Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek

26.04.13, 09:52
Co robicie, kiedy wasza dobra koleżanka robi sobie ewidentną krzywdę na twarzy lub figurze? Nie chodzi mi o odmienny gust czy inne subtelności, ale jakieś masakry typu pozlepiane na maksa rzęsy maskarą, wylewający się brzuszek ze zbyt ciasnej bluzki, no coś ewidentnie mocnego i rzucającego się w oczy. Oraz oszpecającego.

Jeśli to tylko jakaś tam znajoma, to olewam, ale jeśli bliższa koleżanka, to jak wytrzymać? Miałam jeden taki przypadek, bardzo dobra koleżanka, naprawdę ładna dziewczyna, która miała właśnie rzęsy (notabene pięknych oczu) masakrycznie pozlepiane, w grube skulkowane strąki. Ponieważ była jeszcze trzecia koleżanka i trzymałyśmy się razem debatowałam z nią, co tu począć i jak jej powiedzieć, że się oszpeca i przy tym nie urazić. Próbowałyśmy obie, naprawdę delikatnie, i obu nam powiedziała to samo - MNIE SIĘ PODOBA. Także porażka na całej linii wink

No ale jak wytrzymać i nie nie mówić? Łatwo mówić - nie wtrącaj się. Nie chodzi o żadne złośliwości, bo się naprawdę lubiłyśmy, ale serce mnie bolało, że te piękne oczy są w tam koszmarnej oprawie. Kurde, gdyby mnie powiedziała coś takiego jedna, a potem druga koleżanka pewnie nie tryskałabym szczęściem, ale dwa razy bym się nad tym zastanowiła.
    • kosmitka06 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:04
      Ja kiedyś miałam takie 2 sytuacje. Pierwsza jeszcze w czasach LO. Było nas pięć, zawsze trzymałyśmy się razem, taka zgrana paczka. Jedna z dziewczyn tak mocno się malowała że czasami fluid ściekał jej między oczami, naprawdę. Poza tym poza fluidem i dużą ilością pudru jaki nakładała (a nakładała go raczej na odwal się, widać było że nie był dokładnie rozsmarowany) nie malowała w ogóle rzęs i brwi które były okręcone ze wszystkich stron wyglądały masakrycznie. Jak raz jej powiedziałyśmy to powiedziała nam tylko tyle "zazdrościcie mi" wink Bo kosmetyki miała z wyższej półki wink Więc dałyśmy spokój.

      Druga sytuacja to moja znajoma z pracy. Nie dość że miała mega pory to właśnie w te miejsca pakowała tego najwięcej. Poza tym malowała oczy na czarno, plus czarne grube krechy, tak że czasami jak się zapomniała i jeszcze na dodatek było ciepło to wyglądała jak miś panda. Ale ona akurat szczyciła się takim makijażem, więc nawet nie próbowałam jej tego tłumaczyć wink

      Moim zdaniem każdy ma lustro i się widzi wink Nic nie zrobisz, każdy ma jakieś "zboczenia" big_grin
    • lola211 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:06
      Nie mówię nic.
      Chyba,ze zapyta.
      Tez mam taka z rzesami.
    • antyideal Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:06
      Nie wtracam sie.
      Nie cierpie takiej "zyczliwosci".
      Jesli ktos sie sobie wydaje boski z tymi posklejanymi rzesami ok,
      niech ma, czemu mam mu psuc humor, bo mnie sie to nie podoba?
      • rhaenyra Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:16
        j.w.
      • morgen_stern Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:19
        No ok, ale naprawdę chciałabyś się kiedyś przypadkiem dowiedzieć, że nie jesteś wcale boska, tylko ludzie za twoimi plecami łapią się za głowę? Mnie byłoby przykro, że nikt słowem nie pisnął, choć mógł spróbować pomóc.

        To trochę jak z tym "człowiekiem z liściem na głowie, wszyscy się patrzą nikt mu nic nie powie".
        • antyideal Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:37
          Nie, nie chcę się dowiedziec, ze nie jestem boska big_grin
          "Lisc na głowie" to zupelnie inna sytuacja, oczywiscie to przenosnia ,
          tym "lisciem" moze byc plama na tyłku, podwinieta kiecka itp.i tu nalezy zwrocic uwage,
          zeby nieszczesnik mial swiadomosc katastrofy.
          A sprawa czyichs dokonan makijazowo-modowo-fryzjerskich to juz nasza subiektywna ocena,
          trafia mnie szczerze mowiac, gdy ktos próbuje narzucac mi swoje zdanie w kwestii tego co powinnam nosic na sobie/na glowie.
          Czlowiek przechodzi przez to w czasie nastoletnich lat, krytyke ubioru, fryzury i wystarczy wink
        • baszi Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:42
          ale jak juz ktos pisal, kazdy ma wdomu lustro, skoro tak sie ubral czy umalowal to wlasnie znaczy ze czuje sie dobrze i jest boski, a jak ktos nie widzi ze zle wyglada to znaczy ze nie ma gustu, nie umie sie ubrac czy umalowac i jedna rada go nie nauczysz a inny moze musi sie ubrac w to co ma bo go nie stac i wtedy uwagi o zlym ubiorze sa zupelnie nie na miejscu
    • kamelia04.08.2007 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:07
      te masakry modowe i makijazowe sa zawsze u kolezanek, znajomych i u przyjaciolek. U ematki - nigdy tongue_out
      • iwoniaw Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:11
        No chyba logiczne, że gdyby ematka sama uznała, że coś z jej makijażem/ubiorem/fryzurą nie tak, to by próbowała to zmienić i raczej założyła wątek "jak malować rzęsy, żeby się nie sklejały" niż "przekonajcie mnie, że nie powinnam nosić posklejanych i skulkowanych rzęs, bo mam wątpliwości".
        Tak że: czepiasz się kamelio bez sensu.
      • yuka12 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 20:04
        Dlaczego? Znajome czesto mi szczerze mowily, jesli im sie cos we mnie nie podobalo. Nie czulam sie urazona, czasami mialy racje, ale i tak ich nie ich sluchalam smile. Moze dlatego ze sa o jakies 10-15 lat ode mnie mlodsze, maja inne figury, wzrost, styl i typ urody?
      • gazeta_mi_placi Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 28.04.13, 11:05
        Słuszna uwaga.
    • bri Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:11
      Mówię cokolwiek dopiero, jeśli mnie przyjaciółka wprost zapyta o zdanie.
      • marzeka1 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:13
        Mam taką zasadę tylko z siostrą- ona mi mówi szczerze, w czym mi dobrze, w czym nie lub gdy widzi,że coś jest nie tak- ja z kolei jej mówię.
    • mayaalex Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:28
      Moje przyjaciolki i kolezanki sa zawsze fajnie ubrane i umalowane smile i cale szczescie, bo chyba nie wiedzialabym jak ugryzc taki temat...
      Za to bardzo szczerze wypowiadam sie jesli nie podoba mi sie jakis ciuch podczas wspolnych zakupow - ale to nie jest akurat trudne bo zazwyczaj gust mamy podobny. I tez bardzo licze na takie uwagi podczas zakupow - np. nie w kazdym odcieniu czerwieni mi dobrze wiec chce wiedziec na pewno czy jest super czy robie sobie krzywde kupujac jakas kiecke.
      • morgen_stern Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:32
        Tak, na szczęście też mam szczerą przyjaciółkę, która zawsze mi powie podczas zakupów: "weź to odłóż", albo krótkie "nie". Co to za przyjaciółka, która nie powie, że ten ciuch cię oszpeca?
        • bri Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:36
          W trakcie zakupów to co innego.
        • aandzia43 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 17:22

          > Tak, na szczęście też mam szczerą przyjaciółkę, która zawsze mi powie podczas z
          > akupów: "weź to odłóż", albo krótkie "nie". Co to za przyjaciółka, która nie po
          > wie, że ten ciuch cię oszpeca?

          Sie zgadzam. Różne są oczywiście modele przyjaźni między paniami wink Mam koleżanki, z którymi tematu ich wyglądu nei tykam, bo drażliwe są. Dziwnym trafem to te same, co skłonne są do złośliwości wobec innych pań za ich plecami oraz nietrafionych za to złośliwych diagnoz wink Te, co chętnie i bez nadmiernej drażliwości dyskutują o swoim wyglądzie (w ścisłym gronie rzecz jasna) i same konstruktywnie krytykują wścibskie i złośliwe jakoś nie są.
    • mearuless Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:35
      to ja z innej strony.
      kiedys sporo schudlam.
      wiadomo po schudnieciu cialo potrzebuje troche czasu by sie ujedrnic.
      i niby bylam szczupla a jednak jak zakladalam sukienke obcisla to na plecach bylo widac "wałeczki"?
      no i moja przyjaciolka mi poiwedziala. "super wygladasz w tej sukience ALE jakbys zalozyla taką specjalna bielizne to bys wygladala rewelacyjnie!!!

      powiedziala mi to sam na sam. w bardzo delikatny sposob.

      pojechalysmy do sklepu, ona mi pomogla dobrac fajny gorset, wymacala mnie dokladnie, poukladala w tym wynalzaku i obie szczesliwe wrocilysmy do domu wink

      wiec tak! jak ktos dobrze doradza to biere to pod uwage.
    • baszi Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:37
      jesli ktos sie mnie zapyta jak wyglada, to doradze, jak sie nie pyta uwazam ze tak ma byc i sie nie wtryniam
    • default Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:49
      Ja w ogóle mało takie rzeczy zauważam, ale jeśli już to ewentualnie powiem o czymś, co może wynikać raczej z niedopatrzenia - np. widoczna granica fluidu, rozmazane oko, plama na ubraniu, oczko w rajstopach, sterczący kosmyk na głowie itp. Czyli "wypadki".
      Ale jeśli widzę, że koleżanka maluje się czy ubiera w określony sposób bo tak jej odpowiada i jest z siebie zadowolona - to wtedy nie. Mam taką jedną, która z upodobaniem nosi latem spódniczki "a la baletnica" : rozkloszowane, dość krótkie, sterczące dookoła nóg, co w jej wieku (50+) wygląda dość groteskowo, ale nigdy mi nie przyszło do głowy, by jej o tym powiedzieć. Ona się sobie w nich podoba najwyraźniej, więc nie będę jej tego psuć.
    • lilly_about Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 10:49
      Nic. Na szczęście najbliższe koleżanki są dalekie od spektakularnych wpadek, a te dalsze niech robią co chcą. Raz pamiętam powiedziałam przyjaciółce, że wolę ją w krótkich włosach niż w długich i tyle. Mam za to w pracy znajomą tuż przed pięćdziesiątką, która ma upodobanie do wściekle niebieskich powiek, grubych czarnych kresek. Któregoś razu zaspała i przyjechala bez makijażu. Weszłam do biura i powiedziałam: o jak ładnie wyglądasz! Ona na to: mówisz to ironicznie? I to tyle w kwestii gustów wink
    • lauren6 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 11:31
      Nie przyszło Ci do głowy, że koniec miesiąca i panna może być w d...ie finansowej, więc robi dobrą minę do złej gry i maluje się tym co ma?
      Z ciuchami jeszcze bardziej delikatna sprawa. Sama właśnie przerabiam schudnięcie o 3 rozmiary. Ubrania sprzed kilku lat nie modne, te z zeszłego roku jak wór. Nie każdy ma kilka tysięcy do wyłożenia od ręki żeby wymienić całą garderobę, gdy się sporo przytyło lub schudło.
      • morgen_stern Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 11:39
        Nie, zupełnie nie przyszło mi to do głowy, bo malowała się tak od lat wink przecież mówię, że chodzi o przyjaciółki, nie o sporadycznie widywane znajome. Więc "nie wiesz, w jakiej jest sytuacji, może sporo schudła albo na nic nie ma kasy" nie wchodzi w grę.
        Przeczytałaś tylko tytuł wątku?
        • japanunieprzerywalempanieposle Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 12:03
          morgen ja mam prepoziszyn dla ciebie. opisuj po kolei te przypadki a my bedziemy ci doradzac jak gadac. kazdy przypadek jest inny a ematka jest skarbnica wiedzy i umiejetnosci.
          • morgen_stern Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 12:19
            Na razie miałam tylko jeden... ale jak tylko coś nowego się pojawi, to będę pamiętać!
        • lauren6 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 13:32
          Teraz dopiero piszesz, że to problem od lat. Przeczytaj jeszcze raz swojego pierwszego posta: nie ma tam nic o recydywie, jest tylko opisana sytuacja sklejonych rzęs i wylewającego się brzucha.
          • morgen_stern Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 13:43
            No może nie doprecyzowałam, że to był stały problem, ale napisałam, jak debatowałyśmy z inną, co począć. Gdyby to była jednorazowa akcja w ogóle nie zawracałybyśmy tym sobie głowy.
      • m_incubo Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 20:12
        Zapomniałaś jeszcze dośpiewać, że koleżanka być może ma też chorą tarczycę.
    • dorotakatarzyna Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 12:06
      A ja mam tak z nastoletnią córką. Często zwracam jej uwagę, że źle rozprowadziła podkład, ma nieodpowiedni kolor na ustach czy rozmazany tusz. Twierdzi, że się czepiam. Więc mówię jej "Lepiej, żeby ci takie rzeczy mówił przyjaciel prosto w oczy, niż wróg za plecami". A ona na to "nie obchodzi mnie, co myślą moi wrogowie".
      • morgen_stern Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 12:22
        Bardzo fajna maksyma, ale może sprowadzić się do tego, że popadnie się w skrajność postawy "nie przejmuję się tym, co mówią inni". Fajnie jest się nadmiernie nie przejmować, to zdrowe, ale posłuchać czasem warto. Więc nie do końca rozumiem prezentowaną tu ochoczo postawę "mam w d..., co mówią o mnie inni i tak jestem boska", bo może się okazać nagle, że żyjemy w jakiejś kompletnej ułudzie na swój temat i nie będzie to dotyczyć czegoś tak prozaicznego, jak rozmazany tusz do rzęs. I dowiedzenie się wtedy o tym będzie dużo bardziej bolesne od delikatnej uwagi kogoś życzliwego.
        • japanunieprzerywalempanieposle Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 12:33
          daj jej lusterko i podejdzcie do naslonecznionego okna. niech zobaczy jak to wyglada... pewnie maluje sie w lazience i nie widzi tego
          • nabakier Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 28.04.13, 09:40
            W moim domu rodzinnym od wieki wieków była tzw. toaletka pod oknem. Teraz też mam takowe miejsce przy oknie. Od zawsze wiedziałam, że dzienny makijaż to tylko przy świetle dziennym, a wieczorowy też przy odpowiednim oświetleniu. Kurde, ludzie, może tego trzeba uczyć córki, by portem nie było potrzeby zwracania uwagi dorosłym.)
            • asia_i_p Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 29.04.13, 07:51
              Od zawsze wiedziałam, że dzienny makijaż to tylko
              > przy świetle dziennym,
              Przez mniej więcej pół roku makijaż robię, zanim się całkowicie rozjaśni. Na szczęście na moją wersję makijażu starcza łazienkowe oświetlenie.
              • nabakier Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 29.04.13, 09:17
                No wiesz, wiadomo, że jak jest ciemno za oknem, to jest ... ciemno (jesu, Aska wink)
      • duzeq Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 20:58
        Moja mama tez sie wiecznie czepiala mojego nastoletniego makijazu, ale jestem jej za to niezwykle wdzieczna. Po okresie " a co mnie to obchodzi" zasiala we mnie ziarno niepokoju i ogladnelam sie w ostrym swietle. Po tym jakze traumatycznym doswiadczeniu przestalam miec smugi na twarzy i zlepione rzesy wink.
    • tosterowa Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 12:33
      Przyjaciółkom i bliższym koleżankom? Ostatnio pomagałam jednej wybrać suknię ślubną, jak doszłyśmy do welonu, to jęknęłam tylko: "weź ty k#rwa wyrzuć tę firankę", a koleżanka rzekła "ale ja chcę welon", w końcu wybrałyśmy najlepszy z możliwych. Później miałam wyrzuty sumienia z powodu mojej subtelności, bo może zasiałam niepokój w głowie dziewczyny, która była przekonana co do tego welonu. Następnym razem chyba będę trzymać język za zębami, niech każdy sam patrzy w lustro i robi jak mu się podoba.
      • tosterowa Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 12:35
        Chociaż z drugiej strony, przy wyborze sukienki lepiej, że posłuchała głosu koleżanek, a nie głosu serca... Sama już nie wiemwink
    • nabakier Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 12:54
      Szczerze mówiąc, nie zauważyłam takich przypadków. Może słabo się przyglądam ludziom. Ale, gdybym zauważyła, nic bym nie powiedziała. Nie moja sprawa.
    • maggi9 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 13:30
      Ja tam nic nie mówię niepytana. Jak się koleżanka/przyjaciółka pyta to mówię czy jest ok czy nie.
      Sama z siebie nie krytykuję i nie poprawiam. Jeśli coś jest fajne to mówię komplement.
    • elle_hivernale Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 13:59
      Mówimy sobie. Jest to dalekie od delikatności, ale życzliwe. Po co mi przyjaciółki, z którymi trzeba się obchodzić jak ze śmierdzącym jajem?
    • kkalipso Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 16:15
      Jeśli tu mowa o przyjaciółkach czy siostrze to dlaczego nie?
      Często razem się stroiłyśmy na imprezy,doradzałyśmy co której pasuje,koleżanka fryzierka czesała po koleismile Mieszkałam też z dziewczynami,waliłyśmy prosto z mostu jak któraś się odmalowała jak klaunsmile
      Obcej osobie czy znajomej bym nie zwróciła uwagi,bo niby co mnie to obchodzi...
    • guderianka Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 16:20
      Morgen Ty urlop masz czy co że taka wena Cię napadła i to oscylująca wokół jednego tematu ? smile

      Odpowiedź. Nie kojarzę by jakaś moja przyjaciółka robiła sobie takie "ała". Z koleżankami mam na tyle luźne kontakty, że nie przeszkadzają mi ewentualne popełniane przez nich gafy "modowe"
      • morgen_stern Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 16:36
        Już chyba drugi raz mnie o to pytasz, tak ci strasznie przeszkadza moja aktywność na forum? Zakładam wątki, panny piszą i tak się to kręci. Od tego to forum jest, czyż nie?
        • guderianka Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 18:14
          ?!
          Pierwszy raz pytam i to życzliwie
          Czego nie można powiedzieć o Tobie
          • morgen_stern Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 27.04.13, 09:01
            Aż sprawdziłam - masz rację, przepraszam, to była gaskamama, nicki mi się pomyliły wink
            • guderianka Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 27.04.13, 09:09
              Luz wink
    • anika772 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 16:24
      Naprawdę bliskiej koleżance spróbuję wyperswadować pomysły, inne przemilczę.
    • aandzia43 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 16:31
      Niedawno zakrzyknęłam na widok włosów koleżanki: "Boże kochany, co ty masz na głowie?!" W cztery oczy, znamy się ponad trzydzieści lat, nie ściemniamy i nei obmawiamy pokątnie. Włosy same w sobie ma dziewczyna piękne, komplementuję nieustająco od lat, ale jak widzę, że marnuje taki potencjał, to żal mi serce ściska i ku...ca trafia i wyrywam z własnej głowy swoje.
      • aandzia43 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 16:57
        Z resztą koleżanek tematu ich urody nie poruszam, jeśli one go nie poruszają.
        Mnie dobrze zrobiła konstruktywna krytyka pewnych moich poczynań makijażowo-stylistycznych. Nie wszystko widzi się, mimo dobrego wzroku i dobrego lustra, czasem głos z boku przydaje się. Często proszę o szczerą ocenę osoby zaprzyjaźnione. W konstruktywnej acz bezlitosnej krytyce celuje moja córka wink
    • arkanna Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 16:35
      czasami mowie ,czasami nie. Ostatnio dwie moje kolezanki maja doklejane rzesy, dla mnie to wyglada fu i be ale one sa przeszczesliwe i co bym nie powiedziala to i tak maja swoje zdanie wiec nic nie mowie ale tez nie chwale i sie nie zachwycam. Zwyczajnie siedze cicho. Ale kiedys jakis czas temu mojej dobrej kolezance zaczelo walic z buzi. Dlugo nie wiedzialam jak zaczac rozmowe ale jakos poszlo. Glupio sie czulam mowiac jej to , ale dobrze zrobilam. Dziewczyna wyleczyla zab i problem zniknal. Aha ,ta kolezanka od zeba uwielbia obcisle bluzeczki a waleczki sie wylewaja i nic sobie z tego nie robi. Wiec ja tez nic nie mowie, bo przeciez widzi sie w lustrze.
    • nabakier Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 17:04
      A' propos posklejanych rzęs. Niektóre specjalnie sklejają w kupki- taki rodzaj tuszowania. I zwróć tu uwagę.
      Albo na fryzurę- i się okaże, że to rozczochranie to efekt dwugodzinnego modelowania. A te dziury w spodniach to też specjalne. Jako i dobór kolorów eksperymentalny. Obcisły strój specjalnie, bo ma co pokazać. A w ogóle, to bada potencjał tolerancji na odmienność big_grin
    • pelissa81 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 18:38
      zasada prosta: przyjaciolkom mowie, kolezankom nie. Liczy sie stopien zazylosci - kto ma nam powiedziec, ze jest cos nie tak, jak inna bliska baba w tym wlasna mamasmile I tego samego wymagam od nich.
    • yuka12 Re: Masakry makijażowe i modowe u przyjaciółek 26.04.13, 20:00
      Ja mialam takie mysli niedawno podczas rozmowy z kolezanka. Cieplejsza pogoda, krotki rekaw i wyraznie zle dobrany biustonosz. Z polowa jej piersi wychodzila gora (tzw. buly). Ale nie zwrocilam jej uwagi. Nie tylko dlatego, zeby jej nie urazic, ale takze dlatego ze kolezanka teraz nie ma pieniedzy na dobrze dobrane staniki przez brafiterke ani nawet mozliwosci zeby do takiego sklepu pojechac (my mieszkamy na takiej totalnej prowincji). O dopasowywaniu biustonoszy jej kiedys mowilam, dziewczyna jest inteligentna, wie o tym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja