kikimora78
15.05.13, 15:57
Moja córka chodzi do żłoba od listopada, teraz ma półtora roku. Do tej pory było ok, fajnie się bawiła i miała nawet "przyjaciółkę od serca".
Tak ze 2-3 tygodnie temu, nagle, zaczęły jej dzieci przeszkadzać. Bawi się sama - to jest ok, ale jak inne dziecko do niej podejdzie, czy nie daj boże dotknie to jest ryk i awantura, nie chodzi o zabieranie zabawki czy bicie, tylko zwykły dotyk, otarcie się przy przechodzeniu obok.
Od dwóch dni opiekunka mi mówi, że teraz to nawet spojrzeć na siebie nie daje dosłownie, bo jak się zorientuje, że inne dziecko z dala na nią patrzy to wyciąga rękę, tak jakby zasłaniając się, chcą odepchnąć i krzyczy "nie, nie, nie".
Podobno z dorosłymi nie ma tego problemu i podobno nic się takiego nie stało - po prostu tak ni z gruszki ni z pietruszki się zaczęło.
W domu też jest ok.
Nie muszę się chyba martwić tym za bardzo - po prostu taki ma teraz humor "bo tak" i najlepiej to zostawić ją w spokoju, co nie?