Słoiki na wakacjach.

    • esr-esr Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 09:58
      z racji tego, że sporą część dzieciństwa spędziłam na żaglach gotowanie na wakacjach jest dla mnie normą. i to zarówno gotowanie 30 raz z rzędu makaronu z sosem ze słoika (kupnym), jak i smażenie świeżo złowionej ryby. zeszłoroczne wakacje z dziećmi spędziliśmy w górach, w schronisku i też zabraliśmy ze sobą kuchenkę gazową, zupki chińskie i wszelakie jedzenie w proszku. czasami gotowaliśmy, czasami jedliśmy na szlaku w innych schorniskach. dzieci żyją i mają się dobrze, ja od gotowania wody w czajniku też nie umarłam, za to smak kawy zaparzonej na szlaku jest równie niepowtarzalny co smak kawy na porannej wachcie z widokiem na wschód słońca nad wodą. na żadnych, najbardziej wypasionych wakacjach takiej kawy nie piłam.
      • aga_sama Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 10:09
        Ja mam na stanie kosmitę z wybiórczością pokarmową. Zawsze zabieram trochę żarcia z domu, bo zdarzało się, że w okolicy nie można było kupić żadnego z 7 jadanych przez niego produktów. Teraz jest lepiej, bo się niesamowicie otorzył kulinarnie, ale z kolei doszła celiakia. I już wiem, że kolejne wakacje w pl, jeżeli nie bedą w wypasionym hotelu, to będę gotować.
        I najlepsze - lecimy na wakacje, tylko z bagażem podręcznym. linie lotnicze zaproponowały, żebyśmy wzięli dodatkową torbę z jedzeniem na pokład.
        • gazeta_mi_placi Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 17:28
          Przegłódź to naraz się okaże, że ani kosmita ani francuski piesek i zje wszystko.
          • emka_waw Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 14:36
            Kosmita oznacza w tym wypadku autystę. Przegłodzenie nic nie da.
    • guderianka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 10:07
      uważam, że to zdrowe
      my też tak robimy-czy to namiot w polskich górach czy Chorwacja i wynajęty dom (wezmę klopsiki wink)
    • zlotarybka_1 Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 10:49
      osobiście wolałabym pojechać na wakacje co drugi rok za to żywić się w restauracjach. Dla mnie urlop to nie tylko odpoczynek od życia zawodowego, od obowiązków domowych również.
      Ale jak kto woli.
    • d.wludyka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 11:10
      Nie mam w zwyczaju zaglądania innym do garnków i komentowania ich wyborów, osób wożących słoiki na wakacje szkoda mi o tyle, że nie mają okazji spóbować lokalnego jedzenia i dziwi mnie przekonanie, że dzięki temu sporo zaoszczędzą. Jedzenie zapakowane do słoików też przecież kosztuje, a to już nie te czasy, że różnica w cenie prokuktów jest dla nas tak zaporowa, że bez słoików to tylko suchy chleb i woda.

      2 tyg. temu byłam we Włoszech, żywiliśmy się w trattoriach i częsciowo we własnym zakresie. Cenami w sklepach byłam zdziwiona, ale pozytywnie, było tyle promocji, że wiele rzeczy wychodziło taniej niż w Polsce, nawet mięso i ryby. O tym jak pyszne są włoskie wędliny i sery chyba przekonywać nikogo nie muszę. Podobne wrażenia miałam w Hiszpanii.
      Przy czym my nie jemy bardzo obfitych posiłków, przygotowanie śniadania to dla mnie 10-15 min, obiadu niewiele dłużej, a przygotowywanie jedzenia we własnym zakresie to mój wybór nie konieczność.
      Gdyby jednak tak się złożyło, że z jakiegoś powodu, musiałabym wybierać - jedzenie z słokia albo rezygnacja z wyjazdu, to bez chwili wachania zabrałabym się za robienie słoików.

      • d.wludyka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 11:14
        miało być "wahania" oczywiście
      • chipsi Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 11:40
        No to sama sobie zaprzeczasz smile Piszesz że szkoda ci takich osób a za chwilę piszesz ze sama gotowałaś we Włoszech. I kolejny raz podkreślam że nie stołowanie się na mieście nie oznacza braku doznań z regionalnymi przysmakami, wręcz przeciwnie rzekłabym. I jak możesz nie widzieć różnicy w kosztach - za porcję makaronu w ristorante masz makaronu z pysznym sosem na cały tydzień dla całej rodziny wink
        • ceide.fields Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 11:47
          Dokładnie. Byle pizza we włoskiej restauracji z przezroczystą warstewką sera i kleksem sosu to 7-8 euro. Za te pieniądze można kupić spaghetti, pomidorów i przypraw do sosu, że najadłaby się mafijna rodzina wink
          • d.wludyka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 12:30
            Dokładnie. Byle pizza we włoskiej restauracji z przezroczystą warstewką sera i
            > kleksem sosu to 7-8 euro. Za te pieniądze można kupić spaghetti, pomidorów i pr
            > zypraw do sosu, że najadłaby się mafijna rodzina wink

            Masz rację, dlatego:
            1. szukam trattorii zamiast byle włoskiej restauracji,
            2. wolę sos, makaron i pomidory kupić na miejscu niż targać z Polski, albo nawet gorzej, kupię sobie jeszcze jakiś fajny makaron do domu, bo tamten bardziej mi smakuje.
            Nie wiem tylko czy bardziej mi smakuje, bo faktycznie lepszy, czy dlatego kojarzy mi się z wakacjami.
            Poza tym gotowanie to dla mnie bardziej przyjemność niż przykry obowiązek, dlatego
            tekst, że na wakacjach się odpoczywa, a nie stoi przy garach, zupełnie mnie nie przekonuje.


            • ceide.fields Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 12:58
              A trattoria to czym niby jest?
              • d.wludyka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 13:53
                W trattoriach, w których jadłam zdecydowanie nie podawano pizzy z cieniutką warstewką sera i kleksem sosu, zresztą ja wolę makaron i ten, który jadłam był bardzo smaczny, sos też.

                Poza tym z czym masz problem?
                Ja nie twierdzę, że żywiłam się w możliwie najtańszy sposób i nie miałam takiego zamiaru ani potrzeby. Mieliśmy ochotę to jedliśmy w knajpie, a czasem z przyjemnością coś ugotowałam i objadaliśmy się różnymi rodzajami serów. To i to było pyszne i tylko mi żal, że wyjazd był taki krótki.
                Ja piszę, że zamiast schabowego ze słoika chętniej we Włoszech zjem makaron z sosem, nieważne czy w knajpie czy ugotowany samodzielnie. Dla mnie smaczniej i pewnie nawet taniej, ale dla kogoś obiad bez schabowego to nie jedzenie, to na zdrowie.
                Poza tym to już nie te czasy, że wszystko w Europie jest dla nas strasznie drogie, każdy może dopasować sposób żywienia do zawartości swojego portfela.

                Nieporozumieniem jest dla mnie porównanie: jedzenie w hotelu = luksus, żywienie we własnym zakresie = dziadowanie, a żywienie we własnym zakresie = słoiki przywiezione z Polski i odgrzewane na butli gazowej.

                I powtórzę jeszcze raz, podróże mają dla mnie taką wartość, ze gdybym nie było mnie stać na takie warunki jakie lubię, wolałabym zabrać ze sobą te nieszczęsne słoiki i zupki w torebce niż zrezygnować z wyjazdów.
        • d.wludyka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 12:13
          Przeczytaj uważnie, napisałam, że szkoda mi osób wożących słoiki, bo uważam, że na miejscu można spróbować innych rzeczy, w cenie zawartości słoików.
          Włoskie jedzenie uważam za znakomite i jest to dla mnie taka sama atrakcja jak zwiedzane miejsca.
          Rozumiałabym gdyby różnica w cenach była duża, ale moim zdaniem dużej różnicy w cenie nie ma, ku mojemu zdziwieniu (bo jednak zarabiamy mniej), bywa nawet taniej. Ale jak ktoś lubi, to na zdrowie, nie uważam, że tego za powód do wyśmiewania się z kogoś lub obrażania.

          Natomiast, gdybym uznała, ze tak mi wygodniej (bo np. w okolicy nie będzie sklepu, warunków do gotowania itp.), albo miałbym do wyboru słoiki albo rezygnacja z wyjazdu, to bez wahania zabrałabym się za robienie słoików.
          • chipsi Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 13:32
            A, no to nie doczytałam smile Słoikom do Włoch mówię głośno NIE tongue_out Porównywałam ceny w restauracji do kosztów samodzielnego gotowania. Żarcie na mercato faktycznie bywa tańsze niż na naszych targowiskach i o niebo lepsze a przynajmniej ja trafiłam na najlepsze pomidory na świecie.
    • d.o.s.i.a Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 12:13
      Nie cierpie gotowac na wakacjach. Owszem, mam za soba wakacje w Grecji, we Wloszech z rodzicami z wlasnym dojazdem, z noclegami na dziko i na kempingach, odgrzewane sloiki.
      Ale to nie byl wybor, bo tak lubilismy. To byla koniecznosc! Bo tylko na tyle bylo nas stac. Dewizy szly na benzyne, a jedzenie targalo sie z domu. Po prostu nie bylo innej opcji, bo nawet zafundowanie nam, dzieciom, lodow raz na taki wyjazd to byl wyczyn... I fakt, mialo to swoj urok i milo sie wspomina po latach, ale jednoczesnie, nie oszukujmy sie, zarowno my, jak i nasi rodzice WOLELIBY spedzac te wakacje INACZEJ.
      Wiec smieszy mnie dorabianie teorii o tym jak to sie lubi probowac specjalow kuchni lokalnej wlasnorecznie gotujac na wakacjach i jak to niewygodnie jada sie w hotelu.
      • gryzelda71 Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 12:46
        No skoro i wy i wasi rodzice woleliby spędzić wakacje inaczej to znaczy,że tak jest i cała reszta dorabia sobie teorię do braku kasysmile
        • d.o.s.i.a Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 12:49
          Ale to byl fakt. Ze sloikami jezdzilo sie z BRAKU KASY, z zadnego innego powodu! Obecnie ani ja, ani moi rodzice tak nie jezdza, kasa nie sraja, ale albo jezdza do pensjonatu z wyzywieniem, albo od czasu do czasu ida do knajpy cos zjesc.
          • gryzelda71 Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 12:57
            Ale piszesz o SOBIE I RODZICACH,więc nie rozciągaj tego na wszystkich jeżdzących.
            • ceide.fields Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 12:59
              Czyli jak się ma skromny budżet, to wyjazd wakacyjny zabroniony bo innym to się nie podoba?
              • gryzelda71 Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 13:01
                Chyba tak.
                • ceide.fields Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 13:06
                  Na szczęście żyjemy w wolnym kraju i wyznawcy jedynie słusznego modelu wakacji mogą w odpowiedzi na swoje święte oburzenie co najwyżej zobaczyć wyprostowany wskazujący palec big_grin
            • d.o.s.i.a Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 13:13
              > Ale piszesz o SOBIE I RODZICACH,więc nie rozciągaj tego na wszystkich jeżdzącyc
              > h.

              A na kogo mam rozciagac, skoro wszyscy wtedy jezdzacy tak jezdzili, a dewizy byly reglamentowane i tak drogie, ze lody na wakacjach to bylo pol krajowej pensji dla Polaka? Za granice jezdzili wtedy nieliczni i wszystkie dzieciaki w szkole mi tych wakacji zazdroscily. A i tak musielismy dziadowac. Nikogo wtedy nie bylo stac na wyjazd bez sloikow.
              • gryzelda71 Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 13:28
                Wybacz piszę o współczesnych modelach spędzania urlopu.Teraz jest wybór.
                • d.o.s.i.a Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 13:41
                  > Wybacz piszę o współczesnych modelach spędzania urlopu.Teraz jest wybór.

                  No ja tez pisze o wspolczesnych. WTEDY nie bylo wyboru. OBECNIE nie widze ani kawalka powodu, zeby robic powtorke z przeszlosci, chyba, ze ze skapstwa, albo z braku kasy, bez wzgledu na to jaka ideologie sie do tego dorobi.
                  • gryzelda71 Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 13:53
                    cały czas jest o tobie.Twoje poglądy sa tylko twoje.
                    • gazeta_mi_placi Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 17:29
                      O nie, w tym przypadku akurat jej poglądy są w pełni i moimi smile
                      • gryzelda71 Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 17:30
                        Więc wasze poglądy nadal nie są moimi.I co i pstro.
                  • chipsi Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 14:26
                    > awalka powodu, zeby robic powtorke z przeszlosci, chyba, ze ze skapstwa, albo z
                    > braku kasy, bez wzgledu na to jaka ideologie sie do tego dorobi.

                    Brak nadmiaru gotówki to fakt nie ideologia. Wybór własnej kuchni zamiast restauracji to decyzja przemyślana i myślę że chciałabyś tak "dziadować" jak ja na ostatnich włoskich wakacjach (gdzie w restauracji byłam tylko 2x) big_grin
          • kietka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 12:58
            moze dla niektorych nie zarcie jest najwazniejsze, ale mozliwosc zwiedzenia, zobaczenia, przezycia czegos, nie koniecznie gnicie przy basenie hotelowym w wersji all inclusive, najchetniej w egipcie brrrr...
            na prawde głupia teoria, tak, jak ta o "słoikach"...rdzennych warsiawiaków juz tak niewiele, ze wzajemna uszczypliwosc jest na prawde smieszna....jak babacia z dziadkiem w wagonie bydlecym jechali po wojnie, oczywiscie ze słoikami w kierunku stolycy, to juz w 3 pokoleniu sie nie pamieta.
            • ceide.fields Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 12:59
              Dlaczego wakacje w Egiopcie w dobrym hotelu to dla ciebie "gnicie"?
              • kietka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 13:11
                nie, no jestem tolerancyjna, kazdy jedzie, tam gdzie lubi...
                jednak mnie tak samo odstręcza, jak co niektorych, widok turystow ze "słoikami", widok turystow moczasych sie w basenie w wersji all inclusive, a w Egipcie, to juz wogole, nawet za dopłatą....brrr

                mam prawo miec sowje zdanie?
                • ceide.fields Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 13:16
                  Wciąż nie rozumiem, w Egipcie są nie tylko baseny, ale podobno i morze, mówią, że nazywa się Czerwone big_grin
            • d.o.s.i.a Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 13:16
              > moze dla niektorych nie zarcie jest najwazniejsze, ale mozliwosc zwiedzenia, zo
              > baczenia, przezycia czegos,

              Nie dorabiaj ideologii do zwiedzania o suchym pysku.

              > tak niewiele, ze wzajemna uszczypliwosc jest na prawde smieszna....jak babacia
              > z dziadkiem w wagonie bydlecym jechali po wojnie, oczywiscie ze słoikami w kier
              > unku stolycy, to juz w 3 pokoleniu sie nie pamieta.

              No tak, nie ma to jak porownac powrot z wojny z wyjazdem na wakacje...
              • kietka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 16:34
                chodzi tylko i wyłącznie o nazywanie ludzi "słoikami"..., a nie o wakacje.

                kurcze, ja jakos nigdy nie mialam okazji posilkowac sie wekami od mamy, ale zaluje, ze nie mialam takiej mozliwosci....no i nie pojechalam do warszawy za chlebem...szkoda, ze nie jestem nawet polsloikiem....codzienne szykowanie paszy zawsze mnie przerastalo, a tak pyk sloiczek i gotowe smile
              • gazeta_mi_placi Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 17:49
                >Nie dorabiaj ideologii do zwiedzania o suchym pysku.

                Jakim suchym? Na kwaterze czekają zamarynowane w Polsce pulpeciki do odgrzania.
                • wtopek Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 19:06
                  pulpety się pasteryzuje, chłopcze big_grin
    • joanna772 Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 12:56
      Jako dziecko jeździłam za granicę z rodzicami i gotowaliśmy tylko raz: ponieważ jedzenie było niejadalne, więc rodzice kupowali codziennie w miejscowej budzie jakieś pyszne mięso rusztu czy rożna, do tego ziemniaki i sałatka z miejscowych pysznych warzyw, ale poza tym zawsze
      (a było tych wyjazdów kilka) jadaliśmy w restauracjach. Teraz co roku jeżdżę na jakieś zagraniczne wypady (niekoniecznie wczasy all inclusive) i dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy jest jakość kuchni tam, dokąd się wybieram. Nie jestem również fanką kempingów: najeździłam się na nie na studiach i w liceum, wtedy mi to pasowało, tak jak prysznic z zimna wodą lub zupełny brak łazienki (WC only) i jadanie chińskich zupek przez 2 tygodnie, żeby więcej kasy starczyło na browara. Teraz z dzieckiem nie widzę siebie na kempingu.
      • luska1973 Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 15:32
        Na kempingi jeżdżę od 2006 roku (dzieci miały wtedy 2,5 roku) i zapewniam Cię że nigdy, przenigdy nie trafiłam na brak ciepłej wody na kempingu, że już o braku toalety nie wspomnę. Do Chorwacji woziłam słoiki, bo dzieci w młodszym wieku były odporne na tamtejsze smaki. Z czasem zaczęliśmy się częściowo stołować w restauracjach (głównie ze względu na to, ze nie potrafimy dobrze przyrządzić lignje na żaru).
        Jeżdżąc do Włoch zabieram z Polski jogurty i mleko (bo dzieci zmanierowane tamtejszych nie chcą), a całą resztę kupujemy na miejscu na bieżąco i gotujemy (mąż gotuje w 99%). W knajpie jesteśmy może 2-3 razy przeważnie w trakcie całodziennych wypadów.
        Nie mam poczucia, że dziaduję. Oczywiście, że pewnie chciałabym tak jak Włosi siedzieć godzinami w knajpie i popijać wino do super jedzenia, ale mnie po prostu na to nie stać, a nawet jeśli stać, to mi żal wydać tyle kasy. Wakacje kosztują nas w zależności od regionu, w który jedziemy od 12 do 15 tys za 2+2. Szkoda byłoby mi wydać więcej kasy.
        • franczii Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 16:17
          Oczywiście, że pewnie chciałabym tak jak Włosi s
          > iedzieć godzinami w knajpie i popijać wino do super jedzenia, ale mnie po prost
          > u na to nie stać, a nawet jeśli stać, to mi żal wydać tyle kasy.

          Kochana, tak to Wlosi moze mieli 10-15 lat temu. Teraz musza liczyc kazdy grosz i malo ktora rodzina wloska moze sobie pozwolic na przyzwoita knajpe kazdego dnia albo tez im zal tej kasy bo zjedzenie przyzwoitego i niedrogiego obiadu to min. dodatkowe 1500E w ciagu 2 tygodni. Jednorazowy wypad do trattorii lub restauracji agroturystycznej to ok. 120-130 E dla rodziny 2+2. Wiekzosc na wakacjach robi tak jak ty: restauracja kilka razy w ciagu pobytu a w pozostale dni gotowanie.
          • luska1973 Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 08:40
            No nie wiem. W sierpniu 2012 siedzieli tłumnie przy zastawionych stołach. Jak jest teraz - przekonam się za 2,5 m-ca smile
            Może jeszcze kilka słów o tym naszym gotowaniu we Włoszech...
            O produktach nie będę się rozpisywać, bo np. mięso czy kupione na targu, czy nawet w markecie bije na głowę to co jest oferowane u nas (nawet z hodowli ekologicznej). O rybach i owocach morza czy warzywach, to nawet nie będę wspominać.
            Nasze gotowanie wygląda więc tak: decydujemy jakie mięso/ryby jemy w danym dniu (zazwyczaj to 2-3 rodzaje) i kupujemy. Na kempingu mąż odpala grila (gazowego), dzieci przyprawiają mięso/ryby, ja rwę sałatę, dodaję co tam uznamy za stosowne (pomidory, oliwki, ser...). W międzyczasie mąż grilluje. Obowiązkowym składnikiem tego "gotowania" jest popijanie wytrawnego czerwonego wina i przegryzanie gorgonzoli.
            Uwierzcie mi, że najeździłam się do hoteli, ale żadne 5*, żadem ultra all incl DLA MNIE nie może się równać tych chwilom.
            • franczii Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 09:06
              No nie wiem. W sierpniu 2012 siedzieli tłumnie przy zastawionych stołach. Jak j
              > est teraz - przekonam się za 2,5 m-ca smile

              Bo ich jest po prostu brdzo duzobig_grin Ale ilu znasz takich co siedza codziennie przez 3 tygodnie wakacji przy stole w restauracji? Ja tu mieszkam, mam znajomych, wyksztalceni ludzie zarabiaja po 1300-1500E. A mlodsi maja jeszcze mniej. Nie poszalejesz za to chybas ze w budce z kebabem. Przy obecnych kosztach zycia zaden z moich znajomych nawet z tych co nie musza ciulac wola dodatkowo 1500-2000E zaoszczedzic niz wydac na restauracje.
              Nie ma sie co czarowac. Dane sa bezlitosne i prawde mowia: konsumpcja spadla dramatycznie i wszyscy placza. To ze Wlosi rozbijaja sie po restauracjach kazdego dnia to mit.
            • moofka Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 09:18
              > Nasze gotowanie wygląda więc tak: decydujemy jakie mięso/ryby jemy w danym dniu
              > (zazwyczaj to 2-3 rodzaje) i kupujemy. Na kempingu mąż odpala grila (gazowego)
              > , dzieci przyprawiają mięso/ryby, ja rwę sałatę, dodaję co tam uznamy za stosow
              > ne (pomidory, oliwki, ser...). W międzyczasie mąż grilluje. Obowiązkowym składn
              > ikiem tego "gotowania" jest popijanie wytrawnego czerwonego wina i przegryzanie
              > gorgonzoli.
              > Uwierzcie mi, że najeździłam się do hoteli, ale żadne 5*, żadem ultra all incl
              > DLA MNIE nie może się równać tych chwilom.

              tez tak mysle
              tylko wlasnie zastanawiam sie, czytajac ten watek
              czy to ze wole opcje z samodzielnym zarciem niz ai, albo codzienna knajpa (a sniadania, kolacje? trzy razy dziennie zasiadac w restauracji?)
              swiadczy o tym, ze jedzenie jest niewazne, czy wlasnie wazne
              oczywiscie, ze lubie sprobowac lokalnych przysmakow i w grecji obowiazkowo pojde do tawerny, a we wloszech na prawdziwa pizze - wlasnie posiedziec, poprzygladac sie ludziom
              poczuc atmosfere
              ale nie kilka razy dziennie
              zaprawde
              zadna frajda
              obiad zrobiony samodzielnie w warunkach wakacyjnych to zazwyczaj 20 minut
              jesli robiony wspolnie, tym bardziej jest fajnie
              a sniadanie?
              kawa i krosant
              albo miseczka musli
              kromka razowca z miodem
              i ja jestem gotowa zaczynac wakacyjny dzien
              po to mam sie fatygowac do restauracji?

              - А еcли я cкaжy кaкyю-нибyдь глyпocть?
              - Скaжи c yверенным лицoм, тoгдa этo нaзывaетcя тoчкa зрения
              • franczii Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 09:29
                Moofka masz 100% racji i nie dajcie sobie wmowic ze to wy dziadujecie. Tak robi wiekszosc rozsadnych i wcale niebiednych ludzi niezaleznie od nacji. Tak robia wszyscy znajomi Wlosi, tak robili Francuzi i Belgowie (w dodatku swietnie usytuowani i w czasach przedkryzysowych) z ktorymi jezdzilam na wakacje jako aupair. Z obserwacji wynika ze tak robia tez Niemcy i jeszcze inne nacje z E.polnocnej na kempingach. Tylko Polacy se wmawiaja dziadowanie i kompleksy z tego tytulu maja.
                • moofka Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 09:39
                  prawda?
                  kompletnie tego nie rozumiem
                  zapieprza ciezko na swoje polskie zlote
                  a potem jest panisko w klapkach kubota i nie przeszkadza mu ze go robia na szaro
                  szczerze powiem, ze nie mam kompleksow - bo to jest kwestia wyboru
                  o budzet wakacyjny zaczynam dbac juz w styczniu
                  wiec moge wybierac rozne opcje
                  ta z samodzielnym jedzeniem jest najblizsza mojemu sercu jednak
                  tak jest fajnie, smacznie i wygodnie
                  ai tez, chociaz wtedy mam wrazenie, ze caly hotelowy dzien kreci sie wokol restauracji
                  bo co chwile cos stamtad wydaja i podaja
                  nawet miedzy glownymi posilkami - no a jak nie sprobowac kiedy zaplacone, wiec wszyscy biegna big_grinbig_grinbig_grin
                  opcja hb - o ile wygodna rano, to jednak ograniczajaca pozniej
                  bo trzeba dzien zaplanowac tak, zeby byc na czas
                  a sloik coz - daje wolnosc big_grinbig_grin
              • malchance901 Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 15:45
                Właśnie, dla wielu osób "słoikowanie" nie jest kwestią dziadowania tylko wyboru. Będąc na wakacjach w Norwegii moimi sąsiadami był pan Duńczyk i pan Norweg z rodzinami. Lexus pana Norwega kosztował spokojnie tyle co m3 w Polsce, a jakoś wybrał grillowanie nad brzegiem jeziora przez 2 tygodnie. Pan Duńczyk, trochę biedniejszy, woził się kilkuletnim Audi i nie gardził puszkami i słoikami z najtańszej w Norwegii sieci supermarketów. Myślicie, że tych panów i ich rodzin nie było stać na AI w Egipcie, albo specjały z greckich tawern?

                Sama też jak najbardziej widzę plusy takiego rozwiązania, szczególnie jeżeli chodzi o wypoczynek w rejonach o mniejszym zagęszczeniu i nieobleganych turystycznie, gdzie do najbliższego sklepu, którym zazwyczaj jest stacja benzynowa jest 10km, a do miasta 30. Można czasem podjechać do tego miasta, ale szkoda byłoby mi czasu żeby robić to (przynajmniej) dwa razy dziennie przez tydzień. W Skandynawii też dosyć często zdarzało nam się być jedynymi klientami w restauracji, trochę dziwne uczucie, jakby się jadło u kogoś w domu, podczas nieobecności gospodarza, kompletny brak atmosfery, w takim wypadku też wolę te "słoiki" na kempingu, albo kanapki.
                Jeżeli chodzi o hotele, to na wakacjach dosyć ciężko idzie mi wstawanie przed 10:00, szczególnie w cieplejszym klimacie, a do tej godziny zazwyczaj serwują śniadanie (spotkałam się z sadystami, którzy kończyli serwować o 9:00, czyli w środku nocy jak dla mnie) i tutaj znowu "słoki" górą.
              • d.o.s.i.a Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 18:00
                > oczywiscie, ze lubie sprobowac lokalnych przysmakow i w grecji obowiazkowo pojd
                > e do tawerny, a we wloszech na prawdziwa pizze - wlasnie posiedziec, poprzyglad
                > ac sie ludziom
                > poczuc atmosfere
                > ale nie kilka razy dziennie
                > zaprawde
                > zadna frajda
                > obiad zrobiony samodzielnie w warunkach wakacyjnych to zazwyczaj 20 minut
                > jesli robiony wspolnie, tym bardziej jest fajnie
                > a sniadanie?
                > kawa i krosant


                A ja wlasnie lubie jadac w restauracjach, knajpkach i siedziec na kawie w kafejkach. I tak glownie spedzam urlop. Muzea w wiekszosci moga mnie ugyzc w zadek, na wakacjach szukam przygody, przyrody, jedzenia i kontemplowania nierobstwa, celebrowania jedzenia, kawki i drinka na lezaku. Musze miec maksymalny wypoczynek. I lubie ta celebre na sniadaniu hotelowym gdzie probuje jakies nalesniki, buleczki, sreczki, ktorych w domu nie jadam, bo jestem monotematyczna i codziennie jem miche tych samych platkow. Na wakacjach nie musze tego robic. Nie chcialoby mi sie nawet isc po bulki na wyjezdzie...
        • joanna772 Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 19:11
          Tak, tyle że ja pisałam o kempingach w latach 90., np. w Cisnej, zimna woda tylko była, a kosztował ten kemping 5 zeta za dzień. Wiem, że są fajne kempingi, ale ja się już na nie nie nadaję. Ale innym nie bronię, miłej zabawy.
    • sefora74 Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 13:06
      Jedziemy w tym roku z przyjaciółmi do Chorwacji razem 8 osób. Mamy zarezerwowany duży apartamen z wygodną i przestronną kuchnią oraz ogrodem z miejscem do grilowania. Zamierzamy w trakcie pobytu wyjść kilka razy do knajpy ale też gotować potrawy z lokalnych produktów kupionych na miejscowych targach, to sprawia nam ogromną frajdę i uwielbiamy tak biesiadować.
    • casilda_armento Nie oceniaj pochopnie 14.05.13, 14:06
      Mam znajomych, którzy gotują sami na wakacjach bo mają specjalne diety ( są poważnie chorzy ). Sąsiad z kolei "złapał" wzw a w nadmorskiej restauracji ( i zapewniam cię, ze nie była to buda z kebabem ). A nawet jeśli ktoś oszczędza w ten sposób, to nic ci do tego. Żyj i daj żyć innym.
      • lofmitender zenada! 14.05.13, 15:30
        frustracja z was wychodzi przeciwniczki sloików smile mnie oso0biscie g...obchodzi jak ktos spedza wakacje...skoro jest zadowolony to ok.
        wiekszosc polakow jezdzi na all incl. za 2oooo i wydaje im sie ze sa wielkimi bonzami w bulgarii lub turcjii....zygac sie che jak widze tych pseudo bogaczyków w roznych kurortach...przemycanie zarcia do hoteli, brak napiwkó etc ale sa z nich paniska pelna geba bo jadaja w najtanszych spelunach smile
        • panirogalik Re: zenada! 14.05.13, 17:08
          wiekszosc polakow jezdzi na all incl. za 2oooo

          za yle??
    • kazik551 Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 15:36
      Uwazam ze to dziadowanie tongue_out
      • azja-odkuchni Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 16:17
        Ja po ostatnich wakacjach gdzie jadłam bardzo lokalnie myślałam, że sobie trzewia wyrzygam lub wy...sram. Zaraziłam się jakąś bakterią która męczyła mnie prawie 10 dni. sad Jak ja z sentymentem pomyślałam o gotowanym rosołku, o krupniczku, o ziemniakach choćby z jajkiem sadzonym...O domowej kuchni, wakacjach na działce teściowej na którą woziliśmy wszystko z wodą mineralną z Lidla i jogurtami z biedronki...I w nosie już miałam Ankor Wat gdy siedziałam pół nocy w toalecie z miską na kolanach. Wypasione wczasy czkawką mi się odbiły...To tak na marginesie dziadowania.
        Teraz gotuję w domu chociaż domowe jedzonko wychodzi drożej niż na mieście, ale nadal leczę brzuszek.... Ironia losu normalnie.
    • myga Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 16:00
      a jak ktos ma diete lub zwyczajnie sie brzydzi zarcia w knajpach?
      • gazeta_mi_placi Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 17:48
        Jak myślisz, najczęściej chodzi w takich przypadkach o:

        a) specjalną zdrowotną dietę
        b) obrzydzenie do restauracyjnego obiadu
        c) brak kasy

        Odpowiedz szczerze smile
        • lauren6 Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 19:09
          d) Jematka na wakacjach w ciepłych krajach jest na specjalnej zdrowotnej diecie, ma obrzydzenie do żarcia w restauracjach dlatego żywi się pysznymi daniami gotowymi Knorra i zdrowymi zupkami chińskimi.
        • myga Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 19:26
          Szczerze mowiac, to sie brzydze jedzenia w polskich restauracjach, szczegolnie po programach M. Gessler. Wole pomidory i salate na talerzu polane oliwa z oliwek i do tego bagietka, super jedzenie i zdrowe. Ale to ja. Oczywiscie, jezeli jest okazja sprobowac jakis lokalny specyfik, to naprawde lepsza jest jakas mala rodzinna knajpka niz wypasiona restauracja. A dieta moze byc i ze wzgledow zdrowotnych jak rowniez ideologicznych.
          • myga Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 19:27
            te rodzinne male knajpki to za granica oczywiscie. W polsce wszedzie syf.
            • gazeta_mi_placi Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 20:50
              Syf jest w Twojej głowie.
              • myga Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 20:59
                przez grzecznosc nie powiem, co jest w twojej.
          • gazeta_mi_placi Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 20:52
            A w niemieckich lub węgierskich się nie brzydzisz?
            • moofka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 20:58
              gazeta_mi_placi napisała:

              > A w niemieckich lub węgierskich się nie brzydzisz?

              troche mniej
              ale polska gastronomia to jest jakas porazka za straszne pieniadze
              • gazeta_mi_placi Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 21:15
                Może stołowałaś w podejrzanych spelunach.
                • moofka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 21:19
                  za prosty obiad w greckiej tawernie pod golym niebem zaplacilismy ponad 40 euro
                  i szczerze mowiac dupy to nie urywalo
                  za 40 euro wiesz ile ja obiadow zrobie?
                  • gazeta_mi_placi Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 21:25
                    Znając Twoje skąpstwo to za tę cenę byłabyś w stanie przez miesiąc poprowadzić jadłodajnię z pięcioma posiłkami dziennie dla bezdomnych ze średniej wielkości miasta i jeszcze by zostało w kieszeni.
                    • moofka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 21:28
                      a skad ty znasz moje skapstwo? big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                    • myga gazeto 14.05.13, 21:28
                      wyraznie cos masz z garem, lecz sie, czlowieku.
        • myga Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 19:42
          > a) specjalną zdrowotną dietę
          > b) obrzydzenie do restauracyjnego obiadu
          > c) brak kasy
          -------
          moze byc tez brak kasy, i nie jest to powodem do tego, aby nie wyjezdzac na wakacje, wiadomo, ze w tym porabanym kraju uczciwa praca mozna sie dorobic tylko garbu.Ale powiem prawde, ze nawet majac wystarczajaco kasy mi jest zal wydawac ja na zarcie w knajpie, albowiem przewaznie cena jest zawyzona i nie odpowiada jakosci, poza tym tak jak pisalam, nie mam zaufania do tego jedzenia. Ktoras emama pisala o tym, jak sie zatrula w knajpie, w sklepach, a juz szczegolnie na targach mozna kupic prawdziwe swieze lokalne specjaly. Zawsze mozna kupic warzywa, owoce, ser, wedliny i butelke dobrego wina.
    • jusytka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 16:07
      Ja wprawdzie tego nie robię, bo mi się nie chcę, a poza tym nie musiałam ekstremalnie oszczędzać, ale nie widzę w tym nic złego, wręcz przeciwnie. Fajnie czasem zjeść coś "swojego", podziwiam też pracę jaką trzeba włoży w przygotowanie takich słoików. Poza tym nie wiem jak bogaty jest bufet w hotelach, moje dzieci niewiele z tego wybierają, podejrzewam, ze inne rodziny tez mogą mieć podobny problem, więc własne słoiki nie zawsze są oznaką ekstremalnego oszczędzania. A nawet gdyby, to nic nikomu do tego, jak inni gospodarując własną kasą, to ich wybór!
      • roodolff Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 17:44
        Słoiki na kampingu jak najbardziej OK (choć pierwszy raz czytam o takim sposobie na wyżywienie).
        Ale niekupowanie napojów do obiadu w hotelu, bo żarcie jest free (czyt. w cenie wyjazdu), a za wodę mineralną/piwo/wino trzeba płacić, to już jest dziadowanie - mnie by było wstyd.
        • wtopek Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 19:09
          woda do obiadu ok. wino niekoniecznie, skoro za butelkę sikacza marketowego potrafią liczyć sobie i 20 euro
          • roodolff Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 19:55
            wtopek napisał:

            > woda do obiadu ok. wino niekoniecznie, skoro za butelkę sikacza marketowego pot
            > rafią liczyć sobie i 20 euro

            Mnie to obojętne, co kto pije, ale jak nie zamawia nic przez cały urlop i jeszcze komentuje, jak to on(a) nie będzie przepłacać, bo w sklepie obok taniej... to wg mnie dość żałosne.
            • wtopek Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 22:03
              co jest żałosne? zajmujesz się podglądaniem i ocenianiem co inni robią na wakacjach?

              to faktycznie jest żałosne big_grin
              • roodolff Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 23:53
                wtopek napisał:

                > co jest żałosne? zajmujesz się podglądaniem i ocenianiem co inni robią na waka
                > cjach?
                >
                > to faktycznie jest żałosne big_grin

                Jak siedzę z kimś przy stole, to chcąc, nie chcąc widzę, co robi... Faktycznie, jak dostrzegam braki w elementarnej kulturze, to ja jestem żałosna, a nie ten, kto je ma. Powodzenia tongue_out
                • wtopek Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 07:48
                  przy stole to ja siedzę na wakacjach z rodziną i przyjaciółmi

                  mają elementarne braki w kulturze?

                  no to podwójnie żałosne smile))
                • sumire Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 08:12
                  czy mogłabyś wyjaśnić, jaki związek z elementarną kulturą ma korzystanie lub nie z czegoś, co jest opcjonalne?
                  czytając ten wątek, jeszcze bardziej cieszę się, że od lat nie korzystam z usług biur podróży, nikt nie zagląda mi w talerz i nie sprawdza, czy wywożę z hotelu mydełka.
                  • wtopek Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 08:25
                    to częsty na forach turystycznych i w hotelach gatunek podglądaczy, którzy zamiast patrzeć się w fasolkę po bretońsku we własnym talerzu, włączają tryb panoramiczny i analizują co, kto jak i gdzie

                    no i w efekcie mamy potem wątki o długości szortów, ilości frytek na talerzu, wypitych butelkach piwa...wszystko oczywiście prezentowane z pozycji elyty średnio-wyższej wink z politowaniem patrzącej na motłoch wokół i dziwiącej się samej sobie dlaczego spędza biedawczasy w tureckim hoteliku dla masówki zamiast w Ritzu w Monte Carlo big_grin
                  • roodolff Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 09:22
                    sumire napisała:

                    > czy mogłabyś wyjaśnić, jaki związek z elementarną kulturą ma korzystanie lub ni
                    > e z czegoś, co jest opcjonalne?

                    Z kulturą mi chodziło o przykład. Później właśnie pomyślałam, że się niejasno wyraziłam i ktoś się czepi wink W tym przypadku to raczej zwykłe "buractwo". Śmieszne, że żałosny jest nie ten, kto tak się zachowuje, ale ten kto to dostrzega. O to mi chodziło. Opcjonalne są również napiwki, używanie słów takich jak "proszę" czy "dziękuję", mówienie "dzień dobry", jak wchodzisz do sklepu i wiele innych rzeczy... Oczywiście można nie korzystać z tych "opcji" i czuć się jak panisko wink

                    Wtopek, stoliki bywają pojedyncze lub połączone, np. po dwa. Właśnie widzę, że nie dostrzegasz, co się dzieje wokół Ciebie. I w zasadzie masz rację: "burak" tongue_out nigdy nie ma problemu ze swoim zachowaniem, czasem jego otoczenie. Miłych wakacji! smile

                    • sumire Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 09:31
                      mam zgoła inną definicję buractwa - głośne zachowanie, awanturowanie się o byle co, arogancja, niechęć do wydawania pieniędzy na coś, na co mnie nie stać lub czego nie chcę, buractwem nie jest. no chyba, że zachwycamy się własnym nowobogactwem i oceniamy poziom kultury osobistej podług tego, na co kto wydaje pieniądze. porównywanie kupowania sikacza w hotelu z mówieniem 'dzień dobry' jest grubym nadużyciem.
                      • sumire Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 09:44
                        autokorekta - pomiędzy arogancją a niechęcią powinna być kropka, nie przecinek smile
                      • roodolff Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 09:55
                        sumire napisała:

                        > mam zgoła inną definicję buractwa - głośne zachowanie, awanturowanie się o byle
                        > co, arogancja,
                        Oczywista oczywistość, to też smile

                        niechęć do wydawania pieniędzy na coś, na co mnie nie stać lub
                        > czego nie chcę, buractwem nie jest
                        Ogólnie nie, ale w tym przypadku tak. Jak kogoś nie stać cię na butelkę wody mineralnej raz na dzień, to po co jechać do hotelu z wyżywieniem? Można bez - robić sobie zakupy w sklepie, albo zjeść hamburgera w MD i też będzie ok. Hotel przyjmując gości i oferując wyżywienie w cenie zakłada (imho słusznie), że za napoje goście będą płacić, nie że przestaną pić. I oczywiście może to być woda, pisałam już wyżej. Trudno żeby zmuszać kogoś do wybierania alkoholu wink Wg mnie to samo jest w restauracji, każdej w Polsce też - jak jesz obiad i nie zamówisz nic do picia, a zaraz po wyjściu lecisz do sklepu obok po colę... W tych wakacyjnych hotelach postępują tak tylko Polacy. Ale może to powód do dumy - ja się nie znam smile


                        . no chyba, że zachwycamy się własnym nowobog
                        > actwem
                        Że co? Już kiedyś w jakiejś rozmowie ktoś napisał , że w Polsce starych pieniędzy nie ma, bo i skąd. Słusznie napisał.
                        Jeśli to miał być przytyk do mnie, to mogę Cię uspokoić - nie jestem bogata big_grin

                        i oceniamy poziom kultury osobistej
                        Aj, już pisałam, że z tą kulturą nie chodziło mi o ten przypadek, tylko ogólnie. Choć w pewnym sensie umiejętność zachowania się hotelu podpada pod kulturę osobistą, ale szerzej rozumianą smile

                        podług tego, na co kto wydaje pienią
                        > dze. porównywanie kupowania sikacza w hotelu z mówieniem 'dzień dobry' jest gru
                        > bym nadużyciem.
                        Nie sądzę. To zwykłe porównanie. Jedni wyczuwają - bez tłumaczenia jak krowie na rowie - że coś jest nie halo i umieją się zachować, inni mają z tym problem. I później tylko dziwują się, że obsługa gorzej traktuje Polaków, niż - dajmy na to - Niemców. Z tym się też spotkałam. I że oczywiście to dyskryminacja i niechęć do Europy Wschodniej. Tylko jakoś nie pomyślą, że chodzi raczej o napiwki niż uprzedzenia big_grin
                        • roodolff Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 10:07
                          roodolff napisał:

                          Jak kogoś nie stać na butelkę wody

                          - miało być. Zmieniłam z obawy, że ogólne cię (nie Cię) mogłabyś źle zrozumieć - w necie łatwo o niedogadanie wink
                        • sumire Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 10:17
                          ale kupowanie napoju do obiadu nie ma nic wspólnego z umiejętnością zachowania się w hotelu. podkreślam - to opcja, nie obowiązek, a już na pewno nie element savoir vivre. to jak z minibarem - mogę go opróżnić, ale nie muszę. lecąc tanią linią, mogę sobie kupić kieliszek wina za 6 euro, ale nie muszę. i nie, nie jest tak, że inne nacje ochoczo płacą za wszystko, wprost przeciwnie. to nie tylko Polacy tak postępują. za to Hiacynta Bukiet mogłaby być z nas dumna, bo wybitnie wprost lubimy przejmować się tym, co ludzie powiedzą.
                          • roodolff Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 10:37
                            Trochę racji masz, Sumire wink I ja też mam tongue_out Z resztą i tak będę zamawiać swoją wodę - nie lubię nie mieć nic do picia przy obiedzie smile
    • kotbehemot6 Wścibstwo-czyli buraczana wiocha 14.05.13, 19:52
      Nie wyobrażam sobie odgrzewania słoika w hotelu. Technicznie sobie takiej akcji nie wyobrażam.Ale jak ktoś daje radę....
      Wakacje spedzam w mieszkaniu nad jeziorem i faktycznie zabieram ze soba słoiki. Dlaczego? Dlatego,ze nie chce mi sie gotować na wakacjach, a odgrzac to nie to samo co gotować. Tubylcze zarło na dłuższą mete mi nie smakuje, ale owszem od czasu do czasu skorzystam ale tzw. " łału" nie ma. Na kempingu pod namiotem słoiki i pichcenie jak najbardziej normalne- co w tym dziwnego? PO za tym co mnie to obchodzi jak sie kto sotłuje. Ani mnie to ziębi ani grzeje. Tyle.Wścibstwo jest bardziej buraczane niż jakiekolwiek słoiki czy weki czy jakie tam konserwy. Słoiki można tłumaczyć brakiem funduszu, a wścibstwo li tylko wścibstwem co jest dopiero buraczana wiochą
      • wtopek Re: Wścibstwo-czyli buraczana wiocha 14.05.13, 22:04
        jest mnóstwo aparthoteli z aneksem kuchennym smile
    • norra.a Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 20:22
      Mysle, ze te osoby, dla ktorych gotowanie nie miesci sie w ramach wypoczynku wakacyjnego, to te ktore na co dzien gotuja dla calej rodziny i naturalnie chca sie od tego odciac podczas wyjazdu.

      Ja przez spora czesc miesiaca jem na stolowce w pracy wszystkie posilki, od sniadanie, obiad kolacje z przekasami wlacznie, dlatego gdy mam wolne z wielka przyjemnoscia realizuje sie kulinarnie smile Wizyta na bazarku we Wloszech czy innym srodziemnomorskim kraju to przyjemnosc sama w sobie, przygotowywanie tych specjalow rowniez.
      • moofka Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 20:45
        norra.a napisała:

        > Mysle, ze te osoby, dla ktorych gotowanie nie miesci sie w ramach wypoczynku wa
        > kacyjnego, to te ktore na co dzien gotuja dla calej rodziny i naturalnie chca s
        > ie od tego odciac podczas wyjazdu.
        >

        wlasnie jestesmy w trakcie wybierania rodzinnych wakacji i mamy mocno podzielone opinie
        bo stary sie upiera przy AI, za ktory kiedy zaplace razy cztery zrobi sie kilkanascie tysiecy
        natomiast ja osobiscie wole zaplacic tylko za nocleg a nad cieplym morzem spoko wyzywie sie sama i jeszcze szczesliwa bede
        ja sama moge sobie poprobowac wszystkiego z hotelowego stolu, nawet kiedy to najdziwniejsze
        chociaz po tygodniu robi sie juz mocno nudno
        a zazwyczaj jedzie sie na dwa
        natomiast moje dzieci z takich rzeczy najchetniej jadaja platki z mlekiem, a mlodsze teskni za domowym rosolem
        wiec naprawde nie widze sensu placic za ai od malej geby ponad dwa tysiace a w cenie nesquik i popoludniowe nalesniki
        serio mowie
        zaden mi problem zrobic salatke albo makaron nawet pod namiotem
        • norra.a Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 21:27
          My bylismy kilka razy w hotelach z wyzywieniem i szczerze przyznam, ze nigdy mi to jedzenie nie smakowalo, nawet w dobrych hotelach (glownie mam na mysli hotele za granica, bo w Polsce jeszcze czasem trafi sie "domowe" dobre jedzenie). Zwykel jest nudne, kiepsko doprawione, robione pod masowy gust, oczywiscie co innego knajpki dla miejscowych czy restauracje gdzie mozna wybrac jedzenie z karty.
          Odkad przestalismy korzystac z biur podrozy, najczesciej raz dziennie stolujemy sie na miescie, zeby sprobowac lokalnych atrakcji, a sniadanie i kolacje jemy na balkonie. Swieze warzywa, sery, bagietka, wino... nic wiecej nie potrzebuje dla wakacyjnego klimatu.
          • wtopek Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 22:10
            urban legend czyli kiepskie hotelowe jedzenie i mityczne "miejscowe knajpki"

            z dzieciakami, biorąc pod uwagę dostępność napoi, lodów, słodyczy i innych pizz czy burgerów, AI jak najbardziej się opłaca

            ups...zapomniałem....dzieci ematek piją źródlaną wodę i delektują się świeżo złowionymi kalmarami, bagietką z oliwą i rukolą albo cielęcą grasicą w rozmarynie, same ematki i ich mężowie kieliszeczek chianti na dobranoc, albo półtora piwa jak wieczorna impreza przejdzie w orgię big_grin
            • norra.a Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 23:52
              O co Ci chodzi? Chcesz to jedz, co Ci sie podoba. Nie pisalam co sie bardziej *oplaca*, tylko co mi bardziej *pasuje*.
    • iwles przyklejone przez moderatora- autor s.a.m.a.m.a.m. 14.05.13, 22:37

      No nie stać mnie.
      s.a.m.a.m.a.m.a 14.05.13, 22:18

      Zostałam wywołana do tablicy wątkiem ze słoikami i gotowaniem na wakacjach. W zeszłym roku rzeczywiście pytałam o możliwie tanie spędzenie wakacji w Chorwacji. Sama z dziećmi. Byliśmy, ze słoikami, jajkami, mrożonym mięsem. Tak, dawałam dzieciom wodę z kranu z sokiem i lodem, tak, gotowałam, tak - mroziłam jogurty. Na początek mieliśmy nawet chleb. Wróciliśmy opaleni i zachwyceni morzem, krajobrazami, słońcem. Dzieci szczęśliwe, wspominają do dzisiaj. Nieważne, że kwatera była mała i ciasna, na uboczu, a do dzikiej plaży szło się ostro w dół przez las 10min (a potem trzeba było wracać stromo do góry jakieś pół godz.). Nieważne, że łazienka była stara i brakowało ciepłej wody wieczorami, nie było klimatyzacji. Była za to przemiła rodzina gospodarzy, ogródek z grillem i leżakami i na wyciągnięcie ręki las piniowy. Mieliśmy niezapomniane wakacje, z ciepłym morzem i długimi wieczornymi spacerami (miejscowość maleńka i "na uboczu", więc możliwości zakupowo-knajpianych niewiele). Zwiedziliśmy trochę, pływaliśmy nawet stateczkiem! Zamiast na jedzenie wydawaliśmy na benzynę (zwiedzanie) i bilety wstępu. W czasie pobytu RAZ kupiliśmy lody - ale była celebra. Dla was to pewnie śmieszne ale dla moich dzieciaków to były najlepsze wakacje w ich życiu. W tym roku planujemy Bułgarię. Znowu wejdę na forum turystyczne z prośbą o rady i pewnie znowu ktoś wyleje mi kubeł pomyj na głowę. Trudno. Nie stać mnie na hotele i restauracje - tylko w taki sposób mogę dzieciom zapewnić ciepłe morze i wakacje. Myślę jeszcze nad tanimi liniami - ale właśnie jedzenie mnie powstrzymuje. Nie stać mnie na więcej, a - cokolwiek Pani gazeta-mi-płaci myśli - moje dzieci to doceniają. Nie zauważyłam, żeby były zawstydzone czy nieszczęśliwe. Chcą jechać znowu - i pojedziemy. Ze słoikami.


      -----------------------------
      Re: No nie stać mnie.
      fituq 14.05.13, 22:30

      Gratulacje fajnych wakacji,
      ja z innej beczki - mam znajomych którzy finansowo ustawieni są świetnie, tylko 1 dziecko, rodzice oboje dobra praca, odziedziczone nieruchomości... bieda im nie grozi przez kilka kolejnych pokoleń. A mimo to wloką ze sobą słoiki i zapasy na wakacje byle tylko kasy za dużo nie wydać na miejscu... Sknery potworne. Dla mnie to jest co najmniej dziwne, bo jak mnie stać, to uwielbiam zaszaleć. Jak mnie nie stać, to zaszaleniem jest pojechanie stopemtongue_out i też dobrze.


      ------------------------
      Re: No nie stać mnie.
      mayaalex 14.05.13, 22:31

      I super!
      Jestem pewna, ze doskonale sie bawiliscie - i nie daj sobie wmowic, ze cos robisz nie tak. Moje najlepsze wakacje to wakacje z babcia i dziadkiem, w przyczepie na lace u znajomych gospodarzy, z piciem mleka prosto od krowy i jedzeniem usmazonych na butli gazowej wegorzy zlowionych przez dziadka.
      Ty swoim dzieciom dajesz wspaniala przygode - a dla nich to jest wazniejsze niz ilosc gwiazdek w hotelu. Ech, szkoda, ze sie w ogole czujesz wywolana do tablicy bo mozesz i powinnas byc dumna z siebie.
      Pozdrawiam!
      • d.wludyka Re: przyklejone przez moderatora- autor s.a.m.a.m 14.05.13, 22:47
        Najważniejsze, że wróciliście zadowoleni, a złośliwymi tekstami się nie przejmuj.
        Zastanawiam się tylko, czy z tymi słoikami to jest naprawdę tak taniej. Przecież to co się zapekluje też trzeba kupić.
        Naprawdę w Polsce jedzenie jest tak tanie, że opłaca się je ciagnąć ze sobą tyle kilometrów?
    • mama-osama Re: Słoiki na wakacjach. 14.05.13, 23:35
      Wożę jedzenie z musu. Dzieciaki z alergią do żywienia zbiorowego się nie nadają a ja wolę w wakacje się bawić niż leczyć pokrzywki czy inne atopie
      • wioskowy_glupek Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 00:26
        Jadę w Sierpniu na wycieczkę zagraniczną, nie jest droga jak na standarty ematki szpecjalistki od wąskich dziedzin ale dla mnie to kosmiczna kasa.
        Jadę bo mi się należy po miesiącach użerania się nie w pracy ale po prostu nie stać mnie na to żeby przez te 7 dni żywić się jeszcze obiadami i kolacjami za granicą wink Na pewno kupię tam na miejscu chleb i jakieś picie. Ale wiozę zupki chińskie, zafoliowaną wędlinę pewnie jakieś mięso. Wolę wydać na bilet do jakiejś lokalne atrakcji 10 E niż na Pizzę.
        • heca7 Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 10:03
          Kurcze, a która ma tak jak ja? Ja muszę wziąć trochę jedzenia z domu bo gdzie bym nie pojechała mam problemy żołądkowe. Potrafię przez tydzień się męczyć zanim przyzwyczaję się do jedzenia. Musiałabym codziennie brać sylimarol lub coś podobnego uncertain
        • roodolff Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 10:05
          Jeśli jedziesz do Włoch, koniecznie na pizzę raz odżałuj, nawet za cenę ominięcia jednego z muzeów. Tylko starannie wybierz miejsce. Nie pożałujesz smile
          Robiłam tak jak Ty teraz podczas pierwszych wyjazdów. Do tej pory żałuję, że nie spróbowałam pewnych dań regionalnych.
          • feleedia Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 10:08
            Pizza o niebo smaczniejsza jest w Polsce, nie wspominając o USA, niż we Włoszech.

            Tak samo o wiele lepsze są kebaby w Niemczech, a gyros z grecji nie umywa się do swojego odpowiednika z knajpek w Brukseli koła Grand Place.
            • franczii Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 10:09
              A ta znowu swojebig_grin
            • roodolff Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 10:14
              feleedia napisał(a):
              Kebabów/gyrosów nie lubię, to nie wiem.

              > Pizza o niebo smaczniejsza jest w Polsce, nie wspominając o USA, niż we Włoszec
              > h.

              Widocznie lubisz tzw. amerykańską. Ja wolę tę na cienkim cieście i nigdzie nie jadłam smaczniejszej niż właśnie we Włoszech. Fakt, że ja akurat lubię z owocami morza, więc ich świeżość zapewne też nie bez znaczenia wink
              >
              • feleedia Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 10:15
                Amerykańska jak najbardziej występuje w wersji także cienkociastowej. A dlaczego niby ma być smaczniejsza we Włoszech pozostaje dla mnie kosmiczną zagadką.
                • roodolff Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 10:32
                  W Ameryce nie byłam, ale polska jest moim zdaniem gorsza (choć zdarzają się całkiem smaczne) - ciasto jest grusze i chyba gorzej wypieczone, nie wiem od czego to zależy, ale takie mniej chrupkie. Może klimat i widok ze stolika ma znaczenie wink
                  • feleedia Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 10:39
                    Widok ze stolika? Paliłaś coś nie tego?

                    • roodolff Re: Słoiki na wakacjach. 15.05.13, 10:47
                      Niestety nie big_grin No przyznaj, że inny jest klimat w ogródku pizzerii w Polsce, a inny na Piazza di Coś Tam wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja