Problem z dzieckiem sasiadów

09.05.13, 19:20
Mam do was prosbe o pomoc w rozwiazaniu takiej kwestii.
Od niedawna mamy dzialke z domem kilkadziesiat km od Warszawy w sam raz na weekendowe wyjazdy.
Problem pojawil sie kiedy okazalo sie, ze sasiedzi maja syna z zespolem Downa, tak ok. 12-letniego, chlopiec zdaje sie mocno garnie sie do innych dzieci, wiec na widok moich corek 3 i 4 lata, po prostu sie do nas wprosil (furtka byla uchylona). Pomyslalam ok, niech sie pobawia, to byl piatek, po kilku godzinach, dosyc pozno, odprowadzilam chlopca do jego furtki. W sobote rano wyjezdzalismy tak na ok. pol dnia, gdy wracalismy chlopiec juz byl, wszedl przez brame za samochodem, znow kilka godzin u nas. W niedziele po 7 rano!!! dzwonek do furtki, oczywiscie ten chlopiec, wylaczylam dzwonek i poszlam spac dalej, tym bardziej, ze malo spalismy bo mlodsza wymiotowala w nocy. Tego dnia wyjezdzalismy po poludniu, ale gdy tylko ktos z nas pojawial sie w ogrodzie, to chlopiec byl juz przy naszej furtce...

Mam pytanie jak delikatnie zakomunikowac rodzicom dziecka (naprawde nie chce nikogo urazic), ze nie chcemy zeby do nas przychodzil? Nie chce zebysmy musieli sie ukrywac w domu, ale tez nie chce udawac, ze go nie widze przy tej furtce.
Corki nie chca jego towarzystwa; problemem jest roznica wieku i to, ze jest raczej malo komunikatywny, malo mowi, ale jednoczesnie troche nerwowy, chce sie bawic po swojemu i zeby dziewczynki sie dostosowaly.
Zlosci sie, krzyczy gdy cos nie idzie po jego mysli. Dla mnie to tez problem bo musze caly czas byc tuz obok na wszelki wypadek...

    • iwoniaw A rodziców widać choć z daleka? 09.05.13, 19:26
      Chyba w takiej sytuacji powiedziałabym bez ogródek, że nie mogę się opiekować ich dzieckiem 24/dobę i powinni zająć się synem. Względnie powtarzałabym dziecku, że nie, teraz Kasia i Basia nie będą się z nim bawić - i tak sto pięćdziesiąt razy, choć to wersja okrutna wobec dziecka - no ale skoro jego rodzice o tym nie myślą...
    • joanna.pio Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 19:31
      A w tym czasie, gdy chłopiec był u Was, gdzie byli jego rodzice? Wiedzieli, gdzie jest, co robi, rozmawiali z Wami, czy w ogóle ich nie widzieliście?

      Temat bardzo delikatny, ja bym chętnie porozmawiała z jego rodzicami, poznała ich - o ile masz przyzwolenie, by ich syn bawił się u Was. Jeśli w ogóle tego sobie nie życzysz - myślę, że nie ma zbyt delikatnego sposobu, by to powiedzieć, by ich nie urazić...
      • natkagatka Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 19:46
        sprawa trudna bo dziecko z ZD raczej samo nie zrozumie, ze czegos nie powinno. Zreszta nawet jak mu powiesz, moze tego nie zarejestrowac. Moim zdaniem jesli rodzice sie nie pofatygowali, zeby Was spytac czy syn moze Was odwiedzac, to maja sprawe lekko w pupie i tez raczej sami z siebie nic nie zrobia. Moze nawet im na reke, ze chlopak sobie idzie na pare godzin.
        Ty jednak musisz jakos zareagowac bo inaczej wyjazd na dzialke bedzie wiecznym stresem dla Ciebie ale tez dla mlodych corek. Niedlugo zaczna ten wyjazd kojarzec z czyms nieprzyjemnym, a przeciez to ma byc milo spedzony czas!
        Chyba nie pozostalo Ci nic innego jak nastepnym razem wziac chlopca, zaprowadzic do jego domu i koniecznie poinformowac rodzicow, ze ich synek ma tendencje przychodzenia do Was, ale Wam to raczej nie reke, bo cory za mlode zeby sie z nim bawic, a Ty nie masz czasu.
        nie bedzie to jakies super przyjemne, ale to rodzice chlopca nawalaja a nie Ty.
        • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 20:04
          Dokladnie tak pomyslalam,
          juz w tym momencie nie mysle nawet jak bedzie fajnie w weekend, tylko jak to rozwiazac...

          Dzieki


          natkagatka napisał(a):

          > sprawa trudna bo dziecko z ZD raczej samo nie zrozumie, ze czegos nie powinno.
          > Zreszta nawet jak mu powiesz, moze tego nie zarejestrowac. Moim zdaniem jesli r
          > odzice sie nie pofatygowali, zeby Was spytac czy syn moze Was odwiedzac, to maj
          > a sprawe lekko w pupie i tez raczej sami z siebie nic nie zrobia. Moze nawet im
          > na reke, ze chlopak sobie idzie na pare godzin.
          > Ty jednak musisz jakos zareagowac bo inaczej wyjazd na dzialke bedzie wiecznym
          > stresem dla Ciebie ale tez dla mlodych corek. Niedlugo zaczna ten wyjazd kojarz
          > ec z czyms nieprzyjemnym, a przeciez to ma byc milo spedzony czas!
          > Chyba nie pozostalo Ci nic innego jak nastepnym razem wziac chlopca, zaprowadzi
          > c do jego domu i koniecznie poinformowac rodzicow, ze ich synek ma tendencje pr
          > zychodzenia do Was, ale Wam to raczej nie reke, bo cory za mlode zeby sie z nim
          > bawic, a Ty nie masz czasu.
          > nie bedzie to jakies super przyjemne, ale to rodzice chlopca nawalaja a nie Ty.
      • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 19:59
        Rodzicow chlopca poznalam kilka tygodni temu; przedstawilismy sie przez siatke jako nowi sasiedzi (oni mieszkaja tam na stale), odebralam ich kulturalnych i mocno zdystansowanych...

        Chlopiec przyszedl do nas sam, powtarzajac: dzieci, dzieci, chyba nie ma zbyt wielu kolegow do zabawy...
        Gdy przebywal u nas rodzice byli w domu, nie wyszli na krok do ogrodka smile, wiedzieli, ze jest u nas - jest dosyc glosny, wiec latwo go zlokalizowac.
        Kiedy podnosil glos bardziej niz zwykle to raz czy dwa mignela mi u nich w oknie czyjas glowa smile, ale chowala sie natychmiast.
        Mysle, ze to taki ich sposob na troche oddechu...
        Nie, nie chcemy zeby sie u nas bawil - corki powiedzialy to zreszta wyraznie smile, nie chodzi o jego uposledzenie, tylko o roznice wieku i "wielkosci" dzieci; nie wyobrazam sobie, ze mogly np. skakac z nimi na trampolinie...

        Chlopcu nie uda sie raczej nic zakomunikowac, nie nawiazalam z nim kontaktu.
        Z rodzicami chcialam delikatnie, bo moga byc wyczuleni, no i na pewno jest im wystarczajaco ciezko.
        • natkagatka Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 20:09
          Wiesz, nie musisz przesadzac z ta delikatnoscia. Oni tez zbyt "delikatni" nie sa, skoro pozwalaja, zeby ich syn Was meczyl. przeciez widza , ze Twoje cory nie sa towarzyszkami zabaw dla duzo satrszego i na dodatek uposledzonego chlopca. Przeciez slysza, ze chlopiec u Was krzyczy, robi raban. Przeciez chyba wiedza, ze Was budzi bladym switem, bo dzwoni do furtki. Gdzie tu ich deikatnosc?
          no powiedz sama, czy Ty swoim dzieciom bys na cos takiego pozwolila?
          Dlatego uwazam, ze nie ma co sie bawic w zbytnia deikatnsc, tylko powiedziec dokladnie, ze nie mozecie sie zajmowac ich dzieckiem i tyle. bez ogordek, ale tez kulturalnie . Mozna tak.
          • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 20:17
            Dzieki, tak wlasnie zrobie.
            Chodzilo mi tylko o to, ze rodzice niepelnosprawnych dzieci sa zwykle wyczuleni na ich punkcie. A ja naprawde nie mialabym nic przeciwko gdyby byl to 4latek z ZD.

            Coz musimy to zalatwic zanim w ogrodku zamontujemy zabawki i zanim beda do nas przyjezdzac znajomi, tez z malymi dziecmi...

            natkagatka napisał(a):

            > Wiesz, nie musisz przesadzac z ta delikatnoscia. Oni tez zbyt "delikatni" nie s
            > a, skoro pozwalaja, zeby ich syn Was meczyl. przeciez widza , ze Twoje cory n
            > ie sa towarzyszkami zabaw dla duzo satrszego i na dodatek uposledzonego chlopca
            > . Przeciez slysza, ze chlopiec u Was krzyczy, robi raban. Przeciez chyba wiedza
            > , ze Was budzi bladym switem, bo dzwoni do furtki. Gdzie tu ich deikatnosc?
            > no powiedz sama, czy Ty swoim dzieciom bys na cos takiego pozwolila?
            > Dlatego uwazam, ze nie ma co sie bawic w zbytnia deikatnsc, tylko powiedziec do
            > kladnie, ze nie mozecie sie zajmowac ich dzieckiem i tyle. bez ogordek, ale tez
            > kulturalnie . Mozna tak.
    • kerri31 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 20:05
      Normalnie, idziesz do jego rodziców i delikatnie mówisz, że ze względu na różnicę więku uważasz, że to nie jest odpowiedni towarzysz dla Twoich córek, bo córki się z nim nie dogadują. Prosisz ich o przypilnowanie syna, bo nie chcesz go z własnej posesji wypraszać lub udawać, ze go nie widzisz.
      • marminia Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 20:15
        A co byś zrobiła gdyby nie miał ZD? No to zrób dokładnie to samo.
        • easyblue Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 20:19
          Nie da się zastosować Twojej rady, bo 12-letniemu dziecku bez obciażeń można powiedzieć "idź do domu".
        • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 20:31
          Gdyby nie mial ZD to moje corki zauwazylby laskawie dopiero za jakiej 12 lat (bo zapowiadaja sie na piekne dziewczynysmile).

          marminia napisała:

          > A co byś zrobiła gdyby nie miał ZD? No to zrób dokładnie to samo.
    • heca7 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 20:18
      I oczywiście musisz się liczyć z "fochem" sąsiadów wink Być może przestaną się Wam kłaniać ale przynajmniej będziesz miała spokój.
    • beata985 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 20:43
      wykorzystałabym sytuację, kiedy to chłopiec przyszedł "w gości" o 7 rano.....no sory ale to nie jest godzina odwiedzin a w weekend to dla niektórych srodek nocywink....jak również długość odwiedzin-kilka godzin?!?!?!?

      wspólczuję sytuacji....rodzice chyba znaleźli sobie sposób na chwilkę oddechu.
      • marminia Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 20:53
        Oglądałyście taki spot kampanii społecznej: kobieta pochyla się nad kserokopiarką nagle czuje, że ktoś klepie ją w pupę. Odwraca się wkurzona i zauważa, że to zrobił facet na wózku. Od razu się mityguje i mówi "Jakie te przejścia ciasne, prawda?". Na ekranie pojawia się napis "Dlaczego traktujesz nas inaczej". To tak a propos mojej poprzedniej wypowiedzi. 12 latek z ZD ma prawdopodobnie niepełnosprawność intelektualną w stopniu lekkim, najwyżej umiarkowanym. Tak więc mentalnie jest jakby na poziomie 6-8 letniego dziecka. Zrozumie odmowę. Gorzej jak przychodzenie do was wejdzie mu w nawyk. Wtedy trudno będzie go tego oduczyćsmile
        • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 21:11
          Mysle, ze to jest raczej ciezkie uposledzenie (tak mi sie wydaje, nie mam ani wyksztalcenia ani doswiadczenia w tym kierunku), pomimo prob nie udalo mi sie z nim jakos porozmawiac, nawiazac kontaktu, on cos tam mruczal po swojemu pod nosem, odwracal sie gdy do niego mowilam...
          Na pewno jest mniej komunikatywny niz znane mi 2-3 latki, np. nie udalo mi sie dowiedziec jak ma na imie.
          Zreszta nie wiem, moze robilam cos niewlasciwie...

          Wlasnie tez sie boje, ze weekendy u nas beda jego zwyczajem...

          A z drugiej strony pewnie czesto beda z nami przyjezdzac znajomi ze swoimi dziecmi, wiec boje sie, ze chlopca bedzie jeszcze bardziej przyciagaly odglosy zabawy...


          marminia napisała:

          > Oglądałyście taki spot kampanii społecznej: kobieta pochyla się nad kserokopiar
          > ką nagle czuje, że ktoś klepie ją w pupę. Odwraca się wkurzona i zauważa, że to
          > zrobił facet na wózku. Od razu się mityguje i mówi "Jakie te przejścia ciasne,
          > prawda?". Na ekranie pojawia się napis "Dlaczego traktujesz nas inaczej". To t
          > ak a propos mojej poprzedniej wypowiedzi. 12 latek z ZD ma prawdopodobnie niepe
          > łnosprawność intelektualną w stopniu lekkim, najwyżej umiarkowanym. Tak więc me
          > ntalnie jest jakby na poziomie 6-8 letniego dziecka. Zrozumie odmowę. Gorzej ja
          > k przychodzenie do was wejdzie mu w nawyk. Wtedy trudno będzie go tego oduczyć:
          > )
          • totorotot Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 23:25
            napisał(a):
            > Mysle, ze to jest raczej ciezkie
            uposledzenie (tak mi sie wydaje,
            nie mam ani w
            > yksztalcenia ani doswiadczenia w
            tym kierunku), pomimo prob nie
            udalo mi sie z
            > nim jakos


            Ple ple ple
            Książeczkę Myszy i ludzie przeczytałaś? To przeczytaj, i trzymaj niezrównoważonego, dużego chłopaka z dala od swoich dziewczynek.
            Nie baw się w rodziców, tłumaczenie, sranie w banie, tylko w żołnierskich słowach każ mu spadać na bambus, tak by zrozumiał: idź do domu i więcej nie przychodź. Prawda, jakie proste?
        • nerri Marminia. 10.05.13, 00:34
          Trochę nieadekwatny ten spot do sytuacjiwink Spot dotyczy osób niepełnosprawnych FIZYCZNIE (no i raczej nie dzieciwink ).
          Sytuacja w wątku dotyczy chłopca upośledzonego intelektualnie - tu nie da się zastosować tej metody. Trzeba porozmawiać z rodzicami, nie z dzieckiem. Delikatnie, ale konsekwentnie domagać się przypilnowania dziecka.
    • amoreska Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 20:53
      Ja bym to określiła - parafrazując tytuł mojego niedawnego wątku - "się trafiło, się korzysta".
    • kkalipso Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 21:31
      Współczuję.Rok temu pisałam o podobnym problemie,jak tylko przychodzi lato i schodzimy często do ogródka od razu pojawiają się koleżanki mojej małej a ich matki z przyjemnością zostawiają dziewczynki pod moją opieką nie pytając o moje zdanie.Najczęściej jest fajnie i nie mam problemu ,ale czasami chcę coś porobić mieć małą pod kontrolą a tu guzik...

      W twoim przypadku nie miałabym skrupułów.Oznajmiłabym rodzicom dziecka,że 12 latek to nie towarzysz zabaw dla twoich małych dzieci.Furtkę zamknij na klucz i tyle.
    • lonely.stoner Re: Problem z dzieckiem sasiadów 09.05.13, 21:42
      normalnie- powiedz rodzicom ze po pierwsze co to za zwyczaj zeby nie pilnowali dziecka- ktore o 7 rano w weekend juz was budzi? poza tym powiedz- ze coreczki nie chca sie z nim bawic bo jest za duzy, a jesli sasiadka chce to niech wpadnie razem z synem- wypije razem z toba herbate, pogadacie i nie bedziesz obciazona tym zeby go pilnowac bo bedzie ze swoja mama.
      • 3-mamuska Re: Problem z dzieckiem sasiadów 10.05.13, 00:44
        No czasem niestety rodzice chcą ,żeby inni akceptowali ich inne dzieci.
        Do tego stopnia ,ze moja znajoma chce znaleść zdrowego męża dla córki z ZD, żeby miał się kto nią opiekować po ich śmierci.
        Więc nie wiem czy rodzice wezmą sobie twoja prośbę co serca.
        Tak więc odmawiaj młodemu za każdym razem, jak stoi pod furtkę.
        Jak wejdzie za samochodem to za rękę i do domu. Jak nie chce wyjść to zawołać rodziców. Lub zabrać dzieci do domu.
        Okrutne ale jeśli nie rozumie zasad z rodzice nie są pomocni to trudno.
        • mx3_sp może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 08:41
          w całej tej opowieści informacja ta jest kluczowa.
          • gazeta_mi_placi Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 09:17
            Zapewne Konstancin.
            • feleedia Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 09:22
              Albo Turzyn za Wyszkowem, albo Czerwonka pod Warką rodzice sprzedali kawałek ojcowizny pod działki, no i młodzi mają "podwarszawską" hacjendę big_grin
              • mx3_sp Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 09:28
                nie wiem jaki jest sens informowania o takich szczegółach, może chodzi o to, że to wiocha i sąsiedzi to wieśniaki - bo przecież Warszawiacy przyjechali na weekendowy wypad, a rodzice niepełnosprawnego umysłowo dziecka nie rozumieją, że warszawka che wypocząć i nie pilnują swego dzieciaka.
                • feleedia Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 09:35
                  Penthaus na Słoikowie i dobytek w pawlaczu to było nie było zawsze blokowisko, wiec kontakt z przaśną wiejską naturą, open-space-feeling i inne poranne pląsy po rosie, warszaffka zalicza na zamiejskich weekendach wink
                  • lauren6 Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 09:39
                    Powaliło was?
                    • damajah Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 12:10
                      Też chciałam o to zapytać, może mniej dosadnie:
                      pogięło was dziewczyny z tą "warszawką"???
                      Przecież problem problem jest, autorka ma prawo nie czuć się komfortowo, chce to załatwić jak najdelikatniej...a wy jej wyjeżdżacie z warszawką - a co za różnica czy z warszawki czy nie?
                      • joanna35 Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 12.05.13, 17:37
                        Warszawka nie warszawka - każdy ma prawo do odpoczynku i takiej jego formy jaką sam uznaje za stosowną. To, ze dziecko jest niepełnosprawne nie znaczy, że obcy ludzie muszą zaciskać zęby i znoisć jego obecność przez kilka godzin. Zastanawiają mnie rodzice tego dziecka....
                      • claudel6 Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 12.05.13, 23:41
                        ale to są jakieś trolle, znacie te nicki?
                        • gazeta_mi_placi Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 13.05.13, 16:31
                          Nie, jakieś nówki.
                  • morgen_stern Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 09:43
                    Ale was szlag trafia ojejejejej, ta okropna warszawka ma DOMEK za miastem, a feleedia znów siedzi w piękna pogodę na ematce i trolluje big_grin
                    • mx3_sp Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 09:47
                      nie nie trafia, zastanawia jedynie w jakim celu umieszczane są nieistotne dla problemu informacje. Czy jak na mojej faweli chore dziecko nie daje spokoju mojemu to czy jest to inna sytuacja?
                      • morgen_stern Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 09:54
                        A mnie zastanawia, dlaczego zwracacie na to taka uwagę, przeczytałam to zdanie o działce i w ogóle mnie ta kwestia dalej nie zaprzątała. Więc chyba jednak kogoś coś tu gryzie.
                        • mx3_sp Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 09:56
                          zastanawia. Skoro wspomniała o tym, a nie jest to kluczowe więc pewnie w jakiejś mierze ma to znaczenie - właśnie jakie?
                          • morgen_stern Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:07
                            Jak widać - najbardziej kluczowe znaczenie ta kwestia ma dla ciebie i tego drugiego trolla, bo nikt inny się tym faktem nie zajmuje. Może więc spójrz na to od tej strony?
                        • imasumak Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:16
                          morgen_stern napisała:

                          A mnie zastanawia, dlaczego zwracacie na to taka uwagę, przeczytałam to zdanie o działce i w ogóle mnie ta kwestia dalej nie zaprzątała.

                          Ja podobnie. W ogóle przez kilka chwil musiałam się zastanawiać, o cóż to towarzystwo się tak rzuca.

                          Więc chyba jednak kog
                          > oś coś tu gryzie.
                          >
                          • cersei8 Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:50
                            Dokladnie tak, dzieki dziewczyny.
                            Gdybym mieszkala w Monkach, to napiaslabym, ze w odleglosci ilus tam km od Moniek.
                            Pisanie, zamiast nazwy W-wa, miejscowosc, w ktorej mieszkam, wydaje mi sie troche dziwna.
                            A uzycie nazwy miescowosci, w ktorej jest dzialka pozwoliloby na latwa identyfikacje nas i sasiadow....

                            Dziwi mnie, ze niektorym tak sie chce pluc jadem w ten piekny, piatkowy poranek...


                            imasumak napisała:

                            > morgen_stern napisała:
                            >
                            > A mnie zastanawia, dlaczego zwracacie na to taka uwagę, przeczytałam to zdan
                            > ie o działce i w ogóle mnie ta kwestia dalej nie zaprzątała.

                            >
                            > Ja podobnie. W ogóle przez kilka chwil musiałam się zastanawiać, o cóż to towar
                            > zystwo się tak rzuca.
                            >
                            > Więc chyba jednak kog
                            > > oś coś tu gryzie.
                            > >
                            >
                            >
                            • lauren6 Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 11:21
                              Rzuć nazwą Warszawa, to zaraz zakompleksione trolle z pipidówy się odezwą.
                              • claudel6 Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 12.05.13, 23:45
                                ale to w ogóle jest niezła jazda, ze one są zakompleksione nie tylko wobec Warszawy, ale nawet wobec działki pod Warszawą! to juz jest schiza big_grin
                                • bloopsar Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 12.05.13, 23:53
                                  > one są zakompleksione nie tylko wobec Warszawy, ale nawet wobec działki
                                  > pod Warszawą! to juz jest schiza

                                  Strach się bać! Wyobraź sobie niewinnego i nieskażonego 'warszaffką' np. gdańszczanina, który pisze na forum post o tym jak to odrestaurował stary samochód marki Warszawa. I wtopa! Anty-warszawkowe komando czuwa! tongue_out
                                • cersei8 Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 13.05.13, 00:28
                                  Tym bardziej, ze to jak wspomnialam kilkadziesiat km od Warszawy, ale w sam raz zeby wyjechac na dzien czy dwa nie traca kilku godzin w aucie.
                                  Gdybym mieszkala w Lublinie, czy Wroclawiu to te miasta bylyby dla mnie punktem odniesienia.
                        • claudel6 Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 12.05.13, 23:43
                          ja też na to nie zwróciłam uwagi, no ale jak ktoś ma kompleksy wobec Warszawy, to ta Warszawa zawsze będzie go w oczy koleć w każdym tekscie.
                          • canuck_eh Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 16.05.13, 15:16
                            Bo to wszystko przez Waly Jagiellonskie i tekscik " A Warszawka sie bawi tylko dlaczego za moje" smile
                            A ja ze odbiegne od tematu to mi sie tez cisnelo na usta WARSZAWKA jak kiedys przyjechalam do tego pieknego miasta i poprosilam o wksazanie mi drogi do Bliklego.To paniusia bo inaczej tej osoby nazwac nie moglam odpowiedziala mi ze "nio przeciez tam gdzie zawsze" to pytam - ale gdzie.No na Nowym Swiecie, co nie wie? Wiec sie zdenerwowalam i rzeklam no WARSZAWKA.Wiec jak mozna sie bylo spodziewac paniusia sie miotnela wiec uslyszala ze nie kazdy tak jak ona mieszka w Warszawie i rozklad miasta zna na pamiec, ale bardzo jej dziekuje za pomoc.A sie okazalo ze owy nieszczesny Nowy Swiat byl za winklem co uprzejmie mi powiedzial jeden pan - najwyrazniej przyjezdny bo poruszal sie z mapa.

                            A co do meritum sprawy z uciazliwym sasiadem.Sprawa jak widac jest delikatna ale sasiedzi nie sa delikatni.12latek nie jest kompanem dla 3/4lakow i do tego jeszcze dziewczynek.Nawet jezeli owy 12latek jest uposledzony.Mimo ze umysl jego jest na poziomie 6/8latka to jednak chlopiec jest wyrosniety.Bardzo czesto nie panuje nad soba i nie zdaje sobie sprawy z tego jak silny jest .I z tego co piszesz on chce dominowac w zabawach a Twoje corki nie zawsze chca sie bawic w ten sposob w jaki on chce sie bawic.Poza tym wizyty kilkugodzinne i to takie kiedy ty musisz pilnowac dzieci to nie jest najlepsze rozwiazanie spedzenia weekendu dla Ciebie.
                            Nie da sie tego inaczej rozwioazac jak rozmowa z rodzicami.Bo dzieciaka owszem wyslesz do domu ale on wroci nastepnego dnia, w nastepny weekend bo on nie zapamieta ze zostal wyproszony.onm nie przekaze rodzicom informacji ze jest nieproszonym gosciem, ewentualnie powie ze poprosili zeby sobuie poszedl.no dobra zeby sobie poszedl teraz, ale nie zeby sobie poszedl i generalnie nie wracal.Rozmowe MUSISZ przeprowadzic z rodzicami.I jezeli Ci nie przeszkadza zeby sasiedzi przysli z synem od czasu do czasu na kawe czy herbate to ok, a jak strzela focha to trudno.Ale przynajmniej bedziesz miala spokojniej na weekendy.Mimo wszystko pamietajcie by zamykac furtke.Bo rozmowa rozmowa, ale syn sasiadow moze mimo wszystko przychodzic jak go rodzice nie upilnuja.Wtedy nie pozostanie Wam nic innego jak przyprowadzac go do domu.
                      • lilly_about Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:04
                        Nieistotna to ona jest może dla mnie, ciebie już zółć zdążyła zalać, że ktoś ma lepiej.
                        • feleedia Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:08
                          A co ma lepiej? Chodzi o tę altankę?
                          • lilly_about Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:09
                            To żółć cię zalała z powodu zwykłej altanki? No wiesz! Schodzisz na psy.
                            • feleedia Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:31
                              Strasznie. Robię na dwie zmiany 20 lat i dochapałem się tylko 7-letniego kaszlaka w tedeiku.
                              • lilly_about Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:41
                                Widocznie rypiesz nie tam, gdzie trzeba.
                                • feleedia Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:44
                                  Ty też dzielisz józinkowe problemy?
                          • morgen_stern Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:10
                            Nie wiem, czy wiesz, ale im dłużej ciągniesz ten temat, tym bardziej się pogrążasz big_grin
                            • feleedia Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:33
                              Wchodzenie między wódkę a zakąskę, pawiem się zwykle kończy. Przygotuj nepkiny Tomciu big_grin
                      • cersei8 Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:11
                        Napisalam, ze kilkadziesiat km dalej, a nie pod Warszawa.
                        Nie jest to Konstancin, tylko przepiekne miejsce w poblizu jeziora, w dodatku odziedziczone po stryju meza :-p - tak, wiem, ze juz zupelnie nieistotna informacja, ale nie moglam sie powstrzymac, czytajac te pelne jadu wypowiedzi smile.

                        Chodzilo mi jedynie aby zaznaczyc, ze zalezy mi na rozwiazaniu problemu, bo bedziemy tam spedzac sporo czasu, moglam napisac bardziej ogolnie, ale nie zdawalam sobie sprawy, ze niektore forumowiczki sa az tak krytyczne.
                        Jesli watek sie nie podobal to nie latwiej go bylo zamknac, a nie krytykowac?
                    • rosapulchra-0 Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 11.05.13, 12:00
                      morgen_stern napisała:

                      > Ale was szlag trafia ojejejejej, ta okropna warszawka ma DOMEK za miastem, a fe
                      > leedia znów siedzi w piękna pogodę na ematce i trolluje big_grin
                      >
                      papajaja znowu się nie przelogował.
                • pe.tronela Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 09:55
                  Gdyby mieszkala w Toruniu, to napisalaby: "mamy domek pod Toruniem". Zawsze ma sie jakis punkt odniesienia ktory wydaje nam sie oczywisty wiec tak sobie gadamy. Moze dobrze by bylo, gdyby na forum nazwy miast byly wykropkowywane, no nie wink .

                  Ja swietnie rozumiem ze sposob przedstawienia sytuacji przez autorke moze draznic ale, na Boga, odczepcie sie od tej Warszawy, bo to sensu nie ma.
                  • feleedia Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:00
                    Tylko jakoś dziwnie wychodzi, że na forum pojawiają się najcześciej wpisy 'my z Warszawy i inne" wariacje w tym stylu. Jakoś nikt nie pisze "mamy domek pod Mońkami" big_grin
                    • morgen_stern Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:09
                      Niektórzy lubią to miasto i cieszą się, że tam mieszkają. Są nawet z tego dumni, jakkolwiek dziwne by ci się to wydawało. Co cię tak boli? Ile żółci i jadu trzeba mieć, jakim trzeba być sfrustrowanym dupkiem, żeby się do takich rzeczy przyp... na forum, choć w twoim wykonaniu to i tak lajcik.
                    • pe.tronela Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:15
                      Pojawia sie Szczecin, Poznan, Wroclaw, Gdansk... chyba wszystkie wieksze miasta byly. Forumowicze z "Moniek" raczej przyzwyczajeni sa do tego, ze jesli wrzuca nazwie swojej miejscowosci poza wlasnym sasiedztwem, to musza do tego odrazu dorzucic gdzie to jest. Ja mieszkalam w malych miejscowosciach i to bylo jakby oczywiste. Natomiast kiedy rozmawialam kims mieszkajacym w poblizu moich "Moniek" to oczywiscie mowilam: "Mamy domek pod Monkami". Na tym forum mozna uzyc kazdej nazwy miejscowosci tylko nie "Warszawa". Jakos tego nie lapie. Co jest zlego w Warszawie? Wiocha jak kazda inna, ze tak powiem. Ja sie w kazdym razie nie zamierzam wstydzic.
                      • mx3_sp Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 10.05.13, 10:34
                        ok,to dlaczego nie napiszesz tej nazwy? Co by nie gadać, napisanie, że u mnie w Narewce namaszcza mnie jako prowincjuszkę, a lepiej być lepszym niż gorszym, przynajmniej w sieci.
                • rosapulchra-0 Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 11.05.13, 11:58
                  mx3_sp, kompleksy, kompleksiki, kompleksiory, co? suspicious sciana
          • czar_bajry Re: może ten domek nie powinien być pod Warszawą 31.05.13, 11:06
            w całej tej opowieści informacja ta jest kluczowa.


            Jak rozumiem dla ciebie jest kluczowa, kompleks masz jakiś czy co?
    • xxe-lka Re: Problem z dzieckiem sasiadów 10.05.13, 09:56
      No normalnie idziesz i mówisz grzecznie, podajesz powody i prosisz o przypilnowanie dziecka.
      Tylko musisz się liczyć, że dobre stosunki sąsiedzkie raczej szalg trafi wink
      U mnie na wsi jest taka dziewczynka. Żal mi jej bo widać, że nudzi się jak mops. Łazi od domu do domu - nawet do tych gdzie nie ma dzieci i szuka jakiejkolwiek uwagi i rozrywki
      Pozawalałam na odwiedziny u nas, ale dziewczynka niekoniecznie dogadywała się z moim dziećmi - bardzo nimi rządziła co im nie pasowało. Plus zaczęło się opisywane przez ceibie nadużywanie gościnności - najchętniej przebywałaby u nas non stop
      Rozmawiałam ze jej mamą - na co ona miała odpowiedz ale on tak sie nudzi hmmmm, mimo wszystko poprosiłam o dopilnowanie dziecka - foch był okrutny, że jak to dzieckiem 8 letnim ona ma się zajmować? i przecież to normalne, że dzieci tak łazą. Teraz z tego co widzę ta dziewczynka nadal snuje się między domami ale chodzi już gdzie indziej
      żal mi dzieciaka bo pewnie wychowywany jest w sposób - idź znajdź sobie koleżanki, i zejdź mi z oczu generalnie, ale ja naprawdę nie czuję się na siłach żeby wychowywać jeszcze trzecie dziecko
      • kietka Re: Problem z dzieckiem sasiadów 10.05.13, 11:02
        mysle, ze powinnas powiedziec sasiadom, ze owszem zapraszasz syna, ale tylko w towarzystwie jednego z rodzicow, bo twoje dzieci boja sie, jak chlopiec staje sie nerwowy, podnosi głos, jest wiekszy i silniejszy,a ty nie potrafisz do niego w zaden sposob dotrzec, jezeli powiedza, ze on nie zrobi krzywdy, powiedz, ze nie chodzi krzywde fizyczna, ale lek twoich dzieci ci nie do konca pasuje i dla dobra swoich dzieci i tego chlopca nie bedziesz go samego wpuszczala na teren posesji.
        podkresl, ze w towarzystwie rodzica zawsze jest mile widziany, mysle, ze raczej nie znajda czasu na wizyty...
        • amj6 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 10.05.13, 12:40
          a jak znajdą?
          bo pewnie im się nudzi jednak... więc mogą przecież równie dobrze przesiedzieć cały dzień u kogoś w ogródku z darmowym lunchem (bo jak przyjdzie np jego mama to przecież autorka poczęstuje pewnie kawą, ciastem itp)

          lepiej po prostu odmów tych wizyt, ewentualnie zaproś na jakiś konkretny termin rodziców z nim na kawę - ale żeby było wiadomo, że akurat wtedy zapraszacie, a nie że mogą przychodzić codziennie z dzieckiem

          niestety ale skoro rodzice uważają, że to ok zwalić komuś swoje dziecko na głowę, to raczej nie ma co liczyć że do podobnych spraw będą mieli inne podejście
          • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 10.05.13, 16:04
            Nawet pewnie nie byloby takim problemem gdyby siedzieli przy kawie i ciescie - uwielbiam piec slodkosci, wiec zapraszam zawsze znajomych na degustacje smile, ale w tym, ze gdy chlopiec bawi sie z moimi corkami, to ktos musi stac tuz obok.
            On jest raczej niezborny ruchowo i po prostu boje sie, ze moglby przewrocic sie na ktoras z dziewczynek albo przypadkowo uderzyc.

            Uff, dzieki za wszystkie porady. Jutro chwila prawdy, a moze byc trudniej bo dzis maz z kolega montuja hustawke i trampoline, wiec nasze podworko bedzie dla niego podwojnie atrakcyjne...


            amj6 napisała:

            > a jak znajdą?
            > bo pewnie im się nudzi jednak... więc mogą przecież równie dobrze przesiedzieć
            > cały dzień u kogoś w ogródku z darmowym lunchem (bo jak przyjdzie np jego mama
            > to przecież autorka poczęstuje pewnie kawą, ciastem itp)
            >
            > lepiej po prostu odmów tych wizyt, ewentualnie zaproś na jakiś konkretny termin
            > rodziców z nim na kawę - ale żeby było wiadomo, że akurat wtedy zapraszacie, a
            > nie że mogą przychodzić codziennie z dzieckiem
            >
            > niestety ale skoro rodzice uważają, że to ok zwalić komuś swoje dziecko na głow
            > ę, to raczej nie ma co liczyć że do podobnych spraw będą mieli inne podejście
            • gazeta_mi_placi Re: Problem z dzieckiem sasiadów 10.05.13, 16:14
              Nie masz obowiązku zapraszania cudzych dzieci, nie rozumiem tematu.
              • k_katka Re: Problem z dzieckiem sasiadów 10.05.13, 16:27
                wiadomo, że nie ma obowiązku, ale trudno jest odmówić dzieciakowi jak stoi przy furtce albo na twoim podjeździe, albo co gorsza jak ciebie nie słucha tylko idzie tam gdzie chce - szarpać się z nim nie będzie smile
                faktycznie jedyne wyjście pamiętać o zamykaniu furtki i bramy, jak się zjawi zaprowadzić za rękę do domu i pogadać z jego rodzicami
                powodzenia - daj znać czy udało się jakoś łagodnie rozwiązać sytuację smile
              • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 10.05.13, 16:33
                Gazeto droga,
                wiem, ze nie mam obowiazku i jako asertywna mama z kilkuletnim stazem smile potrafie delikatnie splawic namolnego kilkulatka.
                Ten chlopiec jest inny, nie rozumie zasad, nie jest zapraszany, sam przychodzi, wchodzi gdy jest akurat otwarte, jesli nie to stoi przy furtce i stara sie zwrocic na siebie uwage.
                Smutny to widok; samotny chlopiec, ktory widzac inne dzieci koniecznie chce sie z nimi pobawic.
                Zadalam na tym forum pytanie dlatego, ze moze ktos mial podobny problem, liczylam na podpowiedzi (i kilka dobrych otrzymalam). A zalezy mi na pozytywnym rozwiazaniu tej kwestii bo: to sasiedzi, wiec chce miec z nimi chocby neutralne relacje, nie chce sprawiac dodatkowej przykrosci rodzicom chorego dziecka; ich zycie i bez tego jest trudne...

                gazeta_mi_placi napisała:

                > Nie masz obowiązku zapraszania cudzych dzieci, nie rozumiem tematu.
                • baszysta Re: Problem z dzieckiem sasiadów 10.05.13, 18:31
                  niestety, cersej
                  nie mozna jesc ciastka (izolowac 12 letniego chlopca z zd) i jesc ciastko (neutralne stosunki z sasiadami)
                  szanowni rodzice synka juz pewnie uwazaja cie za dobroczynna frajerke dzieki ktorej beda mieli chociaz na pare h dziecko z glowy baaa wg nich jak moze ci obecnosc syna przeszkadzac? przeciez stawiasz hustawke i trampoline dla dzieci to czemu nie dla ich syneczka rowniesz, szczegolnie, ze tak smutno stoi pod bramka, ba co bedzie sie dzialo, gdy bedzie obserwowal radosna zabawe na owych urzadzeniach

                  dla swietego spokoju odpuscilabym sobie "neutralne kontakty" z sasiadami

                  bramka na klucz i plot ktory zasloni atrakcje, sory winnetou ale nie ryzykowalabym ewentualnego uszkodzenia wlasnych dzieci tylko dla tego aby poczuc sie charytatywnie spelniona osoba, nooo aleee przeciez to taaaaki biedny chlopczyk ;_;

                  a co bedzie jak ten biedny chlopczych przyczyni sie do zaistnienia powaznego wypadku?

                  polecam szczelny plot, co z oczu to z serca
                  • minor.revisions Re: Problem z dzieckiem sasiadów 10.05.13, 18:40
                    mnie się jednak wydaje, że dobre stosunki z sąsiadami domku, w którym się nie przebywa na co dzien (zatem nie ma się oka na wszystko, co się dzieje wokół), są warte wysiłków dyplomatycznych i ustalenia obopólnie jakichś reguł dotyczących pobytu (a trampolina to znakomity pretekst, zeby oświadczyć bez wzbudzania złych emocji, że OD TERAZ młody musi byc pod opieką rodzicielską).
            • minor.revisions Re: Problem z dzieckiem sasiadów 10.05.13, 16:44
              ta trampolina to świetny pretekst do rozmowy z rodzicami, bo łatwo można sobei zrobić krzywde, jeśli się nie uważa, więc powiedzieć rodzicom, ze fajnie było, ale od teraz macie sprzęt, k†óry może powodować kontuzję, nie jesteście w stanie cały czas pilnować, czy dzieci się nie wpakują na to naraz itp, więc prosicie, żeby mlody nie odwiedzal was bez opieki. A dalej to juz w zaleznosci od ich reakcji.
    • imasumak Ale chamówa 10.05.13, 10:12
      uncertain
      feleedia mógłbyś nie robić tu rynsztoku?
      • morgen_stern Re: Ale chamówa 10.05.13, 10:15
        Ja się w ogóle dziwię, dlaczego koleś nie dostał bana. Na poprzednie nicki juz pewnie ma, poruszana "tematyka" jest tak charakterystyczna i teksty takoż.
      • rosapulchra-0 Re: Ale chamówa 11.05.13, 16:58
        imasumak napisała:

        > uncertain
        > feleedia mógłbyś nie robić tu rynsztoku?

        Ale dlaczego ma nie robić? shock W końcu nasza kochana i bardzo "sprawiedliwa" moderacja zajmuje się zwalczaniem tych, których nie lubi, a nie tych, którzy na to faktycznie zasługują uncertain I to zgodnie z regulaminem. Naszej kochanej i bardzo "sprawiedliwej" moderacji regulaminem suspicious
    • anielka5 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 10.05.13, 19:13
      Ja uważam, że niejako sama postawiłas się w niekomfortowej sytuacji. Ty czujesz się zobowiązana do tłumaczenia, dlaczego nie chcesz niezapowiedzianych i uciążliwych wizyt. Chyba masz trochę wyrzuty sumienia, bo to dziecko z ZD. Dziewczyno, przede wszystkim nie tłumacz się. Bierzesz dziecko za ręke, odprowadzasz do domu i mówisz: nie mam czasu na wizyte Państwa dziecka, mam inne plany. Do widzenia. I tyle. I tak, aż do skutku.
      • jowita771 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 11:17
        To też tłumaczenie, wyjdzie na to, że jak będzie miała czas, to może się zajmować i tym sposobem z czystym sumieniem podeślą jej dziecko, jak będzie siedziała na leżaku, bo przecież ma czas. Może lepiej odprowadzić i powiedzieć tylko grzecznie z uśmiechem: dzień dobry, odprowadziła Karolka. I tak za każdym razem. Jeśli będą chcieli, żeby autorka nie odprowadzała, to będą musieli zapytać albo poprosić, żeby mógł się tam pobawić, wtedy może powiedzieć, że nie albo, że wszem, ale z którymś z rodziców, albo, że tylko na 15 minut.

        --
        Nie o te Hiny chodziło
    • marcelina4 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 10.05.13, 19:31
      uważam, że zdecydowanie powinnaś porozmawiać z rodzicami chłopca i przedstawić im swój punkt widzenia, chłopiec nie może nawiedzać Was o każdej porze dnia i nocy i przesiadywać godzinami u Was w domu
      w ogóle dziwię się, że matka chłopca nawet nie pofatygowała się sprawdzić co robi jej dziecko, nie chce robić dzieci z ZD dziwaków i nie uważam ich za osobniki niebezpieczne, ale sorry to dziecko ma inne postrzeganie rzeczywistości, może nie radzić sobie z emocjami, w sytuacji dla niego niekomfortowej ( odmowa zabawy według schematu chłopca, odebranie interesującej go rzeczy ) może zareagować bardzo różnie
      jeżeli już chłopiec miałby bawić się z Twoimi dziećmi, to jego wizyty powinny być pod nadzorem jednego z rodziców, który zna swoje dziecko i wie jak z nim postępować, Ty nie masz doświadczenia w takich sprawach i nie możesz brać za nie odpowiedzialności
      powinnaś załatwić sprawę jak najszybciej i zdecydowanie, jeżeli nie chcesz chłopca zupełnie unikać, to przynajmniej ustal zasady co do jego odwiedzin
    • hanna_sty Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 11:09
      Jeżeli bardzo stanowczo a nawet ostro nie wyznaczysz granic i nie powiesz NIE, chłopiec będzie stałym gościem w czasie Waszych pobytów. I nieważne czy będą to zwyczajne weekendy czy uroczystości rodzinne, czy kinderbale.......Wasz samochód przy bramie i....za chwilę dzwonek do furtki.
      Rodzice chłopca są przeszczęśliwi, że mają "chwilę" wytchnienia a ich syn towarzystwo i opiekę. Wy- brak komfortu i spokoju we własnym domu.
      Tu nie chodzi o brak tolerancji wobec niepełnosprawnych a obronę przed rodzicami ( tak rodzicami) niemile widzianego gościa. Powodzenia!
      • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 11:52
        Okazalo sie, ze mialyscie racje, nie dalo sie rozwiazac tego spokojnie.
        Wczoraj wieczorem maz z kolega pojechali tam pierwsi zeby zamontowac zabawki dla dzieci, kiedy wjezdzali przez brame chlopiec wbiegl za nimi (to taki stary typ bramy - trzeba samemu zamykac smile), podczas manewrowania malo brakowalo aby go przejechali.
        Maz sie zdenerwowal, wzial dzieciaka za reke i zaprowadzil do domu (chlopiec sie wyrywal, wiec ja i tak pewnie nie dalabym rady).
        Matka otworzyla drzwi po dluzszym dzwonieniu, zaskoczona odwiedzinami, gdy maz opisal sytuacje i poprosil o dopilnowanie chlopca, zaczela na niego doslownie wrzeszczec;
        ze jestesmy bez serca, ze on chce sie pobawic, ze to dyskryminacja, ze przeciez nie zarazi nam tych idealnych dzieci itd.
        Kolega obserwujacy scene przez siatke stwierdzil, ze zastanawial sie czy ruszac na ratunek, czy tez odkrecic wode i polac kobiete, zeby ostudzic jej emocje.
        Potem bylo tylko gorzej, gdy wrocil maz tamtej pani zaczeli oboje rzucac wyzwiskami ze swojego podworka.
        Dzis, gdy przyjechalam, panowie zamkneli za mna brame od razu.
        Obecnie sytuacja wyglada tak, nasze dzieci biegaja po podworku, kolezanka za nimismile,
        chlopiec stoi za siatke przegradzajaca nasze posesje, szarpie za nia i doslownie wyje (rodzicow nie widac), ja ciesze sie ze mam obiad do ugotowania smile, a nasi panowie pojechali po plot, wysoki i bez otworow sad.
        • lelija05 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 12:44
          Współczuję. Niestety trafiłaś na świrów. Chcieli z was zrobić darmowe opiekunki, argument o dyskryminacji z d.py wzięty. Oby teraz wam wrogów wśród reszty sąsiadów nie zrobili.
        • yotsukaido Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 12:51
          A ja trochę dziwię się, że nikt tutaj nie staną w obronie tego chłopca i jego rodziców. Z Twojego tekstu zrozumiałam, że dopiero jeden weekend tak Wam się naprzykrzał?Jeżeli tak, to może nie było o co robić rabanu tzn. po pierwsze nie odprowadzałabym szarpiącego się chłopca, tylko poszła do rodziców prosząc o jego zabranie i nie z tego powodu, że jest nieodpowiednim towarzyszem zabaw dla moich dzieci, ale że jego obecność bez opieki rodziców w momencie kiedy montujecie czy przewozicie urządzenia jest dla niego niebezpieczna i mógł sobie zrobić krzywdę. Ja mam działkę obok której mieszka cała "zgraja" dzieciaków, na początku były bardzo zainteresowane, kiedy przyjeżdżaliśmy i jak tylko się pojawialiśmy przybiegały bawić się z naszym psem. Ale chyba już im się to znudziło, bo daaaawno ich nie widziałam. Może chłopiec też jest teraz zafascynowany nowym towarzystwem, a z czasem by się to unormowało. Oczywiście nie popieram zachowania rodziców, ale też myślę, że mogło ich spotkać sporo przykrości i niemiłych komentarzy w stosunku do ich dziecka. Może najlepszym rozwiązaniem byłoby zaproszenie chłopca razem z rodzicami np. na wpólnego grilla. I najpierw nawiązanie jakiś w miarę dobrych relacji, a nie walenie od razu, prosto z mostu - Wasze dziecko przeszkadza moim dzieciom. Oczywiście też rozumiem Twoją sytuację i oczywiste jest, że nie powinnas mieć na głowie jakiegoś obcego dziecka, tylko myślę, że może lepiej by było poczekać z "interweniowaniem" w tej sprawie.
          • gryzelda71 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 12:58
            Zartujesz prawda?
            • yotsukaido Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:13
              Nie, po prostu uważam, że to delikatna sprawa i tyle.
              • gryzelda71 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:25
                Delikatna ze względu na chorobę,czy olewających rodziców?
          • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:18
            Wiesz, ja naprawde nie chcialam robic rabanu. Zalozylam watek po to zeby ustalic jak ewentualnie mozna to zalatwic jak najdelikatniej.
            Maz poszedl tam wczoraj tylko dlatego, ze malo brakowalo a przejechalby chlopca na naszej dzialce. Manewrowal samochodem z taka mala przyczepka i mial nieco ograniczona widocznosc do tylu, a przede wszystkim nie spodziewal sie, ze ktos moze sie pojawic.
            Ja z dziecmi przyjechalam dopiero dzis.
            Generalnie gdy pojawilam sie na podworku zostalam nazwana gowniara i zimna suka...
            Na szczescie kolezanka wytlumaczyla mi, ze po 30. to pierwsze to komplement smile
            Czekamy na plot...
            • yotsukaido Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:26
              Nie chciałabym zostać odebrana, że coś Ci zarzucam - nawet ten wątek świadczy o tym, że miałaś nadzieję załagodzić sytuację tak, żeby wszyscy byli zadowoleni i nikt nie poczuł się dotknięty. Może spróbuj jeszcze porozmawiać z sąsiadami - chociaż z tego co napisałaś wynika, że ciężko będzie. Ale jeśli zależy Ci na w miarę poprawnych relacjach, to ja zaprosiłabym chłopca wraz z rodzicami na wspólną zabawę.
              • gryzelda71 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:29
                Ale jeśli zależy Ci na w
                > miarę poprawnych relacjach, to ja zaprosiłabym chłopca wraz z rodzicami na wsp
                > ólną zabawę.

                I potem te grile a przede wszystkim zabawa i opieka nad ich synem za kazdym pobytem?
                • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:38
                  Obawiam sie, ze tak wlasnie by bylo,
                  poza tym moje corki nie chca sie z nim bawic, jest po prostu za duzy, nieskoordynowany i sie go troche boja.
                  Ja nie chce ich zmuszac i tez sie o nie boje...


                  gryzelda71 napisała:

                  > Ale jeśli zależy Ci na w
                  > > miarę poprawnych relacjach, to ja zaprosiłabym chłopca wraz z rodzicami n
                  > a wsp
                  > > ólną zabawę.
                  >
                  > I potem te grile a przede wszystkim zabawa i opieka nad ich synem za kazdym pob
                  > ytem?
              • iwles Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:31

                po tym, jak zachowali sie rodzice chłopca ? - nigdy w zyciu !
                juz prędzej oni powinni z czyms wystąpić, jak chociażby przeproszenie za wyzwiska.
                • hipek_w_kropki Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:42
                  iwles napisała:

                  >

                  > juz prędzej oni powinni z czyms wystąpić, jak chociażby przeproszenie za wyzwis
                  > ka.
                  >
                  >
                  No właśnie... Przecież to jakaś żulerka (sądząc z opisu) nie wyobrażam sobie takich gości, no sorry... Ja bym ich jeszcze ochrzaniła, że moje dzieci muszą słuchać niecenzuralnego języka... kiedy tak się darli ze swojej działki. Chyba, że coś źle zrozumiałam...
                • minor.revisions Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 16:07
                  Ta, ciekawe, jak zareagowalaby ematka, widzac swoje niepelnosprawne dziecko, wyrywajace sie z uscisku obcego typa. Na pewno rzucilaby sie przepraszac. Na pewno... Ten caly watek to jakis kosmos.
                  • gazeta_mi_placi Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 17:34
                    To niech dziecka pilnuje (tak samo zdrowego jak i chorego), a co by było gdyby ten dzieciak nie wpadł w ręce męża autorki wątku lecz pedofila? Albo spotkał na drodze agresywnego psa dużej rasy?
                    Dzieci zdrowe do pewnego wieku należy pilnować, dzieci mocno upośledzone całe życie. Trudno.
                    • minor.revisions Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 17:36
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > To niech dziecka pilnuje (tak samo zdrowego jak i chorego), a co by było gdyby
                      > ten dzieciak nie wpadł w ręce męża autorki wątku lecz pedofila? Albo spotkał na
                      > drodze agresywnego psa dużej rasy?
                      > Dzieci zdrowe do pewnego wieku należy pilnować, dzieci mocno upośledzone całe ż
                      > ycie. Trudno.

                      alez idź to powiedz rodzicom dziecka, bo tu nikomu nic po tych mądrościach.
                      • gazeta_mi_placi Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 17:58
                        Chyba mąż autorki właśnie coś takiego zrobił, a co do mnie na szczęście sąsiedzi pilnują swoich dzieci i żadne mnie w domu nie nachodzi.
                        • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 22:11
                          Weekend dobiegl konca i postaram sie opowiedziec cd tej historii, ale najpierw krotkie wyjasnienie:

                          - moje dzieci nie sa lekliwe, sa otwarte i chetnie sie zaprzyjazniaja, maja tez kontakt z nie do konca zdrowymi maluchami (ale w ich wieku) ale chlopca sie boja bo jest po prostu duzo wiekszy, 8 lat roznicy to naprawde duzo;
                          - nie zgodze sie, ze awantura byla wina meza, on spokojnie wyjasnil, ze chlopiec pojawil sie bez nadzoru na naszej posesji i o malo nie doszlo do wypadku. To pani zareagowala krzykiem, tu maz juz nie byl spokojny, bo trudno o to gdy sekundy dzielily go, byc moze, spowodowania smierci dziecka;
                          - maz sie z nim nie szarpal po prostu zdecydowanie prowadzil wyrywajacego mu sie chlopca.
                          Jako ematka moge powiedzic, ze gdyby mi ktos przyprowadzil moje dziecko z informacja, ze bylo bez nadzoru i o malo nie zginelo pod kolami, to bym przeprosila i podziekowala.
                          • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 22:37
                            Chlopiec na pewno nie byl gosciem u poprzedniego wlasciciela dzialki, to byl stryj meza, bezdzietny; nie lubiacy dzieci i zwiazanego z nimi zamieszania - nawet byly z tego powodu nieporozumienia pomiedzy nim a tesciem, ktory uwaza swoje wnuczki za 8 i 9 cud swiata i niedopuszcza do wiadomosci, ze inni moga myslec inaczej smile

                            Plot juz stoi, tj. takie panele drewniane sluzace raczej do grodzenia tarasow, ale wydaja sie w miare trwale, sa wysokie i bez przeswitow.
                            Przy okazji zawarlismy znajomosc z sasiadami z drugiej strony siatki, dzieki czemu cala sytuacja jest dla nas troche bardziej jasna.
                            Jak sie okazalo rodzice chorego chlopca przeprowadzili sie w to miejsce kilka lat temu, wlasnie ze wzgledu na niego, tuz po przeprowadzce zawarli znajomosc z sasiadami nr 2, majacymi 15 letnia obecnie corke.
                            Mama chlopca wymyslila sobie, ze dzieci zostana najlepszymi przyjaciolmi i przychodzila z synem kiedy tylko dziewczynka wracala ze szkoly, siedzieli tak do 20-21...
                            Na delikatne uwagi, ze dziewczynka ma lekcje, obiad, czas wolny etc. pani powtarzala, ze najlepsi przyjaciele powininni spedzac czas razem.
                            W koncu dochodzilo do tego, ze mala wracala "kryjac sie" przy plotach - oni tez chcieli byc delikatni - a matka nie wpuszczala dzwoniacych do furtki - dluuugo - gosci.
                            Po pewnym czasie pani potrafila wysylac do nich chlopca samego, albo raz weszla do ich ogrodka (tam sie generalnie w dzien furtki nie zamyka) i zostawic chlopca z ta dziewczynka, z poleceniem opieki nad nim, bo ona wroci za kilka godzin.
                            Wczesniej jeszcze byly krzyki i wyzwiska w sklepie, bo oni dyskryminuja chore dziecko, nie pozwalajac sie corce z nim bawic, a to przeciez najlepsi przyjaciele.
                            Po tym wszystkim byla awantura slyszlana na calej ulicy i zerwanie kontaktow...
                            Generalnie schemat powtarzal sie kilkakrotnie, gdy na celowniku znalazla sie rodzina z dziecmi...
                            Uff przynajmniej mamy pewnosc, ze nie bedziemy obgadani przed wszystkimi w tej miejscowosci i nie bedziemy musieli jedzic po pieczywo do sasiedniej...

                            Chlopca zal i jego rodzicow tez, bo to ich najwyrazniej przerasta. Dziwie sie tylko, ze nie zamontowali mu na podworku zadnych zabawek, moze wtedy nudzilby sie odrobine mniej...

                            • minor.revisions Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 22:54
                              no dobrze, ale co z tego, ze o tym tu napiszesz, przeciez to niczego nie zmienia? tlumaczą się tylko winni, jak powiedział klasyk. Cala masa nieporozumien wynika z tego, ze ludzie rzucaja delikatne uwagi, zamiast jasno zakomunikowac, co akceptują, w jakich granicach a czego nie i dlaczego. A juz oczekiwanie, że ktos niepelnosprawny umyslowo zrozumie aluzje, zakrawa na żart.
                              Pani zresztą sama może mieć jakieś deficyty i nie rozumieć pewnych rzeczy.
                              • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 13.05.13, 00:17
                                Myslalam, ze forum jest po to zeby opisywac swoje problemy, doswiadczenia, a nie po to zeby zmieniac swiat.
                                Napisalam bo chcialam sie podzielic doswiadczeniem i liczylam na porady, po prostu.
                                Nie, nie czuje sie winna. Po rozmowie z sasiadami nr 2, mam pewnosc, ze gdybym chciala byc w porzadku wedlug standardow tej pani to musialabym goscic chlopca przez caly czas naszego tam pobytu...

                                Nie doczytalas chyba poczatku, nikt nie rzucal aluzji ani uwag.
                                Nie oczekiwalam, ze chlopiec cos pojmie, nie udalo mi sie nawet dowiedziec od niego jak ma na imie, wiec jak moglabym oczekiwac czegos takiego.
                                A rozmowa z rodzicami miala sie dopiero odbyc; watek mial mi pomoc sie do niej przygotowac.

                                A pani, jak tez dowiedzileismy sie od sasiadow, ma doktorat, wiec raczej kwestie deficytow intelektualnych odpadaja.


                                minor.revisions napisała:

                                > no dobrze, ale co z tego, ze o tym tu napiszesz, przeciez to niczego nie zmieni
                                > a? tlumaczą się tylko winni, jak powiedział klasyk. Cala masa nieporozumien wyn
                                > ika z tego, ze ludzie rzucaja delikatne uwagi, zamiast jasno zakomunikowac, co
                                > akceptują, w jakich granicach a czego nie i dlaczego. A juz oczekiwanie, że kto
                                > s niepelnosprawny umyslowo zrozumie aluzje, zakrawa na żart.
                                > Pani zresztą sama może mieć jakieś deficyty i nie rozumieć pewnych rzeczy.
                                • imasumak Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 13.05.13, 13:36
                                  Oj tam, po doktoracie też można mieć deficyty intelektualne wink
          • nowi-jka Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:55
            ale czy trezba uciekac sie do argumentu ze jest nieodpwiednim towarzyszem zabaw, jest niechcianym towarzyszem, nie chcemy jego towarzystwa tak jak nie chcielibysmy jego towarzystwa gdyby był zdrowy ale absorbował swoim byciem cały nasz pobyt tam

            ja mam sasiada co tak non stop chciał sie bawić z moim synem, non stop miałam go na głowie i czasem walił w drzwi i kopał a ja udawałm ze nei słysze zeby go miec z głowy, po 4 latach walki zawsze pyta czy moze [przyjsc nie stoi potem pod drzwmi z nosem na kwinte i relacje sa ok. ale zajeło nam to 4 lata, czasem było na ostrzu noza i nie przychodził bo mu chyba mama obrazona nie pozwalała a czasem było zwyczajnie. $ lata a gdybym od razu ustaliła granice to od razu mogłoby byc ok
          • claudel6 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 23:55
            ale co ona prowadzi działaność charytatywną? ma prawo dbać wyłacznie o dobre samopoczucie obcego dzieciaka? a nie ma prawa dbac o samopoczucie własnych dzieci, nie ma prawa do odpoczynku, prywatnosci na własnym terenie? nieprzyjmowania obcych kłopotliwych dzieci?
        • annajustyna Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:02
          Ale maz powiedzisl, ze chlopiec prawie wpadl pod auto?
          • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:27
            Powiedzial.
            Poprosil zeby go pilnowac bo maja troche pracy na dzialce i moze byc niezezpiecznie gdy znow niespodziewanie wejdzie.
            Pani na to, ze ona go pilnuje i ma jej nie pouczac. Na to maz czy wiedzila jak dzwonil do nas w niedzielny poranek albo jak siedzial po kilka godzin.
            Klotnia na calego, a maz jest spokojny i zwykle trudno go zdenerwowac...


            annajustyna napisała:

            > Ale maz powiedzisl, ze chlopiec prawie wpadl pod auto?
            • minor.revisions Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 16:22
              Pani na to, ze ona go pilnuje i ma jej nie pouczac. Na to maz czy wiedzila jak
              > dzwonil do nas w niedzielny poranek albo jak siedzial po kilka godzin.
              > Klotnia na calego, a maz jest spokojny i zwykle trudno go zdenerwowac...
              >

              no nic dziwnego, ze klotnia, pani zareagowała tak, jak zareagowałaby kazda osoba, w tym ematka, w takiej sytuacji (choc ematce sie wydaje, ze ona na pewno nie).
              Zwlaszcza, ze od samego poczatku z twoich wypowiedzi widac niechec do dziecka i generalnie pierwszoplanowy cel to pozbyc sie bachora z posesji, a gdyby sie udalo przy tym nikogo nie obrazic, ale to opcjonalnie, to byloby dobrze. Nie mysl, ze pani tego nie zauwazyla, zwlaszcza, ze pewnie to nie pierwszy raz ktos tak reaguje na jej dziecko.

              Nie sadze, zeby sbyla zainteresowana rozwiazaniem tego konfliktu, bo przeciez nadrzedny cel osiagnelas - teraz raczej beda was unikac - ale polecam ten watek i zapoznanie sie z ta metoda, ona tlumaczy zreszta, dlaczego pani zareagowala tak, a nie inaczej i dlaczego to normalne, że OBIE strony (nie zła pani i biedny, zdenerwowany mąż) zaczęły się kłocić.

              forum.gazeta.pl/forum/w,567,142755987,142755987,Komunikacja_bez_przemocy.html
              • mozambique Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 16:33
                uwazasz ze kazda matka wyganialaby swoje zaburzone rozwojowo dziecko z chałupy zeby jej z oczu zeszlo i przez kilka godzin nie zainteresowalaby sie czy go jakis pies nie zagryzl albo samochód nie trzepnął albo do jakiego rowu nie wpadł ??? i ze to jest zwykła sytuacja ?

                ty normalna jestes?
                • minor.revisions Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 16:39
                  nie, ale uważam, ze nie umiesz czytać.
              • wuika Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 17:55
                Po stronie matki nie ma żadnej winy? Puszcza swoje dziecko samopas, nie interesując się jego bezpieczeństwo, ale to nowi sąsiedzi są źli, bo dyskryminują jej chore dziecko?
                • minor.revisions Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 16:00
                  Sa tu dwie osobne sprawy: niedopilnowane dziecko- wina matki, choc byc moze poprzedni wlasciciel nie mial nic przeciwko chlopcu, a on nie rozumie, dlaczego nagle sie zmienilo. Klotnia to druga rzecz. Rozpetanie klotni to 100% winy superspokojnego meza, kazdy, kazdy po wejsciu "na to maz, czy widziala..." I udowadnianiu, ze nie ma racji, przejdzie do defensywy I to raczej w agresywny sposob. Maz autorki tez, bo gdyby nie, to by klotni nie bylo.
                  • rhaenyra Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 16:21
                    > choc byc moze pop
                    > rzedni wlasciciel nie mial nic przeciwko chlopcu, a on nie rozumie, dlaczego na
                    > gle sie zmienilo.

                    to jest problem rodzicow dziecka a nie autorki
                    i chamskiego zachowania matki chlopca nic nie tlumaczy
                    • minor.revisions Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 16:36
                      > to jest problem rodzicow dziecka a nie autorki
                      > i chamskiego zachowania matki chlopca nic nie tlumaczy
                      >

                      albo chodzi o to, zeby udowodnic, ze sie ma racje, a ta druga strona jej nie ma, jest głupią, roszczeniowa, chamska i żulernia, albo, zeby wypracowac jakies rozwiazanie, ktore wszytskim pasuje. W tym pierwszym przypadku mozna, jak najbardzie, wyliczas, ktora strona ma jakie winy i problemy po swojej stronie. W tym drugim to do niczego nie prowadzi.
                      Autorka, przynajmniej poczatkowo, pytala o ten drugi wariant, a cala ematka jak jeden mąż stanęła przy pierwszym.
                      • rhaenyra Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 16:42
                        bo ten drugi wariant istnieje tylko w teorii
                        nie ma czegos takiego jak rozwiazanie ktore wszystkim pasuje
                        • minor.revisions Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 16:47
                          no cóż, na tym polega życie w społeczeństwie, żeby jednak szukać takich rozwiązań, tylko trzeba zacząć od tego, żeby ustalić, na czym zależy obu stronom, a nie zakładać, że się wie.
                          • rhaenyra Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 16:53
                            ok zulek miecio bardzo chce zebys codziennie robila mu laske
                            ty ma zula mietka nie chcesz nawet patrzec

                            jakie rozwiazanie zadowoli was oboje ?


                            > no cóż, na tym polega życie w społeczeństwie, żeby jednak szukać takich rozwiąz
                            > ań, tylko trzeba zacząć od tego, żeby ustalić, na czym zależy obu stronom, a ni
                            > e zakładać, że się wie.

                            jednym z elementow zycia w spoleczenstwie jest tez prawo do odmawiania i wyznaczanie wlasnych granic i respektowanie granic innych
                            • gazeta_mi_placi Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 16:59
                              Można pójść na kompromis i robić Panu Mieciowi laskę co drugi dzień.
                              • claudel6 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 13.05.13, 00:15
                                albo wynając kogoś podobnego do siebie do robienia laski panu Mieciowi wink
                            • minor.revisions Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 17:35
                              rhaenyra napisała:

                              > ok zulek miecio bardzo chce zebys codziennie robila mu laske
                              > ty ma zula mietka nie chcesz nawet patrzec

                              sprowadzasz rzecz do absurdu. Ty ze zrobienia laski zulowi nic nie masz. A miec zaprzyjaznionego sąsiada, który podczas twojej nieobecności (czyli przez większość czasu) będzie rzucał okiem na twój cenny dom, płot i trampolinę, to jest jakaś korzyść, a już na pewno w stosunku do sąsiada nastawionego wrogo.

                              > jednym z elementow zycia w spoleczenstwie jest tez prawo do odmawiania i wyznac
                              > zanie wlasnych granic i respektowanie granic innych

                              ależ jak najbardziej, rzecz w formie, w jakiej się to zrobi. Ja widze zasadnicz różnice między pójściem do pani i powiedzeniem "sytuacja jest taka, że prowadzimy niebezpieczne prace, a dziecko przyszło cichcem, mało go nei rozjechałem, nie wybaczyłbym sobie, gdyby cos się stało, on teraz siedzi zdenerwowany, potrzebujemy, żeby pani po n iego poszła i go zabrała", a przytaszczeniem za fraki płaczącego, wyrywającego się dzieciaka matce przed dom, z wytykaniem, że "to nieprawda, że pani go pilnuje".

                              Ja nie kwestionuję prawa do granic, tylko mówie, że w formie, w której to jest przedstawione w tym wątku, nie ma najmniejszych szans na osiągnięcie założonego celu - czyli wyznaczenie tych granic bez robienia sobie wrogów.
                              • rhaenyra Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 12.05.13, 17:44
                                ktos kto nie pilnuje wlasnego dziecka bedzie pilnowal cudzej dzialki ?
                                nie rozsmieszaj mnie
                              • claudel6 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 13.05.13, 00:19
                                skoro jesteś taka społeczna i poprawna, to co powiesz na zachowanie rodziców, którzy pozwalają na to, by chłopiec walił w płot i wył - nie mówię tu o zakłócaniu spokoju innym ludziom, bo to już wiemy - mają w dupie, tylko o cierpienie ich własnego dziecka?
                      • gwynblaidd252 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 16.05.13, 13:18
                        ale jakie rozwiązanie? nikt nie ma prawa narzucać mi się ze swoim towarzystwem. Nieważne jest czy to jest osoba sprawna umysłowo czy nie. Czytanie ze zrozumieniem, tak na marginesie, dotyczy wszystkich. Dziewczyna od początku chciała całą tą sprawę rozwiązać łagodnie ale się nie dało - wystarczy przejrzeć poprzednie posty. Rodzice dzieci niepełnosprawnych często uważają, że im się wszystko należy bo los ich ciężko doświadczył. Mało tego, utwierdzają w tym przekonaniu swoje dzieci, chociażby nie wymagając od nich respektowania jakichkolwiek norm zachowania. I wreszcie - dzieci z ZD to nie tylko fajne, wesołe nieszkodliwe robaczki znane z telewizji, filmów itp. Dzieci z ZD potrafią być agresywne i niebezpieczne - zwłaszcza gdy w domu nie są im narzucane żadne normy. A tak wynika z opowieści autorki. Moim zdaniem i tak by się nie dało tego w "polubowny" sposób rozwiązać.
                        • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 16.05.13, 15:33
                          Trafilas w sedno; to nie jest chlopiec jak filmowe dzieci z ZD, czyli taki, ktory mowi i mysli troszke wolniej i jest troche naiwny, ale mozna z nim porozmawiac.
                          Z tym chlopcem nie udalo mi sie nawiazac zadnego kontaktu...
                          Niezaleznie od wszystkiego uposledzony nastolatek to nie odpowiednie towarzystwo dla malych dziewczynek; w innym watku jedna z forumek zwrocila mi uwage na kwestie niebezpieczenstwa zwiazanego z popedem seksulanym, ktory pewnie niedlugo zacznie odczuwac chlopiec.
                          Pomimo wspolczucia musze dbac o moje dzieci przede wszystkim.

                          Jesli chodzi o aborcje dziecka z ciezka wada genetyczna, masz racje - to powinien byc wybor wylacznie rodzicow.
        • hipek_w_kropki Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:37
          Kurczę, straszni są ci rodzice. Jak można narażać własne dziecko na takie przeżycia? Mnie się to w głowie nie mieści. Ja nie wiem, ale czy nie można tego uznać za zakłócanie spokoju i załatwiać z policją? No bo pobyty na działce zapowiadają się na horror... Współczuję serdecznie.
          • gulcia77 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 31.05.13, 18:12
            Ja tam podejrzewam, że wcale nie są straszni, tylko po prostu mają po kokardkę swojego własnego dziecka. Co wcale nie jest ani dziwne, ani nienormalne, ani przerażające dla nikogo, kto miał kiedykolwiek do czynienia z dzieckiem niepełnosprawnym intelektualnie. Problem polega na tym, ze w naszym świętoyebliwym społeczeństwie nikt nie ma prawa się do tego przyznać, więc najchętniej przyjmowaną postawą, jest postawa męczennika. A to potrafi narobić wrogów.
            • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 31.05.13, 18:23
              Pewnie masz racje, pani nawet przyznala naszym sasiadom nr 2, ze zrezygnowala dla syna z kariery i dla niego przeprowadzili sie na wies.
              Mysle, ze gdyby chlopiec byl w jakiejs szkole w tygodniu i wracal na weekendy do domu, to pani zachowalaby prace i wszyscy byliby szczesliwsi...


              gulcia77 napisała:

              > Ja tam podejrzewam, że wcale nie są straszni, tylko po prostu mają po kokardkę
              > swojego własnego dziecka. Co wcale nie jest ani dziwne, ani nienormalne, ani pr
              > zerażające dla nikogo, kto miał kiedykolwiek do czynienia z dzieckiem niepełnos
              > prawnym intelektualnie. Problem polega na tym, ze w naszym świętoyebliwym społe
              > czeństwie nikt nie ma prawa się do tego przyznać, więc najchętniej przyjmowaną
              > postawą, jest postawa męczennika. A to potrafi narobić wrogów.
        • jowita771 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:39
          Pani mama chyba ma nie po kolei w głowie, jeśli według niej niechęć do zajmowanie się po kilka godzin jej dzieckiem to dyskryminacja. Cwaniara szukała jeleni, ot co.
          • cersei8 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:59
            Dyskryminacja jest to, ze nie pozwalamy mu sie bawic z naszymi dziecmi skoro on tego chce i nasze corki tez, maz na to, ze dziewczynki wcale nie chca, boja sie go.
            Na to pani, ze to my wmowilismy im, ze maja nie chciec...

            Nie sa zulami, pani wyglada troche jak radiomaryjna bibiotekarka smile; sprawiala wrazenie chlodnej, nawet troche wynioslej, gdy zamienilam z nia wczesniej kilka slow, kiedy bylismy tam przed remontem, tylko z mezem.
            jowita771 napisał:

            > Pani mama chyba ma nie po kolei w głowie, jeśli według niej niechęć do zajmowan
            > ie się po kilka godzin jej dzieckiem to dyskryminacja. Cwaniara szukała jeleni,
            > ot co.
            • gazeta_mi_placi Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 20:01
              Ja myślę, że po tej ostatniej akcji raczej już nie będzie przysyłać chłopca do Was, zawsze jakiś plus tej awantury.
        • jowita771 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 13:42
          A rodzice zamiast zabrać chłopaka gdzieś na spacer, odwrócić jego uwagę, wolą, żeby wył Wam pod płotem, bo może się złamiecie i znów będą mieli spokój.
        • ann.38 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 17:10
          Oczywiście nie musisz gościć kogoś, jak nie masz ochoty, a rodzice powinni bez względu na stan spranwości dziecka pilnować gdzie jest, czy bezpieczne i czy innym nie przeszkadza, to oczywiste. Sama też nie lubię wizyt niezapowiedzianych, nawet jeżeli to tylko dzieci pobawić się z moimi. Wolę mieć takie akcje zaplanowane i zorganizowane, no i nie ciągle na okrągło oczywiście.
          Ale niepotrzebnie tak ciągle podkreślasz jak to się córki boją chłopca. Wystarczyłoby, że nie pasują Wam ciągle odwiedziny i że dzieci nie bawią się wspolnie dobrze/chętnie. Nie wydaje mi się, że to byłoby zbytnią poprawnością polityczną- raczej zwykłą delikatnością. Różnych ludzi spotykamy, może ośmiel trochę córki, żeby nie bały się innych ludzi. Twój mąż nie powinien ciągać chłopaka na siłe tylko pójśc do rodziców. Skoro mówisz, że Ty nie dalabys rady, to musiał nieźle się z nim szarpać. Pewnie, że przerózni są ludzie, ale dla mnie strasznie dziwne, że przy oczywistej swojej winie rodzice chłopca jeszcze Was wyzywają. Tak wynika z Twojej relacji. Może ich relacje nieco by się rózniła.
          • melancho_lia Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 17:46
            No niewątpliwie by się różniła- przecież ich syn chciał się tylko pół dnia pobawić z sąsiadami, a oni tylko chcieli mieć spokój.
            No ale sąsiedzi są be, bo jednak nie dali się w taki układ wmanewrować.
          • szpil1 Re: Problem z dzieckiem sasiadów - cdn - niestety 11.05.13, 18:01

            ann.38 napisał(a):

            > Oczywiście nie musisz gościć kogoś, jak nie masz ochoty, a rodzice powinni bez
            > względu na stan spranwości dziecka pilnować gdzie jest, czy bezpieczne i czy in
            > nym nie przeszkadza, to oczywiste.

            Najwidoczniej nie jest to oczywiste dla rodziców chłopca.

            Sama też nie lubię wizyt niezapowiedzianych,
            > nawet jeżeli to tylko dzieci pobawić się z moimi. Wolę mieć takie akcje zaplan
            > owane i zorganizowane, no i nie ciągle na okrągło oczywiście.
            > Ale niepotrzebnie tak ciągle podkreślasz jak to się córki boją chłopca.

            Ale to chyba jest istotne w tej sprawie. Bo jeśli dziewczynki nie chcą się z nim bawic to chyba nie chcesz, by rodzice je zmuszali?

            Wystarc
            > zyłoby, że nie pasują Wam ciągle odwiedziny i że dzieci nie bawią się wspolnie
            > dobrze/chętnie. Nie wydaje mi się, że to byłoby zbytnią poprawnością polityczną
            > - raczej zwykłą delikatnością.

            A co z delikatnością rodziców chłopca? Chyba wypadałoby, aby też takową się wykazali i chociażby zapytali cersei i jej męża czy tak długi pobyt ich dziecka nie przeszkadza im?

            Różnych ludzi spotykamy, może ośmiel trochę córk
            > i, żeby nie bały się innych ludzi.

            Ośmielic? Żartujesz, prawda? Chłopiec jest większy, niedelikatny, jak pisze cersei chce narzucac swój sposób zabawy, krzyczy gdy coś jest nie po jego myśli, co dziwnego, że dziewczynki się go boją?

            Twój mąż nie powinien ciągać chłopaka na sił
            > e tylko pójśc do rodziców. Skoro mówisz, że Ty nie dalabys rady, to musiał nieź
            > le się z nim szarpać.

            A co miał zrobic skoro jego rodzice mają w głębokim poważaniu co się dzieje z dzieckiem, a dziecko chyba raczej nie zrozumie, że ma opuścic działkę cersei, bo nikt tam nie ma czasu się nim zajmowac?

            Pewnie, że przerózni są ludzie, ale dla mnie strasznie dz
            > iwne, że przy oczywistej swojej winie rodzice chłopca jeszcze Was wyzywają.

            Mnie to nie dziwi. Zdarzają się rodzice, którzy - niezależnie od tego czy ich dziecko jest nipełnosprawne czy nie - chętnie zrzucają obowiązek opieki na innych i oburzają się gdy ktoś się buntuje.

            Tak
            > wynika z Twojej relacji. Może ich relacje nieco by się rózniła.

            Pewnie tak. Pewnie twierdziliby, że cersei i jej mąż nie chcą kontaktów chłopca z ich dziecmi ze względu na jego chorobę. Wygodnie pomiijając fakt, że próbują wkręcic sąsiadów w wielogodzinną, obowiązkową opiekę nad ich dzieckiem.

    • nowi-jka Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 13:06
      wiecie co jest najgorsze ze gdyby to był zdrowy chłopak to nei miałoby sie obiegcji poprosic ze pojechaliscie tam pobyc ze soba i pocieszyc sie soba a nie obcymi dziecmi. A ze zdrowy nei jest to zaraz dochodzi ze on czy rodzice poczuja sie dotknieci.
      trudna sprawa
      • yotsukaido Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 13:20
        no właśnie, chociaż pewnie nikomu nie byłoby miło w takiej sytuacji. Choć też nie ulega wątpliwości, że to rodzice chłopca dali plamę - to oni powinni zaprosić swoich nowych sąsiadów i postarać się, żeby dzieci znalazły wspólne zabawy, a chłopiec nie był uciążliwy i natrętny.
        • heca7 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 13:51
          Smutne jest to, że rodzice kosztem swojego (nie rozumiejącego pewnie o co chodzi) dziecka wywołują u Was poczucie winy. Jak można pozwolić stać swojemu płaczącemu dziecku przy płocie??? Wiedząc jak cierpi i płacze?
    • moofka Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 17:06
      plot i zlewka
      naprawde nie przejmuj sie i nie daj manipulowac
      to wasza przestrzen, wasz wypoczynek
      a towarzysze zabaw musza byc chciani, akceptowani i zachowywac sie uwazam nieklopotliwie
      nie wyobtazam sobie puszczac dzieci do obcych osob obojetnie - do domu, na dzialke, na posesje
      bez wczesniejszego poznania sie i pewnosci ze sa tam chciane, proszone i mile widziane w godzinach od do
      na tej samej zasadzie zapraszammy do nas
      tu jest trudno bo chlopczyk uposledzony
      to jest smutne oczywiscie
      ale naprawde twoje dziewczynki nie musza byc dla niego towarzystwem i terapeutami
      same sa male i przyjezdzaja wypoczac
      a twoim obowiazkiem jest zapewnic im bezpieczenstwo
      jak dorosna i beda chcialy podjac sie wolontariatu i pomocy niepelnosprawnym, to
      zrobia to - ale tez na wlasnych zasadach
      i nie - nie jestes zimna suka i nie jest to zadna dyskryminacja
      mialas dobre intencje
      a ze wyszlo jak wyszlo, to nie twoja wina
    • moofka Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 17:09
      swoja droga - daj znac co dalej sie dzieje, bo to ciekawe studium ematkowego przypadku jest smile
    • rosapulchra-0 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 17:19
      Nie da się delikatnie.
      Odgrodzić się trza wielkim i gęstym płotem, odpowiadać na dzień dobry i nic poza.
      Z czasem poszukać innej działki, z uwzględnieniem sąsiadów.
    • baszysta Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 17:50
      Cersei dobra decyzja z plotem, tak trzymaj.

      Nie daj sie wciagnac w gadki o tolerancji i poprawnosci politycznej. Uposledzenie chlopca, sytuacja jego rodziny na prawde nie powoduje, ze automatyczne ty i twoja rodzina maja goscic chlopaka i odciazac jego rodzicow z obowiazku pilnowania dziecka. A rodzice chlopaka powinni zapoznac sie z zasada "zyj i pozwol zyc innym".

      A propo zdziwienia w watku, ze jego rodzice nie reaguja na stanie chlopaka przy bramce czy tez dzikie wycie i szarpanie za siatke, takie hardkory to dla nich codziennosc i pewnie sie na to znieczulili. Tak, to smutne i przykre ale sory Winnetou zycie toczy sie dalej.
      • mozambique Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 18:10
        a gdyby tak na dzialce autorki cos sie chłopcu stało ? zwyczajnei - pzrewróciłbysie i rozbił głowę, zwichnął kostkę itp

        to autorka wtedy karnie odpowiada za zdrowie i zycie chłopca - w koncu przebywał na jej terenie i pod jej pieczą a rodzice do prokuratora pójdą to i kobieta wyrok dostanie

        dlatego uwazam ze w takim razie bez sentymentow - chłopiec którego nikt nie zaprasza wraca pod opeike jego wlasnych rodziców i tyle
    • kota_marcowa Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 18:21
      Ja bym konsekwentnie nie wpuszczała choćby wył pod bramką nawet cały dzień. I jak najszybciej zainwestowała w płot.
      • wioskowy_glupek Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 18:58
        Czytałam ten wątek już parę dni temu i zastanawiałam się jak to delikatnie załatwić. Natomiast po przeczytaniu rozwoju akcji poszła bym do sąsiadów i powiedziała otwarcie co następuje:

        a) Nie życzysz sobie kategorycznie żadnych komentarzy odnośnie twojego braku tolerancji, ponieważ problemem we wzajemnych stosunkach na linii twoje dziecko - chłopiec jest wiek i pewnie też płeć

        b) Nie życzysz sobie niezapowiedzianych wizyt dziecka na swojej posesji, ponieważ po pracy zamierzasz odpoczywać i po prostu nie będziesz brała odpowiedzialności za obce dziecko - obojętnie chore czy zdrowe

        c) Jeżeli nie przestaną cię obrażać wywrzaskiwać itd to zawiadomisz Policję i będą mieli problemy nie tylko z powodu lżenia twojej rodziny ale także nie zaopiekowania się chłopcem.

        Weź mnie nie rozśmieszaj że będziesz specjalnie ładować kupę forsy w płot, żeby się od niewychowanych buraków odgrodzić. No chyba że i tak planowaliście taki kupić.
        • kota_marcowa Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 19:44
          Wszystko pięknie tylko wygląda na to, że państwo są nieprzemakalni i tylko > c) Jeżeli nie przestaną cię obrażać wywrzaskiwać itd to zawiadomisz Policję i będą mieli problemy nie tylko z powodu lżenia twojej rodziny ale także nie zaopiekowania się chłopcem. ma sens (a i b już były - skutek jak widać)

          A co do płotu, to ja bym postawiła dla własnego spokoju, bo jak zrozumiałam podwórka dzieli siatka i nie chciałabym codziennie oglądać przyklejonego do niej, wyjącego chłopca z ZD. I nie chodzi o dyskryminację. Widziałam takie dzieci w akcji i to nie jest zwykły płacz tylko autentyczne wycie.
        • rosapulchra-0 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 11.05.13, 19:56
          Ten płot to niegłupia sprawa. Ja popieram. Sama nie lubię, gdy sąsiedzi mi zaglądają do ogródka, a poza tym autorka wątku nie będzie się narażać na niepotrzebne spotkania z sąsiadami, choćby przez za niski płot.
          • natkagatka Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 00:37
            pewnie nawet nie wiem na co sie tu naraze, piszac to co napisze, ale co tam, napisze:
            Tak to jest jak sie kobietom wmawia, ze powinny rodzic chore dzieci, ze aborcja to morderstwo, a ZD to lekkie uposledzenie polegajace glownie na skosnych oczach.
            Opieka nad uposledzonym dzieckiem jest cholernie ciezka, nie kazdego na to stac. Widac tych rodzicow to maksymalnie przeroslosad I w tej sytuacji mamy nieszczesliwych rodzicow, nieszczesliwe dziecko i nawet sasiadom sie dostaje.
            Mam w swoim otoczeniu chlopaka z ZD. Juz jest prawie dorosly . Dramatsad on jest bardzo uposledzony, prawie nie umie mowic, jego slowa to taki niezrozumialy belkotsad On czesto placze, nie wiadomo dokladnie dlaczego, ale wierzcie mi, nie sa to lzy ze szczescia. On cierpi. Rodzice mimo, ze dobrze sie nim zajmuja, robia dobra mine do zlej gry, tez cierpia. boja sie przyszlosci, kiedy moze ich zabraknac. Nie ma dla nich takich luksusow jak wypad do kina, do restauracji. Nie, nic z tych rzeczy.
            Mam nadzieje, ze niedlugo kobietom bedzie dany wybor, nie tylko legalnie, ale bardziej chodzi o to, ze nie bedzie tej calej pro zycie propagandy.
            • annajustyna Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 05:03
              Wszystko cacy, ale co? Zabojstwo uposledzonego, aby rodzice "mogli pojsc do kina"? Raczej powinnismy jako cywilizowane spoleczenstwo isc w strone wspierania takich rodzin i to zarowno finansowo, jak i w inny sposob (specjalne programy rehabilitacyjne etc.).
              • natkagatka Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 06:40
                No tak wszystko cacy, zeby wlasnie nikt nas od zabojcow nie wyzywal, rodzimy dzieci, ktore zawsze beda cirpiec. ale co z tego , ze cierpia? Niewazne. wazne, ze urodzilismy, bo tak trzeba.
                A to wyjscie do kina, to byl tylko przyklad. Takie rodziny nie maja szansy zyc normalnie. Takie rodziny patrza na codzien na cierienie dziecka, ktoremu pomoc nie mozna. kasa to nie wszystko, rehabilitacja to nie wszystko. Najwiecej kasy, najwiecej pomocy nie zmieni zycia takiego dziecka. bo ono nie jest nieszczesliwe z powodu braku kasy pomocy itp. Ono jest nieszczesliwe bo jest I BEDZIE JUZ ZAWSZE niepelnosprawne. Czasami pozwolic odejc to akt milosierdzia. A i jeszcze nie aborcja powinna byc wyborem rodzicow, takze jakbys Ty stanela przed tym wyborem, spoko, mozesz urodzic, nikt by Cie na sile nie wyskrobal.
                • rosapulchra-0 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 13:22
                  A wzięłaś pod uwagę fakt, że są rodziny, które mimo świadomości niepełnosprawności dziecka jeszcze w okresie płodowym, nie mają zamiaru go usuwać?
                  • gazeta_mi_placi Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 17:16
                    A czy ktoś ich zmusza? Mają wybór.
              • gazeta_mi_placi Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 11:02
                Zabójstwo nie, ale możliwość aborcji na ten przykład.
                • annajustyna Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 12:28
                  Aborcja to takze forma zabojstwa. Podobnie jak uduszenie, zakatowanie, zastrzelenie etc. Inna forma tylko.
                  • gazeta_mi_placi Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 12:42
                    Kto Ci tak powiedział? I czy w kraju w którym mieszkasz ile się daje za dokonanie akurat tego rodzaju "zabójstwa"? Skoro to takie samo zabójstwo jak uduszenie urodzonego człowieka to chyba kara co najmniej 25 lat więzienia? Aborcje akurat u Was są legalnie rejestrowane, więc jak rozumiem wszystkie te kobiety już są zamknięte w więzieniach?
                    • annajustyna Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 13:02
                      Aha, a o czynie zabronionym, ale niedotknietym kara slyszalas? Bo wlasnie tak to definiuje niemiecki kodeks karny?
                      • gazeta_mi_placi Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 17:18
                        Aborcja w Niemczech to "czyn zabroniony"? Myślałam, że tak jak w większości krajów europejskich jest legalnym zabiegiem.
                        • annajustyna Re: Problem z dzieckiem sasiadów 13.05.13, 09:07
                          Jest legalna w tym sensie, ze nie ma sankcji karnej, jesli zostana spelnione pewne warunki. Ale jest definiowana jako czyn zabroniony., Taki kompromis poplatany.
                          • franczii Re: Problem z dzieckiem sasiadów 13.05.13, 13:15
                            Czyli nie jest zabojstwem.
                  • ardzuna Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 12:45
                    Nie znasz bliżej żadnej rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym intelektualnie, prawda? Może adoptuj jakieś i pogadamy za 10 lat.
                    • annajustyna Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 13:03
                      Znam pare. Jedna nawet od malego, wlasciwie wychowywalam sie z tym chlopcem (zmarl w zeszlym roku).
                      • gazeta_mi_placi Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 17:19
                        A ile adoptowałaś? Przy czym nie chodzi mi o popularną wśród "pro life" adopcję duchową big_grin
                        • annajustyna Re: Problem z dzieckiem sasiadów 13.05.13, 09:06
                          Bardzo smieszne.
                          • gazeta_mi_placi Re: Problem z dzieckiem sasiadów 13.05.13, 16:36
                            Raczej smutne, biorąc pod uwagę ilu jest zaplutych proliferów, a ile gotowych do adopcji, ale niestety ciężko chorych dzieci czeka w ośrodkach.
                            A gdyby tak każdy prolifer adoptował po takim chorym dziecku?
                            • thegimel Re: Problem z dzieckiem sasiadów 13.05.13, 16:39
                              A zapomnij. Duchowe adopcje i tym podobne bzdety. Dopóki rodzice ciężko upośledzonych dzieci będą traktowani tak jak są teraz, dotąd zmuszanie do rodzenia będzie okrucieństwem. A matce, która zrezygnuje z pracy żeby się dzieckiem zająć zajmy 500zł miesięcznie na życie i niech skacze z tego powodu z radości uncertain
              • claudel6 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 13.05.13, 00:25
                o jakim zabójstwie Ty mówisz? aborcja płodu nawet w TYM zamordystycznie katolickim kraju nie jest zabósjstwem.
              • gwynblaidd252 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 16.05.13, 13:31
                Łatwo jest mówić takie rzeczy jak się nie jest rodzicem upośledzonego dziecka. Mi się tez kiedyś wydawało, że usuwanie takich ciąż, niejako dla wygody rodziców?????, jest karygodne. Wyleczyły mnie z tego dwie sytuacje. 1. Koleżanka mająca mocno upośledzone dziecko, które nie mówi komunikuje się krzykiem, nie widzi nie chodzi itp. Kiedyś mi powiedziała wprost, że gdyby wiedziała wcześniej to by usunęła. A mi się wydawało, że się tak fajnie małą zajmują, ze jest ok. Bo przecież ją kochają.
                2. patrzenie na cierpienie rodziców opiekujących się noworodkiem ze świadomością, że najprawdopodobniej nie dotrwa do 1 urodzin, że nie czuje dotyku, nie słyszy głosu rodziców, leży pod respiratorem i masą rurek i cierpi utwierdziło mnie w przekonaniu, że to musi być indywidualna decyzja rodziców, a właściwie kobiety, a nie jakiegoś urzędasa czy księdza. Bo to nie oni będą się tym dzieckiem zajmować i cierpieć razem z nim.
            • gazeta_mi_placi Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 11:04
              >Mam nadzieje, ze niedlugo kobietom bedzie dany wybor, nie tylko legalnie, ale bardziej chodzi o to, ze nie bedzie tej calej pro zycie propagandy.

              Ja też mam taką nadzieję.
            • dydaki Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 17:24
              Ja też nie kupuję rodzenia dzieci wiedząc, że będą ciężko upośledzone/chore. Te dzieci żyją później w wielkim cierpieniu, nic dobrego z tego nie wynika i ckliwe reportaże o wspaniałych poświęcających się rodzicach co to dwójkę niepełnosprawnych urodzili wcale mnie nie przekonują ,że to tak super hiper dobrze i wzniośle. W większości to skazanie dziecka na wieloletnie cierpienie, biedę, wykluczenie społeczne, a w późniejszym wieku życie w jakimś syfiastym domu opieki. Rodzenie w takim przypadku to znęcanie się nad człowiekiem a nie dawanie mu "wspaniałego życia".
            • gulcia77 10/10 n/t 31.05.13, 18:18
    • moofka Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 06:10
      Bezrobocie mlodych to problem calej europy
      w latach 90 wystarczylo skonczyc bele co i umiec powiedziec how do you do
      zeby dostac niezla prace
      a jeszcze lat wczesniej cokolwiek i dostawalo sie skierowania do pracy z automatu jeszcze wybrzydzac mozna bylo
      kiedy ja wchodzilam na rynek pracy na poczatku 2000 roku juz byla dramatyczna bryndza
      teraz w polsce tez jest zle i jeszcze mniej sie absolwenta szanuje
      ale za to mamy granice otwarte
      wmawianie mlodym ludziom, ze to ze nie maja zadnych perspektyw jest ich wina
      to ogromne swinstwo
      nie jest to ani ich wina, ani wina ich przygotowania (ktos te edukacje tak dla nich urzadzil i kase za to bral)
      ani wybieranych przez nich kierunkow
      tylko beznadziejnej sytuacji w kraju
      i braku miejsc pracy
      i braku pieniedzy
      bo innym sie nalezy
      jak jest prosperity mozna byc szczesliwa kwiaciarka, a kariere od pucybuta zaczynac
      zawsze natomiast poza dyplomami przydaje sie energia, otwartosc, elastycznosc i zyczliwe kontakty
      czyli cos co teraz modnie nazywa sie inteligencja emocjonalna
      i tego warto sie uczyc najbardziej kiedy przyszlosc niepewna wink
      • moofka Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 06:31
        dziwnie mi sie podpielo, mialo byc w watku o przyszlosciowych kierunkach
        moge prosic o przeniesienie?
        • annajustyna Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 12:30
          Zle sie podpielo, ale madrze piszesz. Tylko rozroznilabym nasze pokolenie (lata 70.) od osob 10 lat mlodszych. Tutaj statystyki sa inne, gdy chodzi o poziom edukacji.
        • claudel6 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 13.05.13, 00:27
          bardzo adekwatny wtręt, ten chłopiec na pewno będzie bezrobotny...
    • marcelina4 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 13:06
      wiesz co? ja po takiej akcji, to już wyzbyłabym się sentymentów, no sorry, agresja, chamstwo i manipulowanie faktami skutecznie w tym przypadku zamknęły drogę do delikatnego załatwienia sprawy
      rodzice chłopca mają najwyraźniej gdzieś należyte sprawowanie opieki nad nim, skoro nawet argument o możliwości fizycznego uszczerbku na zdrowiu syna podczas prac remontowych nie robi na nich żadnego wrażenia, puszczają dziecko samopas i kilkugodzinna nieobecność tez im lata, wyzywają Was wulgarnie, drą gęby, więc Tobie tym bardziej powinno zwisać to, czy przypadkiem kogoś nie urazisz wypraszając dziecko z własnego podwórka
      w tej sytuacji powiedziałabym jasno, że chłopca nie zapraszasz, a jeżeli przyjdzie sam, to rodzice maja go odebrać, Twoje dzieci nie będą się z nim bawić, bo nie, bo im nie odpowiada i tyle, bez tłumaczenia dlaczego

      mam nadzieje, że sytuacja się uspokoi, ale jak zamierzacie rozwiązać sprawę ochrony terenu podczas waszej nieobecności? nie obawiasz się, że chłopiec może próbować dostać się na teren działki kiedy Was nie będzie? mogą go kusić te urządzenia do zabawy, poza tym rodzice też miłością do Was nie zapałali, jednak miałabym trochę obaw w tym temacie
    • 77kunda Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 14:56
      Długo się zastanawiałam czy napisać i co napisać...wśród znajomych mam rodziców dzieci niepełnosprawnych i dzieci te przychodzą do sąsiadów ale góra za 10 min jest za nimi opiekun bo dziecko znikło z pola widzenia więc tutaj rodzice są dziwni że nie zaniepokoili się gdzie jest ich dziecko i nie przyszli zapytać czy nie przeszkadza...wydaje mi się że opiekun dziecka zdrowego czy chorego powinien się zapytać tego wymaga kultura
      Wydaje mi się że rodzice tego chłopca mają postawę mam dziecko chore więc wszystko mi się należy a jak nie to już wołają o dyskryminację. i będzie tutaj bardzo trudno o sąsiedzkie stosunki...bo tak naprawdę rodzice tego chłopca mogli was zaprosić z dziećmi na kawę i powiedzieć że chłopiec ciągnie do dzieci i czy mógłby się pobawić z waszymi dziećmi pod nadzorem opiekunów...ale tutaj będziecie mili trudno z takimi sąsiadami
      • bei Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 15:45
        Nagrywaj te napaści słowne, rodzice chorego dziecka sami mają problemy z sobą, nie wiadomo, do czego mogą posunąć się.
      • minor.revisions Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 16:30
        > Wydaje mi się że rodzice tego chłopca mają postawę mam dziecko chore więc wszys
        > tko mi się należy a jak nie to już wołają o dyskryminację.

        wydawać się może wiele rzeczy, gorzej, kiedy się kogoś nieznanego osądza na podstawie owych wydawań. Mnie się na przykład wydaje, że gdybym oczekiwała dziecka, snuła różne plany, jak każda ematka, że będzie fajne, w domu będzie rozkoszny tupot małych nóżek i świergot głosików, a tu zonk - pojawia się dziecko mocno problematyczne, w otoczeniu, w który, jak to ujęła powyżej któras ematka "rodzice niepelnosprawnych dzieci oczekują, że inni będą je akceptować" - no poprzewracało im się w głowach normalnie, wiadomo, że takiego dziecka nikt nie chce, nalezy sę w koncu przyzwyczaic, w dodatku na jakimś zadupiu, czyli dostęp do jakichś terapii, grup wsparcia, informacji czy czegoś mocno ograniczony, a z każdym rokiem jest gorzej, bo dziecko jest coraz mniej slodkie i coraz silniejsze - to po prostu mialabym depresje jak stąd na Syberię i podejrzewam, ze bywaloby, ze nie mialabym sily po raz kolejny za nim gonic, po raz kolejny sie kajac, ze sory, ale trafilo mi sie dziecko, ktore mnie przeroslo.
        Ale oczywiście otoczeniu wygodniej byloby uznać, że jestem żulerią czy co tam juz bylo napisane.

        Tylko prosze tu znowu nie pisac "aaaa wiec uwazasz ze mamuska jest w porzadku i ma prawo roscic?" nie, nie uwazam, ale ten won't i skala agresji w stosunku do - jakby nie bylo - nikomu tu nieznanej, ale z cala pewnoscia nieszczesliwej rodziny mnie powalil.


        No nic, mam nadzieje, ze plotek sie trzyma dobrze.
        • wioskowy_glupek Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 16:59
          Sorry ale na razie agresją wykazali się rodzice tego chłopca a nie autorka czy inne forumowiczki.
          W dodatku wykazali się także bezczelną roszczeniowością i manipulowaniem faktami.
        • k_katka Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 17:18
          ok, ale czemu nikt nie patrzy na to co napisała autorka, że chłopiec ma 12 lat a jej córki 3 i 5 (o ile dobrze spojrzałam) - jest to spora różnica wieku, one są jeszcze małe a chłopak już duży
          • rhaenyra Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 17:27
            3 i 4
        • claudel6 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 13.05.13, 00:29
          dziecko się "nie trafia" - o losach upośledzonego dziecka można zdecydować w życiu płodowym.
        • gryzelda71 Re: Problem z dzieckiem sasiadów 13.05.13, 08:41
          Tak wzniośle może pisac osoba,która w realu w życiu nie kiwnęłaby palcem nad takim dzieckiem,nie wspominając o zajmowaniu sie nim całymi dniami.No ale jesteś taka szlachetna,a ci inni w tym wątki tacy be.
    • thorgalla Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 17:06
      Posiadanie takiego nicka zobowiązuje wink
      Nie cackaj się z sąsiadami.
    • dydaki Re: Problem z dzieckiem sasiadów 12.05.13, 17:15
      Rodziców obowiązkiem jest pilnować dziecka, a jesli poszło do nowych sąsiadów, to podejść do tych sąsiadów i zapytać, czy aby nie przeszkadza i czy może u nich zostać.
      I to bez względu na to czy dziecko chore czy zdrowe. A jak jest chore - to bezwzględnie dopilnować należy w trosce o jego zdrowie i fakt, że sąsiedzi wcale nie muszą się znać na jego chorobie.
      Z opisu wynika, że rodzice się wypieli zupełnie na opiekę nad dzieckiem, liczą, że (jak to ktoś napisał już) bedzie sobie tak dzieciak chodził po wsi i sam sobie towarzystwo znajdował a oni będą mieli chwilę spokoju.

      Jeśli sąsiadka by jeszcze raz rzuciła wyzwiskami, to bym ją postraszyła opieką społeczną, że zgłoszę że się dzieckiem nie zajmuje, że puszcza go samopas na cały dzień i naraża na utratę życia pod kołami samochodu.
      • annajustyna Re: Problem z dzieckiem sasiadów 13.05.13, 09:09
        A w ogole to pytanie sie pojawia, czy w zasadzie faktycznie nie powinno sie zglosic tego przypadku do opieki...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja