powrót po macierzyńskim - zmiana stanowiska pracy

08.05.13, 00:41
Potrzebuję jakiegoś świeżego spojrzenia z zewnątrz.
Od stycznia wróciłam po macierzyńskim do pracy, tyle, że na inne stanowisko. No i do tej pory nie mogę się przyzwyczaić do niego, a raczej nie mogę się z tym pogodzić. Do samego chodzenia do pracy/rozstania z dzieckiem itd. już się przyzwyczaiłam, tylko nie mogę przeżyć tej zmiany stanowiska. W moim odczuciu nowe stanowisko jest gorsze. Praca jest mniej ambitna, nie robię nic ciekawego, co by mnie pochłaniało, nie rozwijam się. Na plus jest to, że ciągle mam zajęcie, a wcześniej bywało, że się nudziłam. Praktycznie nie mam stresów, po pracy nie przeżywam tego co się działo. Problem jest jeszcze w tym, że koleżanka, której miejsce zajęłam przeszła na inne stanowisko i ja jej obecnie podlegam. I tego przeżyć to w ogóle nie mogę, bo czuję, że awansowała moim kosztem, a w dodatku próbuje bardzo się wykazać i mi szefować. Z nią jeszcze jakoś sobie radzę, ale z samym faktem zmiany stanowiska nie potrafię. Kasa jest taka sama jak poprzednio. I już w sumie nie wiem co mam zrobić. Raczej mam zachowawczy charakter i boje się zmian - jeśli miałabym szukać nowej pracy. A obecnie to znaleźć nową raczej i tak niełatwo. Poza tym to moja pierwsza praca, i przed urodzeniem dziecka byłam bardzo z nią związana, wręcz mało co poza tą firmą widziałam. Macierzyński pozwolił mi trochę oderwać się od pracy, nabrać dystansu.
Staram się myśleć o plusach, że kończę pracę i mam czas dla rodziny, że mało stresów, ale z drugiej strony czuję, że się tam cofam. I w sumie co z tego, jak mam czas dla dziecka, jak w domu jestem albo zdołowana albo wkurzona, bo prawie każdego dnia dzieje się coś, że mnie dołuje albo wkurza. Choć zapewne tak jest w każdej pracy. Rozmawiałam z szefem, ale gadka w kółko jest jedna - mojego poprzedniego stanowiska już nie ma, i miał do wyboru albo mnie przeniesie, albo wypad. Oczywiście jestem zapewniona, że jak tylko będą jakieś zmiany w firmie, możemy myśleć o czymś innym, ale nie wierzę w to. Ehh, już chyba sama sobie odpowiedziałam na moje wątpliwości, ale może ktoś ma jeszcze jakieś przemyślenia, albo podobne doświadczenia..
    • lauren6 Re: powrót po macierzyńskim - zmiana stanowiska p 08.05.13, 09:14
      Ja tak miałam, sytuacja niemal analogiczna do Twojej. Po 5 latach w firmie i powrocie z macierzyńskiego też się dowiedziałam, że moje stanowisko zlikwidowano, a ja będę pracować na stanowisku poniżej moich umiejętności. Na nowym stanowisku podlegałam koleżance, bezdzietnej, która przed moją ciążą była przez szefa postrzegana jako osoba z mniejszą wiedzą i kompetencjami od moich. Od niej się dowiedziałam, że będę dostawać teraz prostsze projekty, bo młode matki myślą o dzieciach i mają problem ze skupieniem się na pracy.
      To samo co u Ciebie: niby płaca ta sama co wcześniej, niby praca lekka, dużo czasu wolnego, ale mega frustracja gratis. Było to przygotowanie gruntu pod zwolnienie mnie, gdy tylko skończy mi się okres ochronny po macierzyńskim. To była normalna praktyka w tej firmie wobec młodych matek. Część kobiet kombinowała np. zachodząc w kolejną ciążę. Ja byłam tak zmęczona tą głupią robotą, że na pewnym etapie zwisało mi i powiewało, czy dostanę wypowiedzenie, czy nie.

      Czy z perspektywy czasu żałuję, że zostałam? Tak. Nerwów natraciłam i nie zrekompensowała tego odprawa, którą musieli mi wypłacić przy zwolnieniu. Nową pracę znalazłam bardzo szybko. Szefostwo normalne, matka to dla nich normalny pracownik, a nie osoba ułomna intelektualnie. Dzisiaj widzę, że tamta sytuacja w pracy to był zwykły mobbing i na tyle mnie zdołował, że straciłam wiarę we własną wiedzę i umiejętności. Cały czas myślałam, że nie znajdę nowej roboty, a tymczasem nowa, lepsza, ciekawsza praca była na wyciągnięcie ręki.

      Dlatego radzę Ci się nie męczyć tylko po prostu rozejrzeć za nowym zajęciem.
      • gazeta_mi_placi Re: powrót po macierzyńskim - zmiana stanowiska p 08.05.13, 16:25
        Bezdzietna w czasie gdy Ty podcierałaś tyłek inwestowała w rozwój swoich kwalifikacji i rozwój firmy podczas gdy Ty gaworzyłaś z niemowlakiem, nic dziwnego, że awansowała.
        Ze skupieniem się na pracy też miała rację, dla matki dziecko jest najważniejsze, a praca dopiero na kolejnych miejscach. Nie wiem czemu się burzysz, taka kolej rzeczy. Nie można podcierać niemowlakowi tyłka 24/24 i jednocześnie rozwijać umiejętności zawodowych.
    • an_ni Re: powrót po macierzyńskim - zmiana stanowiska p 08.05.13, 12:07
      a ile masz lat? jakie wysztalcenie, czy mieszkasz w duzym miescie, w ktorym latwo znalezc prace?
      • mysialinda5 Re: powrót po macierzyńskim - zmiana stanowiska p 08.05.13, 22:03
        Mam 28 lat, skończyłam studia, ale nie pracowałam w zawodzie i to co robię jest dość odległe od wykształcenia. Zresztą teraz to w sumie nic konkretnego nie robię. Doświadczenie mam tylko z tej jednej pracy. Mieszkam w dużym mieście. Z inną pracą nie wiem jak jest. Patrząc na znajomych to średnio im idzie szukanie, ale sama jeszcze nie szukałam - wysłanie jednego CV nawet nie nazwę szukaniem.
        Mam pretensje do szefa. A może żal bardziej mam. Niestety w swojej naiwności myślałam, że jak będę oddana pracy, to nawet w takiej sytuacji jak powrót po macierzyńskim, to to się zwróci. A guzik prawda. Faktycznie koleżanka miała okazję błysnąć podczas mojej nieobecności i szef,jak widać, zauważył to. Jak o tym myślę, to czuje że nie warto się tak męczyć, bo jak napisała lauren6 też funduję sobie mega frustracje, i jestem na etapie zwątpienia ze własne siły i umiejętności.
        • an_ni Re: powrót po macierzyńskim - zmiana stanowiska p 09.05.13, 14:04
          to masz dwa wyjscia albo zmienic prace jak tylko szybko sie da, zanim dziecko pojdzie do przedszkola i zacznie chorowac a ty brac zwolnienia , na co trzeba byc troche osadzonym w pracy a nie swiezynka
          albo zaplanowac na za niedlugo drugie dziecko i dopiero po tym szukac pracy
          tak czy siak to z postu wynika ze niczego nie wiesz, nie umiesz , nie chce ci sie , ale ci zal i jestes sfrustrowana, no common ogarnij sie

        • wiktoria_b Zrób coś 09.05.13, 23:36
          Narzekanie nic nie zmienia. Pokazuje tylko, że chcesz czegoś innego, ale nie chcesz w tym kierunku podjąć działania... i związanego z nim ryzyka.
          Dla równowagi psychicznej i zdrowia masz tylko dwa wyjścia w tej sytuacji:
          a) podjąć działanie w kierunku zmiany sytuacji
          b) nie chcąc podjąć tego działania przestać narzekać i zadowolić się tym, co jest.
          Inaczej frustracja murowana.

          Jeśli chcesz się rozwijać, to przestań marzyć, że przy małych dzieciach zrobisz to na etacie u kogoś. Najbardziej rozwijające jest dziś w Polsce prowadzenie własnej firmy, choć problemów i kosztów w tym niemało.
          • gazeta_mi_placi Re: Zrób coś 10.05.13, 09:46
            Dokładnie, niech sama założy firmę i skosztuje tego miodu, zwłaszcza przy obecnym prawodawstwie gdzie pracownicy (zwłaszcza dzietne kobiety) mogą wydymać pracodawcę w świetle prawa jak mydło.
    • saqigar Pretensje do szefa? 08.05.13, 18:34
      Najwyrazniej je masz. Tymczasem to on ma racje, bo nie da sie zatrzymac dzialania w firmie z powodu twojej potrzeby posiadania dziecka. Rozumiem, ze mozesz miec pretensje i postrzegac to jako nielojalnosc firmy wobec oddanego pracownika, ale w biznesie raczej nie ma miejsca na sentymenty.
      • mysialinda5 Re: Pretensje do szefa? 08.05.13, 22:10
        Rozumiem, że nie da się zatrzymać "życia" firmy, ale to nie zmienia faktu, że nie potrafię się odnaleźć na nowym stanowisku, i po prostu ono mi nie leży.
        • kol.3 Re: Pretensje do szefa? 08.05.13, 22:38
          Logika pracodawcy jest taka, że jak wróci taka pani z wychowawczego to będzie chodzić na zwolnienia - bo a to dziecko chore, a to co innego, a w ogóle to będzie cała "w dziecku" a nie w pracy. Taki pracownik ma bardzo niski kredyt zaufania, może faktycznie dostać gorsze stanowisko i mniej pieniędzy. Korzystnie jest zmienić pracę na nową, gdyż w nowej pracy nie jest się postrzeganym przez pryzmat macierzyństwa.
          Po pierwszej ciąży miałam tak samo, przesunięcie do nudnego działu, mała pensją. Zmieniłam natychmiast pracę , dostałam samodzielne stanowisko z wyższą pensją.
          Po drugim dziecku w ogóle od razu poszłam do innej pracy i zorganizowałam sobie życie tak, aby posiadanie małego dziecka w ogóle nie rzucało sie w oczy , bo o pracę było już bardzo ciężko.
          Doradzam - pracuj na tym stanowisku które Ci dali, ale rozglądaj się za nową posadą, ucz się i staraj o szkolenia.
          • gazeta_mi_placi Re: Pretensje do szefa? 09.05.13, 14:07
            Problem w tym, że pracodawcy (w Polsce gdzie na chore dziecko ma się dwa miesiące roboczych dni zwolnienia, nie wiem jak w innych krajach) niechętnie zatrudniają matkę małego dziecka, zatem niezwykle ciężko (chyba że ktoś jest wybitnym specjalistą) znaleźć takiej osobie nową pracę, chyba że na rozmowach będzie kłamała odnośnie posiadania dziecka.
            • kol.3 Re: Pretensje do szefa? 09.05.13, 18:22
              Kłamstwo może skutkować odpowiedzialnością karną, ale jeśli młoda mama przychodzi do nowej pracy i domaga się od razu wszystkich przywilejów (dziś później przyjdę ale wcześniej wyjdę) , plus jest często na zwolnieniu, no to sorry, nie ma się co dziwić że jest pierwsza w kolejce do zwolnienia. Życie trzeba sobie zorganizować, w tym opieke nad dzieckiem.
              • lauren6 Re: Pretensje do szefa? 09.05.13, 18:41
                Jakie kłamstwo, jaka odpowiedzialność karna. LOL. To pracodawca na rozmowie kwalifikacyjnej nie ma najmniejszego prawa zapytać o posiadane dzieci. Jeśli takie pytanie padnie, ona nie ma żadnego obowiązku na nie odpowiedzieć. Jakby nagrała taką rozmowę kwalifikacyjną to pracodawcy grozi odpowiedzialność karna, a nie jej.

                Ja w nowej robocie nie przyznałam się na rozmowie kwalifikacyjnej, że mam dziecko, przez pierwsze miesiące pracy też nie. Teraz wiedzą o moim dziecku, zero problemów. Tak jak napisała jedna z przedmówczyń nowemu pracodawcy najpierw dałam się poznać jako pracownik, bez pryzmatu mojej sytuacji rodzinnej. Jak dotąd zwolnienie na dziecko brałam raz, gdy wylądowało w szpitalu. Nie urywam się wcześniej z pracy, bo dziecko, nie biorę nagle zwolnień, bo dziecko choruje: umiem w tym czasie zorganizować opiekę bez angażowania w to mojego pracodawcy.

                Uważam, że pracodawca z góry skreślający młodą matkę jest skończonym debilem. Tyle w temacie.
                • najma78 Re: Pretensje do szefa? 09.05.13, 19:29
                  lauren6 napisała:

                  > Jakie kłamstwo, jaka odpowiedzialność karna. LOL. To pracodawca na rozmowie kwa
                  > lifikacyjnej nie ma najmniejszego prawa zapytać o posiadane dzieci. Jeśli takie
                  > pytanie padnie, ona nie ma żadnego obowiązku na nie odpowiedzieć. Jakby nagrał
                  > a taką rozmowę kwalifikacyjną to pracodawcy grozi odpowiedzialność karna, a nie
                  > jej.

                  Tzn ze nie wolno zapytac o posiadanie dzieci? W Polsce zataja sie ich posiadanie przed potencjalnym pracodawca? Ja w cv umieszczam te informacje.
                  • gazeta_mi_placi Re: Pretensje do szefa? 09.05.13, 20:47
                    Niestety w Polsce faktem jest, że w teorii pracodawca na rozmowie nie ma prawa pytać o posiadanie dzieci co moim (gazetkowym) zdaniem jest nie fair skoro dzietny pracownik ma drastycznie więcej praw (kosztem pracodawcy) niż bezdzietny.
                  • wuika Re: Pretensje do szefa? 09.05.13, 21:45
                    Sytuacja rodzinna nie może być podstawą do oceny ewentualnego pracownika. Pytania o stan rodzinny, ilość dzieci, plany rozrodcze są bezprawne.
                    • gazeta_mi_placi Re: Pretensje do szefa? 09.05.13, 21:56
                      Za to dezorganizacja pracy pod kątem 60 dni "na dziecko" już zgodna z prawem....
                      • wuika Re: Pretensje do szefa? 10.05.13, 09:59
                        Ma się też prawo do 180 dni L4 na siebie. Pytasz pracowników na rozmowie wstępnej, czy nie mają / nie planują(!) jakichś chorób / wypadków czy innych rzeczy, które mogą spowodować taką nieobecność? Nie daj boże - wypadek w pracy? suspicious
                        • gazeta_mi_placi Re: Pretensje do szefa? 10.05.13, 23:22
                          Z dwojga złego lepiej ryzykować "tylko" 180 dni niż 240 dni, prawda?
                • duzeq Re: Pretensje do szefa? 09.05.13, 21:04
                  > Ja w nowej robocie nie przyznałam się na rozmowie kwalifikacyjnej, że mam dziec
                  > ko, przez pierwsze miesiące pracy też nie.

                  A to tylko dlatego, ze cie pracodawca o to nie zapytal w pierwszym dniu pracy, do czego mial prawo.
                  Mozesz nie przyznac sie na rozmowie kwalifikayjnej, ale jezeli szef ma zle doswiadczenia z mlodymi matkami, ewentualny pracownik moze sobie spokojnie wyleciec po okresie probnym.

                  > Uważam, że pracodawca z góry skreślający młodą matkę jest skończonym debilem. T
                  > yle w temacie.

                  Biorac pod uwage podejscie pt. "nalezy mi sie opieka/L4/zwolnienie na byle co" uprawiane przez mlode matki i mlode mezatki w pierwszym dniu ciazy nie rzucalabym takimi odwaznymi tezami.
                  • gazeta_mi_placi Re: Pretensje do szefa? 09.05.13, 21:55
                    Dokładnie, zwłaszcza, że pracowników - mężczyzn i kobiet powyżej pewnego wieku jest pełno.
                • kol.3 Re: Pretensje do szefa? 10.05.13, 17:51
                  Kochana jeśli wypełniasz wymagany w wielu firmach arkusz personalny, to tam mogą być pytania o takie dane i klauzula, o odpowiedzialności karnej za podanie danych nieprawdziwych. Poza tym posiadanie dziecka i nie tylko kwalifikuje Cię do pomocy z ZFŚS, w formularzach o dofinansowanie np. wypoczynku itp. musisz podać prawdziwą liczbę członków rodziny i dochód na głowę.Oczywiście korzystanie z tego nie jest obowiązkowe.
                  • kol.3 Re: Pretensje do szefa? 10.05.13, 17:56
                    Kochana kadrowcy zawsze znajdą wiadomości na Twój temat. Co za problem. Plotki między kadrowcami różnych firm są legendarne.
                    • kol.3 Re: Pretensje do szefa? 10.05.13, 17:58
                      Nie mówiąc o zdjęciach rodzinnych zamieszczanych na FB i NK z mała dzidzią na rękach.
                      • lauren6 Re: Pretensje do szefa? 10.05.13, 19:41
                        To, że ty udostępniasz publicznie swój profil z dzidziolem na ręku nie znaczy, że każda matka jest taka bezrozumna i to robi. Nie mierz ludzi swoją miarą.

                        Ale to miłe, że twierdzisz, że dziecka przed pracodawcą się nie ukryje. Na pewno to podniosło na duchu autorkę wątku, że np. ja zostałam przyjęta do pracy mimo tego paskudnego uszczerbku na kobiecym honorze jakim jest posiadanie dziecka.
                        • kol.3 Re: Pretensje do szefa? 10.05.13, 23:08
                          Otóż nie mam konta nigdzie, ale ludzie dziś o sobie bardzo dużo piszą na różnych portalach, o czym niestety zapominają, starając się o pracę i myślą, że są bardzo inteligentni, jak nałgają w CV.
                          • gazeta_mi_placi Re: Pretensje do szefa? 10.05.13, 23:18
                            Poza tym po numerze PESEL można dojść czy dana osoba ma dziecko czy nie ma.
                        • gazeta_mi_placi Re: Pretensje do szefa? 10.05.13, 23:20
                          Uszczerbkiem jest to dla pracodawcy, taka prawda. Nie ma co się oburzać, dopóki będą przywileje w pracy dla młodych matek dopóty młode matki będą gorzej traktowane jako potencjalne pracownice.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja