matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy trend?

27.04.13, 17:03
w ciągu jednego tygodnia odebrałam w pracy trzy telefony od matek dorosłych ludzi:
1. pani pytała, czy pracujemy w soboty, bo jej syn chciałby przywieźć do firmy cv i nie zdąży w godzinach pracy biura w tygodniu. pytała się o dojazd do firmy, warunki. odpowiedziałam cierpliwie.
2. pani dzwoniła i pytała na jaki adres mailowy może przesłać cv swojego syna, który szuka pracy. podałam adres.
3. pani zadzwoniła i spytała, czy rekrutacja nadal trwa, bo jej córka wysłała już raz cv i nie wie, czy ma wysłać ponownie. na to ja grzecznie zasugerowałam, że myślę, że córka jako osoba dorosła, powinna sama zadzwonić i zapytać, a pani na to, że córka teraz własnie wyszła do apteki.

no kuuurde.... nie wyobrażam sobie, żeby moja mama szukała mi pracy, wydzwaniała do potencjalnego pracodawcy, dbała o moje cv i dojazd do firmy. spaliłabym się ze wstydu. mój mąż stwierdził, że to syndrom tego pokolenia. takie ciamajdy, które same nie potrafią, tylko mamusia musi za nich. dla mnie ma sa kra.
    • rhaenyra Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 17:18
      w sensie takim jak napisalas to rzeczywiscie nowy

      ale w sensie szukania po znajomych czy w swoim miejscu pracy to raczej zwyczaj stary jak swiat
    • empirical Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 17:20
      Może rodzicowi bardziej zależy by syn/córka znalazł pracę (niż samemu zainteresowanemu) i wreszcie się wyprowadził big_grin
      • gazeta_mi_placi Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 28.04.13, 10:30
        empirical napisała:

        > Może rodzicowi bardziej zależy by syn/córka znalazł pracę (niż samemu zainteres
        > owanemu) i wreszcie się wyprowadził big_grin

        big_grin big_grin big_grin
    • mamusia1999 Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 17:22
      nie nowy. dawniej matki uruchamialy "znajomosci", zeby dzieciom posady zapewnic. dzis to juz mniej dziala (jak mniemam) to sie w aplikacje wcinaja.
    • mika_p Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 17:31
      E tam, nowy.
      Parę lat temu tatuś syna przywlókł do firmy kurierskiej, tatus gadał z kierownikiem i dostał pracę dla syna. Niestety, syn tatusiowi w obrotności nie dorównywał i kurierem był bardzo kiepskim.
      Matki przynoszące cv synów też były, i dzwoniące.
      • shellerka Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 17:35
        nie wiem... jako pracodawca w życiu nie zatrudniłabym takiego człowieka.
        • pochodnia_nerona Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 17:53
          Ja też nie. Jest to sygnał, że kandydat jest niesamodzielny i nie dorósł do obowiązków (podstawowych).
    • rosapulchra-0 Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 18:02
      Wiadomo, że każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, ale o takiej formie pomocy to pierwsze słyszę i uważam ją za beznadziejnie głupią i krzywdzącą dla dziecięcia.
      • aqua48 Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 18:07
        A jak jest problem z takim zatrudnionym, to pracodawca dzwoni do rodziców ze skargą? Ja załatwiałam moim dzieciom pierwszą sezonową pracę u moich znajomych, ale na zasadzie pytania czy mógłby pojawić się z cv i do kogo ma się zgłosić. Resztą musieli już sami się zająć.
        • rosapulchra-0 Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 18:15
          Ja tam nie wiem, ale gdy moje dziecko postanowiło sobie poszukać pracy i już ją znalazło, to poszłam z nią na rejestrację i induction, a potem to już pracowała sama, ciężko i uczciwie.
          • rosapulchra-0 Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 18:16
            Nikt do mnie ze skargą nie dzwonił oczywiście. A poszłam z nią, bo nieletnia i moja obecność była raczej konieczna.
    • kocianna Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 18:18
      Jedna mama błagała mnie, żebym przetłumaczyła synowi pracę magisterską (niegotową jeszcze), w której prawdopodobnie zawarł cytaty z literatury przedmiotu, zapewne tłumaczone na język polski kiedyś (a wtedy powinnam odszukać wydanie polskie i przepisać fragment z tego wydania), z dziedziny, o której nie miałam bladego pojęcia, w terminie bardzo krótkim, za symboliczną opłatą.
      Syn w PL studiował od 5 lat, język polski znał nieźle, promotor o niego dbał i błędy językowe poprawiał, kumpli miał Polaków, pomocy mojej nie potrzebował, a o pomyśle mamusi nie miał bladego pojęcia. Magisterkę napisał, jak wszyscy, w czasie długiego weekendu majowego (materiały oczywiście miał wcześniej zebrane i przygotowane). Ale mamusia się martwiła, bo jak on biedny da sobie radę...

      To taki trend nadopiekuńczych mamuś...
      • annajustyna Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 22:33
        I co? Przetlumaczylas?
    • woman_in_love stygmatyzujesz te dzieci ty .... 27.04.13, 18:25
      Obrabiasz im doopy na forum. A jeśli przeczytają to oni, ich mamusie albo ich znajomi? Jak będą się wtedy czuli? Jak myślisz? I co czujesz się dumna teraz z siebie? Dzieciom w szkole w Białymstoku też byś odebrała obiad bo rodzice zapomnieli zapłacić i naraziła ich tym na pośmiewisko?
      • shellerka Re: stygmatyzujesz te dzieci ty .... 27.04.13, 18:26
        big_grin
        • adellante12 Re: stygmatyzujesz te dzieci ty .... 27.04.13, 22:24
          o fuck.... Ja nie sadziłem że istnieja takie popaprane umysły... Ona tak na serio? Shelerka ty niedobra stygmatyzujaca TY!!! smile buhhahahha..
        • gazeta_mi_placi Re: stygmatyzujesz te dzieci ty .... 28.04.13, 10:32
          Dzidziulki będą mieć traumę, to na pewno nie normalne dzieci tylko jakieś z "dys-", niepełnosprawnych wyśmiewasz tongue_out
    • nabakier Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 19:38
      No nie, niepoważne.
    • sko.wrona Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 20:26
      To pewne matki dzieci niegotowych do pracy big_grin

      Bo trzylatki niegotowe do przedszkola, sześciolatki do szkoły i tak dalej i tak dalej smile
    • triss_merigold6 Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 20:53
      Szukanie pracy dorosłemu dziecku w takiej formie jest z lekka komiczne i świadczy bardziej o determinacji matki niż o chęciach dziecka. Korzystanie ze znajomości żeby ułatwić dziecku znalezienie pracy jest akurat normą i w tym nie widzę nic nagannego. Ostatecznie ludzie korzystają ze swojego kapitału społecznego.
      • phantomka Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 27.04.13, 22:32
        Też miałam przyjemność odbywania takich rozmówsmile Zwróciłam w końcu uwagę, że takie załatwianie spraw, u mnie przynajmniej, zamyka drogę do jakiejkolwiek pracy.
        Raz dostałam też maila z cv, który wysłała żona w imieniu męża. Też jej nie omieszkałam odpisaćsmile
        Faktycznie to chyba nowy trend.
    • kol.3 Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 28.04.13, 08:57
      Jak świat światem na wszystkich kontynentach rodzice załatwiają dzieciom studia, pracę itp. Tyle że może w fazie wstępnej. Szczegóły techniczne dziecko załatwia samo.
      • nabakier Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 28.04.13, 09:33
        Yyyy...ja dorosłemu dziecku ani szkoły ani pracy nie załatwiam. Syn obśmiał by mnie do imentu.
        • sen.bon Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 28.04.13, 10:49
          Zależy co byś mogła mu załatwić. Gdyby to była dobrze płatna posada w państwowej spółce to ,zapewniam, z pocałowaniem ręki by wziął.
    • mruwa9 Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 28.04.13, 09:43
      ja na razie czuje duzy dyskomfort, angazujac sie w wybor szkoly sredniej mojego syna...
      Ale tu chodzi o pewne diagnozy i inne problemy.
      Z przerazeniem mysle o tym, ze sama mialabym kiedys stac sie taka nadopiekuncza mamuska. Niedoczekanie sad
      Kurcze, mnie nikt nigdy w takim stopniu za reke nie prowadzil, do szkoly mama odprowadzila mnie tylko jeden, jedyny raz, na rozpoczecie roku szkolnego w pierwszej klasie podstawowki.
      Nigdy nikt nie pilnowal, nie pomagal mi ani nie sprawdzal zadania domowego.
      A moje dziecko ...
    • joa66 Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 28.04.13, 10:14
      Za takimi telefonami może się kryć wiele zupełnie różnych przypadków, dwa podstawowe to:

      1) firma nie odpowiada na maila, a "dziecko" nie może dzwonić w godzinach pracy tej firmy i prosi kogoś, w tym przypadku rodzica , o zdobycie namiarów.

      2) rodzic działa wbrew woli dziecka, które np ma pracę, którą lubi, ale ta praca nie podoba się rodzicowi, albo chce ściągnąć syna /córkę z innego do rodzinnego miasta itd.


      Co oczywiście nie zmienia faktu, że sa osobniki, które nie ruszą się z kanapy, dopóki ktoś nie poda im oferty zatrudnienia na tacy.


      Zw swojej skromnej działki - nigdy nie odrzucamy kandydata z powodu działań jego rodzica. Ale jak na rozmowie powie, że nie ma przy sobie np długopisu, bo mama wyjęła z kieszeni kiedy oddawała garnitur do prania , to ma lekko przechlapane wink
      • joa66 Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 28.04.13, 10:18
        Sądząc po lekturze wątku nie jest to jednak nowy trend na większą skalę, tylko wyjątki. Wszyscy są przeciwko takim praktykom.
    • a.nancy Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 28.04.13, 10:20
      a co powiecie o tatusiu, który przyszedł z synkiem na rozmowę kwalifikacyjną? synka przyjęto, ale po trzech dniach się nie pojawił w pracy, za to zadzwonił tatuś tłumacząc, że synek jest zmęczony więc został dzisiaj w domu.
      nie zmyślam.
      • gazeta_mi_placi Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 28.04.13, 10:31
        A co za idiotka (lub idiotka) go zatrudnił? Nie było innych normalnych kandydatów?
        • maxivision Re: matki szukające pracy swoim dzieciom - nowy t 28.04.13, 11:05
          Taki trend, takie pokolenie... wśród moich znajomych roi się od dwudziestokilkulatków po studiach nadal na utrzymaniu rodziców. Ba, znam jednego gagatka, który nawet rzeczy do prasowania, w tym również swojej panny (!) i po obiadki jeździ do swojej osiemdziesięcioletniej babci. Za mieszkanie raty płacą rodzice panny, czynsz i świadczenia mamusia młodzieńca. A "maleństwo" jeździ sobie kilkanaście razy do roku na wojaże i wszyscy się zachwycają, jaki to on zaradny, na wakacje zarobić sobie potrafi - fakt, pracuje, ale pieniądze w całości wydaje wyłącznie na swoje rozrywki i ciuchy. Jak babci była potrzebna kasa na okulistę, prywatnie, bo czas naglił, to ja pożyczałam, bo on akurat "miał inne wydatki". Małe, roszczeniowe ścierwo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja