bella_roza
05.05.13, 18:41
wróciłam z majówki z Niemiec i jestem jak uderzona obuchem. dlaczego tam każda sprzedawczyni w sklepie uśmiecha się, promieniuje życzliwością (może udawaną, ale dobrze), życzy miłego dnia. a u nas, w dużym supermarkecie, nie doczekałam się nawet spojrzenia na moją twarz, dzień dobry powiedziałam pierwsza, moimi zakupami rzucano po taśmie? tam nawet mnie momentami ten uśmiech i życzliwość irytuje bo sama jestem typowo polskim smutasem i ponurasem, ale po jakimś czasie zaczynam się przyzwyczajać i nawet humor mi się poprawia - jak w tym eksperymencie gdzie trzymanie w zębach ołówka (wymuszony uśmiech) poprawiał nastrój. czy to jest u nich wyuczone - tylko dla sprzedawców, czy dla wszystkich od małego? to był obszar Niemiec zachodnich jeśli to ma znaczenie, na obszarze wschodnich nie bywam - czy tam jest inaczej? czy to po prostu bardziej dojrzały kapitalizm? u nas w sklepach z odzieżą czasem człowiek się też doczeka uprzejmego zapytania czy można pomóc, ale jeśli nie wyrazi chęci obsługi to sprzedawczynie wracają do głośnego plotkowania... o co w tym chodzi?