prawo konsumenckie...?

06.05.13, 14:54
Wydzwaniam w tej sprawie na infolinię Federacji Konsumentów ale nikt nie odbiera telefonów. Prawników znajomych nie mam, więc może Wy coś doradzicie...?

Jest taka strona internetowa, gdzie można kupić kosmetyki w formie półproduktów (raptem chyba dwie takie na rynku, najbardziej znane, więc macie 50% szans na zgadnięcie, o którą mi chodzi wink ). Np. chcecie zrobić sobie krem. Zamiast gotowego kremu przychodzi do Was paczuszka ze składnikami kremu, odpowiednio dobranymi i odmierzonymi i w domu, zgodnie z instrukcją, przygotowujecie sobie gotowy produkt. Nie wybiera się tych składników samemu - są one przygotowywane od razu w odpowiednie zestawy przez pracowników firmy i taki zestaw od razu przychodzi do klienta.

I tu sedno sprawy - ktoś tam się rąbną i pomylił jeden składnik w moim zestawie. Ponieważ wyglądał identycznie jak właściwy składnik (jestem stałą klientką tej firmy i już nie raz robiłam sobie kosmetyki, dlatego i ten robiłam już odruchowo i nie patrząc na szczegółowe nazwy), to dopiero po zrobieniu kosmetyku, kiedy konsystencja była dziwna i inna niż zazwyczaj, sprawdziłam i wyszło szydło z worka. Jeden składnik był niewłaściwy.

Cała uśmiechnięta i w miłym tonie wysłałam do firmy maila, że zaszła chyba pomyłka. Firma odpowiedziała mi w równie miłym tonie, że owszem, najwyraźniej się pomylili, ale ponieważ krem już ukręciłam, to problem jest mój i nie mogą mi w niczym pomóc. I tu mnie szlag trafił. Wyszłam z założenia, że skoro EWIDENTNIE zaszła pomyłka ze strony dostawcy, to dostawca powinien przesłać mi zestaw od nowa. Firma zaś stoi na stanowisku, cytuję: " Niestety mamy teraz problem, gdyż możemy przyjmować reklamacje tylko zestawów, gdyż sprzedajemy tylko zestawy, a nie gotowe produkty. Producentem gotowego produktu staje się osoba, która wykonała zestaw. ".
Czy mi się wydaje, czy to jakaś kosmiczna bzdura? Cena kosmetyku to raptem niecałe 30 pln ale szlag mnie trafia na myśl o poziomie traktowania klientów w Polsce. W takich na przykład Stanach idziemy do Sephory, kupujemy podkład, po tygodniu używania go w domu dochodzimy do wniosku, że nie pasuje nam kolor i konsystencja i idziemy go zwrócić do sklepu a tam z uśmiechem go przyjmują i oddają nam pieniądze. A my jak zwykle jesteśmy traktowani jak złodzieje i upierdliwcy...
Być może nie dałam wystarczająco dużo szczegółów sprawy, jeśli będzie trzeba to podam je poniżej.
Co mogę zrobić w tej sytuacji? Poradźcie, proszę.
    • sadosia75 Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 14:58
      A opakowanie produktu było opisanie wyraźnie, nie budząc wątpliwości co w opakowaniu się znajduje?
      • anomalia_pogodowa81 Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 15:04
        Tak, ten jeden, niewłaściwy składnik był wyraźnie opisany, oni w ogóle bardzo ładnie i wyraźnie opisują te półprodukty. Pech taki, że ten składnik był w identycznej buteleczce, w jakiej byłby składnik właściwy, więc użyłam go odruchowo, tak jak robiłam to wielokrotnie przedtem.
        Firma zwraca mi uwagę, że to moja wina, bo nie przeczytałam czego używam. Oczywiście, powinnam była. Co nie zmienia faktu, że dostarczyli mi niewłaściwy składnik, co sprawiło, że przygotowany produkt końcowy się do niczego nie nadaje (co firma sama mi napisała). Pytanie teraz, co jest przyczyną a co skutkiem...
        Powiem szczerze, że byłam przekonana, że przeproszą i od razu wyślą mi nowy zestaw. Zwłaszcza, że jestem ich stała klientką i zostawiłam już u nich łaaaadne parę setek. Dlatego się niemiło zdziwiłam ich reakcją, zrzucającą z siebie winę za sytuację.
        Kto tu ma rację i jak to rozwiązać...?
        Zaznaczę jeszcze raz, że chodzi mi o zasadę bardziej niż te cholerne 30pln. Nie lubię być robiona w konia sad
        • sadosia75 Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 15:09
          Teoretycznie to oni są winni bo nie dostarczyli pakietu tego,któego zamawiałaś. Więc dostałaś coś innego chociaż zapłaciłaś za coś innego. Efekt końcowy jest taki a nie inny bo nie dostałaś zamówionych składników.
          Nie do końca pamiętam jak to jest z czytaniem oznaczeń. Wiem, że jakiś czas temu w jednej z podobnych firm koleżanka zamawiałą produkt bez składnika X co było zaznaczone na zamówieniu dosłali jej ze składnikiem X koleżanka nie przeczytała, dostała alergii i firma zwróciła jej pieniądze, oraz dosłali roczny zapas kosmetyku,który zamawiała.
          Możesz się też bym podeprzeć, ze nie jesteś farmaceutką czy kosmetologiem i nie musisz znać wszystkich składników. skoro firma wysyła ci składniki to oni powinni zadbać o to żeby wyslałi to co ma być wysłane.
          Z Yenną by trzeba było ten temat obgadać bo ona obcykana jest w temacie prawa konsumenckiego.
        • princy-mincy Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 16:48
          dobra, ale to bylo cos na zasadzie zestaw A + zestaw B a wyslali zestaw A i C?

          czy moze zestaw B i C mialy po 15 skladnikow, 14 wspolnych a pietnasty inny?

          jesli ten pierwszy przypadek, to wg mnie wina po Twojej stronie, w koncu to Ty powinnas upewnic się, ze dostalas dokladnie to, co zamowilas przed wymieszaniem.
          np gdy zamawialam soczewki roznej mocy, zawsze upewnialam sie, ze wyslali mi dobre moce.
          Jednak jesli ten drugi przypadek, to klocilabym sie z nimi, w koncu nie jestes farmaceuta czy kosmetologiem.
          • anomalia_pogodowa81 Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 19:02
            Żeby stworzyć produkt X, musisz połączyć ze sobą w ścisłej kolejności półprodukty a+b+c+d, które firma Ci przysyła. Ja zaś dostałam półprodukty a+b+c+Q i łącząc je, nie zauważyłam, że zamiast d dostałam q, bo wyglądały identycznie i nie wczytałam się w nazwę, którą buteleczka miała na sobie.
    • chipsi Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 15:04
      > Firma zaś stoi na stanowisku, cytuję: " Niestety mamy teraz problem, gdyż m
      > ożemy przyjmować reklamacje tylko zestawów, gdyż sprzedajemy tylko zestawy, a n
      > ie gotowe produkty. Producentem gotowego produktu staje się osoba, która wyk
      > onała zestaw.
      "

      No to reklamuj zestaw, postąpiłaś zgodnie z instrukcją i nie wyszło. Ty nie wykonywałaś zestawu wiec jak sami napisali oni są producentem produktu bo to ONI wykonali i sprzedali zestaw. To że sklecili zdanie bez sensu nie zwalnia ich z odpowiedzialności za sprzedany chłam. Też by mnie skręciło na Twoim miejscu.
      • anomalia_pogodowa81 Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 15:10
        Widzisz, oni nie ukrywają, że reklamacja w tym momencie nie będzie uwzględniona.
        Znowu cytuję: "Niestety mamy teraz problem, gdyż możemy przyjmować reklamacje tylko
        zestawów, gdyż sprzedajemy tylko zestawy, a nie gotowe produkty. Producentem gotowego produktu staje się osoba, która wykonała zestaw. (...) Proszę wybaczyć, ale w tej sytuacji nie może Pani żądać od nas wysyłki nowego zestawu".
        Paranoja.
        • chipsi Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 16:30
          No ale Ty nie wykonałaś zestawu, prawda? Ty go tylko użyłaś, wykorzystałaś. Zresztą co by nie napisali nie oznacza że jest zgodne z prawem, coś jak sławne "po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się". A g. prawda. Dobijaj się do rzecznika praw konsumenta, najlepiej osobiście, w moim mieście jest cudownie pomocna babeczka, może też trafisz na takową. Powodzenia.
          • anomalia_pogodowa81 Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 19:06
            No więc ja też widzę produkt w tym miejscu. Podpierają się wewnętrznymi ustaleniami, które po prostu są niezgodne ani z prawem ani z logiką, dokładnie tak jak z tą reklamacją przy kasie. I dlatego właśnie mam nadzieję, że któraś mądra ematka zna temat na wylot i mi powie, co i jak smile A do rzecznika praw konsumentów faktycznie chyba napiszę, bo ich infolinia zawodzi na całej nomen omen linii, nikt tam nie odbiera uncertain
            • anomalia_pogodowa81 Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 19:07
              *miało być, że widzę "problem" w tym miejscu a nie "produkt" wink
            • sadosia75 Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 19:10
              A powiedz mi jeszcze czy te zestawy to klient kompnuje w sensie, ze wybiera ich skład czy są z góry narzucone zestawy ,które klient kupuje bez możliwości wymiany jednego ze składników?
              Chociaż... to w sumie bez różnicy bo jeśli w zamówieniu,które składałaś jest zaznaczone, ze wybierasz produkt A,B,C oraz D a oni jak piszesz zamiast D dali inny produkt to ich wina i oni powinni jeśli nie wymienić składnik źle dobrany ( co teraz nie ma sensu bo kremu nie zrobisz ) to chociaż dać upust na kolejne zestawy.
              • anomalia_pogodowa81 Re: prawo konsumenckie...? 07.05.13, 07:43
                Zestawy są z góry ustalone. Być może można specjalnie prosić o zamiane jednego składnika na inny, nie wiem, nigdy nie próbowałam.
                Ależ oczywiście, że dostałam upust - po zakończeniu korespondencji dostałam osobnego maila wysłanego z default'a, że przysługuje mi całe szalone 5% upustu big_grin
    • kerri31 Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 16:55
      No i masz babo placek. Kupiłabyś normalny krem w drogerii z atestami, zrobiony pod kontrolą w cywilizowanych warunkach i normach jakości to połasiłąś się na pseudo ekologię. Ni to ekologiczne, ni to zdrowe, ni to zbadane.
      • anomalia_pogodowa81 Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 18:58
        E tam. W ogóle nie w tym rzecz. Kosmetyki są bardzo dobre. To obsługa klienta dała d..y a ja jako świadomy konsument staram się nie korzystać z produktów firmy, która daje d..y, niezależnie od tego, jak cudowne dobra wytwarzają.
    • kamunyak Re: prawo konsumenckie...? 06.05.13, 20:21
      Jesli firmy nie stać na przeproszenie stałego klienta i zwrot 30 zł to olać firmę.
      Ja bym w miłym, jak wcześniej, tonie wysłała maila, że w takim razie rezygnuje z ich usług. I przeniosła się do tej drugiej firmy. Skąpstwo nie popłaca.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja