Problem z 9-latkiem

28.04.13, 16:49
Mój syn jakiś czas temu zakumplował się z chłopcem, dajmy mu na imię Paweł, z równoległej klasy. Spotykali się na placu zabaw. Jakiś czas temu syn był u niego z wizytą. Dwa dni temu była rewizyta. No i od tamtej pory nie możemy się opędzić od prób złożenia nam przez Pawełka kolejnej wizyty. Wczoraj wracaliśmy z placu zabaw, Pawełek szedł z nami i pytał, czy może do nas iść. Powiedziałam, że nie, bo jesteśmy zajęci. Mimo to towarzyszył nam aż do drzwi wejściowych mieszkania i za wszelką cenę chciał wejść do środka. On stał po jednej stronie, ja po drugiej i cierpliwie tłumaczyłam, że mamy inne plany na popołudnie i spotkają się z synem kiedy indziej. Pawełek jednak nie odpuszczał. Po kilku minutach jałowej dyskusji (ja swoje - Pawełek swoje) z pokoju wyjrzał mąż i powtórzył to, co ja mówiłam wcześniej. Widocznie męski autorytet podziałał, bo Pawełek dał się pożegnać i poszedł. Dzisiaj wczesne popołudnie - domofon. To Pawełek. I dyskusja analogiczna do wczorajszej. No żeż kurcze blade! Mieszkamy w Warszawie, a tu nie ma zwyczaju składania sobie niezapowiedzianych wizyt przez 9-latków, o ile ich rodziny nie są bardzo blisko zaprzyjaźnione. Zazwyczaj wcześniej takie wizyty uzgadnia się telefonicznie. Rodzina Pawełka z marginesem społecznym nie ma nic wspólnego. Dobrze sytuowani, wykształcenie, pełna kultura. Pawełek nie szuka więc ciepłego kąta, miski zupy i nie ucieka przez tłukącym go konkubentem matki. A jednak coś mi w zachowaniu tego dzieciaka nie gra. Gdy był u nas pozwalał sobie na głośną krytykę, tego co mamy w domu. Gdy nadeszła pora, w której obiecałam jego mamie, że zaprowadzę go do domu, nie chciał wyjść. Czepiam się, schizuję?
    • mimka23 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 17:04
      Może ten Pawełek nie ma zbyt wielu kolegów i wcześniej nikt go nie zaprosił, toteż gdy twój syn i Wy wykazaliście się większą życzliwością, Pawełek postanowił skorzystać z okazji? Niektóre dzieci takie są i nie muszą pochodzić z rodziny patologicznej. Jako dziewczynka miałam koleżankę która pochodziła z bardzo dobrej rodziny, chodziła ze mną do klasy, zakumplowałyśmy się, ale w pewnym momencie zaczęłam się wycofywać bo ona stała się zbyt natarczywa i zaczęło się właśnie od momentu gdy ją zaprosiłam do siebie. Rewizyty owszem były, ale ona bardziej chciała przychodzić do mnie. Chodziła po mieszkaniu, wszystkiego chciała dotknąć, wsadzała rękę do odtwarzacza na kasety video i różne takie. Bardzo interesowała się moim życiem rodzinnym i czuła się w obowiązku do udzielania mi rad, nawet w formie liścików. Gdy moja mama raz taki liścik przechwyciła, była bardzo zła, że się zwierzam Agnieszce... Ochłodziłam stosunki a potem kontakt się urwał.
      • bi_scotti Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 17:10
        A Twoj syn Pawelka lubi? Jesli tak i jesli chca sie spotykac, ustalcie ze ten Pawelek bedzie do Was w maju przychodzil np. w kazdy czwartek od 6:00 do 8:00 wieczorem ale tylko pod warunkiem, ze w inne dni nie bedzie Was nagabywal i ze nie bedzie klopotow z rozstaniem. Bedzie Ci latwiej egzekwowac niewpuszczenie do domu krotkim "Pawel, zapomniales? dzis nie czwartek - przychodzisz do nas za 2 dni!" - dzieci nie lubia Swietgo Nie Wiem Kiedy ani Swietej Moze Innego Dnia smile No i jesli kolegowanie ma miec ciag dalszy to chyba jednak trzeba z mama Pawla pogadac blizej zeby wyczuc co jest grane ... moze jednak cos jest nie tak w domu albo faktycznie Pawel nie ma innych kolegow ... Dopoki nie poznasz przyczyny, ciezko bedzie leczyc skutki smile
      • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 17:17
        Ale dlaczego on nie ma kolegów? Ma ku temu wszelkie atuty - jest otwarty, towarzyski, inteligentny, dobrze się uczy i ma drogie zabawki. na dodatek ma dość luźny stosunek do nakazów i zakazów starszych i mnóstwo odlotowych pomysłów w stylu: A teraz uciekamy matce! albo: Powiemy, że idziemy razem na boisko, a tak naprawdę to pobiegniemy zupełnie gdzie indziej. Idealny kumpel dla przeciętnego 9-latka. Mąż twierdzi, że prawdopodobnie schemat był zawsze taki, jak u nas - rodzice początkowo zgadzali się na kumpelstwo, ale gdy znajomość szła dalej, zaczynały się częstsze kontakty, wizyty, to wkraczali i ochładzali kontakty. Dziwi mnie to, bo dotąd takiego dziecka nie spotkałam. I żal mi go. A równocześnie, to idiotyczne, boję się, że zaraz znowu zadzwoni i będzie się wpraszał.
    • atteilow Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 17:14
      Skoro się zakumplowali - jak twierdzisz- to jak mają inaczej utrzymywac te relacje kumplowskie niz poprzez spotykanie się? Zwyczajnie im w tym przeszkadzasz, jesli wizyty domowe są kłopotliwe to niech wychodza na podwórko. Nie mam problemu z tym, ze niespodziewanie dzwoni domofon z pytaniem, czy J. wyjdzie na dwór. Jesli jednak chce przyprowadzić kolege do domu, to mnie o to pyta. Bywa tak, że spedzają jakis czas na podwórku, potem przychodzą. Zastanów się, czy w ogóle nie chcesz dla syna tej znajomości, czy tylko spotkań w domu. I co na to syn?

      • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 17:23
        Syn się buntuje, bo lubi Pawełka. Między innymi dlatego, że Pawełek ma odlotowe pomysły i można z nim zaszaleć. Na przykład uciec mi, jak prowadzę ich wieczorem z boiska czy placu zabaw. Syn ogólnie ma skłonność to takich dzieci, z którymi można porozrabiać. I jest wobec ich pomysłów totalnie bezkrytyczny. Obawiam się, że gdyby Pawełek zaproponował, że wlezą na dach, to by się też nie zastanawiał. Po prostu łatwo ulega wpływom - niestety zazwyczaj nie tym dobrym. Nie chcę jednak izolować go totalnie od Pawełka. Nie zabraniam mu spotykać się z nim na boisku, placu zabaw czy kumplować w szkole.
        • girl.anachronism Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 17:31
          A nie sądzisz, że na boisku czy placu zabaw łatwiej o realizację durnych pomysłów niż w domu? Rozumiem, że czasem macie plany i nie chcesz w tym czasie gości, ale zakaz niezapowiedzianych wizyt "dla zasady", bo mieszkacie w tym czy innym mieście, jest głupi. Jak akurat Ty masz coś do roboty a Twój syn ma czas wolny, to czemu mają się nie spotkać u Was? Takie panują zasady, jakie sobie ustalimy. Ja jako dziecko miałam koleżanki przychodzące bez zapowiedzi i nikt na tym nie ucierpiał.
    • nangaparbat3 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 18:28
      Nigdy nie reglamentowałam czasu spedzanego w naszym domu przez kolezanki corki, podobnie jak nigdy moja mama nie wtracala się w to kiedy i na jak długo mnie odwiedzano (i na odwrót).
      Co innego gdyby wizyty Pawełka nuzyly Twego syna - skoro jednak on nie zglasza zastrzeżeń zastanowilabym się, czy nie zbyt mocno kontroluję swoje dziecko.
      • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 18:40
        Może tak, może nie. Po prostu zdziwiło mnie takie zachowanie, bo tu gdzie mieszkam nie ma zwyczaju, aby dziewięciolatkowie składali sobie spontaniczne wizyty. Takie sztywniackie towarzystwo tu mieszka. Bardzo e-matkowe - przecież to e-matka nie wpuszcza niezapowiedzianych gości smile Zresztą jak sobie teraz przypominam, to w czasach mojego dzieciństwa (ponad 30 lat temu) nie mieliśmy zwyczaju spontanicznych wizyt w domach kolegów i koleżanek. Szło się czasami do kogoś, ale zawsze, gdy ten ktoś zaprosił, albo najpierw zapytał mamę, czy można sprowadzić towarzystwo.
        • evee1 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 00:47
          To pewnie zalezy od srodowiska. Mysmy sie ciagle odwiedzali z kolezankami i kolegami po szkole. Zadnego zapowiadania sie nie bylo. Dodam, ze nie bylismy zadna patologia wink. Duze miasto, rodziny inteligenckie.
        • asia_i_p Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 08:17
          Może Pawełek jest z rodziny przyjezdnej i zwyczaju nie zna.
          U nas, o ile mieszkające dalej dzieci umawiają się na telefon - bo w końcu ktoś musi przyprowadzić i odprowadzić - o tyle koleżanki podwórkowe przez domofon pytają "wyjdzie Ania?" albo "można do Ani?" albo dziecko samo dzwoni domofonem z podwórka i pyta "czy mogą przyjść koleżanki?". Odpowiedź najczęściej uzależniona od stopnia używalności pokoju. Z tym, że nie ma problemu, żeby powiedzieć dziewczynom, że mają się ograniczyć do pokoju córki, bo ja chcę popracować. Tak, że nawet największa wizyta, czyli moje dziecko + trzy albo cztery koleżanki + pies jednej z nich przebiegała względnie bezproblemowo.

          Raz mąż się zetknął ze śladem jakiegoś oryginalnego zwyczaju plemiennego wink . Na wizycie zjawiły się trzy czy cztery dziewczynki i najmniejsza z nich dopytała "A ja też mogę? Bo ja jestem nowa" (nowa uczennica, która przybyła do klasy w październiku).
    • wegatka Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 18:43
      Tak sobie czytam i myślę, jak ten świat się strasznie zmienia. Zwłaszcza ten wielki świat.

      Mieszkamy w Warszawie, a tu
      nie ma zwyczaju składania sobie niezapowiedzianych wizyt przez 9-latków, o ile
      ich rodziny nie są bardzo blisko zaprzyjaźnione.


      Gdy ja byłam dzieckiem, to faktycznie były inne czasy, bo mało kto miał zwykły telefon stacjonarny, więc nie było za bardzo możliwości umawiania się na wizyty. Dzieciaki po prostu przychodziły do siebie, pytając czy np. Jaś wyjdzie na podwórko, albo czy może pójść do Piotrusia się pobawić lub też na odwrót. Zdarzało się też, że ktoś do kogoś przychodził bez uprzedzenia i też było o.k. Najczęściej jednak dzieciaki bawiły się na podwórku i nie przypominam sobie, żeby 9-ciolatki były pilnowane przez rodziców. Z rodzicami wychodziły tylko maluszki. Tak wiem, wtedy świat był bezpieczniejszy, mniej samochodów i zboczeńców (choć w to drugie trochę jednak wątpię)

      Teraz sama mam dzieci 16 i 12 lat i pomimo tego, że czasy się bardzo zmieniły, bo wszyscy już mają telefony i normą oczywiście jest, że wizyty się składa po uprzednim umówieniu się, to dzieci chyba ten zwyczaj nie do końca musi dotyczyć za każdym razem. Moje córki nie raz przyprowadzały do domu bez zapowiedzi kolegów i koleżanki. Jeśli akurat byłam w domu, a dzieciaki przychodziły po szkole, upewniałam się tylko, czy rodzice wiedzą, że do nas przyszły. Oczywiście w sytuacji, gdy miałam jakieś plany, to mówiłam, że mogą się umówić na inny dzień, ale gdy nic nie było zaplanowane, to nie widziałam powodu, żeby dzieci przeganiać, bo nie były wcześniej umówione.
      Ale taki spontan mogą sobie chyba pozwolić tylko rodziny mieszkające na prowincji, bo niedawno na jakimś forum czytałam, że w Warszawie to tylko patologia wypuszcza dzieci na podwórko, w dodatku bez opieki. Każde dziecko z porządnej rodziny w tygodniu nie ma czasu na takie głupoty, bo po szkole codziennie chodzi na dodatkowe zajęcia, a potem odrabia lekcje.
      Obawiam się, że te dzieci, którym rodzice tak bardzo kontrolują każdą znajomość i każdą minutę w ciągu dnia, a na wizyty koleżeńskie zezwalają tylko po uprzednim ich uzgodnieniu, będą w przyszłości bardzo samotne, albo będą mieć problemy w relacjach z innymi. Bo kiedy mają uczyć się współżycia z rówieśnikami? Na 10 minutowych przerwach w szkole? To chyba trochę za mało.
      • gryzelda71 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 18:53
        Spoko.Nadal sa miejsca,gdzie dzieci odwiedzają się bez umawiania się.
        • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:02
          I nadal są miejsca, gdzie się tego nie robiło i nie robi smile Czyli świat się wcale nie zmienił.
          • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:07
            I naprawdę nie dziwi was, że jakieś dziecko, które usłyszało, że dzisiaj nie może odwiedzić kolegi, nadal upiera się przy wejściu do mieszkania? To też jest takie normalne i powszechnie praktykowane?
            • gryzelda71 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:11
              Nigdy nie było takiej sytuacji,że otwierałam drzwi i mówiłam,że jest np mateuszek jest, ale nie możesz z nim sie pobawić u nas w domu.
            • scher Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:12
              isa1001 napisała:

              > I naprawdę nie dziwi was, że jakieś dziecko, które usłyszało, że dzisiaj nie mo
              > że odwiedzić kolegi, nadal upiera się przy wejściu do mieszkania?

              To jest tylko dziecko łaknące czyjegoś zainteresowania i serca, bezduszna istoto.
              • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:18
                I to wszystko piszą te e-matki, które nie ruszą się z kanapy, żeby otworzyć drzwi kurierowi albo biednemu schorowanemu staremu inkasentowi z gazowni, bo się cham jeden nie zapowiedział wcześniej smile
                • nangaparbat3 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:21
                  scher akurat nie jest matką, żadną

                  No i część ematek wstaje z kanapy i otwiera, niezapowiedzianym też.
                • claudel6 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 23:45
                  bla bla bla. nie wiem, czy jestem e-matka, ale wpisuję sie czasem na tym forum - nie przyszoby mi do głowy nie otworzyć/odebrać domofonu, gdy ktoś niezapowiedziany dzwoni. jak dzwoni to ma powód, chyba nie? umarłabym z ciekawosci kto to by i czego chciał, gdybym nie odebrała.
          • wegatka Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:11
            isa1001 napisała:

            > I nadal są miejsca, gdzie się tego nie robiło i nie robi smile Czyli świat się wca
            > le nie zmienił.

            No cóż, na to wpływu nie mam i mieć nie będę, jednak cieszę się, że ani ja, ani moje dzieci nie musiały się w tym świecie wychowywać. Sztywny on jakiś, nudny i smutny.
            • moofka Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:16
              a ja sie dziwie kiedy czytam teskne teksty za starymi podworkami
              bo z obserwacji wokol mnie nic sie nie zmienia i podworka sa jakie byly
              ale widze ze jednak nie wszedzie tak jest
              to sie chociaz dziwic przestane smile
              raz tylko syn mial kolege ktory mi wybitnie nie lezal
              ale to dlatego ze byl falszywy wredny i miewal niebezpieczne pomysly
              • wegatka Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:24
                Wiesz Moofko, u mnie też dzieci nadal biegają po podwórkach albo odwiedzają się spontanicznie w domach ale jak czytam, że Warszawie to już nie wypada, to mi trochę żal tych dzieci z nowoczesnych rodzin.
                • na_pustyni Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:17
                  błagam.. z tą Warszawą to albo jakiś podsyf, albo odizolowane zasiekami osiedle dla słoików wink
          • z_lasu Isa1001, dobrze się domyślam, że... 28.04.13, 22:34
            nie widzisz żadnego związku między Twoim "bezpodwórkowym" dzieciństwem, a obecnymi problemami z 9-latkiem? Bo ja mam wrażenie, że jest to właśnie brak treningu społecznego. U Ciebie, oczywiście. Ktoś bezczelnie przekracza Twoje granice, a Ty stajesz bezbronna i nie wiesz co z tym zrobić. No bo jak to tak?!?! No przecież TAK SIĘ NIE ROBI. Tymczasem sytuacja jest taka, że Ty masz wszystkie atuty w ręku i możesz tę partię wygrać na 100 sposobów. Dziecko 9-letnie stoi w Twoich drzwiach i o coś Cię prosi. Tak, prosi, bo nie ma żadnej karty przetargowej, nic. Więc w czym jest problem?
            • isa1001 Re: Isa1001, dobrze się domyślam, że... 28.04.13, 22:38
              Jakim bezpodwórkowym? Skąd ten wniosek? Miałam podwórko, drzewa do wspinania, trzepak, las, łąki i wszystkie tego typu atrakcje.
              • z_lasu Re: Isa1001, dobrze się domyślam, że... 28.04.13, 22:51
                Hmmm.... No, chyba rzeczywiście to nadinterpretacja z mojej strony. Takie skojarzenia wzbudził we mnie ten fragment:

                > Zresztą jak sobie teraz przypominam, to w czasach mojego dzieciństwa (ponad 30 lat temu)
                > nie mieliśmy zwyczaju spontanicznych wizyt w domach kolegów i koleżanek. Szło się
                > czasami do kogoś, ale zawsze, gdy ten ktoś zaprosił,

                Faktycznie, nie ma tam ani słowa o podwórku. Jakoś tak wyobraziłam sobie dziecko zamknięte w domu, które nie może nawet pójść po koleżankę, żeby ją na podwórko wywołać. Ale to nie zmienia tego, co napisałam dalej.
      • atteilow Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:11
        > Gdy ja byłam dzieckiem, to faktycznie były inne czasy, bo mało kto miał zwykły
        > telefon stacjonarny, więc nie było za bardzo możliwości umawiania się na wizyty
        > . Dzieciaki po prostu przychodziły do siebie, pytając czy np. Jaś wyjdzie na po
        > dwórko, albo czy może pójść do Piotrusia się pobawić lub też na odwrót. Zdarzał
        > o się też, że ktoś do kogoś przychodził bez uprzedzenia i też było o.k. Najczęś
        > ciej jednak dzieciaki bawiły się na podwórku i nie przypominam sobie, żeby 9-ci
        > olatki były pilnowane przez rodziców. Z rodzicami wychodziły tylko maluszki. Ta
        > k wiem, wtedy świat był bezpieczniejszy, mniej samochodów i zboczeńców (choć w
        > to drugie trochę jednak wątpię)

        jeszcze tak jest, ostało się kilka miejsc na świecie, gdzie dzieci bawią się spontanicznie bez kontroli dorosłych, wspinaja się na drzewa, wiszą na trzepaku, budują szałas, bawia się w chowanego, jedzą jabłka z dzikiej jabłoni, potem wpadają zziajani do domu i wypijaja szklanke soku. Nie wszystko stracone wink
        • wegatka Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:14
          Ufffff, kamień z serca, bo już zaczynałam w depresję popadać wink
      • gaskama Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 10:12
        Oj Wegetko, nie jest tak źle. Ja też mieszkam w wielkim świecie (Warszawka) i do syna koledzy wpadają kiedy chcą. Bez bilecików z zapytaniem. Nie planujemy też rewizyt. Nasz dom stoi otworem dla gości syna. Do nas też znajomi potrafią wpaść bez zapowiedzi, bo akurat byli na wycieczce rowerowej przejazdem pod naszym domem. I ja tak lubię.
        • wegatka Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 10:33
          Gaskamo, przywracasz wiarę w ludzi wink Wiesz, ja nie chcę jakoś generalizować, ale co kilka wątków, tu, lub na innym forum, spotykam się z tekstami, że w Warszawie to coś tam... i zaczynam się zastanawiać, czy tam, kurcze, mieszkają inni ludzie? I dziwi mnie to, bo znam kilka Warszawianek z którymi pisuję też na prywatnym forum i nigdy nie odnosiłam wrażenia, że ich życie rządzi się jakimiś innymi zasadami, niż reszty forumek smile
    • moofka Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:06
      nazwij problem, bo ja go nie rozumiem
      jak sprecyzujesz, o co ci chodzi, latwiej bedzie ci znalezc rozwiazanie
      nie chcesz niezapowiedzianych wizyt?
      nie chcesz w ogole wizyt
      nie chcesz zeby twoj syn kolegowal sie z pawelkiem?
    • scher Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:06
      Jak dla mnie, twoja postawa jest nieludzka i podła. Dobrze by ci zrobiło przypomnieć sobie rodzinę Borejków. Warszawa Warszawą, ale chyba nie zapomniałaś, co to znaczy mieć serce i zachowywać się przyzwoicie?

      Gość w dom, Bóg w dom.
      • bi_scotti Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:20
        Nie przesadzajmy - gosc nie w pore, gorszy od Tatarzyna wink
        Dzieci tez trzeba uczyc pewnych podstaw sensownych zachowan socjalnych. I nie zawsze sie chce zeby czyjes dziecko bylo w naszym domu, z roznych wzgledow. To jest jakas tam sprawa do obgadania z mama tego Pawelka. Nie wszyscy maja "otwarte domy" i nie wszyscy zycza sobie nieustannych wizyt obcych dzieci, wolno im. To tez nalezy szanowac. Odsadzanie autorki watku od czci i wiary i sugerowanie, ze jest "bezduszna" jest jakims nieporozumieniem. Nie mozna oczekiwac od wszystkich okolicznych rodzicow zeby bez ograniczen przyjmowali w swoich domach wszystkie okoliczne dzieci kazdego dnia, o kazdej porze i mimo wyraznego wyartykulowania, ze "nie tym razem"!
        • gryzelda71 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:27
          Toż dziecko było u autorki raz z rewizytą czyli zapowiedziane i więcej nie wpuściła,to o jakim wiecznym przyjmowaniu piszesz.
        • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:28
          Dzięki bi. Uratowałaś mi życie - już chciałam się rzucić do Wisły, bom taka podła i nikczemna, i dziecko łaknące psami poszczułam. A nie, nie mam psów. Ale pewnie bym poszczuła, jakbym miała.
          • fogito Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:43
            Dzieciak najwyraźniej jest namolny i niewychowany i nie rozumie słowa "nie". Nie dziwię się, że cię irytuje. Co innego rewizyta a co innego wpychanie się w drzwi. Musisz być asertywna i ustalić zasady takowych wizyt na dogodnych wam zasadach. Niepokoiłyby mnie te zabawy na które wpada ów kolega. Najwyraźniej mu się nudzi i szuka guza.
            • scher Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:54
              Dawno podejrzewałem cię o taką mentalność. Hrabina z grodzonego osiedla, psiakrew...
              • fogito Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:59
                scher napisał:

                > Dawno podejrzewałem cię o taką mentalność. Hrabina z grodzonego osiedla, psiakr
                > ew...
                >

                To kwestia dobrego wychowania a nie mentalności. Już od dziecka uczona byłam, że bez zaproszenia się nikomu do domu nie pcha. Oczywista oczywistość i kwestia wyczucia granicy, której nie wolno przekraczać. Wychowywałam się na wsi i nigdy nie w..łam się do cudzego domu pchając się w drzwi. Nie ma znaczenie miejsce zamieszkania. Ważna jest ogólnie pojęta kultura, której brakuje dorosłym i nie umieją jej wpoić dzieciom.
                • scher [...] 28.04.13, 20:05
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • fogito Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:14
                    scher napisał:
                    >
                    > To tylko 9-letnie dziecko,

                    Tylko 9-letnie?! Mam takiego w domu. To kawał chłopa, który jest mądrzejszy od niejednego dorosłego. I świetnie zna zasady współżycia społecznego. I często gości u siebie najlpeszego kumpla.


                    które nie jest winne temu, że rodzice nie nauczyli g
                    > o wyznawanych akurat przez ciebie zasad.

                    Owszem dziecko nie jest winne, że ma głupich rodziców. Ale jak wiesz potrzebna jest cała wioska, żeby wychować dziecko. I w tym wypadku zadaniem autorki wątku jest przekazać dziecku na jakich zasadach powinny odbywać się wizyty skoro nikt go w domu tego nie nauczył.

                    Jesteś sztywniarą, zimną i nieczułą, p
                    > ozbawioną ludzkiego odruchu miłosierdzia i zrozumienia dla potrzeb dziecka.

                    Obelgi z twojej strony to dla mnie komplement wink Mam sporo miłosierdzia dla dzieci i dlatego nigdy ich nie biję - w przeciwieństwie do ciebie. 2 razy w tygodniu goszczę u siebie najlepszego przyjaciela syna - gotuję super jedzonko dla nich, zabieram do kina, na bowling, do parku na deskę, gram w planszówki jak proszą, czytam z nimi książki na głos, pomagam w szkolnych projektach i dopieszczam jak mogę. Ale wszystko w ramach dobrego wychowania się odbywa.
                    • scher Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:22
                      fogito napisała:

                      > 2 razy w tygodniu goszczę u siebie najlepszego przyjaciela syna - gotuję super jedzonko
                      > dla nich, zabieram do kina, na bowling, do parku na deskę, gram w planszówki jak
                      > proszą, czytam z nimi książki na głos, pomagam w szkolnych projektach i dopieszczam
                      > jak mogę.

                      Naprawdę czułaś potrzebę, żeby mi udowodnić, jak wspaniałą jesteś matką, jak wspaniałe masz dziecko i jak wspaniałe masz życie?

                      Wiem, że od czasu do czasu ta potrzeba udowodnienia wychodzi z ciebie na forum, ale mnie akurat cukierkowość odstręcza, tym bardziej upozowana.
                      • fogito Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 21:10
                        scher napisał:


                        >
                        > Naprawdę czułaś potrzebę, żeby mi udowodnić, jak wspaniałą jesteś matką, jak ws
                        > paniałe masz dziecko i jak wspaniałe masz życie?
                        >

                        Nie czulam do momentu, az mnie nie zatakowales po chamsku. I nawet zostales wyciety, co sie raczej rzadko tu zdarza.

                        > Wiem, że od czasu do czasu ta potrzeba udowodnienia wychodzi z ciebie na forum,
                        > ale mnie akurat cukierkowość odstręcza, tym bardziej upozowana.

                        Ty po prostu nie mozesz przezyc, ze mozna byc fajnym rodzicem z zasadami, ktory nie uzywa przemocy w stosunku do dzieci wlasnych ani cudzych. I na dodatek te cudze dzieci uwielbiaja ciocie smile
                        >
                  • scher Moderatorko, nie przesadzasz? 28.04.13, 20:28
                    Jak kobieta pisze o 9-letnim dziecku przychodzącym w gości: "najwyraźniej mu się nudzi i szuka guza", to nie jest zimną i nieczułą sztywniarą?
                    • zona_mi Re: Moderatorko, nie przesadzasz? 28.04.13, 20:31
                      Może jest, a może nie jest - bezpieczniej oceniać poglądy niż człowieka.
                      • rosapulchra-0 Re: Moderatorko, nie przesadzasz? 29.04.13, 11:29
                        Cytatbezpieczniej oceniać poglądy niż człowieka
                        Obyś tak do wszystkich stosowała tę zasadę, moderatorko suspicious
                • heca7 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:26
                  Fogito czemu Ty się dajesz podpuszczać trollowi? Nie dyskutuj.
          • heca7 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 19:55
            A ja akurat rozumiem o co Ci chodzi smile To taki typ ludzi i duża część rodziców prędzej czy później się z nim spotka. Znajoma tak miała z kolega syna. Przychodził i siedział...siedział...siedział. Nawet jak tegoż syna nie było surprised Ona mówiła - wiesz ja muszę wyjść do sklepu a on na to- dobrze, niech pani idzie ja tu spokojnie zaczekam big_grin
            Bratanica miała taką koleżankę- pochodziła z rodziny gdzie dzieci "wysyłało" się po kolegach/koleżankach aby tam sobie zjadły, piły , bawiły się itd codziennie. A rodzice w tym czasie oddawali się słodkiemu nicnierobieniu w oczekiwaniu na kolejny zasiłek z Mopsu.
            Nie wyobrażam sobie , że jakiemuś dziecku mówię iż dziś syn nie może a ono siłą mi się pcha do domu.
            • fogito Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:01
              heca7 napisała:

              > Nie wyobrażam sobie , że jakiemuś dziecku mówię iż dziś syn nie może a ono siłą
              > mi się pcha do domu.

              Bo nie jesteś nowoczesna - podobnie jak ja wink Ja jestem ze starej szkoły, która uczyła dzieci dyscypliny i kulturalnego zachowania, więc dla mnie takie namolne wpychanie się do kogoś jest czystym buractwem.
              • moofka Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:05
                ale co to znaczy wpychanie sie?
                koledzy syna, zwlaszcza w brzydka pogode dzwonia i pytaja czy moga przyjsc
                dzien dobry. czy moge przyjsc do z.
                i ja mowie cho, ale mowie nie tera smile
                normalnie jakos
                jak dzieci sie bawia to zamykam im pokoj im mam w nosie ich wizyte bo to nie moi goscie
                jak sie przeciaga normalnie zarzadzam towarzystwem
                i gonie do domu
                czasem ich dokarmiam, moje dziecko tez nie raz i nie dwa zalapalo sie na pierogi czy inne nalesniki
                w ten sposob nigdy zaden z kolegow synow nie sprawial mi problemu
                a oni mnie szczerze lubia, ale sie sluchaja smile
                • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:18
                  Co znaczy wpychanie się? Dokładnie to, co napisałam. Szedł za nami aż do drzwi mieszkania, a potem ja otworzyłam drzwi i pożegnałam się z nim grzecznie. Jednak Pawełek nadal powtarzał jak mantrę, że on chce nas odwiedzić, trzymając rękę na futrynie. Miałam go walnąć w tę rękę, złamać mu ją zamykając drzwi na siłę, wrzasnąć: Spier... gówn... do domu!, wezwać ochronę? To miałaby być ta asertywność proponowana przez zonę? No to nie byłam asertywna, bo ciągle stałam w tych drzwiach i tłumaczyłam dziecku po raz dziesiąty, że dzisiaj jesteśmy zajęci i będzie mógł odwiedzić syna innego dnia.
                  • majenkir Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:30
                    isa1001 napisała:
                    > Szedł za nami aż do drzwi mieszkania, a potem ja otworzyłam drzwi i pożegnałam się z nim grzecznie. Jednak Pawełek nadal powtarzał jak mantrę, że on chce nas odwiedzić, trzymając rękę na futrynie.


                    Dzieciak ma cos z glowa. Niektorych trzeba z buta, bo inaczej nie zrozumie....
                  • z_lasu Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 22:23
                    To trzeba było przestać tłumaczyć, a zacząć wydawać polecenia. Wytłumaczyłaś na kilka sposobów, jak nie zrozumiał - trudno, nie Twój problem. "Zabierz rękę, bo chcę zamknąć drzwi."

                  • thegimel Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 23:10
                    Do mnie też taki przychodził. Dziś facet dorosły, ewidentnie ma coś z głową. Jako dziecko chciał siedzieć codziennie, wchodził bez pukania, jak w końcu przestało mu się otwierać, to wisiał na klamce. Mama o tyle miała łatwiej, że ja go też nie cierpiałam. Nigdy nie było problemu z goszczeniem moich koleżanek, ale czasami słyszałyśmy nie. Bo rodzice po pracy zmęczeni, bo tata po nocce śpi, bo mamy robotę w domu, bo za pół godziny wychodzimy do cioci Zosi - wreszcie pogoda jest tak ładna, że idźcie na podwórko, w domu będziecie siedzieć w deszcz. Jeśli chłopak nie jest w domu upierdliwy, a syn go lubi, wyznacz jakieś zasady i niech się bawią.
            • zona_mi Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:10
              > ła - wiesz ja muszę wyjść do sklepu a on na to- dobrze, niech pani idzie ja tu
              > spokojnie zaczekam big_grin

              I co, zostawiała go, idąc do tego sklepu?
              Kurczę, przecież dorosły człowiek chyba jest w stanie poradzić sobie z dziewięciolatkiem, nawet najbardziej namolnym! Mam syna w tym wieku, znam jego kolegów, odwiedzają się, spotykają na podwórku i w domach i jakoś udaje się to wszystko urządzać tak, by miało ręce i nogi, by przyjaźnie dziecięce pielęgnować bez strat rodzinnych (nie przepadam za gośćmi, ale jakoś daję radę wink).

              Chyba że problem leży gdzie indziej - jak ktoś chce być "miłą mamą kolegi", to mu trudno odmówić dziecku stanowczo, czy trzymać się konsekwentnie ustaleń. Faktycznie łatwiej być stanowczym i asertywnym na forum niż w życiu.
              • heca7 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:11
                Ten akurat chłopiec miał ok lat 16-stu. I potrafił im tak cały dzień siedzieć wink Fakt, sąsiadka była osobą mało asertywną i słabo sobie radziła w takich przypadkach.
                • zona_mi Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:20
                  Zatem jeśli problem autorki wątku polega na nieumiejętności pozbycia się z domu dziewięciolatka, powinna była to jasno wyrazić.
                  Wtedy będzie można o tym porozmawiać.
                • majenkir Re: 28.04.13, 20:32
                  heca7 napisała:
                  > Ten akurat chłopiec miał ok lat 16-stu.


                  To moze on do tej sasiadki tak przychodzil? wink
        • attiya Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 08:56
          uff, zaczęłam tracić już nadzieję na jakiś sensowny głos w tej dyskusji
          przeca ematka nawet jak rodzi, to zaprosi tabun ludzi do domu, bo jakżeby to....
          ematka wraca do domu padnięta po całym dniu pracy, a tu tłum kolegów i ona nawet jakby padała na twarz to nie ma problmu
          • iwles Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 09:11

            ale to nie moi goście big_grin
            syn zaprosił - syn się nimi zajmuje. Ja w tym czasie zamykam się w swoim pokoju i leniuchuję/czytam ksiązkę/oglądam film/odpoczywam itp.
            Za jakiś czas - rewizyta, to syn idzie do różnych kolegów i wtedy to dopiero mam w domu błogi raj.
          • gryzelda71 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 13:45
            W sumie jak sie jest matką co nie umie odmówić i musi w centrum zabaw dziewięciolatków byc to jest to problem,bo fakt nie odpocznie.
            Może problemem byc też jedna izba,to także wyklucza odpoczynek,no chyba,że w łazience,ale wiadomo dzeciaki mogą zechcieć skorzystać.
            W pozostałych przypadkach jakiz problem.Albo pozwalasz na wspólną zabawę,albo mówisz innym razem bez przepychanek w drzwiach.
    • zona_mi Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:01
      Nie rozumiem, na czym polega Twój problem.

      Czy na tym, że nie jesteś w stanie pozbyć się z domu dziecka, którego wizyt sobie nie życzysz? Ale to chyba nie Pawełka wina?
      Na forum wyglądasz na osobę asertywną - to naprawdę wielki kłopot, ogarnąć wizyty dziewięciolatka? Może z jego rodzicami porozmawiaj, skoro uważasz, że sama sobie nie poradzisz, jeżeli leży Ci na sercu (jego czy Twoje) dobro.

      A może to tyko teoretyczne rozważania nad tym, że są różne rodziny, z różnymi dziećmi i zwyczajami? Bo jeśli tak, to owszem - różnie bywa smile
      • verdana Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:04
        Spory. Mieliśmy raz takiego chłopca, który stale chciał przychodzić - problem w tym, ze nawet moje dziecko miało absolutnie dosyć. W koncu dzieciak nas okradł i na szczęscie wizyty sie skończyły.
        Absolutnie nie rozumiem naskoczenia na autorkę wątku. Rodzice mają prawo decydować, czy życza sobie gości czy nie. Byłoby bardzo nieładnie zakazywać dziecku w ogóle zapraszania znajomych, ale z drugiej strony nie każdy musi prowadzić dom otwarty. Czasem jest to wrecz niemozliwe - gdy np. rodzice pracują w domu.
        • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:12
          No i ja właśnie jestem takim rodzicem pracującym w domu. I chciałam przez weekend podgonić robotę. A to nie byłoby możliwe, gdyby Pawełek nas odwiedził. Raczej nie siedzieliby z moim synem w pokoju i nie grali w gry planszowe, bo to nie te klimaty. Biegaliby na trasie: pokój-pokój-kuchnia. Niestety, nie jest typową e-matką i nie mam domu 300 m kw., gdzie można zaprosić całą klasę dziecka i jeszcze znajdzie się zaciszny kącik, w którym można spokojnie popracować.
          • moofka Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:15
            no ale opisz ten dialog bo ja nie mam obrazu
            dzowni pawelek, dzien dobry czy moge przyjsc do piotrusia
            teraz nie mozesz pawelku
            ale ja chce
            kiedy nie mozesz
            ale musze
            no jak nie mozna splawic 9 latka wink
            opowiedz plis
            • verdana Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:17
              Prowadziłam takie dialogi. "Nooo, aaale dlaczego nie?", "Ale ja juz przyszedłem", "Ale ja chcę sie tylko pobawić, no", "Bedziemy sie bawili, ja przyszedłem, no to będziemy, prawda"...
              • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:21
                Verdana, jesteś moją sąsiadką? Musisz być, bo skąd byś znała dokładnie treść mojej rozmowy z Pawełkiem. Dla zainteresowanych - tak właśnie to wczoraj przy drzwiach brzmiało.
              • moofka Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:25
                big_grin
                jaki konsekwentny chlopczyk big_grin
                a serio
                chyba nie ma sensu przeciagac tlumaczen
                krotko - nie dzis pawelku
                przyjdz - jutro, pojutrze, w nastepna niedziele (palmowa)
                i mile do widzenia
                nauczy sie chyba
            • heca7 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:22
              Dorosłemu chyba łatwiej jest powiedzieć nie. A jak się tak powie małemu dziecku to człowiek czuje się podle wink Bo jak to tak, stoi mały chłopczyk, prosi, patrzy , nie odchodzi i kobieta , której instynkt macierzyński gdzieś tam drzemie nie potrafi go spławić.
              • zona_mi Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:27
                > Dorosłemu chyba łatwiej jest powiedzieć nie. A jak się tak powie małemu dziecku
                > to człowiek czuje się podle wink

                Hm.
                Nie smile
                • verdana Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:35
                  Podle sie czuje. Bo zawsze zastanawia się, czy dziecko zwyczajnie źle wychowane, czy zaniedbane. U nas kiedyś na obiady wpraszał sie chłopiec - okazało sie,z ę nie ma w domu obiadu, zę nie zna połowy zwykłych potraw. Rodzice zostawiali 8-latka na całe dnie samego w domu, bo... prowadzili restaurację. Tego karmiłam, ale dyskretnie zawiadomiłam o problemie szkołę, rodzice jakoś się zreflektowali i zaczęli dziecko brać na obiady do swojej knajpy.
                  Gorszy był ten, co nas okradł - ten jednak był zdecydowanie z patologicznego domu. Wiedziałam o tym - i co, odsyłać dziecko do domu, gdzie jest pijana mamusia?
                  • zona_mi Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 20:48
                    > Podle sie czuje. Bo zawsze zastanawia się, czy dziecko zwyczajnie źle wychowane
                    > , czy zaniedbane.

                    Ale tego nie da się sprawdzić na forum.
                    Więc albo odcinam się od dziecka i eliminuję je z życia rodziny (dopóki jestem w stanie, jak moje będzie starsze, to samo sobie wybierze przyjaciół), albo wnikam w jego rodzinę, rozmawiam z wychowawcą itp.
                    I wtedy - znów ja - decyduję, czy poświęcam od czasu do czasu własny spokój w imię chwilowego lepszego samopoczucia takiego dziecka, czy nie.
    • jak.z.nut Dorosła kobieta 28.04.13, 20:54
      nie potrafiąca poradzić sobie z 9 letnim chłopcem, pyta forum o rade...tak schizujesz.
      • isa1001 Re: Dorosła kobieta 28.04.13, 20:59
        No to czekam na twoją propozycję, jak tę sytuację trzeba było rozwiązać, jak jesteś taka mądra. Przypominam: drzwi - po jednej stronie ja, po drugiej dziecko, trzymające rękę na futrynie i uniemożliwiające mi zamknięcie tychże drzwi. Miałam go odepchnąć, zamknąć drzwi na siłę, kopnąć go w kostkę, zepchnąć ze schodów, zadzwonić po ochronę?
        • scher Re: Dorosła kobieta 28.04.13, 21:04
          isa1001 napisała:

          > zadzwonić po ochronę?

          No tak, nieludzkie grodzone osiedla... Żal tych dzieci...
          • isa1001 Re: Dorosła kobieta 28.04.13, 21:08
            Sher jak zwykle uroczo, ale nie na temat. Masz chłopie kompleks jakiś na punkcie tego grodzenia czy ki czort? Było ogrodzone, jak się wprowadzałam. Na własnych plecach przeca tego ogrodzenia nie wyniosę.
        • zona_mi Re: Dorosła kobieta 28.04.13, 21:11
          > trzymające rękę na futrynie i uniemożliwiające mi zamknięcie tychże drzwi. Mia
          > łam go odepchnąć, zamknąć drzwi na siłę, kopnąć go w kostkę, zepchnąć ze schodó
          > w, zadzwonić po ochronę?

          W tej sytuacji chyba tylko zadzwonić po ochronę...

          Nic pomiędzy nie dało się wymyślić? Kazać mu zabrać rękę, bo przytrzaśniesz? Odsunąć go - bez bicia - dwa kroki od drzwi? Taki spryciarz z niego, że nie miałaś żadnych szans?
          Wiec już tylko ochrona.
          • isa1001 Re: Dorosła kobieta 28.04.13, 21:18
            Z tą ochroną to był żart (takie wyjaśnienie, dla tych, co wzięli to poważnie smile ). Pewnie, gdyby mąż nie wystawił głowy z pokoju, to bym jeszcze trochę podyskutowała z Pawełkiem. Pomysł z odsunięciem na siłę jakoś do mnie nie trafia. Sprawy z cudzymi dziećmi staram się załatwić bez jakiejkolwiek ingerencji fizycznej, nawet lekkiej.
            • fogito Re: Dorosła kobieta 28.04.13, 21:40
              isa1001 napisała:

              Pomysł z odsunięciem na siłę jakoś do mnie nie trafia. Spr
              > awy z cudzymi dziećmi staram się załatwić bez jakiejkolwiek ingerencji fizyczne
              > j, nawet lekkiej.

              Sa tu tacy coby przywalili chlopakowi I klopot z glowy wink
            • zona_mi Re: Dorosła kobieta 28.04.13, 21:51
              No dobrze, w takim razie to problem z rodzaju nierozwiązywalnych - chyba że adoptujesz tego dzieciaka, bo każdy pomysł na rozwiązanie tego szalenie zagmatwanego zagadnienia dotąd spotyka się z tak, ale...
              EOT
              • isa1001 Re: Dorosła kobieta 28.04.13, 22:00
                No, ale przecież rozwiązałam ten problem, przynajmniej doraźnie. Nie zgodziłam się na odwiedziny wczoraj i dzisiaj, bo trochę spokoju w chałupie potrzebowałam. Za co zostałam tutaj napiętnowana jako bezduszna sucz, co dziecko w deszcz wygnała (faktycznie, dzisiaj w Warszawie padało, ale dodam na swoje usprawiedliwienie, że jak przyszedł Pawełek, to akurat przestało smile )
    • nabakier Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 21:42
      Łomatko, to u Was dzieci z wizytą do dzieci na audiencję musza się zapisywać??? OJP, co za świat. Współczuję.
    • nabakier Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 21:45
      Przeczytałam całość. Troll.
      • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 21:48
        Nabakier tylko na to cię stać - na najbardziej pospolitą i wyświechtaną forumową obelgę?
      • rosapulchra-0 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 13:21
        Ja całości nie czytałam, wzburzył mną mocno fragment o warszawskim savoir-vivre podwórkowym suspicious i jako lokalna patriotka (tfu! nie cierpię tego słowa suspicious) zupełnie się z tym fragmentem nie zgadzam, wręcz czuję się urażona. A ja ze Śródmieścia jestem, no suspicious Nie żadne Kabaty, Ursusy czy inne Wawry suspicious
        Ale się nałypałam, co? wink
    • iwles Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 22:32

      o rany, dziewczyno, jak ty masz problemy, żeby poradzic sobie z 9-latkiem, to jak ty strasznie musisz przeżywać, kiedy np. dzwonią do ciebie rozni akwizytorzy, operatorzy czy inni - orzy z propozycjami ?!
      Z drugiej strony, to ja ci bardzo wspólczuję, okropne musi być żtakie ycie w ciąglym stresie, że nie daj Boże wyskoczy jakaś spontaniczna sytuacja i ty będziesz musiała bez wczesniejszego przygotowania zareagować.
      • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 22:41
        Bredzisz koleżanko Iwles. Z akwizytorami wszelkiej maści radzę sobie koncertowo. Nie chwytasz różnicy między dyskusją z akwizytorem wciskającym ci jakiś produktem a 9-latkiem, który wprasza się do twojego domu? No to teraz ja ci współczuję crying
        • iwles Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 22:45

          to wytlumacz mi, bo faktycznie nie rozumiem. gGyzą cie wyrzuty sumienia ? poczucie winy ? no weź wyjaśnij.
          • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 22:48
            Tak, ma wątpliwości, czy nie przesadzam i nie schizuję, uważając zachowanie tego chłopca za dziwne. Przeca napisałam już w pierwszym poście.
            • iwles Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 22:55

              i tu robisz bląd. Nie oceniaj jego zachowania, bo to naprawde tylko dziecko, a dzieci najczęściej coś chcą dla samego chcenia. Ty zastanów się raczej nad swoją reakcją. Tak, schizujesz.
          • daisy Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 22:48
            Chyba każdego przeciętnie wrażliwego człowieka w takiej sytuacji będą gryzły wyrzuty sumienia i poczucie winy? Dziwne pytanie.
            • iwles Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 22:56

              Serio ?
              o matko....
              wyrzuty umienia i poczucie winy, bo trzeba powiedziec komus "nie" ?
              • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 23:02
                No tak jakoś wyszło...
    • daisy Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 22:47
      Nie przejmuj się za bardzo forumowym odzewem. Wydaje się, że jesteś normalną, dość wrażliwą osobą, postawioną w sytuacji jednocześnie wkurzającej, krępującej i wzbudzającej poczucie winy oraz litość - trudna mieszanka. Do tego dochodzi presja ze strony własnego dziecka.
      Gdyby Pawełek był uciążliwy, poszłabym do jego rodziców i pogadała (na luzie, nie ze skargą). To może wiele wyjaśnić.
      • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 22:53
        Dokładnie daisy. W jednej chwili jestem wkurzona, za chwilę robi mi się żal tego dzieciaka, to znowu moje dziecko przypomina sobie, że nie pozwoliłam na odwiedziny kolegi i strzela focha. I tak mną rzuca od ściany do ściany i nie mogę się za cholerę zdecydować, co o tej całej sytuacji myśleć.
        • iwles Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 23:04

          mam wrazenie, że kieruje toba irracjonalne poczucie wyższości, że niby uszczęsliwić go może li i jedynie zabawa u was.
          • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 23:08
            No ciekawe, co jeszcze będziesz mi usiłowała wmówić? Byłam już biedną dziewczynką, którą rodzice trzymali pod kluczem, a teraz mam irracjonalne poczucie wyższości...
            • z_lasu Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 23:32
              > Byłam już biedną dziewczynką, którą rodzice trzymali pod kluczem,

              Szkoda, że przyczepiłaś się tylko do tego podwórka, a nie odniosłaś się do meritum.
      • gaskama Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 10:33
        WRAŻLIWĄ??? Pisała, że poszczułaby 9-latka psem, gdyby miała. Ja piernicze. Toż to Hitler ociera się o wrażliwość.
        Uwielbiam to forum. Kobieta nie pozwala wejść 9 latkowi pobawić się z synem, bo rewizyta się już odbyła i jest gotow poszczuć psem dziecko jest osobą wrażliwą. Dobre. No chyba, że to była super zakamuflowana ironia, to zwracam honor.
        • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 10:39
          Gaskama, może i jesteś otwarta, może i jesteś wyluzowana, może nie masz kołka w d..., ale lotnego umysłu to ty raczej nie masz. To o psie to ŻART był. No teraz to mi nie zarzucisz, że jestem sztywna. Co najwyżej, że chamska. Zawsze to jakaś odmiana smile
    • kerri31 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 23:10
      Ty masz problem z Pawełkiem czy Twój syn ? Bo jeśli Twój syn świetnie się z nim dogaduje i miło spędza czas to nie rozumiem w czym rzecz.
      A to jak podkreśliłaś nazwę miasta przy informacji o niezapowiedzianych wizytach rozjeba**o mnie na łopatki big_grin big_grin
      Weź wyluzuj, będziesz synowi kumpli wybierać ? Dzieciaki są różne, dla dorosłych dziwne bo inne niż nasze dzieci ale jeśli łepki się dogadują... między małżeństwa i dzieci się nie pcha.
      • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 23:24
        Niczego nie podkreślałam. Napisałam, gdzie rzecz się działa, bo nieraz już czytałam o dosyć specyficznym podejściu mieszkańców miasta na W do przyjmowania gości. Że nie lubią niezapowiedzianych, że wolą umawiać się na mieście. Niektórzy wywodzą to z czasów powojennych, gdy w mieszkaniach ze wspólną kuchnią trudno było przyjmować gości. I tyle.
    • z_lasu Re: Problem z 9-latkiem 28.04.13, 23:31
      Ja tu widzę tyle problemów, że głowa mała.

      1. Nachalność dziecka (ręka w futrynie). Bywa, nie jest to nigdy przyjemne, jednak dorośli ludzie sobie zazwyczaj z tym radzą, zwłaszcza jeśli odbywa się to w wykonaniu dziecka. To, że Ty sobie z tym nie radzisz, to jest Twój problem ze sobą, a nie z cudzym dzieckiem. I powiem Ci, że łatwo mi to pisać, bo miałam ten sam problem. Już nie mam. Na moim terenie ja rządzę.
      2. Obyczaje dziecięce. No, ja sobie nie wyobrażam, żeby dzieci musiały się anonsować (telefonicznie???), składając sobie wizyty. Być może rodzice chłopca mają podobne (do mojego) podejście. Jeśli życzysz sobie anonsowania to musisz zainteresowanych poinformować o tym, bo to nie jest norma ogólnokrajowa.
      3. Oczywiście, jako rodzic i użytkownik lokalu mam prawo nie wyrazić zgody na wizytę. Ale żeby to zrobić skutecznie to muszę wiedzieć czego chcę. Czy chcę spokoju? Wtedy wyrzucam dzieci na podwórko albo do domu kolegi, który przyszedł. Czy rzeczywiście moje dziecko jest/będzie zajęte? Informuję o tym kolegę, proponuję termin np. jutrzejszy. Czy w ogóle nie chcę, żeby moje dziecko bawiło się z tym chłopcem? To już trudniejsza sprawa, jak rozluźnić kontakty, żeby tamtego nie urazić. Ale najpierw trzeba wiedzieć co nam przeszkadza i co chcemy osiągnąć.
      4. Rozumiem, że na razie nie wiesz, czy chcesz, żeby Pawełek stał się bliskim kolegą Twojego syna. No, to żeby się tego dowiedzieć musisz ich poobserwować. To chyba najprościej robić to we własnym domu. Jeśli uznasz, że warto inwestować w tę znajomość, a tylko niektóre zachowania Pawełka działają Ci na nerwy, to wychowujesz Pawełka w zakresie bycia gościem w Twoim domu. Np. informujesz go, że nie interesuje Cię jego opinia nt. tego co macie w domu i że ma ją zachować dla siebie.

      Truizm: dzieci przekraczają granice. Nasze dzieci i cudze dzieci. Decydując się na kontakt z dziećmi narażamy się na przekraczanie naszych granic (bardziej niż w kontaktach z dorosłymi). Jeśli to jest dla Ciebie takie trudne, to może zamknij dom dla cudzych dzieci, niech Twoje bawi się z innymi tylko poza domem? A być może Pawełek jest dzieckiem szczególnym, takim które znajduje upodobanie w przekraczaniu granic i robi to zawsze i wszędzie (to bardzo prawdopodobne z tego co piszesz). Ale wtedy musisz się zastanowić co z Pawełkiem zrobić "w ogóle" (uciąć znajomość już teraz? ostrożnie poznać bliżej? przyjąć z otwartymi ramionami?). W zależności od tej decyzji działać w konkretnych sytuacjach.
    • nangaparbat3 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 00:15
      A co o tym sądzi Twoj syn? C
    • olena.s Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 07:11
      Ja na ogół staram się wyjaśniać.
      W twojej sytuacji zastanowiłabym się nad limitami czasowymi, a następnie przy okazji usadziłabym obu chlopców i wyłuszczyła w krótkich punktach zasady: mozecie się bawić u nas we czwartki. W inne dni nie, bo Jacuś ma swoje obowiązki a ja pracuję w domu i potrzebyuję wtedy ciszy i samotności. Jeżeli chcesz, to we wtorki Jacuś może cię odwiedzać. Zrozumieliście chłopcy? Czwartki u nas, wtorki u was.
    • asia_i_p Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 07:59
      Nie wiem, czy nie najlepiej byłoby im pozwolić na kilka wizyt z rzędu, to zapał by osłabł. Koleżanki mojej córki mają "napady" wizytowego szału - kilka dni z rzędu, potem długo nic, tylko podwórko. A teraz lada moment się ociepli, więc twój syn z kolegą też się pewnie przeniosą na podwórko.
      Rozumiem, że codzienne wizyty mogą być irytujące, ale stwarzasz teraz "zakazany owoc" - nie wiem, czy parę wizyt chłopaka, z zastrzeżeniem, żeby się ograniczyli do pokoju syna, nie jest lepsze niż takie szarpanie się przy drzwiach.
      • wegatka Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 09:55
        asia_i_p napisała:

        > Rozumiem, że codzienne wizyty mogą być irytujące, ale stwarzasz teraz "zakazany
        > owoc" - nie wiem, czy parę wizyt chłopaka, z zastrzeżeniem, żeby się ograniczy
        > li do pokoju syna, nie jest lepsze niż takie szarpanie się przy drzwiach.

        Mam takie samo zdanie, bo u mnie również tak bywało, że gdy córka gościła u siebie koleżanki, to bywała tak gościnna, że najchętniej udostępniła by im w domu każdy kąt. Nie miałam z tym najmniejszego problemu, żeby im powiedzieć, że mają się bawić w jednym pokoju, bo ja potrzebuję mieć trochę spokoju. I zwykle to wystarcza.
      • aqua48 Re: Problem ? 29.04.13, 10:25
        Dla mnie "szarpanie się" z dziewięciolatkiem przy drzwiach to jakiś absurd, mówisz spokojnie: Pawełku weź rękę z futryny bo Ci ją niechcący przytrzasnę i koniec. Nie wchodzi się w jałowe rozmowy z nikim a zwłaszcza z dziewięciolatkami. Ewentualnie można było na syna scedować spławienie kolegi. O ile pamiętam to za czasów mojego dzieciństwa takim nie chcącym wyjść dzieciom mówiło się: moja mama mówi, że teraz musisz już iść, i odprowadzało do drzwi mówiąc cześć. Nie było żadnych dyskusji z rodzicami.
    • atteilow Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 07:59
      Mam pytanie, czy syn spotyka się z jakimikolwiek innymi dziećmi? Czy przychodza te inne dzieci do waszego domu? Dzwonią/pukaja do drzwi z pytaniem, czy wyjdzie na podwórko? Czy twój osobisty syn idzie niezaanonsowany do innych dzieci i pyta, czy wyjdą na podwórko? Ot, tak po prostu, po szkole, po odrobieniu zadań domowych, bo pogoda ładna, żeby pograc w piłkę, czy pojeździć na rowerze, bez umawiania sie, bez zapowiadania i bez kontroli dorosłych.

      Skoro pracujesz w domu, mniemam, ze niemal codziennie, to codziennie chcesz mieć święty spokój i ciszę, byc może odgórnie ustalilaś zasadę, że nie tolerujesz niezapowiedzianych wizyt, nawet celem wspólnego wyjścia na dwór. Ta zasada sprawdza się w przypadku doroslych, ale świat dzieci inaczej funkcjonuje i to naprawdę niedorzeczne, zeby wcześniej dziecko z sąsiedztwa, czy rodzic miał anonsować jego przybycie w celu zwyczajnej, codziennej zabawy.
    • gaskama Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 09:31
      Cóż, wszystko pewnie zależy od podejścia do gości w domu. Ja syna namawiam, żeby kumpli zapraszał i przyprowadzał kiedy chce. Efekt tego jest taki, że mamy często kolegów w domy. Inni rodzice mają takie podejscie jak Ty. Wizyta raz na pół roku, zapowiedziana i przygotowana. Ja lubię, jak u syna są kumple, bawią się, wygłupiają. jak był mniejszy, miał 6, 7, 8 lat, to nawet bawiłam się z nimi, proponowałam gry planszowe. Teraz syn ma 11 i mam za bardzo nie nagabywać kolegów wink
      • fogito Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 09:39
        gaskama napisała:

        > Cóż, wszystko pewnie zależy od podejścia do gości w domu. Ja syna namawiam, żeb
        > y kumpli zapraszał i przyprowadzał kiedy chce. Efekt tego jest taki, że mamy cz
        > ęsto kolegów w domy. Inni rodzice mają takie podejscie jak Ty. Wizyta raz na pó
        > ł roku, zapowiedziana i przygotowana.

        A gdzieś ty to wyczytała, że raz na pół roku? Pomiędzy codziennie a wcale jest mnóstwo możliwości. I zawsze dobre wychowanie wymaga uzyskania zgody rodziców.
        • gaskama Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 09:45
          Kobieta napisała post, jakby miała kołek w du..ie:
          "Mój syn jakiś czas temu zakumplował się z chłopcem, dajmy mu na imię Paweł, z równoległej klasy. Spotykali się na placu zabaw. Jakiś czas temu syn był u niego z wizytą. Dwa dni temu była rewizyta. No i od tamtej pory nie możemy się opędzić od prób złożenia nam przez Pawełka kolejnej wizyty."
          Ja w przypadku 9-latków nie mówię o wizytach i rewizytach, koledzy z bloku spotykają się generalnie, kiedy chcą. Wiadomo, że granice są wyznaczene przez wiele czynników (lekcje, inne zaplanowane wyjścia itp.).
          • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 09:53
            Muszę w takim razie poćwiczyć styl. Może następnym razem walnę kilka błędów, to nie wyjdę na kogoś z kołkiem w d... Może napiszę coś takiego:

            Triss, błagam, tobie wraz z bęknięciem krocza i wydaniem na śiwat dzieci pękło też o ilka neuronów za dużo.

            Trzy błędy w jednym niedługim zdaniu wystarczą, czy mam jeszcze zrobić kilka?
            • gaskama Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 10:02
              Wow, podziwiam. Ile ty masz lat kobieto? 16?
            • wegatka Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 10:05
              Oj Isa, przecież wiesz, że tu nie o błędy chodzi. Można pisać z błędami i literówkami, a i tak nadal sprawiać wrażenie nadętego sztywniaka.
              • isa1001 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 10:06
                To ja już wolę być nadęta sztywniarą niż forumowym niechlujem.
                • wegatka Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 10:15
                  Oj tam, jedno wcale nie musi wykluczać drugiego tongue_out
        • nangaparbat3 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 10:37
          Zgode rodzicow powinien uzyskać zapraszający.
          Mnie się zdaje, ze Pawelek mogł czuc się (goraco) zaproszony przez syna Autorki wątku, stąd taki upór. Dziwny u dziewięciolatka i byc może lepiej, żeby dziecko sie z nim nie przyjaźniło, ale niewiele to ma wspolnego z etykietą.
          Wydaje mi się, że uzycie w pierwszym poście slów "wizyta", "rewizyta" sprowadziło caly watek na boczne tory.
    • tully.makker Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 10:40
      Mieszkamy w Warszawie, a tu
      > nie ma zwyczaju składania sobie niezapowiedzianych wizyt przez 9-latków, o ile
      > ich rodziny nie są bardzo blisko zaprzyjaźnione.

      To chyba jestescie przyjezdni. W Warszawie dzieci sie zawsze odwiedzaly bez specjalnych ceregieli i bez problemu.
      • triss_merigold6 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 10:52
        I twierdzisz, że robią to nadal (te młodsze)? To chyba tylko niedopilnowane dzieci błąkające się cały dzień po podwórku.
        • atteilow Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 11:01
          Mowa o 9 latku, zawsze w odniesieniu do kogoś jest mlodszy, lub starszy wink jednak obiektywnie jest juz na tyle duzy, ze nie wymaga kontroli rodziców na placu zabaw podczas wspolnej zabawy z kumplami, wręcz jest to śmieszne.
          • triss_merigold6 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 11:04
            Oczywiście, że nie wymaga kontroli na placu zabaw ale to nie znaczy, że może sobie chodzić gdzie chce, na jak długo chce i odwiedzać kolegów bez umawiania się.
            • iwles Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 11:42

              nie przewidujesz sytuacji, kiedy dzieciaki np. grają w piłkę na boisku i nagle zaczyna padać deszcz, szkoda się rozstawać, więc spontanicznie idą do któregoś do domu ?
              • triss_merigold6 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 11:51
                Przewiduję, ale to chyba nie sytuacja opisana przez autorkę, prawda?
                • iwles Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 12:07

                  odniosłam się do twojego postu, w którym napisałas m.in. że 9-latek nie może "odwiedzać kolegów bez umawiania się "
            • atteilow Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 11:51
              oj nie o tym mowa, ustalasz ramy czasowe, oraz terytorialne i puszczasz takiego 9 latka z gromada mu podobnych, a sama spokojnie zajmujesz sie swoimi sprawami. Jeśli przekroczy limit czasu, oraz wkroczy na niedozwolone terytorium np. pojedzie autobusem do sąsiedniej dzielnicy smile wowczas stosujesz odpowiednie reperkusje smile Jesli intuicyjnie czujesz, że mlodzian robi coś niezgodnego z ustalonymi zasadami - dozwolona sie wydaje kontrola telefoniczna - Hej, tu mama, gdzie jesteś? - Na boisku, wlasnie przez ciebie mamo wpuscilem bramke. - No trudno sorki, nie zapomnij wrócić o 18, pa.
    • rosapulchra-0 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 11:26
      CytatMieszkamy w Warszawie, a tu nie ma zwyczaju składania sobie niezapowiedzianych wizyt przez 9-latków, o ile ich rodziny nie są bardzo blisko zaprzyjaźnione. Zazwyczaj wcześniej takie wizyty uzgadnia się telefonicznie.
      Dziwne.. urodziłam się w Warszawie, zdecydowaną większość życia w niej przeżyłam, o takich zwyczajach między dzieciakami nie słyszałam. Znam też dość dużo rodzin z innych miast w Polsce i też nie zauważyłam takich zwyczajów wzajemnych wizyt dziecięcych. Podobnie rzecz się ma z dzieciakami w UK.


      CytatRodzina Pawełka z marginesem społecznym nie ma nic wspólnego. Dobrze sytuowani, wykształcenie, pełna kultura. Pawełek nie szuka więc ciepłego kąta, miski zupy i nie ucieka przez tłukącym go konkubentem matki. A jednak coś mi w zachowaniu tego dzieciaka nie gra. Gdy był u nas pozwalał sobie na głośną krytykę, tego co mamy w domu. Gdy nadeszła pora, w której obiecałam jego mamie, że zaprowadzę go do domu, nie chciał wyjść. Czepiam się, schizuję?
      Ty po prostu nie lubisz tego dzieciaka i za wszelką cenę chcesz się go pozbyć.
    • gryzelda71 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 11:36
      A co robiło twoje dziecko,gdzy Pawełek tarasował drzwi?
      Bawiło sie samo,rozmawiało z ojcem,co on na to?
      • wegatka Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 11:48
        gryzelda71 napisała:

        > A co robiło twoje dziecko,gdzy Pawełek tarasował drzwi?
        > Bawiło sie samo,rozmawiało z ojcem,co on na to?

        Jak znam życie, to syn Isy pewnie "miałczał" razem z Pawełkiem smile
        • gryzelda71 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 11:54
          Nie no co ty,taki namolny jej syn?
          Zupełnie było mu obojętne co się dzieje?
          • wegatka Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 12:01
            Ewentualnie kulturalnie sugerował mamie, że mogłaby (ale niekoniecznie) wyrazić zgodę na nadprogramową rewizytę kolegi wink
            • gryzelda71 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 12:04
              I tak najbardzie rozwaliło mnie to,że cała akcja trwa od.... dwóch dni smileNo nie idzie juz wytrzymać.
              • bloopsar Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 13:45
                > cała akcja trwa od.... dwóch dni smileNo nie idzie juz wytrzymać.

                No bo jak to tak - DRUGA rewizyta bez uprzedniej re-rewizyty?? Rozwiązanie: niech sekretarz isy zadzwoni do sekretarza rodziców Pawełka i starannie ustalą detale protokołu odwiedzin paniczów w rezydencjach, tak?? tongue_out
                • gryzelda71 Re: Problem z 9-latkiem 29.04.13, 13:58
                  Możesz mieć rację,że w nierównomiernym rozkladzie wizyt problemsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja