Dodaj do ulubionych

Nauczycielka zakazała dziecku...

24.04.13, 12:14
Pierwszoklasista przyniósł do szkoły książkę o ciele człowieka. Typowy atlas przeznaczony dla dzieci, kupiony w księgarni w dziale dziecięcym, z ilustracjami kolorowymi, mało szczegółowymi i nieszokującymi. Na przerwie zaczął z kolegami oglądać dział z siusiakami i "pipkami", przy czym znalazła ich nauczycielka (ich własna, od nauczania zintegrowanego) i... zabroniła dziecku przynosić tę książkę do szkoły (ogólnie mogą przynosić, co chcą).
A miała taką piękną okazję pogadać z dzieciakami na "trudny" temat, powiedzieć coś o płci, o wzajemnym szacunku.
Jestem wkurzona i mam ochotę pójść do pani z prośbą o wyjaśnienia oraz delikatnie jej uświadomić, że w kształceniu i wychowaniu nie tędy droga. Jak uważacie, robić sprawę czy jednak zostawić?
Obserwuj wątek
    • nad_orinoko Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 12:17
      Zostaw. Sama możesz swoje dziecko uświadamiać. Lepiej w takim kierunku niż w takim:

      gosc.pl/doc/1532074.Wersal-sie-skonczyl
      Seksedukacja po szwajcarsku. Sex-box dla przedszkoli zawiera dwa pluszaki: penisa w stanie wzwodu i rozchyloną waginę. W Polsce też się to już zaczyna. Rodzice bez ogródek muszą solidarnie powiedzieć ministerstwu krótkie i stanowcze NON POSSUMUS.


      Przeczytałam na Gosc.pl Panstwa komentarze do konferencji MEN na temat seksualizacji dzieci w szkołach i śpieszę z dodatkowymi materiałami na ten temat.

      W Bazylei (Szwajcaria), w której mieszkam, podobna burza miała miejsce 2 lata temu.

      Władze kantonalne zaproponowały obowiązkową edukację seksualną już dla czterolatków. Spokojni z natury Szwajcarzy, po zapoznaniu się z programem, a szczególnie z materiałami edukacyjnymi, zwarli szeregi. W ciągu zaledwie kilku dni zawiązały się rożne inicjatywy, aby pomysł zdusić w zarodku. Rzecz nazwano po imieniu – za całą akcją musi stać lobby pedofilskie, bo przecież żaden normalny rodzic nie wymyśliłby dla swojego czterolatka zabawek rodem z sex-shopu.

      Załączam linki do zdjęcia z tak zwanym sex-boxem, przeznaczonym dla przedszkoli. Opublikował go w pełnej krasie lokalny tabloid Blick – zawiera między innymi dwa pluszaki: penisa w stanie wzwodu i rozchyloną waginę. Zabawki w sam raz do zabawy w kąciku przedszkolnym!

      www.blick.ch/news/schweiz/verdirbt-dieser-sex-koffer-unsere-kinder-id76220.html
      Wydaje się, że w następnej wersji władze kantonalne okroiły kuferek z pluszaków. Na stronie komitetu rodziców nie ma ich już na zdjęciach.

      www.elternkomitee.ch/
      Bazylejskim rodzicom zajęło kilka miesięcy, aby kanton wycofał się rakiem z pomysłu.

      Proszę zauważyć, jak szerokie poparcie miała akcja protestacyjna. Na wyżej wymienionej stronie zebrano prawie 100 tys. podpisów, przy czym cały okręg bazylejski liczy ok. 400 tys. mieszkańców (160 tys. Bazylea Miasto Basel Stadt plus 260 tys. tzw. okręg bazylejski Basel Land).

      Nie ma żadnych podstaw aby sądzić, że propozycje przedstawione przez MEN nie pójdą w tym samym kierunku co pomysł szwajcarski – w końcu oba wywodzą się z zaleceń WHO.

      Wersal się skończył, gra toczy się o cale przyszłe pokolenia dzieci, które będą narażone na – nie boję się użyć tego słowa – gwałt na swojej dziecięcej niewinności. Dlatego polscy rodzice bez ogródek muszą solidarnie powiedzieć ministerstwu krótkie i stanowcze NON POSSUMUS.

      Serdecznie Państwa pozdrawiam!

      Anna Bartosik-Lielbriedis

        • kjut Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 14:05
          Mam wrażenie, że niektórzy tutaj chcieliby, żeby encyklopedie dla dzieci pozbawione były pewnych działów. Jak Wasz syn/córka dostanie od wujka czy cioci encyklopedię i tam będzie dział o rozmnażaniu i ,nie daj borze!, jakieś rysunki czy schematy, to też dojdziecie do wniosku, że to edukacja seksualna? Dziecie interesują się całym swoim ciałem tak samo. Bardziej tym co widzą niż tym czego nie widzą (dlatego bardziej włosami niż kręgosupem). Natomiast bardziej "siusiakiem" i "cipką" niż ręką czy nogą pewnie dlatego, że robicie z tego Państwo rzecz wstydliwą, o której trzeba mówić w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie. Naprawdę, nie rozumiem, co może być kontrowersyjnego w wiedzy, którą przekazuje dziecku atlas anatomiczny? Uważacie, że na wiedzę na temat żył, kręgosłupa, mózgu czy układu moczowego też jest "odpowiedni czas, wiek i miejsce"?
          --
          https://www.suwaczki.com/tickers/p19uskjo8w3d87p1.png]
    • solaris31 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 12:26
      idź, uświadom panią, i najlepiej sama z dzieciakami porozmawiaj na trudny temat smile

      a mówiąc serio - Ty masz ochotę na uświadamianie przez kogoś w szkole, a ja nie miałabym ochoty, żeby moja córka w takim uswiadamianiu uczestniczyła. nie mam zaufania do szkoły w tej materii, i zajmuję się nią sama. jak więc widać - każda moneta ma dwie strony wink
      • daisy Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 12:40
        Ale właśnie jest odwrotnie - chodzi mi o to, żeby nauczycielka w takiej sytuacji opowiedziała dzieciom o zasadach traktowania tematu, o poszanowaniu innych, o savoir-vivrze takich zagadnień. Odczarowała sprawę.
        Mam nadzieję, że szkole siedmiolatki nie wymagają już uświadamiania - za to na pewno potrzebują wskazówek: jak o takich rzeczach mówić, jak to ma wyglądać społecznie.
        Ale pewnie, zawsze można zakazać - to dopiero wstęp do emocjonujących "uświadomień" w ciemnych zakątkach szatni, gdzie pani już nie zagląda.
    • bogrusz Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 12:36
      A ja bym sobie nie życzyła, żeby moje dziecko było uświadamiane przez inne dzieci na szkolnym korytarzu. Nie życzyłabym sobie też, by nauczycielka zamiast realizować założony program, "korzystała z okazji, by pogadać z dziećmi na trudny temat". Mnie uświadomili Rodzice, ja - moje dzieci. Ciekawe, że chłopiec nie zainteresował kolegów np budową i funkcjonowaniem serca, tylko akurat siusiaki i pipki od razu znalazł.
      • bri Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 13:12
        Jak uniknąć uświadamiania przez rówieśników? Przecież fakt, że tutaj pomocą była książka nie jest w tej kwestii decydująca. Każesz dzieciom uszy zatykać, kiedy rówieśnicy rozmawiają o takich ciekawych sprawach?
      • falka_85 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 14:06
        Nie życzyć sobie możesz do woli smile ale dla dzieciaków tematy związane z ciałem i seksem są bardzo fascynujące i jeszcze nie raz twoja pociecha usłyszy coś (niekoniecznie zgodnego z prawdą) na ten temat od koleżanek czy kolegów. A co do nauczycielki to swoją reakcją jak najbardziej uświadomiła dzieci: że siusiaki i pipki to coś złego, niemoralnego, o czym się nie mówi, nie myśli, a jak chce się człowiek coś dowiedzieć (bo nie oszukujmy się, dzieci i młodzież ten temat ciekawił, ciekawi i będzie ciekawił) to po kryjomu przed dorosłymi, a już w żadnym razie nie można ich o nic pytać.
        • memphis90 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 25.04.13, 21:12
          Już w przedszkolu dzieciaki pokazują sobie zawartość "majtów"... Wątpię, żeby siusiak na obrazku zszokował siedmiolatka.
          --
          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
      • lauren6 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 14:28
        > Ciekawe, że chłopiec nie zainteresował kolegów np budową i funkcjonowaniem serca, tylko akurat siusiaki i pipki od razu znalazł.

        No ciekawe, że dla tych dzieci bardziej fascynująca jest anatomia genitaliów, niż serca. Najwyraźniej ich rodzice nie odrobili z dziećmi lekcji: "wiedza o miejscach intymnych, poziom podstawowy", więc mamy niezdrową fascynację.
        • aneta-skarpeta Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 14:53
          ja nie mam problemów z seksualnością, jestem otwarta itd, a jednak bardziej mnie interesuje temat genitaliów niz serca

          zreszta patrzac na popularnośc watku "mały ale wariat" nie jestem jedynawink

          rozumiem, ze dzieci nawet uswiadomione kraża wokół tego tematu, bo genitalia to cos czym sie odrózniamy od płci przeciwnej
          --
          "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
    • atteilow Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 12:38
      daisy napisała:
      ...Na przerwie zaczął z kolegami
      > oglądać dział z siusiakami i "pipkami"...
      > A miała taką piękną okazję pogadać z dzieciakami na "trudny" temat, powiedzieć
      > coś o płci, o wzajemnym szacunku.

      Widać u ciebie też jakoś temat jest trudny do ogarnięcia, skoro pochwę nazywasz "pipką". Chciałaś się wyręczyć nauczycielką podsuwając jej książkę za pośrednictwem dziecka, czy ją zawstydzic podobnie jak sama się wstydzisz?
        • atteilow Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 12:46
          daisy napisała:

          > Ala na tym obrazku nie było akurat pochwy, tylko ogólny rysunek krocza. smile
          > "Pipka" to tylko taka nazwa, wiesz.


          Skoro masz ambicje uświadamiać dziecko i wymagasz tego od innych to nazywaj narządy po imieniu. Inaczej odpuść sobie uświadamianie, dowie sie na podwórku od kolegów, ktorzy uzyja dokladnie takiego samego slownictwa. A jak w ksiazce jest podpisany obrazek krocza?
          • esr-esr Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 12:58
            bez przesady - hiperpoprawność też dobra nie jest. moim zdaniem słowo pochwa pasuje do miecza, a nie do części ciała. nie wyobrażam też sobie żeby uczyć córkę, że jej 1,5 roczny brat ma penisa, a nie siusiaka.
            edukacja seksualna powinna też (a może przede wszystkim?) nauczyć dziecko podchodzenia do spraw seksualnych lekko, czasem nawet z dystansem i humorem. penis i pochwa IMO takiej szansy nie dają. wiele dorosłych osób ma problem z nazywaniem intymnych części ciała, może właśnie dlatego?
            • memphis90 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 25.04.13, 21:18
              Ale jak to- srom niewieści to takie piękne określenie! W sam raz do używania w sypialni "kochanie, pomiziaj mnie po sromie!". Tadaaam!

              Swoją drogą zdumiewają mnie matki, które silą się na hiperpoprawne, a wmawiają dziewczynkom, że ich zewnętrzne narządy płciowe (bo wątpię, żeby zagłębiały się w budowę wewnętrzną wraz z macicą i jajnikami i całą resztą) to pochwa big_grin
              --
              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
          • memphis90 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 25.04.13, 21:14
            Atteilow, skoro pouczasz, to sama miej wiedzę. Pochwa to ten kanał w środku prowadzący do szyjki macicy. To coś zupełnie innego niż krocze czy srom niewieści.
            --
            "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
            Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
            Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • iziula1 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 12:44
      Akurat to dzieci najbardziej interesuje.
      Raczej porozmawiałabym sama z synem.
      Do nauczycielki bym nie poszła, bo po co? Moją rola nie jest pouczanie kogokolwiek przynajmniej w zakresie edukacji seksualnej mego dziecka. Nie tak klasa. Lekcji biologii jeszcze nie maja.
      Poza tym co chcesz jej powiedzieć? Pouczać co do jej roli, zakresu obowiązków, wytknąć purytanizm? A może inni rodzice nie życzyliby sobie edukacji na tym etapie i z tą książką?
      Odpuść.
      Książka rzeczywiście w tym wieku wzbudza wśród dzieci sensacje. Syn nie powinien nosić jej do szkoły. A zaniósł, bo nie chciał pokazać układu szkieletowego człowieka tylko właśnie siusiaki i pipki.



      --
      "Prawdziwa,porządna ofiara losu w ogóle nie musi się starać.Wszystko przychodzi jej samo." J.Ch.
      • daisy Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 12:50
        Nie, o ile pamiętam zaniósł książkę do szkoły z jakiegoś innego powodu. A pani zastała oglądających akurat nad tymi stronami.
        I nie chodzi mi o edukację seksualną, tylko o edukację społeczną. Właśnie po to, żeby żadne dzieci nie były potem gwałcone przez uszy.
        • olena.s Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 14:17
          Rodzice są zwariowani - 3/4 chciałoby edukacji seksualnej (bo sami bardzo chętnie uniknęliby uświadomienia dziecka) a 1/4 wrzeszczy o demoralizacji i spisku Brukseli.
          Dlatego nauczycielka zareagowała racjonalnie: gdyby wzięła się od, tak, z przypadku, do wyjaśniania dzieciom czegolwiek z zakresu ed.sek, miałaby jutro na głowie ze trzy wściekłe dewotki. A za plecami - pustkę, bo kto by ją wsparł, lub też jakim rozporzadzeniem miałaby dewotkom zamknąć gębę?
          I dlatego, właśnie przez te dwotki, dzieci będa dalej gwałcone przez uszy przez rówieśników, którzy już wiedzą, jak znaleźć pornosa na jutubie.
          --
          Życie w Zatoce Perskiej
    • altz Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 12:52
      Dzieci są zainteresowane same z siebie i mają prawo oglądać takie książki, nawet w grupie, jeśli sobie tego życzą.
      Może pani się nie nadaje do szkoły, bo jest za bardzo wstydliwa? wink
      Dziecku wytłumaczyć, że nic złego nie robiło i że niektórzy dorośli tak się zachowują, ale nie wszyscy.

      Ktoś się wyraził, że sobie "nie życzy" uświadamiania na korytarzu. Ma prawo sobie nie życzyć, ale nie powinien tego mówić dziecku, jeśli treść książki nie przekraczała progów np. obrzydzenia, a tak było. Dziecko ma również prawo do własnych decyzji i najwyższy czas sobie to uświadomić.
      • scher Kolejna zainfekowana bzdurnymi prawami dziecka 24.04.13, 22:50
        altz napisał:

        > Dzieci są zainteresowane same z siebie i mają prawo oglądać takie książki, nawet
        > w grupie, jeśli sobie tego życzą.

        Niby z czego to prawo wynika?

        > Dziecko ma również prawo do własnych decyzji

        Prawo do własnych decyzji będzie mieć, gdy będzie w stanie się samo utrzymać. Do tego momentu podlega wychowawczym ograniczeniom nakładanym przez dorosłych.

        --
        Ne puero gladium!
        • altz Re: Kolejna zainfekowana bzdurnymi prawami dzieck 25.04.13, 14:57
          scher napisał:

          > altz napisał:
          > > Dzieci są zainteresowane same z siebie i mają prawo oglądać takie książki,
          > > nawet w grupie, jeśli sobie tego życzą.
          >
          > Niby z czego to prawo wynika?
          Z praw człowieka. Dziecko jest również człowiekiem! smile

          > > Dziecko ma również prawo do własnych decyzji
          > Prawo do własnych decyzji będzie mieć, gdy będzie w stanie się samo utrzymać. D
          > o tego momentu podlega wychowawczym ograniczeniom nakładanym przez dorosłych.
          Przygotuj się, że zastosuje takie prawo do Ciebie, jak już będziesz stara i wymagająca pomocy.
          Bardzo niepochlebnie o sobie piszesz, mam nadzieję, że jednak taka nie jesteś, że to tylko taka poza.
          • scher Re: Kolejna zainfekowana bzdurnymi prawami dzieck 25.04.13, 22:11
            altz napisał:

            > > > Dzieci są zainteresowane same z siebie i mają prawo oglądać takie książki,
            > > > nawet w grupie, jeśli sobie tego życzą.
            > > Niby z czego to prawo wynika?
            > Z praw człowieka. Dziecko jest również człowiekiem! smile

            Szczerze mówiąc nie spodziewałem się żadnej mądrzejszej odpowiedzi. Płytkie to takie, brrr!

            > > Prawo do własnych decyzji będzie mieć, gdy będzie w stanie się samo utrzymać.
            > > Do tego momentu podlega wychowawczym ograniczeniom nakładanym przez
            > > dorosłych.
            > Przygotuj się, że zastosuje takie prawo do Ciebie, jak już będziesz stara

            Pokrętne rozumowanie, sprzeczne z zasadami logiki i fundamentalnymi wartościami, którymi kieruje się w życiu każdy normalny człowiek.

            --
            Ne puero gladium!
            • altz Re: Kolejna zainfekowana bzdurnymi prawami dzieck 26.04.13, 06:36
              scher napisał:
              > Szczerze mówiąc nie spodziewałem się żadnej mądrzejszej odpowiedzi. Płytkie to
              > takie, brrr!

              To nie jest płytkie, to jest proste, zwyczajne, bo prawa człowieka są proste.
              Jeśli myślisz, że będziesz sterował zakazami czepiając się wszystkiego, to efekt osiągniesz, ale na dłuższą metę nieciekawy, po prostu dziecko przestanie z czasem rozmawiać z rodzicem. Można poprosić dziecko o nieprzynoszenie książki i wyjaśnić powody.

              > Pokrętne rozumowanie, sprzeczne z zasadami logiki i fundamentalnymi wartościami
              > , którymi kieruje się w życiu każdy normalny człowiek.
              Każdy normalny człowiek pozwala drugiemu na rozwijanie zainteresowań. Dotyczy to też rodzica, a jeśli rodzic nie zgadza się bez sensownego powodu, to sam na siebie kręci bicz.
              • scher Re: Kolejna zainfekowana bzdurnymi prawami dzieck 26.04.13, 08:59
                altz napisał:

                > > Szczerze mówiąc nie spodziewałem się żadnej mądrzejszej odpowiedzi. Płytkie to
                > > takie, brrr!
                > To nie jest płytkie, to jest proste, zwyczajne, bo prawa człowieka są proste.

                Są proste dla prostych.

                > > Pokrętne rozumowanie, sprzeczne z zasadami logiki i fundamentalnymi wartościami
                > > którymi kieruje się w życiu każdy normalny człowiek.
                > Każdy normalny człowiek pozwala drugiemu na rozwijanie zainteresowań.

                Na przykład każda normalna żona pozwala mężowi na rozwijanie zainteresowania pięknymi kobietami albo piwem. Bo przecież - dla prostych - wolność człowieka nie podlega żadnym ograniczeniom, a normy kulturowe są wyrazem wstecznictwa i wrogiem postępu.

                --
                Ne puero gladium!
                • altz Re: Kolejna zainfekowana bzdurnymi prawami dzieck 26.04.13, 09:38
                  scher napisał:
                  > Są proste dla prostych.
                  Dobrze mi się kojarzy prostota. Człowiek prosty to człowiek szczery, większość świetnych osiągnięć naukowych jest prostych.
                  Lepiej powiedz wprost: ja gó...arzowi nie pozwolę, niech dorośnie, jak będzie miał te swoje 25 lat, to będzie sobie wybierał książki! Tak prosto napisz, jak sam sugerujesz, będę wiedział wobec tego ten sprzeciw. smile
                  Uważam za niezbywalne prawo do czytania książki na korytarzu w czasie wolnym ucznia i pani nic do tego. Proste!
                  Natomiast na zajęciach ma prawo organizować pracę po swojemu, byle dziecko osiągało korzyści z takiej lekcji. Temat jest śliski w naszym zakłamanym społeczeństwie, nie każdy się nadaje do tego, więc nauczycielka odpuściła i zwyczajnie uciekła od tematu. big_grin Przy okazji straciła odrobinę autorytetu.

                  > Na przykład każda normalna żona pozwala mężowi na rozwijanie zainteresowania pi
                  > ęknymi kobietami albo piwem. Bo przecież - dla prostych - wolność człowieka nie
                  > podlega żadnym ograniczeniom, a normy kulturowe są wyrazem wstecznictwa i wrog
                  > iem postępu.
                  Jasne, że mężczyzna ma prawo interesować się pięknymi kobietami i piwem, byle nie przekroczył ustalonych między nimi zasad i nie nadużywał tego. Czyli wybór Miss Polonia i jedno piwko z kolegami raz na jakiś czas, nie powinno być problemem.
                  Brak wiedzy na temat budowy i funkcjonowania ciała, jest również brakiem kultury, nie jest za to naruszeniem norm, ale już epatowanie golizną w miejscu do tego nie przeznaczonym jest naruszeniem norm. Tutaj nie doszło do naruszenia norm.
                  Gdybyś się trochę interesował dziećmi w tym wieku, to byś wiedział, że nie takie rzeczy robią dzieci i to wszystko mieści się w normie rozwojowej.
                  • scher Re: Kolejna zainfekowana bzdurnymi prawami dzieck 26.04.13, 09:56
                    altz napisał:

                    > Uważam za niezbywalne prawo do czytania książki na korytarzu w czasie wolnym ucznia
                    > i pani nic do tego. Proste!

                    Uważasz za niezbywalne prawo dziecka prawo do czytania każdej książki na korytarzu szkolnym i osobie odpowiedzialnej za wychowanie tego ucznia nic do tego. Proste, ja od pierwszego twojego postu dobrze sobie odkodowałem, co chcesz powiedzieć.

                    > Jasne, że mężczyzna ma prawo interesować się pięknymi kobietami i piwem, byle nie
                    > przekroczył ustalonych między nimi zasad i nie nadużywał tego. Czyli wybór Miss Polonia
                    > i jedno piwko z kolegami raz na jakiś czas, nie powinno być problemem.

                    Na tej samej zasadzie książka o treściach odpowiednich do wieku dziecka i adekwatnych do wartości, które akurat ta nauczycielka chce wpoić swoim wychowankom, nie powinna być problemem.

                    > to wszystko mieści się w normie rozwojowej.

                    Toteż dlatego nauczycielka poprzestała na odebraniu książki, ustanowieniu zakazu i nie zrobiła z tego wielkiego problemu.

                    --
                    Ne puero gladium!
                    • altz Re: Kolejna zainfekowana bzdurnymi prawami dzieck 26.04.13, 12:28
                      scher napisał:
                      > Uważasz za niezbywalne prawo dziecka prawo do czytania każdej książki na
                      > korytarzu szkolnym i osobie odpowiedzialnej za wychowanie tego ucznia nic do t
                      > ego. Proste, ja od pierwszego twojego postu dobrze sobie odkodowałem, co chcesz
                      > powiedzieć.
                      O każdej książce nie napisałem. Tamta, według opisu była zupełnie normalna i mi chodziło o tamtą i każdą normalną.
                      Społeczeństwo jest zafiksowane na tle seksu, byle co związane z płcią ich przeraża, nie przeszkadzają za to głupie i agresywne bajki, sceny nie dla dzieci puszczane w telewizji w południowej porze, makabryczne zdjęcia w programach informacyjnych, agresywne zachowania, wulgarne piosenki i takie rozmowy między sąsiadami.

                      > Na tej samej zasadzie książka o treściach odpowiednich do wieku dziecka i adekw
                      > atnych do wartości, które akurat ta nauczycielka chce wpoić swoim wychowankom,
                      > nie powinna być problemem.
                      Nauczycielka ma na to zajęcia. A na korytarzu powinna reagować, gdy zobaczy faktycznie coś złego, tutaj tego nie było, więc niepotrzebnie się do wtrąciła młodym ludziom.
                      • scher Re: Kolejna zainfekowana bzdurnymi prawami dzieck 26.04.13, 12:47
                        altz napisał:

                        > O każdej książce nie napisałem. Tamta, według opisu była zupełnie normalna i mi
                        > chodziło o tamtą i każdą normalną.

                        Rozumiem. Uważasz za zupełnie normalne, że kilkuletnie dzieci przeglądają w miejscu publicznym książkę, która służy im za pretekst do rozmowy o "pipkach i siusiakach". To jest niezbywalne prawo dziecka i norma kulturowa.
                        Nie jest natomiast normalne zachowanie dorosłego, który im takiego zachowania zabroni, gdyż ograniczanie dzieci w korzystaniu z wolności, jest wynaturzeniem, które należy zwalczać. Ograniczanie wolności dzieci do niczym nieskrępowanej, swobodnej rozmowy o "pipkach i siusiakach" to traumatyzująca dzieci opresja, to rak, który toczy nasze społeczeństwo.

                        > Społeczeństwo jest zafiksowane na tle seksu, byle co związane z płcią ich przeraża

                        Rozumiem. Niech kilkuletnie dzieci przeglądają w miejscu publicznym książkę, która służy im za pretekst do rozmowy o "pipkach i siusiakach". Na zdrowie!

                        > nie przeszkadzają za to głupie i agresywne bajki

                        Ja swoim dzieciom tego zabraniam, ale nie wiem, czy nie uznasz tego za naruszenie praw dziecka.

                        > > Na tej samej zasadzie książka o treściach odpowiednich do wieku dziecka
                        > > i adekwatnych do wartości, które akurat ta nauczycielka chce wpoić swoim
                        > > wychowankom, nie powinna być problemem.
                        > Nauczycielka ma na to zajęcia.

                        Nauczycielka po to jest osobą dorosłą, ma wiedzę fachową i wieloletnie praktyczne doświadczenie w kontaktach z grupami różnych dzieci, aby sama potrafiła decydować, kiedy pozwolić, kiedy zabronić.

                        --
                        Ne puero gladium!
                        • altz Re: Kolejna zainfekowana bzdurnymi prawami dzieck 26.04.13, 15:45
                          scher napisał:
                          > Rozumiem. Uważasz za zupełnie normalne, że kilkuletnie dzieci przeglądają w mie
                          > jscu publicznym książkę, która służy im za pretekst do rozmowy o "pipkach i siu
                          > siakach". To jest niezbywalne prawo dziecka i norma kulturowa.
                          Tak uważam i cały czas o tym piszę.
                          Dzieci w takim wieku porównują się, podglądają, nawet nie posiadając takiej książki. smile
                          Jak będziesz tak mało elastyczny, to własne dziecko do Ciebie nie przyjdzie z ważnymi pytaniami, tylko zapyta na podwórku. Mam nadzieję jednak, że to nie jest Twoim celem.

                          > Ograniczanie wolności dzieci do niczym nieskrępowanej, s
                          > wobodnej rozmowy o "pipkach i siusiakach" to traumatyzująca dzieci opresja, to
                          > rak, który toczy nasze społeczeństwo.
                          Rak to nie jest, ale mądre to też nie jest. Wprowadza się zakazany i przez to bardzo uatrakcyjnia temat, zamiast sprawę rozwiązać odpowiadając na jakieś jedno pytanie albo subtelnie informując, że to są wstydliwe tematy dla wielu dorosłych.

                          > Rozumiem. Niech kilkuletnie dzieci przeglądają w miejscu publicznym książkę, kt
                          > óra służy im za pretekst do rozmowy o "pipkach i siusiakach". Na zdrowie!
                          Dziękuję! smile
                          Nie przesadzaj z tym miejscem publicznym. To nie było żadne święto, żadna aula, kościół, tylko korytarz. Jedno dziecko przynosi i pokazuje ciekawe kapsle, drugie swojego ulubionego misia, a trzecie interesujące je książkę.

                          > > nie przeszkadzają za to głupie i agresywne bajki
                          > Ja swoim dzieciom tego zabraniam, ale nie wiem, czy nie uznasz tego za naruszen
                          > ie praw dziecka.
                          Słusznie robisz. Zakazać całkowicie też nie warto, bo dziecko powinno wiedzieć, jak wygląda ten nasz świat, ale ograniczać warto.
                          Pamiętam, jak kiedyś leciała "Pszczółka Maja" w telewizji, to była bardzo ostra bajka, dzieci po tym miały ciężkie nocki. Podobnie po lekturze bajek Braci Grimm. Wydawałoby się, że obie bajki są uniwersalne i nieszkodliwe, a okazało się zupełnie przeciwnie. Nie słyszałem za to jeszcze o tym, żeby dzieci miały ciężkie sny po takich książkach "o siusiakach i pipkach".

                          > Nauczycielka po to jest osobą dorosłą, ma wiedzę fachową i wieloletnie praktycz
                          > ne doświadczenie w kontaktach z grupami różnych dzieci, aby sama potrafiła decy
                          > dować, kiedy pozwolić, kiedy zabronić.
                          Niech ma na zdrowie! smile
                          Trochę przeżyłem i znam różne dorosłe osoby z ich dużymi problemami (również nauczycielki), dlatego aż takiego zaufania do dorosłych nie mam. wink
                          Dobrze, że nie zrobiła afery i jakoś z tego wybrnęła, skoro temat był dla niej za trudny.
                          • scher Re: Kolejna zainfekowana bzdurnymi prawami dzieck 26.04.13, 16:45
                            altz napisał:

                            > > Rozumiem. Uważasz za zupełnie normalne, że kilkuletnie dzieci przeglądają
                            > > w miejscu publicznym książkę, która służy im za pretekst do rozmowy o "pipkach
                            > > i siusiakach". To jest niezbywalne prawo dziecka i norma kulturowa.
                            > Tak uważam i cały czas o tym piszę.

                            Rak to nie jest, ale mądre, że tak uważasz i cały czas o tym piszesz, to też nie jest.

                            --
                            Ne puero gladium!
        • memphis90 Re: Kolejna zainfekowana bzdurnymi prawami dzieck 25.04.13, 21:23
          >
          > Prawo do własnych decyzji będzie mieć, gdy będzie w stanie się samo utrzymać.
          Zdziwiłbyś się... 16 latek ma pełne prawo do decydowania o sobie np. w kwestii leczenia. Doczytaj sobie o prawach dziecka.
          --
          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
          • scher Re: Kolejna zainfekowana bzdurnymi prawami dzieck 25.04.13, 22:14
            memphis90 napisała:

            > > Prawo do własnych decyzji będzie mieć, gdy będzie w stanie się samo utrzymać.
            > Zdziwiłbyś się... 16 latek ma pełne prawo do decydowania o sobie np. w kwestii
            > leczenia.

            Skup uwagę nie na warstwie słownej mojej wypowiedzi i znaczeniach poszczególnych słów, ale nad jej głębszym sensem.

            W kwestii leczenia oczywiście masz rację - ale co to zmienia?

            --
            Ne puero gladium!
    • moofka Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 13:04
      dziwne
      kiedy omawiali budowe czlowieka wdostal 3 klasie mojego dziecka
      za przyniesienie ksiazki i znajomosc tematu 5
      i jeszcze sie dziwil ze sie Nikolka chichrala, jak siusiaka zobaczyla
      big_grin
      --
      - А еcли я cкaжy кaкyю-нибyдь глyпocть?
      - Скaжи c yверенным лицoм, тoгдa этo нaзывaетcя тoчкa зрения
    • saszanasza Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 14:34
      ale dlaczego cedujesz kwestie uświadamiania dzieci na nauczycielkę? w kwestie seksualności powinni przede wszystkim wprowadzić rodzice, a jeśli nie oni, to osoby do tego przygotowane.

      najwyraźniej nauczycielka nie poczuła się na siłach/w obowiązku uświadamiania dzieci i wcale się tego nie dziwię.
      wyobraź sobie sytuację w której podjęłaby temat a zrobiłaby to w sposób niewłaściwy. czy myślisz że wszyscy rodzice entuzjastycznie podeszliby do kwestii podjętego przez nauczycielke "wykładu o seksualiźmie człowieka"??? nie mamy w tych kwestiach liberalnego społeczeństwa i wierz mi że znaleźliby się rodzice oburzeni takim "wykładem".

      uważam że nauczycielka bardzo dobrze postąpiła zakazując przynoszenia tygo typu książki...7 letnie dzieci są zbyt małe by świadomie analizować i przetwarzać zawarte w nich treści bez stosownego komentarza nadzorującej osoby dorosłej, tak się zazwyczaj zaczyna najgorsza z możliwych droga do edukacji seksualnej "edukacja podwórkowa".

      --
      http://i50.tinypic.com/34hgrpw.jpg
      • anomalia_pogodowa81 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 14:46
        A Ty naprawdę nie rozumiesz, o co chodzi autorce wątku?
        NIE o to, żeby nauczycielka nagle zaczęła edukować seksualnie, litości...

        Moim zdaniem najgorsza była histeryczna reakcja nauczycielki - to była książeczka popularno-naukowa odpowiednia dla siedmiolatków, w których dział o genitaliach i różnicach między płciami był jednym z wielu, traktujących o ciele... Ale nauczycielka orzekła, że TAKICH książek do szkoły przynosić nie wolno. Ot i kompetencja pedagogiczna (czy raczej brak) - obnażona...
      • daisy Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 14:52
        Wyjaśniłam już wyżej, czego spodziewałabym się po nauczycielce, i nie, nie jest to "uświadamianie", które uważam dzieci w tym wieku powinny mieć już dawno za sobą.
        A tak na logikę - myślisz, że kupiłabym dziecku taki atlas i nie obejrzała z nim, nie wyjaśniła, co jest co?
        Na logikę również - edukacja podwórkowa zaczyna się raczej od robienia tajemnic i zakazów, nie wydaje ci się?
    • edelstein Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 14:56
      Moj syn ostatnio powiedzial.Mamo ja mam penisa,pani mam powiedziala.Dzieki ci borze,ze istnieja nauczyciele dla ktorych Penis nie jest tematem tabu.
      Zakazana ksiazka,wracamy do czasow wielkiej kastracji czy Jak?
      Pogadalabym z pania,ktos ja w koncu musi uswiadomic.

      “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
      Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
    • nangaparbat3 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 17:30
      Nasza nauczycielka nauczania zintegrowanego, kiedy dzieci byly w III klasie, pokazala na wywiadowce niezwykle wdzięczny i taktowny film rysunkowy (brytyjski lub skandynawski, niestety nie pamietam) pytajac, czy moze pokazac go uczniom. Dopoki fruwały motylki rodzice z zadowoleniem kiwali glowami, kiedy na ekranie ukazano - dyskretnie i dowcipnie - kopulujacą parę rodzice podnieśli krzyk, że już, koniec, oni też nie chca ogladać. I ze "nasze dzieci sie tymi sprawami nie interesują". Jedna z matek wyszeptala nieśmialo, ze slyszala jak w rozmowie syna z kolegami z klasy padlo slowo "prezerwatywa" - rodzice chórem orzekli, ze może ktores z dzieci uzylo takiego slowa, ale z pewnościa nie wie, co ono znaczy.
      smaczku sprawie dodaje fakt, ze prawie wszyscy rodzice z wyższym wyksztalceniem, w tym kilkoro medykow.
      Jest jeszcze pointa: po latach dowiedzialam się od corki, ze juz rok potem, w czwartej klasie, dzieci chadzały po szkole do tych domów, w których nie było rodzicow, i ogladaly filmy pornograficzne - Mamo, dzieci zawsze wiedzą, gdzie rodzice trzymają takie rzeczy.

      Wniosek: na hipokryzję nie ma rady, na rodzicielską naiwnośc podobnie.
      --
      "Może to było nie na e-matce, a np. na wychowaniu albo starszym dziecku: wytłumaczono mi, że reagowanie na to, że ktoś na ulicy zasłabł, albo został napadnięty, jest niezgodne z psychologią społeczną". Srebrnarybka
        • nangaparbat3 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 18:24
          Jeśli chodzi o Polskę, zmienia się, na gorsze, chwilami na zatrważające. Nauczycielka IV SP chwalila się, jak "zgrabnie" odpowiedziala na pytanie ucznia, Czy dzieci z in vitro są gorsze?
          Odopwoedź brzmiała: To zbyt skomplikowane sprawy, by je teraz poruszać.
          --
          "Może to było nie na e-matce, a np. na wychowaniu albo starszym dziecku: wytłumaczono mi, że reagowanie na to, że ktoś na ulicy zasłabł, albo został napadnięty, jest niezgodne z psychologią społeczną". Srebrnarybka
          • kkokos Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 20:06
            nangaparbat3 napisała:

            > Jeśli chodzi o Polskę, zmienia się, na gorsze, chwilami na zatrważające. Nauczy
            > cielka IV SP chwalila się, jak "zgrabnie" odpowiedziala na pytanie ucznia, C
            > zy dzieci z in vitro są gorsze?

            > Odopwoedź brzmiała: To zbyt skomplikowane sprawy, by je teraz poruszać.

            powiedz, że to ponury żart
            albo lepiej nie, powiedz, że ten, któremu się chwaliła, zachował się jak należy
      • czar_bajry Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 19:15
        Jestem chyba jedną z mniej pruderyjnych osób na tym forum ale w przeciwieństwie do Was drogie wyzwolone e matki nie potępiam nauczycielki.
        Dzieci w tym wieku nie mają w programie pogadanki uświadamiającej oraz mówiącej o różnicach płciowych- to jest zadanie rodziców.
        Czy któraś z was zastanowiła się jak mogli by zareagować pozostali rodzice?
        Czy naprawdę sądzicie iż wszyscy byli by zachwyceni takową lekcją?
        Sama mam 8- latka i wiem jak reaguje na atlasy anatomiczne( przystosowane do jego grupy wiekowej), gołe "cycki" i inne sprawy związane z nagością . Reaguje śmiechem szczególnie w obecności kolegów. Jest zainteresowany tematem ale to moje zadanie jak mu wszystko wyjaśnić odpowiednio do wieku.
        Dzieci w klasach I-III nie są gotowe na tego typu pogadanki.

        • ewa_mama_jasia Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 19:52
          Też nie byłabym zadowolona, gdyby nauczycielka rozpoczęła temat. Od tego jestem ja, a mój syn w zasadzie uświadomiony już jest. W różnych tematach. Co nie znaczy, że w podobnej sytuacji, nie zachowywaliby sie z kolegami tak samo smile Bardzo podobało mi się zachowanie nauczycielki, kiedy jeden z chłopców w klasie syna zapytał o przerywanie ciąży. Nauczycielka odpowiedziała, żeby zapytali rodziców. No i zapytał.... smile
          Tęsknię do czasów, kiedy odpowiadało się dwulatkowi: to jest kotek. Kotek robi "miau". Z czasem te tematy są coraz trudniejsze smile
          --
          Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
          • szamanta Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 20:16
            Wprawdzie dzieci szkolne bedące juz w dalszej klasie mając przyrode (biologie-anatomie-dojrzewanie-rozmnazanie) rowniez wtedy zetkną sie z materialem dot. dojrzewania ukladu rozrodczego czlowieka,takze zostaną poruszone sprawy na temat rozmnazania sie, dojrzewania, jakie zmiany zachodzą w ciele dziewczynki jak i chlopca, to jest nieuniknione aby nauczyciel pominal ten material do opracowania.
            Kazde dziecko z tym tematem w szkole sie zetknie na lekcji omawiając go przez nauczyciela ,wiec my rodzice uswiadamiamy dziecku to co powinnismy,lecz edukacja szkolna tez w tym bierze udział.W przedmiocie szkolnym jest taki dzial o jakim teraz piszemy i zostanie on opracowany czy sie to podoba rodzicom,czy nie
        • daisy Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 20:03
          O-J-P! (nie mogę się powstrzymać)
          To kiedy wy chcecie te dzieci uświadamiać, jak będą do gimnazjum szły?
          Dla mnie jest oczywistością, że siedmiolatek powinien być już ogólnie świadomy, jakie są cechy płciowe i do czego służą narządy płciowe.
          A to, że dzieci się interesują, chichoczą, ekscytują świadczy jak najdobitniej o tym, że właśnie pilnie potrzebują ucywilizowania w tych sprawach ze strony dorosłych. Panią nauczycielkę zaliczam do ścisłego grona osób uprawnionych, a nawet zobowiązanych do działań w tym względzie!
        • oqoq74 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 20:18
          A ja myslę, że nie tyle dzieci nie są przygotowane na takie pogadanki, ile my dorośli, mówie ogólnie, nie zawsze umiemy przedstawić te tematy w sposób odpowiedni dla danego wieku.
          Mój syn zanim poszedł do szkoły nie reagował w żaden dziwny sposób na nagość. Odkąd poszedł do szkoły temat "cycków" i "siusiaków" zaczął się przewijać w inny sposób. Zdarzało się, że słyszałam jak rozmawiał z kolegami, następowały przechwałki i chichoty o tym, że ktoś gdzieś widział "cycki".
          Wczoraj z rodzicami innych dzieci rozmawialiśmy między innymi też o wychowaniu seksualnym. Większość uznała, że rozmowy z 9 latkiem na temat sexu jest zdecydowanie za wczesna. Ma jeszcze czas, to przecież dziecko.

          • czar_bajry Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 23:40
            Mój syn zanim poszedł do szkoły nie reagował w żaden dziwny sposób na nagość. Odkąd poszedł do szkoły temat "cycków" i "siusiaków" zaczął się przewijać w inny sposób. Zdarzało się, że słyszałam jak rozmawiał z kolegami, następowały przechwałki i chichoty o tym, że ktoś gdzieś widział "cycki".

            To są normalne reakcje dzieci i nie ma w tym nic nadzwyczajnego, młodsze dziecko temat nagości lub samą nagość przyjmuje naturalnie a potem nagość i płciowość są już zupełnie inaczej przyjmowane.
            Mój syn też kiedyś nie reagował na takie sytuacje ale w szkole to już zupełnie inna bajka.
        • moofka Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 21:04
          > Dzieci w klasach I-III nie są gotowe na tego typu pogadanki.
          >

          na jakie?
          ze kobieta inaczej jest zbudowana niz facet?
          bez przesady
          --
          - А еcли я cкaжy кaкyю-нибyдь глyпocть?
          - Скaжи c yверенным лицoм, тoгдa этo нaзывaетcя тoчкa зрения
          • andaba Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 21:17
            Nauczycielka zareagowała odpowiednio. Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby okazało się, że do klasy z synem daisy chodziłyby dzieci nad_orinoko, mamyróży czy innych?

            Wątki o tym, że wara od uświadamiania dzieci przez szkołę przewijają się akurat przez fora...

          • szamanta Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 21:18
            Moja corka wzwiązku z tym,ze nie chodzi na religie,przebywa w tym czasie na swietlicy.Niestety w jej szkole religia jest w srodku zajęc lekcyjnych,a nie pierwsza czy ostatnia, wiec musi byc na swietlicy.
            W tym czasie raz w tyg.przez szkołe są organizowane dla dzieci adekwatne do ich wieku zajęcia cos w stylu wychowanie w rodzinie,są poruszane tematyki czym sie rozni plec meska od zenskiej,jakie zmiany zachodzą u jednego i drugiego z wiekiem dorastania.
            Są to bardzo delikatne zajęcia przelozone na jezyk dzieciecy proporcjonalny do psychiki dziecka w tym wieku smile
            Moja corcia od malego jest przez nas uswiadomiona jesli chodzi o tego typu tematy,ale takze w szkole podczas wolnego okienka rowniez aktywnie uczestniczy w spotkaniach z Panią, ktora na swietlicy z dziecmi omawia czynniki dojrzewania i podstawy wlasnej intymnosci,w tym szacunku do wlasnego ciala.Nie mam nic przeciwko,podoba mi sie taka forma edukowania mojej corki,nic przez to nie traci
            • szamanta Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 25.04.13, 00:40
              czar_bajry napisała:

              > Masz dzieci w tym wieku?
              > Masz do czynienia z grupą dzieci w tym wieku?
              >
              >
              > Jeszcze raz powtarzam w tym wieku z dzieckiem o seksie oraz różnicach płciowych
              > rozmawiają rodzice

              Mam dzieci w domu w zroznicowanym wieku, od nastolatkow po przedszkolaka.Pisząc o corce w poscie z 21:18 nie dodalam,ze corka chodzi do 3 kl.podst.więc ma 9 lat.
              Tak,rozmawiam z corką od malunkiego o roznicach plciowych, intymnosci, o cielesnosci,rowniez o sferze seksualnej ,jak i romnazaniu,skąd sie wziela na tym swiecie.
              Ja jako rodzic z męzem w domu poczuwamy sie do obowiązku, aby dzieciom to uswiadamiac,a nie ze zwalamy to na obcych, ciesząc sie ,ze mamy to zglowy,nic bardziej mylnego!Od nas sie zaczyna, od nas wiedza dzieciom zostaje przyswajana na starcie
              Lecz nasza 9 latka w szkole takze w wolnym czasie w srodku lekcji uczeszcza 1 h lekcyjną zajęcia dot.ed. seks.albo tez jak kto woli -wych do zycia w rodzinie.
              Jak dla mnie 3 kl.podst. jest juz odpowiedni wiek,aby adekwatnie do ich wieku mozna bylo dzieci uswiadamiac w sprawach dojrzewania,rozwoju,sfer intymnych,a nie tylko w domu,dodam ze to jest dobrowolne, a nie przymus. Jesli rodzic wyrazil zgode, wtedy dziecko chodzi na te zajęcia edukacyjne.Jeszcze raz powtorze ,są to bardzo delikatne zajęcia przelozone na jezyk dzieciecy proporcjonalny do psychiki dziecka w tym wieku
              Najmlodsza cór ma 3 latka i takze jest przez nas rodzicow w te tematyki powoli stopniowo wdrązana adekwatnie i delikatnie do jej wieku.Zgodnie z jej rozwojem i wiekiem postepy uswiadamiania bedziemy robic z roku na rok.
    • kawka74 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 21:28
      Reakcja nauczycielki dość histeryczna i bezsensowna, ale może bez przesady z tym 'proszeniem o wyjaśnienia', bo tu nie ma co wyjaśniać między Wami, tylko między Tobą a dzieckiem, jeśli już.

      > A miała taką piękną okazję pogadać z dzieciakami na "trudny" temat, powiedzieć
      > coś o płci, o wzajemnym szacunku.

      Nie daj Boże, w ciągu doby miałaby na karku rodziców, którzy tylko raz do roku (luba Filoteo) i w celu mienia dziatek . Lepiej zrobiłaby rzucając jakieś niezobowiązujące zdanie, a potem ewentualnie zajęła je czymś innym - wtedy prawdopodobieństwo wkurzenia kogokolwiek byłoby minimalne.
      --
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
    • to_ja_tola Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 24.04.13, 23:50
      daisy napisała:

      > Pierwszoklasista przyniósł do szkoły książkę o ciele człowieka. Typowy atlas pr
      > zeznaczony dla dzieci, kupiony w księgarni w dziale dziecięcym, z ilustracjami
      > kolorowymi, mało szczegółowymi i nieszokującymi. Na przerwie zaczął z kolegami
      > oglądać dział z siusiakami i "pipkami", przy czym znalazła ich nauczycielka (ic
      > h własna, od nauczania zintegrowanego) i... zabroniła dziecku przynosić tę ksią
      > żkę do szkoły (ogólnie mogą przynosić, co chcą).
      > A miała taką piękną okazję pogadać z dzieciakami na "trudny" temat, powiedzieć
      > coś o płci, o wzajemnym szacunku.


      aha...oczywiście ematki dzieci już od 3r.ż wiedzą,ze "siusiak to nie żaden siusiak czyli penis a kobieta nie ma "pusi" tylko cipkę vel waginębig_grin
      i obraza majestetu...
      Noo weeeź,jak ta nauczycielka mogła?
      opanuj się...



      --
      i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2012/02/480381baccc00e450dda9ed18befd6d9.gif?1329080203
    • yuka12 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 25.04.13, 00:01
      Ja tylko nie rozumiem tego podniecania sie ''cipkami'' i ''siusiakami'' u dzieci, skoro tak wielu rodzicow deklaruje, ze uswiadamia swoje dzieci. Ciekawe jak to robi. W zwiazku ze studiami medycznymi meza, atlasy anatomiczne i ksiazki opisujace budowe czlowieka sa w calym domu i dzieci ogladaja je juz od kilku lat. I tak moj prawie siedmioletni syn jest bardziej zainteresowany budowa serca i calego ukladu krazeniowo-oddechowego niz owym ''siusiakiem''. Bo pompowanie krwi, praca serca i powiazane z tym ruchy pluc sa zdecydowanie dla niego bardziej fascynujace niz stojacy i opadajacy penis czy jakas tam wagina. A krew i praca komorek? Sam cymes. Pewnie zainteresowania sie mu zmienia jak bedzie dojrzewal smile.
      --
      "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
    • prophetess.pl Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 25.04.13, 00:10
      NIieraz myślę, że nauczyciele powinni mieć dodatek za stykanie się z głupimi rodzicami. Masz zero racji, zero argumnetów, ale chcesz iść pouczać nauczycielkę, którędy droga w edukacji, bo ważyła się zwrócić uwagę twojemu dziecku, a pośrednio tobie, bo nie dopilnowałaś co twoje dziecko nosi do szkoły. I w gruncie rzeczy o to w tym wszystkim chodzi. Ale ok, dorabiaj ideologię o zacofaniu nauczycielki i o pieknych okazajch do obejrzenia atlasu kupionego w księgarni, bo jak wszyscy wiem w księgarniach są tylko rzeczy wartościowe.
      • moleslaw Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 25.04.13, 05:47
        Nie w księgarniach sporo jest kiczu to fakt. Jednak nauczycielka a i Ty również przegapiła ważny fakt, zakazany owoc najlepiej smakuje. Teraz to dopiero dzieciaki mają używanie z tą książką albo i gorszymi gdy ktoś nie widzi. Właśnie takie momenty są dobre do przekazania tego co my dorośli ludzie chcemy przekazać językiem kulturalnym. W najlepszym wypadku dzieci to olały i dobrze zrobiły, w najgorszym ,któreś z nich mogło poczuć się złe że interesuje się takimi sprawami, bo dobre dzieci to tylko paciorek i na kolankach do łóżeczka. Koszmar!
        Naprawdę wierzycie że wasze dzieci ( to do tych świętych) nie rozmawiają na te tematy, nie kupują i nie oglądają prezerwatyw i nie dzielą się niestety wątpliwą wiedzą? To już lepiej by wiedziały od rodziców co i jak , ja nie mówię że ma się odbyć pokaz technik ale rozmawiać warto. Zawsze. Zauważcie że gdyby miejsca intymne traktować jak rękę czy nogę nie byłoby tej chorej fascynacji.
        Wybaczcie że spytam ale jeśli syn lub córka pyta o piersi , to rzecz w końcu widoczna niezależnie od ubrania to udajecie że ich nie ma czy mówicie jak się nazywa ta część ciała?
        --
        forum.gazeta.pl/forum/f,63251,_MOLE_KSIAZKOWE_.html

        czytaniejakoddychanie.blogspot.com/2012/04/czytanie-jak-oddychanie.html
    • zebra12 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 25.04.13, 06:54
      To temat delikatny do poruszania w szkole, zwłaszcza w tej grupie wiekowej. Nie ze względu na wstyd nauczycielki, ale ze względu na takich rodziców jak BOGRUSZ, którzy potem zrobią aferę na całą Polskę, że zdemoralizowana nauczycielka uświadamiała niewinne siedmiolatki, choć tego nie ma w programie ani innych wytycznych MEN, a nauczycielka nie ma do tego odpowiedniego przygotowania w postaci kursu przygotowania do życia w rodzinie....
      --
      https://img.1gif.pl/zebra/zebra-1.gif
    • ga-ti Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 25.04.13, 11:56
      daisy napisała:
      ...
      > A miała taką piękną okazję pogadać z dzieciakami na "trudny" temat, powiedzieć
      > coś o płci, o wzajemnym szacunku.
      > ...

      Moja znajoma próbowała i co, miała serię spotkań z oburzonymi rodzicami, którzy sobie nie życzą i niemiłą rozmowę z dyrekcją, która stwierdziła, że nie ma odpowiednich kwalifikacji do rozmów z dziećmi na tego typu tematy.
      Więc można zrozumieć niechęć do rozmowy.

      Co do zakazu przynoszenia książki - trochę kiepsko, ale znowu może się obawiała pretensji innych rodziców uncertain
      • daisy Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 25.04.13, 12:15
        Dziewczyny, czytajcie posty w wątku... Inaczej rozmowa jest bez sensu.
        Pisałam wyżej, że nie oczekuję uświadamiania (które mam nadzieję, jest już w tym wieku załatwione), ale właśnie o instrukcję obsługi takich tematów na forum publicznym, w grupie rówieśniczej. Oczywiste jest, że rodzice nie mogą się tym zająć - nie ma ich w szkole. Za to jest nauczycielka, wychowawczyni, i do niej to należy.
        Gdyby chodziło np. o wyśmiewanie niepełnosprawności, to też uważałybyście, że nauczycielka nie powinna nic mówić, co najwyżej zakazać przynoszenia książki o niepełnosprawnych bohaterach do szkoły? No zastanówcie się.
        • kawka74 Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 25.04.13, 12:21
          Ale temat niepełnosprawności nie jest tak drażliwy i nie dzieli tak, jak temat różnic płciowych, więc porównanie zupełnie od czapy.
          Nauczycielka też nie powinna się tym szczególnie zajmować, co najwyżej spróbować odwrócić uwagę dzieciaków po rzuceniu jakiegoś neutralnego komentarza, chyba że lubi ryzyko.
          --
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
        • to_ja_tola Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 26.04.13, 22:41
          daisy napisała:

          > Dziewczyny, czytajcie posty w wątku... Inaczej rozmowa jest bez sensu.
          > Pisałam wyżej, że nie oczekuję uświadamiania (które mam nadzieję, jest już w ty
          > m wieku załatwione), ale właśnie o instrukcję obsługi takich tematów na forum p
          > ublicznym, w grupie rówieśniczej. Oczywiste jest, że rodzice nie mogą się tym z
          > ająć - nie ma ich w szkole. Za to jest nauczycielka, wychowawczyni, i do niej t
          > o należy.
          > Gdyby chodziło np. o wyśmiewanie niepełnosprawności, to też uważałybyście, że n
          > auczycielka nie powinna nic mówić, co najwyżej zakazać przynoszenia książki o n
          > iepełnosprawnych bohaterach do szkoły? No zastanówcie się.

          no prosze cię...to ty sie ogarnij.
          Nie porównuj uświadamiania dzieci o niepełnosprawności innych a uświadamianiu o narządach kobiet i mężczyzn
          --
          i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2012/02/480381baccc00e450dda9ed18befd6d9.gif?1329080203
          • daisy Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 26.04.13, 22:54
            Ale właściwie dlaczego? Moim zdaniem akurat kwestie niepełnosprawności, zwłaszcza umysłowej, są o wiele bardziej drażliwe, skomplikowane i delikatne niż prosta hydraulika układów moczowo-płciowych. Z której bezsensownie robimy tabu, sekrety i 'dane wrażliwe'. A dlaczegóż to nauczycielka nie miałaby porozmawiać z dziećmi o organach płciowych i ich funkcjach w organizmie człowieka [zaznaczam po raz enty, że nie oczekiwałam tego w opisanej na początku sytuacji], przecież to zwykła biologia, przyroda, nauka - dlaczego tylko rodzice mieliby prawo rozmawiać o tym z dziećmi? Jeszcze rozumiem takie zastrzeżenia co do kwestii religijnych, ale ukrywać skrzętnie, do czego d*** służy - to zwyczajnie paranoiczne.
    • paskudek1 chyba mam niepopularne poglądy.. 25.04.13, 15:44
      ale uważam, że DOBRZE PRZYGOTOWANY nauczyciel jest znacznie lepszą osoba do przekazywania mojemu dziecku treści z zakresu wychowania seksualnego. Tzn. ja mu nie owijam w bawełnę, nie ukrywam się i widział mnie niejednokrotnie nagą ale... mimo wiedzy, mimo braku pruderii przesadnej nie czuję się na siłach aby syna uświadamiać. No nie umiem i już. Wolałabym żeby jednak ktoś mnie w tym wyręczył. Zwłaszcza że w tym pierwszym etapie edukacyjnym, kiedy byłaby okazja jakoś delikatnie przekazać dzieciakom podstawy wiedzy, to one jednak za autorytet uznają panią w szkole a nie rodzica. Przynajmniej z zakresu szkoły. Mam poza tym wrażenie, że dzieciak też chyba chętniej i z mniejszym skrępowaniem porozmawiałby o tym z "neutralną" nauczycielką niż z własną mamą. Ale to jest MOJE zdanie.
      --
      65FF-G to WCALE nie jest wielki biustsmile
      • olena.s Re: chyba mam niepopularne poglądy.. 25.04.13, 19:09
        Moim zdaniem nalezy uświadamiac dzieci bardzo wcześnie - zanim załapią, że temat jest szczególny. Wtedy wszystko udaje się zrobić bez zażenowania.
        Ale szkoła mogłaby sie mocno przydac - cóż, kiedy opór dziki i szalony.
        --
        Życie w Zatoce Perskiej
        • nangaparbat3 Re: chyba mam niepopularne poglądy.. 26.04.13, 21:05
          olena.s napisała:

          > Moim zdaniem nalezy uświadamiac dzieci bardzo wcześnie - zanim załapią, że tema
          > t jest szczególny. Wtedy wszystko udaje się zrobić bez zażenowania.
          Zgadzam sie.
          sama zresztą w ogole nie pamietam rozmow uświadamiających z moja corką (poza jedną - dlaczego mam tu dzyndzelek, przecież to panowie mają dzyndzelki), odbywaly sie tak wczesnie, ze w ogole nie było w nich napiecia, wstydu, niepokoju.

          --
          "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
    • mynia_pynia Re: Nauczycielka zakazała dziecku... 25.04.13, 16:02
      Gdybym widziała efekty wprowadzenia edukacji seksualnej gdziekolwiek w kraju rozwiniętym to bym poparła pomysł edukowania dzieci. Ale wszędzie gdzie wprowadzono do szkół lekcje "wychowania seksualnego" po kilku latach mamy plagę nastolatek w ciąży, co to za okazja do dumy że się chłopakowi zrobiło loda na przerwie, albo dramat młodzieńca że ma 14 lat i jeszcze się nie bzykał.
      Też mnie zaczęło zastanawiać czy to nie działania siatki pedofilskiej doprowadzają do pomysłów edukowania 4-10 latków, którym penis czy też wagina do sikania potrzebne.
      --
      https://www.suwaczki.com/tickers/atdcj44je39ok3sg.png
    • ciociacesia wczuj sie troche 25.04.13, 16:29
      gdyby zaczela na ten temat z dziecmi rozmawiac zaraz by miala 10 rodziców co sobie nie zycza zeby im dzieci deprawowac. pomijajac to ze mogla nie czuc sie kompetentna
      --
      'Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele' by mama eps
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka