agata.redakcja
19.04.13, 08:17
Uważacie, że rodzice mogą zaburzyć dziecku jego rozwój, osobowość. Nie mówię tutaj o patologicznych zachowaniach rodziców, wręcz przeciwnie, takich które rodzic uważa, za potrzebne dające dziecku bezpieczeństwo.
Byłam wczoraj z córką, na dużym placu zabaw, bardzo dużo dzieci i rodziców.
Moja 2letnia jeszcze mnie ze sobą ciąga, ale marzę o dniu, że siądę sobie na ławce i będę czytać książkę

Dzień wczorajszy, tak jak napisałam większość rodziców starszych dzieci siedzi, obserwuje, ale jest też kilkoro rodziców dzieci na oko 5-6 letnich, które nie odstępują dziecka na krok. Pewnie powiecie, że przesadzam, ale dwa przykłady: Chłopiec 5 lat, huśta się na koniku na sprężynie, pół metra od niego stoi mama i patrzy, asekuruje. Chłopiec wyglądał na smutnego. Obserwowałam go chwilkę i z nikim się nie bawił, niczym dłużej się nie zajął, a za nim matka jak cień. Później chciał wejść na taką ruchomą kładkę, po której chodziła moja córka, mama powiedziała mu, ze to dla dużych dzieci?!?
Druga grupa, której szczerze nie lubię, dziecko bawi się w piaskownicy, podchodzi wielki 5latek i wyrywa szpadelek, niszczy to co dziecko sobie zbudowało, za nim matka z banankiem lata, żeby ugryzł, bo zgłodnieje, zero reakcji na zachowanie swojego dziecka (ja zareagowałam, może trochę niewychowawczo

)
Tak sobie myślę, czy one robią dziecku krzywdę tą swoją nadopiekuńczością i zachowaniem moje dziecko jest najmojsze, czy nie zaburzają rozwoju osobowości takiego małego dziecka?
Ps. Z góry powiem, że nie pisze artykułu, to moje prywatne obserwacje