Idę, sobie idę i co zrobię?

    • moofka Re: Idę, sobie idę i co zrobię? 04.05.13, 06:14
      lol
      wszystko zalezy od tego, jak dzis wygladam i sie czuje
      jezeli i owszem - staje przy barze za kawa, macham jak gwiazda i patrze co bedzie sie dzialo
      raczej w kierunku zaznaczenia swojego terenu niz awantur i ić sobie do tej zdziry
      jezeli jak nieszczescie (sa takie dni wink) przyczajam sie, czekam i obserwuje
      straszna sytuacja swoja droga
      • guderianka Re: Idę, sobie idę i co zrobię? 04.05.13, 06:26
        W pierwszym odruchu mam ochotę dosiąść się i wypić kawę przedstawiając się i całując Męża na przywitanie
        Często ulegam pierwszym odruchom ale sytuacja jest dla mnie tak absurdalna i trudna do wyobrażenia, że nic innego nie przychodzi mi do głowy wink
    • bei Re: Idę, sobie idę i co zrobię? 04.05.13, 11:10
      Zawalenie swiata.
      Pewnie by mnie zamurowalo.
      Pewnie schowalabym godnosc w buty i zrobilabym awanturę.....albo bym tak stala i plakala....moze zrobilabym cos jeszcze glupszego - proba samobojcza?
      Nie wiem......
      • podkocem Re: Idę, sobie idę i co zrobię? 04.05.13, 18:44
        No bez przesady, przeciez to tylko facet...
    • podkocem Re: Idę, sobie idę i co zrobię? 04.05.13, 18:38
      Dyskretnie obserwuje, dzwonie i pytam co robi. Jesli sciemnia ze w pracy, wparowuje, dosiadam sie, i pytam:
      - o, jak byskawicznie skonczyles! Ale niespodzianka, Urszula jestem, a pani?

      A potem mezusia za ucho, do samochodu i do domu. A w domu...
      • iwoniaw Śmiało zakładasz, że dasz radę dorosłego chłopa za 04.05.13, 20:38
        ucho zawlec do domu? Jeśli wykaże się minimum opanowania to nie on, lecz Ty wyjdziesz na idiotkę, więc to jednak opcja ryzykowna...
        • podkocem Re: Śmiało zakładasz, że dasz radę dorosłego chło 04.05.13, 21:56
          Moj M doskonale wie co to znaczy byc wleczonym za ucho. Sytuacja sprzed kilku lat.
          To byl czas "docierania", mieszkalismy razem kilka miesiecy w dodatku z siostra, szwagrem i bratem szwagra M. Wynajmowalismy razem wielki dom. Brat szwagra zerwal ze swoja dziewczyna i byl w tym czasie dla mnie bardzo mily. M szalal z zazdrosci, dzialal mi na nerwy swoimi glupimi komentarzami. Balam sie wyjsc do kuchni by nie nadziac sie na tamtego i nie sprowokowac mojego.

          Ktoregos dnia wyszlismy wszyscy do pubu na impreze pozegnalna jakies kolezanki siostry M ktora wyjezdzala do Peru. M znow zrobil scene zazdrosci, wkurzylam sie i poszlam do domu. Rano obudzilam sie, M nie bylo. Zadzwonilam na komorke. Nie odbieral, zadzwonilam do jego siostry, - cisza. Ubralam sie i pojechalam do jego siostry. M spal w jednym lozku z ta dziewczyna ktora wyjezdzala do Peru. Obudzilam go walac torba po glowie, a potem za ucho (za ucho!!) wywleklam z lozka, na ulice, do autobusu i do domu. Poszedl jak trusia.

          Skonczyly sie glupie komenatrze i sceny zazdrosci, dwa miesiace pozniej sie przeprowadzilismy i juz byl spokoj.
    • iwoniaw Re: Idę, sobie idę i co zrobię? 04.05.13, 20:42
      Na rozum to powinnam zrobić fotkę i nie dekonspirując się zadzwonić z pytaniem, gdzie jest i co robi, a potem w zależności od odpowiedzi rozpocząć akcję zbierania dowodów do sprawy rozwodowej lub uknuć intrygę naprawczo-represyjną.
      W praktyce mogłabym nie zdzierżyć i dostać zawału/zdekonspirować się za wcześnie/załamać się kompletnie i oddać wszystko walkowerem/wpaść w szał i napytać sobie problemów robiąc przy okazji z siebie idiotkę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja