kocianna
18.04.13, 12:08
Obierania warzyw obieraczką czy obsługi pralki i odkurzacza nauczyłam, kiedy dzieć uznawał to za fascynującą zabawę i miał naturalny pęd do towarzyszenia przy czynnościach domowych i robienia "to co mama". Wiadomo jednak, że czterolatce nie dam żelazka czy dużego noża kuchennego.
Teraz nauka jest "za karę", tzn.: cisnęłaś koszulę w kąt i przykryłaś plecakiem? To teraz ją sama prasuj, a ja będę nadzorować. Świeżo uprany mundurek zapaćkałaś owsianką, bo się uparłaś, że musisz jeść śniadanie w szkolnym ubraniu? To teraz go upierz ręcznie. Wybrzydzałaś na kanapki? To rób je sobie sama.
Trochę się zastanawiam, czy nie będą się Młodej przez to prace domowe kojarzyć wyłącznie z przykrościami? Z drugiej strony dobrowolnie bym jej w życiu nie zapędziła...