szalona-matematyczka
30.04.13, 01:02
Mam kolezanke, ktora wg mnie maz oszukal od samego poczatku. Kiedy juz byla po 30-tce poznala swojego przyszlego meza. Ona juz wtedy miala cisnienie na dziecko i mowila mu o tym. On jej odpowiadal, ze owszem, ze chce miec nawet 2-3 dzieci. Potem ona przeprowadzila sie do niego (musiala zrezygnowac z dobrej pracy, pieknego mieszkania). Od kiedy razem zamieszkali to jakos tak on robil wszystko, by z nia nie spac w dni plodne (np.mowil, ze jest zmeczony, albo klocil sie z nia). Na pytanie "kiedy slub?" wymyslal, ze niedlugo (ale nie chcial podac terminu). Kiedy ona miala 35 lat zaszla w ciaze: jak mi opowiadala byla sprytna i jakos sie jej udalo, mimo ze on sie tak pilnowal. Podobno on byl zszokowany tym faktem ale od razu sie oswiadczyl. ON sie oswiadczyl, ona nie naciskala, bo zrezygnowala juz z marzen o slubie. Wzieli slub ale ona poronila. Jeszcze poronila mniej wiecej w tym czasie gdy ja urodzilam swoje dziecko. Po tym poronieniu ona troche odczekala, poszla do lekarza i lekarz jej powiedzial, ze moga sie starac, ze wszystko jest w porzadku. Wiec ona powiedziala swojemu mezowi, ze moga sie starac a na to on..... przestal w ogole z nia sypiac. Ona juz od 10 miesiecy nie spi z nim. Tzn. ona chce a on nie. Nie wiem jak on to wytrzymuje, ale podobno on nie ma kochanki (bo kolezanka sprawdzila mu telefon, komputer itp.) Tak jak ona to wszystko opowiadala to mam wrazenie, ze on to zaplanowal, bo chcial miec w domu kucharke i sprzataczke (wczesniej sprzatala i gotowala jego mama, ale umarla) i ze on od poczatku nie chcial dzieci. Ozenil sie wtedy gdy byla w ciazy, bo bal sie alimentow. Wg mnie on ja oszukal. Takie oszustwo matrymonialne. Slyszalam, ze mozna na tej podstawie uniewaznic malzenstwo, choc kolezanka ma tylko slub w USC, wiec nie wiem czy to podpada.Co o tym wszystkim sadzicie? Mnie to wkurza, bo zniszczyl kobiecie wiele lat: ona teraz ma 36 lat skonczone, prawie 37. Zanim kogos nowego pozna to moze byc za pozno na dziecko. Wlasnie wrocilam z rozmowy z nia i kolezanka jest zrozpaczona, placze, prawie jej uspokoic nie moglam, bo ona czuje, ze juz nie bedzie miala dzieci. Jak mezczyzna moze byc takim chamem, by kobiete oszukiwac w tak waznej sprawie. Ja jej wlasciwie nie moge pomoc, bo jak jej pomoge ? Kolezanka miota sie teraz, raz placze, raz sie chce mscic na nim. Co byscie zrobily na jej miejscu? Macie jakies rady dla mnie, jak mam sie zachowac w tym wszystkim (przypominam: ja urodzilam moje dziecko wtedy gdy ona poronila swoje; widze, ze ona ma tez z tym problem, wiec staram sie moim dzieckiem nie chwalic). Dzieki za przeczytanie, bo musialam sie z kims o tak poznej porze ta historia podzielic.