A facet z netu?

09.05.13, 15:17
Czytam sobie właśnie powieść (niebywale ambitną big_grin) i jedna z postaci randkuje przez net. Nie, właściwie dwie postacie (jedna bardziej w tle).

I tak jedna przedstawiona jest jako raczej żałosna istota, która wymalowana i na szpilkach podąża na kolejną randkę w ciemno, właściwie już bez przekonania co do celowości swoich działań.
W przypadku drugiej to randkowanie przedstawione jest z dowcipem i na luzie, niejako w opozycji do obrzydliwego swatania przez rodzinę, która wtrąca się w życie pani 30+. Ta bohaterka jest zdecydowanie pozytywna - jako osoba biorąca swój los w swoje ręce.

A Wam która z tych ocen jest bliższa?
Sama nie mam nic przeciw serwisom randkowym.
A może jakieś fajne anegdotki związane z tematem znacie?
    • mozambique Re: A facet z netu? 09.05.13, 15:29
      będąc płochą panna uwielbialm randkowac na luzie = i zawsze mialam wtedy makijaz i szpilki
      • hipek_w_kropki Re: A facet z netu? 09.05.13, 15:39
        smile Czyli dla Ciebie sposób poznania partnera jest bez znaczenia? Nie oceniasz w żaden sposób ludzi szukających się przez serwisy randkowe czy biura matrymonialne?
        To fajnie, ale wydaje mi się, że tak jak w tej powieści, przy pierwszej postaci - niektórzy podchodzą do tematu na zasadzie, że jak ktoś korzysta z takich środków, to już nieudacznik absolutny wink Nie jest tak?
        • mozambique Re: A facet z netu? 10.05.13, 15:38
          ale pzreciez w twpoim poscie nie chodzi o net tylko o luz i brak luzu
          zupelnei nie wiem dlaczego szpilki i mejkap są dla ciebie synonimem usztywnienai posladków , dla mnei nie są

          a sposoby poznawania się - nie ma reguły
          z faceta poznanego w necie okazal sie bardzo fajny partner i kilkuletni związek
          a facet poznany w realu i w dodatku "protegowany" przez znajomych okazał sie największą pomylką mojego zycia, osobnikiem zaburzonym emocjonalnie , popaprancem przez ktorego o malo nie wylądowałam w psychiatryku ( okazalo sie ze znajomi nie wiedzieli o jego zaburzeniach seksualnych rzutujących na emocje i psychike)

          nie ma reguły
          • hipek_w_kropki Re: A facet z netu? 10.05.13, 16:12
            mozambique napisała:

            > ale pzreciez w twpoim poscie nie chodzi o net tylko o luz i brak luzu
            > zupelnei nie wiem dlaczego szpilki i mejkap są dla ciebie synonimem usztywniena
            > i posladków , dla mnei nie są
            W moim poście chodzi o net (patrz tytuł wątku wink ). Podałam przykład z książki w której mniej więcej tak były opisane bohaterki.
    • eliszka25 Re: A facet z netu? 09.05.13, 17:20
      ja mam anegdotke taka, ze tez mam meza z internetu big_grin. wprawdzie nie poznalismy sie na portlu randkowym, tylko na normalnym, gazetowym czacie. "poderwalam" go na dodatek na stara dobranocke, bo mial nick z ta dobranocka zwiazany i tak od slowa do slowa zaczelismy gadac najpierw na priv, a pozniej godzinami przez telefon. w koncu sie spotkalismy, a nasza pierwsza randka odbyla sie na cmentarzu, bo przywiozl kwiaty dla mojej niedawno zmarlej siostry. spotykalismy sie z nastawieniem, ze w ostatecznosci pojdziemy sie razem upic i bedzie to nasze ostatnie spotkanie. na szczescie nie musielismy sie upijac, przegadalismy wlasciwie cala noc, a znajomosc potoczyla sie dalej. jestesmy razem juz 11 lat i dorobilismy sie dwojki dzieci. jak ci sie moja anegdotka podoba wink.
      • vampire-freak Re: A facet z netu? 09.05.13, 17:26
        Też mam męża z internetu. Poznaliśmy się na czacie regionalnym, spotkaliśmy kilka razy, zakochaliśmy, 9 lat w związku, 6 lat po ślubie.
      • hipek_w_kropki Re: A facet z netu? 09.05.13, 17:34
        eliszka25 napisała:

        >jak ci sie moja anegdotka podoba wink.

        Bardzo znam podobną wink Tylko bez cmentarza w tle smile
        • hipek_w_kropki Re: A facet z netu? 09.05.13, 17:37
          To zaraz się okaże, że nikt nie ocenia, bo wszystkie ematki mają partnerów z internetu big_grin big_grin big_grin

          No właśnie ja też, ale jak ktoś nie wie, to zdarza mi się słyszeć krytyczne opinie o takich randkach. Sama skłaniam się więc (a propos tej książki) do tego ujęcia, że jednak to nie nieudacznictwo, a branie swojego losu w swoje ręce wink
          • wuika Re: A facet z netu? 09.05.13, 21:21
            Ja też mam męża z internetu. Też nie z portalu randkowego (choć znam parę, która właśnie tam się poznała - oboje intensywnie poszukujący, zaraz po 40-tce, długo szukali (intensywne poszukiwania trwały z rok?)), tylko z zupełnie nieromantycznej strony.
          • bri Re: A facet z netu? 10.05.13, 15:32
            Ja też poznałam męża przez portal randkowy i znam jeszcze kilka takich par. Męża poznałam na dokładnie trzeciej randce, na którą się wybrałam po założeniu swojego profilu. Poprzednie randki były niezbyt udane, jedna wręcz komiczna, druga po prostu nudnawa. Propozycji dostałam o wiele więcej i niektóre naprawdę przedziwne, ale nie ma obowiązku odpisywać.

            Nie pamiętam na ilu randkach w swoim życiu byłam, naprawdę dużo randkowałam od czasów ogólniaka aż do prawie trzydziestki, z mężczyznami poznanymi na przeróżne sposoby i zaręczam Ci, że żaden sposób nie gwarantuje, że randka będzie udana, że zawiąże się jakaś relacja, itd.

            Natomiast nawet randkować przez internet trzeba umieć. Miałam koleżankę, która zaliczała koszmarne porażki, ale IMHO głównie z własnej winy. Jej profil miał ją kreować na oryginalną intelektualistkę, ale sprawiała wrażenie raczej dziwaczki i jak się w praniu okazało zapraszali ją na randki tylko straszni dziwacy. Poza tym wydaje mi się, że ładna buzia jest jeszcze ważniejsza przez internet niż w realu, gdzie można coś ugrać wdziękiem, miłym usposobieniem, kobiecością itd.
    • antyideal Re: A facet z netu? 09.05.13, 17:39
      Serwisy randkowe to zupelnie nie moja bajka, ale na forach, czatach
      zdarzylo mi sie poznac sporo ciekawych ludzi, ale zwykle znajomosc realna
      poprzedzona byla dosc dlugim rozmawianiem wirtualnym, potem tel.
      wiec zalosnych "randek w ciemno"i totalnych niewypałów nie bylo.
      Wyjatkiem byla jedna znajomosc, kiedy juz po pol godzinnym klikaniu
      wiedzialam, ze to jest To wink
    • busuanga7 Re: A facet z netu? 09.05.13, 17:52
      Ja randkowałam przez net. Miałam realne powodzenie u chłopaków ale zazwyczaj byli to moi koledzy, mezczyzni którzy mnie nie pociagali. Miałam nadzieję, że właśnie w necie poznam tego jedynego. Jak w dodatku zdjęc nie widziałam mogłam sobie powyobrażać pana, jakąś teorię w głowie stwarzałam że napewno się tym razem uda i tak dzięki temu się mniej samotnie czułam. Az nadchodził dzień spotkania w realu i totalne rozczarowanie uncertain. Wszystkie moje wyobrazenia sie rozmywały i kandydaci z netu nawet bym powiedziała, że "innego sortu" niż koledzy którzy mnie podrywali. Często panowie z kompleksami...Raz nawet ze współczucia postanowiłam z kimś być, bo tak mi się go żal zrobiło, a potem to ja się męczyłam niemiłosiernie. Teraz będę brała ślub z mężczyzną w którym zakochałam się od 1 wejrzenia z wzajemnością. Zobaczyłam go, potem ten jego piękny uśmiech, potem te wszystkie wydarzenia to wszystko co zrobił żeby mnie zdobyć smile naprawdę komedia romantyczna smile. Osobiście uważam, że oczywiście można poznbać miłość przez internet- wszędzie można poznać. Jednak wolę to w jaki sposób myśmy się poznali, bo było naprawdę jak z filmu smile
    • thegimel Re: A facet z netu? 09.05.13, 19:26
      Znam kilka par skojarzonych przez internet, zazwyczaj poznają się jednak nie przez serwisy randkowe, ale na forach tematycznych i spotkania dość szybko były przenoszone na grunt prawdziwego świata - kilka związków udanych, kilka wtop, jak w życiu.
    • duzeq Re: A facet z netu? 09.05.13, 21:29
      Nie, nie mam meza z netu, nawet nie zdazylam sie zalapac na jakis szal randkowania via internet.

      Ale znajomy mojego meza postanowil kiedys zrobic eksperyment w ramach badan nad czyms tam i zrobil sobie dwa profile na dwoch roznych serwisach. Na jednym byl grzecznym misiem, chcial poznac te jedyna, lubil podroze, dobre ksiazki, romantyczne przechadzki po lesie i jakies tam inne pierdoly, na drugim zrobil z siebie luzaka-jeb...ke.
      Zgadnij ktory profil zostal zarzucony mailami wink.
      • hipek_w_kropki Re: A facet z netu? 09.05.13, 21:39
        Niezłe big_grin
        • bbuziaczekk Re: A facet z netu? 09.05.13, 21:46
          Moj poprzedni facet byl z internetu a dokladnie z czata na interii smile
          Bylismy razem prawie 5 lat i wiekszosc tego czasu mieszkalismy razem.
          Moj drugi facet tez poznany na tym samym czacie. Razem jestesmy od 6 lat. Od 4 lat jestesmy malzenstwem i mamy 2 dzieci big_grin
    • wildenthal Re: A facet z netu? 09.05.13, 23:15
      Nie mam nic przeciwko randkowaniu przez net, teraz wiele osob sie tak poznaje i moze kiedys bylo to postrzegane jako troche obciachowe, teraz wydaje mi sie, ze nie. Mam jedna kolezanke, ktora twierdzi, ze to nieromantyczne, kilka ktore twierdza, ze to nie ich bajka, ale zadna nie twierdzi, ze obciachowe. Normalne raczej. Sama poznalam meza w serwisie randkowym 8 lat temu wiec temat mi bliski. Dla mnie to zwykly sposob na poznanie kogos, dobry jak kazdy inny. Choc zauwazylam, ze sporo ludzi ktorzy przyznaja sie do tego, ze poznali sie w necie, zaraz dodaje, ze na czacie lub forum, jakby jednak serwis randkowy przez skojarzenie z biurem matrymonialnym byl troche czyms gorszym niz np. czat.
      • hipek_w_kropki Re: A facet z netu? 09.05.13, 23:29
        wildenthal napisała:

        >Choc zauwaz
        > ylam, ze sporo ludzi ktorzy przyznaja sie do tego, ze poznali sie w necie, zara
        > z dodaje, ze na czacie lub forum, jakby jednak serwis randkowy przez skojarzeni
        > e z biurem matrymonialnym byl troche czyms gorszym niz np. czat.

        O też to widzę smile My też się poznaliśmy na serwisie randkowym wink

        A czy to nie jest tak, że ten, kto mówi o takich znajomościach, że są nieromantyczne, itp - a życie miłosne mu się nie układa - w rzeczywistości trochę boi się konfrontacji podczas takich randek? No bo to w sumie bardziej ryzykowne. Trzeba się liczyć z tym, że ktoś cię bez pardonu odwali, np. za wygląd, podczas gdy w rzeczywistości nie byłoby nawet jednej randki i nawet przy jakichś tam nadziejach sytuacja byłaby odrobinę mniej przykra (zakładając oczywiście, że ten ktoś z netu/reala nam pasuje przynajmniej na tyle na ile go/ją znamy). Dobrze się wyraziłam, czy namąciłam? big_grin
        • butterfly_33 Re: A facet z netu? 10.05.13, 15:05
          mojego męża w sieci nie poznałamsmile ale nie mam nic przeciwko szukaniu, poznawaniu się przez net. Co za róznica czy faceta pona sie w pracy, w klubie czy tez w sieci..... dla mnie zadnasmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja