Jak uczycie dzieci czynności domowych?

18.04.13, 12:08
Obierania warzyw obieraczką czy obsługi pralki i odkurzacza nauczyłam, kiedy dzieć uznawał to za fascynującą zabawę i miał naturalny pęd do towarzyszenia przy czynnościach domowych i robienia "to co mama". Wiadomo jednak, że czterolatce nie dam żelazka czy dużego noża kuchennego.

Teraz nauka jest "za karę", tzn.: cisnęłaś koszulę w kąt i przykryłaś plecakiem? To teraz ją sama prasuj, a ja będę nadzorować. Świeżo uprany mundurek zapaćkałaś owsianką, bo się uparłaś, że musisz jeść śniadanie w szkolnym ubraniu? To teraz go upierz ręcznie. Wybrzydzałaś na kanapki? To rób je sobie sama.

Trochę się zastanawiam, czy nie będą się Młodej przez to prace domowe kojarzyć wyłącznie z przykrościami? Z drugiej strony dobrowolnie bym jej w życiu nie zapędziła...
    • volta2 Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 12:29
      jak jeszcze mieszkałam w skrajnym klimacie to przyplątała mi się choroba której efektem była niemoc w rękach(i nie tylko) - wtedy w panice i wizji utraty kontroli nad czynnościami domowymi zaczęłam wciągać dzieci do pomocy.
      na zasadzie zrób to bo ja nie dam rady(a w duchu - naucz się też dla siebie na przyszłość)

      ale jakoś w warszawie choroba się kompletnie cofnęła a my cofnęliśmy się do czasów pierwotnych.
      ale - najbardziej skuteczna jest chyba metoda małych kroczków - dziś wyprasuj sobie tiszerta, jutro sobie i bratu a za rok jeszcze i mnie.

      dziś obierz 2 ziemniaki, jutro 3 a za rok przygotuj obiadsmile

      najgorzej było ze sprzątaniem, bo to polega na upychaniu po szafkach każdej odzieży znalezionej, ale jest coraz lepiej.

      jako mama z nadmiarem czasu niestety, nie mam parcia na wyręczanie się dziećmi, co w naturalny sposób uczyło.
      mnie wystarcza jak rano w sobotę lecą po pieczywo i gazetę, w niedzielę - jak usmaża sobie naleśniki na śniadanie a my z ojcem sobie jeszcze smacznie śpimy.
      i zrobią porządek w swoim pokoju a od czasu do czasu wyrzucą śmieci.

      prania ich nie uczę - bo sama to robię, nauczona osobiście po ślubie przez męża.
      gotować teoretycznie potrafią, kwestia odwagi i skonfrontowania się ze skwierczącą i dymiącą patelnią przed nimi.

      gotowanie teoretyczne: wiedzą gdzie szukać składników, wiedzą, które garnki są do czego, jakie składniki i w jakiej kolejności trzeba wrzucać, by uzyskać obiad. już potrafili ugotować w ten sposób zupy z nianią, która gotować nie potrafiła. mówili jej co i jak.
      ojcu ostatnio starszak zrobił steka, jak sam przyznał - dał za dużo oleju na patelnię, a tak to było ok.
    • vidy Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 12:32
      Ja byłam z tych dzieci chowanych pod kloszem, więc mam inne poglądy niż inni. Ale po co 11-latce (chyba twoja ma tyle) prasowanie ubrań. Ma na to czas, a jak będzie mądra i zasobna, ktoś inny będzie za nią to robił wink.
      Znałam dzieci (35 lat temu), które na kleczkach szorowaly korytarz w bloku i byłam, podobnie jak i moi rodzice, zszokowana postępowaniem ich rodziców.
      W tym wieku powinno dziecko posprzątać swój pokój; jak mama ma lenia, to ogarnąć inne pokoje; przygotować coś do jedzenia, posortowac ubrania do prania, rozłożyć sztućce i talerze na stole. A przede wszystkim uczyć sie, grać na instrumencie, czytac ksiazki, polenić sie jest tez wskazane.
      • vidy Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 12:38
        Warto nauczyć dziecko gotowania. Moja od paru lat chodził na rożne kulinarne kursy i wyniki są. Potrafi zrobic rożne pysznosci. Ale to ja wkładam do pieca czy na patenię, bo boję się o nią.
        • volta2 Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 12:50
          mój syn uczy się dla siebie, bo on wielu rzeczy nie lubi, i chce mieć tak zrobione a nie inaczej, bo inaczej to nie zje.

          jak się pytam, co zrobi w przyszłości, jak mnie nie będzie, a żona nie będzie umiała tak ugotować, to mówi że albo będzie gotować sam, albo ją nauczy. na pewno nie nagnie się do "obcego" gotowania. taka schiza...
      • volta2 Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 12:40
        ale u nas jest tak zakorzenione myślenie, że dziecko musi pracować w myśl zasady czego to się jaś nie nauczy.

        pamiętam, jak matka 4 dzieci opowiadała mi, że w poprzedniej szkole jej dzieci były mundurki . a ja w locie wyobraziłam sobie, jak ona prasuje tej czwórce białe koszule i mankiety i z tą wizją straszną dla mnie - się podzieliłam.

        a ona - ale kobieto, przecież to nie ja prasowałam te koszule, tylko moja haułskipersmile
        a mnie pierwsze co na myśl przyszło, że to ja-mama, bym musiała to robić. taka kultura, którą jak widać, dzielnie przekazujemysmile
      • bri Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 12:42
        Ale nauka robienia wokół siebie to też nauka i to czasem sto razy ważniejsza i bardziej przydatna niż np. gra na instrumencie. 11-latce nauka prasowania jest potrzebna po to, żeby mogła sobie sama ubranie uprasować, jak przyjdzie taka potrzeba, to chyba jasne?

        Zanim będzie sama na siebie zarabiać setki razy będzie sama szykować się do wyjścia z domu, kiedy nie będzie pod ręką mamusi, żeby jej ubranko uprasować i założyć na dupcię. Czemu robić z dziecka kalekę? Czy prasowanie to jest jakaś wybitnie trudna czy wymagająca fizycznie czynność? Moja ośmiolatka to potrafi.
        • gryzelda71 Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 12:45
          Piszesz,ze prasowanie prosta czynnośc to czego tu uczyć.Ot wspomniałam,ze koszylę lepiej tak,bo będzie prościej i wsio.
          • bri Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 12:47
            Nie napisałam, że nie ma czego uczyć, a że jedenastolatka jest w stanie się tego nauczyć bez większego trudu.
            • gryzelda71 Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 12:51
              I uprasuje jak zechce.
      • solejrolia Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 13:05
        vidy, jak czytam takie pierdoły, to oczy otwieram ze zdumienia...sorry bardzo. ale nie wyobrażam sobie obsługiwać nikogo w domu. a już 11latkę? przecież to już duże dziecko, spokojnie może wiele domowych czynności RAZEM z nami wykonać, albo zamiast nas.
        o dom dbamy razem. jesteśmy w rodzinie, i dbamy o siebie nawzajem.
        myslisz, że jak będzie mieć 16lat, czy 18 to taka pannica sama z siebie zacznie robić różne rzeczy w domu?! skoro dotąd była obsługiwana, to nadal będzie chciała być obsługiwana.
        a mamie miotełka w dupkę, a najlepiej z silniczkiem.
        że nie wspomnę o jakimkolwiek zaufaniu: a dlaczego nie może tego czy owego wykonać w domu, bo co? bo popsuje? no to najwyżej, następnym razem bedzie wiedzieć, jak należy użyć danego urządzenia.
        prasowanie? a cóż to za wielka filozofia, nalezy tylko uważać, zeby sobie krzywdy nie zrobić.
    • gryzelda71 Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 12:41
      To straszne,ale nie uczę.
      A jednak jak trzeba umieją.
    • melancho_lia Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 12:52
      Moi jakoś sami się zainteresowali. Córka umie włączyć pralkę, biją się oboje o uruchamianie i rozpakowywanie zmywarki, syn umie obsługiwać kuchenkę i podgrzać sobie np. mleko.
      To jakos tak naturalnie wyszło, specjalnie nie uczyłam.
    • solejrolia Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 12:54
      po prostu wręczając do łapki:
      szczotkę-zmiotkę- trzeba zamieść schody,
      odkurzacz- wszędzie pełno kłaków psa,
      łyżkę- zamieszaj ciasto na muffinki,
      konewkę- trzeba podlać kwiaty

      jak gadam do młodej?
      -wszyscy: brudzimy, jemy, korzystamy z różnych sprzętów,
      to wszyscy musimy: sprzątać (po sobie, ale i po innych, w tym po psie),
      -o mieszkanie musimy dbać wspólnie, bo z niego korzystamy wspólnie.
      -ty mi pomożesz, to i ja ci później w czymś pomogę, bo znajdę na to czas i siły.
      -wracam wcześniej z pracy to ścielę po wszystkich łóżka,ale jak ty wracasz wczesniej, to chociaż ogarnij je, jak zrobisz, tak zrobisz, ale przynajmniej to jedno będzie zrobione.
      -co dzień robię ci śniadanie, ale dziś się zwyczajnie spieszę, więc tym razem wyjątkowo naszykuj TY dla nas.
      -jestem zajęta, bo piekę dla ciebie ciastka, zamieć w tym czasie schody, zawsze to będzie ładniej, czyściej.
      -zachęcam, żeby sama wybrała co na obiad: ok może być zupa pieczarkowa, ale pieczarki kroisz TY.
      -smażę kotlety, a ty w tym czasie rozpakuj zmywarkę. ale to ty chciałaś te kotlety, więc skoro ja coś dla ciebie, to ty też dla mnie możesz coś zrobić...
      -podlej u siebie kwiaty, bo zwiędną, ale przy okazji sprawdź, czy u nas też nie trzeba....
      -o, za godzinę będzie super film, obejrzyjmy go razem, ooo, ale ja mam jeszcze parę rzeczy do zrobienia, pomożesz mi, to szybciej skończę?
      -a jak rozwalone buty leżą w wejściu, to upominam raz drugi, potem zwyczajnie wnoszę do jej pokoju, stawiam przy biurku, drzwi zamykam. następnym razem wystarczy rzucić hasło BUTY, i młoda wie, o co chodzi.

      mam na stanie 11latkę, pomaga, chociaż pomagać to złe słowo, ona właściwie współpracuje z nami w różnych pracach domowych, nie skąplikowanych, ale takich zwyczajnych.
      nigdy nie przekonywałam, że praca w domu jest fajna i może być zabawą. to ciężka praca, ale trzeba ją zrobić, i tyle. i nie tylko ja jestem za dom odpowiedzialna, czasem trzeba, żebyśmy wszyscy zgięli kark, i zrobili, co jest do zrobienia.

      no i oczywiście, jak coś razem robimy, to rozmawiamy, np. proszę, zeby opowiedziała mi jakiś nowy kawał, albo pytam o tą nową grę, co w nią grała z kolegą
      albo np. proszę, żeby włączyła SWOJĄ muzykę (bo milej nam się będzie pracować),

      a, i nie nadzoruję, a przynajmniej staram się nie nadzorować. ale też specjalnie nie chwalę, bo chwalić zwykle nie ma co: ale super podlałaś kwiaty och ach- to brzmi okropnie sztucznie, młoda by wyśmiała mnie.
      czynność, jak czynność, trzeba ją zrobić. tyle w temacie. ale fajnie, że mi pomogłaś.
    • mdro Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 12:56
      Ale prace domowe (pomijając gotowanie, któe może być twórcze i fajne dla niektórych czy odprężające niekiedy monotonne czynności typu zmywanie czy prasowanie) chyba generalnie nie są przyjemnością? I dziecię, gdy wyrośnie z wieku wczesnodziecięcego, prędzej czy później to odkryje wink. Nie wydaje mi się, by chętne do pomocy dziecko oznaczało rwącego/ej się do sprzątania nastolatka/tki, bez znaczenia więc IMO jest, czy dana czynność domowa będzie nauczona z chęci czy pod przymusem. No ale może taka opinia wynika z mojego nastawienia do prac domowych wink.
      • volta2 Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 13:03
        ale łatwiej wymagać od nastolatka ugotowania czegoś, jak wiesz, że to potrafi, bo za czasów chętnego dziecka się nauczył, niż próbować zagonić do kuchni zbuntowanego nastka i zacząć go tam uczyć dopiero.

        ja sama z siebie w domu nie robiłam nic(poza sobotnim sprzątaniem swojego piętra), w efekcie albo uczył mnie mąż, albo on robi to co trzeba sam, bo w sprawie firanek jestem niewyuczalna. przyznam się, że po 10 latach małżeństwa nauczyłam się jakoś, ale wcześniej robił to mąż.

        nastolatek powie że nie umie, nie rozumie, nie ma siły a w ogóle to ma jutro klasówkę(sztuka wymówek i uników będzie już doprowadzona do perfekcji) a ty w trakcie negocjacji stwierdzisz, że sama zrobisz szybciej.
        • mdro Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 16:34
          Ale Kociannie chodziło chyba o czynności, których mniejsze dziecko raczej nie zrobi. A patrząc na moje nastolatki niespecjalnie widzę efekty tego, czego nauczyli się jako dzieci, tzn. równie niechętnie wykonują czynności domowe wyuczone od małego, jak i nowe wink. Oczywiście są różnice indywidualne, zarówno w chęci, jak i jakości wykonywania danej czynności, choć czasem powód jest niezrozumiały, np. jeden dobrze wiesza pranie, a jego zdejmowanie i składanie idzie mu fatalnie, drugi przeciwnie - rozwiesza byle jak, za to ładnie składa ciuchy wink.
      • kocianna Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 13:06
        Jasne, że to czynności, które muszą być wykonane, ale chodzi mi o to, żeby nie kojarzyły się z karą. Wtedy są chyba podwójnie nieprzyjemne...
        Ale może faktycznie: ja muszę coś-tam, a ty wyprasuj w tym czasie bluzki, to szybciej zrobimy coś fajnego - ma sens.
        • solejrolia Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 13:12
          gadajcie przy tym, wygłupiajcie się, włączcie muzykę i zatańczcie z mopemwinkto też na pewno pomoże.
          no i niech uczestniczy w decyzjach:
          co na obiad? a pomożesz?
          gdzie pójdziemy, jak odkurzymy mieszkanie?
          itp.
          • valtho Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 13:25
            Ja zaganiam dzieci (6 i 8 lat) wyłącznie, żeby sprzątały po sobie (swoje zabawki, ubrania etc), nakrywały i sprzątały ze stołu (nie po przyjeciach smile, tylko po naszych wspólnych posiłkach). Mam Panią do pomocy w sprzątaniu i prasowaniu, więc sama tego nie robię, dzieci też nie. W efekcie jak trzeba coś okazjonalnie posprzątać, to jest to wielka atrakcja smile. W gotowaniu biorą udział na własne życzenie i z wielką radością. Wychodzę z założenia, że sprzątanie i prasowanie, nie jest aż takie trudne, żeby w razie konieczności nie mogły się tego nauczyć później smile.
    • joxanna Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 13:58
      Hm, właściwie to wcale. Nie mam wypracowanej metody. Dla szybkości i uniknięcie jęczenia wolę sama zrobić co się da, albo delegować na panią do sprzątania. Za to boję się, że genetycznie i podprogowo przekazuję niechęć do sprzątania w ogóle wszelkich regularnych, powtarzalnych zadań.

      Zasadniczo dzieci odpowiadają za zabawki i swoją przestrzeń, ale oczywiście to zabawki głównie tworzą bałagan, więc im pomagam (tylko pod warunkiem, że sami się ruszą. Jeśli oni zaczynają w czasei sprzątania się bawić, to ja na-ty-ch-miast otwieram swoją książkę). Za to oni pomagają mi przy składaniu prania, czasem ogarnięciu kuchni, czy łazienki.

      Oczywiście jak zasmarują coś, to sami sprzątają (7 i 5lat, 3latek jeszcze smaruje bezrozumnie i nie łączy tego ze sprzątanie).

      Głównym komunikat jest: wszyscy odpowiadamy za to, że jest nam tu w mieszkaniu przyjemnie. Czyli wszyscy uczestniczymy w ogarnianiu mieszkania.

      Poza tym jadę po korzyściach: rozlałeś sok, muszę umyć podłogę - nie mam czasu pograć w grę. Albo: jak będziesz umiała umyć po sobie biurko, to będziesz mogła jeść jogurt przed komputerem - i od czasu do czasu testujemysmile
    • gulcia77 Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 15:37
      Ponieważ ja nie znoszę dwóch rzeczy - czynności domowych i bałaganu, to bardzo szybko wyczaiłam, że musi być pełna współpraca. Młody robi po prostu to, co do niego należy. Jak nie odkładał skarpetek do prania, to pewnego dnia nie miał skarpetek. Na płacz nie zareagowałam, posłałam w półbutach bez skarpet. Od tej pory nie mam problemu - skarpetki poskładane i wsadzone do kosza na pranie big_grin Jak mu kazałam nastawić pralkę i powiesić pranie, bo nie będzie miał czystego stroju na trening, to na drugi dzień stwierdziłam, ze trudno - strój brudny, idzie w byle czym. Tak samo działa chłop. Ten, kto aktualnie jest w domu, ten robi, co do niego należy.
      • thaures Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 20:28
        Ja " wyszłam" z domu bez żadnych umiejętnosci gotowania. Nawet piekarnik mąż odpalał sam, bo ja się bałam.. ( gazowy był) Nie wiem dlaczego mama mnie nie zaganiała do takich prac, nawet nie przypominam sobie, żebym kanapki robiła- ale może tylko nie pamiętam, bo mi się to wydaje wręcz niemożliwe. Nauczkę w każdym razie mam. Synowie od początku cos ze mną robili w kuchni, obierali, tarli, piekli.. Dzięki temu mój maturzysta potrafi zrobić obiad i upiec ciasto, a i 14-latek sobie radzi... Wprawdzie nieraz przyprawy dodawane do potraw dla mnie są niezrozumiałe, ale najważniejsze, że cos potrafią.
        Ze sprzątaniem idzie mi zdecydowanie gorzej, niestety...
    • joanna.pio Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 21:50
      Ja zakładam, że niczego nie uczę. To znaczy - nie stwarzam sztucznych okoliczności nauki. Wykorzystuję dzieciaki jako tanią siłę roboczą każdego dnia. Uczestniczą w nakrywaniu do stołu, pichceniu, sprzątaniu, praniu - każde dość adekwatnie do swojego wieku. Ośmiolatek prasuje proste rzeczy. Dwulatek już doskonale wie, jak się sprząta po sobie, wie gdzie ma półkę na swoje buty, czapkę odkłada w wyznaczone do tego miejsce. Gdy ja wycieram kurze - maluchy mają też swoje szmatki. Dwulatek bardziej się tym bawi, ośmiolatek sprząta na serio. Starszy robi też zakupy w osiedlowym sklepie, pomaga nam wnosić jakieś tobołki do domu. Sporo tego jest. Ale konkluzja jest taka - nie ma się co bawić w sztuczności - pranie, gotowanie, sprzątanie, zakupy to codzienność i nie widzę powodu, by dzieciaki nie uczestniczyły w tych aktywnościach codziennie, od najmłodszych lat. Wiem, przyszłe synowe będą mi wdzięczne big_grin
    • redheadfreaq Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 18.04.13, 22:04
      Z jednej strony - żałuję, że moja matka wszystko wyrywała mi z rąk, bo "ona lepiej". Naleśniki nauczyłam się smażyć sama, bodajże w 3 liceum, wstawiać pralkę, hmm... . Z drugiej - o ile ktoś nie jest jakąś totalną sierotą, to wszystkiego da się nauczyć niezależnie od wieku - i gotowania, i prasowania, i wypełniania PITów, potrzebna jest odpowiednia motywacja tongue_out
    • agaja5b Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 19.04.13, 11:54
      Nie mam wprawdzie nastolatka na stanie (jeszcze) ale pamiętam że jak sama byłam w takim wieku to nie widziałam sensu w wiekszości zadań domowych, bo jaki sens sprzątać jak i tak zaraz sie pobrudzi? Mama chciała nas nauczyć gotować mówiąc, że jak wróci to ma być zrobione, a na mnie działalo to jak płachta na byka, to " ma być!', i często nie było. Siostra wprawdzie często robiła, bo nie chciała robic przykrości, ale mnie tam nie wzruszały czyjeś smutki.Na mnie najlepiej działało podkreślanie odpowiedzialności, zaufanie, że "przecież sama wiesz dobrze co i jak", nienawidziłam za to udawadniania jak to " nie pomyslałam", nie "interesuję się" i w końcu matka się połapała że ze mną tak się nie da. Jednak większości czynności nauczyłam się jak już musiałam, czyli na studiach.
      Teraz swoje dziatki kochane wdrażam do samodzielności w myśl powiedzenia że lenistwo matki jest kluczem do samodzielności dziecka, a że ich wiek (6 i 4 lata)temu jeszcze sprzyja to staram sie angażować do pomocy w obieraniu, myciu, itp. Czasem chodzą i jęczą jeść, czy pić ale na hasło " przecież umiesz sama" kanapki robią sobie same, nalewają picie, płatki z mlekiem. Częściej robi starsza, a młodsza jej pomaga.
    • edorota2 Re: Jak uczycie dzieci czynności domowych? 19.04.13, 18:31
      A może poradzicie, jak nauczyć obierania ziemniaków leworęczną 11-tolatkę. Sama chce, ale ścina od siebie, i wychodzą takie klocki a pół ziemniaka idzie do kosza. Ja jestem praworęczna i nie wiem jak to pokazać. Starsza córka, praworęczna , nauczyła się bez problemu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja