Dlaczego na kocią łapę?

09.05.13, 11:00
Jako że znajomych w realu nie zapytam - w końcu nie moja sprawa wink, a jednak ciekawi mnie to zagadnienie to zapytam koleżanek forumowych.
Jeżeli dwoje ludzi chce spędzić ze sobą życie, może nawet mieć dzieci i nie ma przeszkód formalnych to dlaczego nie decydują się na ślub? Znam tłumaczenia typu "po co mi papierek" a następnie pretensje do życia bo nie dziedziczę, bo nie udzielają informacji, bo nie mamy ulg itd. Skoro zależy mi na przywilejach to muszę liczyć się także z konsekwencjami, prawda? A już tłumaczenie "bo już raz ślub brałem i nie wyszło" mnie powala. Skoro tak to po co się w ogóle wiąże?
Takie małe nawiązanie do związków partnerskich.
    • irima2 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:08
      Mnie zastanawia czym się różni papierek "ślub cywilny" od papierka "związek partnerski".
      Tak więc podłączam się z pytaniem.
      • lusitania2 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:10
        a od kiedy to nad Wisłą mamy papierek na związek partnerski?
        • irima2 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:26
          No nie mamy, ale niektórzy o to walczą. I zastanawia mnie dlaczego.
      • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:17
        Irima, a czym się różni papierek związku sakramentalny od papierka związku partnerskiego (którego papierka nie ma, jak już ktoś zauważył)- skoro tak stawiasz sprawę?
        • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:41
          Sakrament jest związany z wyznaniem o ile sie nie mylę, pozostałe papierki czyli slub cywilny czy niezaistniały jeszcze w PL związek partnerski są dostępne dla wszystkich, którym prawo na to pozwala
      • memphis90 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 18:36
        Też się chętnie dowiem, bo na razie zwolenniczki związków partnerskich ani razu mi nie odpowiedziały. Z tego, co dotychczas zrozumiałam, związki partnerskie mają mieć wszelkie prawa i przywileje małżeństw, ale bez nazwy małżeństwo.
        • claudel6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 11.05.13, 02:35
          nie, ja uważam, że to powinny być dwa odrebne rozwiązania prawne z większą liczbą praw dla małżeństw przy większych obowiązkach. jestem za wprowadzeniem instytucji związków partnerslich, ale kopletnie nie rozumiem tych, ktorzy np. walcza o alimentację w ich ramach. to jakies nieporozumienie. chcesz mieć prawo do alimentów, to wyjdź za mąż lub sie ożen.
    • wtopek Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:09
      bo się chce zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko

      byle lekko łatwo i przyjemnie wink
      • morgen_stern Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:26
        Nie no, przecież od dawien dawna wiadomo, że po ślubie nie ma rozstań i zdrad, ludzie się przeca w ogóle nie rozwodzą tongue_out
        • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:06
          a związki partnerskie to do grobowej deski?

          Pytanie jest dlaczego związek partnerski a nie ślub cywilny.
          W sakramentalne małżeństwa nie wchodzę, bo to sprawa wiary. I dla mnie np. mogłabym wziąc ślub kościelny a cywilnego nie. Niestety nie dało sięsad
          • ixiq111 Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 12:48
            arwena_11 napisała:

            > I dla mnie np. mogł
            > abym wziąc ślub kościelny a cywilnego nie. Niestety nie dało sięsad

            Więc teraz się rozwiedź. Cywilnie będziesz stanu wolnego, ślub kościelny będzie nadal obowiązywał. Da się, osiągniesz to co chciałaś smile
    • aagnes Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:10
      Ja bym moze i mogla - szybki slub w USC, ale M powiedzial, ze po jego trupie i tak juz sobie jestesmy na razie 13 lat. nawet nie za bardzo wiem dlaczego by nie chcial, bo od razu dostaje histerii i nie ma z nim dyskusji na ten temat, ale jak sie w koncu dowiem to napisze.
    • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:12
      Bo brałam już dwa śluby i trzeci w moim wieku uważam za niestosowny. Nie wypada, nie jestem celebrytką. System podatkowy obecnie nie dałby nam jako małżeństwu nic ciekawego, a poza tym jeszcze młodsza musi się dostać do przedszkola - na razie jakieś punkty mają niemężatki.
      W szpitalu no problem, wypełniamy kwity kogo powiadomić w razie konieczności.
      • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:19
        > młodsza musi się dostać do przedszkola - na razie jakieś punkty mają niemężatki.

        To jest nieuczciwość.
        • ashraf Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:59
          Po wątku o lewych L4 w ciąży już nic mnie nie zdziwi.
        • an_ni Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:15
          to daj kase na opiekunke albo prywatne przedszkole co?
          • klownbezueba Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:37
            an_ni napisała:

            > to daj kase na opiekunke albo prywatne przedszkole co?

            A ta kasa miałaby przysługiwać tylko nieuczciwym, czy wszystkim, którzy mają problem z umieszczeniem dziecka w przedszkolu?
            • an_ni Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:55
              od nabakier to dla tych wg niej nieuczciwych
              • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 06:07
                A Ty jesteś mną, że się wypowiadasz w moim imieniu? Masz jakieś rozdwojenie? Zluzuj.
        • claudel6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 11.05.13, 02:42
          no, nabakier, ja byłam taka uczciwa i nasze się nie dostało do zadnego przedszkola. i żaluję, ze nie postąpiłam tak jak triss (serio - państwo - nam nic jako rodzinie nie daje)
          • ardzuna Re: Dlaczego na kocią łapę? 11.05.13, 11:11
            claudel6 napisała:

            > no, nabakier, ja byłam taka uczciwa i nasze się nie dostało do zadnego przedszk
            > ola. i żaluję, ze nie postąpiłam tak jak triss (serio - państwo - nam nic jako
            > rodzinie nie daje)

            Bo nie założyliście rodziny w świetle prawa polskiego, to się nie dziwcie. Ale stanowicie w świetle prawa rodzinę z dzieckiem (każde z was) i tu już wam państwo jak najbardziej daje.
      • lady-z-gaga Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:27
        młodsza musi się dostać do przedszkola - na
        > razie jakieś punkty mają niemężatki.

        Urocza interpretacja, aby we własnych oczach nie byc oszustką smile
        Punkty mają kobiety samotnie wychowujące dzieci, nie "niemężatki".

        • wuika Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:29
          Niestety, dopóki mamy prawo takie, jakie jest, triss ze swoim partnerem podpada pod definicję samotnej matki. Czy jest? Nie w normalnym życiu. Ale w świetle przepisów, tak. Głupie to, pokrętne, skłania do kombinowania, ale prawnie jest wszytko cacy uncertain
          • lady-z-gaga Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:34
            triss ze swoim partnerem podpada
            > pod definicję samotnej matki.

            Ależ nie podpada smile samotna matka to samotna matka, a matka w konkubinacie to matka w konkubinacie. Deklarując (w podaniu do przedszkola) coś innego, niż stan rzeczywisty popełnia się oszustwo.
            • wuika Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:40
              Masz w przepisach definicję konkubinatu? Definicję samotnej matki?
              Nie podoba mi się nadużycie pt.: mamy dziecko, mieszkamy od X lat razem, ale nie mamy ślubu, więc należy mi się to, to i owo (i jeszcze z dzieckiem się porozliczam), ale skoro w przepisach życie wygląda tak, że albo masz ślub, albo jesteś samotną matką, no to sorry – kobieta mieszkająca z partnerem od iluś tam lat, ale nie będąca jego żoną, nie podpada pod definicję małżonki. Przepisy nie podążają tutaj za życiem w dostatecznym tempie, ale nie możesz mieć pretensji do kogoś, kto się musi do nich stosować, że z nich korzysta w sposób, który jest w nich określony.
              • sofiasas Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:00
                Nie prawda. Na stronie serwisu Biura Edukacji m.st. Warszawy jest podana definicja samotnego rodzica. Przeczytaj sobie. Jeśli matka wychowuje dziecko z ojcem dziecka a w deklaracji oświadcza, że jest samotną matką oświadcza nieprawdę. Kłamie po prostu!!!
                edukacja.warszawa.pl/index.php?wiad=5542
                • ichi51e2 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:04
                  Tak samo podatkowo - rodzic w konkubinacie rodzicem samontym nie jest (wiec nie moze rozliczac sie z dzieckiem)
                • wuika Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:11
                  Jeśli więc podpiszesz taką deklarację, że jesteś, a nie jesteś, to sprawa jest oczywista. Sprawa definicji - na podstawie czego powstała? Jakieś ogólne wytyczne? Jak się mają wytyczne jednego wydziału oświaty, do innego? W każdym mieście (województwie?) samotna matka to ktoś inny?
                  • klownbezueba Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:42
                    wuika napisała:

                    > Jeśli więc podpiszesz taką deklarację, że jesteś, a nie jesteś, to sprawa jest
                    > oczywista. Sprawa definicji - na podstawie czego powstała? Jakieś ogólne wytycz
                    > ne? Jak się mają wytyczne jednego wydziału oświaty, do innego? W każdym mieście
                    > (województwie?) samotna matka to ktoś inny?

                    A po co ogólne wytyczne? Czy naprawdę do zrozumienia lub zdefiniowania prostego pojęcia potrzebne są wytyczne? Ludzie, matka mieszkająca z ojcem dziecka i wspólnie z nim wychowująca je NIE JEST SAMOTNĄ MATKĄ. To nie jest trudne do zrozumienia.
                    • wuika Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:34
                      Nie jest - jeśli chodzi o to dziecko tego pana. A jak pani ma dziecko z poprzedniego związku? Jest samotna dla dziecka pierwszego, a dla drugiego nie? Z jednym się rozliczy, a z drugim nie? Tak, w takiej sytuacji potrzebne są jakieś sensowne uregulowania.
          • claudel6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 11.05.13, 02:44
            w żadnym wypadku nie podpada, przedstaw mi ten przepis. oficjalna wykładnia np. US jest taka, ze ludzie żyjący w konkubinacie nie mogą rozliczać się z dzieckiem jako samotni.
        • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:48
          Cóż, jestem po rozwodzie = jestem samotną matką. Zasadniczo lotto mi czy ktoś uzna to za oszustwo czy nie, jeśli mogę korzystać z luki prawnej to korzystam - focha kierować do ustawodawcy.
          • lauren6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:03
            Mieszkasz w Warszawie, więc podsyłam link:
            edukacja.warszawa.pl/index.php?wiad=5542
            "Wyjaśniając ustawową definicję:

            - osobą samotnie wychowującą dziecko, może być wyłącznie osoba stanu wolnego (lub pozostająca w separacji prawnej) - nie oznacza to jednak, że każda osoba nie będąca w związku małżeńskim jest osobą samotnie wychowującą dziecko.
            - sytuacja, gdy rodzice wspólnie wychowują dziecko (razem zamieszkują
            i wychowują dziecko) wyklucza możliwość uznania którejkolwiek z tych osób za osobę samotnie wychowującą dziecko."

            Jeśli zgłosisz córkę do przedszkola jako samotna matka, będziesz zwykłą kłamliwą oszustką. Tyle w temacie.
            • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:06
              No i? Na razie nie zgłaszam córki do przedszkola, jest w żłobku - tam przy rekrutacji kryterium samotności/niesamotności nie miało żadnego znaczenia.
              To jest definicja z ustawy o świadczeniach rodzinnych, nie korzystam z owych świadczeń.
              • ichi51e2 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:19
                No i pytanie co jak wychowujesz z partnerem ktory nie jest ojcem. Ktos taki moze w ogole odcinac sie od dziecka... Nie kazdy ojczym jest jak tata niestety (choc i od goma takich ktorym tatusiowie nie dorastaja do piet)
                • wuika Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:33
                  Dlatego brak jednej, jako takiej ogólnej definicji, rozwala sprawę. Bo US widzi to tak, jeden wydział tak, a inny jeszcze inaczej. Czy pod definicję podpada pani, która ma 4-kę dzieci, a żyje z ojcem ostatniego? Jest samotną dla 3, czy dla 4 dzieci i jakie to ma znaczenie? Pan od czwartego ma prawo nie poczuwać się do absolutnie niczego w stosunku do dzieci poprzednich.
          • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 06:10
            Ja się nie focham, stwierdzam Twoją nieucziwość.
      • gazeta_mi_placi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:33
        A dlaczego w Twoim wieku niestosowny? Osoby po 60-tce nawet (które np. zostały wcześniej wdowcami) biorą kolejny ślub i nikt nie wydziwia.
        • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:37
          Trzeci ślub? YYy... Na razie mi zbędny, jak uznam że potrzebuję, to się pobierzemy. Plusem kolejnych ślubów branych po 40-tce jest to, że można w ogóle olać kwestie weselno-rodzinne.
          • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 06:12
            Trzeci ślub nie, a trzeci poważny związek już tak?Za jedno wstyd, a za drugie- nie? Nie nadążam wink
            Żeby było jasne, mi to lotto, czy masz ślub czy nie, interesuje mnie tylko Twój tok rozumowania.
      • tiktaktuk35 Re: Dlaczego na kocią łapę? 12.05.13, 02:10
        I tu mnie zaskoczyłaś. Jakie punkty? Według rozporządzenia MEN dodatkowe punkty mają rodzice samotnie wychowujący dziecko, którzy spełniają kryterium:

        "Na potrzeby rekrutacji przyjmuje się:
        ** osobę samotnie wychowującą dzieci - jako jednego z rodziców albo prawnego opiekuna dziecka, którego drugi rodzic nie żyje, nie uznał ojcostwa, został pozbawiony, zawieszony lub ograniczony w wykonywaniu władzy rodzicielskiej albo odbywa karę pozbawienia wolności."

        Tutaj nie ma nawet mowy o osobach faktycznie samotnych, nie mówiąc już o konkubinatach. Żadnej zwykłej "niemężatki" pod definicję podaną wyżej nie podciągniesz, bo na wszystkie wymienione wyżej przypadki musisz mieć urzędowy kwit.
        Więc tłumaczenie się przedszkolem to mit i legenda!
        W pozostałych kryteriach nie ma nigdzie słowa mąż. Jest słowo RODZIC - a tym jesteś niezależnie od tego czy w małżeństwie, czy w konkubinacie.
    • riki_i Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:12
      Paweł Śląski - "Hieny, modliszki, czarne wdowy, czyli jak kobiety zabijają", wydawnictwo von Borowiecky, Warszawa 2012, 278 stron, cena ok. 30 zł. Wszystko w temacie.
    • lusitania2 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:15
      dlatego, że można żyć i tak.
      • wtopek Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:19
        można, po co więc papierek?
    • joanna_poz Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:21
      z lenistwasmile
      moze bysmy i wzięli, ale nie chce się nam iśc do urzędu i zalatwiac to.
      brak slubu nie utrudnia mi też życia, szczerze mowiąc.
      • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:46
        > brak slubu nie utrudnia mi też życia, szczerze mowiąc.

        To rozumiem, podobnie jak kwestie finansowe jak np. dodatki dla "samotnych matek" (jakkolwiek by to było nieuczciwe). Są jednak osoby które chciałyby korzystać z przywilejów dla małżonków ale nie chcą ślubu. Bywają też takie, które nie zdają sobie sprawy z problemów związanych z brakiem "papierka".
        • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:50
          Nie ma dodatków dla samotnych matek poza zaliczką alimentacyjną w oszałamiającej kwocie 170 zł jeśli ojciec dziecka nie żyje albo jest nieznany.
          • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:32
            Pisząc dodatki miałam na myśli też wszelakie przywileje typu wspomniane przez Ciebie przedszkole, czasem alimenty od byłego męża (co z tego że facet z którym mieszkam jest milionerem), dopłaty do wycieczek czy posiłków w szkole (bo jestem biedna, to co że mój nowy facet jest milionerem). Wiem że przerysowane ale się zdarza smile
            • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:06
              Alimenty od eks męża na żonę są orzekane w ściśle określonych wypadkach i niezbyt często. Dopłaty do wycieczek i posiłków w szkole są uzależnione od wysokości dochodów (muszą być naprawdę ujowe albo zerowe) i są przyznawane dzieciom niezależnie od stanu cywilnego ich rodziców - kryterium jest bieda.
          • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:34
            > j kwocie 170 zł jeśli ojciec dziecka nie żyje albo jest nieznany.

            Ależ nieprawda. Wystarczy że tatuś się wypnie i/lub nie pracuje. Mało tego, jesliby matka dziecka o tę zaliczkę nie wystąpiła (bo np. tatuś dobrowolnie ale nieoficjalnie daje kasę) to nie dostanie także innych w/w świadczeń
            • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:04
              Cherie, jeśli się wypnie albo nie pracuje i jest nieściągalny to matka - pod warunkiem, że nie przekracza progu dochodowego - może otrzymać kasę do kwoty 500 zł na dziecko z Funduszu Alimentacyjnego i jest to dług obciążający tego ojca.
              Mylisz różne świadczenia.
              • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:47
                Racja, pomerdałam, no ale generalnie chodziło o bonus pieniężny smile
                • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:50
                  Zauważ, że żeby otrzymać ów bonus trzeba mieć dochody na poziomie śmierci głodowej.
                  • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:53
                    Wiem, przecież nie zazdroszczę. Znam wiele matek korzystających i żadnej nie zazdroszczę. Wspomniałam tylko że są i takie, które oficjalnie nie mają co jeść a mieszkają z facetem, który np. jest ojcem ostatniego dziecka, jest majętny a ślubu nie biorą bo tak to się nazywa że ona samotna i bez dochodu więc dostaje na dzieci z poprzedniego związku.
    • ulas123 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:42
      Mnie zastanawia przypadek mojego kuzyna.
      Z poprzednią partnerką był 15 lat, mają dwoje dzieci. Na pytania wszystkich ciotek, babć itp o ślub dostawał piany na ustach, tłumaczenia miał o wiele ciekawsze niż to, że dziecko się dostanie do przedszkola itp.
      Teraz ma nową partnerkę i optyka mu się zmieniła o 180 stopni. Ona do ślubu się specjalnie nie garnie, chyba ma obiekcje, bo dwójka dzieci, poprzednia partnerka niby nie żona, ale jakby ex.
      Sama ma dziecko z poprzedniego małżeństwa więc wie jak jest. Natomiast kuzyn gdyby ona powiedziała tak, to w tej chwili by do ślubu szedł.
      • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:48
        Mogłabyś podać przykłady tych tłumaczeń kuzyna? smile
        • ulas123 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 20:06
          > Mogłabyś podać przykłady tych tłumaczeń kuzyna? smile

          Pewnie smile
          - bo ma uraz do księży bo w dzieciństwie jakiś na niego krzyknął,
          - bo nie lubi tracić pieniędzy /pod to podchodziło wszystko: strój, wesele, opłata w kościele itp/,
          - bo jak się ma dziecko to jakoś głupio tak,
          - bo z brzuchem do ślubu to nie /jak jego partnerka była w pierwszej ciąży, ona nie miała nic przeciwko/,
          - bo najpierw musi zwiedzić Pekin, wtedy większość pytała kiedy jedzie, na co odpowiadał, że jeszcze się nie wybiera,
          - bo kumpel się rozwiódł,
          - bo ma uczulenie na metale /nie będzie mógł nosić obrączki/,
          - bo prawdziwa miłość nie wymaga papierka,
          - bo on chce się wiecznie starać o swoja kobietę, a po ślubie to już nie to samo,
          - bo on jest przeciw rejestrowaniu go w jakichś urzędach,
          - bo US na 100% wezwie go na kontrolę skąd miał kasę na wesele,
          a że ma firmę, to zrobią i kontrolę w firmie, co spowoduje przestój na dwa m-ce i straci na tym finansowo,
          - bo po ślubie jak jego firma padnie narobi długów, to partnerkę pociągnie za sobą /to wersja dla ciotek, które nie słyszały o rozdzielności majątkowej/ a tak może na nią przepisać dom i samochód /oczywiście nic na nią nie przepisał/
          itd. itp. - miał fantazję smile
          • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 10:01
            Normalnie MISZCZ wink
    • default Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:48
      chipsi napisała:

      > Jeżeli dwoje ludzi chce spędzić ze sobą życie, może nawet mieć dzieci i nie
      > ma
      przeszkód formalnych to dlaczego nie decydują się na ślub?

      Może dlatego, że obecnie coraz więcej ludzi nie przywiązuje już takiej wagi do konieczności formalizowania tego co i tak jest - czyli związku. Po prostu są razem i mają świadomość, że przespacerowanie się do USC (poza oczywistymi konsekwencjami prawnymi) w ich wzajemnych stosunkach nic nie zmieni. Kiedyś, żeby być z kimś, żyć z nim, potrzebny był ślub, który był początkiem, wejściem na "nową drogę życia". Teraz ślub właściwie niczego nie "początkuje", bo zdecydowana większość par i tak już mieszka i żyje wspólnie kiedy tylko zechcą i mają taką możliwość. W tej sytuacji formalne zawarcie związku małżeńskiego wydaje się czymś zbędnym i o ile nie zachodzą jakieś konkretne okoliczności, w których nabycie praw związanych z byciem prawnie małżeństwem jest wskazane/opłacalne - to albo się o tym w ogóle nie myśli, albo odkłada na kiedyś tam.

      > a następnie pretensje do życia bo nie dziedziczę,
      > bo nie udzielają informacji, bo nie mamy ulg itd

      A tego to właśnie też nie rozumiem. My żyliśmy bez ślubu, dopóki nie był nam do niczego potrzebny, kiedy pojawiła się potrzeba skorzystania z praw jakie ma małżeństwo - po prostu ten ślub wzięliśmy i tyle.
      • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 11:51
        I tak mamy zamiar zrobić w przyszłości, tj. wziąć ślub jeśli będzie nam do czegoś konkretnie potrzebny.
        • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 06:14
          I już nie będzie to wstydem? wink
      • claudel6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 11.05.13, 02:49
        "może dlatego, że obecnie coraz więcej ludzi nie przywiązuje już takiej wagi do konieczności formalizowania tego co i tak jest - czyli związku"
        brawo.

        a teraz pytanie do pytającej -po uj mam to formalizowac, jeśli mój status realny i tak się nie zmieni?
    • ichi51e2 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:02
      Z lenistwa - mam duza rodzine nie chce mi sie slubu wyprawiac (bo jak robic to robic). Gdyby to byl skok do urzedu podpisanie papierka to bysmy juz dawno slub wzieli. A to trzeba pojechac... Zdobyc odpis aktu.. Zdeklarowac sie... Odczekac... No i rodzina sie obrazi jak nie zaprosi sie...
      Staz 8 lat- jedno dziecko staramy sie o kolejne. Nie narzekamy. Jestem za zwiazkiem partnerskim sformalizowanym bo mam duzo starych ciotek ktore mieszkaja razem i wygodniej byloby gdyby sie mogly rozliczac razem jako gospodarstwo. W sumie jestem za zwiazkiem gospodarsko- rodzinnym. Zgadzam sie tez ze to o co narzekajacym chodzi - zwiazek partnerski dla osob roznej plci - juz istnieje i nazywa sie slubem cywilnym wiec nie ma po co mnozyc bytow.
      • ichi51e2 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:08
        Za to moj brat sluby lubi - juz 3 bierze. I oczywiscie wszedzie dzieci... Rodzina juz mu nie chce prezentow kupowac ;p
    • ashraf Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:06
      Rozumiem ludzi, którzy po prostu nie chcą, ale tak jak Ty śmieszą mnie pretensje typu nie mogę dziedziczyć, nie mam dostępu do informacji o stanie zdrowia, podatki itd. Albo się chce w świetle prawa być rodziną (małżeństwem) wraz z tego przywilejami i obowiązkami, albo nie.
      Natomiast mnie w kwestii życia na kocią łapę smuci coś innego - może nawet nie tyle smuci, co mam taką obserwację: bardzo często to mężczyźni nie chcą ślubu, tłumaczą, że papierek im niepotrzebny, że to tylko formalność itd. Najczęściej do tego "nie są gotowi" na dziecko. Partnerki tłumaczą ich przez znajomymi i rodziną, twierdzą, że niby im też wszystko jedno, taka sytuacja trwa 3-10-15 lat, po czym... pan poznaje inną panią, po 3 miesiącach ślub, po pół roku (planowane) dziecko w drodze.
      • ichi51e2 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:12
        Moja kolezanka tak miala - razem od liceum pierwszy chlopak. Razem na studiach, razem jak sie dorabiali. Jak w koncu zaczela naciskac na slub, dziecko (bo zegar tykal) powiedzial ze ma dosyc bycia stawianym pod sciana i on albo odchodzi albo zostaje jak jest i tematu slubu sie nie porusza. Rzucila go. Koles sie szybko hajtnal i ma blizniaki. Ona szuka (35lat).
        • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:14
          Cóż, biednym kobietom wmówiono, że nie powinny naciskać, pytać o konkrety i w ogóle nakłaniać biednych misiów do żadnych wiążących deklaracji.
        • kolteta Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:43
          Może po prostu nie chciał ślubu z nią? Tak jak moja znajoma mi opowiadała, że jej ex mąż ma teraz jakąś nową laskę, co to (wg. niej) gruba jak świnia i mi mówi, że on grubych nigdy nie lubił a po ciąży to natychmiast jej chudnąc kazał. A może chodziło o to, że jej w ogóle nie lubił, czy gruba czy chuda. Często tak jest, że się facet upiera, że ślubu nie chce, babka go rzuca i on szybciutko na ślubnym kobiercu staje a ona szuka i szuka i szuka...
      • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:23
        A wiesz też to zauważyłam.
        Panie chyba mówiąc, że nie chcą ślubu, same przed sobą udają.
        Wśród znajomych mam 3 takie pary. Byli ze sobą jeszcze od czasów liceum, na studiach zamieszkali razem i to było chyba takim początkiem końca. Ona niby mówiła o dziecku, ale on twierdził, że jeszcze nie, bo samochód, większe mieszkanie, no i kasa na edukacja dziecka. Ślubu nie bo po co, oni się kochają i papierek niepotrzebny.
        Ja widziałam tylko smutne oczy dziewczyn na kolejnych ślubach wśród znajomych, ale robiły dobre miny. No i minęło jakieś 10-15 lat i w ciągu ostatniego pół roku mieliśmy 3 zaproszenia na śluby. Tylko, że panowie ci sami, ale partnerki inne. Co lepsze to związki takie 2-3 miesięczne i już ślub. Dzieci w planach lub w drodze.
        Optyka panów uległa zmianie właśnie o 180 stopni.
        Pytanie więc kto tak naprawdę w związkach na kocią łapę nie chce ślubu? Czy to jednak nie dominuje jedna strona.
        • wuika Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:29
          Głupio powiedzieć: bardzo bym chciała, ale miłość mego życia ma to pragnienie w odwłoku (boi się ze mną związać / zadeklarować coś na stałe).
          • aagnes Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:27
            No przeciez ja tak wlasnie napisalam. ze ja bym mogla, chociaz do niczego nie potrzebuje, a M za chiny ludowe do zadnego slubu ze mna nie pojdzie
            • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:31
              To za jakiś czas się wyloguje z układu. Gdyby Cię kochał, to by ustąpił.
              • aagnes Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:39
                Niech sie wylogowuje, on czy ja, zawsze jest taka szansa.
                Ale doczytalam watek do konca i jak wczesniej bylam nastawiona neutralnie to po lekturze doszlam do wniosku, ze slub obrzydzilyscie mi juz do reszty, szczegolnie wpisy mowiace o strachu przed rozwodem. to chore. my sie zadnego rozwodu nie boimy, jednakowoz jestesmy razem, zatem coz to za wiez, ktora polega na strachu? wole swoja, po prostu zwiazania z drugim czlowiekiem.
                slub to zawracanie glowy i tyle.
                • ashraf Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:04
                  Jak masz takie podejście, to faktycznie lepiej nie wychodź za mąż.
            • wuika Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:32
              A przeszkadza mu w tym co? Umiłowanie wolności? suspicious
              • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:34
                Pewnie jakieś pie... do których dorobił sobie ideolo.uncertain
                Absolutnie nie należy ufać facetowi, który rękami i nogami broni się przed ślubem z kobietą, którą rzekomo kocha nad życie.
                • aagnes Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:47
                  Dlaczego nie? ja tam nie ufam tym co sie oswiadczaja na romantycznej randce po upojnych 3 miesiacach spotykania, my sie znalismy 7 lat zanim sie zwiazalismy. zatem znamy sie lacznie 20 lat. naprawde juz nie czuje napiecia pt" matko bosko! a co ja zrobie jak mu sie odwidzi, jak zechce mnie i corke porzucic o jezusie nazarejski itp itd. to rozterki ktore mna targaly jak mialam jakies 15-17 lat.
                  kochanie nad zycie konczy sie szybciej niz chcemy do tego przyznac potem zostaje przyzwyczajenie i kilka innych znacznie wazniejszych rzeczy.
                  • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:50
                    Nie nie, nie o odejście chodzi. Będzie chciał odejść to i biskup nie pomoże, co najwyżej spakować się. Co będzie jak mu się zemrze lub zachoruje?
                    • aagnes Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:57
                      Takie sprawy mozna zalatwic. wiadomo po co komplikowac zycie? ale przeciez go na sile nie zaciagne, chyba ze podstepem zwabie urzednika usc do naszego mieszkania i zlozymy oswiadczenia. a i terroryzowac nie zamierzam w stylu - albo kochanienki slub raz dwa albo walizke se pakuj.
                      • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:20
                        Nie no, oczywiście że nie nakłaniam Cie do przemocy smile Może po prostu sam nie jest świadomy konsekwencji jakie wynikają z braku/posiadania ślubu. Mało romantyczne ale trzeba też spojrzeć od strony materialnej, tzn kto w razie jakby co więcej straci. Jeśli pracujecie na niego - to go rozumiem. Jeśli na Ciebie - chrzań ślub wink
        • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:42
          arwena_11 napisała:
          > A wiesz też to zauważyłam.
          > Panie chyba mówiąc, że nie chcą ślubu, same przed sobą udają.

          Jak ja podziwiam te wróżki, które wiedzą co inni sądzą lepiej od nich samych smile

          Wiec też się zabawię. A wiesz, że zauważyłam, że katoliczki maja od dzieciństwa tak wpojoną podrzędną role społeczną, że po prostu muszą wyjść za mąż. Jako kobiety same nic nie znaczą - muszą być żoną, matką, żeby cokolwiek w tym środowisku znaczyć. Po osiągnięciu 'statusu' zaczynają się wyżywać na innych kobietach, pokazując swoją 'wyższość; poprzez pochylanie się ze 'współczuciem' nad niezamężnymi. W sumie to strasznie smutne....
          • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:46
            Zaskoczę Cie i się z Tobą zgodzę. Są też takie kobiety, co to nawet po rozwodzie mawiają "ale ja byłam jego żoną!" i uzurpują sobie prawo do faceta, który od lat żyje i rozmnaża się z inną.
            Ja jednak z tych co podchodzą do ślubu w sposób czysto praktycznie (no nie tylko, ok smile)
          • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:52
            Może i takie są, ja nie znam. W moim otoczeniu wszystkie koleżanki były ustawione, poradziłyby sobie bez facetów, ale bez facetów w ogóle. Mieszkanie bez ślubu nie wchodziło w grę, ze względu na wiarę i są to naprawdę osoby głęboko wierzące.
            A co do tych obserwacji MOICH, to są one poczynione na podstawie tych kilku par żyjących bez ślubu.
            I jak pisałam 3 panów, którzy zapierali się nogami, jest już po ślubach z nowymi partnerkami. Okazało się, że to nie problem w ślubie ale w tym że to nie tasad. Inna rzecz, ze zmarnowali dziewczynom po kilkanaście lat, tym swoim "ślub niepotrzebny"
            • wtopek Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:04
              chodzi tu o dowalenie "katolom" z pozycji wyzwolonej postympowej elyty smile

              ot, takie maskowanie własnego nieudacznictwa wyprzedzającym atakiem plus nerwica natręctw...na niektórych forach niektórzy co wpis to nawiązują do Żydów, cyklistów, pisorów...tam ma tak w stosunku do chrześcijan...
          • lauren6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:32
            araceli napisała:

            > Wiec też się zabawię. A wiesz, że zauważyłam, że katoliczki maja od dzieciństwa
            > tak wpojoną podrzędną role społeczną, że po prostu muszą wyjść za mąż. Jako ko
            > biety same nic nie znaczą - muszą być żoną, matką, żeby cokolwiek w tym środowi
            > sku znaczyć.

            I to jest właśnie ta pułapka, o której piszą przedmówczynie.
            Panienka chce być super hiper nowoczesna, do niczego faceta przymuszać nie będzie, nie będzie się przyznawać, że chce zostać tą tfu żoną, więc wydusza w sobie wszelkie sygnały alarmowe. A dalej już biegnie jak w wielu historiach napisanych przez życie: pan znajduje inną, po pół roku ślub, ciąża. Pani zostaje singielką 35+ i jeśli chce wejść w kolejny związek musi konkurować z singielkami 25+. Powodzenia.

            Samej można sobie być nowoczesną feministką, co nie znaczy, że świat w okół i prawa nim rządzące też poszły do przodu. We wszystkim trzeba mieć swój rozum, nawet w nowoczesności. Czasami lepiej pojechać konserwą, niż zostać wpędzoną w lata, jak to mawiały nasze babki. Chyba, że się nie planuje zakładania rodziny, męża, dzieci w ogole, ale to inna historia.
            • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:33
              lauren6 napisała:
              > Samej można sobie być nowoczesną feministką, co nie znaczy, że świat w okół i p
              > rawa nim rządzące też poszły do przodu. We wszystkim trzeba mieć swój rozum, na
              > wet w nowoczesności. Czasami lepiej pojechać konserwą, niż zostać wpędzoną w la
              > ta, jak to mawiały nasze babki. Chyba, że się nie planuje zakładania rodziny, m
              > ęża, dzieci w ogole, ale to inna historia.

              Małżeństwo = rozum? No to mamy HIT big_grin
              • lauren6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:41
                Sprawdzanie zaangażowania partnera, któremu się pierze gacie = rozum.

                Wchodzenie w rolę żony z facetem, który traktuje panią jako towar przejściowy = idiotyzm. Nic tak nie zastąpi testu na zaangażowanie faceta jak pytanie o małżeństwo. Taka prawda.
                • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:43
                  lauren6 napisała:
                  > Wchodzenie w rolę żony z facetem,

                  W rolę 'żony' czyli co? Handlowanie dupą? Ponoć tym jest właśnie małżeństwo - wymianą dóbr za seks. Brrrr!
                  • lauren6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:47
                    Aha, czyli teraz żona = prostytutka. Tak się pocieszasz, że jeszcze się nie oświadczył? big_grin
                    • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:50
                      lauren6 napisała:
                      > Aha, czyli teraz żona = prostytutka. Tak się pocieszasz, że jeszcze się nie ośw
                      > iadczył? big_grin

                      Mogłabym się pocieszać gdyby się nie oświadczył smile A jednak.

                      Nadal nie odpowiedziałaś co to jest to 'wchodzenie w rolę żony'. Piszesz jeszcze o 'obowiązkach żony'. Konkrety jakieś może?
                • m_incubo Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 21:10
                  > Sprawdzanie zaangażowania partnera, któremu się pierze gacie = rozum.
                  >
                  > Wchodzenie w rolę żony z facetem, który traktuje panią jako towar przejściowy =

                  big_grin
                  Wiadomo, że związek niezalegalizowany to związek przejściowy. Zdziwiłabyś się, ile żon jest właśnie "towarem przejściowym". Ale pocieszaj się dalej.
            • gazeta_mi_placi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:44
              Tu pełna zgoda, niestety Panie są w dużo gorszej sytuacji odnośnie swojego wieku, Pani 30-letnia to już dla wielu mężczyzn marny kąsek, a 35 plus to już dla desperatów lub popaprańców którzy u innych kobiet nie mają większych szans. I proszę mi nie wyjeżdżać ze znanymi aktorkami, modelkami itp. które w wieku 40 lat jeszcze mają branie, piszę o zwykłych przeciętnych kobietach, których jest większość.
              Poza tym Pan nawet w wieku 50 lat może zrobić sobie dziecko, Pani 30 lat już nie tak łatwo, a 35 plus na ogół z różnorakimi problemami o ile w ogóle.
              • riki_i Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 17:11
                100 % racji.
              • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 06:26
                Gazecia, ale ludzie łączą się w pary nie tylko dla dzieci. Bywa, że się pokochają. Straszne słowo, co?
                Mnie moja miłość znalazła w podeszłym (hehe) wieku 40+. Nie, nie jestem znaną aktorką ani nikim takim, a śmiem powiedzieć, że "miałam branie" w tym strasznym wieku 40+. Poważne branie.
                • gazeta_mi_placi Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 08:59
                  Może masz odpowiedni stan konta? smile
        • default Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:50
          arwena_11 napisała:

          >> Pytanie więc kto tak naprawdę w związkach na kocią łapę nie chce ślubu? Czy to
          > jednak nie dominuje jedna strona

          Rzeczywiście, coś w tym jest. Mnie samą naszły kiedyś, dawno temu takie obawy i wątpliwości - "dobra, nie bierzemy ślubu, bo nie chcemy, ale gdyby jednak....."
          Tyle że mnie obawy przeszły zaraz po tym, jak na moje delikatne sondowanie w temacie, partner od razu z entuzjazmem przystąpił do planowania całego przedsięwzięcia (obrączki, ślub, wesele itp. pierdoły). Uspokojona co jego intencji, sama z kolei te zapały ostudziłam - "nie ma czasu, nie ma pieniędzy, może potem" - i do ślubu wtedy nie doszło.
          Gdyby jednak na moje ślubne sugestie partner zareagował kategoryczną odmową, sprzeciwem - na pewno czułabym się co najmniej niekomfortowo w tym związku - i to niezależnie od tego, czy sama tego ślubu tak naprawdę bym chciała czy nie.
        • ina_nova Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:09
          > Wśród znajomych mam 3 takie pary. Byli ze sobą jeszcze od czasów liceum, na stu
          > diach zamieszkali razem i to było chyba takim początkiem końca.

          A moze tu jest hund begraben, że ludzie będący dla siebie pierwszymi partnerami nie chcą podświadomie bądź świadomie wiązać się prawnie z partnerem/partnerką. Wolą mieć otwartą furtkę na nowe osoby, doświadczenia, zamiast zwyczajnie zakończyć związek, w którym nie są szczęśliwi, miotają się i unikają tematu formalnych deklaracji.
        • riki_i Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 17:06
          arwena_11 napisała:

          > Ja widziałam tylko smutne oczy dziewczyn na kolejnych ślubach wśród znajomych,
          > ale robiły dobre miny. No i minęło jakieś 10-15 lat i w ciągu ostatniego pół ro
          > ku mieliśmy 3 zaproszenia na śluby. Tylko, że panowie ci sami, ale partnerki in
          > ne.

          Zapomniałaś dodać - inne i MŁODSZE tongue_out
          • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 20:46
            A to nie zawsze. w tym wypadkach tylko w 2 przypadkach. W jednym rówieśniczka. W tych dwóch to różnica 5 lat, więc nie jakoś super dużo.
          • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 06:27
            Nie zawsze, Riki, nie zawsze.
        • claudel6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 11.05.13, 02:53
          > Panie chyba mówiąc, że nie chcą ślubu, same przed sobą udają.

          ej, naprawdę sobie nie wyobrażasz, ze kobieta może nie chcieć ślubu? w takim środowisku sie obracasz, że to jest najwyższa aspiracja kobiety? ja mam centralnie w d.. instytucję ślubu, jest mi tak bliska jak bar micwa. jestem w szczęśliwym związku, mam dziecko, nie planuję zmieniac partnera.
      • brak.polskich.liter Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:52
        ashraf napisała:

        > Natomiast mnie w kwestii życia na kocią łapę smuci coś innego - może nawet nie
        > tyle smuci, co mam taką obserwację: bardzo często to mężczyźni nie chcą ślubu,
        > tłumaczą, że papierek im niepotrzebny, że to tylko formalność itd. Najczęściej
        > do tego "nie są gotowi" na dziecko. Partnerki tłumaczą ich przez znajomymi i ro
        > dziną, twierdzą, że niby im też wszystko jedno, taka sytuacja trwa 3-10-15 lat,
        > po czym... pan poznaje inną panią, po 3 miesiącach ślub, po pół roku (planowan
        > e) dziecko w drodze.

        Tez znam kilka takich przypadkow. Bardzo smutne sa historie tych kobiet, nie tylko z powodu rozpadu zwiazku - ostatecznie, gros zon zostaje porzuconych na rzecz nowszego modelu, slub nie jest tu zadna gwarancja. Ale swiadomosc, ze przez lata wypieralo sie wlasne potrzeby (stabilizacji, przynaleznosci, czasem tez rodzicielstwa), dbalo o wizerunek, robilo dobra mine do zlej gry dla kogos, kto mial nas w odwloku, sciemnial i stosowal spychotechnike - to musi byc potwornie rozczarowujace i gorzkie. Wole sobie nawet nie wyobrazac, jak sie czuja te kobiety porzucone przez panow, ktorym sie gwaltownie zmienil swiatopoglad rownolegle ze zmiana modelu.

        Zeby nie bylo - goraca fanka instytucji malzenstwa nie jestem, dostrzegam wady slubu (wielu panom odbija niekorzystnie po) i do formalnosci mam stosunek dosc luzny, ale gdyby na haslo "slub" facet, z ktorym jestem, dostawal piany albo deklarowal, ze on slubu nigdy przenigdy, to zapalilyby mi sie wszystkie lampki alarmowe. Wlasnie z powodu niecheci do wejscia w kanal pt "kryzysowa narzeczona".
        • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:15
          Się podpiszę. Panie były wyrozumiałe, tolerancyjne, czekały aż on dojrzeje do decyzji, nie chciały wywierać presji etc. a tu pojawiała się inna pozbawiona w/w dylematów i pan w ciągu najdalej roku ogarniał się, oświadczał, robił dzidzię i zaczynał głosić chwałę tradycyjnego związku. P
          Cholerny niefart. IMO jesli facet dostaje drgawek na hasło ślub, to nie rokuje.
          • brak.polskich.liter Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:35
            Panie przeinwestowaly - chcialy pokazac, jakie one sa kochajace, niewymagajace, jak chetnie wszysciutko panu daja, bez wzgledu na to, ile je to kosztuje emocjonalnie i jak niczegutko nie chca wymuszac. Sadzily, ze panowie docenia, ze maja u boku takie Prawdziwie Kochajace Kobiety i ze je za to pokochaja.

            A tu dupa.
            • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:39
              Nienienie, faceci doceniają akurat coś zupełnie innego. D Wymagać trzeba, mężczyźni kwitną jeśli mają stawiane wyzwania.
        • maggi9 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:33
          brak.polskich.liter napisała:

          > Zeby nie bylo - goraca fanka instytucji malzenstwa nie jestem, dostrzegam wady
          > slubu (wielu panom odbija niekorzystnie po) i do formalnosci mam stosunek dosc
          > luzny, ale gdyby na haslo "slub" facet, z ktorym jestem, dostawal piany albo de
          > klarowal, ze on slubu nigdy przenigdy, to zapalilyby mi sie wszystkie lampki al
          > armowe. Wlasnie z powodu niecheci do wejscia w kanal pt "kryzysowa narzeczona".

          Ach widziałam, że ktos to powie big_grin
          No bo pan nie chcący ślubu ogólnie nie rokuje i trzeba rzucić.

          Well mam taki egzemplarz na stanie. Na hasło "ślub" mówił nigdy albo dostawał piany na ustach. Mnie to w sumie na początku nie przeszkadzało bo o ślubie się nie myśli w wieku 20 lat. Na delikatne sugestie kilka lat później, gdzieś w okolicach 30tki, pan reagował fochem znowu. Generalnie to według porad z ematki powinnam go rzucić w cholerę bo przecież jak to? Ślubu nie chce to na pewno nie teges jest.
          Cóz po 10 latach, i lekkim przyciśnięciu pan się zgodził jednak i jest zadowolony. I tak wciąż z ta samą kobietą, nie inną.

          Jak dla mnie nie ma tutaj reguły. Cóż z tego, ze nie chce slubu?
          • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:35
            Że 20-latek nie chce ślubu to dość normalne i nie ma się czym przejmować. Jak nawet przyciśnięty pan po 30-tce nadal nie chce, to wtedy nie rokuje.
            • maggi9 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:38
              W okolicach mojej 30tki a jego już jakiś czas po.
              Generalnie gdybym się posłuchała tych mądrych porad to bym straciła fajnego faceta. No ale w końcu ważniejsze, że nie rokuje. Co tam codzienne zycie i obserwacje z niego wyniesione. Jak nie chce ślubu do odstrzału i już.
              • wuika Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:41
                Ale jaki jest powód niechcenia ślubu? Wolność mu zabierze? Prawa ograniczy? Obowiązków nałoży?
                • maggi9 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:47
                  Cóż myślę, że to niechęć do samej ceremonii i bycia w centrum uwagi. No i załatwiania tego wszystkiego bo jednak trzeba się po urzedach prześć.
                  Plus ja nie brałam nigdy pod uwagę, kościelnego tylko cywilny a on się obawiał o reakcję rodziny. Okazało się, że nikt o nic nie pytał wszyscy byli bardzo szczęśliwi, że ślub będzie.

                  Tak ja wiem powiecie-trzeba było iść samemu do usc i podpisać tylko papierki. Otóz ja proponowałam ale on uważał, że jednak chce być fair wobec rodziny, szczególnie babci, wiekowej kobiety. No i nie byłyby to nasze n-te sluby z kolei, bo wtedy faktycznie w rutyne można wpaść ale jednak pierwsze.

                  • wuika Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:44
                    Pan nie zamierza się wiązać formalnie, bo mu uczucia babci przeszkadzają suspicious
              • lauren6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:46
                Zależy dlaczego nie chce ślubu i jaki jest czas związku.
                W większości opisywanych przypadków chodzi o wieloletnie związki, gdy pani od dawna wchodzi w rolę i obowiązki żony, a pan nadal nie jest zdecydowany, waha się, jest za młody na poważne zobowiązania.
            • croyance Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 15:18
              Dlaczego tylko facet? Ja w wieku lat 20 tez nie chcialam slubu. W ogole zreszta nie chcialam, ale w koncu wyszlam za maz w wieku lat 30 - po jednak kilkuletnim wspolnym mieszkaniu.

              Stereotypowe jest pokazywanie kobiety jako tej, ktora zawsze dazy do slubu i jest wydana na pastwe meskich fanaberii.
              • brak.polskich.liter Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 15:35
                croyance napisała:

                > Stereotypowe jest pokazywanie kobiety jako tej, ktora zawsze dazy do slubu i je
                > st wydana na pastwe meskich fanaberii.

                Ale zauwaz, ze punktem wyjscia tej dyskusji byl post Ashraf traktujacy o kobietach chcacych slubu, ktore w roli "kryzysowych narzeczonych" spedzily sporo czasu, po czym zostaly wystawione. To dosc szczegolny przypadek.

                I te kobiety, owszem - chcialy slubu, zas pan sie migal. W kazdym razie od slubu z nimi, bo z nowa pania juz niekoniecznie.

                Co w tam stereotypowego?
          • brak.polskich.liter Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:50
            Nie dmij w traby, bo nie ma takiej potrzeby. Odpowiadal Ci taki uklad - to pieknie. Twoj cyrk i Twoje malpy. Ja pisalam o SOBIE - mi by sie takie gwaltowne antyslubne deklaracje partnera nie spodobaly i wlaczylyby alarm (doprecyzuje - nie pisalam o parze randkujacych 20latkow, tylko ludziach z dyche starszych, mieszkajacych ze soba i zyjacych razem od dluzszego czasu). Na pewno przyjrzalabym sie dosc dokladnie panu jako partnerowi i jego motywacjom - rzeczywistym, nie deklarowanym i zaczelabym drazyc temat. Z jakim skutkiem - to juz by zalezalo i od pana i ode mnie.

            A powody takiej reakcji wylozylam, mam nadzieje, dosc jasno w poscie powyzej. Nie mam otoz zyczenia robic z usmiechem na ustach za kolo zapasowe dla kogos, kto jest zwyczajnie wygodny i komu na mnie nie zalezy za bardzo.

            > Cóż z tego, ze nie chce slubu?

            Rozne rzeczy moga byc z tego. Niechec do slubu moze byc jak najbardziej OK, a moze kryc egoizm, wygodnictwo i wykorzystywanie jednego z partnerow. Oraz pierdylion innych mozliwosci. Co by to nie bylo, warto sie temu przyjrzec, zamiast robienia dobrej miny do zlej gry, szczegolnie, jesli nam, z jakichs wzgledow, na slubie zalezy.
            • maggi9 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:00
              Ja tez nie mówię o parze randkujących 20 latków ale o ludziach w okolicach 30tki w prawie 10 letnim związku, mieszkających razem itepe. Czyli de facto tworzących coś na kształt...no małżeństwa.
              Drązyć tematu nie miałam po co bo zaraz był foch, piana na ustach i inne dziwne objawy. Poza tym pan do rany przyłóż, nie migający się przed innymi obowiązkami. Czyli według forumowych prawd do odstrzału.
              Poza tym nie wiem dlaczego życie bez slubu oznacza bycie kołem zapasowym.Jeśli pan przychodzi na noc się przespać oraz oprać no to faktycznie. Jesli mieszka razem, płaci, sprzata i zachowuje się normalnie to ja bym się kołem zapasowym nie czuła. Tak jak by po slubie wszystko się magicznie zmieniało i co? Zostawić dla kogoś innego można zawsze. Czy to ze ślubem czy bez.
              • ashraf Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:11
                Ślub w sam sobie nic nie zmieni, ale uparta niechęć do niego może już jak najbardziej budzić podejrzenia.
                • gazeta_mi_placi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:18
                  Ja bym się bała, że facet jest mężem kogoś innego albo poszukiwany przez policję itp.
                  • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:23
                    To można łatwo sprawdzić, moja koleżanka tak sprawdziła nowo poznanego gościa, korzystała z uprzejmości znajomego policjanta.
                    • riki_i Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 17:21
                      triss_merigold6 napisała:

                      > To można łatwo sprawdzić, moja koleżanka tak sprawdziła nowo poznanego gościa,
                      > korzystała z uprzejmości znajomego policjanta.

                      Bardzo ryzykowny manewr. Każde sprawdzenie w policyjnej bazie danych zostawia ślad i wiadomo, kto konkretnie to zrobił. Jeśli Pani się wypapla, ten policjant może mieć grube nieprzyjemności, do wywalenia z roboty włącznie.
                      • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 20:59
                        Nie wiedziałam. To było kilka lat temu, nie mam kontaktu z tą dziewczyną.
              • brak.polskich.liter Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:16
                Hmm, miedzy opcja "odstrzal", a "lampka alarmowa swieci" jest calkiem spora, niezagospodarowana przestrzen, nie sadzisz?

                Nie rozumiem, skad taka Twoja reakcja (nadinterpretacje wypowiedzi interlokutorek, stawianie i atakowanie chochola), skoro - jak piszesz - bylas i jestes ze swoim mezem szczesliwa, facet byl i jest swietnym partnerem, nigdy nie czulas sie kolem zapasowym i macie rozne kwestie swiatopogladowe poukladane. Polemizujesz z czyms, czego nikt nie napisal (o tym, ze slub magicznie "wszystko zmienia", albo o tym, ze anoninowi ludzie na forum by orzekli, ze Twoj facet jest do odstzalu i niechybnie kazaliby Ci sie z nim rozstac), tak, jakbys sama usilowala sie do czegos przekonac. Do czego?
                Uwazasz, ze Twojemu mezowi potrzebna jest obrona? Po co?

                > Drązyć tematu nie miałam po co bo zaraz był foch, piana na ustach i inne dziwne
                > objawy.

                Coz, mnie by taka reakcja partnera zaniepokoila. Bardzo powaznie. Ale - jak napisalam - nie moj cyrk, nie moje malpy. Bardzo dobrze, ze u Ciebie wszystko skonczylo sie happy endem (jestescie razem i jestescie udana para).
    • daisy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:26
      A może winna jest dzisiejsza filozofia wiecznej młodości i wiecznie otwartych szans i drzwi? Przecież obecnie "nigdy na nic nie jest za późno", "zawsze można odmienić swoje życie" i w ogóle świat ma stać przed nami otworem do późnej starości.
      A małżeństwo to jakby nie było wybór wykluczający późniejsze inne wybory (oczywiście w założeniu), deklaracja, przywiązanie się, wstąpienie na ogrodzoną ścieżkę. Dzisiaj niemodne. Dzisiaj mamy do 90-tki mieć nieograniczone możliwości i w ogóle być Dżastinami Biberami.
      • default Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:39
        daisy napisała:

        >> A małżeństwo to jakby nie było wybór wykluczający późniejsze inne wybory (oczyw
        > iście w założeniu), deklaracja, przywiązanie się, wstąpienie na ogrodzoną ścieżkę.

        Iiii tam, osób, które tak naprawdę myślą, jest raczej minimalny odsetek, podejrzewam, że nawet wśród tzw. "wierzących". Nawet jeśli na głos deklarują inaczej. Osoby "na poważnie" zakładające, że ślub to już do grobowej deski są zdecydowanie na wymarciu smile
        • daisy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:44
          To chyba nie jest kwestia świadomego myślenia, wręcz przeciwnie. Świadomie to oni przecież deklarują, że chcą ze sobą być i w ogóle na wieki, tylko po co im papierek. A podświadomie żal cztery litery ściska, i tyle.
          Żeby nie było, znam z własnego doświadczenia.
    • kocianna Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:28
      Bo łatwiej, bo prościej, bo można się wycofać... a potem już z przyzwyczajenia, bo po co...
      Podziwiam.
      Ale gdybym nie była zaobrączkowana, to bym fefnaście razy trzasnęła dzrzwiami i wypisała się ze związku. A tak, wizja walki o małżeństwo była mniej przerażająca niż wizja rozwodu, więc zawalczyłam - i było warto. Bardzo warto.
      Może dojrzałym ludziom nie jest potrzebny papierek powstrzymujący przed zabraniem zabawek z piaskownicy, może walczą i bez niego - ale bardzo mało kto w wieku "poborowym" jest w dzisiejszych czasach dojrzały, a okazji do zabrania zabawek - wiele.
    • sumire Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:31
      bo żadne z nas nie chce. po prostu. ja nigdy o ślubie nie marzyłam, chłop tym bardziej. to, co nas ze sobą trzyma, trzyma nas wystarczająco mocno.
      ogólnie rzecz biorąc wśród zamężnych i żonatych znajomych nie mam prawie nikogo, kto robiłby to z potrzeby serca, chęci przysięgania w kościele etc. większość decydowała się na małżeństwo z przyczyn wybitnie przyziemnych (kredyt i takie tam). takie chyba pokolenie...
      • daisy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:41
        Ale przecież tu nie chodzi o ślub. Nikt specjalnie nie marzy o ślubie, to tylko środek, nie cel.
        Zupełnie jakbyś na pytanie "czy chciałabyś zwiedzić Indie" odpowiedziała, że nie, bo nigdy nie marzyłaś o jeździe pociągiem.
        • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:44
          daisy napisała:
          > Ale przecież tu nie chodzi o ślub. Nikt specjalnie nie marzy o ślubie, t
          > o tylko środek, nie cel.
          > Zupełnie jakbyś na pytanie "czy chciałabyś zwiedzić Indie" odpowiedziała, że ni
          > e, bo nigdy nie marzyłaś o jeździe pociągiem.

          A o co chodzi?
        • sumire Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:14
          a co jest celem wobec tego?
          • daisy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:27
            Zupełnie poważnie - może właśnie dlatego, że tego nie wiecie, nie żyjecie w małżeństwie?
            • sumire Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:30
              no to oświeć, proszę - chętnie się dowiem.
              • daisy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:37
                To może zacznij od poczytania wypowiedzi w tym wątku? Jest tu sporo naprawdę sensownych głosów.
                Myślę też, że może zrozumienie takich spraw przychodzi z wiekiem, z doświadczeniem życiowym. Za młodu trudno jest pogodzić się z tym, że wolność to tylko uświadomiona konieczność.
                • sumire Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:50
                  z wiekiem owszem, do pewnego stopnia przynajmniej. tyle, że ja na przykład piszę z perspektywy osoby, która trzydzieste urodziny obchodziła parę lat temu, a której partner parę lat temu obchodził czterdziestkę. przypuszczam, że oboje nieźle zdajemy sobie sprawę z tego, czym jest wolność - gdyby było inaczej, nie bawilibyśmy się w żadne związki, nie siedzielibyśmy już nawet w tym mieście. wbrew popularnemu mniemaniu ludzie żyjący na kocią łapę - zwłaszcza ci trochę starsi - nie są hulajduszami i niebieskimi ptakami, które tylko czekają na okazję, żeby się zerwać z łańcucha i zwiać na koniec świata. nie zamierzają też nikogo nawracać ani przekonywać, że ich życiowe wybory są najlepsze.
      • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:42
        Pytam z ciekawości, nie z chęci krytyki itp:
        A co z kwestią szeroko pojętego bezpieczeństwa? Tzn co w przypadku wypadku czy śmierci jednego z was? Lub gdy komuś się "odwidzi"? Macie jakoś uregulowane te sprawy?
        • sumire Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:14
          poza złamanym sercem i okresem czarnej rozpaczy - poradziłabym sobie. nie sprzedałam własnego mieszkania, więc miałabym dokąd wracać. jakkolwiek to zabrzmi, mogłabym zacząć samodzielne życie właściwie następnego dnia, bo niezależność finansowa zawsze była dla mnie bardzo ważna. zdarzyły mi się w przeszłości wydarzenia, które nauczyły mnie dbać o własny tyłek. może mało to romantyczne, ale tak już mam.
          • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:13
            No ale teraz też gdzieś mieszkacie, zakładam że razem czegoś się dorabiacie ale to coś idzie na konto jednego z Was, i powiedzmy że mieszkanie jest na niego, Ty zapracowałaś na wyposażenie i remont, on (odpukać)ginie i cały WASZ dobytek dostają jego krewni. Jego ubezpieczenie czy inny fundusz przepada. Zaczynasz od początku.
            • sumire Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:53
              to akurat jest sytuacja czysto hipotetyczna, nasza wygląda zgoła inaczej smile
              nie wchodziłam w ten związek jako 21-latka z zerowym dobytkiem i dochodami, tak naprawdę w chwili naszego spotkania oboje byliśmy już 'dorobieni' (on bardziej, ja mniej, bo jestem młodsza, ale jednak wtedy już byłam całkowicie niezależna finansowo, z dachem nad głową etc.). nie traktuję mojego faceta jak finansowego zabezpieczenia, chodzącej polisy pozwalającej mi spać spokojnie. gdybyśmy się rozstali, standard mojego życia nie pogorszyłby się zbytnio.
              niemniej owszem - biorę pod uwagę, że jeśli cokolwiek się stanie, według prawa będę jakąś obcą babą. co nie zmienia faktu, że osłabia mnie myśl o braniu ślubu tylko z przyczyn prawno-finansowych, a w gruncie rzeczy taki argument w tym wątku pojawia się najczęściej.
            • nanuk24 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 16:06
              Nie jego krewni, a jego dzieci.
              • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 10:56
                Dziecko tez krewny. A jeśli dzieci nie posiada to rodzice i rodzeństwo.
    • rosapulchra-0 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:35
      Przez siedem lat związku mieliśmy ślub totalnie w rzyci. Po co? Czysta, nic niewnosząca do życia formalność. Dzieci się rodziły, rejestrowaliśmy je na nazwisko ojca, meldunek miały ze mną, wszystko było cacy.
      W sumie to uświadomiła nas koleżanka, że ta formalność ma swoje zalety i jest zabezpieczeniem dla nas obojga, szczególnie w razie wu. No to wzięliśmy ślub. I już.
      • rosapulchra-0 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:52
        Co ciekawe, koleżanka, która nas uświadomiła, kilka lat później sama się zdecydowała na nieformalny związek z panem, któremu urodziła dziecko (kogoś chyba denerwuje to nazewnictwo, tak? wink). No i minęło kolejnych kilka lat, ona trafiła do szpitala, miała poważną operację brzuszną, a jej partner nie mógł uzyskać żadnych informacji na temat jej stanu zdrowia. Rok później powtórzyła się sytuacja z tą różnicą, że to on był pacjentem. Do tego doszło kilka kłopotliwych sytuacji związanych z ich firmami, aż klamka zapadła. No i wzięli ślub, po cichu, szybko, bez zbędnych uroczystości. Gdy z nią rozmawiałam, to sama przyznała, że ponieważ Polska nie posiada sensownej ustawy o związkach partnerskich, a im już się nie chce biegać po notariuszach, urzędach i przychodniach i udowadniać, że białe jest białe, więc się pobrali.
        Polska to kraj absurdów. Ostatnio mój mąż postanowił upoważnić naszą znajomą do odbioru poczty adresowanej do nas w Warszawie. Pojechał na pocztę, dowiedział się, że takie upoważnienie kosztuje 25 zł, już wypisał stosowne druki, gdy się dowiedział, że ja również muszę i tow obecności urzędnika złożyć podpis na tym upoważnieniu. No czysty absurd!
        Efekt? Upoważnienia nie złożył, poczta przychodzi na nasze nazwisko i jest odbiera przez znajomą wprost ze skrzynki.
        • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:56
          rosapulchra-0 napisała:
          > Polska to kraj absurdów. Ostatnio mój mąż postanowił upoważnić naszą znajomą do
          > odbioru poczty adresowanej do nas w Warszawie. Pojechał na pocztę, dowiedział
          > się, że takie upoważnienie kosztuje 25 zł, już wypisał stosowne druki, gdy się
          > dowiedział, że ja również muszę i tow obecności urzędnika złożyć podpis na tym
          > upoważnieniu. No czysty absurd!


          Co ciekawe - poczta wymusza to upoważnienie za 25zł (pełnomocnictwo pocztowe) a prawo wyraźnie stanowi (w tym rozporządzenie pocztowe), że wystarczy zwykłe:
          www.droga-do-wolnosci.pl/2011/01/upowaznienie-do-odbioru-korespondencji.html
          • rosapulchra-0 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:20
            To już nie absurd, tylko złodziejstwo. W imię prawa.
    • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:49
      chipsi napisała:
      > Jeżeli dwoje ludzi chce spędzić ze sobą życie, może nawet mieć dzieci i nie
      > ma
      przeszkód formalnych to dlaczego nie decydują się na ślub?

      Bo nie jest im potrzebny. Wielu ludziom potrzeba papierka, podkreślenia, nazwy, ceremonii przejścia - takie mamy tradycje. Innym nie potrzeba.

      > Znam tłumaczenia typu "po co mi papierek"
      > a następnie pretensje do życia bo nie dziedziczę,
      > bo nie udzielają informacji, bo nie mamy ulg itd.

      Ale te pretensje SĄ uzasadnione i to nie tylko względem dwojga ludzi pozostających w związku uczuciowym. Wiele kwestii powinno być regulowanych zgodnie z naszą wolą. Po prostu zgodnie z wolą a nie odgórnie narzuconych. Zdrowy na umyśle, dorosły człowiek powinien móc pozostawić swój majątek komu chce - czy to innej osobie, czy instytucji. Dlaczego państwo ma wiedzieć ode mnie lepiej w tej kwestii?
      • daisy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:55
        Przecież to takie podstawowe sprawy.
        Na majątek zazwyczaj pracuje nie jedna osoba, tylko cała rodzina, tak czy inaczej.
        A małżeństwo jest dla społeczeństwa bardziej opłacalne i dlatego ma przywileje (społeczne).
        Znowu wychodzi: Chcę i Zjeść, i Mieć.
        • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 12:59
          daisy napisała:
          > Przecież to takie podstawowe sprawy.
          > Na majątek zazwyczaj pracuje nie jedna osoba, tylko cała rodzina, tak czy inacz
          > ej.
          > A małżeństwo jest dla społeczeństwa bardziej opłacalne i dlatego ma przywileje
          > (społeczne).
          > Znowu wychodzi: Chcę i Zjeść, i Mieć.

          A w czym niby małżeństwo jest bardziej 'opłacalne' dla społeczeństwa. Potrafisz wskazać zależność między 'opłacalnością' małżeństwa a przywilejami? Tak konkretnie?
          • daisy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:08
            Dlaczego zadajesz takie podstawowe pytania?
            Oczywiście, że potrafię objaśnić i uzasadnić społeczną opłacalność małżeństwa - ty też, jeżeli się chociaż przez chwilę zastanowisz. Tak samo każdy chyba na tym forum.
            Niemądry sposób na dyskusję.
            • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:10
              daisy napisała:
              > Dlaczego zadajesz takie podstawowe pytania?
              > Oczywiście, że potrafię objaśnić i uzasadnić społeczną opłacalność małżeństwa -
              > ty też, jeżeli się chociaż przez chwilę zastanowisz. Tak samo każdy chyba na t
              > ym forum.

              Skoro potrafisz to czemu nie odpowiedziałaś? 'Wiem ale nie powiem' to na pewno nie jest mądry sposób dyskusji big_grin
              • daisy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:24
                Bo szkoda czasu na wypisywanie oczywistości.
                Podobnie jak na dyskusje z ludźmi, którzy udają, że nie wiedzą, o czym mowa.
                • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:27
                  daisy napisała:
                  > Bo szkoda czasu na wypisywanie oczywistości.
                  > Podobnie jak na dyskusje z ludźmi, którzy udają, że nie wiedzą, o czym mowa.

                  Czyli 'wiem ale nie powiem'. A może jednak po prostu król jest nagi? Klepiesz 'oczywistości' które są tak 'oczywiste', że nawet nie potrafisz napisać skąd się biorą, nie potrafisz uzasadnić. Tak bo tak big_grin
                  • daisy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:50
                    Nie denerwuj się tak. Może jednak się z tobą ożeni. tongue_out
                    • gazeta_mi_placi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:57
                      big_grin big_grin big_grin
                      • ichi51e2 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 20:27
                        Skonczyly sie argumenty to zaczely sie ciosy ponizej pasa?
            • ina_nova Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:17
              Nalegam byś odpowiedziała na wyżej postawione pytanie. Chętnie się dowiem czegoś nowego.
              • daisy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:49
                To wiedza z zakresu wiedzy o społeczeństwie na poziomie licealnym.
                Wrzuć w google "małżeństwo jako instytucja społeczna" na przykład. Albo "społeczne funkcje małżeństwa".
                • ina_nova Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 15:11
                  Ale po co, skoro możesz to wyjasnić.
            • kiddy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 15:33
              Bo siedzisz w pojęciach XIX w.? wtedy ślub była dla kobiet jedyną opcją od strony ekonomicznej (bo małżeństwo było przede wszystkim sprawa ekonomiczną). I tak było jeszcze niedawno temu. Zabrzmi to jak zabrzmi, ale obecnie małżeństwo nie pełni takiej roli jak jeszcze w pokoleniu naszych dziadów. Świat się zmienił. I nie trzeba się na ten świat obrażać i obrażać rozmówczyni złośliwymi uwagami.
              • daisy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 16:56
                Pojęcia z XIX wieku? Nie żartuj. Weźmy pod uwagę choćby ciężką chorobę/niedołężność jednego z małżonków vs. chorobę/niedołężność osoby samotnej. Ta druga jest obciążeniem dla społeczności, podczas gdy pierwsza ma (domyślnie) zapewnioną opiekę współmałżonka i nie obciąża wspólnoty. A choroby jakoś z XIX wiekiem nie minęły.
                Ekonomiczny wymiar małżeństwa to tylko jeden z kilku. W dodatku nadal ma się świetnie, chociaż wiek już XXI. Nie ma co lekceważyć prostych praw społeczności ludzkiej, które oporne są na postęp bardziej niż byśmy chcieli.
    • damajah Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:02
      Dla mnie to jest strach przed braniem odpowiedzialności. Niby chcą być razem, ale tak żeby w razie czego szybko się rozstać. Niby kocham Cię o chcę z Tobą życie spędzić - ale tak nie do końca, bo boję się potwierdzić to w urzędzie.
      Nie zgodziłabym się nigdy na taki związek.
      Jasne że są rozwody, że są zdrady - ale to nie o to chodzi. Ślub to nie gwarancja że nic się złego nie wydarzy. Ale to potwierdzenie że ktoś naprawdę chce z Tobą spędzić życie i nie boi się wziąć odpowiedzialność za swoją decyzję. W takim przypadku powinny iść za tym właśnie prawne następstwa. Dziedziczenie, informowanie, wspólnota majątkowa (jeśli małżonkowie chcą) - bo nie da się ot tak spakować i odejść, jeśli ktoś okaże się nielojalny to trzeba się dogadać sądzie. Ślub jest więc również nie tylko publiczną deklaracją i udokumentowaną decyzją ale jakiś zabezpieczeniem.
      I nie wiem po co powielać tą instytucję wprowadzając dodatkowe rozwiązania. Albo chcecie być razem na serio - albo nie jesteście pewni czy to na całe życie. Jeśli nie jesteście pewni to tym lepiej że dziedziczenie czy wspólność majątkowa oraz inne przywileje nie są łatwo dostępne. Bo z dnia na dzień może się wszystko skończyć.
      • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:09
        damajah napisała:
        > Jasne że są rozwody, że są zdrady - ale to nie o to chodzi.

        Czyli chodzi o iluzję?
        • damajah Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:24
          Nie, nie chodzi o iluzję. Po prostu wiem że "papierek" nie daje 100% gwarancji, nic nie daje. Ale to nie jest argument przeciw małżeństwu.
          Chodzi o to żeby podjąć decyzję i wziąć za to odpowiedzialność. O to żeby zabezpieczyć prawa obu stron. O to żeby nie było za łatwo się rozstać. Bo bardzo łatwo ulec emocjom, spakować się i odejść. Tylko że nigdy nie jest tak że jest doskonale, wspaniale i cudownie i nie ma problemów. Związek to kawał pracy, przez całe życie. I dobrze jeśli nie jest tak łatwo uciec pod wpływem emocji. Póki nie ma dzieci to jeszcze pół biedy. Chociaż przecież nie chodzi tylko o dzieci ale i o drugą stronę, która angażuje siebie, swój czas i pracę, lata życia.
          Poza tym ja po prostu nie chciałabym inwestować czasu i chęci w kogoś kto nie jest pewny że chce spędzić ze mną resztę życia. Kto z góry zakłada że się może nie uda i boi się odpowiedzialności.
          • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:32
            damajah napisała:
            > Chodzi o to żeby podjąć decyzję i wziąć za to odpowiedzialność.

            Ale małżeństwo nikogo nie zmusi do wzięcia odpowiedzialności. Nikogo nie zmusi do pracy nad związkiem. Małżeństwo nie zmienia stanu faktycznego, tylko formalny (nie mówię, że formalny nie jest ważny). Mało to jest porzuconych żon/mężów. Mało rozwodów? Mało zdrad?
            • gazeta_mi_placi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:36
              Znam takiego co tylko z mężatkami bo pewniejsze big_grin
            • lauren6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:54
              Może dla ciebie małżeństwo to tylko formalność, ale jakbyś chciała nie odetniesz się od społeczeństwa, w którym żyjesz. Polacy są konserwatywnym społeczeństwem i prędzej czy później spotkasz się ze stereotypami dot. np. singielek. Choćby nie wiem jakbyś się tego zapierała w naszym społeczeństwie małżeństwo chroni przed łatkami "starej panny", "zdziwaczałej singielki 35++", "dziecka wpadki", "bękarta" itd.
              • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:04
                lauren6 napisała:
                > Może dla ciebie małżeństwo to tylko formalność, ale jakbyś chciała nie odetnies
                > z się od społeczeństwa, w którym żyjesz. Polacy są konserwatywnym społeczeństwe
                > m i prędzej czy później spotkasz się ze stereotypami dot. np. singielek. Choćby
                > nie wiem jakbyś się tego zapierała w naszym społeczeństwie małżeństwo chroni p
                > rzed łatkami "starej panny", "zdziwaczałej singielki 35++", "dziecka wpadki", "
                > bękarta" itd.

                No ale ja to doskonale rozumiem! Te 'łatki', te stereotypy. Tyle, że nie każdy tak żyje - ja na przykład nie. I nie - nie czuję się z tego powodu w jakikolwiek sposób lepsza, rozumiem potrzebę przynależności innych ludzi - przynależności do konkretnych ról społecznych, do konkretnych nazw i wyobrażeń z nich związanych.

                Problem polega na tym, że część osób tak mocno wsiąkła w stereotypy społeczne, że przestała zauważać, że są tylko stereotypami.
            • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:57
              Wydaje mi się, że z małżeństwa się trudniej wymiksować. trudniej powiedzieć odchodzę, zabieram zabawki i idę do innej piaskownicy.
              Pewnie gdyby nie ślub, to na początku, zanim się dotarliśmy z mężem, rozstałabym się z nim kilka razy spokojnie. Pokazać mu drzwi, spakować rzeczy i wystawić to chwila moment. Zwłaszcza, że niezameldowany a mieszkanie moje.
              Ten "papierek" sprawiał, że zastanawiałam się, czy jednak nie da się przeżyć niektórych wad, próbować zmienić coś na spokojnie. Zawalczyć o nas. I z perspektywy czasu wiem, że warto.
              • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:05
                Z moim facetem jesteśmy razem dwadzieścia lat. Z tego tylko połowę w sformalizowanym związku. Nie widzę różnicy w jego postępowaniu teraz i przedtem. Mam rozumieć, ze ty byłabyś już sama gdyby nie papierek?
                • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 16:20
                  Szczerze? Nie wiem czy po pierwszych 2 miesiącach nie rozstałabym się. Kocham faceta, ale uczenie go od podstaw, że mieszkanie się odkurza, sprząta po sobie talerze i wsadza do zmywarki itd, to była ciężka orka. NIe wiem czy by mi się chciało przy łatwej drodze ucieczkiwink
                  Niestety moja teściowa to z tych co za wszystkich wszystko robiła i podtykała pod nos.
                  kolacje trzeba zrobić, bo sam nie zrobi i będzie głodny. W domu robi i dla siebie i dla mnie i dla dzieci.
                  Koszule trzeba uprasować bo nie umie. Ależ umie jak najbardziej tyko nie chce. I ja prasuje koszulę, bo siedzę w domu i mam czas. Ale jak mi się nie chce czy wyjeżdżam, czy cokolwiek innego, to sobie świetnie radzi.
                  I jak trzeba obiad zrobi.
                  Teściowa na początku naszego małżeństwa była w szoku, bo jak przychodzili do nas, to mąż latał koło nich. U teściowej całą imprezę ona zazwyczaj spedza w kuchni, bo non stop coś donosi itd.
                  • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 16:44
                    arwena_11 napisała:
                    > Szczerze? Nie wiem czy po pierwszych 2 miesiącach nie rozstałabym się. Kocham f
                    > aceta, ale uczenie go od podstaw, że mieszkanie się odkurza, sprząta po sobie t
                    > alerze i wsadza do zmywarki itd, to była ciężka orka.

                    Cóż - osoby bez ograniczeń religijnych mogą ze sobą po prostu zamieszkać. Nie kupuje się kota w worku, szczególnie na całe życie.
                    • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 16:50
                      Wiesz co moja przyjaciółka mieszkała z facetem przed ślubem ze 2-3 lata. Wiele rzeczy jej nie przeszkadzało. Dopiero jak po ślubie ( cywilnym ) na świat przyszło dziecko okazało się, ze wcale takiej sielanki nie ma. Bo on uważał, ze się nic nie zmieniło, a ona chciała pomocy.
                      Docierali się kilka lat i wiem, ze gdyby nie ten papierek, to mogliby nie być razem. Do wystawienia mu walizek niewiele brakowało. Koleżanka niewierząca, to tak apropo.
                      Po latach przyznała mi rację, że mieszkanie przed ślubem razem, nie dało jej tego czego oczekiwała. Czyli poznania się. To sprawiły dopiero problemy w ciąży i po urodzeniu dziecka
                      • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 17:33
                        arwena_11 napisała:

                        > Wiesz co moja przyjaciółka mieszkała z facetem przed ślubem ze 2-3 lata. Wiele
                        > rzeczy jej nie przeszkadzało. Dopiero jak po ślubie ( cywilnym ) na świat przys
                        > zło dziecko okazało się, ze wcale takiej sielanki nie ma. Bo on uważał, ze się
                        > nic nie zmieniło, a ona chciała pomocy.
                        > Docierali się kilka lat i wiem, ze gdyby nie ten papierek, to mogliby nie być r
                        > azem. Do wystawienia mu walizek niewiele brakowało. Koleżanka niewierząca, to t
                        > ak apropo.
                        > Po latach przyznała mi rację, że mieszkanie przed ślubem razem, nie dało jej te
                        > go czego oczekiwała. Czyli poznania się. To sprawiły dopiero problemy w ciąży i
                        > po urodzeniu dziecka

                        Urzekła mnie Twoja historia smile Koleżanka prawdopodobnie przymykała oko na wady pana choć je widziała. I nadal lepiej sprawdzić większość nić nic.
                        • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 18:15
                          Nie moja, tylko przyjaciółki. Ja nie jestem taka pobłażliwa.
                          Nie wyobrażam sobie, że facet wychodzi z kolegami na piwo a ja siedzę w domu, bo zmęczona po pracy. Że on ma odpoczynek a ja nie. Albo odpoczywamy razem i razem pracujemy, albo żadne nie odpoczywa. Mój mąż też miał takie zapędy, ale szybko je zweryfikowałam, kiedy powiedziałam mu, że ok idzie na piłkę, to ja idę z koleżankami do kina. Niech załatwi opiekunkę do dziecka, najlepiej mamusię, bo kasy nie mamy. Szybko zmieniał zdanie.
                          • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 22:08
                            arwena_11 napisała:
                            > Nie moja, tylko przyjaciółki. Ja nie jestem taka pobłażliwa.

                            Nie załapałaś ironii big_grin
                  • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 06:20
                    Jak długo byliście przed ślubem razem. Pewnie nie mieszkaliście przedtem wspólnie. Jeśli do wspólnego docierania, a powinniście być już dotarci wcześniej, przysłużył się papierek to smutne to.
                    • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 08:09
                      Nie mieszkaliśmy ze sobą, a jak już pisałam wyżej zamieszkanie też nie da gwarancji, że po ślubie będzie ok.

                      A tak apropo tego ze ślub to przeżytek, bez sensu itd.
                      Wczoraj dowiedziałam się, że szwagier bierze ślub. Mieszka z panną juz 10 lat i zawsze słyszałam, że ślub im do niczego nie potrzebny. A w ogóle to ona nie chcewink
                      Teraz nagle szwagier się zadeklarował i za miesiąc ślub.
                      Aż ciśnie mi się złośliwie na usta, że przecież ona nie chciała, ona taka nowoczesna papierek jej nie potrzebny ( to jej słowa ), konsekwencja to podstawawink
                      • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 08:31
                        arwena_11 napisała:
                        > Nie mieszkaliśmy ze sobą, a jak już pisałam wyżej zamieszkanie też nie da gwara
                        > ncji, że po ślubie będzie ok.

                        Argument w stylu 'wożenie dziecka w foteliku nie daje gwarancji, że dziecko przeżyje wypadek, więc po co wozić w foteliku'.
                      • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 08:51
                        No widzisz, to nie tak. Wspólne życie przed ostateczną decyzją jednak daje jakiś pogląd. Jakikolwiek. A to, że ktoś się z czasem zmienił. Nie ma tak. To my się zmieniamy. Szczerze mówiąc nie zazdroszczę młodym, którym rodzice bronią mieszkania, czy nawet uprawiania seksu przed ślubem. Wiem, większość olewa rodziców, ale jakiś procent jednak nie. Zdanie na temat ślubu można zmienić, a rozwód, czy wieczna separacja to nie bajka.
                        • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 09:05
                          kropkacom napisała:
                          > No widzisz, to nie tak. Wspólne życie przed ostateczną decyzją jednak daje jaki
                          > ś pogląd. Jakikolwiek. A to, że ktoś się z czasem zmienił. Nie ma tak.

                          W urzekającej historii koleżanki Arweny pan się właśnie NIE zmienił. Ona po prostu miała głupie babskie podejście 'po ślubie on się zmieni', 'jak się urodzi dziecko to on się zmieni' itd. A tu figa z makiem big_grin
                        • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 11:08
                          Mnie rodzice nie zabraniali zamieszkać razem, tylko to było dla nas oczywiste, że najpierw ślub.
                          Tylko ślub u nas wynikał z potrzeby duchowej.
                          Gdybym nie była wierząca, to ślubu bym pewnie nie brała. Albo tylko my i świadkowie. Dla 7 minut ( tyle trwał ślub kuzynki męża ), nie zawracałaby nikomu głowy.
                          • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 11:14
                            arwena_11 napisała:
                            > Dla 7 minut ( tyle trwał ślub kuzynki męża ), nie zawracałaby nikomu głowy.

                            Moi znajomi całej rodzinie 'zawracali głowę' dla 18 (od wejścia do wyjścia z kościoła). Bezsensowny argument smile Jak również to, że tylko dla wierzących ślub może mieć wymiar duchowy smile
                            • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 13:28
                              Nie umniejszam rangi cywilnego dla niewierzących, ale z wymiarem duchowym kojarzy mi się jednak ślub kościelny ( wyznaniowy ). Cywilny to zwykła ceremonia, bardziej lub mniej doniosła. W czasach kiedy nie było konkordatu, wielu znajomych nawet nie zapraszało na ślub cywilny tylko od razu do kościoła.
                              U mnie kościelny trwał ok 1,5h. Ale pewnie dlatego, że i dużo ludzi brało komunię i oprócz kazania, które wygłaszał zaprzyjaźniony z nami ksiądz był czytany list ( kanonizacja św. Faustyny ).
                              18 minut to nie wiem co? bez mszy?
                          • myga Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 11:43
                            > Tylko ślub u nas wynikał z potrzeby duchowej.
                            > Gdybym nie była wierząca, to ślubu bym pewnie nie brała
                            ----------------
                            Watek dotyczy wlasnie slubu cywilnego, nie sakramentu malzenstwa, bo to jak by zupelnie inna kwestia. Przynajmniej ja tak ten watek odbieram.
                        • ashraf Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 13:12
                          Nie wyszlabym za faceta, z ktorym mieszkalam i nie spalam. Opowiadac jak sie cos bedzie robilo (w domu czy w lozku) a robic to dwie rozne rzeczy.
                          • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 13:42
                            Tylko wiesz sprawdzać można wiele razy. Fakt my nie wytrwaliśmy do ślubu bez sexu, ale termin i tak już był i przygotowania szły pełną parąsmile
                            Ale córka znajomych, już z 3 facetem mieszka, bo się sprawdzają. Ma juz trzydzieści kilka lat i o ślubie cisza, dzieci nie masad. A naprawdę fajna i bardzo ładna dziewczyna. Mądra ma dobrą pracę. Ale chyba boi się postawić sprawę jasno.
                            Z pierwszym facetem rozstała się po ponad 10 latach bycia razem ( poznali sie w liceum ). Kilka lat mieszkali ze sobą. Ale jak zaczęła mówić o ślubie to facet powiedział, że on jeszcze nie wie co będzie w życiu robił. Teraz kolejny fakultet, to w końcu kilka lat, może potemsad
                            Zostawiła go i znalazła kolejnego no i bajka sie powtarzasad
                            • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 15:13
                              Może nie chce ślubu i dzieci. Wiesz, kobiety nie wszystkie tak chcą. Niektóre biorą kota w worku i rozwodzą się. I mają kolejnych panów mężów. Tak bywa bardzo często.
                              • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 16:43
                                No właśnie problem w tym, że chcesad. Był moment, ze miała jakieś zaburzenia i myślała, ze jest w ciąży. Jak ona się cieszyła i jej rodzice też. Jakbym wiedziała, że naprawde nie chce, to bym sie nie martwiła.
                                A co do tego że nie każda chce, to właśnie, jak pisałam wyżej szwagier bierze ślub. Przez ponad 10 lat twierdzili ( zwłaszcza ona ), że to papierek, niepotrzebny i w ogóle jest super. I teraz nagle szwagier sie zadeklarował i ślub za miesiąc.
                                No i gdzie tu logika i konsekwencja? Aż sie mi złośliwości cisnął na usta. A i ślub cywilny.
                                • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 17:56
                                  No tak big_grin Wiedziałam, ze napiszesz, ze chciała. W sumie czego to dowodzi, bo chyba się zgubiłam w rozważaniach. Co do szwagra to widać do czegoś im ten papierek teraz potrzebny. I co z tego, ze cywilny?
                                  • arwena_11 Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 18:40
                                    U szwagra mnie śmieszy to, że przez ponad 10 lat ona mówiła, że nie chce ślubu, po co itd.
                                    A jak tylko on wyszedł z propozycją to się zgodziła natychmiast.
                                    Śmieszy mnie brak konsekwencji. Skoro jej niepotrzebny, to po co teraz. On nigdy nie mówił o ślubie. W sumie było mu wygodnie w takim układzie. teraz mówi, że dojrzał.
                                    • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 11.05.13, 11:19
                                      Skąd wiesz, ze zgodziła się na natychmiast? A szwagier coś musiał powiedzieć. Ludzie lubią słyszeć pewne kwestie. Tak jak ty pewnie aż podskoczyłaś słysząc ten tekst o dojrzeniu do decyzji, prawda?
      • joanna_poz Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:20
        bo nie da się ot tak spa
        > kować i odejść, jeśli ktoś okaże się nielojalny to trzeba się dogadać sądzie

        Bo z dnia na dzień może się wszyst
        > ko skończyć.

        ach, te mity...
        z dnia na dzien spakowac się i odejsć to mozna ze związku studenciaków, o rocznym stazu, bez majątku i dziecismile

        nie wiem, jakim cudem z dnia na dzien moglibysmy zakonczyć nasz 15 letni związek, w ktorym dorobilismy się jakiegoś majątku (na wspolwlasnosc), mamy wspolne zobowiązania (kredyt), wspolne dziecko (i psa).
        zobowiązań i odpowiedzialności względem siebie u nas sporo i bez ślubu.
        • tosterowa Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:27
          Nie ty (bo ty przecież od początku skrycie marzysz o byciu żoną), tylko twój stary, weźmie i wyjdzie po prostu, oczywiście z 15 lat młodszą dziewuszką, z którą pewnie już będzie zaręczony, a ty zostaniesz sama, łkająca i zdziwiona, że tyyyyle lat na karku i brak trofeum w postaci męża (nieważne, czy byłego, czy aktualnego).
          Ach, forumie... wink
          • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:29
            Powiem tak: młodej dziewczynie/kobiecie zdecydowanie zalecałabym ślub, zwłaszcza jeśli chce mieć dzieci i zwłaszcza jeśli się od początku wspólnie dorabiają.
            • tosterowa Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:34
              A ja bym zalecała ślub jeśli komuś się to opłaca od strony prawnej lub/i majątkowej, co do reszty - niech bierze ślub ten, kto chce.
          • kiddy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 15:35
            Bo w małżeństwie takie rzeczy absolutnie się nie zdarzają wink...
        • damajah Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:36
          No to przypuśćmy że pan mąż się zakochał na zabój i oświadcza Ci że odchodzi. Nie masz szans na rozwód z jego winy (alimenty), nie masz szans na sądowy podział majątku małżeńskiego (wspólnoty majątkowej nie macie jeśli nie jesteście małżeństwem - prawda?)
          Co do kredytu to też chyba macie problem - może się mylę ale jeśli jest małżeństwo to sądownie musi nastąpić dogadanie się. Albo jedno spłaca drugie albo sprzedajecie przedmiot kredytu. Nie jestem pewna czy jeśli nie jesteście małżeństwem to nie ma że boli - brałaś kredyt to spłacaj, nie wiem czy możesz zmusić współkredytobiorcę do sprzedania bo ty ot tak nie chcesz spłacać. Nie spłacasz ty to kasę bank zabiera od męża i odwrotnie.

          Więc prawnie owszem - chyba jednak możecie się rozstać z dnia na dzień.
          A poza tym - tak z ciekawości: czemu macie taki problem z nadaniem waszemu związkowi jakiegoś statutu prawnego? Dla mnie to jest dosyć proste, jeśli chcecie korzystać z przywilejów i praw jakie daje związek małżeński to możecie go zawrzeć. W końcu jest to nic innego (ślub cywilny) niż umowa między wami. Nic dziwnego że jest wymagana umowa skoro daje jakieś przywileje/konsekwencje prawne. Jeśli nie chcecie - nie zawieracie i nie korzystacie. Tyle.
          • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:40
            damajah napisała:
            > No to przypuśćmy że pan mąż się zakochał na zabój i oświadcza Ci że odchodzi. N
            > ie masz szans na rozwód z jego winy (alimenty), nie masz szans na sądowy podzia
            > ł majątku małżeńskiego (wspólnoty majątkowej nie macie jeśli nie jesteście małż
            > eństwem - prawda?)
            > Co do kredytu to też chyba macie problem - może się mylę ale jeśli jest małżeńs
            > two to sądownie musi nastąpić dogadanie się. Albo jedno spłaca drugie albo sprz
            > edajecie przedmiot kredytu. Nie jestem pewna czy jeśli nie jesteście małżeństwe
            > m to nie ma że boli - brałaś kredyt to spłacaj, nie wiem czy możesz zmusić wspó
            > łkredytobiorcę do sprzedania bo ty ot tak nie chcesz spłacać. Nie spłacasz ty t
            > o kasę bank zabiera od męża i odwrotnie.

            No niestety - na prawie nie znasz się wink Kwestie współwłasności (małżeńskiej i nie) regulują podobne przepisy. Tak samo przy braniu kredytu - jak mąż się ulotni to musi spłacać żona - nie ma że boli smile
            • damajah Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:49
              Nie znam się więc napisałam że nie jestem pewna smile Chociaż w mojej rodzinie sprawa mieszkania była załatwiana przez sąd - sąd nakazał sprzedaż mieszkania, małżonkowie się dogadać nie mogli w kwestii spłacania, przynajmniej tak było mi to przedstawione. Mieli współwłasność majątkową i musieli się dogadać co do wszystkiego - nie było że on kupił to a ona tamto.
              Czyli macie współwłasność majątkową? Wszystko czego dorobicie się w czasie bycia razem jest wspólne? Jeśli tak jest to w czym problem ze związkami partnerskimi? Testament chyba spisać można (dziedziczenie) podpisać papierek z pełnomocnictwem do udzielania informacji np medycznych pewnie też...choć na prawie się nie znam i pewności nie mam smile
              • damajah Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:56
                zresztą w wątku pytanie jest o to po co związki partnerskie. Ok, jak nie chcesz ślubu twoje święte prawo. Nie chcesz formalności - nie masz. Skoro masz wszystko tak jak potrzebujesz to po co dodatkowa instytucja w postaci związku partnerskiego?

                tak serio to mnie nie obchodzi czemu ludzie się nie żenią. Jedyne co mi może przeszkadzać to to że często tacy ludzie wyśmiewają "papierek" udowadniają że to bez sensu. Dla mnie sens ma ale nikt nikogo nie zmusza.
                Dla mnie sytuacja obecna jest ok - kto chce formalizuje, kto nie chce - nie formalizuje. I nie ma potrzeby tego zmieniać.
          • joanna_poz Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:47
            N
            > ie masz szans na rozwód z jego winy (alimenty), nie masz szans na sądowy podzia
            > ł majątku małżeńskiego (wspólnoty majątkowej nie macie jeśli nie jesteście małż
            > eństwem - prawda?)

            1) nie potrzebuję jego alimentów na siebiewink
            2) sądowo nie musze dzielić majątku, to co ma duża wartość jest na wspolwlasnosc.

            > A poza tym - tak z ciekawości: czemu macie taki problem z nadaniem waszemu zwią
            > zkowi jakiegoś statutu prawnego?

            alez ja osobiście nie mam z tym żadnego problemu.
            napisalam gdzies tam wyzej - nie bierzemy slubu z czystego lenistwa, zadnemu z nas nie chce sie tego zalatwiać i w niczym mi to nie przeszkadza w życiu.

            a wracając do odpowiedzialności - jak ktoś jest po prostu odpowiedzialny to będzie się tak zachowywał i w malżenstwie i bez niego.
            lekkoducha i malżenstwo "nie uzdrowi"...
            • damajah Pytanie w wątku 09.05.13, 13:51
              Było o związki partnerskie.
              Ja rozumiem że ktoś może nie chcieć brać ślubu - choćby dlatego że mu się nie chce. Ok. Ja raczej piszę czemu ktoś chce.
              Natomiast nie wiem czemu ma być jeszcze jedna forma - taka jak związki partnerskie. Jak ktoś nie chce formalizować - nie formalizuje i już.
              • araceli Re: Pytanie w wątku 09.05.13, 13:58
                damajah napisała:
                > Natomiast nie wiem czemu ma być jeszcze jedna forma - taka jak związki partners
                > kie. Jak ktoś nie chce formalizować - nie formalizuje i już.

                Bo to nie chodzi o fakt formalizacji ale o sposób formalizacji. Są różni ludzie i różne potrzeby. Dwoje dorosłych ludzi w pełni władz umysłowych powinno mieć możliwość układania spraw formalno-majątkowych między sobą tak jak chcą. Dla mnie na przykład w ogóle mogłoby nie być ślubów - imo ślub cywilny to kopia instytucji małżeństwa religijnego. Ślub cywilny powinien być formą deklaratywną - składasz odpowiedni formularz w urzędzie i tyle. Tak jak przy meldunku - potwierdzasz stan faktyczny. Ale jest wiele osób, które chcą ślubu - ceremonii przysięgi itd. Nie da się wszystkich potrzeb rozwiązać jednym sposobem.
                • ardzuna Re: Pytanie w wątku 10.05.13, 01:35
                  Ale dlaczego akurat tych różnych potrzeb nie zaspokaja małżeństwo cywilne a zaspokaja już wybór między małżeństwem cywilnym i związkiem partnerskim (o niewiadomym kształcie, znana jest tylko nazwa)? I dlaczego te dwie opcje (nazwy, bo ta druga jest na razie tylko nazwą) już są wystarczające dla zaspokojenia różnych potrzeb? A może ja bym chciała zawrzeć z partnerem coś o nazwie na przykład konkubinat niebiański albo powinowactwo dusz - i co, nie mogę?

                  Dwoje dorosłych ludzi w pełni władz umysłowych powinno mieć
                  > możliwość układania spraw formalno-majątkowych między sobą tak jak chcą.

                  A troje, czworo, pięcioro naraz? Dlaczego im odbierasz taką szansę i nie chcesz zaspokoić ich potrzeb?
                • nabakier Re: Pytanie w wątku 10.05.13, 06:37
                  A co Ty opowiadasz, Araceli. Mój ślub cywilny był bez ceremonii. JA nie potrzebuję ceremonii w ogóle.
          • ina_nova Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:20
            >nie masz szans na sądowy podzia
            > ł majątku małżeńskiego (wspólnoty majątkowej nie macie jeśli nie jesteście małż
            > eństwem - prawda?)

            A to małżeństwa z podpisaną intercyzą liczą sie czy nie?
    • olena.s Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:09
      Jestem zamężna od baaardzo dawna, ale jeszcze pamiętam swoją irytację spowodowaną paroma czynnikami:
      1)mąż, żona, małżeństwo mają pewne konotacje. Miałam wrażenie, że wychodząc za mąż staję zostaję wrzucona w jakiś stereotyp, nawiasem mówiąc, wcale nie piękny.
      2)papierologia i pierdułki. Załatwianie idiotycznych spraw, do wyboru nadęta ceremonia religijna (dla mnie odpada) i cywilna (śmieszna biurokracja)
      3) decyzja o ślubie powoduje wzmożone wtrącalstwo rodziców z obu stron. Kogo zaprosić, jakie nazwisko dla kogo, co zrobić, czego nie robić. Ani przedtem ani potem się aż tak nie wchrzaniali.
      • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:36
        Mogę się podpisać pod tym co olenka napisała smile
      • ichi51e2 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:36
        10/10
      • damajah Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:43
        papierologia?
        A co tam trzeba takiego? akt urodzenia? Trzeba iść zarezerwować termin. Sam ślub trwa ze 20 min, możesz przyjść sama z przyszłym mężem w codziennym ubraniu, podpisać papier, założyć obrączkę i po sprawie.
        Jasne że przy ślubie kościelnym jest inaczej ale to jest dla ludzi wierzących - którzy chcą, którzy widzą w małżeństwie znacznie więcej niż odpowiedzialność prawną.
        • lauren6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:57
          No właśnie ten argument z papierkologią jest w moich oczach z d... uncertain Więcej papierkologii jest z załatwianiem kredytu w banku, niż z załatwieniem małżeństwa.
          Jeśli komuś te minimum formalności przeszkadza, to może rzeczywiście nie dojrzał do poważnego związku?
          • gazeta_mi_placi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 13:57
            Prawda z tym kredytem.
        • olena.s Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:08
          No papierologia. Dla mnie zbędny nadmiar, ty masz pełne prawo mieć inne reakcje. Plus ja brałam ślub w epoce dinozaurów, jakieś kwestie mogły się pozmieniac - pamiętam na przykład, że w pierwszym kopie powiedziano nam, że ślub możemy wziąć tylko w określonym urzedzie, a w moim 'rodzinnym' nie. A tam nie było sensownych terminów (a byłam mocno elastyczna zasadniczo, ostatecznie ślub wzięłam w piątek w okolicach wczesnego popołudnia).
          • gazeta_mi_placi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:22
            Można wziąć w dowolnym urzędzie, w dowolnym mieście, oczywiście jeszcze kwestia terminów, w mniejszych miejscowościach atrakcyjne terminy bywają wolne.
            Papierkologia zamyka się w jednorazowej wizycie w USC (przed ślubem), potem sam dzień ślubu i tyle.
            • joanna_poz Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:41
              > Papierkologia zamyka się w jednorazowej wizycie w USC (przed ślubem), potem sa
              > m dzień ślubu i tyle.

              a można bez obrączek?
              a można bez świadkow?

              pytam na poważniesmile


              • daisy Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:52
                Bez obrączek jak najbardziej, w kościele też.
                Bez świadków nie, ale można poprosić woźną. smile
              • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 06:43
                Ja miałam ślub bez świadków (znaczy, byli z urzędu, więc nie moja broszka), bez obrączek, bez ceremonii,bez gości.
                Ludzie sami tworzą mity, po czym w nie wierzą jak w rzeczywistość.
            • olena.s Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 15:09
              Zauważyłeś, że dyskutujesz ze mną bez sensu? Ja ci mówię, jak było kiedyś*, a ty mi mówisz, że przesadzam bo teraz jest inaczej?

              *nawiasem mówiąc, wtedy okazało się, że mogę jednak brać ślub w swoim urzędzie, nie pamiętam już, czy źle mnie poinformowała nieuprzejma babka w UC, czy akurat coś się zmieniło.
              • gazeta_mi_placi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 15:16
                A gdzie piszę, że przesadzasz? Ty napisałaś, że kiedyś (zapewne wiele lat temu) było tak i tak, ja piszę że obecnie jest inaczej i tyle.
        • olena.s Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 15:23
          I dorzucę jeszcze z pamięci cytacik - za Colette (ślub cywilny w końcówce XiX wieku, Belle Epoque:
          byłam (..) zdenerwowana do szaleństwa koniecznością powiadomienia mera o mojej decyzji współżycia z Renaud"...
          Jakoś mi, przyznam, przemawia to do przekonania.
          • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 06:45
            Kolejny stereotyp. Nikogo nie powiadamiasz. Albo inaczej- i tak o wszystkim wszystkich powiadamiasz, czy to chodzi o ślub czy o kupienie samochodu.
            Nadużycie.
            • olena.s Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 08:19
              Ty chyba nie czytałaś Colette? Najwyraźniej nie zrozumiałaś ni czorta, a jednak reagujesz kompulsywnie.

              Wyjasniam:
              Mer był powiadomiony, bo udzielał ślubu. Poprzez fakt jego udzielenia był poinformowany o tym, że narratorka ma zamiar sypiać z niejakim Renaud. Co irytowało narratorkę, która była zwolenniczką kociej łapy, a do sformalizowania relacji przymusił ją ukochany.

              A jak ci się nadal wydaje, że Colette popełniała jakieś nadużycie, to poproś ją poprzez świętego Piotra na słówko - nie żyje kobieta od bardzo, bardzo dawna - i wyjasnij, z czym sie nie zgadzasz.

              Mi ten cytacik i ta irytacja Colette wydawała się mocno bliska, rezonowała z moimi uczuciami. A ślub miałam tak prosty że ho-ho, bez sukni, kwiatów, wesela, reżyserii. No, muzykę żeśmy sobie ustalili: na wejście był temat z Jamesa Bonda, a na wyjście zaspiewał nam chórkiem Monty Python.
              • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 08:33
                Czytałam, czytałam.
                Nie widzę różnicy w powiadomieniach. Czy bierzesz kredyt na wspólne mieszkanie czy ślub. I tu i tu możesz z kimś sypiać lub nie. Tego nie zrozumiałaś.
                Do reszty się nie doniosłaś.
                • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 08:35
                  Ps. W czym widzisz moją kompulsywność? Pierwszy raz się w tym wątku do Ciebie odnoszę. Ponosi Cię.
                • olena.s Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 09:21
                  O 'powiadomieniu' pisała Colette.

                  Polemizujesz trochę obok.
                  Bo ja ci mówię o uczuciach i irytacjach, czyli sferze emocji, a ty mi wyjeżdżasz z kredytem. A moje emocje nie mają obowiązku ragować na kredyt tak samo, jak na powiadomienie ogółu o decyzjach prywatnych.
                  • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 11:02
                    Kiedy naprawdę uważam to za sztuczny dylemat- delegowany znaczy. Spowiadamy się społeczeństwu z wielu rzeczy, i jakoś żyjemy z tym. twierdzenie, że małżenstwo jest tu jakąś szczególną opresja, kryje inny konflikt. Stąd ta delegacja (przeniesienie).
                    No mniejsza.
      • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 06:42
        Ależ to wszystko projekcje.
        Stereotypy, by działały, muszą mieć nadawce i odbiorcę. Czyli Ciebie. Jak nie mają, to Cię nikt w nic nie wrzuci.
        Jaka papierologia? Dwie wizyty w urzędzie- jedna to złożenie formularza, druga- ślub (10 minut).
        Rodzina się wtrąca, jeśli pozwalasz na to. Czy masz ślub czy też nie masz. Bez znaczenia.
        • olena.s Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 09:46
          > Ależ to wszystko projekcje.
          > Stereotypy, by działały, muszą mieć nadawce i odbiorcę. Czyli Ciebie. Jak nie m
          > ają, to Cię nikt w nic nie wrzuci.

          Absolutna bzdura.
          Nie jestem chrześcijanką, ale tu każdy nowspotkany krajowiec postrzega mnie jako chrześcijankę, ba, część wręcz jako 'krzyżowca'. I jego interakcja ze mną odbywa się z uwzględnieniem tego faktu. Mogę mieć to w nosie, oczywiście, ale to niczego nie zmieni w zachowaniach tego krajowca wobec mnie.
          Po ślubie otoczenie postrzaga mnie jako 'żonę', i uważałam (odczuwałam?) że w takim postrzeganiu obcina się mi jakieś cechy indywidualne, wciskając mnie do formy 'żona'. I znów - mogę mieć to w nosie, ale niemniej tak będe postrzegana, i będzie to miało wpływ na interakcje otoczenia ze mną.

          > Rodzina się wtrąca, jeśli pozwalasz na to. Czy masz ślub czy też nie masz. Bez
          > znaczenia.
          Znów - bzdura.
          Ani moja rodzina, ani męża nie miała nigdy zapędów, aby jakkolwiek wpływac na nasze życie, decyzje itp. Z jednym wyjątkiem - ślubu właśnie. Wtedy te zapędy mieli, i mocno mnie to irytowało - bez względu na to, czy pozwoliliśmy im na ingerencje, czy nie, wkurzające było to, że w ogóle pojawiły się takie usiłowania. A pojawiły się, ponieważ nasze taktowne i powściągliwe rodziny w tej własnie kwestii poczuły się w prawie ingerować, zgłaszać potrzeby i zastrzeżenia.
          Czyli znów - mogłam odmówić, obrazić się, zażądać odwalenia, a jakże, natomiast nie mogłam zapobiec pojawieniu się oczekiwań.
          • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 11:12
            Żadna bzdura. Jak się nie poddasz, czyli nie będziesz odbiorcą, to co najwyżej pokiwasz głową nad tymi próbami. W naszej kulturze oczywiście.
            Podobnie z rodziną. Ich oczekiwania to ich sprawa. Mogłaś wziąć ślub poza czyimikolwiek oczekiwaniami. Ja tak zrobiłam, nikomu niczego nie odmawiając ani wchodząc z nimi w konflikt.
            • olena.s Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 16:28
              > Żadna bzdura. Jak się nie poddasz, czyli nie będziesz odbiorcą, to co najwyżej
              > pokiwasz głową nad tymi próbami. W naszej kulturze oczywiście.
              Nieprawda. Mozesz zanegować oczekiwania, żądania, prośby, ale to nie zmienia faktu, że one istnieją, pojawiają się, są wysuwane. I na to nie poradzisz, bo wysuwane one będą i tyle.
              Możesz sobie, powiedzmy, lekceważyć konwenanse społeczne, i, dajmy na to, wpółżyć na raz z Chińczykiem, Hindusem i Senegalczykiem i nie mieć w związku z tym żadnych moralnych problemów, ale to nie zmienia faktu, że dla części otoczenia będziesz prostytutką i szmatą, której mozna napluć na buty. I o ile opinię otoczenia możesz mieć w nosie, o tyle buty co pewien czas będziesz musiała wyczyścić.

              Miałam niegdyś sąsiadkę, szczuplutką, piękną, wysoką. Była panną mądrą, uczoną, wielkiego serca, wybitnej inteligencji i nadzwyczaj surowej moralności, niemniej ubierała się jak tania prostytutka. Bardzo dziwna kombinacja, ale autentyczna.
              I ona mogła mieć w nosie to, co pod jej adresem wysuwało społeczeństwo, niemniej musiała pogodzić się z tym, że zwiedzeni pozorami amatorzy jej niewątpliwych wdzięków proponowali jej stówę za szybki numerek.
          • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 11:27
            > Ani moja rodzina, ani męża nie miała nigdy zapędów, aby jakkolwiek wpływac na n
            > asze życie, decyzje itp. Z jednym wyjątkiem - ślubu właśnie

            Tyle że slub i wesele to wydarzenie rodzinne, tak jak wszelakie chrzty czy rocznice, zaprasza się krewnych (tak to przynajmniej widzą rodzice) i rodzice czuja się upoważnieni do narzucania swojego zdania, w końcu to ich bracia/siostry/rodzice. No jak to tak, wójka Władka nie zaprosisz? Tez mnie to irytowało, strasznie smile
            Ale poza tym jako ŻONA mogłam powiedzieć np. teściowej że to czy tamto to moja sprawa, moja rodzina. Gdy rodziną nie byliśmy to byłam tylko "dziewczyną (może nie ostatnią) jej syna a ona MATKĄ. Teraz to moja rodzina i wypada mi powiedzieć by się ... by dała spokój wink
            • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 12:16
              No, ja nie uważam, że ślub czy chrzciny to wydarzenie rodzinne. NA ślub rodzico w nie zapraszałam. Nikogo nie zapraszałam. To jest ta różnica. Każdy ma swoje wyobrażenia, i każdy bierze za nie odpowiedzialność. Jak ktoś chce mieć rodzinne, to ponosi konsekwencje. Nie da rady mieć ciastka i je zjeść.
            • default Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 12:32
              chipsi napisała:
              > Tyle że slub i wesele to wydarzenie rodzinne,

              Jeśli TY je tak postrzegasz - to owszem. My nasz ślub potraktowaliśmy jako naszą całkowicie prywatną sprawę, a rodzina dowiadywała się o zdarzeniu po fakcie sukcesywnie, na ogół niejako "przy okazji" (w sensie nie było z naszej strony jakiegoś uroczystego ogłaszania).

              > Ale poza tym jako ŻONA mogłam powiedzieć np. teściowej że to czy tamto to moja
              > sprawa, moja rodzina. Gdy rodziną nie byliśmy to byłam tylko "dziewczyną (może
              > nie ostatnią) jej syna a ona MATKĄ. Teraz to moja rodzina i wypada mi powiedzie
              > ć by się ... by dała spokój wink

              No to jest kwestia podejścia, układów, charakterów. Równie dobrze teściowa może nie uznawać prawa ŻONY do kwestionowania racji MATKI. Matka mojego partnera (skądinąd gorliwie wierząca i praktykująca katoliczka) traktowała mnie jako pełnoprawnego członka rodziny. Ona wiedziała kim jestem dla jej syna i szanowała to.
              • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 14:17
                > Jeśli TY je tak postrzegasz - to owszem

                Większość ludzi tak to postrzega. Co nie oznacza że jest to jedynie słuszne podejście oczywiście. No ale jakby nie było ślub to powiększenie rodziny o zięcia/synową czyli wydarzenie rodzinne, nawet jak rodzina nie świadoma smile

                > Ona wiedziała kim jestem dla jej syna i szanow
                > ała to.

                Szczęściara tongue_out Duże zależy od podejścia, to fakt. W moim otoczeniu inaczej traktuje się związki zalegalizowane i tak np u mojego (jeszcze wtedy nie) męża w pracy nikt mnie nie traktował poważnie, on dostawał dodatkowe godziny bo "nie ma żony" mimo że mieszkaliśmy kilka lat razem. Irytujące.
                • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 15:02
                  A jakie to ma znaczenie, że większość, czy mniejszość. NAjwazniejsze, że jest wybór. To od Ciebie zależy, co zrobisz, na co komu pozwolisz.
                  • ghrtth Re: Dlaczego na kocią łapę? 11.05.13, 01:26
                    No widzisz, dla Ciebie nie ma znaczenia, co uważa większość i jak będziesz postrzegana w rodzinie czy w społeczeństwie. Ale znajdą się tacy, dla których jest to istotne (lub chcą zawrzeć związek partnerski z innych przyczyn) i co z nimi? Olać ich zgłaszaną potrzebę, bo komuś wydaje się nieuzasadniona? Dlaczego odmawiać im wyboru, skoro deklarują potrzebę zawarcia czegoś, co reguluje pewne sprawy, ale nie jest małżeństwem? (nie ma symboliki małżeństwa i jego konotacji, niektóre sprawy prawne rozwiązane są inaczej, nie ma przysięgi ani presji na przejęcie nazwiska, a rozstanie jest łatwiejsze). Skoro tak wielu ludzi żyje w nieformalnych układach, a na przykładzie innych krajów widać, jakim zainteresowaniem cieszy się instytucja związków partnerskich, to znaczy, że w społeczeństwie jest zapotrzebowanie na nowe rozwiązania. Moim zdaniem należy na nie odpowiedzieć, bez względu na indywidualne oceny.

                    Małżeństwo budzi określone skojarzenia, wciska w pewne ramy ze względu na tradycję i symbolikę. Od setek lat jest jedną z najważniejszych uroczystości rodzinnych. Jeśli nie pasuje nam ta konwencja, możemy odwrócić się od tradycji i uznać małżeństwo za zwykłą umowę, ale niektórzy wolą zostawić swoje postrzeganie małżeństwa w spokoju i szukać dla siebie innych rozwiązań. W Polsce na siłę próbuje się przekonać ich, że małżeństwo jest także dla nich, jeśli trochę zacisną zęby, dopasują się, zmienią swoje jego postrzeganie. Dlaczego po prostu nie uszanować ich decyzji i nie dać im możliwości wyboru?
                    • ardzuna Re: Dlaczego na kocią łapę? 11.05.13, 11:07
                      ghrtth napisała:

                      > ejęcie nazwiska, a rozstanie jest łatwiejsze). Skoro tak wielu ludzi żyje w nie
                      > formalnych układach, a na przykładzie innych krajów widać, jakim zainteresowani
                      > em cieszy się instytucja związków partnerskich,

                      Na przykład we Francji konotacja związków partnerskich jest oczywista - są powszechnie postrzegane jako dla homoseksualistów.

                      Dlaczego po prostu nie uszan
                      > ować ich decyzji i nie dać im możliwości wyboru?

                      Między jedną nazwą a drugą? Na razie związek partnerski nie wiadomo czym będzie poza tym, że został inaczej nazwany. Jeśli ktoś ma nieuazasadnione fobie wobec konkretnej nazwy to nie wiem czy zasługuje na to żeby ustawodawstwo wywracać z powodu jego fobii i niechęci do dostosowywania się do góry nogami? Przecież to nie jest tylko jedna zmiana, wszystkie podmioty współdziałające z formami związków ludzkich muszą sobie dostosowywać przepisy wewnętrzne i systemy informatyczne (banki na przykład), to kosztuje! A ślub można wziąć po cichu i w obecności 2 świadków, a potem nikomu z rodziny nie powiedzieć - jeśli jest brany po to żeby zagwarantować sobie pewne małżeńskie udogodnienia.

                      A co jak ktoś powie że do szkoły jego dziecko nie pójdzie, ale deklaruje potrzebę pójścia przez jego dziecko do czegoś, co prowadzi proces nauczania ale nie jest szkołą? (nie ma symboliki szkoły i jej konotacji, niektóre sprawy rozwiązane są inaczej, nie ma presji na łączenie dzieci w klasy i nieobecności łatwiej usprawiedliwić)? Też mu zorganizujemy oddzielny system nauczania? A co jak powie że policja go nie powinna legitymować bo nazwa i forma mu się nie podoba?
                      • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 11.05.13, 11:17
                        ardzuna napisała:
                        > Na przykład we Francji konotacja związków partnerskich jest oczywista - są
                        > powszechnie postrzegane jako dla homoseksualistów.

                        Jasne - szczególnie, że 3/4 tych związków to związki heteroseksualne big_grin
                        • ardzuna Re: Dlaczego na kocią łapę? 11.05.13, 13:02
                          A ile ich w ogóle jest? i w relacji do zawieranych małżeństw?
                      • ghrtth Re: Dlaczego na kocią łapę? 11.05.13, 16:20
                        > Na przykład we Francji konotacja związków partnerskich jest oczywista - są pows
                        > zechnie postrzegane jako dla homoseksualistów.

                        Trafiłaś chyba najlepiej, jak mogłaś. Ostatnie dane statystyczne: W 2010 roku zawarto 205 558 PACSów (9 143 par homoseksualnych i 196 415 par heteroseksualnych) oraz 251 654 małżeństw. (za wikipedią, źródłem jest francuski odpowiednik GUS-u). Niech moje milczenie pozwoli przemówić tej statystyce wink

                        Co do reszty:
                        próbujesz sprowadzić wszystko do poziomu fobii, ale to się nie może udać. Małżeństwo straciło swój dawny sens; zbyt wiele się zmieniło w społeczeństwie, by instytucja małżeństwa pozostała nienaruszona. Teraz wyjścia są dwa: dostosować instytucję małżeństwa do nowych realiów (to się dla niektórych sprawdziło, ale wciąż mamy spory procent ludzi, którym to nie pasuje) lub iść za potrzebą społeczeństwa i zaoferować coś nowego (przed tym część osób się zapiera, bo im osobiście odpowiada pierwsze wyjście, więc inni mają się dostosować i już)

                        Przykład banków: no cóż, to byłoby naprawdę przykre, gdyby nie przeprowadzano potrzebnych reform z troski o to, żeby nie narobić bankom kłopotu wink. Jak na razie i tak banki całkiem nieźle radzą sobie w UE pod względem uginania się rządów do ich potrzeb.

                        > A co jak ktoś powie że do szkoły jego dziecko nie pójdzie, ale deklaruje potrze
                        > bę pójścia przez jego dziecko do czegoś, co prowadzi proces nauczania ale nie j
                        > est szkołą?...
                        Zmieniasz nagle potrzebę dużej części społeczeństwa w jednostkowy hipotetyczny wybryk. Szkoła nie zmieniła się tak bardzo, jak zmieniło się małżeństwo. W tym przypadku wystarczyły stopniowe zmiany, by zadowolić obywateli. Łatwo jednak wyobrazić sobie sytuację, że forma szkoły z jakiegoś powodu przestaje być adekwatna, powolna ewolucja nie pozwala odpowiednio zareagować na zmiany na świecie i dla części rodziców jest to problem. Nie widzę przeszkód, by w takiej sytuacji szukać nowego rozwiązania. Podobnie z policją (przypominam, że jeszcze jakiś czas temu: milicją).
                • default Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 15:05
                  Chipsi, zdecyduj się smile Piszesz, że wg Ciebie ślub to jednak ważne wydarzenie rodzinne i jako takie wymaga oprawy - a z drugiej strony wkurzasz się, że rodzina chce w tym wydarzeniu uczestniczyć.
                  A tak w ogóle - dla mnie ślub generalnie jest ważnym wydarzeniem rodzinnym, ale nie w przypadkach, gdy biorą go osoby i tak od lat funkcjonujące jako małżeństwo i jak małżeństwo w rodzinie traktowane.
    • havana28 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:04
      bo jak on się zmieni na gorsze to łatwiej się będzie z takiego związku wymiksować
    • podkocem Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:08
      Bo nie ma roznicy a to dosc kosztowna zabawa zwlaszcza gdy rodzina przywiazana do tradycji i wymaga wesela. Nie ma slubu, nie ma wesela i problem z glowy
      • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:11
        Masz bardzo niespójne poglądy. Z jednej strony jesteś zadziwiająco zasadnicza. Z drugie nie. Odwołaliście ślub? Może będziecie mogli nawet razem spać u krewnych... big_grin
        • podkocem Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 19:25
          A musimy spac razem u krewnych? To obowiazek jakis?
          Zazwyczaj i tak sie spi na pojedynczych lozkach, dostawkach czy materacach.
          Nie, slubu nie odwolalismy, ale dalej nie czuje wielkiej potrzeby by go brac i pewnie roznicy nie poczuje. Nazwiska nie zmieniam, z obraczek zrezygnowalismy, nie bedzie roznicy.
          • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 22:11
            O nie nie, ja dokładnie pamiętam ten tekst o spaniu smile Nie chodziło praktycyzm.
          • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 11:29
            > A musimy spac razem u krewnych? To obowiazek jakis?

            Nie ukrywam zdumienia...

            > pewnie roznicy nie poczuje. Nazwiska nie zmieniam, z obraczek zrezygnowalismy,
            > nie bedzie roznicy.

            Nie zostaniecie oficjalną rodziną, nie będziecie mieli wspólnoty małżeńskiej, nie będziecie mieli wobec siebie zobowiązań itd?
            • podkocem Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 19:19
              > Nie zostaniecie oficjalną rodziną, nie będziecie mieli wspólnoty małżeńskiej, n
              > ie będziecie mieli wobec siebie zobowiązań itd?

              Mamy zobowiazania i jestesmy wspolnota. Papier do tego nie jest potrzebny i niczego nie gwarantuje. Jesli szanowny malzonek czy malzonka nie chce wywiazywac sie z obowiazkow, zadne prawo go nie zmusi gdy da nura np do Peru albo na inne Karaiby.
    • ashraf Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:16
      W naszym otoczeniu jest mnóstwo nieformalnych związków, w tym dużo 5+ lat. Zapytałam męża jak to wygląda z punktu widzenia faceta - dlaczego jego koledzy nie chcą brać ślubu. Czy chodzi o to, że to tylko formalność, że ślub nic nie zmienia, nie ma znaczenia itd. Mąż powiedział, że koledzy nie ukrywają o chodzi - albo o pieniądze (po rozwodzie walka kasę, podział majątku), albo o seks (że niby do końca życia mogę już tylko z tą jedną kobietą?). Natomiast dla pań oczywiście jest wersja, o której ja wspomniałam uncertain
      • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:18
        ashraf napisała:
        > albo o seks (że niby
        > do końca życia mogę już tylko z tą jedną kobietą?).

        Bo zdrady w małżeństwach się nie zdarzają. O naiwności!

        Zapytaj się kolegów dlaczego się żenią. Mój chłop się pytał - większość 'bo ona chce/żąda'.
        • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:21
          No i ok. Panu nie zależy szczególnie na ślubie, ale zgadza się, bo wie że zależy kobiecie. Nie widzę w tym nic niestosownego ani dziwnego.
          • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:25
            triss_merigold6 napisała:
            > No i ok. Panu nie zależy szczególnie na ślubie, ale zgadza się, bo wie że zależy
            > kobiecie. Nie widzę w tym nic niestosownego ani dziwnego.

            Ależ nie ma w tym nic niestosownego czy dziwnego. Tyle, że małżeństwo dla mężczyzn (większości pewnie) nie jest tym co jest tutaj opisywane. To nie jest jakieś mityczne wzięcie odpowiedzialności itd. To jest po prostu coś, co jest 'oczekiwane', co 'się robi' itd. Bez filozofii.
            • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:29
              Dla nich to symboliczna utrata wolności, zmiana tożsamości i owszem - również symboliczne wzięcie odpowiedzialności + deklaracja dzielenia się kasą.
              • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:40
                triss_merigold6 napisała:
                > Dla nich to symboliczna utrata wolności, zmiana tożsamości i owszem -
                > również symboliczne wzięcie odpowiedzialności + deklaracja dzielenia się kasą.

                To bardzo ciekawe bo żaden z zapytanych przez mojego partnera kolegów nie bełkotał nic o 'symbolice'. IMO to kobieca wizja tego, co ponoć czują mężczyźni.
                • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:42
                  Bo panom trudno wyartykułować trudne słowa. W skrócie chodzi o dzielenie się kasą i przynajmniej formalny zakaz dymania innych pań.
                  • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:44
                    A jak się ma to do twojego pana? Tak z ciekawości.
                    • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:49
                      Nie ma oporów. Weźmiemy ślub jak będzie nam się to opłacało. Gdybym dziś powiedziała, że chcę, to za miesiąc byśmy byli po ślubie, rozmawialiśmy o tym wielokrotnie.
                      • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:51
                        No oczywiście... big_grin Bo twój misio akurat mówi to co naprawdę myśli.
                  • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:44
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Bo panom trudno wyartykułować trudne słowa.

                    Błahahaha big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin

                    Po raz kolejny: Kobieca wizja tego co czują mężczyźni.
                  • ina_nova Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 15:16
                    Zaraz, a w związkach nieformalnych można dymać inne panie jawnie? czy za przyzwoleniem partnerki czy o co chodzi? Wydawało mi się, że w nieformalnych związkach formalny zakaz dymania innych pań tudzież panów obowiązuje, o ile obie strony to sobie uzgodnią, czyż nie?
                    • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 15:21
                      ina_nova napisała:
                      > Zaraz, a w związkach nieformalnych można dymać inne panie jawnie? czy za przyzw
                      > oleniem partnerki czy o co chodzi? Wydawało mi się, że w nieformalnych związkac
                      > h formalny zakaz dymania innych pań tudzież panów obowiązuje, o ile obie strony
                      > to sobie uzgodnią, czyż nie?

                      I małżeństwa otwarte też istnieją big_grin
                    • ashraf Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 15:23
                      W związku nieformalnym można się po prostu szybko rozstać. W małżeństwie to już raczej nie takie proste.
                      • ichi51e2 Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 14:55
                        No asnie. Jak juz pisalam slubu nie biore z lenistwa.2 wizyty w urzedzie mnie przerastaja. Az boje sie wyobrazac sobie co by bylo gdybysmy jednak ten slub wzieli i by mi /jemu sie odwidzialo - znajac moje(i jego) lenistwo utknelibysmy w tym malzenstwie na amen.
                        No chyba ze jakas mloda pracowita ambitna lubiaca zalatwiac sprawy w urzedach by sie kolo konkubina (wtedy meza) zakrecila...
        • gazeta_mi_placi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:23
          Są nieco utrudnione, na przykład są kobiety które nie tkną żonatego, ale stanu wolnego - czemu nie?
        • ashraf Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:24
          Nie zrozumialas. Ci panowie po prostu poca sie na mysl, ze juz nigdy nie beda mogli przespac sie z inna kobieta niz partnerka, a slub naklada na nich przynajmniej formalne zobowiazanie do wiernosci. Oczywiscie, ze moga zdradzac i po slubie, ale wola miec czysta sytuacje i w razie czego moc rozstac sie bez sadow, prania brudow i kosztow. Jeden nasz kolega powiedzial mezowi, ze dobrze mu z partnerka, ale ma poczucie, ze moglby poznac jeszcze lepsza ;/
          • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:28
            O toto. Panowie, którzy bronią się desperacko przed formalizacją związku po prostu dbają tylko o własny interes, a poczucie bezpieczeństwa kobiety mają gdzieś.
            • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 06:52
              Triss, chciałam się wstrzymać, a e jednak mnie niesie wink Czy to nie Ty broniłaś się ręcamy i nogamy przed tym strasznym UJAWNIENIEM się pierwszą ze strony kobiety, że jej zależy ( kocha, chce ślubu itp)? Że niby za wszelką cenę to pan powinien robić pierwszy krok, bo inaczej dupa?
              To jak to się ma do tych nacisków ze strony kobiety?
              Pytam z ciekawości. I rozbawienia, bośmy o tym nie raz dyskutowały, i broniłaś tej tezy jak własnej czci wink
              • triss_merigold6 Mylisz dwie rzeczy 10.05.13, 08:57
                Mylisz dwie rzeczy.
                Uważam, że rolą mężczyzny jest przedstawienie swoich uczuć i wyznanie, że kocha bardzo. I kobieta nie powinna z tym wyskakiwać pierwsza, bo zanim taka otwarta deklaracja padnie układ jest lekko niepewny. Wyznania zwykle mają miejsce w jakimś pierwszym etapie związku, zanim ludzie zamieszkają ze sobą, spłodzą dzieci i wezmą kredyt.
                Natomiast pani może spokojnie pytać otwarcie cóż pan zamierza dalej z tak pięknie rozpoczętym związkiem i tu jasne postawienie sprawy "zależy mi na ślubie, chcę być żoną, a nie konkubiną, chcę mieć dzieci" jest IMO uzasadnione.
                • nabakier Re: Mylisz dwie rzeczy 10.05.13, 10:53
                  Teraz rozumiem, dzieki.
        • ashraf Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:30
          U nas raczej nie ma już pojęcia, że "wypada" się ożenić, nawet rodzina wręcz doradza, żeby się wstrzymać, nie angażować finansowo i prawnie itd. Także raczej takich ślubów jest mało, jeśli już - wśród imigrantów z krajów o tradycyjnym podejściu do rodziny.
          • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:33
            W Polsce nie ma tradycyjnego podejścia?
            • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:36
              To zależy z jakiego jesteś środowiska, gdzie mieszkasz i ile masz lat.
              • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:42
                Nie no, to na pewno. Jednak nadal twierdze, ze Polska to bardzo tradycyjny kraj jeśli chodzi związki. No chyba nie chcecie mi teraz udowadniać, że nie big_grin
                • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:45
                  Prowincja na pewno. Środowisko w którym funkcjonuję ma olewczy stosunek do ślubów, bo połowa po rozwodach, w nowych związkach, w różnych układach. No i na tyle starzy ludzie są, żeby mieć w d..ie co powiedzą rodzice/krewni/znajomi.
                  • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:47
                    Triss, miałaś dwa śluby. Zobacz ilu, w klasie twojego dziecka, rodziców nie brało ślubu.
                    • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:50
                      Nie mam pojęcia, na pewno sporo jest po rozwodach.
                      • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:52
                        No widzisz...
            • ashraf Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:46
              Mieszkam w Szwajcarii. W Polsce jest jak najbardziej tradycyjne podejście do ślubów.
              • kropkacom Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:48
                No, już myślałam, że oszalałam. big_grin
      • kowalka33 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:23
        Znam 3 takie pary, pary ze stażem z dziecmi. Gdy poruszany jest taki temat odpowiedz brzmi, bo to kosztuje, bo nam się nie chce, bo po slubie wszystko siada a tak się cały czas staramy bo i tak zyjemy jak małzeństwo. W każdym z tych znanych mi przypadków pan jest przedsiębiorczy , prowadzi większą czy mniejsza działalność gospodarczą. Ale jak się tak panie nastroja to wynika jasno ze inicjatywa niebrania tego nieszczesnego slubu cywolnego czy jakiegokolwiek jest po stronie panów. panowie niby kochają mocna ale zenic się nie chca a panie robią dobra minę i tyle. Wydaje mi sie to troche naiwne , mam wrażenie ze to jak ktos wcześniej napisał, po prostu nie chce się wiążac, dzielić majatkiem jakby co...
        • gazeta_mi_placi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:25
          Skoro tak bardzo się boją o swój majątek po co wiążą się z drugą osobą i mają z nią jeszcze dzieci? Samemu zostać, wtedy majątek najbezpieczniejszy uncertain, dziwne podejście.
          • riki_i Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 17:41
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Skoro tak bardzo się boją o swój majątek po co wiążą się z drugą osobą i mają z
            > nią jeszcze dzieci?

            Bo chce im się wygodnie ruch.ać, mieć wyprane gacie i wyprasowaną koszulę, żarcie podane w domu. A dzieci to już organizuje kobieta, większość mężczyzn do 40stki nie chce żadnych dzieci.
        • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:31
          Czyli generalnie chodzi o dorabianie ideologii do czystego egoizmu - kasa jest moja i tylko moja i jakby co nadal będzie tylko moja. Przykre że tyle osób, w większości kobiet tego nie widzi.
          Potwierdza to tez fakt że gołod.pce chętniej się żenią, szczególnie jak kobieta jego życia już ustawiona smile
          • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:35
            Przecież wtedy majątek przedślubny i tak nie wchodzi do wspólnej puli.
            Ale fakt, totalni leserzy często wybierają bardziej zaradne kobiety, sprzedają im ideolo na temat równouprawnienia i potem taka biedaczka sama ciągnie utrzymanie rodziny.
            • gazeta_mi_placi Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:40
              Widocznie obojgu to pasuje, leser na ogół jest typem pantoflarza, z kolei kobiety z natury zaradne i przedsiębiorcze lubią "rządzić" także w prywatnym życiu, jakby taka związała się z rzutkim biznesmenem to by się w życiu codziennym pozabijali o to czyje na wierzchu, a tak każdy jest zadowolony, ona ma kim rządzić, on też zadowolony ma z tego swoje profity.
          • wtopek Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:36
            działa to też w drugą stronę
          • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:37
            chipsi napisała:
            > Potwierdza to tez fakt że gołod.pce chętniej się żenią, szczególnie jak kobieta
            > jego życia już ustawiona smile

            A kobiety wychodzące za mąż to wyrachowane materialistki?
            • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:39
              Nie, to kobiety które chcą mieć minimum poczucia bezpieczeństwa dla siebie i dzieci. Małżeństwo zobowiązuje do wzajemnej alimentacji i żadna intercyza tego obowiązku nie znosi.
              • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:43
                triss_merigold6 napisała:
                > Nie, to kobiety które chcą mieć minimum poczucia bezpieczeństwa dla siebie i dz
                > ieci. Małżeństwo zobowiązuje do wzajemnej alimentacji i żadna intercyza tego ob
                > owiązku nie znosi.

                Alimentacja dziecka jest niezależna od małżeństwa. Alimentacja 'na żonę' jak sama zauważyłaś w zasadzie nie występuje.

                I jeszcze: 'poczucie bezpieczeństwa' to nie to samo co 'bezpieczeństwo'.
                • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:47
                  Drobna różnica: żona w trakcie małżeństwa ma prawo do wniesienia pozwu o zabezpieczenie potrzeb rodziny (a nie osobno siebie i dzieci). Rodziny. Konkubina może wnosić wyłącznie o alimenty na dzieci. Radzę serdecznie zapoznać się z KRiO i orzecznictwem.
                  • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 14:49
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Drobna różnica: żona w trakcie małżeństwa ma prawo do wniesienia pozwu o zabezp
                    > ieczenie potrzeb rodziny (a nie osobno siebie i dzieci). Rodziny. Konkubina moż
                    > e wnosić wyłącznie o alimenty na dzieci. Radzę serdecznie zapoznać się z KRiO i
                    > orzecznictwem.

                    Ależ ja akurat je znam doskonale. wnosić sobie może. Ile dostanie to już zupełni inna sprawa.
    • to_ja_tola Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 15:36
      aha..no to też fanjniebig_grin
      pytać obcych na forum dlaczego znajomi slubu nie biorą?

      pffffffuncertain
      • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 11:33
        Bo to forum właśnie?
    • mamusia1999 Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 19:35
      mam wsrod znajomych zagorzalych przeciwnikow malzenstwa. no wiec ze zwiazku partnerskiego latwiej sie niby wysuplac, czyli odejsc. bez kosztow rozwodu, zobowiazan alimentacyjnych. zwiazek partnerski reguluje dziedziczenie, informowanie etc. i wszystkie te prawa wygasaja natychmiast po - z zalozenia nawet jednostronnym i naglym - wypowiedzeniu zwiazku.
      co moim zdaniem wyklucza planowanie rodziny, jako ze zycie plecie sie roznie i np. moze zaistniec potrzeba calodobowej opieki nad dzieckiem, finansowania przez drugiego wspolnego zycia. nie mowiac o kwestii finansowania wspolnego dziecka po rozpadzie zwiazku.

      informowanie w czasie choroby to tez polowa medalu, czasem trzeba partnera w tej chorobie finansowac. a jak sie to stanie niewygodne, to w malzenstwie trzeba wlasnie nieco zachodu, zeby tej odpowiedzialnosci uniknac.

      niby moze sie wydawac, ze zwiazek malzenski jest bardziej na czasie, ze osiagnelismy taka dlugosc zycia, ze zwiazek "na zawsze" uzyskal zupelnie inny, byc moze trudny w realizacji wymiar. ale z mojego punktu widzenia latwiej w tym skomplikowanym swiecie pojsc do kadiego i podpisac caly pakiecik wzajemnych zobowiazan zwanych malzenstwem niz zabezpieczac sie na rozne okolicznosci, badz zyc w niepewnosci.
      • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 09.05.13, 22:05
        mamusia1999 napisała:
        > nie mowiac o kwestii finansowania wspolnego dziecka
        > po rozpadzie zwiazku.

        Ale finansowanie własnego dziecka jest przecież całkowicie NIEZALEŻNE od małżeństwa! Kobitki to jednak mają jakieś bzdurne wyobrażenie o prawie!
    • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 07:32
      Ja akurat nie ma problemu z tym, czy ktoś ze ślubem czy nie. Rozumiem, że formuła małżeństwa zmieniła swe społeczne umocowanie, rozumiem procesy za tym stojące. Rozumiem też, że to, co ja rozumiem jako małżeństwo, ktoś może stosować do nie-małżeństwa (związku partnerskiego czy jak to zwać).
      Na własny użytek mam gradację: mniej pełnych i bardziej pełnych związków, przy czym chodzi o realność, a nie o nazwę. I wedle tego klucza rozróżniam (na ile mam wgląd w sprawę, rzecz jasna) rodzaje związków: od: jesteśmy razem we wszystkim (kluczowym) po: jesteśmy w układzie (np. na seks, na kolacje, spotkania we wtorki i czwartki, czy jeszcze jakieś inne sprawy). Rozumiem, że różnym ludziom w różnych konfiguracjach odpowiadają różne formuły.
      Mnie odpowiada generalnie formuła pełnego związku. To tak z ogólna, bo ja tak mam, że nie interesuje mnie małe- szkoda życia po prostu. I tak wybieram facetów, jakieś doskakujące /zachowawcze/asekuracyjne itp zajączki nie nie interesują. Takich bym zostawiała bez nikakich i bez specjalnej krępacji. Ale rozumiem, że kogoś to kręci, i niech ma, co chce.

      I wiecie co? Nigdy do mnie nie startowały lebieg typu: pomacam, wyhaczę i zniknę. Jakoś nie smile Od wczesnych lat miałam takich, co się oświadczali, hehe. Z tym, ze ja też się oświadczałam, jak uznałam, że chcę i już.

      Trochę nie rozumiem tej całej dyskusji. O czym ona w zasadzie jest? O wyższości świąt czy co?
      • default Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 09:22
        nabakier napisała:

        > Trochę nie rozumiem tej całej dyskusji. O czym ona w zasadzie jest? O wyższości
        > świąt czy co?

        To już jakaś kolejna, z bardzo licznych, które były o tym na tym czy na innych forach. Zawsze idzie mniej więcej w takim kierunku, że każdy okopuje się na swoich pozycjach - konkubiny za konkubinatem (i mają na to setkę argumentów, od rzeczowych po całkiem wydumane, by nie rzec : rozpaczliwe wink), żony bronią ślubów - i również mają podobnej rangi argumenty, z tym że tu częściej pojawiają się też elementy "duchowe" (że niby ten ślub to daje jakąś tam specjalną duchową więź - no ale to raczej argumenty nacechowane bardziej religijnie/katolicko).
        I jak zawsze wychodzą stałe, głęboko zakorzenione mity na temat zarówno małżeństwa jak i konkubinatu, typu:
        - z konkubinatu łatwo się wymiksować,
        - małżeństwo to wyraz dojrzałości i odpowiedzialności,
        - w konkubinatach żyją tylko ci niepewni swoich wzajemnych uczuć,
        - każda kobieta marzy o ślubie, a na konkubinat godzi się z musu,
        - facet decydując się ślub daje wyraz największej miłości i przywiązania, a nie godząc się - znaczy dupek i nie kocha, tylko kombinuje,
        itd, itp. (mój ulubiony - partnerzy nie mogą dowiadywać się o sobie w szpitalu smile)
        • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 09:34
          default napisała:
          > I jak zawsze wychodzą stałe, głęboko zakorzenione mity na temat zarówno małżeńs
          > twa jak i konkubinatu, typu:

          To dopisz jeszcze:
          - w konkubinacie nie ma problemu z dziedziczeniem bo można napisać testament
          - dzieci z konkubinatów mają 'przywileje'
          - wszystko można załatwić u notariusza
          - ludzie pozostają w konkubinatach bo nie chcą brać za siebie odpowiedzialności
          - małżeństwo zabezpiecza dzieci

          smile smile smile
          • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 11:39
            Ciekawe, gdy wymieniłam te argumenty przy okazji wątku o związkach partnerskich to mi się dostało że wcale tak łatwo tego nie da się załatwić itp.
            Faktycznie, jak ktoś nie chce ślubu to można to wszystko przez notariusza chociażby załatwić, z tym że ze ślubem chyba mniej zachodu jednak. No i z tym dziedziczeniem to nie do końca - jest taki stwór co się zachowek zwie.
            • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 12:11
              chipsi napisała:
              > Ciekawe, gdy wymieniłam te argumenty przy okazji wątku o związkach partnerskich
              > to mi się dostało że wcale tak łatwo tego nie da się załatwić itp.
              > Faktycznie, jak ktoś nie chce ślubu to można to wszystko przez notariusza choci
              > ażby załatwić, z tym że ze ślubem chyba mniej zachodu jednak. No i z tym
              > dziedziczeniem to nie do końca - jest taki stwór co się zachowek zwie.

              Po pierwsze - piszesz 'gdy wymieniłam te argumenty' a odnosisz się do listy mitów.
              Po drugie - kwestia 'łatwo'/'niełatwo' załatwić to kwestia względna
              Po trzecie - przed kwestią 'łatwo'/'niełatwo' jest kwestia co w ogóle można załatwić. I tutaj w obu przypadkach (i małżeństw i związków partnerskich) konfiguracje bywają różne.
              • chipsi Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 14:24
                Chyba jednak nie do końca mitów skoro sama je podnosisz za argument jak i wiele innych osób. I nie ukrywam że nie bardzo wiem o co Ci teraz biega. Ślub daje nam przywileje z których osobiście chciałam skorzystać. Jak ktoś nie chce niech nie ślubuje ale musi liczyć się z konsekwencjami. Jeśli ktoś ma świadomość tych konsekwencji to może je zminimalizować czy też zniwelować całkowicie, gorzej jak ktoś ślub traktuje jako niepotrzebny romantyzm bo nie o romantyczność tutaj chodzi.
                • araceli Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 14:36
                  chipsi napisała:
                  > Chyba jednak nie do końca mitów skoro sama je podnosisz za argument jak i wiele
                  > innych osób.

                  Nie podnoszę. Dopisałam to do listy - mitów wink
          • ardzuna Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 23:53
            araceli napisała:

            > - małżeństwo zabezpiecza dzieci

            Uważasz że mogłyby wybuchnąć?
        • sumire Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 09:47
          najzabawniejsze jest to, że w tym akurat wątku tych duchowych argumentów jakoś mało smile można by wysnuć wniosek, że małżeństwo to instytucja służąca jedynie zabezpieczeniu finansowemu i usprawnieniu biurokratycznych przeszkód.
          • triss_merigold6 Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 10:22
            Bo to akurat prawda. Małżeństwo jako instytucja temu właśnie tradycyjnie służy.
          • nabakier Re: Dlaczego na kocią łapę? 10.05.13, 10:43
            Ja nie rozdzielam na duchowe i nie-duchowe, bo zasadniczo one występują razem, ale z grubsza mój argument, iż chodzi o to, by wszystko (co się da) było razem, można chyba za takowy uznać.
            Oczywiście, nie uważam że to jest obowiązująca formuła. to jest dla mnie najlepsza formuła, i zasadniczo do takiej dążę, chociaż oczywiście nie jest ona ważniejsza, niż konkretna osoba, czyli że być może istnieje taka osoba, dla której zgodziłabym się na inną formułę. Być może. Kto wie.

            Dziś ta różnica między "bardziej pełnym" a "mniej pełnym" coraz bardziej nie jest analogiczna do formalna-nieformalna. I to trzeba rozumieć.
            oczywiście, można to problematyzować w takim kierunku, że i kiedyś formalne małżenstwo mogło być bardziej lub mniej realnie pełne, co oczywiste.

            Zatem, u mnie pełność (jej stopień) oznacza wymiar duchowy. Który oczywiście koresponduje z realnością (finanse, odpowiedzialność, bytowanie).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja