morgen_stern
26.04.13, 09:52
Co robicie, kiedy wasza dobra koleżanka robi sobie ewidentną krzywdę na twarzy lub figurze? Nie chodzi mi o odmienny gust czy inne subtelności, ale jakieś masakry typu pozlepiane na maksa rzęsy maskarą, wylewający się brzuszek ze zbyt ciasnej bluzki, no coś ewidentnie mocnego i rzucającego się w oczy. Oraz oszpecającego.
Jeśli to tylko jakaś tam znajoma, to olewam, ale jeśli bliższa koleżanka, to jak wytrzymać? Miałam jeden taki przypadek, bardzo dobra koleżanka, naprawdę ładna dziewczyna, która miała właśnie rzęsy (notabene pięknych oczu) masakrycznie pozlepiane, w grube skulkowane strąki. Ponieważ była jeszcze trzecia koleżanka i trzymałyśmy się razem debatowałam z nią, co tu począć i jak jej powiedzieć, że się oszpeca i przy tym nie urazić. Próbowałyśmy obie, naprawdę delikatnie, i obu nam powiedziała to samo - MNIE SIĘ PODOBA. Także porażka na całej linii
No ale jak wytrzymać i nie nie mówić? Łatwo mówić - nie wtrącaj się. Nie chodzi o żadne złośliwości, bo się naprawdę lubiłyśmy, ale serce mnie bolało, że te piękne oczy są w tam koszmarnej oprawie. Kurde, gdyby mnie powiedziała coś takiego jedna, a potem druga koleżanka pewnie nie tryskałabym szczęściem, ale dwa razy bym się nad tym zastanowiła.