shellerka
27.04.13, 17:03
w ciągu jednego tygodnia odebrałam w pracy trzy telefony od matek dorosłych ludzi:
1. pani pytała, czy pracujemy w soboty, bo jej syn chciałby przywieźć do firmy cv i nie zdąży w godzinach pracy biura w tygodniu. pytała się o dojazd do firmy, warunki. odpowiedziałam cierpliwie.
2. pani dzwoniła i pytała na jaki adres mailowy może przesłać cv swojego syna, który szuka pracy. podałam adres.
3. pani zadzwoniła i spytała, czy rekrutacja nadal trwa, bo jej córka wysłała już raz cv i nie wie, czy ma wysłać ponownie. na to ja grzecznie zasugerowałam, że myślę, że córka jako osoba dorosła, powinna sama zadzwonić i zapytać, a pani na to, że córka teraz własnie wyszła do apteki.
no kuuurde.... nie wyobrażam sobie, żeby moja mama szukała mi pracy, wydzwaniała do potencjalnego pracodawcy, dbała o moje cv i dojazd do firmy. spaliłabym się ze wstydu. mój mąż stwierdził, że to syndrom tego pokolenia. takie ciamajdy, które same nie potrafią, tylko mamusia musi za nich. dla mnie ma sa kra.