roztargnienie - na wesoło

11.05.13, 23:33
Mój mąż jest typem zwariowanego naukowca, co to w innym świecie żyje. Nie tylko usiłuje myć się wc-kostką wink, ale jest bardzo roztargniony. Niedawno dziecko czekało w kolejce do łazienki, a że potrzeba była dość paląca, to stało po drzwiami.
Tatuś się kąpie. Słychać, jak szumi woda, jak otwiera żel pod prysznic, jak spada mu myjka. Wyłącza wodę, wychodzi z kabiny, czyści zęby przy umywalce, płucze, wypluwa wodę...
Młoda przebiera nogami, już chce wchodzić, kiedy...
słyszy przesuwanie drzwi do kabiny.
- Tata! - krzyczy zrozpaczona - przecież ty się już kąpałeś!
- Ach, no tak, zupełnie zapomniałem - usprawiedliwia się ojciec.

Macie takie swoje rodzinne opowieści?
    • przystanek_tramwajowy Re: roztargnienie - na wesoło 11.05.13, 23:47
      Jeśli w tej anegdocie jest ziarno prawdy, to nie śmiałabym się na twoim miejscu, tylko kazała się mężowi przebadać na okoliczność Alzheimera.
      • kocianna Re: roztargnienie - na wesoło 11.05.13, 23:53
        On tak ma od urodzenia... A w ogóle to ma ZA, ale nie jestem pewna, czy jedno z drugim się łączy.
        • m_incubo Re: roztargnienie - na wesoło 12.05.13, 00:14
          Wszyscy teraz mają ZA.
    • a.va Re: roztargnienie - na wesoło 11.05.13, 23:52
      Mocne big_grin
      Bywam roztargniona, ale twojego mężowi do pięt nie sięgam.
      • hipek_w_kropki Re: roztargnienie - na wesoło 12.05.13, 00:19
        A może mąż zasuwał kabinę po wcześniejszym wyjściu z niej i tylko sobie zażartował z dziecka? wink Coś czuję, że to tak było, bo mój miewa podobne akcje (też naukowiec nota bene).

    • jak_matrioszka Re: roztargnienie - na wesoło 12.05.13, 01:16
      Mnie przed takimi akcjami ratuje rutyna, wszystko robie w okreslonej kolejnosci i skoro doszlam do zebow to juz pod prysznicem bylam, wiec drugi raz nie wejde. Przed umyciem sie kostka do WC rutyna nie ratuje, wiec w zeszlym tygodniu umylam twarz plynem do plukania ust zamiast emulsji do demakijazu. I tak sie ciesze ze nie na odwrot :p

      Z numerow ktore wycielam sama sobie najlepiej pamietam jak kiedys po calym mieszkaniu szukalam okularow, az w koncu moj ukochany sie zlitowal i zapytal czy nie dziwi mnie ze tak dobrze widze podczas tych poszukiwan. Przez 20 minut sie sama nie zorientowalam ze okulary mam na nosie, a przy -8 d. naprawde niewiele widze.
      • olena.s Re: roztargnienie - na wesoło 12.05.13, 07:55
        Siostro!
        Ja umyłam (dobrze, zaczęłam myć) zęby pięknie i długo spienianym na szczotce mydłem. Nie polecam.
        Co zaś do okularów, to szukałam, szukałam, nie znalazłam, klnąc wlazłam w zakamarki po stare nieco nadgryzione zębem czasu szkła, znalazłam - i nie dałam rady wsadzićna nos, bo normalne już tam siedziały...
        • batka.makatka00 Re: roztargnienie - na wesoło 12.05.13, 08:17
          Szykowałam się do bardzo ważnego, dalekiego wyjazdu, musiałam pamiętać o masie drobiazgów i absolutnie nie mogłam się spóźnić. Wreszcie wsiadłam do samochodu i ruszyłam, głowę cały czas miałam zaprzątniętą tym co mam robić jak dojadę. Po jakichś 40 kilometrach szpetnie zaklęłam bo naszła mnie myśl, że.... zapomniałam kluczyków do samochodu (!!!). Zatrzymałam się z zamiarem zawrotki i zaczepiłam ręką (o zgrozo) o kluczyki w stacyjce! big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja