Co to jest za pokolenie?

    • chipsi Re: Co to jest za pokolenie? 08.05.13, 09:03
      Leokadio, to co robisz to się nazywa mylenie pojęć. Wspieranie własnych dzieci to prawidłowość, nie patologia. Przyjaźń z rodzicem powinna być naturalna, nie jakaś chora rywalizacja. Praca z rodzicem to dzielenie zainteresowań a nie brak perspektyw. Mieszkanie z rodzicem nie oznacza bycia na ich utrzymaniu, czasem jest wręcz przeciwnie. Teorie które głosisz są nieprawdziwe i niesprawiedliwe.
    • organza26 Re: Co to jest za pokolenie? 08.05.13, 09:26
      to jest bardzo widoczne niejedna 30 stolatka ma codziennie po 5 tel
      > efonow od mamy ktorej musi sie spowiadac co robi i co zamierza.

      Z czego sie to
      > bierze/wzięło?

      Z tego, że kiedyś nie było telefonów komórkowych a teraz są. Psioczenie i wywyższanie się ponad młode pokolenie jest po prostu oznaką starzenia się.
    • tosterowa Re: Co to jest za pokolenie? 08.05.13, 09:31
      No bo wiek od 20 do 30 to jest czas na odcięcie pępowiny i w starszym pokoleniu było tak samo. Tylko środki się zmieniły.

      Napisałam też posta o tym, że też uważam, że telefony od matki 3x dziennie za dziwne, ale później go skasowałam, bo sobie pomyślałam, że to może wynika z samotności po prostu i to jest smutne, że ta matka i ta córka (albo syn) nie mają z kim pogadać wokół siebie. Ale w sumie, inicjatywa należy też do nich.
      Albo, że "zdrowo" plotkują, np. córka codziennie dzwoni do matki i opowiada, co robiła, ale tamta jej nie ocenia, nie doradza niepytana i w ogóle się nie wtrąca. Taka zwykła serdeczna relacja między członkami rodziny.
      Najgorsze są częste telefony od matek, które zawsze wiedzą lepiej, mącą, planują "strategicznie" (oczywiście życie swoich dzieci), "co ty wyprawiasz, zwariowałaś", każą robić po swojemu - jak dziecko ma problem z decyzyjnością albo jakikolwiek inny problem w życiu, to takie pogaduszki z mamusią rzeczywiście nie sprzyjają usamodzielnieniu się, a wręcz pogłębiają niesamodzielność.
      No ale nikt mi nie wmówi, że w starszych pokoleniach nie było toksycznych rodziców. Tylko, jak pisałam, środki się zmieniły.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja