się sprężam, działam, oddaję, a on na to, 3 minuty przed moim wyjściem, że jeszcze coś innego się wykluło i trzeba robić. Że nie mogę wyjść wcześniej. No ludzie. Powiedziałam mu, że muszę, choćby nie wiem co, bo moje dziecko zostanie bez opieki, i że umawiałam to wcześniej.
        • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 22:20
          To masz szczęście i bardzo wyrozumiałego szefa. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której aktorka powiedziałaby przed spektaklem, że musi wyjść, choćby się działo nie wiadomo co, bo jej dziecko zostanie bez opieki a tu widownia pełna.
          Albo anestezjolog oświadczyłby, że chirurg musi szybciej kończyć operację, bo dziecko zostanie bez opieki.
          Czy stewardesa nie poleciałaby bo nie zdążyłaby wrócić przed zamknięciem przedszkola.
          Jeśli ma się pracę w której tolerowane są fochy i sprawy prywatne ważniejsze niż zawodowe to można bawić się w wychowywanie dziecka i markowanie roboty. W poważnej pracy to niemożliwe. Dom to dom a praca to praca. I sprawą rodziców jest zapewnienie dziecku opieki. Pracodawca oczywiście musi stosować się do Kodeksu Pracy, dać urlop na żądanie, ale nie musi awansować, nie musi zatrudniać młodych rodziców.
          • naturella Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 11.04.13, 08:34
            Jasne. Tyle, że to działa w dwie strony. Jeśli pracuję w sobotę o 20.30, w tygodniu wieczorami, i odbieram telefony o 16 w niedzielę, to mam poczucie, że w zamian pracodawca jest mi to winien. I nie są to fochy, ale kodeks pracy, na który się powołujesz. U mnie w pracy jest tak, że nie odbieramy formalnie nadgodzin, ale w sytuacjach, kiedy potrzebujemy, to wychodzimy - oczywiście z umówieniem zastępstwa i zgodą dyrekcji. Sytuację omawiałam z wyprzedzeniem, uzyskałam zgodę na wyjście oraz zastępstwo. I nie pitol mi o markowaniu pracy, bo w szufladzie mam stertę maili, wysokości ok 10 cm ze zleceniami pracy po godzinach, właśnie w czasie, który należy do moich dzieci. I czy tu też mają zastosowanie Twoje mądrości, że dom to dom, a praca to praca? Nie bardzo. I właśnie w tym leży trudność godzenia dzieci z pracą.
            • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 11.04.13, 16:06

              Wychodzisz kiedy potrzebujesz i umawiasz się z szefem z wyprzedzeniem. Oczywiście wiesz z wyprzedzeniem, że dziecko zachoruje w przedszkolu, że w nocy dostanie gorączki. I co wtedy z 10 cm stertą maili? Będziesz na nie odpowiadała trzymając dziecko za rękę czy maile poczekają aż dostaniesz się do lekarza a może dziecko poczeka aż odpowiesz na maile?
              Jeżeli jednak szef godzi się, żeby maile poczekały to powtarzam jest to bardzo wyrozumiały człowiek. Czasem jednak praca nie może zaczekać.
              Czy gdy zachoruje dziecko policjantki przerywa się pościg za przestępcą?
              Albo rozprawa przed sądem nie może się miesiącami zacząć bo sędzia wybiega do przedszkola?
              Studenci nie mają zajęć, bo ich asystent/adiunkt/profesor ma w tym czasie swoje prywatne ( dzieciowe) sprawy?
              Operacja - nawet ta ze wskazań życiowych- spada, bo anestezjolog musi zostać z własnym dzieckiem z powodu zalania przedszkola?
              • minor.revisions Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 11.04.13, 16:33
                pracodawca albo musi zainwestować w ludzi na zastępstwo, albo płacić pracownikom taka pensję, żeby w kazdej chwili mogli wyczarować opiekę do dzieci.
                • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 10:19
                  To pracodawca bardzo szybko przestanie byc pracodawcą. Po prostu jego firma nie wyrobi finansowo i pracownicy ( pracodawca zresztą też) znajdą się na bruku.
                  Byc może wysoko kwalifikowane emamy znajdą pracę u innego pracodawcy ( albo nawet tego samego po przekształceniach) tylko na umowie śmieciowej. No i podniesie się krzyk, że umowy śmieciowe, że brak zabezpieczeń, że to skandal itd.
              • naturella Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 11.04.13, 17:08
                Sorry, ale nie masz pojęcia o tym, jak wygląda praca, ani jej łączenie z wychowywaniem dzieci. To bije z Twoich postów. Ze skrajności w skrajność - albo siedzenie z dzieckiem z domu, albo policjantka podczas pościgu...

                Te maile, o których pisałam, to są wydrukowane maile ze zleceniami pracy w MOIM WOLNYM czasie. Czytaj ze zrozumieniem. "Wyrozumiałość" mojego szefa co do mojego wolnego czasu jest rzeczywiście powalająca w Twoim pościesmile

                Co do gorączki i zachorowań w przedszkolu - z tym sobie radzę, i nie tego dotyczą moje ewentualne wcześniejsze wyjścia kilka razy w roku. Nie biorę L-4, ani urlopów na żądanie.
                • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 10:21
                  Bardzo się cieszę, że Ty wiesz lepiej o czym ja mam pojęcie a o czym nie. Gratuluję.
                  • naturella Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 11:57
                    Skoro nie przepracowałaś ani jednego dnia mając dziecko to najwyraźniej nie masz pojęcia o pracy w sytuacji, kiedy ma się dziecko. Chyba, że z forów. To, co piszesz, jeszcze bardziej to podkreśla. Dyskredytujesz kobiety, które pracują, mając dzieci, twierdząc między wierszami, że są leniwymi histeryczkami, które markują pracę i oszukują pracodawcę biorąc wolne na gorączki i choroby dziecka. Udowadniasz niemal w każdym swoim poście w tym wątku, że nasza praca jest g... warta, że pracodawca jest przez nas wyzyskiwany, a my wykonujemy jakąś nieważną pracę, skoro tak czy siak wychodzimy wcześniej na zebranie w szkole.

                    Nadal twierdzę, że nie masz pojęcia o realiach pracy poza ciepłą posadką, która gwarantuje wyjście punkt 16 z pracy, i dlatego w ten sposób piszesz - gdybyś sama wypracowała kilkaset nadgodzin w czasie, gdy powinnaś zajmować się dzieckiem, albo miała poczucie wykorzystywania przez pracodawcę, ale musiała to znosić z powodów finansowych, nie byłabyś tak skłonna do oceniania kogoś, kto umówił raptem wcześniejsze o godzinę wyjście z pracy.

                    Generalnie - myślę, że w wątku o godzeniu macierzyństwa z pracą powinny się wypowiadać osoby, które to robią, albo robiły. I tyle.

                    I gorzko mi na myśl, że są kobiety, które dopieprzają innym kobietom, mającym o wiele trudniej niż one, tylko dlatego, żeby móc cokolwiek powiedzieć. Te oszczerstwa na temat biednych, oszukiwanych pracodawców przez mamuśki masowo wypływające z firm na gorączkę dziecka i przeciwstawianie ich "prawdziwym" pracownikom typu policjantki w czasie pościgu, czy anestezjolodzy jest śmieszne. Moja mama jest ordynatorem w szpitalu wojewódzkim - myślisz, że w dniu jak złamała nogę, to odbyły się wszystkie zaplanowane operacje? Myślisz, że odbyły się one w tym szpitalu w ciągu dwóch miesięcy, kiedy była na zwolnieniu? Nie, nie odbyły się. Bo tylko ona potrafiła to zrobić, i musiano znaleźć dla potrzebujących inny szpital i innego specjalistę. Ale z kolei, kiedy się dzwoni do mnie w sobotę o 20.30 i jest totalna panika, bo minister żąda, a dyrektor musi, a to z kolei wszystko zależy ode mnie, bo nikt więcej nie ma w tym momencie uprawnień - no nie, nie mówię wtedy mojemu dziecku "tak, twoje spanie jest najważniejsze, dlatego mamusia się z tobą kładzie i w nosie ma ministra", tylko oddaję dziecko ojcu i siadam do kompa, mimo, że wstałam o 6 i cały dzień sprzątałam, gotowała, zajmowałam się dziećmi - czyli robiłam to, na co w tygodniu nie mam czasu - bo pracuję.
                    • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 18:23
                      Jeżeli ordynator jest JEDYNYM lekarzem w szpitalu wojewódzkim, który potrafi zrobić jakiś zabieg/operację czy cokolwiek innego to powinno się go natychmiast...wyrzucić, bo fakt, że nie wyszkolił innych lekarzy stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów ( choćby ze względu na złamaną nogę). I dziwię się, że nikt tego dotąd nie zrobił.
                      Co do innych rzeczy też pozwolę sobie mieć inne zdanie.
              • panikorbka-to-ja Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 07:55
                Nie masz pojęcia o czym piszesz, zarówno sędzia, jak i wykładowca mogą przesunąć swoje zajęcia w nagłej sytuacji, wykład można odwołać, a rozprawę przesunąć i to się zdarza, a policjantkę zastąpi kolega i niestety ale opowiadacie głupoty, bo każdy może złamać nogę, dostać zawału, albo rota wirusa uniemożliwiającego funkcjonowanie; nie trzeba do tego mieć dzieci i niejednokrotnie się zdarza, że pacjent na głodnego od rana bo ma mieć operację, a potem się okazuje że nie będzie operacji i nawet nie wie czy dlatego, że operator miał wcześniej poważny zabieg z komplikacjami, który się przeciągnął i nie da rady, anestezjolog zemdlał z przepracowania czy połowa pielęgniarek wybyła po dzieci do żłoba, więc nie twórzcie bzdurnych problemów, w większości firm jest zasada, że dane obowiązki w miarę możliwości wykonują dwie osoby, bo jak pisał ktoś wyżej, pracodawca musi się liczyć z urlopem, chorobą, ciążą i czym tam jeszcze pracownika, no chyba że robicie na akord w chińskiej fabryce to współczuję
                • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 10:34
                  Ja natomiast współczuję braku umiejętności czytania i wyciągania wniosków.
                  Oczywiście, że podając przykłady celowo przejaskrawiam. Jest to umyslny zabieg mający na celu podkreślenie problemów, które ma pracodawca ( pracodawca nie wróg jak ktoś napisał powyżej) z mamami ( bo są to częściej mamy), które w najmniej oczekiwanej sytuacji, nagle biorą zwolnienia. Oczywiście nie jest winą dzieci, że chorują. Nie jest wina mam, że muszą się nimi zająć, ale niech nie wypisują absurdów, że można bez problemu pogodzić pracę zawodową z wychowaniem dzieci. NIE, tego nie można zrobić, bo albo zawala sie dom ( a ściślej dzieci) albo wymaga od pracodawcy cudów ( zastępstw, inwestowania w nadgodziny itd).
                  Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i z pewnością za kilka lat te emamy, które gotowe by były krzyczeć na barykadzie, że można wszystko i jeszcze trochę , gdy przyjdzie im zastępować za darmo koleżanki ( które będą miały taki sam pogląd jak one obecnie), albo zawiśnie nad nimi widmo bankructwa firmy, albo gdy same zostaną pracodawcami i przyjdzie im słono płacić za zastępstwa- zmienią zdanie.
                  Oczywiście - sporadycznie sędzia może przesunąć termin rozprawy - ku wielkiej radości stron, które czekały pół roku albo więcej, wykład może wygłosic ktos "z łapanki" ( wiem coś na ten temat) mówić byle co, byle jak , byle przez 45 minut, jeśli operacja nie z tych ratujących życie to może odbyć się za miesiąc, dwa. Z przychodni też można w każdej chwili dostać telefon, że wizyta u okulisty zamówiona w kwietniu 2013 roku zamiast w październiku odbędzie się w kwietniu tyle, że roku nastepnego. A na zastępstwo do klasy maturalnej na lekcję matematyki może przyjść historyk. Tylko czy tak chcecie? Z punktu widzenia formalnego wszystko jest ok.
          • alpha.sierra OT 11.04.13, 14:30
            Stewardessa by nie poleciała - zamieniłaby się z kimś na lot lub pobyt, lub po prostu go oddała. W ostateczności wzięłaby użeta. Akurat podawanie tego zawodu jako przykładu jest nietrafione, bo:
            a. zawsze można lot komuś oddać/zamienić, więc zarządzanie swoim czasem pracy jest łatwiejsze
            b. od tego są koleżanki i koledzy na rezerwach i dyżurach telefonicznych, żeby w razie czego ratować
            c. zarobki zależą od czasu spędzonego w samolocie więc nie lecisz=nie zarobisz
            d. ze zwolnieniami trzeba się liczyć, bo to jedyny zawód, w którym bez dyskusji honorowane jest zwolnienie na katar (a ten od dziecka łatwo złapać)

            Zawód idealny, gdyby nie trzeba było latać na kilkudniowe pobyty, czyli suma sumarum 3 tygodnie w miesiącu jest się poza domem (no chyba że ktoś lata dla Emirates lub Gulfa, ale na ten czas raczej nie zakłada się rodziny).
    • mamablue Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 16:40
      O rany, jak ja rozumiem ten problem.
      I myślę, że pogodzić się nie da, bo póki dzieci małe, to zawsze jesteśmy nie dość dobrym pracownikiem i nie dość dobrą mamą. W dodatku te ciągłe wyrzuty sumienia i planowanie każdego dnia, kiepsko jest.
      Smutno mi na myśl o tym, że kiedyś moje dzieci po prostu wyrosną i już nie będą mnie tak bardzo potrzebować, a teraz, kiedy potrzebują, to mnie nie ma (bo jestem w pracy). Dajcie spokój z argumentami, że ma się coś dla siebie, że matka musi być szczęśliwa, spełniona, doceniona poza domem.
      Bardzo chciałabym zostać z dziećmi, ale mnie na to nie stać.
      Więc myślę, że posiadania dzieci z pracą nie da się pogodzić, bo zawsze ktoś na tym ucierpi.
      • niuniek3 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 09:52
        mamablue napisała:

        > , to zawsze jesteśmy nie do
        > ść dobrym pracownikiem i nie dość dobrą mamą.


        ja twierdzę zupełnie odwrotnie. dziewczyny u mnie z hr'ów też tak mówią.
        o wiele bardziej zależy mi na pracy odkąd mam dziecko. za każde udogodnienie jakie dostawałam byłam po stokroć wdzięczna i głupio mi byłby potem olewać - mimo, że wiem jak cennym jestem pracownikiem. muszę się wyrabiać, bo mam w domu/przedszkolu czekające dziecko.
        czas jaki mam dla dziecka jest ograniczony. więc daję z siebie więcej. naprawdę o wiele cenniejsze dla obojga są 2h spędzone aktywnie i z zaangażowaniem niż całe dnie i tygodnie kiedy mama w necie a dziecko przed tv...

        mama pracowanik to lepsza mama i lepszy pracownik!

        a nieobecności w pracy też jakoś załatwiam. dziecko mało choruje, ale jeśli już to dzielimy się zwolnieniem np. po 2 dni. Mamy taką pracę, że można pracować z domu, więc też korzystamy.
        • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 10:39
          A ja jestem bardzo ciekawa jak może pracować w domu: lekarz, stomatolog, konduktor, policjantka, stewardesa, kasjer w Tesco, kierowca autobusu, nauczyciel , prokurator, kelner?
          Takich i podobnych zawodów jest większość. I większość ludzi pracuje jednak po za domem.
          • niuniek3 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 11:13
            hanna_sty napisała:

            > A ja jestem bardzo ciekawa jak może pracować w domu: lekarz, stomatolog, konduk
            > tor, policjantka, stewardesa, kasjer w Tesco, kierowca autobusu, nauczyciel , p
            > rokurator, kelner?

            NO ależ powiedziałam, że mam akurat łatwiej bo mam taki a nie inny zawód. co nie znaczy, że każdy jest na tyle zdyscyplinowany, że nawet w moim zawodzie może pracować zdalnie. A ja chciałam, umiałam przekonać pracodawcę i nie zawiodłam.
            poza tym, choroba jest nagła, i nie zawsze mogę zostać - ale mam męża. i tydzień zwolnienia to już dużo. ale jeśli podzielimy się po 2 dni to już jest to inaczej.
            a ja obserwuję, że generalnie matki biorą na siebie problem. i mówią, że skoro mąż lepiej zarabia to jego praca jest cenniejsza. ale nie zastanawiają się dlaczego mąż lepiej zarabia...

            poza tym robię wszystko żeby dziecko nie chorowało. bo jest mi to nie na rękę. nie mam podejścia - 'najwyżej wezmę zwolnienie'...
        • puza_666 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 10:42
          No ale widzisz. Dla kogos kto zostal w domu przy dzieciach i upiera sie ze NIE da sie pogodzic pracy i macierzynstwa to jest po prostu niepojete. Chec usprawiedliwienia swojego wyboru jest tak silna ze zadne racjonalne argumenty nie trafiaja. Ktos mi tu uparcie bedzie wmawial ze ja nie jestem ani dobra matka ani dobrym pracownikiem bo bedac matka chodze do pracy, a ja mam to totalnie w pooopie bo w przeciwienstwie od spelnionych strazniczek domowego ogniska nie musze niczego nikomu udowanic , przytaczac faktow etc. Po prostu ja lajtowo wroce do swoich zajec a one beda nadal kipic z frustracji ze jednak ktos powiedzial ze mozna inaczej. Smieszne to smile
          • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 18:28
            wiesz, ja swojego życia nie zamieniłabym na życie kobiety, która usiłuje udowodnić, że jest wspaniała matka, wspaniałym pracownikiem i może jednocześnie zajmować się dzieckiem i robic bilans.
            Akurat sfrustrowana nie jestem, bo pracując w życiu nie byłabym w tylu miejscach na świecie, nie poznała tylu ludzi, nie widziała tego co widziałam.
            Gdybym pracowała zawodowo odbiłoby się to na moim synu, mój mąż miałby pewne ograniczenia związane z pracą i znacznie mniej ciekawe zycie.
            • puza_666 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 19:21
              No i dobrze. Zyj sobie jak chcesz. Twoj wybor. Moje zycie to tez moj wybor. Ale racz nie wartosciowac mnie jako matki ani pracownika bo po prostu niec nie wiesz ani o mnie ani o mojej pracy. I kropka. Chyba jasniej sie nie da.
    • agnesil Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 10.04.13, 19:39
      Jestem zaskoczona, że ten wątek tak się rozrósł smile
      Dzisiaj rano babcia przyszła i powiedziała, że już czuje się lepiej, i że mam iść do pracy bo boi się, że mnie zwolnią. Nie chciałam ale poszłam. Oczywiście tel co godzinę, potem teść przyszedł, a babcia poszła do domu. Okazało się, że mąż do niego dzwonił i prosił żeby przyszedł. W pracy zaniosłam szefowi podanie o jeden dzień urlopu już na maj czyli miesiąc wcześniej z uzasadnieniem dlaczego chce ten dzień (wizyta kontrolna z dzieckiem u specjalisty). Powiedziałam też, że w maju będę potrzebowała jeszcze jeden dzień, a potem już planowany urlop w sierpniu zgodnie z planem urlopów. Problem w tym, że znając mojego szefa to będzie robił mi trudności. Jestem ciekawa czy ma prawo odmówić mi urlopu i jak to jest z dniem wolnym jeżeli faktycznie coś wypadnie poważnego i nie można przyjść do pracy w danym dniu. Boję się też, że nie będę mogła wybrać reszty urlopu bo on uważa, że skoro jemu zostaje zaległy urlop to nam też może zostać bo po co mamy go brać. Dodam tylko, że to nie żadna prywatna firma tylko budżetówka. Dzisiaj jak szłam do niego to tak mi się nogi trzęsły, że masakra.
      • jdylag75 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 11:03
        ha, pracowałam kilka miesięcy w budżetówce i były to najgorsze miesiące mojej pracy. Urlop - wykluczone, dzieci - powinny zniknąć, za to pensja to hoho ...
        Współczucia
    • jdylag75 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 10:57
      Da się pogodzić i jedno i drugie, kiedy obydwoje rodzice są zaangażowani niemal jednakowo, pracodawcy życiowi, a w odwodzie są dziadkowie. Potrzebny jest też brak dupo-scisku w kwestii obowiazków domowych, czyli np wybicie sobie zgłowy konieczności kupowania codziennie świeżych bułeczek.
      Nam udaje się tak żyć od kilku lat, teraz jedno dziecko w szkole, drugie w przedszkolu, wcześniej dzieci chodziły do żłobka. Na pewno mieliśmy szczęście z tym, ze drugie było generalnie niechorujace.
      Natomiast na pewno kluczowa jest praca w odpowiednim miejscu, mnie udało się znaleźć po raz drugi pracę w firmie prywatnej, gdzie moje dzieci nie sa problemem, mogę przychodzić o dowolnej porze i wychodzic po 8 h. Jednocześnie staram się sytuacji nie wykorzystywać. Ojciec dzieci ma tak samo. Na razie jedynym problemem są od czasu do czasu wywiadówki, które odbywaja sie o 17.00 i mamy kłopot z ich terminowym obstawieniem wink . W przypadku chorób zostajemy na zmianę, wzywamy dziadka albo babcię. Ostatnio zaangażowaliśmy niepracujacą sąsiadkę.
      Sami sprzątamy, gotujemy, robimy zakupy.
    • kiddy Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 12:39
      To ja zapytam, co złego i nagannego jest w wychodzeniu po 8 godzinach z pracy. Pracuję na etat, czyli 40 godzin w tygodniu. Nadgodziny to powinien być wyjątek, nie reguła. A tu jest licytowanie się na to, kto dłużej siedzi w pracy, albo tłumaczenie się, dlaczego pracuje od 8 do 16.00, a nie dłużej.
      Druga sprawa. Czy w czasie, gdy matka jest na urlopie wychowawczym, ojciec magicznie otrzymuje jej etat, w związku z czym pracuje od świtu do nocy, żeby "utrzymać rodzinę"? Bo ja mam wrażenie, że gdy rodzi się dziecko nagle i nieoczekiwanie tata zaczyna pracować właśnie w takim systemie. Nie wiem, jak jest u was, ale ja i mój partner zarabiamy miej więcej tyle samo. I jego, i moja pensja jest równie ważna w rodzinnym budżecie. Nie bardzo sobie wyobrażam, jak niby nagle mój partner miałby zacząć pracować drugie tyle i za drugie tyle. Kiedy? Jak?
      Prawda jest taka, że większość kobiet nawet nie próbuje przenosić części odpowiedzialności za dziecko na jego ojca. Mój partner i ja będziemy musieli dzielić się ewentualnymi zwolnieniami czy urlopami na dziecko, bo i jego, i moja praca jest tak samo ważna, musimy mieć obie, żeby się utrzymać. Zresztą podejście, o którym piszę, widać w dyskusjach o wydłużonym urlopie rodzicielskim. A przecież to jest urlop dla obojga rodziców. Dopóki będzie pokutowało przekonanie, że to matka powinna (choć wcale nie musi), będzie jak będzie i co "mądrzejsi" będą pisali, że pracodawcy nie opłaca się zatrudniać kobiet.
      Co do zwolnień i urlopów to powiem tak. Nie wyobrażam sobie, żeby pracodawca nie chciał mi udzielić urlopu albo wytwarzał atmosferę, w której nie wolno mi wziąć zwolnienia. Nie jestem maszyną, zdarza mi się zachorować, mieć problemy zdrowotne. A urlop należy mi się jak psu micha, bo patrz wyżej: nie jestem cyborgiem. W mojej pracy panują pewne zasady i są z góry określone terminy, kiedy urlopów się nie bierze. Nadgodziny mam regularnie, ale zawsze mam prawo je odebrać. Ja jestem dyspozycyjna (czasem nawet bardzo), a w zamian mój pracodawca nie robi mi problemów, gdy jestem w potrzebie. Obie strony mają interes w tym, żeby nie psuć tego układu, ale też obie strony zwyczajnie się szanują i rozumieją swoje racje.
      I jeszcze co do zwolnień. KAŻDY może znaleźć się w sytuacji, gdy będzie zmuszony wziąć zwolnienie, nawet długie. Może mieć wypadek, operację, ciężko zachorować itd. Nie ma znaczenia, czy jest to kobieta, czy mężczyzna (u mnie w pracy liderem w braniu zwolnień jest właśnie kolega). I ja zgadzam się ze zdaniem, że pracodawca musi być na takie sytuacje gotowy, bo zatrudnia ludzi, a nie maszyny.
      • sniyg Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 12:54
        kiddy napisała:

        > I jeszcze co do zwolnień. KAŻDY może znaleźć się w sytuacji, gdy będzie zmuszon
        > y wziąć zwolnienie, nawet długie. Może mieć wypadek, operację, ciężko zachorowa
        > ć itd. Nie ma znaczenia, czy jest to kobieta, czy mężczyzna (u mnie w pracy lid
        > erem w braniu zwolnień jest właśnie kolega). I ja zgadzam się ze zdaniem, że pr
        > acodawca musi być na takie sytuacje gotowy, bo zatrudnia ludzi, a nie maszyny.

        A tu szara rzeczywistość pracodawcy - żeby nie było, pracodawcy - kobiety, która postanowiła otworzyć przedszkole dla dzieci

        W maju i czerwcu przedszkole już funkcjonowało, ale nie było jeszcze dzieci. Pracownicy przychodzili do pracy, ale nie mieli co robić. Jedna z pracownic zaraz przed rozpoczęciem pracy powiedziała, że jest w ciąży. - Chciałam być fair, więc zmieniłam jej umowę zlecenia na umowę o pracę - opowiada pani Magdalena - i to był mój błąd. Na początku lipca powiedziała, że źle się czuje i poszła na zwolnienie lekarskie. Zgodnie z kodeksem musiałam jej płacić przez pierwsze 35 dni zwolnienia lekarskiego, mimo, iż realnie przepracowała może kilkanaście dni. Idąc na zwolnienie upomniała się jeszcze o urlop, który przecież zgodnie z prawem jej się należy.
        Drugiej pracującej kończył się okres próbny 1 sierpnia, nalegała na umowę o pracę, mimo, że wcześniej prowadziła działalność gospodarczą. Nie robiłam jej trudności, bo niby dlaczego miałabym je robić - opowiada właścicielka przedszkola. Na początku października przyniosła zwolnienie lekarskie i zaświadczenie, że jest w ciąży. - Położyła mi to na biurku i za 5 minut wyszła, zostawiając pracę. Z zaświadczenia lekarskiego wynikało, iż jest w drugim miesiącu ciąży, co oznacza, iż zaszła w nią chwilę po podpisaniu umowy na stałe. A jeszcze w czasie okresu próbnego była na urlopie, zaraz potem na zwolnieniu lekarskim bo jej pierwsze dziecko było chore, potem znowu na krótkim urlopie i znowu na zwolnieniu na żądanie
        W ciągu niespełna 6 miesięcy przeszłam szkołę życia jako pracodawca, boję się urlopów na żądanie i chorób cudzych dzieci, pieniądze na szkolenie pracowników wyrzuciłam w błoto, bo zatrudniam zaledwie 5 osób z czego już trzech nie ma. Kodeks pracy wspaniale traktuje pracownika, ale nie pracodawcę, dla mnie każda rotacja czy nieobecność to koszmar, bo brak jednego pracownika to brak 20% kadry - komentuje Pani Magda. - A proszę pamiętać, iż jesteśmy przedszkolem i codziennie bierzemy odpowiedzialność za dzieci.
        Efekt jest taki, że najchętniej przyjmowałabym do pracy mężczyzn, albo kobiety dojrzałe, tylko pracownicy starsi nie zawsze mówią biegle po angielsku, a w przedszkolu angielskojęzycznym to wymóg numer jeden - podsumowuje Pani Magdalena Dobrzańska - Frasyniuk.
        • niuniek3 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 14:05
          sniyg napisał:

          > A tu szara rzeczywistość pracodawcy - żeby nie było, pracodawcy - kobiety, któr
          > a postanowiła otworzyć przedszkole dla dzieci

          Ja tutaj nie rozumiem postępowania pracodawcy też. Od czego są kontrole zwolnień. W takim przypadku nasyłałabym kontrole. Niech się boi. Pracownik jest nie fair to pracodawca nie powinien mieć skrupułów.
          Te zwolnienia da się ukrócić. I trzeba.
          • sniyg Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 14:27
            Kontrole w ciąży? Chyba żartujesz? I co pracodawca skontroluje, przecież nie jest lekarzem? Pomijając już fakt, że musiałby sam latać na kontrole lub wysyłać kolejnego pracownika. Jeśli kobieta w ciąży nie wykonuje gdzie indziej pracy (a po co jak ma 100% płacone?) i nie zostanie na tym złapana to taka kontrola nic nie daje, to czysta fikcja.
      • wuika Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 12:56
        No wg. niektórych nie ma prac, gdzie nie trzeba siedzieć po 12h, być non-stop pod telefonem, a jak człowieka nie ma przez godzinę, to firma umiera. Bo jeśli są, to na pewno robotę się markuje, pracodawcę okrada, pracownikiem dobrym się nie jest i w ogóle! Lepiej od razu się zwolnić, zamiast złodziejsko pensję pobierać.
        • hanna_sty Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 18:41
          Natura tak skonstruowała kobietę, że gdy coś dzieje się z jej dzieckiem - np. zachoruje- to, żeby się waliło, paliło biegnie do dziecka i wszystko inne ma gdzieś. A ponieważ zakładamy, że praca wykonywana przez emamę jest ważna i poważna ktos musi ją zrobić. A ktos czyli pracodawca albo koledzy.
          Moja znajoma pani w wieku około 60, bardzo doświadczona w swoim zawodzie pracuje z 3 młodymi kobietami z małymi dziećmi. Nie ma tygodnia, żeby nie musiała zastepować którejś z koleżanek a czasem dwóch czy sporadycznie trzech, bo chore dziecko, bo zebranie, bo wizyta u ortodonty.
          Niedawno tak si e zdarzyło, że zachorowała matka mojej znajomej. 80+ ( szpital, problemy itd) i jak myslicie czy którakolwiek z koleżanek zaproponowała, że zostanie, że pomoże, że zastapi? Niunio, figa na patyku. Koronnym argumentem na nie było posiadanie dzieci i wymachiwanie kodeksem pracy. Zastapił szef- mężczyzna. Wyobrażam sobie piekiełko po przejściu mojej znajomej na emeryturę.
          • liliankaa77 Re: Jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą 12.04.13, 18:55
            > Natura tak skonstruowała kobietę, że gdy coś dzieje się z jej dzieckiem - np. z
            > achoruje- to, żeby się waliło, paliło biegnie do dziecka i wszystko inne ma gdz
            > ieś.
            Ale stereotypy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja