imasumak
29.04.13, 12:15
ponad roku i taka oto sytuacja z dzisiaj:
Idę sobie ci ja ulicą i słyszę, że ktoś za mną truchta wołając: "Proszę zaczekać, proszę zaczekać pani Z" - no to czekam.
Dobiega do mnie zziajana pani intendentka szkolna i mówi: "Bardzo proszę przypomnieć pani J o tym, że kwietniowych obiadów za swoją i pani córkę jeszcze nie opłaciła"
Ja na to oczy wielkie jak spodki zrobiłam i wyraz niekłamanego zdumienia musiał się rysować na mej twarzy, bo pani intendentka spytała: "Bo przecież pani J w tym roku opłaca obiady pani córce, tak?"
No i tak od słowa, do słowa, okazało się, że pani J, chcąc mieć drugi obiad w cenie dla dziecka szkolnego, zdeklarowała w szkole że będzie wykupywać go na moją córkę, nie poinformowawszy, że tak naprawdę moja córka nie będzie z tego korzystać, więc wyszło na to, że ten obiad jej funduje..
Czuję się idiotycznie, nie mam pomysłu co z tym dalej zrobić, najchętniej bym babie łeb urwała!