dlaczego niektóre dzieci są nielubiane?

15.04.13, 22:10
W kazdej klasie,srodowisku rowiesniczym sa dzieci nielubiane przez reszte.Z czego to wynika? Oczywiscie sa to bardziej zlozone kwestie niz "Nie lubimy Jasia,bo sie nie myje i ma wszy". Z reszta mam na mysli troche starsze dzieci(gimnazjum) i mlodziez licealna. Bo to,ze Jasiu w podstawowce byl gruby i inne dzieci sie z niego smialy moze szybko stac sie cieniem przeszlosci,bo 10 lat pozniej wyrosnie na wysportowanego typka,ktory ma dziewczyny na skinienie reki(nie jest to wcale taki rzadki przypadek).Gorzej jesli komus przypadnie bycie taka "ofiara" w okresie dojrzewania,czyli ksztaltowania sie osobowosci. Takie doswiadczenia moga zostac w nim na zawsze.Z czego to tak naprawde wynika,ze ktos staje sie ta "ofiara" w grupie,tym "odrzutkiem",ktory jest izolowany,wysmiewany,traktowany wrogo? Jednostki slabe psychicznie,ktorych slabosc jest dla innych wyczuwalna? Malo reaktywne,bo nie chca uczestniczyc w zyciu spolecznym? Negujace mechanizmy grupy,wychodzace przeciw nim? A moze wzbudzajace po prostu antypatie z pewnych powodow-jakich? Kazdy pamieta ze swojej przeszlosci takie osoby i te ich cechy,ktore powodowaly niechec.Z czego ona wynikala?
    • moofka Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 15.04.13, 22:13
      marudne, wredne, agresywne, przemadrzale
      • k1k2 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 00:17
        ja mam wrazenie ze niestety sa to raczej dzieci bierne, "zahukane" (np. agresywni rodzice) i po kryjomu zlosliwe, no i - biedne, nie umiejace sie poprawnie wyslowic (pochodzenie ze wsi), ewidentnie ubierane w lumpeksach; dzieci z roznych spolecznych marginesow
        • vi_sovari Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 16:59

          k1k2 napisała:

          > nie umiejace sie poprawnie w
          > yslowic (pochodzenie ze wsi),

          A skąd twoje absurdalne przypuszczenie, że dzieci ze wsi nie potrafią się wysłowić? Hę? Bardzo mnie interesuje wpływ wsi na słownictwo dzieci...
          "Przyjadą biedne muły islamizować Polaków, to zobaczą, jak wygląda prawdziwy dżihad " by totorotot
          • memphis90 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 17:11
            To posłuchaj, jak mówią mieszkańcy zapadłych wsi (wsi, nie miejskich sypialni, gdzie mieszczuchy realizują marzenia do domku z ogródeczkiem), gdzie dzieciaki kończą ledwie gimnazjum i idą do roboty uncertain Chociaż w takim środowisku nie do końca można mówić o odstawaniu jednego, bo wszystkie mówią tak samo.
          • k1k2 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 17:47
            To ne jest absurdalne przypuszczenie, tylko obserwacja. Wiem kto byl nielubiany w mojej klasie gdy bylam dzieckiem: dziewczynka przezywana jako "wsiocha" sad Pamietam tez jak spedzalam wakacje na wsi, podchwytujac dla zabawy lokalny sposob wyslawiania sie, calkiem swiadoma roznic - to byla zabawa, ale przeciez dla dzieci spedzajace caly czas na wsi nie pozbeda sie gwary na zawolanie.
            • vi_sovari Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 19:48
              Ale nie każdy na wsi mówi gwarą! Ok, na zapadłej wsi nie mieszkam, ale w mojej wsi zaciągają tylko najstarsi mieszkańcy, zresztą w pobliskim mieście tak samo. Poza tym przejdź się na jakiś "miejski" przystanek autobusowy koło szkoły i posłuchaj, jak się wysławiają "miejskie" dzieciaki. W ogóle to ja się zastanawiam, czy teraz jakiekolwiek dzieci potrafią się poprawnie wysłowić i nieważne, skąd pochodzą. Błąd goni błąd. I czym to jest podyktowane?
              • bullet-proof Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 19:51
                vi_sovari napisała:

                > Ale nie każdy na wsi mówi gwarą! Ok, na zapadłej wsi nie mieszkam, ale w mojej
                > wsi zaciągają tylko najstarsi mieszkańcy, zresztą w pobliskim mieście tak samo.
                > Poza tym przejdź się na jakiś "miejski" przystanek autobusowy koło szkoły i po
                > słuchaj, jak się wysławiają "miejskie" dzieciaki. W ogóle to ja się zastanawiam
                > , czy teraz jakiekolwiek dzieci potrafią się poprawnie wysłowić i nieważne, ską
                > d pochodzą. Błąd goni błąd. I czym to jest podyktowane?

                Ale co wy macie do gwary?! To, że jakieś dziecko będzie mówić gwarą nie oznacza od razu, że się go nie będzie lubiło, no bez przesady.
                • k1k2 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 20:05
                  to sprobuj byc dzieckiem ktore mowi gwara i do tego pochodzi ze wsi... i to w kraju gdzie nawet jesli jako dorosla w cieply dzien przyjdziesz w kurtce do pracy to ktos sie bedzie pukal w czolo ze jestes dziwakiem wink w Polsce jest duza nietolerancja w stosunku do niemal kazdej odmiennosci, i male dzieci, czy to dlatego ze niewierzace/inaczej wierzace, czy dlatego ze bedniejsze, czy dlatego ze inaczej sie wyslawiaja, czy dlatego ze [tysiac innych powodow], narazaja sie na przesmiewcze komentarze i odrzucenie
                  • vi_sovari Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 23:02
                    Ok, i tu się zgadzam, wśród dzieci każda inność jest tępiona, mi chodziło raczej o to, że nie zgadzam się z opinią: pochodzę ze wsi = nie umiem się wysłowić. W ogóle denerwują mnie dane statystyczne nie wiadomo skąd wzięte typu: ludzie ze wsi się nie myją, ludzie ze wsi nie chodzą do kina, ludzie ze wsi nie czytają książek. Nie każdy zasuwa na gospodarce i nie każdy jest głąbem. Chciałabym, aby nie szeregowano ludzi ze względu na pochodzenie. Buraka możesz znaleźć w stolicy, siedzącego w swoim mercedesie i ubranego w garnitur.
                  • ciastolina84 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 17.04.13, 12:43
                    Ojej, mój mąż pochodzi ze wsi gdzie na porządku dziennym jest mówienie gwarą,jego rodzice mówią gwarą, dziadkowie mówili a on jednak posługuje sie poprawną polszczyzną. Zbytnio uogólniasz, może pochdzisz z miasta i stworzyłaś sobie jakis stereotym na temat mieszkańców wsi. W dobie tv, internetu, nieograniczonego dostępu do książek już coraz mniej ludzi posługuje się gwarą (a szkoda bo przynajmniej jakas różnorodność była).
    • an_ni Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 15.04.13, 22:15
      ale o co ci chodzi
      sama bylas nielubiana, czy twoje dziecko jest nielubiane?
      czy zbierasz sobie material do "artykulu" na edziecko?
    • kkalipso Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 15.04.13, 22:38
      Nie znam dziecka którego nikt by nie lubił.

      • bi_scotti Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 00:34
        Bylam dzieckiem, ktorego nikt nie lubil. Pierwsze 2 osoby w mojej klasie, ktore same z siebie zaczely ze mna rozmawiac na przerwie to byly 2 kolezanki jakos w kwietniu czy maju w 9 klasie (I licealnej), wczesniej kontakty z innymi rowiesnikami mialam tylko wtedy gdy ktos byl zmuszony przez doroslych zeby np. ze mna siedziec w lawce albo, nie daj boze, wspolpracowac na lekcji. W pierwszych klasach szkoly podstawowej sadzano innych uczniow ze mna za kare. Poziom wyksztalcenia pedagogicznego moich nauczycieli do dzis mnie zastanawia ...
        • bergamotka77 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 01:05
          Hmm trudne pytanie latwiej odpowiedziec dlaczego dzieci sa lubiane. Z opowiesci mojego 11-latka, lubianego na szczescie, wynika ze jedyne dziecko naprawde nielubiane w jego klasie to chlopiec, ktory sie nie myje i czuc od niego dziwnym zapachem. Takie glupkowato sie smiejace i ogolnie malo inteligentne, za to agresywne i pochodzace niestety z ubogiego i zaniedbanego srodowiska. Dzieci lubiane to niekoniecznie zamozne dzieciaki, ale takie ktore latwo nawiazuja kontakt, sa sympatyczne, pomocne, dowcipne, interesujace, otwarte na innych, maja jakies ciekawe pasje i zainteresowania, wygadane ale nie zarozumiale.
          • k1k2 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 17:49
            Zgadzam sie z toba
        • aandzia43 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 12:08
          Głupota "pedagogów" powalająca.
          Dlaczego cię nie lubili? Byłaś autystyczna, nie znałaś norm i obyczajów, bo nie nauczono cię w domu? Nie umiałaś się naturalnie integrować z grupą?
          Wszystkie znane mi osobiście dzieci, które były regularnie nielubiane we wszystkich (lub prawie wszystkich środowiskach, do których trafiały) miały jakiś "feler" w nawiązywaniu relacji z rówieśnikami. Czasem chyba neurologiczny, czasem wynikajacy w przedziwnego, nie do końca normalnego, wychowania. Zupełnie pomijam sytuacje, gdy jakieś konkretne środowisko upatruje sobie na ofiarę konkretną, często losowo wybraną, osobę. To inna bajka.
        • landora Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 13:03
          Ale, bi_scotti, wiesz dlaczego? Doszłaś do tego?
          Pytam, bo ja też byłam nielubiana - w podstawówce, bo już w liceum było ok. I po dziś dzień nie wiem, o co chodziło. Nie byłam złośliwa. Dawałam ściągać, pomagałam w lekcjach. Zapewniam, że nie śmierdziałam! Miałam łatkę kujona, zupełnie z resztą niesłusznie, bo kuć nie musiałam - po prostu nauka mi przychodziła łatwo i lubiłam się uczyć.
          I strasznie mi się smutno robi, kiedy czytam wypowiedzi, że nielubiane są dzieci wredne i złośliwe oraz te nieinteligentne. Akurat u mnie w szkole te złośliwe były podziwiane, nielubiane były ciche szare myszy. Osoby, którym czytanie nie szło nawet w 8 klasie szpanowały kolejną jedynką, ale jeśli ktoś nie potrafił przeskoczyć przez kozła, był wyśmiewany.

          • bi_scotti Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 13:30
            Troche doszlam i odpowiedzialnoscia za tamten stan rzeczy do dzis obciazam nauczycieli. Bylam dzieckiem z roznymi "dis" ale tez i, w dzisiejszym podejsciu, gifted. Pewnych rzeczy uczylam sie super szybko, wrecz jakby przez osmoze, innych de facto nie nauczylam sie nigdy. Mialam nadmiar energii pacyfikowany najczesciej przez wywalanie mnie z klasy i bylam (do dzis w duzym stopniu jestem) idiotycznie naiwna. Nauczyciele nie wiedzieli co ze mna zrobic, nie pasowalam do zadnych schematow "jakie dzieci powinny byc" i pozwalali sobie na publiczne komentarze, verbal abuse etc. etc. Dokuczanie mnie nie bylo nigdy karane, wrecz bylo przyjmowane przez nauczycieli jako naturalna (?) kolej rzeczy. A dzieci nie sa glupie - skoro mozna komus podlozyc noge, wrzucic zeszyt do muszli klozetowej, wrzucic worek z kapciami na drzewo, posmarowac klejem siedzenie etc. etc. bez ZADNYCH konsekwencji a wrecz z cicha aprobata doroslych, to dlaczego tego nie robic? No i bylam brzydka dziewczynka, od jakiejs 3 klasy w okularach, nie mialam zadnych atutow. Dopiero w liceum zrobilo sie latwiej. Bycie dziwakiem przestalo byc pietnem, stalo sie powoli czyms "wartosciowym" w oczach tej "lepszej" czesci mojej klasy wink No i relacje uczniowie-nauczyciele sie zmienily - nastapil naturalny bunt przeciwko nauczycielom wiec skoro w oczach doroslych bylam nic nie warta to nagle zaczeto mnie doceniac wsrod moich rowiesnikow wink Life.
            Pracuje z mlodzieza i dziecmi z problemami. Agresywne (asertywne inaczej wink ), zlosliwe, czesto wrecz podle dzieci prawie nigdy nie sa samotne. Samotne sa te "inne" ale tego sie nie da opowiedziec we wpisie na forum.
            • morgen_stern Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 16:36
              To, co piszesz, scotti, to chyba jakiś schemat - u mnie było bardzo podobnie. Królowały złośliwe jędze i agresywne wyrostki, których się wszyscy bali.
              • memphis90 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 17:17
                U mnie było parcie rodziców na najlepszą i najgrzeczniejszą dziewczynkę w całej szkole. Plus nadmiar obowiązków domowych, który bardzo utrudniał kontakty pozaszkolne, bo zwyczajnie nie miałam na nie czasu. Ciekawe było to, że mimo wszystko poza szkołą miewałam normalne relacje z rówieśnikami; tyle że moi podwórkowi koledzy po przekroczeniu bramy szkoły nagle stawali się oprawcami (tak, tak- to były te same osoby...). Nieudolność nauczycieli była wręcz porażająca uncertain Z perspektywy czasu widzę, że nie było tak, że nikt mnie nie lubił, to kilka osób zatruło mi życie tak skutecznie, że miałam takie wrażenie.
            • kikki123 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 23:32
              Agresywne (asertywne inaczej wink ),
              > zlosliwe, czesto wrecz podle dzieci prawie nigdy nie sa samotne. Samotne sa te
              > "inne" ale tego sie nie da opowiedziec we wpisie na forum.

              kiedy miałam ok 7 lat usiłowałam zintegrować się z osiedlową bandą dzieciaków, nie było mnie przy jej zakładaniu i nie bardzo mnie tam chcieli. Najbardziej niechętna była jedna dziewczynka, przywódczyni grupy, kompletnie nie rozumiałam jej agresywnej niechęci, bo nie przepuszczała żadnej okazji, żeby mnie wygryźć czy podgryźć podczas podwórkowych zabaw. Po latach moja matka kiedy o tym rozmawiałyśmy, zwróciła mi uwagę, że mała nie radziła sobie z pojawieniem się małego braciszka, którego musiała na dodatek niańczyć, była też regularnie bita (norma niestety w moim przedziale wiekowym). Patrząc na to z tej perspektywy teraz myślę ze moja gnębicielka z dziecięcych lat też zmagała się z samotnością
          • sanrio Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 20:19
            Miałam łatkę kujona, zupełnie
            > z resztą niesłusznie, bo kuć nie musiałam - po prostu nauka mi przychodziła ła
            > two i lubiłam się uczyć.

            no i masz odpowiedź! Zazdrość. Ja np. byłam w klasie samych półgłówków - przepraszam, że tak dosadnie ale właśnie tak było (szkoła podst.), mieli problemy z najprostszymi rzeczami a ja, podobnie jak ty, nie musiałam się praktycznie uczyć. Nauczyciele dawali mnie im za przykład - gdyby wiedzieli ile zła mi tym wyrządzili pewnie nigdy by tak nie mówili.
            Dzieci nienawidzą INNYCH - w klasie prymusów będą nienawidzić lesera, w klasie szpanerów biednego, w klasie biednych - bogatego, w klasie leni i patologii zniszczą dobrego ucznia. Ot i cała zagadka.
            Dobrze, kiedy klasa jest jednorodna pod względem choćby materialnym, poziomu wykształcenia rodziców itp.
            • aneta-skarpeta Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 17.04.13, 11:22
              nie do konca sie zgodze, anjlepiej jak klasa jest roznorodna, wtedy znajdzie się chocby 1 kolega
              jednoczesnie ja tez nie mialam problemów z nauką, byłam niesmiała, ale byłam lubiana- oczywiscie nie przez wszystkich, tak jak ja nie wszystkich lubiłam
        • foro-estupido Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 16:36
          bi_scotti napisała:

          > Bylam dzieckiem, ktorego nikt nie lubil. Pierwsze 2 osoby w mojej klasie, ktore
          > same z siebie zaczely ze mna rozmawiac na przerwie to byly 2 kolezanki jakos w
          > kwietniu czy maju w 9 klasie (I licealnej), wczesniej kontakty z innymi rowies
          > nikami mialam tylko wtedy gdy ktos byl zmuszony przez doroslych zeby np. ze mna
          > siedziec w lawce albo, nie daj boze, wspolpracowac na lekcji. W pierwszych kla
          > sach szkoly podstawowej sadzano innych uczniow ze mna za kare. Poziom wyksztalc
          > enia pedagogicznego moich nauczycieli do dzis mnie zastanawia ...


          a co było z tobą nie tak?
      • ludma Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 20:30
        > Nie znam dziecka którego nikt by nie lubił.
        To mnie poznaj.
        Uwierz mi, są...
    • myfaith Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 01:02
      Mechanizm jest prosty. Nie lubimy i n n o s c i . Cokolwiek ona nie znaczy w danym środowisku.
      Myślę, że warto rozróżnić dzieci nielubiane czy będące poza grupą od tych które są ofiarami.
      Nie każde nielubiane dziecko to ofiara choć grupa chętnie chciałaby z takiego dziecka zrobić ofiarę. Dlaczego? Bo takie dziecko/rówieśnik neguje to co jest siłą napędową danej grupy? Bo sprzeciwia się grupie? Ma własne zdanie ? Bo nie ma kasy na to czym aktualnie grupa się ekscytuje? Bo potrafi otwarcie odłączyć się od stada i powiedzieć swoje własne (a nie grupy) zdanie?
      Wyrzutkami niekoniecznie są osoby słabe psychicznie raczej takie które mogą stanowić realne albo wyolbrzymione zagrożenie dla lidera grupy no i osoby wrażliwe które okazują, że boli je bycie poza grupą a "gawiedź z tego faktu ma uciechę"
    • grave_digger Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 08:55
      najczęściej nielubione są jednostki słabe (lękliwe) i głupie (mało bystre) jak i głośne i przemądrzałe. równie brudne i śmierdzące. czyli odstające.

      jeśli ktoś ma pryszcze, jąka się i ma wargę zajęczą a przy okazji jest mądry, ma pasję, jako jedyny w klasie potrafi zrobić 'coś tam', będzie jak najbardziej lubiany (z osobistych obserwacji nauczycielskich). więc wszystko się sprowadza najsampierw do głupoty i słabości. czyli nijakości.
      • melancho_lia Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 09:05
        Bzdura. To wszelka inność jest nielubiana. Wystarczy, ze dziecko w jakikolwiek sposób nie pasuje do klasy i od razu stanie się ofiarą grupy (niekoniecznie całej klasy, ale wiodącej grupy w tej klasie). Wystarczy inne pochodzenie, lepszy status materialny (niekoniecznie obnoszony z dumą), lepsze wyniki w nauce (ale nie kujoństwo, ofiarami szykan bywaja uczniowie, którzy chętnie innym pomagają, nie donoszą, ale zwyczajnie dobrze się uczą).
        Nie trzeba być nijakim, głupim czy lękliwym. Wystarczy w jakikolwiek sposób (najczęściej pozytywny niestety) odstawać od ogółu.
        • aandzia43 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 12:21

          > Bzdura. To wszelka inność jest nielubiana. Wystarczy, ze dziecko w jakikolwiek
          > sposób nie pasuje do klasy i od razu stanie się ofiarą grupy

          To nie jest takie proste przełożenie: inny równa się ofiara. Żeby stać ofiarą grupy trzeba poza innością, spełnic jeszcze kilka warunków. Jest wielu "innych", którzy bardzo dobrze radzą sobie w danej grupie. Nie są co prawda "ulubieńcami klasy", ale nikt ich nie prześladuje. Dlaczego? Myślę, że chodzi o subtelne proporcje między siłą psychiczną osobnika prezentowaną w starciu z drugim człowiekiem a poziomem agresji w grupie. Ja byłam takim "innym", którego nikt nie tykał, a wielu lubiło. Dlaczego? Myślę, że po pierwsze dlatego, że trafiałam na klasy i grupy rówieśnicze chyba jednak stosunkowo mało agresywne, a po drugie, bo miałam wyraźnie postawione granice w kontaktach społecznych. Z tymi bliższymi, osobistymi już było gorzej i mniej jednoznacznie, ale one nie miały znaczenia na forum grupy.
      • tully.makker Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 11:52
        (z osobistych obserwacji nauczycielskich). więc wszystko się sprowadza
        > najsampierw do głupoty i słabości. czyli nijakości.

        Chyba nie chcesz powiedziec, ze jestes nauczycielka.
      • morgen_stern Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 16:34
        Przerażające jest to, że pisze to nauczycielka. PRZERAŻAJĄCE! Z powodu idiotycznej rejonizacji przeniesiono mnie w trzeciej klasie podstawówki do innej szkoły - dlaczego, nie wiem, bo miałam do niej dalej... byłam nieszczęśliwa, bo w poprzedniej szkole czułam się świetnie, byłam najlepszą uczennicą, miałam zgraję koleżanek, fajną klasę i wielbiciela smile Byłam śmiałym i odważnym dzieckiem.

        Trafiłam do beznadziejnej klasy, oczywiście żadna nauczycielka nie pomogła w integracji, nie zauważyła sygnałów... bardzo ciężko było mi się tam przebić, w dodatku w pakiecie ze śmiesznym nazwiskiem, okularami i chudością... Na domiar złego dobrze się uczyłam i to wystarczyło. Były w klasie osoby, które się do mnie nie odzywały w ogóle - do dziś nie wiem, dlaczego. Straciłam dużo ze swojej śmiałości, ta szkoła mnie jakoś wtedy złamała. Te kilka lat tam w ogóle wspominam jako jedno wielkie "dlaczego"? Dlaczego mnie tam przeniesiono, dlaczego te dzieciaki były takie wredne? Kiedy czytam teraz wypowiedzi co poniektórych "gwiazd", że nielubiane są dzieci wredne, nijakie, głupie to mi ręce opadają.
        Popatrzcie niżej na scotti, dziewczynę - złoto, na pewno była wredna i od niej śmierdziało, puknijcie się w głowę.
        • manahmanah77 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 18:46
          No właśnie.

          Różnie to bywa. Ja przerobiłem trzy podstawówki i dwa licea, zaliczyłem pełną gamę pozycji społecznych, od bardzo wysokiej po klasową ofiarę. Najlepsze było to, że mój szkolny status w grupie zmieniał się w kratkę, w zależności od szkoły i towarzystwa w jakie wpadałem. Czyli, ta sama inność, która po zmianie szkoły w klasach 4-5 wyrzuciła mnie do szkolnej zęzy, w klasach 6-8 (kolejna zmiana szkoły) zapewniła mi kolegów i popularność.

          Dlatego robi mi się i śmieszno i straszno, gdy czytam jak jaśnie oświecone użytkowniczki forum dodają sobie dwa do dwóch i są już właściwie pewne, że klasowe ofiary są ofiarami na własne życzenie, bo oczywiście ich dzieci bezbłędnie wyczuwają te niemiłe/zadzierające nosa/złośliwe i szybko pokazują im właściwe miejsce.

          Też mógłbym tak skonstatować, bo pamiętam, jak pogardliwie traktowałem w późnej podstawówce chłopaka, który koniecznie chciał dostać się do naszej "paczki", a niestety miał przyciężki dowcip i marnie się uczył. Szybko jednak zorientowałem się, że głównym powodem odrzucenia było to, że był słaby społecznie, ojciec go lał i traktował jak śmiecia, a nauczyciele nie lubili. Do dziś mi wstyd, że nie traktowałem go lepiej.
      • memphis90 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 17:19
        więc wszystko się sprowadza
        > najsampierw do głupoty i słabości. czyli nijakości.
        OMG, i to pisze nauczyciel...? Bi_scotti- masz jeszcze jakieś wątpliwości co do jakości kadr...?
    • kropkacom Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 09:03
      Nie jest towarzyski. Ludzie ogólnie sikają w gacie za osobami bardzo rozwiniętymi jeśli chodzi o brylowanie w towarzystwie big_grin Moofka pisała - wredny. To nie do końca tak jest. Można być miłym, uczynnym, grzecznym i nielubianym. Bo właśnie brak tej iskry Bożej, która ustawia na szczycie. Często są to ludzie właśnie wredni i wyrachowani.
      • kropkacom Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 09:05
        Bo towarzyskość łączy się z imprezami, wyjazdami, generalnie z zabawą.
    • kerri31 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 09:09
      Przykro nam, że byłaś taką osobą-odrzutkiem lub taką osobą jest Twoje dziecko...
      To wynika raczej z bycia 'innym' w sensie ubioru, zachowania, podejścia do nauki.
      Odrębność = szykanowanie. Nie idziesz wraz ze stadem = jesteś wyśmiewany.
    • renata28 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 10:08
      Przykład z klasy mojego dziecka. Przez dużą część nielubiany (byc może przez wszystkich) jest chłopiec, który naśmiewa się ze wszystkiego. Ten jest gruby, ten maly, ten chudy, ten głupi, ten śmierdzi, ten ma królicze zęby, ten głupi, ten kujon. Wszysko, co według niego, odbiega od normy trzeba obśmiać. Więc dzieci go unikają
    • irima2 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 10:35
      Znam taką dziewczynkę. Moi chłopacy jej nie znoszą. Jako że jest z nami spowinowacona siłą rzeczy spotykają się od czasu do czasu. Oczywiście uczulam ich zeby byli mili, żeby się starali a już przynajmniej ignorowali. Jej ojciec całą winą za wszystkie konflikty obarczał nas.
      Potem okazało się, że w szkole tez dzieci się na nią uwzięły, bo inne matki je negatywnie nastawiały (?). A prawda jest taka, że dziewczynka jest zarozumiała i samolubna. A jej negatywne zachowania są jeszcze przez rodziców wzmacniane ich postawą i oczekiwaniem od innych rodziców, że zmuszą swoje dzieci do lubienia jej.
      • phantomka Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 12:09
        W klasie córki jest taka dziewczynka. Z czego to wynika? Wyróżnia się wyglądem (jest ponadprzeciętnie wysoka, dobrze zbudowana) a przy tym nadwrażliwością (często płacze) Dusza artysty. Łatwy kąsek dla frustratów, bo co ciekawe zaczepiają ją kurduple albo jednostki, które kultury najwidoczniej z domu nie wyniosły. Dużo pomogły zajęcia w klasie z psychologiem (pani najwidoczniej nie miała na tyle inwencji) Relacje poprawiły się naprawdę bardzo, co też wyciszyło dziewczynkę (nie płacze już tyle)
        Na szczęście moje dziecko odziedziczyło po mnie chęć stawania w obronie/po stronie słabszych, bo nie zdzierżyłabym w domu takiego małego, pustego hitlerkasmile
    • redheadfreaq Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 12:25
      Byłam kozłem ofiarnym w podstawówce (8 klas + zerówka, do przedszkola nie chodziłam).

      Przez ładnych kilka lat próbowałam dociec, czemu tak się stało i czy można było temu zapobiec. Myślę, że na taką sytuację złożyło się kilka czynników:
      - całkowite ignorowanie przez moją matkę moich potrzeb w kwestii ubioru, posiadania ładnego plecaka, piórnika (wszystko było kupione chyba jeszcze w poprzednim ustroju i wyglądało jak szmaty - nie byliśmy bynajmniej biedni!), potem - z uporem maniaka strzyżenie mnie na chłopaka, boże, jak to bolało, kiedy cała klasa goniła mnie po boisku i próbowała ściągnąć czapkę, bo znowu nie miałam włosów...
      - wychowanie mnie w duchu, że jestem lepsza - byłam okropnie przemądrzała,
      - mój osobisty brak umiejętności socjalnych, których do dzisiaj mam mniej - nie rozumiem ironii, na drobne uszczypliwości reagowałam agresją, dowcipy łapałam jako ostatnia, bo dotyczyły rzeczy, z którymi nie miałam styczności.
      - ponieważ nie mogłam wychodzić z domu do koleżanek ("bo co wy tam będziecie robiły?") nie miałam kiedy nadrobić braków,
      - miałam w klasie masę patologicznego elementu (m.in. dwóch 18-sto latków, narkomana i małoletnią puszczalską - mówimy o 8 klasie starego systemu, czyli teoretycznie - miejscu dla 15-sto latków), którzy świetnie się moją nieporadnością bawili,
      - cała sytuacja była całkowicie ignorowana przez moją matkę ("ignoruj ich, wytrzymasz" - ciekawe, co by zrobiła, gdybym jednak nie wytrzymała) oraz kadrę nauczycielską ("A., oni muszą skończyć tę szkołę" - to o moich oprawcach).
      • aandzia43 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 12:32
        Współczuję przeżyć z podstawówki sad
        Twój post do doskonały przykład dla rodziców w temacie: "co zrobić, by wychować ofiarę". Gdyby ubierano cię i wyposażano z grubsza "po ludzku", zadbano o integrację, puszczano do ludzi, nei wychowywano w zarozumialstwie "my jesteśmy lepsi od gawiedzi", to twoja sytuacja w klasie już na dzień dobry wyglądałaby inaczej.
        • redheadfreaq Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 16:29
          Życie. Przerobiłam to i przestałam się wstydzić, bo byłam ofiarą, a nie sprawcą. Mam tylko nadzieję, że uda mi się uchronić swoje dzieci przed czymś takim.
    • kobieta_z_polnocy Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 13:11
      Warto by najpierwy określić dokładniej, co oznacza "nielubienie". Bycie kozłem ofiarnym to tylko jeden z wariantów, najbardziej widoczny i ekstremalny. Istnieją jednak przecież rzesze dzieci, które jakoś tam funkcjonują w szkolnej społeczności, ale nie są specjalnie popularne i ogólnie trzymają się (bądź są trzymane) na uboczu.
      Wydaje mi się, że główną przyczyną jest prawie zawsze jakiś deficyt w zachowaniach społecznych: zbytnia nadwrażliwość objawiająca się reakcją nieadekwatną do sytuacji, zbyt duża nieśmiałość maskowana złośliwością, niedojrzałość emocjonalna, itd... Wygląd, ubiór i zainteresowania to cechy dodatkowe, które oczywiście mogą pogorszyć sytuację, ale same w sobie raczej nie są decydującym czynnikiem.
      • moofka Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 16:37
        > Wydaje mi się, że główną przyczyną jest prawie zawsze jakiś deficyt w zachowani
        > ach społecznych: zbytnia nadwrażliwość objawiająca się reakcją nieadekwatną do
        > sytuacji, zbyt duża nieśmiałość maskowana złośliwością, niedojrzałość emocjonal
        > na, itd... Wygląd, ubiór i zainteresowania to cechy dodatkowe, które oczywiście
        > mogą pogorszyć sytuację, ale same w sobie raczej nie są decydującym czynnikiem
        > .

        no wlasnie
        podpytalam dyskretnie syna i kolege
        jak to jest z tym nielubieniem w klasie
        i tak - nikt nie lubi kuby
        dlaczego - bo jest gruby
        (moje dziecko probowalo sie z kuba zaprzyjaznic, odwiedzali sie, ale kuba odwalil pare takich numerow ze skutecznie zniechecil)
        ale - tu refleksja chlopcow - Piotrek tez jest gruby, a jego wszyscy lubia
        no wiec dlaczego kuba a piotrek nie, draze dalej
        bo sie dziwnie zachowuje
        i wszystkim dokucza, a czasem bije

        no to jak - wredny czy nie wredny?
        • memphis90 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 17:22
          > bo sie dziwnie zachowuje
          > i wszystkim dokucza, a czasem bije
          >
          Ech, no właśnie... A może to już się toczy na zasadzie kuli śnieżnej- Kuba nie jest lubiany, nie radzi sobie, więc staje się nerwowy, agresywny, czasem kogoś uderzy, więc grupa nie lubi go jeszcze bardziej...?
        • morgen_stern Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 19:20
          Moofka, zlituj się, aj wiem, że u ciebie bywa kiepsko z empatią, ale nie idź tą drogą. Wiem, że świat jest wtedy taki prosty i przewidywalny, ale może spasuj.
          • moofka Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 19:54
            konkretnie o co ci chodzi?
            sama sie cieszylam, kiedy moje dziecko wyciagnelo reke do 'slabszego' mniej popularnego kolegi
            i zdazylam go tez poznac
            i chlopczyk niestety, lubic sie nie da
            wiec stoje na stanowisku ze to nie tusza nie wyglad i nie stan posiadania albo wyslawiania
            to sie ma i juz
            teraz to sie modnie nazywa inteligencja emocjonalna
            i warunkuje sukces bardziej niz dyplomy
            • morgen_stern Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 20:46
              Naprawdę spłycasz problem.
              • moofka Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 20:58
                to pokaz mi go z tej glebszej perspektywy?
                • morgen_stern Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 21:20
                  Dziewczyny dużo tu ciekawych rzeczy napisały, nie ma sensu tego powtarzać. Nie rozumiem, jak można napisać, że nielubiane dziecko jest samo sobie winne, bo tak wynika z tego, co napisałaś. Przecież na to czasem składa się masa czynników, jakaś mieszanina cech, zdarzeń, przypadków, ale najbardziej chyba oddziaływania grupy, która wśród dzieci jest potęgą, mało które dziecko potrafi się zdobyć na to, żeby wyłamać się z kręgu, wyjść przed szereg wśród rówieśników, mówię tu o podstawówce. Jak wytłumaczyłabyś, że w jednej szkole byłam wręcz prowodyrką, w innej byłam ignorowana? Przecież byłam tym samym dzieckiem. Na wakacjach, w obcych środowiskach świetnie sobie radziłam, w tej cholernej klasie nie? Tak po prostu jest, trafiasz na jakiś dziwny układ, komuś podpadasz, gdzieś nie pasujesz i tak to leci.
                  • moofka Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 21:24
                    nigdzie nie napisalam, ze dziecko jest samo sobie winne
                    nie uwazam tak
                  • phantomka Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 21:26
                    Dodałabym do tego, co napisała Morgen, jak ważny jest stosunek rodziców do innych ludzi/dzieci, szczególnie tych ze szkoły. U nas właśnie ma to przełożenie na mamę dziewczynki, o której wyżej pisałam. Tak sympatycznej i otwartej osoby dawno nie spotkałam, a jest w stosunku do niej ostracyzm wielu rodziców, dlaczego? Może dlatego, że nie przywiązuje wagi do metek, plotek, układów, układzików, itp.? Cholercia wie, ale dziwnym trafem te mamy, które ją ignorują, mają dzieci, które obrażają jej córkę.
                  • kropkacom Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 17.04.13, 06:50
                    Tutaj sprawę rozwiązałoby mieszanie dzieci w roczniku. Każdy rok klasa w innym układzie.
              • aandzia43 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 17.04.13, 10:26

                > Naprawdę spłycasz problem.

                Chyba raczej rozszerza. Ty piszesz o prześladowaniu, ostracyzmie i wyrzucaniu poza nawias społeczności i ich przyczynach, ona o nielubieniu i przyczynach. Rozgraniczmy zjawiska, choć często się one zazębiają się. Niestety, jeśli dziecko jest konsekwentnie nielubiane we wszystkich lub prawie wszystkich środowiskach rówieśniczych, w których przebywa, to przyczyna jest w samym dziecku i w tym, co wnosi do tego środowiska. Więc, ujmując w prostych słowach sprawę, samo jest sobie winne. Twoje tragiczne przejścia w podstawówce to przykład prześladowania, przykład obrania sobie kozła ofiarnego z przyczyn innych, niż zestaw cech wyjątkowo niepasujących grupie. Na ciebie padło, bo byłaś nowa, a do tego delikatna. Trafiłaś w czas, kiedy grupa do zwartego funkcjonowania na znanych sobie i bezpiecznych zasadach potrzebowała kozła ofiarnego. Czy tak musiało być? Niekoniecznie. Tu się zaczyna pole do popisu dla pedagogów, którzy mają moc zmieniania zasad funkcjonowania grupy. Niektórzy korzystają, inni nie.
                • morgen_stern Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 17.04.13, 10:37
                  Może nie przesadzajmy z tą "tragiczną" sytuacją wink miałam koleżanki, przyjaciółki i nie było tak, że nikt ze mną nie gadał, ale rzeczywiście klasa jako grupa trzymała mnie na dystans. Dla mnie jako dzieciaka to był szok, bo w poprzedniej szkole miałam koleżeński raj, można by powiedzieć.
                  Chyba rzeczywiście piszemy tu o dwóch różnych rzeczach, czyli dzieci nielubianych w każdym środowisku, w którym się pojawiają (nie twierdzę, że takich dzieci nie ma) i tzw. kozłach ofiarnych odrzucanych przez jakąś grupę. Jedno z drugim wcale nie musi się łączyć. Ale i tak kładzenie laski na tych "nielubianych" wzbudza we mnie jakiś opór. Nie mówię, że wszystkich trzeba lubić, ale gremialne odrzucenie dziecka nigdy się dobrze nie kończy i żadnego problemu nie rozwiązuje.
                • maugorzata2008 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 17.04.13, 11:14
                  > Niestety, jeśli dziecko
                  > jest konsekwentnie nielubiane we wszystkich lub prawie wszystkich środowiskach
                  > rówieśniczych, w których przebywa, to przyczyna jest w samym dziecku i w tym, c
                  > o wnosi do tego środowiska.

                  A może jest jednak odwrotnie? Najpierw, kiedy kształtują się układy w grupie i dzieci oceniają się bardzo powierzchownie, jedno z dzieci staje się ofiarą, bo z jakiegoś powodu odstaje (np. jest grube). Takie nieprzyjemne traktowanie przez grupe sprawia, że dziecko przyjmuje wrogą, agresywną postawę, albo wyrabia się inny mechanizm obronny (np. wyśmiewanie innych). Po jakimś czasie dzieci lepiej się poznają, przyzwyczaja się do tego swojego obronnego zachowania i dzieci zaczynają jej nie lubić z powodu charakteru, co z kolei jeszcze bardziej pogłębia to negatywne zachowanie. Kiedy dziecko zmienia środowisko już jest nauczone tak reagować na wszystkich, więc w nowym środowisku jest dokładnie to samo. Dlaczego niektóre dzieci mimo, że są grube potrafią nawiązać podytywne relacje z grupą i nie zamnkąć się w tej swojej obronnej skorupie? Nie wiem, ale pewnie są jeszcze inne czynniki i dużo zależy od innych.
                  Może jednak cierpienie (społeczne) nie uszlachetnia wcale, tylko "co mnie nie zabije uczyni ze mne zimną sukę".
                  • morgen_stern Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 17.04.13, 11:16
                    Masz dużo racji.
                  • aandzia43 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 17.04.13, 11:40
                    > A może jest jednak odwrotnie? Najpierw, kiedy kształtują się układy w grupie i
                    > dzieci oceniają się bardzo powierzchownie, jedno z dzieci staje się ofiarą, bo
                    > z jakiegoś powodu odstaje (np. jest grube). Takie nieprzyjemne traktowanie prze
                    > z grupe sprawia, że dziecko przyjmuje wrogą, agresywną postawę, albo wyrabia si
                    > ę inny mechanizm obronny (np. wyśmiewanie innych)

                    Może być i taki początek, czemu nie. Co nie zmienia faktu, że dzieci z następnych środowisk dostają gotowy niestrawny produkt i reagują na niego niechęcią. Dodam jeszcze dla porządku, że ten kiepski początek, czyli produkcja nieprzystosowanych zaczyna się w domu rodzinnym.
    • tanebo Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 13:21
      Najczęściej to nie wina tych dzieci. W hierarchii stada groźne są tylko dwa rodzaje osobników:
      - te które są na drugim miejscu - bo wygrać pierwsze miejsce muszą walczyć;
      - te na przedostatnim - bo walczą o to by nie spaść na ostatnie - jak to zrobić? Pokazać stadu że ktoś inny już zajmuje to miejsce. Jak to zrobić? Wybrać kozła ofiarnego i się nad nim znęcać. Bo to silniejszy znęca się nad słabszym. A skoro ja się znęcam to nie jestem tym słabszym.
    • edelstein Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 13:22

      Dzieci?wystarczy wejsc na Forum i widac kto bryluje,a kogo ciemieza.Nigdy nie bylam nie lubiana przez wszystkich,als ja sie trzymalam zawsze z okreslona grupa osob nazywana odmiencami,a odmiencem zostac jest bardzo prosto,wystarczy nie zgadzac sie z liderami klasy czy grupy.
      Nigdy nie lubilam tanczyc Jak mi zagraja,so dzis mi zostalo.Trzymam sie z ludzmi,ktorzy nie boja sie powiedziec co mysla.

      “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
      Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
    • girl.anachronism Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 13:49
      Mam doświadczenia z liceum odnośnie dziewczyny, która była nielubiana ze względu na charakter. Była bardzo nachalna, na siłę usiłowała się z każdym zaprzyjaźnić, była w stanie gonić kogoś przez kilkaset metrów jeśli zobaczyła, że wraca on ze szkoły, żeby wrócić z nim. Słuchała określonego typu muzyki i strasznie się tym ekscytowała, podkreślała na każdym kroku że ten z tego zespołu zrobił ostatnio to, a tamten tamto. Siliła się bardzo na bycie "inną niż inni" i "alternatywną", a przy tym strasznie łaknęła akceptacji ogółu. No i utrudniała wszystko, gdy cała klasa zbierała się do wspólnej ucieczki ona zostawała i szła do nauczyciela naskarżyć. Do tego narzekała na wszystko wokół - to nie tak, tamto nie tak. Była okropnie marudna, mało kulturalna, trochę niedojrzała. Do tego miała irytujący głos. Nikt jej w sumie nie lubił, nie była jakoś szykanowana, każdy z nią czasem pogadał, ale przyjaciół musiała szukać gdzieś indziej. Na imprezy też nie była zapraszana.
      • kropkacom Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 16:29
        Może miała jakiś problem natury zdrowotnej, psychicznej?
    • mynia_pynia Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 16:15
      Koleżanka dała synowi kapcie po córce na pierwszy dzień przedszkola, bo były jak nówki, bo były niebieskie i tylko gdzieś na klamrze miały coś różowego, jej synek wszedł do sali i co usłyszał od innych 3 latków? Popatrz on ma dziewczyńskie kapcie ..., koleżanka do tej pory nie może sobie wybaczyć tego posunięcia wink. Mnie przestrzegała przed eksponowaniem inności w towarzystwie innych dzieci (po tym jak usłyszała że ubieram synowi czerwone getry wink)
    • sanciasancia Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 17:03
      Ja byłam dość długo ofiarą i nie umiałam zintegrować się z grupą. Zaczęło się w przedszkolu, gdzie odstawałam (ciemne włosy, ciemne oczy i bardzo ciemna karnacja). W podstawówce mocno sytuacja zależała od klasy
    • paszczakowna1 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 19:01
      "Nielubienie" wynika IMO tylko i wyłącznie z tego, że jakieś dziecko obiera na ofiarę grupa dzieci (na początku może to być tyko jedno dziecko, ale naśladowane przez innych). "Nielubiane" dziecko najczęściej jakoś tam odstaje od innych, ale wcale nie musi - po prostu jego kosztem ktoś chciał sobie poprawić pozycję w klasie.
    • olewka100procent Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 16.04.13, 21:26
      chyba z takich samych przyczyn co dorośli - ale moge się mylić smile
    • ciastolina84 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 17.04.13, 11:19
      U mnie w klasie nie lubiło sie osób które się nie myją (przede wszystkim). Problem i to duzy miała koleżanka będąca innego wyznania (teraz może większa tolerancja jest w tej kwestii, przynajmniej taka mam nadzieję). Myślę że duży problem mają dzis dzieciaki gorzej ubrane, biedniejsze. Przynajmniej w klasie mojego siostrzeńca tzw. przypałem jest chodzenie do szkoły w jednych jeansach cały tydzień. Niektóre dzieciaki (później już dorośli) mają coś w sobie z "ofiary" i ściągają na siebie różne nieprzyjemne sytuacje. Ogólnie myslę też że postawa polskich pedagogów sprzyja wyżywaniu się na słabszych, bo oni zwyczajnie nic z takim ostracyzmem nie robią i "rozkładaja ręce".
    • karola1008 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 17.04.13, 11:49
      Było ze mną trochę tak jak z Morgen. Gdy byłam dzieckiem w wieku przedszkolnym, mieszkałam w rodzinnych stronach ojca, pod Terespolem, w PGR-ze, którego ojciec był kierownikiem. Ten okres wspominam bardzo dobrze-biegałam z dzieciakami po wsi, nikt mi żadnych wstrętów nie czynił, ani też nie faworyzował - jak inne dzieci dostawały od sąsiadów po pajdzie chleba z mlekiem i z cukrem - to ja też, jak inne dzieci dostawały po tyłkach za bieganie po nasypie ziemnym piwnicy - to ja również. Gdy miałam 5 lat przeprowadziliśmy się pod Grójec, też do PGR-u. I tamten okres również wspominam bardzo dobrze. Może wtedy dowiedziałam się że jestem "córką dyrektora" - coś w rodzaju osobnego gatunku smile, ale nie rzutowało to w ogóle na moje relacje z równieśnikami, tak samo zresztą jak to, że byłam pulchna i dobrze się uczyłam.
      Problem się zaczął, gdy po III klasie podstawówki rodzice przeprowadzili się pod Warszawę. Byłam lubiana może przez 4-5 osób w klasie. Po lekcjach, poza dwiema koleżankami nie miałam się naprawdę z kim spotkać, zwłaszcza, że znowu mieszkaliśmy w PGR-ze, a do szkoły chodziłam do innej miejscowości. Nie mogłam się wiec poza szkołą zobaczyć się z pozostałymi osobami, które mnie akceptowały. W miejscu zamieszkania byłam wręcz tępiona - przez dzieci i przez dorosłych. Niewątpliwie wpływ na to miało to, że mój ojciec miał zwyczaj egzekwowania obowiązków pracowniczych, wielu rzeczy po prostu nie tolerował, typu pijaństwo w pracy, kradzieże itp. Teraz jest to oczywiste, w latach 80. w PGR-ze - oględnie mówiac budziło zdziwienie i agresję. Każde wyjście poza własny ogród było koszmarne. Byłam nowa, byłam "córką dyrektora", byłam gruba. Zresztą, jak w okresie dojrzewania schudłam i urosłam, to też mi to niewiele pomogło - z pączka stałam się pająkiem. Naprawdę nie byłam zarozumiała, nieuczynna, wredna, o higienę dbałam.
      Wielu rzeczy też nie miałam, zwłaszcza tych, które budziły pożądanie równieśników - od czapek z kangurkiem i innych tego typu rzeczy z bazaru Różyckiego, dresu z myszką Miki po walkmana, video, magnetofonu. Taka po prostu była sytuacja materialna mojej rodziny - na wszytsko nie starczało, pieniądze szły na inne rzeczy, np. na prywatne lekcje angielskiego, czy na jazdę konną. Kwestia priorytetów. Oczywiscie doceniam to, ale uważam, że naprawdę mama mogła troche popuścić, zwłaszcza gdy chodziło o drogiazgi typu kolorowa czapka z kangurkiem (pamiętacie co to było? smile) Ale cóż - mama miała ambicję kształtowania gustu. Naprawdę, czasem mogła mi odpuścić.
      W liceum było o tyle lepiej już od samego początku, że nikt mi nie dokuczał, ale po prostu byłam niezauważana. Przezycia z podstawówki zrobiły swoje - byłam zakompleksiona, nieśmiała, miałam trudnosci w nawiązywaniu kontaktów. Ale muszę przyznać, że z każdym rokiem było lepiej, choć do duszy towarzystwa brakowało mi baaaaaaaaaaaaaaaaaardzo dużo.
      Na studiach odżyłam, a gdy zaczęłam pracować w organizacji pozarządowej, po prostu złapałam wiatr w żagle. Zwłaszcza praca w organizacji bardzo mi pomogła - poczułam się potrzebna podopiecznym, doceniana przez współpracowników i cóż, zrozumiałam, co w życiu jest naprawdę ważne.
      Nie mogę powiedzieć, że przeżycia z okresu dojrzewania, z czasów podstawówki, nie zostawiły żadnego śladu. Jako dorosła kobieta, matka dzieciom zachorowałam na depresję. Terapia i leczenie farmakologiczne postawiły mnie na nogi, choć było bardzo ciężko.
      Swoje doświadczenia mogę podsumować tak: bycie nielubiamym z reguły nie jest winą dziecka. To wypadkowa naprawdę wielu czynników. A to, ze ktoś jest wredny, to niestety nie zawsze jest przesłanką do tego, by być nielubianym. W każdym razie, ja dobrze pamiętam, co przeżyłam. Dlatego bardzo dużo rozmawiam z moimi dziećmi o innych dzieciach w ich otoczeniu, o tym, kogo lubią i dlaczego, kto ich lubi, a kto nie. Uczulam na to, że nie można dokuczać nikomu z powodu wyglądu, stanu majątkowego itp. Robię to po to, żebym mogła im w porę pomóc. Albo ich kolegom, czy koleżankom.
      Lekcję, którą odebrałam zapamiętałam sobie dobrze.
    • ciaste-czkowa jak się chce to się znajdzie 17.04.13, 12:10

      Jak w powiedzeniu "Jak się chce psa uderzyć to się kij znajdzie" Wg mnie w wielu przypadkach nie chodzi o jakiś defekt społeczny, wizualny, intelektualny ale o prosty fakt że dobrze mieć kogoś kto jest gorszy bo wtedy taki człowiek czuje się lepszy.

      Jak taka "gwiazdka" znajdzie sobie ofiarę to czuje się lepsza, podobnie jak inne wtórujące jej. Gwiazdka przy okazji dokuczając ofierze ostrzega innych co może się stać jak jej podpadną. Inni dokuczają ofierze żeby zyskać aprobatę "gwiazdki" i nie zamienić się z kozłem ofiarnym miejscami.

      Gdyby sytuacja była prosta w stylu "nie lubię go bo jest głupi" to większość "gwiazdek" byłaby prześladowana. Duża wina za tą sytuację tkwi w pedagogach i rodzicach pozwalających leczyć własne kompleksy kosztem innych. Człowiek znający swoją wartość nie musi jej dowodzić dokuczając innym lub szukając porównania w stylu "jestem niska ale on za to głupi .. no tak on jest gorszy a ja lepsza "
      • redheadfreaq Re: jak się chce to się znajdzie 17.04.13, 13:02
        Dokładnie. Powiem więcej - cechy, które niektóre z was wymieniają, czyli niedbanie o higienę, ubiór, gadżety - cechowały moich oprawców. Jeden z nich wiecznie śmierdział potem i papierosami i miał straszliwy trądzik. Fakt, był z klasy najstarszy i był z jednego podwórka z pozostałymi oprawcami, co, jak mniemam, dało mu przewagę. Zgadzam się więc, że zostanie ofiarą jest wypadkową bardzo wielu czynników, często nieuchwytnych.

        Najgorsze jest to, że z nabytym w podstawówce poczuciem zagrożenia zmagam się do dziś w nowych sytuacjach - wciąż w głowie mam śmiech tych, co "musieli skończyć szkołę", gdy byłam opluwana i rozbierana, gdy zabierano mi rzeczy i wciąż drzemie we mnie podświadomy strach, że to może się powtórzyć (choć musiałabym trafić na jakąś skrajną patologię, racjonalnie na to patrząc). Są dni lub momenty, kiedy znowu czuję się małą, brzydką, płaską dziewczynką i dziwi mnie każdy przejaw sympatii dla mojej osoby.

        Obwinianie dzieci o to są nielubiane, bo są brudne, nieśmiałe, źle ubrane, czy cokolwiek innego, jest chorym absurdem. Rolą i obowiązkiem wychowawcy oraz rodziców jest zadbanie, by dziecko zintegrowało się z grupą. Ignorowanie takich sytuacji nieuchronnie będzie prowadziło do zaostrzenia konfliktu, a wspomaganie ich niewybrednymi komentarzami to patologia, na którą brakuje mi słów.
        • aandzia43 Re: jak się chce to się znajdzie 17.04.13, 13:35
          Rolą i obowiązkiem wychowawcy oraz rodz
          > iców jest zadbanie, by dziecko zintegrowało się z grupą. Ignorowanie takich syt
          > uacji nieuchronnie będzie prowadziło do zaostrzenia konfliktu, a wspomaganie ic
          > h niewybrednymi komentarzami to patologia, na którą brakuje mi słów.

          Święta prawda!


          > Obwinianie dzieci o to są nielubiane, bo są brudne, nieśmiałe, źle ubrane, czy
          > cokolwiek innego, jest chorym absurdem.

          Obwinianie nie, szukanie przyczyn permanentnego bycia nielubianym (nie prześladowanym w niektórych tylko srodowiskach) tak.
        • landora Re: jak się chce to się znajdzie 17.04.13, 17:17
          Są dni lub momenty,
          > kiedy znowu czuję się małą, brzydką, płaską dziewczynką i dziwi mnie każdy prz
          > ejaw sympatii dla mojej osoby.

          Doskonale Cię rozumiem. Mam 30 lat, jestem szczęśliwą mężatką, mam przyjaciół, jestem lubiana i pewna siebie - a kiedy koleżanki przygotowały mi wspaniały wieczór panieński, to się prawie poryczałam. Bo jak to, one tak same z siebie? Z sympatii? Przecież ja nie zasługuję na to, żeby mnie ktoś lubił!
    • satoja Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 17.04.13, 14:06
      W szkole podstawowej nie miałam problemów, za to przez jakiś czas w kościele (sic!) trzy dziewczyny z innej szkoły obrały mnie na obiekt ataków. Chodziliśmy na jakieś tam obowiązkowe nabożeństwa z religii, byłam wtedy bardzo nieśmiałą chudą okularnicą z ulizanymi włosami i ubierałam się w długi czarny prosty płaszcz (nie miałam innej zimowej kurtki). W tej samej nawie stawały zawsze jakieś 3 "psiapsiółki" zupełnie mi nieznajome, które mnie niby przypadkiem szturchały, syczały za uchem "trumna haha", wyśmiewały się głośno, ciągneły za włosy, popychały przechodząc, itd. (wszystko w kościele;smile same katoliczki, psiamać)
      Ja byłam tak zdumiona ich bezpodstwanym zachowaniem, że nie wiedziałam jak zareagowac, pewnie gdybym do ich klasy chodziła to by mnie te gnidy zagryzły.

      Miałam szczęście na tyle, że idąc dalej- w szkole średniej byłam w klasie gdzie 90% dzieci była dojeżdżająca. I byliśmy świetną, rowną klasą, w której "dla każdego coś miłego" i inni nam zazdrościli.
      Bo znajoma z równoległej sąsiedniej klasy bardzo źle wspomina swoją klasę: tam był wyraźny podział na osoby "z miasta" czyli te lepsze, bogatsze, bardziej "światowe" i lepiej oceniane przez nauczycieli - i "dojeżdżające" czyli te którymi się pogardza co do zasady i kopie pod nimi dołki a odpowiedzi gorzej ocenia.
      I duża wina też nauczycieli, my mieliśmy równą zaangażowaną w uczniów wychowawczynię, a w/w koleżanka- problematyczną pańcię kumulująca konflikty która nawet na szkolną wycieczkę w góry założyła szpilki..
    • nangaparbat3 Re: dlaczego niektóre dzieci są nielubiane? 17.04.13, 17:06
      U mnie w klasie w SP byl taki chlopiec - nie lubilismy go, uważalam, ze jest glupi, brzydki, i zly. Brzydzilam się go.
      Od piątej klasy szlo mu nieco lepiej,ale pamietam, ze mial potworne problemy z ortografią, pewnie dys, ale wtedy jeszcze nic o tym nie wiedziano.
      Po SP poszedl do zawodowki, to bylo oczywiste.
      Jakieś 10 lat poźniej zaczepił mnie na dworcu - przystojny, sympatyczny, blyskotliwy. Kiedy już uwolnil się od naszej wychowawczyni (ewidentnie ksztaltowala nasz stosunek do niego) i od nas skończyl zawodowkę, potem technikum, kiedy go spotkalam studiowal - budowę okrętow (a w tamtych czasach naprawdę trudno bylo dostac sie na studia).
      Często go wspominam, jest dla mnie przykladem, jak wielką moc moją nauczyciele i jak roznie mogą jej używać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja